Posts Tagged „Tusk”<

Tusk, Kaczyński i borsuk ludożerca

23 wrz 2011

Mnożą się narzekania na kampanijną nudę. Istotnie, sądząc z mediów, liczy się tylko Nergal de domo Holocausto, ewentualnie pobić go może ten facet z billboardów – Pawelec czy jakiś, co to ma takie jaja, że nie usiedzi.

Nikogo już nie kręci kolejna przemiana Jarosława Kaczyńskiego, mało kogo wzrusza pan premier  pocieszający płaczące niewiasty. Nawet Napieralski już niczego nie rozdaje, tylko chce domy publiczne opodatkować, czym zrazi do siebie piłkarzy Legii, a skoro tak, to i cały TVN. Mało to wymyślne, finezji brak – kwękają kwękacze.

Owszem, mało wymyślne, ale czasy takie, że nic już na ludziach wrażenia nie robi. Świat obiegła właśnie informacja, że borsuk ludojad skonsumował wybitnego w swej branży 100-centymetrowego karła – aktora porno. Weekendową sensacyjkę podały wszystkie liczące się media, ale ekscytacji specjalnej nie zauważyłem, jakby karły w branży porno były równie popularne jak borsuki ludojady. Po kilku dniach okazało się, że cała ta historia jest od początku do końca zmyślona.

A ja się zadumałem, bo przecież jesień zadumy wymaga, jakże ciężki los mają zawodowi wymyślacze, na ten przykład filmowi scenarzyści.  Pamiętam, że z genialnego „Truman show” Petera Weira wyszedłem wstrząśnięty. Ta – absurdalna, jak sądziłem – wizja świata pokazywała nam wszystkie słabości naszej telecywilizacji. Ale rok później Holendrzy wyemitowali „Big Brothera”.

Nie mniej okrutnie los obszedł się z „Celebrity”. Woody Allen wymyślił i otyłe karlice akrobatki, i aktywistów z Ku-Klux-Klanu gaworzących w studiu telewizyjnym z ortodoksyjnym rabinem.

I co? Po kilku latach rzeczywistość dopadła scenarzystę i go przego- niła. O, proszę, gość o ksywie Holocausto naucza młodzież  w familijnym show, jak śpiewać ładne piosneczki. Mało? No dobrze, jeszcze w tym sezonie borsuk ludożerca okazał się hucpą, ale już fakt istnienia karła gwiazdy porno nikogo nie zdziwił. A za rok? Karzeł pornograf pożre borsuka czy też stworzy z nim wspólne stadło  i pobłogosławieni przez duńskiego pastora będą razem żyli długo  i szczęśliwie?

Więc ja bardzo przepraszam, ale czego oczekujecie od kampanii  wyborczej?

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Redukcja ad Tuskum

6 maj 2011

Wiemy, co się dzieje, gdy się Kaczyński z kimś pokłóci. Pokłócony z prezesem, choćby był wcześniej wysyłany do wora (a wór do jeziora), staje się z miejsca autorytetem. To jasne.

Albo niech Kaczyński powie, że Ziemia jest okrągła. Śmiechom nie będzie końca! Profesorowie zadeklarują, że wcale nie jest kulą, ale owalem jakimś, jajem po prostu, a według ostatnich badań naukowców gabońskich w zastraszającym tempie wręcz kwadratowieje (wpływ efektu cieplarnianego). Kilka kąśliwych uwag na temat nieuka z Żoliborza rzuci premier, a internetowa brać zacznie jazgotać, że pora już karła uciszyć, bo nas w świecie kompromituje.

Tak, to zjawisko jest dość dobrze opisane. Ale oto na naszych oczach rośnie zjawisko analogiczne, nazwałbym je redukcją ad Tuskum. Reakcja czeredy mniej lub bardziej bezinteresownych klakierów na każdą decyzję szefa rządu jest oczywista: „Wiwat! Ojczyzna uratowana!”.

Jednak równie oczywista jest reakcja wcale licznej strony przeciwnej. Oto w ramach cokwartalnej pokazówki premier wziął się za kiboli i chce bandytom utrzeć nosa. Zostawmy na moment sensowność zamykania stadionów, bo przecież jak zwykle w przypadku Partii Miłości nie liczy się skuteczność (jak tam wam idzie na odcinku chemicznej kastracji pedofilów?), ale efekt propagandowy.

I cóż? Nagle okazuje się, że wyrywający krzesełka i tłukący się z innymi do nieprzytomności zwyrodnialcy wcale nie są chuliganami. Tak naprawdę to ostatnia niezależnie myśląca grupa młodych Polaków, opoka opozycyjnej myśli konserwatywnej, ostoja wartości i zasad. Może jeszcze gorzej odziana niż książę William, może jeszcze nie zawsze używająca frazy Rymkiewicza, ale przecież się rozwinie. Dżentelmen „Staruch” nie jest może jeszcze prezesem Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego, ale już na pewno lubi piwo Królewskie, a to krok w dobrą stronę.

Gdy duby smalone w obronie żuli plotą blogerzy, to pół biedy, gorzej, gdy piszą tak publicyści i powtarzają rozpaczliwie chcący uchodzić za poważnych politycy, co to już niejedną Samoobronę w drodze na Nowogrodzką zwiedzili. Polemizować z nimi szkoda czasu, bo redukcja ad Tuskum zwalnia z myślenia, ale…

Ale pomyślcie sobie państwo, jak pięknie odwróciłyby się role, gdyby to stadionowym bandytom wojnę wydał nasz stanowczy i twardy premier Kaczyński.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop