Zabierz dziadkowi stołek

Autorski przegląd prasy

„Odnoszę wrażenie, że prawyborami zachwyceni są politycy i dziennikarze, natomiast dla społeczeństwa jest to pusty spektakl (…) Polityka spektaklu jest jak narkotyk – tak wciągnęła obecną ekipę, że ona nie jest zdolna do prowadzenia realnej polityki“ – ocenia Zdzisław Krasnodębski w wywiadzie dla „Polski“. Jego konkluzje nie są wesołe: „Może tę chorobę będziemy musieli przechorować do końca? Może dopiero zderzenie z rzeczywistością pozwoli nam wyjść z tego matriksa?“. W innym miejscu rozmowy pada opinia: „realny świat nas prędzej czy później dopadnie“.

Z podobnym problemem, gdzie jest „podłoga polskiej polityki“, a więc punkt odniesienia dla np. oceny dokonań rządu, zmaga się Michał Karnowski w komentarzu do sejmowej debaty nad dorobkiem gabinetu Tuska. Wskazuje na ochronę zdrowia, z którą jest coraz gorzej. „To nie lekarze są temu winni. To rząd w Polsce odpowiada za ochronę zdrowia. I niestety najwyraźniej sobie nie radzi“. Problem w tym, że każdego z nas, kto poważnie zachoruje, rzeczywistość „dopada“ wprawdzie okrutnie, ale jednostkowo, z osobna. Czy z sumy tych doświadczeń może wyniknąć „zderzenie“ w skali makro, na które, z mieszaniną grozy i nadziei zdaje się czekać prof. Kransodębski?

Bezsilnym głosem „realnego świata“ próbuje być w „Polsce“ Paweł Zalewski, kreślący rzeczowym językiem ramy dyskusji, od której jego zdaniem kandydaci na zwierzchnika sił zbrojnych nie mogą uciec –  jak zapewnić bezpieczeństwo w ramach NATO. Przeprowadza następnie rozbiór dotychczasowych kroków Sikorskiego w tej materii, z lekka je kontestując: „Sikorski wciąż broni tezy, że przyszłość Sojuszu Północnoatlantyckiego będzie rozstrzygać się w Afganistanie. Czy dziś wobec braku porozumienia między sojusznikami odnośnie możliwych zagrożeń w Europie jest ona nadal słuszna? (…) Nic nie wskazuje na to, że powinniśmy się angażować w misję afgańską gorliwiej, niż Niemcy, Hiszpania, czy Włochy, ktore ograniczyły wykorzystanie tam swoich sił“. Od odpowiedzi na pytanie o bezpieczeństwo Zalewski „uzależnia swoje poparcie dla kandydata“. Dziwnie jestem pewny, że nikt tego pytania nie zada, a europoseł PO będzie musiał polegać na własnej rekonstrukcji.

I to by było na tyle, jeśli chodzi o sensowne głosy wokół prawyborów. Mimo uprawiania dziennikarskiego zawodu nie odczuwam wobec nich zachwytu, na tym więc poprzestanę. Poza horyzont wyznaczony dyskusją: kto jest za „wąsami“, a kto za „Oksfordem“, wychodzi w „Wyborczej“ Witold Gadomski, zadając już w tytule swojego tekstu pytanie: „Kto zastąpi starych?“. Najpierw proste metrykalne podsumowanie obecnego establishmentu: w 1989 r. Kaczyńscy mieli po 40 lat, Tusk 32, Kwaśniewski 35 i tak dalej, po dodaniu 21 lat wychodzi w każdym przypadku powyżej pięćdziesiątki. Potem kilka porównań historycznych, w tym to najbardziej oczywiste: „W listopadzie 1918 roku Józef Piłsudski (…) miał 51 lat, o dwa lata mniej niż dziś ma premier Tusk. Powszechnie nazywano go dziadkiem. Najbliżsi mu generałowie – Kazimierz Sosnkowski i Edward Rydz-Śmigły mieli zaledwie 33 i 32 lata. (…) W 1939 roku legioniści z I Brygady wciąż byli przy władzy, tyle że dwadzieścia parę lat starsi, niż wówczas, gdy walczyli z Dziadkiem o Polskę“.

