Na Ursynowie pojawiły się pisemne ostrzeżenia, adresowane do właścicieli psów. Będą kary za pozostawione odchody! Ciekawe, kto je będzie egzekwował. Jeszcze ciekawsze, kto ustali wysokość grzywny – bo, jak można dowiedzieć się z anonsu, rozpiętość jest spora: od 20 do 500 złotych.
Wielkość czy fetor
Czy będzie to uzależnione od wielkości psa? Wiadomo, yorki mniej nabrudzą niż dogi… Z drugiej strony, im większy balasek, tym lepiej widoczny i łatwiej go ominąć. Poza tym, każdy, komu zdarzyło się wdepnąć w psie gówienko wie, że konsekwencje takiego wypadku są w ścisłym związku z konsystencją ekskrementów oraz ich własnościami zapachowymi. Więc w wycenie szkodliwości fekaliów powinno uwzględnić się także powyższe cechy.
Wyobrażam sobie, jak burzliwe będą obrady kwalifikujące nieczystości do poszczególnych kategorii (duże, lecz bezzpachowe – powiedzmy, dwieście; prawie obojętne wizualnie – stówa; miękkie i cuchnące, jako najbardziej szkodliwe społecznie – pięćset, itd., itp.). Już słyszę argumenty właścicieli: – Mój tego nie zrobił, od dwóch dni nic nie żre, to ten bernardyn, on ma gargantuiczny apetyt…
Bez względu na ewentualne komplikacje, dokonał się postęp na niwie psiego równouprawnienia. Nasi czterołapi przyjaciele wreszcie zostali potraktowani po ludzku. Dotychczas tylko człowieczy kał miał wartość określoną w gotówce. No, nie każdy mógł dostąpić takiego zaszczytu, żeby płacono mu za fizjologiczne potrzeby. Ale historia zna takie przypadki. Pisałam już o nich, lecz jest powód, by niektóre fakty przywołać ponownie.
Droższe niż złoto
Teraz będzie serio. W 1960 roku Piero Mazoni, znany włoski artysta-grepsiarz, zapuszkował osobiście wyprodukowaną substancję, w pojęciu większości uchodzącą za bezwartościową. Nie wiadomo, ile czasu zajęła produkcja, za to znane są wyniki. Manzoni wykonał dziewięćdziesiąt konserw, każda z 30-gramową zawartością. Po kilku latach ta limitowana edycja osiągnęła na rynku sztuki kwoty 75 tysięcy dolarów. Za porcję. Sześć lat temu londyńska Tate Gallery z dumą donosiła, że udało jej się kupić puszkę po promocyjnej cenie, za 30 tysięcy dolarów.
W dniu dokonania tej kloacznej transakcji maklerzy giełdowi przeżyli stres: za 30-gramową grudkę złota płacono niewiele ponad 300 dolarów. G… przebiło złoto stukrotnie. Temat godny filozofów.
Pikanterii tej kalkulacji dodaje informacja, która wstrząsnęła posiadaczami weków Manzoniego. Plotka głosi, że włoski artysta zakpił z poważnych dealerów i zamiast rzetelnie wydalonych ekskrementów, naładował do puszek… gipsu. Spieszę jednak pocieszyć wszystkich, którzy wyłożyli kasę za „Merda d’ Artista” (jak oficjalnie zatytułowane jest dzieło): otóż niektóre konserwy eksplodowały. Niezły gips. Dieter Roth, inny artysta-fekalista, tym razem pochodzący z Niemiec, podszedł do tematu od literackiej strony. Napisał autobiografię, w której w porządku chronologicznym spisał swe godne uwiecznienia defekacje.
Artystyczne walory
Cuchnąca materia robi karierę. Rok temu w dwóch amerykańskich miastach odbyły się – niezależnie od siebie – dwie wystawy o tytule nie pozostawiającym wątpliwości co do motywu przedstawionych prac: „Shit”. Na jednej zgromadzono dzieła kilkudziesięciu twórców, w tym klasyków: Boscha, Bruegla, Topora. A także dokonania współczesnych artystów, którzy zainspirował proces wydalania. Drugie „G…” miało jednego autora. Był nim pochodzący z Hondurasu amerykański twórca Andreas Serrano. Przedstawił cykl fotografii z tytułowym surowcem w roli głównej. W kadrach – efekty wypróżnienia różnych zwierząt (w tym celu artysta odwiedził ekwadorskie zoo) oraz samego autora.
Może więc w cenniku kar za psie kupki uwzględnić ich walory artystyczne? Na przykład – dawać upust za wyjątkową piękną formę? Albo podwyższać karę za pozbawiony kreatywności, banalny kształt czy pospolity zapach. Poddaję ten problem pod publiczną dyskusję.









Artyści to w ogóle mają jakieś zamiłowanie do g……
Taki na przykład mój ulubiony Tom Waits poproszony kiedyś o recenzję jakiegoś opowiadania odpowiedział:
” Gdybym zjadł zupę ugotowaną na alfabecie, to wys…..bym lepszy tekst”. Ot co.
Psy będą miały chipy i jeśli za badanie DNA zapłaci właściciel, to szybko pozbędziemy się tak pięknie pokazanych w filmie „Świr” psich kup. Środki techniczne są, więc do dzieła! W Przemyślu już tak jest!
PS. Warto zadać sobie pytanie dlaczego stowarzyszenia wszelkich mąsci ochrony zwierząt na czele z Towarzystwem Opieki Nad Zwierzętami nie protestują na męczenie i dręczenie psów wielkości cielaka w mieszkaniach. Wyje to biedne zwierzę cały dzień przykute do kaloryfera. Psy muszą się wybiegać, a zwłaszcza te duże, a pół godziny spacerku, by pies zrobił kupę to za mało. To więzień w więzieniu o obostrzonym rygorze ma więcej ruchu!
Trzymanie dużych psów w blokach powinno być zabronione! Dlaczego to jest temat tabu?
Taka klasyfikacja fekalii byłaby przydatna. W szkole średniej (nie będę podawał nazwy) mieliśmy klasyfikację bąków. Od A1 czyli cichy i nieśmierdzący do C3 czyli głośny i bardzo śmierdzący. Jak komuś się popuściło, zamiast przepraszać mówił np. B3 i wszyscy wiedzieli że zaraz będzie dużo smrodu, albo B1 – takim nie należało się przejmować.
Widać w Rzepie posucha straszna, tematy wyciekły i trzeba pisać o byle g…
Redaktorce Rzepy zwrócę uwagę, że za ludzkie odchody też są mandaty a jakoś w minutowym pseudofelietonie nie zauważyłem ani akapitu o wycenie ludzkiego kału. Ciekawość mogłaby podpowiedzieć jeszcze jeden akapit: ile było za to, co zrobiła pani redaktorka Rzepy (mam na myśli tekst oczywista
).
Nasz kochany kraj jest krajem psich odchodów – leżących wszędzie. Coś z tym problemem trzeba zrobić! Część chodnika zajmują parkujące samochody a drugą psie kupy!
jesli chodzi o wycene psiej kupy to odpowiedz na pytanie o zasady wymiaru kar w sprawach o wykroczenia znajdzie Pani w Kodeksie wykroczen i Kodeksie postepowania w sprawach o wykroczenia. Lektura raczej krotka, bez problemu znajdzie Pani tam odpowiedz na nurtujace Pania pytanie.
Slowo „balasek” – bezcenne.
proponuje zajecie sie tematem jeszcze groznych psow trzymanych w puszczanych luzem
a unikniemy tragedii i ocalimy ludzkie zycie
Co, nie chce się sprzątać po piesku?
Psie odchody to nie jest temat do niby smiesznych felietonow.
To trzeba sprzatac, a opornych wlascicieli karac.
Tylko czy to jest mozliwe w tym kraju bezprawia?
Sprzątałem kupki po swoim kochanym psie do czasu, gdy sobie skaleczył łapę o szkło z rozbitej butelki leżącej na trawniku. Dwukrotne szycie łapy, gojenie przez ponad miesiąc. W dwa miesiące później kolejne skaleczenie i znów szycie.
Można sobie wyobrazić, że ci którzy rozbijają butelki na trawnikach i chodnikach wcześniej spotkali psią kupę. Choć bardziej prawdopodobne, że rozbijają – bo tak po prostu jest fajnie.
Marzy mi się sytuacja by straż miejska czy policja mniej się bała chuliganów i bandytów od właścicieli psów. A co mi tam, każdemu wolno marzyć.
wyjątkowo idiotyczny felieton… jak ktoś trzyma psa w mieście, to powinien po nim sprzątać, a nie wydziwiać nad wyceną psich kup, proste. W większości krajów do których próbujemy się porównywać jest znacznie czyściej i jakoś nikt nie ma takich dylematów moralnych
Trzeba mieć przede wszystkim die Ordnung we krwi, jak u Niemca. Obserwowałem licznych „psiarzy”w Berlinie. Już nie mówię, że rano ludzie uśmiechają się do siebie i mówią „guten Morgen”, albo „hallo”. Zbiorowo stuknięci, czy co ?! Ale, psia „bomba” na trawkę (wyłącznie !)- torebeczka z kieszeni – do kubełka – po sprawie. Żadnego problemu ! W 100licy mieszkam w centrum. Na mini trawnik gość wyprowadza na ląży (!) doga jak dorodne ciele (to chyba arlekin) – no to ten musiałby chodzić z szuflą i worem na plecach. Albo też paniusia z ulubieńcem z kokardką. No gdzież dama się schyli po skrętasa. W tym kraju, w mojej ojczyźnie problem poruszony przez Panią Monikę jest nierozwiązywalny !
smieszny temat , wogole , ze ktos robi problem , moze trzeba sie zastanowic , czy wogole powinno sie sprzatac ulice ? po co i dlaczego , a chyba w normalnych cywilizowanych panstwach , na chodnikach jest czysto , no moze gdzies w innych krajach , biedniejszych , nikt nie dba o brud uliczny , chyba jednak , nie powinnysmy przynalezec do tej lepszej Europy , u nas spoleczenstwo , jest zacofane , bylo i bedzie , najwazniejsze , zeby samochod sie swiecil pod oknem i ten z 3 pietra mial gula , nie ? a jak sie wdepnie w kupe to na szczescie i mozna zawsze wytrzec w wycieraczke sasiada , jak nikt nie widzi , normalnie felieton o ” ustap starszemu miejsca w autobusie ” powinien byc nastepny , zaczynac sie powinien – siedze i nie puszcze , moje miejsce , a ten stary ledwo stoji i tak sie dziwnie na mnie patrzy , o co chodzi ?
o kulture ktorej nie ma w Polsce .
Jest nakaz sprzatania i trzeba go egzekwowac. Jak? Bardzo prosto – na smyczy ma byc przywiazana torebka -kazdy widzi i , co wazniejsze, zwraca uwage wlascicielowi gdy jej nie wykorzystuje. Na tym polega wymuszenie porzadku. Kazdy jest policja i straza miejska. Po paru latach wszyscy beda sprzatac, nie beda niszczyc zieleni, bo poczuja oko sasiada, przechodnia i dozorcy. Ktory u nas w ogole nie reaguje jak stroz. A od tego wszak jest.
W Kanadzie, gdzie przebywam teraz, nie tylko nie ma zanieczyszczonych trawnikow ani lasow, ale psy nie szczekaja! Tak sa wychowywane. No i nikt nie wrzeszczy na nie. Na dzieci zreszta tez nie.
Pozdrawiam
Pani post jest lobbowaniem na rzecz leniwych właścicieli psów i przeciw rodzicom, których dzieci przez te kupy niemają się gdzie bawić. Dla dziennikarskiej uczciwości powinna Pani określić się najpier w takim poście czy ma Pani psa.
Ja psa nie mam, ale miałem kiedyś – gdy mieszkałem na wsi, tam czułem, że pies jest szczęśliwy – miał przestrzeń i wolność. Zupełnie inaczej niż te otumanione psy, które większość swojego życia spędziają w murach bloków>
Chińczycy to mądry naród.Potrafią z piesków robić wspaniałe potrawy, nawet z tych, które rozjechały polskie samochody. Wspaniłe suszi i inne rewelacyjne potrawy. A my biadolimy co zrobić z biednymi pieskami w schroniskach lub kupkami na trawnikach między blokami. Oddać sprawę w ręce Chińczyków. Oni napewno będą wiedzieć jak rozwiązać problem.
Co za głupi tekst! Dla autorki jest to temat śmieszny a faktycznie wszechobecne gó….a są niestety wielkim problemem. Ja trochę poruszam się na nogach i nie ma tygodnia bez wdepnięcia w…. Niech Pani, proszę Pani wygrzebie się z samochodu i się trochę przejdzie a rechot zniknie z usteczek. But jak but, można go jakoś oczyścić ciepło myśląc o właścicielkach piesków ale zdarza się że dziecko wygrzebie g….o w piaskownicy. I co? Śmieszne, nie?
Ja bym zakazał posiadania tych zwierząt w terenie miejskim.
Te setki czworonożnych maszynek do produkcji kału są odrażające.
Jaka gazeta, takie komentarze. Żenada.
Trzymanie milionów psów w naszych miastach to absurd. Większość z nich spędza czas w domach, zamiast swobodnie biegać na wybiegu. A efekty tej miłości (?) naszych rodaków do zwierząt widać i czuć na każdym kroku. Wygrzebywanie psich kup z bieżnika podeszew butów do przyjemności nie należy. Zamiast kar pieniężnych lepiej by było, gdyby to właściciel pupila grzebał palcem w g. rozgniecionym przez mojego buta. Albo wiosną, gdy spłyną śniegi, a trawniki wyglądają jak doły kloaczne, niech właściciele czworonogów zorganizują „czyn społeczny” i na swój koszt usuną tę cuchnącą substancję.
We Włoszech sprawa jest rozwiązana w ten sposób: idziesz z psem – policjant czy ichnia straż miejska ma prawo żądać pokazania torebki na odchody. Nie masz – wysoka kara. Nie ma potrzeby tworzyć klasyfikacji i cennika psich odchodów.
Mam psa i zawsze ze sobą torebkę foliową – sprzątnięcie po psie nie jest kłopotliwe a i torebka ze sklepu ma drugie zastosoawanie, można ją też zawięzać w celu uniknięcia nieprzyjemnych zapachów.
Jestem za, mam psa i sprzątam po nim, czasem dostaję pochwałę od ludzi czasem słyszę śmiech . Ale jestem też za tym, aby karać za wulgarne słownictwo, za śmiecenie w parku, za zgromadzenie pijaczków na ławkach od których śmierdzi na kilometr ,( nawet psia kupa tak nie śmierdzi), za ich głośne zachowanie , lanie po krzakach a nawet przy ławce. To ogromny wstyd, ze sprawa z pijaczkami nie jest rozwiązana, bo oni nie zapłacą mandatu, bo i za co, bo policja ich nie zgarnia, bo zasmrodzą wóz więc udajemy, ze nie ma problemu. Łatwiej zabrać się za pieski, bo ich właściciele zapłacą mandat.