Niemoralna propozycja

Bardzo pouczające jest oglądanie filmów. Co prawda wiele z nich można by sprzedawać w fiolkach jako lek na bezsenność, niemniej i tak sporo mówią o ludziach.

Ot, „Władcy marionetek”, po których sobie wiele obiecywałem, pokazują, że można przez dekadę z okładem zajmować się polityką i ze zdumieniem konstatować, że politycy sprzedają narodowi jawną blagę. Odkrycie to tak uderzyło kolegów po piórze, że tylko ciężkim szokiem poznawczym można tłumaczyć, iż nie zadali sobie pytania, kogóż ten film w istocie oskarża.

Polityków? Wolne żarty. Największa udowodniona w nim przewina to sformułowanie Donalda Tuska, że rozmawiał z panią Ewą, gdy tymczasem rozmawiał z panem Łaszynem. Cóż, zmęczony był, mógł się pomylić. Pytanie, jakie trzeba postawić, brzmi: dlaczego nikt tego nie sprawdził wcześniej? Nie, nie rozmówców Tuska, ale czemu nikt nie przenicował jego obietnic o dziewięciu nowych lotniskach, 15 mostach na samej Wiśle czy pociągu pokonującym trasę Warszawa – Łódź w godzinę?

Ano powiem wam, koteczki, czemu. Bośmy go dzielnie wspierali w walce z kaczystowskim reżimem. Mało tego, gdyby Tusk zapewnił dziś, że świat jest płaskim naleśnikiem podtrzymywanym przez cztery nosorożce, to łyknęlibyśmy to bez zmrużenia oka, Stefan Niesiołowski oznajmiłby, że on, profesor, sam badał te nosorożce, a Waldemar Kuczyński za to odkrycie zażądałby dla premiera Nobla i przemianowania Pułtuska na cały Tusk.

Łykanie – jak tuczone gęsi strawę – największych nawet bzdur serwowanych przez polityków nie ma oczywiście partyjnych barw, tyle że jedni chętniej łykają je od pana T., inni od pana K. Mechanizm jest jednak ten sam. I tylko od nas, dziennikarzy, zależy, czy się utrwali, czy przeminie niczym choroba wieku dziecięcego naszej, za przeproszeniem, demokracji. Dlatego dla wszystkich zszokowanych odkryciem Tomka Sekielskiego kolegów po fachu mam propozycję, całkiem serio, choć złożoną w felietonie – tę kampanię potraktujmy inaczej. Rozliczajmy zdecydowanie i po równo z dokonań rządzących i prezydenta, opozycję parlamentarną i kandydata niezależnego. Ostro, bez taryfy ulgowej dla tych, których lubimy bardziej.

To jak, chłopaki, wchodzicie w to?

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Tagi: , , , ,

(105) Komentarzy do “Niemoralna propozycja”

    -
  1. mili pisze:

    W ostatnich czasach widzialem tylko dwie osoby zaslugujace na miano politykow.
    Pani Margaret Hilda Thatcher i Pan Ronald Wilson Reagan, reszta od ich czasow to tylko petaki, czy to w Polsce,Swiecie czy kolchozie europejskim.

    mili

    Dobre 0

  2. andyn pisze:

    R.H. napisał:
    19 marca 2010 at 10:26

    Miecugow z całą pewnością nie przejrzy . Znam produkcję jego taty Brunona, na łamach organu KW PZPR w Krakowie i uważam że jest to już kod genetyczny.

    *Czy może pan wskazać jakieś źródło opisujące gen odpowiedzialny za zbieżność poglądów ojca i syna?

    Dobre 0

  3. mili pisze:

    @andyn napisał:
    21 marca 2010 at 13:26

    To jest tak zwany gen uczciwosci, korzysci materialne przygluszaja kod genetyczny,
    albo go wzmacniaja. Uklady i stosuneczki tez wplywaja na ten gen.

    mili

    Dobre 0

  4. Kapelusznik pisze:

    @andyn napisał 21 marca 2010 at 13:26

    W dyskusję na temat „genu zbieżności poglądów” nie wchodzę, wszakże mam pewną uwagę.

    Otóż gen kształtujący, lub wręcz determinujący, poglądy wielu publicystów schyłkowego PRL, jest stosunkowo łatwy do ustalenia.

    To – gen Jaruzelski.

    Dobre 0

  5. stanko z W. pisze:

    ciągle mnie zdumiewają określenia rzucane na „Rzepę” jako „pro-PiS’owską” gazetę – za idolami dymanymi przez największe media powtarzają je owczym (baranim?) pędem internauci. A jak na zimno popatrzymy na te dwie dekady to wychodzi „Rzeczpospolita” na pro-państwowy i pro-patriotyczny dziennik.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.