Film na czas kryzysu

W polskich kinach od kilku dni można obejrzeć amerykański film „W chmurach”. Jeśli kino miało powiedzieć coś o kryzysie gospodarczym, to jest to najlepszy głos, jaki dotąd wydało. Pokazuje, że kryzys przemeblowuje pewien utarty zestaw wartości.

Ten lekki komediodramat opowiada o człowieku wynajmowanym przez korporacje do oznajmiania ich pracownikom: „jesteś zwolniony”. Tłumaczy im, że to traumatyczne przeżycie staje się dla nich nową szansą na sukces. To naturalnie ironia. Słyszy to nawet 57-letni pracownik zwalniany po 20 latach pracy u producenta aut. A w tle rozgrywa się historia romantyczna z jasnym przesłaniem: rodzina, a nie praca, jest najważniejsza!

Sześć nominacji do Oscarów to chyba nie przypadek. Czyżby Amerykanie zaczęli narzekać na stres, na zwolnienia, na częste zmiany pracy, na to, że pracując 12 godzin dziennie, nie mają czasu dla rodziny, że wakacje to luksus? Przecież ich mobilność, nadgorliwa wręcz pracowitość, łatwość przystosowania do nowych warunków i wrodzony optymizm są często uznawane za jeden z filarów sukcesu gospodarczego. Ten film to raczej nie manifestacja lewicowego Hollywood, ale znak nowych czasów: Amerykanie chcą może żyć spokojniej, potrzebują większej opieki państwa.

Może… Ale czy my w Europie, oazie spokoju i bezpieczeństwa pracowników, mamy świętować sukces? Sukces systemu w którym walczy się głównie o to, by pracować jak najmniej i jak najwcześniej przejść na emeryturę? W którym pod hasłami godności pracowników związki zawodowe bronią miejsc pracy, zamykając rynek dla bezrobotnych? W którym konkurencja kończy się tam, gdzie zaczynają się wpływowe lobby – narodowe i korporacyjne? Te i podobne pytania są najbardziej aktualne w Europie Zachodniej, która starzeje się, zastyga w bezruchu i za 20 lat będzie tylko z zazdrością patrzeć na inne regiony. Ale wiele z nich można postawić i w Polsce.

Alberto Alesina i Francesco Giavazzi, dwaj znani włoscy ekonomiści, napisali w książce „Goodbye Europe”, że każdy z modeli gospodarczych – amerykański i europejski – ma wady, ale to Europie, a nie USA, grozi kompletna stagnacja. Może Amerykanie potrzebują chwili refleksji i oddechu. Ale Europejczykom jeszcze bardziej potrzebny jest solidny zastrzyk stresu na wzór amerykański. Szkoda, że nikt nie nakręcił o tym filmu.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(4) Komentarzy do “Film na czas kryzysu”

    -
  1. ONUFRY pisze:

    To, że USA się zmienia widać już było w Ameican bueaty. A jeszcze wcześniej w Shock to the system.

    Dobre 0

  2. wtret pisze:

    A ja wolę sobie żyć bez stresu w stagnacji gospodarczej. A że inni nas wyprzedzą? Dobrze im tak, niech żyją sobie w stresie.

    PS. przypominam, że amerykański cud gospodarczy od czasów wynoszonego pod niebiosa Reagana jest na kredyt, i to na większy kredyt niż Europejski socjal.

    Dobre 0

  3. Artur pisze:

    Bardzo dobry temat, mimo że inspiracja do niego był film a nie włoscy ekonomiści. Gratuluję autorowi że widzi problem że nadmierne rozpasanie socjalne jest głupotą. Ważniejsza jak dla mnie jest edukacja.
    Nasówa się inny problem socjalu w zakładach prywatnych a socjalu w urzędach które jak wiemy są bezproduktywne. W większości zatrudniane są tam osoby polecone, na niewiele stanowisk przeprowadzane są uczciwe rekrutacje. Wydajność takich osób jest mniejsza. A wiadomo 13, 14, premie roczne kwartalne śwęta. A wszystko to z podatków które w większości z podatków osób którzy tego nie otrzymują a wymaga się od nich zdecydowanie większej efektywności (oczywiście nie w 100% ale w wiekszości to takie dwa polskie światy. Może o tym nakręćmy film.
    pozdrawiam
    artur

    Dobre 0

  4. euroPolak pisze:

    Ale to ze rezyser Juno, pochodzacy z tzw kina niezaleznego dostal troche kasy na komercyjne badziewie to nieznaczy ze cale ameryka tak mysli, czy tez odwrotnie myslala. Nie ma pieniazkow w hollywood oj nie ma

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.