Muzyka częścią przedstawienia

Pierwsze ważne wydarzenia tego roku nie były związane z jazzem, a muzyką poważną.
Przede wszystkim fenomenalny Lang Lang, który otworzył Rok Chopinowski intrygującą, entuzjastycznie przyjętą interpretacją Koncertu fortepianowego f-moll. Medialne zainteresowanie, jakie towarzyszy artyście i jego efektowna gra składają na spektakl, który nie sposób oceniać tylko z muzycznego punktu widzenia. On po prostu działa na wszystkie zmysły melomanów i pobudza wyobraźnię. Jest przy tym otwarty na kontakty z mediami, wziął udział w konferencji prasowej, wyczerpująco odpowiadał na pytania, na próbę zaprosił telewizje i fotografów.

Carmina1

Mam nadzieję, że w perspektywie zbliżającego się Konkursu Chopinowskiego nasi specjaliści od twórczości Wielkiego Rodaka zrozumieją, że nie istnieje wzorzec interpretacji jego dzieł, do którego powinni dążyć uczestnicy wyścigu o nagrodę.

To zabrzmi banalnie, ale przecież muzyka, również poważna, musi wzbudzać emocje, inaczej nie podbije serc słuchaczy. Szczególnie nowych słuchaczy. A może po prostu wprowadzić Nagrodę Publiczności?
O tym, jak wielkie emocje może wzbudzić klasyczne dzieło można było przekonać się w piątek w Sali Kongresowej, gdzie gościnnie wystąpiła Opera Śląska z Bytomia prezentując efektowną interpretację kantaty scenicznej „Carmina Burana” Carla Orffa.

carmina2

Kongresowa to nie jest dobre miejsce dla takiej muzyki, bo orkiestrę i chóry trzeba było nagłośnić, niestety, z mizernym skutkiem. Ale efekt był i tak znakomity dzięki scenografii, strojom i baletowi, który towarzyszył scenom. No i sala była wypełniona, a jest przecież prawie dwa razy większa niż Teatr Wielki.

Nagrania „Carminy Burany” należą do ulubionych wśród audiofilów. Cenię sobie stare nagranie wytwórni Decca London z Royal Philharmonic Orchestra pod kierunkiem Antala Doratiego. Dynamika tego dzieła, hymn „O Fortuna” i sceny w tawernie zawsze wywołują u mnie gęsią skórkę. Nie spodziewałem się jednak, że dźwięk wspomagany żywym obrazem może te muzyczne wrażenia zwielokrotnić. Dość powiedzieć, że wysłuchałem i obejrzałem śląską „Carminę Buranę” z zapartym tchem. Teraz, kiedy słucham nagrania z płyty, brakuje mi właśnie obrazu.

lang_lang_proba_md_04

Myślę, że przy takiej konkurencji pomiędzy wydarzeniami muzycznymi, publiczność przyciągać będę te, które zaoferują dodatkowe wrażenia. Do dziś pamiętam występ saksofonisty Steve’a Colemana z kubańskimi tancerzami na festiwalu Warsaw Summer Jazz Days. Kontrabasista William Parker wzbogacił swój niedawny występ w Teatrze Roma, a poświęcony twórczości Curtisa Mayfielda, poezją recytowaną przez samego Amiri Barakę, legendarnego już czarnoskórego twórcę. Ale takie akty zdarzają się rzadko. Dobra muzyka ciągle broni się sama. Ale jak długo da radę bez pomocy medialnej otoczki i efektownych przedstawień?

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(8) Komentarzy do “Muzyka częścią przedstawienia”

    -
  1. Mattheos pisze:

    Drobne sprostowanie: ulubione nagrania (czego?) „Carmina burana”, obejrzałem (co?) „Carmina burana” itd. To jest przecież liczba mnoga łacińskiej carmen, czyli pieśni. Jeśli już nie wiemy jak odmieniać obce słowa, to lepiej ich nie odmieniajmy. „Rzeczpospolita” powinna dbać o językową poprawność.

    Dobre 0

  2. meloman pisze:

    A Walery Gergiew i przypomniane przedstawienie „Oniegina”. Dla mnie było ciekawsze od wersji Carminy

    Dobre 0

  3. poważny pisze:

    Mattheos ma racje:
    rownież stary problem: muzyki „poważnej”
    brrr…

    Dobre 0

  4. A.L. pisze:

    Redaktor: ” Ale jak długo da radę bez pomocy medialnej otoczki i efektownych przedstawień?”

    Wiekszosc ludzie to „wzrokowcy” i ciezko odbieraja muzyke tak zwana „powazna” bez „wkladki wizualnej”. Prosze zrobic eksperyment: pokazac komus film z „trudnym” podkladem muzycznym, na przyklad „Hours” z muzyka Phillipa Glassa (czolowy amerykanski a chyba i swiatowy „minimalista”) a potem komus innemu poscic sama muzyke z plyty. Ide o zaklad, ze tej muzyki bez obrazow nie wytrzyma.

    Podobnie Pendereckiego „Siedem Bram Jerozolimy” – dla przecietnego sluchacza – nie do wysluchania. Z medialnymi ilustracjami w wersji „urodzinowej” – dla kazdego.

    Podobnei z Carmina Burana.

    Czy to dobre czy zle? Dobrze – bo muzyka plus obrazy to nowe dzelo i w zasadzie nowy utwor. Dobrze, bo powoduje ze muzyki posluchaja ludzie ktorzy owej muzyki w „czystej” formie nigdy by nie wysluchali.

    Na szczescie zawsze beda ludzie dla ktorych muzyka pozostanie muzyka

    Dobre 0

  5. A.L. pisze:

    mattheos: „ulubione nagrania (czego?) “Carmina burana”

    Gratuluje tematow zastepczych. Dziekujemy, juz sie swiat dowiedzial ze Pan istnieje i nie ma nic do powiedzenia

    Dobre 0

  6. Marcin Czapla pisze:

    „To zabrzmi banalnie, ale przecież muzyka, również poważna, musi wzbudzać emocje, inaczej nie podbije serc słuchaczy”

    … a niby co ma wzbudzać…przecież muzyka to czyste emocje…chyba że się przychodzi do philharmo z innych powodów :)
    lang land to showman – owszem gra spektakularnie ale gdzie mu tam do interpretacji argerich czy zimermana

    „w perspektywie zbliżającego się Konkursu Chopinowskiego nasi specjaliści od twórczości Wielkiego Rodaka zrozumieją, że nie istnieje wzorzec interpretacji jego dzieł, do którego powinni dążyć uczestnicy wyścigu o nagrodę.”

    owszem istnieje coś takego jak „wzorzec interpretacji jego dzieł” ponieważ walczyk czy mazurek Chopina to właśnie po prostu walczyk i mazurek Chopina a nie toccata Prokofieva
    i wielki pianista to rozumie ponieważ jest wielkim artystą i ma tego muzycznego „czuja”
    …ale jeśli ktoś nie może bez udziwnień…w końcu to wolny kraj

    Dobre 0

  7. A.L. pisze:

    Marcin Czapla: „owszem istnieje coś takego jak “wzorzec interpretacji jego dzieł” ponieważ walczyk czy mazurek Chopina to właśnie po prostu walczyk i mazurek Chopina a nie toccata Prokofieva”

    Owszem, nie istnieje.

    Dobre 0

  8. Buczacz pisze:

    Nie proszę Pana, Lang Lang nie zagrał ani znakomicie ani nie był fenomenalny. Ot, kwestia gustu…

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.