Posts Tagged „Rosja”<

Schadzka pod kinem Moskwa

18 lis 2010

To się teraz dowiemy o nich wszystkich prawdy. Lepiej późno niż wcale, więc cieszyć się wypada.

Po tym, jak dla secesjonistów skończył się tydzień darmowych wizyt na kozetkach w TVN i w przychodni ogólnej przy ul. Czerskiej, za diagnozowanie wzięli się medycy bardziej doświadczeni, wychowani w starej szkole, hołdujący zasadzie, że lekarstwo nie może być smaczne i w ogóle musi boleć.

Najpierw jednak głos zabrał Pierwszy Lekarz, który oznajmił, że Kluzik-Rostkowska i Jakubiak w zasadzie nie są już nawet ładnymi buziami. Zapewne kiedy to mówił, był na silnych lekach, bo teraz mu się obie panie nie z twarzami, ale z obuwiem kojarzą. W każdym razie skojarzenie zostało zakonotowane i do pracy zabrali się chirurdzy z galanterią szewca. Ale nie pora na delikatność, gdy mamy do czynienia z ludźmi z nizin społecznych wychowanymi na podwórkach. Czegóż to my się teraz o nich dowiadujemy!

Wiemy już, że Kowal z Kamińskim zjedli kolację z jakimś Ukraińcem, który sprzedał Ukrainę Ruskim, bo jest kagiebistą. Nie jest jasne, czy Kowal z Kamińskim mu w tej transakcji pomagali, czy też obrotny kagiebista ma teraz zamiar ich z kolei opchnąć Kremlowi, ale odpowiednie służby już się tym zajmują. Nie chcemy ich wyręczać, ale czy przypadkiem kilka dni temu widziano Kowala kilkaset metrów od redakcji „Nie”? Czy prawdą jest, że odbierał stamtąd instrukcje od Urbana i człowieka, którego nazwisko w tym felietonie nigdy nie padnie? Tłumaczenia Kowala, że mieszka nieopodal, są kompletnie niewiarygodne i tylko go pogrążają, bo teraz już wiemy, czemu zamieszkał koło kina Moskwa.

Lada dzień okaże się, że ci wszyscy muzealnicy z Ołdakowskim na czele tak naprawdę zamierzali zbudować mauzoleum żołnierzy Armii Czerwonej i tylko interwencja Andrzeja Urbańskiego w ostatniej chwili zniweczyła te plany. Zresztą, wyobraźnia felietonisty i tak nie dorówna pomysłom dworzan prezesa.

Mogę tylko, zupełnie za friko, podrzucić im pomysł, jak ocieplić wizerunek Jarosława Kaczyńskiego skuteczniej niż czerstwymi spotami. Trzeba by go w tym całym PiS zawiesić. No, chłopaki, do dzieła! To działa.


***

Redakcja dziennika „Rzeczpospolita” zaprasza wszystkich czytelników do wzięcia udziału w konkursie Rafała Ziemkiewicza „GIERKIZMY„. Najlepsze opisy, skąpane w oparach absurdu III RP, zostaną wyróżnione intrygującymi nagrodami.

Idea konkursu: absurdalnie prosta! ZAPRASZAMY!

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

A może to Marsjanie?

26 kwi 2010

W sprawie smoleńskiej katastrofy wszystko już wiemy. Co prawda polscy prokuratorzy mogą sobie – w ramach śledztwa – przejrzeć co najwyżej relacje CNN z katastrofy, bo na tyle im pozwalają Rosjanie, co prawda polska komisja cywilna nie dostała choćby tłumacza, co prawda nawet rosyjska opinia publiczna żąda międzynarodowej kontroli nad śledztwem, ale nic to! My mamy lepszych ekspertów.

Rezydujący przy ul. Czerskiej sztab speców od lotnictwa wydedukował na łamach „Wyborczej”, co następuje: to nie jest wina pilota (bo przecież z głową państwa latają najznamienitsze asy), to nie jest wina obsługi lotniska (wszak ostrzegała przed mgłą), to wreszcie nie jest wina Rosjan (bo mamy przełom, a Putin osobiście wyściskał naszego premiera i obejrzał w telewizji „Katyń”). W tej sytuacji winowajca musi być jeden – to sam prezydent, który naciskał na pilotów, by popełnili zbiorowe samobójstwo.

Gdy bez dowodów opowiadał o tym Lech Wałęsa, można było udawać, że – nie po raz pierwszy – przekracza wszelkie granice taktu. Gdy do sprawy wziął się felietonista Kutz, można było uznać to za właściwy starszemu panu przejaw antykaczystowskiej manii, która każe mu w tydzień po pogrzebie urządzać zawody w pluciu do krypty. Ale gdy do sprawy bierze się duży dziennik, to i rzecz staje się poważna. „Gazeta Wyborcza”, przypominając incydent sprzed dwóch lat, kiedy to pilot nie wykonał polecenia prezydenta oraz dowódcy wojsk lotniczych i nie wylądował w Tbilisi, jak twierdzi, „nie rozstrzyga, czy to naciski na załogę spowodowały” katastrofę. Nie rozstrzyga tego też prokurator, bo – tu znów cytat – „na razie nie znaleziono na to żadnych dowodów”. Można też napisać, iż to atak Marsjan. A że również na to nie ma żadnych dowodów? „Na razie” nie ma, ale prokuratura pracuje…

Różnymi insynuacjami posługiwali się dotychczas autorzy”Wyborczej” (wystarczy przywołać wspomnianego powyżej felietonistę, który sugerował dewiacje seksualne znienawidzonych polityków), ale tym razem przeszli samych siebie.

To z pewnością nie zła wola pogrążonych w żałobie i znanych z szacunku do głowy państwa redaktorów. To raczej szaleństwo godne – tak ukochanych na Czerskiej – prawicowych pisemek tropicieli spisków.

Tyle że tamci wszędzie widzieli Żyda, ci zaś – Kaczyńskiego.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop