Posts Tagged „kryzys gospodarczy”<

Trzecie samobójstwo Europy

28 lis 2011

Wenn ein solches Programmland darüber hinaus nicht in der Lage ist, konkrete Bedingungen des ESM-Programms zu erfüllen, können ihm konkrete Haushaltsmaßnahmen auferlegt werden. Denkbar wären z. B. konkrete Ausgabenkürzungen oder die Festlegung neuer Einnahmequellen. Weiterhin wird geprüft – als ultima ratio – noch weitergehende Maßnahmen zu treffen. Denkbar wäre etwa eine aktive Unterstützung administrativer Maßnahmen”.

Proszę się nie obawiać. Dalszą część tego artykułu przeczytacie Państwo po polsku. Pobrzmiewające tu i ówdzie proroctwa, iż cała Europa będzie wkrótce zmuszona do używania języka Goethego, są grubą przesadą. Choć nie da się ukryć, że do dokumentów urzędowych niemiecki nadaje się idealnie. Także tych tworzonych na potrzeby Unii Europejskiej…

Powyższy passus pochodzi z sześciostronicowego listu przesłanego  20 października przez Guido Westerwellego, ministra spraw zagranicznych Republiki Federalnej, do członków frakcji CDU/CSU w Bundestagu. Memoriał ten jest zwięzłym zarysem przyszłości Europy, zjednoczonej nie tylko wspólną walutą i obszarem wolnego handlu, lecz także gospodarczym rządem o bardzo szerokich prerogatywach.

„Jeśli dane państwo objęte programem pomocy Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego nie będzie w stanie wypełniać szczegółowych warunków wsparcia – pisze Westerwelle – zostaną mu narzucone konkretne rozwiązania budżetowe. Byłyby np. możliwe cięcia wydatków lub poszukanie nowych źródeł dochodu (…) Ponadto – jako ostateczność – rozważana jest możliwość zastosowania dalej idących środków, łącznie z aktywnym wsparciem pewnych kroków administracyjnych”.

Czytaj cały tekst

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Włochy przerosły Silvia

14 lis 2011

Berlusconi był sprawnym menedżerem, ale jako premier poniósł klęskę. Spółka pod nazwą Italia to jednak nie to samo co komercyjna telewizja – twierdzi publicysta

Silvio Berlusconi słynie ze swoich dowcipów. Czasami zbyt pikantnych, niekiedy żałosnych, zawsze jednak okraszonych perłowym uśmiechem samego autora.

Najlepiej wychodzą mu żarty piłkarskie. A szczególnie te o Interze Mediolan, odwiecznym rywalu jego ukochanego AC Milan.

„Mój przyjaciel jest zawziętym kibicem Interu, to prawdziwy interista. Jak zresztą cała jego rodzina. Łącznie z psem. Mówi, że gdy Inter remisuje, jego pies szczeka jak szalony. Gdy Inter przegrywa, kuli ogon i wpełza na kilka godzin pod łóżko. Pytam więc mojego znajomego: a co robi twój pies, kiedy Inter wygrywa? – Nie wiem – odpowiada. – Mam go dopiero od 15 lat”.

W pewnym okresie Interowi rzeczywiście się nie wiodło. Przeżywał ciężkie chwile, musiał znosić upokarzające porażki w lidze i w rozgrywkach pucharowych. W tym czasie należący do Berlusconiego Milan nie miał sobie równych we Włoszech. Potem jednak role się odwróciły: Milan grał coraz gorzej, a Inter stopniowo się odradzał: zdobył mistrzostwo kraju, wygrał Ligę Mistrzów, dowcipy o psach kibicach przestały być aktualne.

Przeczytaj cały artykuł

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Kto uratuje Europę

2 lis 2011

Nasza delegacja na szczyt G20 nie ma zamiaru rozmawiać na temat europejskiego funduszu pomocowego – obwieścił kilka dni temu wiceminister finansów ChRL Zhu Guangyao. Zgasił tym samym nadzieje liderów Unii Europejskiej, iż azjatycki smok przybędzie z odsieczą i wesprze bankrutujące kraje Starego Kontynentu.

Na szczycie w Cannes Europa występuje bodaj po raz pierwszy w roli petenta. Nie równorzędnego partnera dla USA, nie mentora państw zaliczanych do tzw. rynków wschodzących, lecz poobijanego szlachciury w wyblakłym surducie, który przehulał cały swój majątek i ucieka przed wierzycielami.

Dwa lata temu, gdy przy głośnych fanfarach podpisywano w stolicy Portugalii pamiętny traktat, José Manuel Barroso, Angela Merkel i Nicolas Sarkozy zapewniali, że oto rozpoczyna się nowa era: Europa miała wkrótce się stać potęgą polityczną, ekonomiczną oraz technologiczną, miała wyprzedzić w rozwoju Stany Zjednoczone i skutecznie bronić się przed naporem Chin. Owszem, dla Europy zaczęła się nowa epoka: smuty i upokorzeń. Znamienny jest już sam fakt, że na unijne supliki odpowiedział chiński polityk w randze… wiceministra. Twórcy traktatu lizbońskiego nie tak zapewne wyobrażali sobie nowy rozkład figur na światowej szachownicy.

Czytaj cały tekst

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Gospodarcza mizeria PO i PiS

23 sie 2011

Przekonanie, iż polscy ekonomiści i biznesmeni są zauroczeni partią Donalda Tuska, jest złudne – pisze publicysta „Rzeczpospolitej”.

Kryzys gospodarczy nie nadwerężył na razie notowań Platformy Obywatelskiej, a PiS nie potrafi odrobić kilkunastoprocentowej straty w sondażach. Mimo szybującego w górę franka, drogiej benzyny i cukru  Polacy nie wyglądają na zniechęconych rządami PO. Donald Tusk sprawnie operuje sloganem zielonej wyspy, podpierając się od czasu do czasu cytatami z prasy zachodniej, która pisze o Polsce jako o kraju odpornym na globalne zawirowania.

„To kryzys światowy, na wiele rzeczy nie mamy wpływu, ale i tak radzimy sobie całkiem dobrze” – taki przekaz łagodzi na razie niepokoje wyborców. Z kolei statystyki mówiące o ponad 4-procentowej inflacji,  12-procentowym bezrobociu czy rosnącym długu publicznym zazwyczaj nie trafiają do głównego wydania „Wiadomości”. Nie mają zatem większego wpływu na wyborcze decyzje zwykłego zjadacza  – też drogiego – chleba (za to cykl reportaży o Orlikach w TVP na pewno podbije serca widzów).

Przeczytaj cały artykuł

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Gorzki triumf eurorealisty

30 cze 2011

Polska obejmuje przewodnictwo w Unii Europejskiej, gdy ta właśnie straciła swoją cnotę.

Ileż to w zachodniej prasie przelano atramentu, atakując przeciwników wspólnej waluty, którym wytykano skrajność poglądów i brak podstawowej wiedzy ekonomicznej. Ileż felietonów poświęcono „oszołomom”, którzy przestrzegali przed powodzią nielegalnej imigracji. Ile razy odsądzano od czci i wiary wszystkich tych, którzy twierdzili, iż europejska solidarność to tylko sztafaż, a w UE i tak rządzą Niemcy z Francuzami.

Unia jawiła się jako panienka nieskalana najmniejszą wadą. A kto miał co do tego jakieś wątpliwości, zasługiwał co najmniej na publiczne potępienie, jeśli nie na kaftan bezpieczeństwa.

Okazuje się jednak, że to eurorealiści często mieli rację, a euroentuzjaści błądzili. Kiedy ci pierwsi wskazywali na rzeczywiste problemy i zagrożenia, ci drudzy natychmiast grzebali je pod grubą warstwą mdłych frazesów, po czym jechali na następny szczyt i odbierali kolejne diety.

Jak wiele jednak zmieniło się w ostatnim czasie. Można już kwestionować sens przyjmowania przez Polskę wspólnej waluty i nie narażać się na łatkę „pisiora”. Można mówić o wadach traktatu lizbońskiego, o ułudzie prowadzenia wspólnej polityki zagranicznej, o nieudolności Catherine Ashton. Ba, można wręcz głośno zastanawiać się nad tym, kto pierwszy wyjdzie ze strefy euro, kiedy wróci do obiegu niemiecka marka i za ile lat Unia się rozpadnie.

Polska prezydencja zaczyna się w momencie, gdy Europa drży o swoją przyszłość. W Grecji panuje nieformalny stan nadzwyczajny. Portugalczycy i Irlandczycy zaciskają pasa, ale już im brakuje dziurek. Hiszpanie mają ponad 20-procentowe bezrobocie i gospodarkę, która stoi w miejscu. A jednocześnie w tej zbolałej Europie widać zaczątki czegoś, co można by nazwać „debatą publiczną”. Ludzie dostrzegli, iż kult europeizmu nie może być lekarstwem na wszystkie choroby Starego Kontynentu.

O ile polski rząd nie będzie miał podczas najbliższych sześciu miesięcy zbyt wiele do powiedzenia, o tyle Europejczycy mają do powiedzenia coraz więcej. I dobrze.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop