Posts Tagged „Grecja”<

Jak Niemcy meblują Europę

16 lut 2012

Angela Merkel wraz ze swoimi kolegami z Francji i Holandii zastanawia się nad przełożeniem wyborów w Grecji. Wolfgang Schäuble, minister finansów Niemiec, oskarża przywódcę greckich konserwatystów o wstrzymywanie reform. Prezes Boscha Franz Fehrenbach mówi, że Grecję należy wyrzucić nie tylko ze strefy euro, ale i z całej Unii, bo stanowi dla niej „zbyt duże obciążenie”. Komentatorzy największych niemieckich gazet wskazują, który premier „rozczarowuje” panią kanclerz, a który nie. Który kraj „odrobił lekcję”, a który „lekcji jeszcze nie odrobił”.

Grecja najwyraźniej należy do tej drugiej kategorii: jeśli w ogóle dostanie obiecaną pomoc, pieniądze będą spływały na specjalne konto, żeby przypadkiem Papademos z Samarasem ich nie przeputali. Nie będzie więc komisarza ds. oszczędności, będzie za to „Sonderkonto”, jak zgrabnie ochrzciły je nadreńskie media. Bo – jak wiadomo – wszystkie niemieckie słowa zaczynające się od „Sonder[pauza]” symbolizują miłość i pokój oraz wywołują falę sympatii do pani Merkel i pana Schäublego. Co ja mówię: to już nie fala sympatii, to prawdziwe tsunami.

Wygląda na to, że po blisko trzymiesięcznej zwłoce rząd w Berlinie wziął sobie wreszcie do serca apel ministra Sikorskiego. Szef polskiej dyplomacji chciał, by Niemcy  zaczęły przewodzić Europie – i proszę, spełniło się. Mówił, że obawia się niemieckiej bezczynności  („I fear German inactivity”), no to teraz ma taką „activity”, o jakiej chyba nawet nie marzył.

To obcesowe meblowanie Europy przez Niemców przestało być śmieszne. Co gorsza, cała eurokracja albo Niemcom ochoczo basuje, albo siedzi cicho jak trusia, żeby „nie rozczarować pani kanclerz”.  Albowiem to ona w ostateczności zdecyduje, czy taki np. Herman Van Rompuy, któremu za chwilę kończy się kadencja, zostanie na swoim złoconym stołku czy też nie.

Jedynie Mario Monti ma w sobie na tyle trzeźwości i odwagi, by powiedzieć Niemcom: hola, hola, jeszcze nie rządzicie całą Europą. A polski rząd? Cóż, polski rząd zapewne „przedstawi swoje stanowisko  w najbliższym czasie”.

Autor jest publicystą „Uważam Rze”

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Unia sama się prosiła o kłopoty

3 lis 2011

Sytuacja Grecji i całej Unii Europejskiej jest niewesoła, lecz niektórzy politycy nie tracą dobrego humoru. – Mam nadzieję, że mieszkańcy Grecji wiedzą, iż głosując w referendum, ponoszą odpowiedzialność nie tylko za swój własny kraj, ale też za całą Europę – powiedział w ubiegłą środę Frank-Walter Steinmeier, były szef niemieckiej dyplomacji i jeden z liderów SPD.

Referendum ostatecznie zostało odwołane, nie zmienia to jednak faktu, iż analiza  Steinmeiera jest wyjątkowo komiczna. Ostatnią rzeczą,  o której myślą dzisiaj Grecy, jest „przyszłość Europy”.  Wyobrażacie sobie państwo bezrobotnego 25-latka popierającego drastyczne reformy, bo wymaga tego „interes Europy”? Albo urzędnika państwowego, który zgodzi się  na obcięcie sobie pensji o jedną piątą, bo „Berlin tego  oczekuje”?

Byłoby podobnie, gdyby referendum w sprawie wspólnej waluty zorganizowano w Niemczech – czego już domaga się kilku tamtejszych polityków. „Bild” na pewno podpowiedziałby swoim czytelnikom, czy mają głosować za dalszym dotowaniem „leniwych złodziei z Aten”, czy raczej za wyrzuceniem Greków z eurolandu na zbity pysk.

Wzajemne grożenie sobie referendami prowadzi w ślepą uliczkę. Niestety, w tym wypadku winni są ci liderzy UE, którzy mamili europejskie społeczeństwa wizją coraz bardziej demokratycznej Europy. Takiej, w której obywatele będą mieli coraz więcej do powiedzenia. Tymczasem stworzyli konstrukcję, która z demokracją niewiele ma wspólnego. Z jednej strony siłą narzucali najrozmaitsze rozwiązania, nie bacząc na „głos ludu”, z drugiej zaś – opętani wizją politycznej i gospodarczej federacji – uzależnili przyszłość całego kontynentu od decyzji podejmowanych przez niezbyt mądrych przywódców w niezbyt dużych krajach.

Sam tego chciałeś, Grzegorzu Euro-Dyndało.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Europejski Lehman Brothers?

3 maj 2010

Grecja musi oddać swoim wierzycielom prawie 300 miliardów euro. W ciągu najbliższych trzech lat od krajów Unii Europejskiej i z Międzynarodowego Funduszu Walutowego dostanie w sumie 110 miliardów euro. By przetrwać i by nie pociągnąć w przepaść całego kontynentu.

Sprawa załatwiona? Bynajmniej. W kolejce po koło ratunkowe czekają jeszcze m.in. Irlandia (80 miliardów euro do spłacenia), Portugalia (240 mld) i Hiszpania (ponad 800 mld). Szczególnie ten ostatni kraj, doświadczony sześcioletnimi, katastrofalnymi rządami socjalistów, budzi niepokój unijnych polityków i inwestorów. Jeżeli, odpukać, nie uda się powstrzymać efektu domina, hiszpańska kostka może się okazać trudną do przełknięcia wielką kością.

„Grecja to wasz Lehman Brothers” – wieszczy w rozmowie z „Frankfurter Allgemeine Zeitung” znany amerykański ekonomista Barry Eichengreen. Wasz, czyli europejski. Jak pamiętamy, upadek tego banku oznaczał początek, a nie koniec kryzysu w USA. Czy Irlandia przyjmie teraz rolę ubezpieczeniowego giganta AIG, a Hiszpania – General Motors?

Pieniądze na ratowanie kolejnych bankrutów zapewne się znajdą. Wiadomo nawet, w którym kraju. Niemcy wyłożą na pomoc Grecji 22 mld euro, najwięcej spośród wszystkich członków UE. Ale gotowość Angeli Merkel do poświęceń będzie coraz mniejsza. Z jednej strony Berlin nie może sobie pozwolić na krach wspólnej waluty, bo oznaczałoby to śmiertelny cios dla idei europejskiej integracji. Z drugiej jednak strony pani kanclerz wie doskonale, że niemiecki wyborca niechętnie patrzy na wspieranie „darmozjadów” z południa Europy. Jej zwłoka w sprawie pakietu dla Grecji była m.in. spowodowana obawą przed wynikami wyborów w Nadrenii-Westfalii, najbogatszym landzie Niemiec, które odbędą się już w najbliższą niedzielę.

Ceną za możliwość korzystania z niemieckiej sakiewki będzie więcej regulacji na rynkach finansowych, nowy podatek od transakcji kapitałowych, może nawet zmodyfikowanie paktu stabilizacji tak, by można było wyrzucać ze strefy euro czarne owce. Co ciekawe, krajem, który niegdyś notorycznie łamał pakt i nigdy nie został za to ukarany oraz najgłośniej domagał się poluźnienia jego rygorów, były… Niemcy.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop