Prezydencki woal

Autorski przegląd prasy

„Polacy to twórczy naród i stać nas nie tylko na Nokię, ale i na Google i Mercedesa. Takich rzeczy chciałbym“ – Rafał Dutkiewicz w wywiadzie dla „Polski“ śmiało kreśli horyzont, choć spora część rozmowy jest poświęcona właśnie temu, że już dawno PO pogoniła go z dużej polityki z powrotem do Wrocławia, gdzie „robi najlepsze miasto w Polsce“ – a więc międlenie nic nie znaczących porównań nie jest mu konieczne do żadnej kampanii.

Czytelnik ma jeszcze okazję poczytać refleksje, że „nie da się tak łatwo sklasyfikować ludzkich poglądów“ (to o jego nieudanej współpracy z jednoznacznie konserwatywną Polską XXI). Oto Dutkiewicz chce połączyć ogień z wodą, a mianowicie: „żeby Polacy chodzili w niedzielę do kościoła, ale też żeby mieli szerokopasmowy internet“. Szybkie łącze jako symbol laicyzacji? Sam do kościoła nie chodzę i mam tzw. broadband, ale jakoś nie odnajduję się w pokrętnej logice Dutkiewicza. Jego pogląd w sumie jest bliski przekonaniu Jarosława Kaczyńskiego, że internauci to tacy, co tylko piwko i pornosy, czyli nihilizm w wersji domowej.

Mnie najbardziej ujęło obrazowe ujęcie awansu, jakiego doznała nasza elita polityczna przez 20 lat. „Na początku lat 90. Grzesiu [nie muszę uzupełniać nazwiska, we Wrocławiu jest tylko jeden Grzesiu] mnie odebrał z lotniska, jechaliśmy do niego do domu, kupiliśmy majonez (…) i sok pomarańczowy. Grzesiek powiedział: ja bym kiedyś chciał być taki bogaty, żebym mógł zawsze pić sok pomarańczowy na śniadanie. Bo te kartonowe soki były drogie, wszyscy mniej zarabialiśmy“. Soku pomarańczowego się dorobiliśmy, za to transport z wrocławskiego lotniska nadal tkwi w epoce cytronety. Zamiast „chcieć Google’a“ Dutkiewicz mógłby zechcieć usprawnić to połączenie. Nie na każdego, kto przylatuje aeroplanem, czeka tam w samochodzie przyszły prezydent.

Na pytanie o ambicje ogólnokrajowe słyszymy o „zawoalowanych ofertach kolegów z PO“, które „są tak bardzo zawoalowane, że nie wiem“. Prawie tak samo gęsty woal spowija realnych pretendentów do prezydentury, czego dowodem bardzo „fusowe“ teksty czołowych publicystów „Polski“ Piotra Zaremby i Michała Karnowskiego. Obaj podjęli się odpowiedzi: Komorowski czy Sikorski i dlaczego akurat ten a nie drugi? Zaremba lekko przychyla się do Komorowskiego (zastrzegając, że nie „angażuje się emocjonalnie“), uznając, że jako stabilniejszy lepiej wytrzyma bardzo jednak zmienną kampanię a potem będzie bardziej przewidywalnym partnerem dla premiera Tuska.

Dla Karnowskiego życiowe doświadczenie i przewidywalność obecnego marszałka to raczej minus, a w ogólnonarodowym konkursie o „pałac z żyrandolem“ potrzeba mieć „jasną ofertę polityczną“, którą Sikorski wedle tego autora ma. W obu tekstach publicyści mieszają dwa porządki – cechy i przymioty przydatne z punktu widzenia Tuska i szeregowców PO, oraz atuty prowadzące do wygranej w wyborach powszechnych i dobrze sprawowanej prezydentury. A to dlatego, że po raz pierwszy mamy do czynienia z czymś na kształt prawdziwych prawyborów – tzn. realnej, nie do końca „ustawionej w drugim pokoju“ konkurencji o partyjną nominację do startu i prawie pewnego zwycięstwa w wyborach powszecnych. Dla odróżnienia od amerykańskich prawyborów Karnowski używa wprowadzonego chyba przez spin doktorów PO słownego potworka: „preelekcja“. Brzmi ohydnie, ale cóż, tu na razie jest ściernisko.

„Wyborcza“ dwukrotnie odwraca w tę sobotę kota ogonem, dając zarazem ciekawy materiał do lektury. Pierwszy raz, gdy dokładnie opisuje świeżo zakończoną gehennę krakowskich biznesmenów zgnojonych w 2003-4 przez prokuraturę (oraz pokrewne historie np. Romana Kluski). Warto przeczytać dokładny opis mechanizmu, w którym nierzetelny (delikatnie mówiąc) prokurator jest w stanie udławić ambitnych, działających śmiało ale w granicach uczciwości i prawa przedsiębiorców. Szczególnie gorzko brzmi uwaga, że dwaj główni bohaterowie tekstu nie poszli (w przeciwieństwie do współoskarżonych) na żadne zgniłe deale z prokuraturą, bo jako byli działacze opozycji zdążyli za komuny się otrzaskać z więzieniem i zastraszaniem przez funkcjonariuszy. „Nie spodziewałem się, że już niedługo polskie państwo – wolne, niepodległe i demokratyczne – może być głownym przeciwnikiem polskich firm. I to przeciwnikiem, który dosłownie rzuca się do gardła swoich ofiar (…) z brutalnością ktora wcześniej znana była w gospodarkach krajow położonych bardziej na wschód“ – stwierdził jeden z biznesmenów.

Dobry, wartko napisany tekst… i tylko szkoda, że tę historię dziejącą się pod dawnymi rządami SLD „Wyborcza“ wciska czytelnikom z dwukrotnie podbitym morałem – że to dowód na ekscesy działań antykorupcyjnych – czyli na pohybel CBA. „Bananowa republika? Latynoska junta? Nie, Kraków, Polska 2010“ podkreśla Jarosław Kurski w komentarzu na drugiej stronie. Otóż nie. Wcale nie Polska 2010, lecz Polska 2003-5. Nie każda historia nadużyć prokuratorskiej władzy w walce z biznesem nada się na bicz na Mariusza Kamińskiego.

Druga okazja, żeby podgryźć CBA, trafiła się w tę sobotę przy okazji skądinąd ciekawej historii o urządzaniu w Muzeum Powstania Warszawskiego uroczystości zaprzysięgania funkcjonariuszy różnych służb widnych, tajnych i dwu-płciowych. „Tomek Podrywacz i Antek Rozpylacz“ – zatytułował tekst Paweł Smoleński i od razu wiemy z kogo mamy się pośmiać, chociaż autor dochował staranności i wymienia wiele różnych służb, które przysięgają pod makietą Liberatora a przede wszystkim wskazuje na okres rządów lewicy i na ABW pod Andrzejem Barcikowskim jako na źródło nowej tradycji.

Autor daje się wypowiedzieć dyrektorowi Muzeum, który zapewnia, że są granice, w których jego placówka może służyć na użytek podmiotów „zewnętrznych“, inni rozmówcy w sumie zgadzają się, że pomysł nie jest taki absurdalny, bo lepiej, aby np. ABW szła przysięgać do muzeum, a nie do starej sali im. Feliksa Edmundowicza, a wszelka służba państwowa ma prawo do swego ceremoniału. No, chyba że to jest CBA i wtedy to jest „ślubowanie tajniaków“, z którego można sobie tylko robić jaja, w czym pomaga mniej rozrechotanym czytelnikom Marek Piwowski. Mam dystans do celebrowania służbistości zarówno mundurowej jak i utajnionej, ale przecież nikt nie każe ani mi, ani Smoleńskiemu się przyglądać rytuałom. To przecież tylko „teatrum“ (termin użyty w tekście przez Magadalenę Środę), co to komu szkodzi? Ale większy problem z tym tekstem to takie rozpisanie historii o ceremoniach wielu podmiotów, żeby na koniec zostało wrażenie, że szalony Mario mazał swoje falangi krwią powstańców.

Obiecywałem sobie jeszcze, że opowiem szczegółowo o liście ministra Michała Boniego do „drogiego Witka“ Gadomskiego w „Wyborczej“ i wywiadzie, jakiego tenże Boni udzielił wespół z minister Bieńkowską w „Polsce“. Miało być o zmienianiu Polski drogą małych kroków – już za chwilę, bo „strategia matka jest już właściwie gotowa“ a także „kalendarz realizacyjny“ z „punktami na osi czasu“, jest też „plan rozwoju i konsolidacji finansow oraz aktualizacji planu konwergencji“ oraz „alfabet reform“ i w ogóle wszystko zaraz będzie, tylko nie popędzać. Tam, gdzie padają jakieś konkrety, to człowiek nie wie, gdzie oczy podziać. Np. wzór młodych Polaków, „silniejszej generacji“ to rodzeństwo z filmu „Sztuczki“ (czyli np. dziewczyna tyrająca na zmywaku w podłym barze, której szanse na posadę sekretarki w lepszej firmie wynikają z tego, że wpadła w oko włoskiemu właścicielowi). Pan minister jest chyba zbyt zajęty, żeby dokładnie pamiętać filmy, a ja już nie mam siły mu towarzyszyć w tym szybowaniu: gdzieś między konsultancką gadką-szmatką a przemówieniami Gomułki, które obfitowały w dane o walcowaniu stali, a tak cudownie odklejały się od rzeczywistości.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Tagi:

(19) Komentarzy do “Prezydencki woal”

    -
  1. st cyco pisze:

    Szanowny Panie,

    Pan nie jesteś dobry. Pan jesteś genialny!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Dobre 0

  2. fritz pisze:

    Genialny.. ale takie wpadki nie sa godnie geniusza, wrecz przeciwnie, ciemngrod wychodzi. Oto sprzecznosc porazajaca w oczach autora.

    Cytat: Oto Dutkiewicz chce połączyć ogień z wodą, a mianowicie: „żeby Polacy chodzili w niedzielę do kościoła, ale też żeby mieli szerokopasmowy internet“.

    Albo kosciol albo adsl.. Pan Bog broadband zabrania. Moze trzeba sie wyspowiadac, albo… O.Rydzyka skontaktowac.
    On potrafi to pogodzic!

    Dobre 0

  3. Kryis pisze:

    pozdrowienia dla Pana Ojca, Profesor Bravo doczekał się wspaniałego syna. Nie ustawać w trzeźwości umysłu Panie Pawle!
    PS. Ale fajnie Adam skoczył!

    Dobre 0

  4. grazss pisze:

    No tak, jest sobota wieczór(jeszcze), czytam ten tekst i próbuję dojść: kto, z kim, kto przeciw komu – niby jakby się domyślam, ale pewności nie mam – może,jak przeczytam ten tekst jeszcze raz , a niektóre zdania to może i po dwa razy, to zakumam: kto, z kim , kto przeciw komu…. Oj, bo chyba mamy już niedzielę.
    Sądzę, ze ta sobotnia wieczorna pora tłumaczy zawikłanie tego tekstu- proszę autora, by jutro, gdy nabierze nowych sił, przetłumaczył swój tekst na bardziej…..hm…zrozumiały…?

    Dobre 0

  5. serendipity pisze:

    „Sam do kościoła nie chodzę”, stwierdza autor tak sobie, en passant, i już na luzie posuwa dalej na tym tzw. brodbandzie.
    No, nie można powiedzieć, nowa świecka tradycja całą gebą. Pełny cool i full szpan.

    Dobre 0

  6. QA pisze:

    Z tą przedsiębiorczością w Polsce, to nie jest tak źle. Co prawda załatwiono firmę Kluski i jeszcze wiele innych niepoprawnych, ale przecież nikt nie przeszkadzał biznesmenowi Sobiesiakowi, Piskorskiemu, Koskowi, Krauzemu, Kulczykowi, Walterowi, Solorzowi, Michnikowi etc w rozwijaniu skrzydeł. Chcieć to móc, jak mówią na wsi.

    Czy koniecznie trzeba profanować Muzeum Powstania Warszawskiego fetami
    określonych służb? Nie znajdzie się dla nich stosowniejsze miejsce?

    Dobre 0

  7. mili pisze:

    @QA napisał:
    14 lutego 2010 at 08:47
    Jak dlugo te sluzby beda wladaly Polska, tak dlugo bedzie profanacja.
    Jak dlugo polactwo „rozumne” bedzie glosowalo na WSI, tak dlugo bedzie
    jak jest. Jednak polactwu sie to podoba, wiec nadzieja umiera, mimo ze powinna umrzec ostatnia.

    mili

    Dobre 0

  8. rycho pisze:

    Brawo, fajny tekst.

    Dobre 0

  9. Anonim pisze:

    „Obaj podjęli się odpowiedzi Komorowski czy Kaczyński”.

    Winno być czy Sikorski, bo dopiero wtedy dalsza część felietonu jest logiczna.

    Dalej wszystko OK. Te smaczki w cudzysłowach super!!

    Dobre 0

  10. debron pisze:

    Panie Redaktorze, dzięki za tekst. choć napawa ogromnym smutkiem. Ile jeszcze złego przyniesie nam pokrętne, manipulacyjne pisanie w „Wyborczej”? Przeraża bagno w jakim tkwimy! Kiedy to się skończy? Powoli tracę nadzieję!

    Dobre 0

  11. fritz pisze:

    Jak zwykle polskie bla,bla i nic po za tym. U nas w RFN, takiego redaktora to juz dawno by pognali.

    Dobre 0

  12. A was w tym… całym RFN (gdzie właściwie jest ten grajdoł?) niebawem pogonią wasi rdzenni muzułmanie których wyhodowaliście w pysznej zupie multikulturowości.

    Dobre 0

  13. Bohem pisze:

    Z wielką przyjemnością czytuję Pana weekendowe przeglądy prasy. Trzeźwe spojrzenie i szczypta ironii…

    Dobre 0

  14. smutny pisze:

    Fajne , lecz troche powiklane. Pozdrawiam i zycze przyjemnej niedzieli. :-)

    Dobre 0

  15. stos pisze:

    A .Małysz na „normalnej skoczni” został „poetą przestrzeni”. Mamy srebro na olimpiadzie w w Vancouver.
    Przepraszam, że trochę nie na temat, ale na innym blogu tak by się to nie prezentowało.
    Po prostu bravo! bravo! bravo! Adam i chcemy jeszcze!!!

    Dobre 0

  16. zagajnik spokoju pisze:

    stos napisał:
    14 lutego 2010 at 13:27
    A .Małysz na “normalnej skoczni” został “poetą przestrzeni”. Mamy srebro na olimpiadzie w w Vancouver.
    Przepraszam, że trochę nie na temat, ale na innym blogu tak by się to nie prezentowało.
    Po prostu bravo! bravo! bravo! Adam i chcemy jeszcze!!!
    —-
    Takich jak ty mamy w kraju pełno . Nic od siebie tyko czyjeś sukcesy sobie . Jak donald

    Dobre 0

  17. korekta pisze:

    ..ani mnie, ani Smoleńskiemu… /MNIE nie – mi oj,redaktorzy/

    poprawić się, nie zapisywać na blogu

    Dobre 0

  18. stos pisze:

    @zagajnik spokoju nie musi podłączać się do Małyszomanii,
    ale spostrzeżenie na temat Donalda Tuska nadzwyczaj trafne, więc wybaczam.

    Dobre 0

  19. Congrats for writing an absolute practical site. Your site is not really merely helpful but additionally pretty inspired also. There can be usually really a lot of people that might generate decreased volume of uncomplicated content articles of which attractively. Keep the advantageous writing !!

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.