Niezapomniany wieczór intymnych improwizacji w duecie dali warszawskiej publiczności najlepsi włoscy jazzmani: trębacz Enrico Rava i pianista Stefano Bollani. Koncert rozpoczął cykl „Jazz w Polskim”.
Rava i Bollani przedstawili program pod tytułem „The Third Man”. To zarazem tytuł albumu, jaki w 2007 r. wydała wytwórnia ECM Records. Przyjechali do Warszawy na zaproszenie Włoskiego Instytutu Kultury i dzięki wsparciu Ambasady Włoch. Już przy powitaniu zdali sobie sprawę, że na sali Teatru Polskiego jest wielu Włochów mieszkających w Warszawie i osób dobrze znających włoski.
Enrico Rava i Stefano Bollani współpracują od kilkunastu lat. Nawiązała się pomiędzy nimi nić głębokiego porozumienia, a przy tym nieustająco się inspirują i zaskakują. Znając ich album, a także mając w pamięci ich występ na festiwalu Jazzowa Jesień w Bielsku-Białej zauważyłem, że w każdym standardzie i we własnych kompozycjach znajdują coś nowego. W ich repertuarze pojawiły się też nowe kompozycje, jak np. urokliwa ballada „Antonia” Bollaniego znana dotychczas z jego solowego wykonania.
Duet zawładnął sercami słuchaczy już od pierwszych minut. Na sali było cicho jak makiem zasiał i można się było delektować brzmieniem instrumentów. Doskonała akustyka Teatru Polskiego sprawia, że idealnie nadaje się na takie kameralne koncerty, myślę, że nawet bez nagłośnienia. Włoscy jazzmani od lat należą do europejskiej czołówki. Są obecni w katalogu wytwórni ECM Records. Dzięki prężnym włoskim wydawcom, jak choćby CamJazz są obecni na światowych rynkach. Talent Enrico Ravy doceniono w USA już w latach 60. Natomiast Bollani to dziś jeden z najwybitniejszych europejskich pianistów jazzowych.
Jeśli popatrzeć na scenę europejską, to Polacy równają do najlepszych jeśli chodzi o poziom artystyczny występów i nagrań. Przegrywamy natomiast na polu fonograficznym. Jeśli nasi muzycy nie nagrywają dla zagranicznych wytwórni, praktycznie nie istnieją w sklepach muzycznych na Zachodzie. Dzięki promocji ECM Records znani są tam szerzej Tomasz Stańko i Marcin Wasilewski Trio. Leszek Możdżer nagrywa dla wytwórni ACT Records, ale tylko z Larsem Danielssonem. Album „Complexity in Simplicity” wydał dla ACTu pianista Paweł Kaczmarczyk. Dla niezależnych, mniejszych wytwórni nagrywają Adam Pierończyk i Mikołaj Trzaska. Za wielki sukces trzeba więc uznać prestiżowy tytuł Best New Release 2010 – Honorable Mention dla płyty Wacława Zimpela „Passion” przyznawany przez portal All About Jazz. Płytę firmuje poznański Multikulti Project. Nawet jeśli polscy artyści wydają płyty pod szyldem zagranicznych potentatów jak Blue Note, Emarcy czy Verve, to nie znaczy, że trafiają do światowych katalogów.
W promocji najlepszej polskiej muzyki jazzowej za granicą mamy ciągle wiele do zrobienia. Najlepszą do tego okazją jest zbliżająca się Prezydencja Polski w Unii Europejskiej.









