Posts Tagged „Polska Prezydencja”<

PiS marnuje europejską szansę

10 lip 2011

Postawa Kaczyńskiego wobec Unii Europejskiej przypomina zachowanie polityka, który wyborcom zakochanym w golfie mówi, że to nudna gra – pisze publicysta „Rzeczpospolitej”.

W dniu objęcia przez Polskę przewodnictwa Unii Europejskiej w Warszawie spotkali się szefowie rządów dwóch państw totalitarnych. Uśmiechnięty premier totalitarnych Węgier, które właśnie zakończyły swoją półroczną prezydencję, przekazywał unijną flagę rozradowanemu premierowi totalitarnej Polski.

Można się zżymać na taki oto opis wspomnianego wydarzenia, czyż jednak nie jest on w pełni uprawniony? Gdy poczytać i posłuchać kilku ważnych oraz wpływowych polityków europejskich, z niezawodnym Danielem Cohn-Benditem na czele, Viktor Orban jawi się bez mała jako niebezpieczny szaleniec, autokrata zagrażający demokracji nie tylko w Budapeszcie, ale i na całym Starym Kontynencie. Gdy z kolei poczytać i posłuchać kilku wpływowych polityków w Polsce, Donald Tusk także odpowiada tej definicji, z tą różnicą, że lider Platformy Obywatelskiej wprowadza nad Wisłą specyficzny rodzaj totalitaryzmu, a mianowicie totalitaryzm białoruski.

By dodać całej sprawie smaczku, należałoby jeszcze przypomnieć, iż ci sami polscy politycy, którzy przestrzegają przed totalitaryzmem Tuska, jednocześnie wychwalają totalitaryzm Orbana. A ci eurodeputowani, którzy odsądzają od czci i wiary premiera Węgier za „kneblowanie mediów”, nie rozumieją, dlaczego niektórzy posłowie z Polski krytykują Tuska za ograniczanie wolności mediów nad Wisłą.

Przeczytaj cały tekst

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

W Strasburgu, czyli na Wiejskiej

6 lip 2011

Jeśli komuś się wydawało, że można oddzielić polską prezydencję od kampanii wyborczej, w środę wszystkie złudzenia prysły. Donald Tusk przedstawiał w Parlamencie Europejskim program swojego rządu na czas przewodnictwa w UE.

Nie wychylił się, niestety, ponad poziom standardowych  unijnych banałów o głębszej integracji, silnych instytucjach i kryzysie zaufania w Europie. Tusk przestrzegał także przed etatyzmem, co brzmiało szczególnie uroczo w ustach człowieka, który częściowo znacjonalizował OFE, a spółki państwowe „prywatyzuje”, sprzedając je innym spółkom państwowym.

Tak czy inaczej szefowie głównych frakcji w europarlamencie uznali wystąpienie polskiego premiera za „wspaniałe”. Nic dziwnego, skoro sami od lat nie potrafią powiedzieć niczego ciekawego na temat przyszłości Unii poza przyprawiającym o mdłości sloganem: „Więcej Europy!”.

Na szczęście europosłowie PiS, ze Zbigniewem Ziobrą na czele, zadbali o to, by ich koledzy z innych krajów nie posnęli z nudów. Ziobro zaatakował Tuska za dławienie wolności słowa w Polsce, przypominając m.in. wyrzucanie z telewizji dziennikarzy krytycznych wobec władzy. Były minister sprawiedliwości nawiązał także do sytuacji „Rzeczpospolitej”, w której Skarb Państwa od dłuższego czasu usiłuje wpływać na linię redakcyjną.

Wybuchła tradycyjna staropolska awantura. Politycy PO określili mowę Ziobry jako niesmaczną i zarzucili mu pranie krajowych brudów na europejskim podwórku. A Marek Siwiec z SLD po raz kolejny posłużył się Barbarą Blidą, malując obraz czarnosecinnej Polski pod rządami Jarosława Kaczyńskiego.

Przyznaję, szarża Ziobry nie była szczytem wyrafinowanej retoryki. Inauguracja naszej prezydencji to nie jest dobry moment na dyskusję o kondycji polskich gazet i telewizji (choć gdyby część europosłów chciała się dowiedzieć, jak zrobić z publicznych mediów partyjną tubę, Tusk zapewne chętnie podzieliłby się swoimi doświadczeniami). Ponadto deputowani PiS są postrzegani w PE jako ponurzy, zrzędliwi i nieznających języków eurosceptycy, a tym samym ich argumenty trafiają zazwyczaj w próżnię  – nawet jeśli jest w nich wiele racji.

To nie była zbyt przyjemna i elegancka kłótnia, ale polityka – nawet w Strasburgu – nie polega przecież wyłącznie na odbieraniu całusów od Martina Schulza i Guya Verhofstadta.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Gorzki triumf eurorealisty

30 cze 2011

Polska obejmuje przewodnictwo w Unii Europejskiej, gdy ta właśnie straciła swoją cnotę.

Ileż to w zachodniej prasie przelano atramentu, atakując przeciwników wspólnej waluty, którym wytykano skrajność poglądów i brak podstawowej wiedzy ekonomicznej. Ileż felietonów poświęcono „oszołomom”, którzy przestrzegali przed powodzią nielegalnej imigracji. Ile razy odsądzano od czci i wiary wszystkich tych, którzy twierdzili, iż europejska solidarność to tylko sztafaż, a w UE i tak rządzą Niemcy z Francuzami.

Unia jawiła się jako panienka nieskalana najmniejszą wadą. A kto miał co do tego jakieś wątpliwości, zasługiwał co najmniej na publiczne potępienie, jeśli nie na kaftan bezpieczeństwa.

Okazuje się jednak, że to eurorealiści często mieli rację, a euroentuzjaści błądzili. Kiedy ci pierwsi wskazywali na rzeczywiste problemy i zagrożenia, ci drudzy natychmiast grzebali je pod grubą warstwą mdłych frazesów, po czym jechali na następny szczyt i odbierali kolejne diety.

Jak wiele jednak zmieniło się w ostatnim czasie. Można już kwestionować sens przyjmowania przez Polskę wspólnej waluty i nie narażać się na łatkę „pisiora”. Można mówić o wadach traktatu lizbońskiego, o ułudzie prowadzenia wspólnej polityki zagranicznej, o nieudolności Catherine Ashton. Ba, można wręcz głośno zastanawiać się nad tym, kto pierwszy wyjdzie ze strefy euro, kiedy wróci do obiegu niemiecka marka i za ile lat Unia się rozpadnie.

Polska prezydencja zaczyna się w momencie, gdy Europa drży o swoją przyszłość. W Grecji panuje nieformalny stan nadzwyczajny. Portugalczycy i Irlandczycy zaciskają pasa, ale już im brakuje dziurek. Hiszpanie mają ponad 20-procentowe bezrobocie i gospodarkę, która stoi w miejscu. A jednocześnie w tej zbolałej Europie widać zaczątki czegoś, co można by nazwać „debatą publiczną”. Ludzie dostrzegli, iż kult europeizmu nie może być lekarstwem na wszystkie choroby Starego Kontynentu.

O ile polski rząd nie będzie miał podczas najbliższych sześciu miesięcy zbyt wiele do powiedzenia, o tyle Europejczycy mają do powiedzenia coraz więcej. I dobrze.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop