Prawda jest tylko jedna i leży tam, gdzie leży – głęboka ta myśl Karpiniuka Sebastiana, słusznie nagrodzona trójkowymi Srebrnymi Ustami, zdradza wszak radykalizm, z którym zerwaliśmy, budując III i wszystkie kolejne Rzeczypospolite
Od początku budowy słowem kluczem jest bowiem w Polsce kompromis, a tam gdzie kompromis, tam i prawda wybierana jest głosami większości i leży, tam gdzie ją Wysoka Sekuła posadowi. Bo przecież na kompromisie naszą Rzeczpospolitą zbudowaliśmy. Kompromisowy był Okrągły Stół, kompromisowa konstytucja, ustawa aborcyjna i lustracja, kompromisowo wreszcie weszliśmy do Europy i Lizbony.
Kompromis tak dalece zdefiniował życie polityczne w Polsce, że znacznie czytelniejszy od podziałów na prawicę i lewicę był podział na zwolenników i przeciwników kompromisu, przekształcony ostatnimi laty w podział na przeciwników i zwolenników IV RP.
Czołowymi przeciwnikami kompromisu, zwykle „zgniłego” lub „cuchnącego”, byli przez lata bracia Kaczyńscy z akolitami. Los spłatał im jednak cokolwiek złośliwego figla, każąc budować wymarzoną IV Rzeczpospolitą z przystawkami paskudnej dość konduity i jeszcze paskudniejszej proweniencji. Zaprawieni w kompromisach bracia przyjęli jednak nauki trenera Górskiego o tym, że trzeba grać tak, jak przeciwnik pozwala, dodając, iż polityka to sztuka osiągania możliwego.
Teraz ich partia buduje przyszłość i marzenia o powrocie do władzy, opierając się, jakżeby inaczej, na kompromisie. Tym razem medialnym z SLD. Ale nie jest to SLD Napieralskiego i Arłukowicza wydanie 2010, uzupełnione i poprawione. To postkomunistyczna skamielina, broniąca przed defamacją red. Skorusa de domo „Dziennik telewizyjny”.
Zaiste, wziąć musiał władzę na Woronicza PiS, by za filmy o Jaruzelskim głowy spadały, a dokumentu o KPN nie można było pokazać! Nie byłem oryginalny, prorokując, iż medialna koalicja skończy się zgodnym podziałem, w wyniku którego postkomuniści wezmą w telewizji władzę, a PiS obciach, ale nawet mnie zdumiała tegoż obciachu skala.
Podpowiedzcie tylko, mołodcy, jakie są granice waszego kompromisu? Wkurzycie się, dopiero gdy TVP zostanie patronem medialnym Parady Równości, a 15 sierpnia miast cudu nad Wisłą będzie obchodziła początek sezonu łowieckiego na kaczki?








Ciekawe komentarze relatywizujace i usprawiedliwiajace PiS za dorazny sojusz i kompromis z SLD.
Gdzie jest bariera nie do przekroczenia? Czy sojusz z SLD, na gruncie moralnym, jest usprawiedliwiony?
PiS ma inne metody, zeby dojsc do wladzy – np. inwestowac w swoje zaplecze polityczne, zamiast pozbywac sie wszystkich, ktorzy mysla samodzielnie. Bracia juz dawno powinni byli odsunac sie w cien i pozwolic partii szukac nowych drog i metod do przekonania spoleczenstwa do swoich ideii.
Wybieraja co innego.
Moj kolega mowil nie dotykaj do gowna, bo zawsze na rekach cos zostanie.
R.H. napisał:
05 marca 2010 at 11:24
Zakłamuje Pan, nie ja. Przecież ewidentnie nie miałem zamiaru kłamać czy mataczyć, sam bowiem zamieściłem właściwy cytat, to chyba świadczy o intencjach.
Więcej, bez względu na to, jakiego okresy to dotyczy, Kaczyński wciąż ma za nic wartości które głosi.
Doskonale Pan wie, że ja, cytując za pierwszym razem, z pamięci, użyłem formy „ja”, a tymczasem Kaczyński powiedział „my” i cała w tym różnica. Nie da się obronić Pańskiej tezy o kłamstwie itp. Wciąż sens cytatu pozostaje niezmienny.
Która partia ma w swoim programie zniszczenie mediów publicznych? Która partia próbuje do tego nie dopuścić? żal Gargas, ale chociaż zobaczyliśmy film o Jaruzelu, jeszcze możemy zobaczyć parę osób spoza tzw salonu. Ale jak długo jeszcze utrzymają się media publiczne, służba zdrowia, edukacja, policja, armia?
A jak Tusk flirtuje z Giertychem – to dobrze? To sa te wysokie standardy PO?
Przy okazji chciałbym zwrócić uwagę na krańcowy cynizm Tuska i Platformy: nie można źle mówić o ‘naszych’ , prawybory muszą się odbywać w atmoferze fałszywej ‘miłości’. Źle należy mówić o PiS i o Prezydencie. Tu żadnych ograniczeń: można używać wyrazów i atrybutów nieprzyzwoitych, nie mówiąc o zawsze fatalnie przyjmowanych jako prostackie i bezsensowne, ‘żarty’ związane z nazwiskiem, wzrostem i innymi podobnymi ‘argumentami’ poniżej pasa.
To sa te wysokie standardy PO?
Wpisuje się tez w to wypowiedź posła Sekuły (do Urbaniaka) na posiedzeniu Komisji d/s Hazardu, kiedy nie zauważył, że nie jest wyłączony jego mikrofon, – „wyczyść naszych”.
I co na to przedstawiciele wszelkich mediów? Wedlug Sobiesiaka i jego przyjaciol – PO – dziennikarze to „swolocz”.
Czyzby dziennikarze sie na to zgadzali? Nie slyszalem ani slowa protestu!
@wiesiek
Racja.Tym bardziej,że mądra opozycja jest niezbędna do normalnego funkcjonowania państwa.
Panie Redaktorze , a czy nie widzi Pan zamiast twarzy Tuska twarz Giertycha,
a zamiast twarzy Gowina twarz Bosaka ? Czy nie widzi Pan ” wszechpolaków-
faszystów ” w partii miłości ? To według Pana jest dobry kompromis ?
Oczywiście,że dobry bo złe zawiera tylko …..Kaczyński i PIS !
Tak samo myśli… Michnik, Żakowski, Lis i…50% PO–mylonych !
Szanowny panie Mazurku. To że są na niebie chmury, wcale nie oznacza, że za nimi nie ma słońca. Fakty widać gołym okiem, to prawda, ale reszta, to już tylko interpretacja. Gdyby pańska iterpretacja była wsparta wiedzą zdobytą u żródeł, gdyby pan chociaż podjął taką próbę, to mógłby pan sobie zapisać punkty z adobre dziennikarstwo, a tak, to tylko pan dołączył do tych, co mają pamysł na szybką wierszówke.. MB
Tekst mazurka najpierw znalazłem na pierwszej stronie Rzepy i wówczas dokonałem swojego wpisu, ale teraz o godzinie 17:55 już go tam nie ma … i dobrze!
Też mi się nasunęła taka refleksja !
Taka jak komentatorowi Krukowi.
Ok godz 13.30 napisałem swój komentarz.Obecnie o 19. 30, „wszedłem” żeby poczytać jak dalej toczyła się intersująca mnie dyskusja, a tu nie widać artykułu R. Mazurka na pierwszej stronie „Rzepy”. Uśmiałem się serdecznie! Tak to wygląda obiektywizm mediów. Nasze komentarze w znakomitej większości nie były „po linii i na bazie” no i ktoś „dał nogę” z tytułowej strony. Nie wiadomo tylko kto? Redakcja czy sam autor.
pozdrawiam wszystkich komentatorów! Tych „za” jak i tych „przeciw”
centurion
@centurion, fritz
Dziękuję za uznanie. Życzę przyjemnego weekendu.
Tekstu red. Mazurka bym nie demonizował. Wydaje mi się jedynie, że red. Mazurek wyjątkowo nietrafnie wybrał tytuł swojego artykułu – nijak ma się on, w mojej, oczywiście nic nie znaczącej, opinii, do wymowy czy też pointy tego artykułu.
Całkiem szczerze – gdyby zorganizowano szalony plebiscyt z zapytaniem, czy red. Mazurkowi wolno pisać to, co chce napisać, głosowałbym stanowczo „za”. Byłby to nie tylko głos rozsądku, ale także – ciągle jeszcze – serca.
BTW – Ursa Minor (którą w tym miejscu serdecznie pozdrawiam!), w swoim mocnym wpisie stwierdza gorzko, iż znikąd pomocy. Czując autentyczną potrzebę pokrzepienia dzielnego serca Ursa Minor, powiem: redaktor Mazurek i tak nie może być naszym największym przyjacielem, albowiem największym naszym przyjacielem jest Pan Bóg. I całkiem do końca to ja sobie tutaj nie żartuję…
Dla tych, którzy uważają, że red. Mazurek mocno przesadził, mam jednak wiadomość, która powinna ich udobruchać.
Mianowicie, redaktor Mazurek poniósł już straszną karę.
Po pierwsze – redaktorowi Mazurkowi złożył gratulacje internauta kamaz. Już ten izolowany fakt ma swoją dramatyczną wymowę. Zresztą, pal licho same gratulacje! Stała się rzecz znacznie gorsza, mianowicie internauta kamaz – można to łatwo sprawdzić – zaliczył redaktora Mazurka do grona dziennikarzy obiektywnych!!! Dla bywalców blogów Rzepy nie ulega chyba wątpliwości, kto jest dla internauty kamaz dziennikarzem obiektywnym. Pochwała kamaza musi więc być dla red. Mazurka bolesna i nie zdziwiłbym się nawet, gdyby pochwała ta znalazła swój epilog w sądzie, w sprawie o ochronę wizerunku (gdzie, w bezprecedensowym chyba procesie, red. Mazurek domagałby się uznania przez kamaza za dziennikarza nieobiektywnego).
Po drugie – redaktorowi Mazurkowi złożył podziękowanie blogowy créateur de vérité, to znaczy internauta Q (wpis z 04 marca 2010 at 21:53). Internauta ten, w charakterystyczny dla siebie sposób, potraktował tekst red. Mazurka jako mocny „materiał dowodowy” dla czegoś, co internauta Q czyni nieustannie, a mianowicie dla „demaskowania” Jarosława Kaczyńskiego. Powiada internauta Q, w przejmującym, mrożącym krew w żyłach wrażliwych czytelników, zakończeniu swojego wpisu: „Tak to jest, jak poświęca się zasady dla autentycznie brudnego i zgniłego kompromisu, a celem jest koryto”. Oczywiście doskonale rozumiem, że Autor artykułu nie ponosi najmniejszej odpowiedzialności za interpretacje tego artykułu. Świadomość tego, kto za nami idzie, nie zawsze musi być wszak skrajnie przyjemna.
Chyba, że jest tak, iż działania Jarosława Kaczyńskiego to także dla red. Mazurka, przepraszam za sformułowanie, parcie na koryto. Klnę się w żywy kamień, że sobie czegoś takiego nie wyobrażam. Jeśli jednak intuicja mnie zawodzi, to na koniec mam i dla red. Mazurka bardzo dobrą wiadomość – premiera jego „nowofalowego” cyklu felietonów została entuzjastycznie przyjęta przez nowych fanów.
@Kapelusznik
Podsumowanie, „prima sort’ , pisane bardzo dobrą polszczyzną, wyrożniającą się nawet tutaj, gdzie wiekszość komentatorów wie co to jest język polski, no i „lekkie pióro”. Szczerze gratuluję, (z nikłym, ale jednak, ukłuciem zazdrości, krótkotrwałym na szczęście)!
Pozdrawiam!
Kapelusznik napisał:
05 marca 2010 at 23:24
Jesteś ślepy i głuchy… ale mamy demokrację, szczęśliwie, i masz prawo nawet do najdziwniejszych przemyśleń.
Jarosław Kaczyński nie jest przeze mnie bezzasadnie wytykany palcem, od lat jest bowiem jednym z najważniejszych polskich polityków i ma aspiracje do rządzenia krajem, a zatem musi być pod ostrzałem, tak jak każdy polityk. Jarosław Kaczyński odpowiada za brutalizację życia politycznego w Polsce, i żadne wrzaski tego nie zmienią, nawet twoje wpisy, tak jest, bo tak się wydarzyło.
Nie kto inny, jak Kaczyński właśnie, w imię zdobycia władzy, wprowadził do polityki ludzi pokroju Leppera, Łyżwińskiego, Filipka czy Beger… na tym tle to nawet LPR wyszła na intelektualistów, co jest niesamowite samo w sobie…
To Jarosław Kaczyński podniósł do rangi wielkiej polityki insynuację i pomówienia i to on grał i gra teczkami, ale tacy jak ty są zachwyceni, zapewne do czasu, jak nie uderzy to w was i nie będzie możliwości obrony. Najlepszym przykładem jest wciąż lista Wildsteina… facet spalił lustrację… ale tak to już jest, jak do roboty biorą się rewolucjoniści-ideowcy, tacy sami wysłali na szafot tysiące Francuzów… ten sam typ.
Dla mnie, nie dla kogoś innego, nie dla Mazurka czy jeszcze kogoś innego, działanie Kaczyńskiego to parcie na koryto, bo tak interpretuję te zbrukane koalicje. Przecież sam Kaczyński głośno i dobitnie mówił i przekonywał, że w żadne alianse z Lepperem nie wejdzie… tylko mówił.
Teraz SLD… PiS ma koalicję medialną z SLD, ba, z najgorszą częścią tej partii, z Czarzastym i Kwiatkowskim, bohaterami afery Rywina… w imię tego podziału łupów dzielą publiczne media między siebie… nie jest tak ?! I jeszcze bezczelnie udają, że problemu nie ma, że to wina PO, że jakby PO wzięła TVP byłoby gorzej… zawsze trzeba się jakoś usprawiedliwić, prawda ?!
Sumując, chodzi o to, Kapeluszniku, że nie znoszę ludzi, mówiących o zasadach, szczególnie moralnych, którzy w realnym życiu postępują dokładnie odwrotnie. I nie ma dla takiego postępowania żadnego usprawiedliwienia, to cyniczna gra zakłamanych polityków, to złe, po prostu złe.
I możesz pisać co chcesz, faktów nie zmienisz. Pozdrawiam, czekając na kolejne wygibasy, by jakoś to wszystko wyjaśnić i przy okazji zaatakować.
Tak panie Q -Prawda leży tak gdzie leży ( Karpielak) a fakty maja nieznośna lekkość bytu ( doc Czwartek)
R.H. napisał:
06 marca 2010 at 12:43
Teraz mam napisać, że dla odmiany, pan żeś skłamał, czy bajdurzysz niezrozumiale jak Lech Kaczyński ?!
Zaiste, zacięty i ograniczony pański sposób dyskusji… a szkoda. Potwierdza tylko to, że z braku argumentów, latasz pan z brzytwą i nią wymachujesz, posługując się argumentami, które są nielogiczne. Ale cóż, oponentów ma się takich, jakimi są, innych nie będzie.
@Krol53
Za miłe słowa dziękuję! Okropnie przesadzasz, ale protestować mocno nie będę
Przy okazji pozwolę sobie na pewną refleksję, ogólniejszej natury. Nie dotyczy ona, w najmniejszym nawet stopniu, Ciebie. Ciekaw jestem jednak Twojej opinii.
Otóż czasami jest tak, że pewne twierdzenia są ewidentnie sprzeczne ze stanem faktycznym i, tym samym, niemożliwe do udowodnienia. Niektórzy próbują – a może muszą? – jednak to „obejść”, nadając owym twierdzeniom rolę aksjomatów, a więc twierdzeń nadrzędnych. Udowadnianie z góry założonych tez jest wtedy dziecinnie łatwe. A że Arystoteles nieco cierpi? Cóż, w przeciwnym razie cierpiał by pewnie niejeden teoretyk rzeczywistości.
Jako przykład weźmy wpis internauty Q, poczyniony 06 marca 2010 o 09:43. Aksjomaty są tu aż trzy:
1. Jarosław Kaczyński odpowiada za brutalizację życia politycznego w Polsce
2. Jarosław Kaczyński podniósł do rangi wielkiej polityki insynuację i pomówienia
3. Jarosław Kaczyński grał i gra teczkami.
Znaleźliśmy się zatem nagle w budynku Ministerstwa Prawdy. Wezwano nas do Departamentu Stanu Faktycznego, albowiem stwierdziliśmy publicznie, że dwie proste równoległe nigdy się nie przetną. W samym zaś budynku – szalona jakaś geometria. Ze zdumieniem zauważamy na przykład, że krawędzie przyległych ścian nie zbiegają się. Trójwymiarowy świat, za czterowymiarowym oknem, wydaje się stąd jakiś szczególnie ponury. Urzędnik stuka ołówkiem w blat biurka, by w końcu zapytać gniewnie: „Co wy tam, Euklides, pieprzycie?!”.
Jasne, jasne – w tym budynku obowiązują inne aksjomaty. Tylko kto, do diaska, zaprojektował te mury i okna?!
A może – rodzi się nagłe podejrzenie – urzędnik zza biurka to taki miejscowy David Cooperfield?
Prawdopodobnie Ministerstwo Prawdy zareaguje na moje skromne refleksje oficjalnym stanowiskiem, jak i okolicznościowymi drukami ulotnymi. Na wezwania z Ministerstwa Prawdy reagować jednak nie będę. Nic by to zresztą nie dało, bo i tak zawsze dostaniemy następne, identycznie brzmiące wezwanie, i nie jest to oczywiście pomyłka poczty. Dochodzi do tego jeszcze niebezpieczeństwo, że zirytowany urzędnik zrobi się niemiły. Wskazują na to, w każdym razie, przypadki innych petentów.
Dyskusja byłaby oczywiście możliwa, ale w normalnym, trójwymiarowym świecie. Nie sądzę jednak, aby urzędnicy Ministerstwa Prawdy zechcieli opuścić swoje gmaszysko. Nawet nie wiem zresztą, czy w ogóle to jeszcze potrafią.
Oj, ale się rozpisałem…. Pozdrawiam Cię serdecznie!
Pozdrawiam także, równie serdecznie, Pana R.H.
Jako człek dobrze wychowany, odwzajemniam pozdrowienia internauty Q.
PS Zajrzyj koniecznie do ostatniego wywiadu Roberta Mazurka z Grzegorzem Górnym:
http://www.rp.pl/artykul/443232_Pies_mniej_juz_poluje.html
Jest tam bardzo mocny fragment o pewnym studencie medycyny imieniem Iwan. Na mnie fragment ten zrobił, w każdym razie, kolosalne wrażenie.
@Kapelusznik
Przede wszystkim, gratuluję poczucia humoru. Twój tekst spowodował mój spontaniczny , (gorzko-ironiczny, niestety), śmiech, chociaż tak na zdrowy rozum, nie daje powodów do śmiechu.
Podejrzewasz, że internauta Q, jest etatowym pracownikiem Ministerstwa Prawdy? Nie sądzę, wydaje mi się, że złapał karteczkę, wyrzuconą przez to dziwaczne okno, z wymienionymi powyżej aksjomatami, z instrukcją – powielaj, rozprowadzaj, propaguj. To raczej roznosiciel, niż źródło aksjomatów, agitator raczej – nie autor. Mój wniosek opieram na tym, że każdy kto samodzielnie korzysta ze swoich szarych komórek, musi dojść do wniosku, że twierdzenia z postu Q , nie są warte funta kłaków, a żarliwość, i zaślepienie, z jakimi je głosi, wskazuje raczej na janczara, niż urzędasa, stojacego na straży jedynie obowiązującej prawdy.
W zasadzie, pytania jakie stawiasz w swoich refleksjach, to zbior pytań retorycznych, odpowiedzi znane, spostrzeżenia oczywiste, tyle, że trójwymiar z Polski gdzieś wyemigrował, (zpewne z jedną z fal emigracji, których w naszej historii mieliśmy sporo). Te obszary, gdzie jeszcze funkcjonuje to niestety, enklawy.
A tak na marginesie, zauważ, że w Ministerstwie Prawdy, obowiązuje ruch jednokierunkowy, z zewnątrz ( oprócz wezwanych na „przyjacielską pogawędkę”, do DSF) nie przeciśnie , (a przynajmniej nie ma prawa!), się nic, za to z budynku wylewją się potoki czystej prawdy.
Myślę, że wystarczy, wszak to tylko opinia, chociaż temat szeroki, i „siła by jeszcze można napisać”.
Wywiad z Grzegorzem Górnym, czytałem „w papierze”. Na temat Frondy, w szerokim znaczeniu, mam nieco mgliste pojęcie – po prostu, nie mój czas, („Po prostu”, też nie). Historia doktora Iwana, robi wrażenie, chociaż wbrew pozorom, nie jest to wcale, zjawisko takie rzadkie, nawet w naszych spsiałych czasach. Znam parę takich historii, których bohaterowie, może nie mieli aż tak tragicznych relacji między sobą, ale zasada ta sama. W końcu, komu ma zaufać swołocz ,kiedy zbliża się kres, czy zagrożona jest egzystencja? Wspólnikom? Mocodawcom? Swołocz wie, że gnębi uczciwego, człowieka, który godny jest tego miana, więc zwraca się w czarnej godzinie w jedynym możliwym kierunku, nie bacząc na przyzwoitość, czy honor,(inaczej nie byłaby swołoczą). A, uczciwy? – wiadomo…uczciwy.
Na koniec, mała dygresja, wiążąca się jednak, jak sadzę, z tym co napisałem! Osoba związana dosyć blisko z pewnym czerwonym dygnitarzem, funkcjonującym także obecnie w polityce z najwyższej krajowej półki, w towarzyskiej rozmowie, wygadała się, że ów kacyk, za jedynego człowieka godnego urzędu prezydenta RP, prorokując jednocześnie jego zwycięstwo, uważa…Lecha Kaczyńskiego, chociaż w mediach nie zostawia na Kaczyńskich suchej nitki.
Pozdrawiam, równie serdecznie, co nieustająco!