W przypadku legionistów wymianę pokoleniową załatwili za nas Hitler ze Stalinem. A dzisiaj? Wymiana ta zawsze boli, nawet w tak zwanych dojrzałych demokracjach, o czym Gadomski przypomina na przykładach tego, jak młodsi pozbywali Churchilla, de Gaulle’a, Thatcher czy Kohla. U nas „długie trwanie na scenie politycznej pokolenia powojennego sprawi, że ich odejście będzie wstrząsem. Istniejące partie nie przetrwają, gdy wodzowie odejdą na emeryturę“. Co prawda Gadomski zapewnia, że „szefowie partii nie są ludźmi pozbawionymi wyobraźni. Wiedzą, że powinni sterować awansami młodych, którzy zajmą ich miejsca“, ale chyba sam w to nie wierzy, bo jedyny pozytywny przykład dobrze zapowiadającego się młodzika, jaki mu przychodzi na myśl to obecny minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski („o ile nie będzie musiał zbyt długo czekać na swoją szansę“).

Młodym czekającym (zbyt długo?) na szansę  jest także Zbigniew Ziobro, którego Sławomir Nowak w wywiadzie dla „Polski“ wskazuje jako na możliwego kandydata PiS do prezydentury w razie wycofania się Lecha Kaczyńskiego. „Wiem, że Lech Kaczyński naprawdę się waha, czy wystartować“ – zapewnia i dodaje: „przegrana Kaczyńskiego byłaby pierwszym etapem pokoleniowej zmiany w PiS, młodzi politycy poczuliby wiatr w żagle. Inaczej ta zmiana nastąpi najwcześniej w 2015 r“. Sławomir Nowak, jeden z bardziej zasłużonych twórców polskiego wodewilu politycznego, nie jest wiarygodnym analitykiem sytuacji w PiS, ale ta akurat jego wypowiedź wydaje mi się sensowna (reszty wywiadu czytać nie warto, chyba że bawią Państwo zdania w rodzaju: „wkładanie fizjonomii do języka debaty jest bardzo częste“). Nawet jeśli Nowak blefuje, to mówi w sumie to samo, co Gadomski, tylko że nie wypada mu głośno rozważać, ile jeszcze pociągnie „dziadek“ w jego własnym legionie.

Jak trzeźwo zauważa Gadomski – „może się też okazać, że kolejna fala wyniesie polityków wcale nie lepszych od tych, na których narzekamy od lat“. Czas pokaże. O sprawie, którą można i trzeba załatwić od razu, pisze za to Jarosław Kurski w tekście „Karykatury Jana Karskiego“. We Francji toczy się od pół roku spór o tę postać, w którym, jak zauważa publicysta „Wyborczej“ chodzi nie tyle o poważną konfrontację ocen postaw Polaków wobec Holokaustu, ile o „narcystyczną kłótnię“ pisarza Yannicka Haenela (autora zbeletryzowanej biografii Karskiego) i dokumentalisty Claude’a Lanzmanna (znanego z filmu „Shoah“). Dzieje się to niejako za naszymi plecami i raczej niewiele możemy w tym względzie uczynić. „Nie dość zadbaliśmy o ukazanie światu postaci Jana Karskiego. Zrobili to za nas Francuzi“.

Trudno, stało się. Ale okazji Kurski bardzo trafnie podnosi jeden problem. Lanzmann wypuścił właśnie w telewizji Arte 45-minutowy film, będący kompilacją fragmentów ośmiogodzinnej rozmowy z Karskim nagranej w 1978 r. (na potrzeby „Shoah“). Zdaniem publicysty ten najnowszy film to nieuczciwy, „koronny przykład, jak kamera potrafi zakłamać postać“. Ale rzecz nie w tym, by krytykować reżysera, tylko w pytaniu: a co z resztą nagrań? „Dziś powinnością państwa polskiego jest uzyskanie integralnej kopii wszystkich nagrań Claude’a Lanzmanna (…) Polacy powinni mieć wgląd w całość nagrania, by poznać i zrozumieć Karskiego bez żadnych pośredników“.

Święte słowa. Jest kilka co najmniej instytucji, które powinny się poczuć w obowiązku poprosić o taką kopię. Gdy wicenaczelny czołowej gazety stawia sprawę publicznie – choć mógłby bez trudu zwrócić się do Lanzmanna przez wspólnych znajomych – czy oznacza to, że wie, albo przypuszcza, iż filmowiec nie jest wcale skory podzielić się swoim archiwum? A może to tylko moja mylna, złośliwa intuicja.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Tagi:

(18) Komentarzy do “Zabierz dziadkowi stołek”

    -
  1. Z zagranicy pisze:

    Dobrze Pan to napisał.
    Można robić cyrk z polityki, ale każdego w końcu dopadnie nieudolność państwa – niedziałająca służba zdrowia itp.

    Właśnie po to piszę na te blogi – polityka to nie cyrk.

    Dobre 0

  2. Molas pisze:

    Parodia prawyborów dla przeciętniaków z KPPO. Nawet osioł wie, że prawybory, jak to wybory dotyczą kilku (nastu) pretendentów. Dla gawiedzi postępowej wystarczy tak jak za głębokiej komuny, możecie wybrać ze żłoba (za Michałkiewiczem) w jednym siano w drugim siano. Gratulacje yntelygencjo z młodych miast i większych wykształconych, czy jakoś tak to leciało

    Dobre 0

  3. stos pisze:

    Umęczeni emeryci z emeryturami w takiej wysokości przed , którą buntują się np. obecnie Grecy, którzy nigdy nie zaznali sytuacji wyboru uregulować opłatę za gaz czy wykupić leki.
    Umęczeni młodzi z najniższą pensją 1100,- z groszami i starsi z taką samą i 50 plus również z identycznie „wysoką”
    Wszyscy umęczeni, mogą być dumni, Polska dzięki ich wyrzeczeniom nie uległa ogólnoświatowemu kryzysowi finansowemu.
    W nagrodę w niedzielę w pierwszy dzień wiosny, przedstawiciele Platformy, partii, która odważnie prosto w oczy spogląda swojemu umęczonemu społeczeństwu,
    zademonstrują czego nauczyli się na posadach poselskich, jaką mają dykcję,
    jaką pamięć, elokwencję i jak prezentują się w markowych garniturach.

    POprawni dziennikarze będą zadawali pytania i tłumaczyli z polskiego na nasze gdyby któryś z kandydatów na kandydata, powiedział coś niezgodnego z pijarem zaplecza Tuskowego.
    Spektakl będzie obejrzany bo nic nie kosztuje a wiadomo, że w większości domów każdy grosz się liczy.

    Dobre 0

  4. Krol53 pisze:

    „realny świat nas prędzej czy później dopadnie“.

    Ano, dopadnie, byleby nie za poźno!
    Młodzi i wykształceni z wielkich miast, ogłupiali od niespodziewanego dobrobytu grillowicze, pawie i papugi, lemingi, pamiętajcie – wszystko już było. Nie odkrywajcie Ameryki, wystarczy refleksja, nawet przy piwku przed „kompem”, chwila zadumy nad historią.
    Zapewne znacie? Znacie, to (czasem) posłuchajcie – „Mam wszystko, czego może chcieć uczciwy człowiek, światopogląd, wyksztłcenie… dwie, trzy kobiety i oficerskie epolety…”, koniec tego może być bardziej dotkliwy, niż brak „róbtacochceta”, perkalików i świecidełek, mianowicie; pod – „…stropem zbyt niskim, by skorzystać z szelek…”
    Czego, ani wam, ani sobie nie życzę!

    Dobre 0

  5. Molas pisze:

    W takim razie wyłączcie telewizory chociaż w niedzielę i idźcie na spacer, trochę chociaż POmyślcie o ociepleniu klimatu. Ustanawiam dzień bez tuskowizora!

    Dobre 0

  6. Rafał Nowicki pisze:

    Powoływanie się na konkrety jest przy pisaniu pod założoną tezę ryzykowne.

    Młode wilki odsunęły Churchilla? De Gaulle’a? O czym my tu mówimy?

    Churchill, *1874, pierwszy raz został premierem mając lat 65, drugi – 76, a przestał definitywnie mając lat 80, bo mu się zdrowie skończyło. Wiecie, alkohol, cygara, to takie niezdrowe, 80 i już tylko emerytura, jeszcze 10 lat i do piachu.
    De Gaulle w ogóle wszedł do polityki w 50-tym roku życia, odsunięty w wieku lat 55, wrócił do władzy mając 67, a ostatecznie odszedł mając 78. I nie odsunęły go żadne młode wilki w partii, tylko przegrał referendum i podał się do dymisji. W półtora roku później umarł na dwa tygodnie przed 80-tymi urodzinami, jak się pali dwie paczki dziennie, to tak się to kończy.

    Piłsudski, też mi młodziak, w chwili powrotu z Magdeburga miał 50 lat, w czasie przewrotu majowego 58.

    Przy czym z życzliwości dla autora liczę lata skończone, nie odejmuję roku urodzenia od daty zdarzenia i skoro Piłsudski urodził się w grudniu 1867 , to uznaję, że w listopadzie 1918 miał jeszcze 50. Podobnie w przypadku pozostałych dwóch, którzy z kolei urodzili się w listopadzie.

    Dobre 0

  7. Rafał Nowicki pisze:

    P.S.
    A to, że młodziaki z Legionów 50-latka nazywają dziadkiem, to już naprawdę o niczym nie świadczy. Dla licealisty 35 to jest zgrzybiała starość, i co z tego…

    Dobre 0

  8. michal_wichita pisze:

    re: Rafał Nowicki napisał: POwodzenia w POstePOwej POlsce

    Dobre 0

  9. Klakson pisze:

    Propaganda sukcesu każdego powali prędzej czy pózniej. Z wyliczanka dajmy se siana. Bida az piszczy, a złoty coraz mocniejszy. Deficyt budżetowy po trzech miechach 26 mld. A po 12 to kto zgasi światło? Komus na tym bardzo zalezy, aby dowalic handlowcom a dac zarobić grubym rybom, czyli swoim. Ludzie! Pobudka!!!

    Dobre 0

  10. Stanisław pisze:

    Jest dobrze w państwie Tuska co wywołuje wściekłość u hunwejbinów PIS bo miała być katastrofa po upadku IV RP. Tak sobie myślę o przekazywanym znaku pokoju czyżby nie przyjął się w realizacji na polskim gruncie ?

    Dobre 0

  11. Teed pisze:

    Usportowienie gabinetu Tuska ma swoją logikę Strach przed podsłuchami? w szatni może kolegów zobaczyć nago co daje mu 100% pewności że są czyści, chyba że ktoś chciałby przemycić jakiś gadżet gdzie indziej, to na boisku i tak by wyleciało. Z meczu nikt nie robi sprawozdań kto komu co powiedział, można w ten sposób załatwić wiele spraw a nawet robić politykę.Tylko gra w piłkę czy gra w politykę.

    Dobre 0

  12. dodo pisze:

    Zabieranie stołka dziadkowi może zakończyć się katastrofą dla wnuków. Obrzydzenie ogarnia człeka patrząc na poziom uprawiania polityki przez niegdysiejszych pampersów z KLD, a obecnych liderów PO. Bobasy dorwały się do władzy i rządzą, upajając się władzą do nieprzytomności. No i jeszcze wystawiają nam rachunki do zapłaty za te igraszki. Z drugiej strony wielu dziadków nie dorosło do swej roli skoro wychowało takich wnuków. Może trochę więcej umiaru w tych zmianach pokoleniowych bo wszyscy stracimy grunt pod nogami. No, ale to chyba pobożne życzenie skierowane do opatrzności…

    Dobre 0

  13. Piotr K. pisze:

    Trzech ludzi istnieje w polskiej polityce tylko dlatego że ma wyznaczony tylko jeden cel – walka z PiS-em. Na niczym innym się nie znają. Jest to Niesiołowski, Karpiniuk, Czuma. Jedynie Karpiniuk jest młody i powinien się modlić aby PiS jak najdłużej istniał bo jest to związane z istnieniem Karpiniuka. A co do prawyborów – aby uspokoić gawędż organizuje się im igrzyska. Gawędż zadowolona a cesarz w spokoju może kopać piłkę.

    Dobre 0

  14. zaraba pisze:

    PO to swietna Partia, mysle ze w ramach nowego hasla ‘pomagajmy’ sobie powinnismy podzielic sie rzadem z Peruwianczykami i Meksykiem. Podzial mialby charakter rotacyjny i kazdy kraj podejmowalby Tuska ze swita co cztery lata. Takim sposobem musielibysmy 8 lat znosic rzadzy innej partii, jednakze jestem gotow poswiecic sie w imie miedzynarodowej glebokiej przyjazni. Poza tym premier powiedzial ze jego dzialania przyniose efekt dlugofalowy i bedzie on widoczny za lat 20, tak wiec przez te zaledwie polowe nikt nie zdola popsuc tak misternie zbudowanego planu rozwoju i zielonej wyspy.
    Szkoda tylko ze Irlandia ledwo zipie ale napewno to wina glosowania na nie na integracje i frakcje konserwatywne, ktore usiluja dostrzegac tylko zle strony trzeciej drogi. A przeciez co to jest trzecia droga wi tylko kilku mezow europy, wybitnych umyslow lewicy, stad niemozliwe aby ktos mogl konstruktywnie krytykowac cos o czym nie ma bladego pojecia.
    Pragne nadmienic ze w sumie juz nic nie powinnismy robic, zajma sie nami nasi troskliwi sasiedzi Niemcy i Rosja.
    Zeby zylo sie lepiej

    Dobre 0

  15. R.H. pisze:

    Panie Bravo !
    Od dawna obserwuję pana karierę , przeskoki międzyredakcyjne, sukces w konkursie GW ,czyli koszulka ” Nie płakałem po papieżu” a teraz posada w „Rzeczpospolitej”. Podziwiam aktualne kierownictwo”Rz”.

    Dobre 0

  16. fritz pisze:

    R.H. napisał: 21 marca 2010 at 12:18
    Panie Bravo !
    Od dawna obserwuję pana karierę , przeskoki międzyredakcyjne, sukces w konkursie GW ,czyli koszulka ” Nie płakałem po papieżu” a teraz posada w “Rzeczpospolitej”. Podziwiam aktualne kierownictwo”Rz”.

    *** Kierownictwo ma problemy po zmianie wlascieciela Rzepa.
    Ten nowy chcialby Rzepe GG, czyli Gaudena, tylko ze wtedy naklad by spadl do 50 tys. Dlatego wlasnie Lisicki zostaje.
    Nie mniej katastrofalny poziom codziennej informacji nie dal sie uniknac.
    Rzepe ratuja felietony.

    Dobre 0

  17. gaza pisze:

    Polacy powinni reagowac na klamstwa Lanzmann’a .To co glownie Lanzmann i Aneta Wiewiorka zarzucaja mlodemu autorowi „Karskiego ” to to, ze nie wyeksponowal polskiego antysemityzmu. Film Lanzman’a Shoah zalecany we francuskich szkolach, jest oszczerczy wobec Polakow .Klamstwa na temat Polakow zarzucal mu m.in. prof.Stanislaw Tomkiewicz ,zmarly niedawno we Francji wybitny psychiatra , ktory dzieki Polakom przezyl wojne. Lanzmann w mediach chwali sie ze jego film zostal w Polsce dobrze przyjety .Czy ktos w Polsce , poza oczywiscie Wybiorcza ,moglby mu odpowiedziec zeby zostawil Polakow w spokoju? Po ukazaniu sie filmu Wajdy” Korczak” , Lanzman powiedzial ,ze Wajda jako Polak nie mial prawa robic filmu o zydach . A na co on sobie pozwala?

    Dobre 0

  18. silesia11 pisze:

    Czyżby był Pan prorokiem, bo przeczytałam Pana tekst dziś , 16. kwietnia 2010 roku i brzmi on niesamowicie. Prawie jak antycypacja przyszłości (razem z cytatami prof. Zdzisława Krasnodębskiego).
    Nie chcę tutaj rozwijać kwestii zamienienia polityki w cyrk, gdyz w pierwszym rzędzie chcę Panu podziękować za dziennikarską rzetelność i równowgę umysł, której tak brakuje w naszych mediach. Sama jestem dziennikarzem i od pewnego czasu przeraża mnie skuteczność tej manipulacji na świadomości społeczeństwa, które powtarza jak prawdy objawione teksty kolportowane przez PO jako „tematy dnia”. A jednocześnie obawiam się, że w momencie obudzenia się społeczeństwa z tej hipnozy jego gniew obróci się nie przeciwko politykom (bo są zbyt daleko), ale przeciwko posłańcom, czyli dziennikarzom. Już raz widziałam takie sceny – dokładnie w sierpniu 1980 roku w Jastrzębiu Zdroju w czasie pierwszego dnia strajków w kopalniach.
    No i właśnie pod pałacem prezydenckim widzimy proces budzenia się społeczeństwa z transu w jaki wprawiły opinię publiczną media realizujące „tematy dnia” i fundowanie nam, w państwie borykającym sie z takim ogromem problemów, dylematu :wąsy czy OXford – zamiast rzetelnej dyskusji nad stanem państwa, funkcjonowania jego struktur, stanu gospodarki, służby zdrowia, finansów i bezpieczeństwa energetycznego. Oby wybuch wulkanu nie stał się symbolem tego co nas czeka, bo tłum pod pałacem prezydenckim może być zapowiedzią tego, że obudzony lud może zrobic następny krok …Po prostu przeżywamy godzinę prawdy i Tuskolandia wyraźnie poczuła strach przed uśpionym przy pomocy cyrkowych manipulacji społeczeństwem.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.