OSOBY:
Jarosław Kaczyński
Adam Hofman
Tomasz Poręba
Ryszard Czarnecki
MIEJSCE:
Siedziba PiS przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie. Wieczór.
Kaczyński (bierze głęboki oddech): Panowie, sytuacja jest poważna. W niektórych sondażach zbliżamy się do Platformy, w innych nawet ją przeganiamy. Coś z tym trzeba zrobić…
Czarnecki: No tak, rzeczywiście niewesoło. Nie daj Bóg jeszcze wygramy…
Hofman: Rysiek, nawet nie wymawiaj tego słowa…
Poręba: Coś z tym trzeba zrobić…
Kaczyński: Ale ja już to powiedziałem, panie Tomaszu… Pomysły?
Czarnecki: Przydałaby się jakaś gruba wpadka.
Hofman: Albo nawet seria wpadek.
Poręba: U Lisa się nie udało. A miała być taka piękna katastrofa. Za szeroko się Pan uśmiechał, panie prezesie.
(Hofman i Czarnecki patrzą z przerażeniem na Porębę)
Kaczyński (marszcząc brwi): No dobrze już, dobrze. Było minęło. Musielibyśmy zrobić coś, co rozwścieczy Wyborczą, TVN, RMF i Zetkę. Przydałby się frontalny atak mediów na nas.
Poręba: Święta racja.
Hofman: Może coś o Nergalu?
Kaczyński: Eee tam, nikt się już nie interesuje tym Bergamotem. Passé.
Poręba: A geje? Że nie powinni uczyć w szkołach, albo coś w tym stylu. Może nawet Unia by nas skrytykowała?
Kaczyński: Dawno nic o gejach nie mówiłem, wyszłoby tak jakoś mało naturalnie…
Czarnecki (z błyskiem w oku): Już wiem! Musimy przywalić Merkelowej!
Kaczyński: Andżeli? Ale jak? Dosłownie? Z piąchy?
Czarnecki: Trochę bardziej finezyjnie. Na przykład delikatnie zasugerować, że za jej wyborem na kanclerza stała Stasi.
Poręba: No nie wiem…
(Hofman i Czarnecki patrzą z przerażeniem na Porębę)
Kaczyński: Hmmm… Ciekawe… Ale czy to wystarczy, żeby brat Kurskiego mnie zjechał? I żeby nawet „Rzepa” miała wątpliwości? Musimy zrobić to z przytupem, niezdecydowani wyborcy nie mogą na nas zagłosować.
Hofman: Trzeba to powtórzyć w kilku miejscach. I przypomnieć jeszcze, że Niemcy dybią na nasze Ziemie Odzyskane.
Poręba (pod nosem, spuszczając wzrok): I że ich inwestycje w Polsce są podejrzane.
Czarnecki: O to, to. I że będziemy wytaczać procesy niemieckim gazetom. Załatwię to z Hamburą.
Kaczyński: Może jeszcze powiem, że w ten sposób chcę zmiękczyć Andżelę.
Hofman: Tak, trzeba znaleźć jak najbardziej absurdalne uzasadnienie.
Kaczyński: Ciągle za mało…
Czarnecki: Może obrazi Pan jakiegoś dziennikarza?
Kaczyński: Z TVN?
Hofman: Na przykład.
Czarnecki: Że pracuje w niemieckiej telewizji, że nie jest polskim dziennikarzem. Po całości trzeba pójść. Musimy stracić co najmniej kilka punktów procentowych, bo inaczej…
Poręba: …wygramy.
Kaczyński: No nie, to w ogóle nie wchodzi w grę. Operację „Andżela” uruchamiamy natychmiast.
Poręba: A jak to nic nie da?
(Hofman i Czarnecki patrzą z przerażeniem na Porębę)
Czarnecki: Spoko. Będzie dobrze. Zresztą, mamy zawsze w odwodzie „Starucha”.
Kaczyński. A propos: tak na wszelki wypadek, wyślijcie Romaszewskiego, niech go odwiedzi w areszcie.
Hofman: Świetny pomysł.
Kaczyński (z przekąsem): Przecież wiem…
Ciąg dalszy (niestety) może nastąpić.







