Coraz trudniej jest już zapalić papierosa w knajpce przy piwku, czy w kawiarni przy kawie, ale w samochodach wciąż możemy kopcić do woli.
Stałem ostatnio w korku, gdy nagle wnętrze mojego auta wypełniło się smrodem dymu papierosowego. Nie jestem śmiertelnym wrogiem palenia, sam sięgam czasami po papierosa, ale nigdy nie kopciłem w samochodzie, gdyż uważa to, delikatnie rzecz biorąc, za niezbyt rozsądne. Rozejrzałem się. Z samochodu toczącego się prawym pasem wystawała ręka z dymiącym papierosem. Kierowca nie pomyślał, że smród będzie zasysany do sąsiednich aut.
Nie wolno już bezkarnie puścić dymka na przystanku, ciężko znaleźć knajpkę, w której można delektować się papieroskiem przy piwku, czy kawce. Nie rozumiem jednak dlaczego wciąż do woli można palić w samochodzie. Nie chodzi mi tylko o takie, zapewne rzadkie, sytuację jakie spotkała mnie w korku, ale nikt nie wmówi mi, że prowadzenie auta z petem na kierownicy nie ma wpływu na bezpieczeństwo jazdy.
Oczywiście nie ma, przemawiających do wyobraźni, statystyk ile wypadków spowodowali palacze. Ale odrywanie ręki od kierownicy, walka z opadającym popiołem, szukanie popielniczki, na pewno nie mniej dekoncentruje kierowcę, niż rozmowa przez telefon bez zestawu głośnomówiącego. Szkoda, że nie pomyśleli o tym twórcy restrykcyjnej ustawy antynikotynowej.




panie Jacku, w artykule o Dacia Duster, źle opisał pan konkurenta: Hyundai ix35, a nie i35 – w nazewnictweo Hyundaia wersje podniesione mają x w nazwie.
Panie Redaktorze! Nie jest potrzebny zapis w ustawie antynikotynowej. Niezaleznie od powyzszej obowiazuje 50zl mandat za palenie podczas jazdy (to samo dotyczy spozywania posilkow). Policja jednak w tym wypadku ogranicza sie do pouczen.
Już myślałem, że Rzepa, to ostatnia barykada na drodze postępującego socjalizmu a tu taki wpis:(. Kolejne przepisy. Ileż można. Wkrótce nie będzie można spokojnie podrapać się po głowie w miejscu publicznym, w obawie przed naruszeniem jakichś przepisów o nierozprzetrzenianiu łupieżu!
Ale wpis: „Ale odrywanie ręki od kierownicy, walka z opadającym popiołem, szukanie popielniczki, na pewno nie mniej dekoncentruje kierowcę, niż rozmowa przez telefon bez zestawu głośnomówiącego.” – to już w ogóle kuriozum.
A rozmowa z mężem/małżonką w trakcie jazdy nie dekoncentruje kierowcy? A oglądanie się za interesującymi samochodami w trakcie jazdy? A zwrócenie uwagi na stłuczkę którą się akurat mija? A chwycenie słuchawki od CB-radia? A zwiększenie głośności radia?
I co, chciałby Pan tego wszystkiego zakazać? Myśli Pan, że jest w stanie wymienić wszystkie takie okoliczności?
Ludzie, opanujcie się! Kazuistyka nie jest dobrym rozwiązaniem. Hipoteza normy prawnej (okoliczności i adresat) powinna być możliwie najbardziej ogólna. Sankcje powinny być bardziej szczegółowe. Powinien po prostu istnieć przepis, nakazujący kierowcy zachowanie uwagi w stopniu wystarczającym do bezpiecznego uczestniczenia w ruchu drogowym! Bez sensu jest wymienianie konkretnych sytuacji.
A później narzekamy, że prawo jest nieprawidłowo stanowione…
albo może zakażmy montowania popielniczek w samochodach…
albo może jeszcze zakażmy posiadania samochodów bez wielofunkcyjnej kierownicy?
NONSENS!!!
muszę jeszcze raz:)
przypomnę wpis autora:
„Ale odrywanie ręki od kierownicy, walka z opadającym popiołem, szukanie popielniczki, na pewno nie mniej dekoncentruje kierowcę, niż rozmowa przez telefon bez zestawu głośnomówiącego.”
Przecież to jest teoretyzowanie. Czy zawsze podczas palenia walczy się z opadającym popiołem? Czy zawsze szuka się popielniczki? Te czynności nie są immanentną częścią czynności palenia papierosa w aucie (strzepywać popiół można przez odsuniętą szybę albo można znać na pamięć lokalizację popielniczki podobnie jak na pamięć zna się lokalizację drążka zmiany biegów). Zatem należałoby, według Pańskiego rozumowania, zakazać nie samego palenia, a właśnie szukania popielniczki lub walki z popiołem.
Tylko że, jak już pisałem wyżej, nadmierna kazuistyka w tej części normy prawnej niekoniecznie musi służyć jej skuteczności.
Na tej zasadzie możnaby również zakazać zmieniania biegów w trakcie jazdy: szukanie drążka zmiany biegów, walka z drążkiem zmiany biegów (w starszych autach biegi nie zawsze wchodzą jak po maśle).
Poza tym musimy też wziąć pod uwagę kierowców długodystansowych. Raczej wątpię w fakt, że Ci, jadąc przez, powiedzmy, 2 godziny bez przerwy, nie robią nic innego, jak tylko wpatrują się w drogę przed siebie. Według mnie jest to niemożliwe z biologicznego punktu widzenia. Ale tutaj mogę się mylić.