Posts Tagged „Prezydent”<

Kogo by tu przebadać

21 paź 2010

Co za dużo, to niezdrowo. Na atakujące nas zewsząd informacje odpowiadamy, paradoksalnie, coraz większym zobojętnieniem. Nie wiemy, jakim cudem działa telewizor, ale też jakoś nas to specjalnie nie zajmuje, byle w szkle z drobiu pokpili.

Jeszcze rok temu palącym problemem było poznanie stanu zdrowia prezydenta. Dziś już nas to jakoś nie interesuje, wiedzy tej nam nie trzeba. Dziennikarskie autorytety milczą o tym, że to standard w cywilizowanym świecie, że to oczywiste, że nie ma się czego wstydzić, że tylko zaściankowa mentalność kartofla każe się na takie pytania oburzać.

A i partia rządząca straciła do tego serce. – Po 10 kwietnia zmieniła się sytuacja – puszcza oko poseł PO Damian Raczkowski. Co prawda jego partyjny konfrater zapewnia, iż Platforma nadal będzie pracować nad stosowną ustawą, ale jakoś nikomu do niej niepilno. Prezydent Komorowski, urzędujący ponad pół roku, na wizytę u lekarza też czasu nie znalazł. A przecież naród się trapi, tyle jest chorób odzwierzęcych, albo i jakiego kleszcza mógł taki myśliwy złapać, albo inne bydlę.

Zainteresowanie mediów prezydentem spada zresztą w zdumiewającym tempie. Nikogo już nie intryguje, ile małpek wypija się w pałacu, ile winka, ile to kosztuje. Zaiste, nadmiar bodźców powoduje spadek apetytu na informację. Dobrze chociaż, że historię znamy doskonale i wszystko wyjaśniono.

I tak z raportu o katastrofach i zbrodniach dowiemy się wkrótce, że najpierw Lech Kaczyński zapakował do awanturniczej wyprawy samolotem 95 niewinnych osób i siebie, a później okładał pilotareklamówką z kanapkami, czym doprowadził do katastrofy. W ataku szału żagiew nienawiści rozniósł po kraju brat jego, Jarosław, doprowadzając weterana walki z faszyzmem do ataku w łódzkim biurze. Krew się polała i nienawiść tę można zatamować, wyłącznie delegalizując PiS i internując jego działaczy. Stąd zresztą zaproszenie Jarosława Kaczyńskiego do Pałacu Prezydenta – mieli go zamknąć tam, gdzie i tak chciał zamieszkać. Błaszczaka nie przyjęto – ma być internowany w hurtowni garniturów.

A badania? A, nie, oczywiście, badania będą. Tyle że nie prezydenta. Zresztą profesura już się wypowiedziała. Niesiołowski: „Kaczyński potrzebuje psychiatry”. Nałęcz: „Takich ludzi trzeba leczyć!”.

Niektórych z pewnością.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Gdyby mógł, byłby królem

17 wrz 2010

Gdy wokół dzieje się tyle dobrego, a troski znikają niczym krzyż sprzed pałacu, naród ma czas wyrazić wdzięczność. I aż serce rośnie, jak się patrzy na te spontaniczne inicjatywy rodzące się w sercach rodaków pragnących uhonorować swą władzę.

Oto 100 tysięcy dziewcząt i chłopców walczy zawzięcie o Puchar im. Premiera Donalda Tuska. Walczą tak jak i sam premier w swym codziennym znoju. O piłkę walczą na boisku. Szefowi rządu może i nie wypada, ale rolą wolnej prasy jest zadanie w tym miejscu kilku bezkompromisowych pytań: Dlaczego tylko 100 tysięcy?! Dlaczego reszta polskiej dziatwy nie może beztrosko hasać, by uczcić Drogiego Premiera? Kto wkłada kij w szprychy, na czyj młyn to woda, kto znów dzieli Polaków? Kto za tym stoi, a nawet krzyżem leży, i dlaczego to Błaszczak?!

Ale nie tylko pacholęta radują się swymi Orlikami, nie tylko Polacy chcą wyrazić cześć, wszak pozycja Polski rośnie w piorunującym tempie. Już wkrótce każdy cudzoziemiec będzie mógł w naszej ambasadzie ujrzeć to godne, wąsate oblicze głowy państwa, a może i na konterfekcik ministra spraw zagranicznych miejsca na ścianie wystarczy.

Cieszmy się wszyscy, z lekka tylko trawestując słowa tak umiłowanego przez naród hymnu: „Dzisiaj święto naszej wioski, bo przyjechał Komorowski. To polityk wszystkim znany, szanowany i lubiany. Pan prezydent to figura, gdyby mógł, byłby królem”. Nic więc dziwnego, że i na utrzymanie dworu i fraucymeru Jego Wysokości naród dutków nie skąpi. Zresztą skąpić nie może, właśnie się dowiedzieliśmy, że gdy skończono z rozpasaniem i Bizancjum poprzedniego prezydenta, wydatki kancelarii na rok przyszły wzrosną, i to solidnie.

Ale nic to, zaciśnijmy pasa, nie na wszystkim trzeba oszczędzać. Cieszmy się i weselmy! Nikt nam już w tym nie przeszkodzi. Jeszcze tylko „tak zwanych obrońców krzyża”, jak mawiają w pewnej telewizji (A „tak zwaną opozycję” pamiętacie?), się przepędzi. A potem już tylko fiesta, rumba i wał. To znaczy karnawał.

A pomnik prezydenta, i to okazały? Owszem się postawi. Pan prezydent już pozuje. Bo, jak to mówią: trzeba z żywymi naprzód iść, /po życie sięgać nowe. Wy nie cofniecie życia fal! /Nic skargi nie pomogą,/ bezsilne gniewy, próżny żal! /Świat pójdzie swoją drogą!

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop