Czym jest przyzwoitość w polityce

Prezydent Niemiec pełni funkcję ceremonialną, jego podstawowym zajęciem jest godne reprezentowanie Republiki Federalnej – na międzynarodowych kongresach, królewskich ślubach i pogrzebach zagranicznych dostojników. Głowa państwa nie ma zbyt wiele do powiedzenia w polityce, może co najwyżej wygłosić od czasu do czasu tzw. ważne przemówienie, w którym nakreśli wizję przyszłości ojczyzny, wspomni coś o pokoju na świecie czy globalnym ociepleniu.

Wydawałoby się, że z takimi prerogatywami trudno potknąć się o własne nogi. A jednak Niemcy prześladuje prezydencka klątwa. Wiosną 2010 roku, w połowie drugiej kadencji, do dymisji podał się Horst Köhler. W piątek w jego ślady poszedł Christian Wulff. W obu przypadkach poszło o rzeczy na pozór błahe. Köhler stwierdził w jednym z wywiadów, iż Bundeswehra uczestniczy w zamorskich operacjach militarnych po to, by bronić interesów gospodarczych Niemiec. Oburzyły się media i opozycja, Köhler nie wytrzymał presji i złożył urząd.

Za Wulffem ciągnął się ogon różnych dziwnych układów biznesowych, w jakie zaplątał się jeszcze jako premier Dolnej Saksonii. Do niedawna niemiecka opinia publiczna była przekonana, że biorąc pożyczkę od znajomego biznesmena, prezydent zachował się wprawdzie nieetycznie, ale prawa nie złamał. Ale pojawiły się nowe wątki, a prokuratura skierowała wniosek o uchylenie prezydentowi immunitetu. I Wulff odszedł.

Gdyby przywódcy innych państw Starego Kontynentu mieli podobne poczucie tego, czym jest przyzwoitość w polityce i w którym miejscu kontakty z przedsiębiorcami zaczynają być niebezpieczne, bylibyśmy świadkami lawiny dymisji. Począwszy od Nicolasa Sarkozy’ego, który z francuskim „wielkim biznesem” brata się niemal ostentacyjnie, a skończywszy na José Manuelu Barroso, który kiedyś spędził wakacje na jachcie greckiego armatora. Ten zaś – dziwnym trafem – miał do załatwienia w Brukseli drobny interes. Nie wspominając już o niektórych politykach największego z krajów Europy Środkowo-Wschodniej.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(196) Komentarzy do “Czym jest przyzwoitość w polityce”

    -
  1. Zuzia pisze:

    Najfajniejsze jest ostatnie zdanie: „Nie wspominając już o niektórych politykach największego z krajów Europy Środkowo-Wschodniej.”. Ano właśnie … . Lepiej nie wspominać, bo tzw. „niezależny sąd” przymusi nas do przeprosin na warunkach finansowo dołujących do cna … .

    Dobre 73

    • ymje pisze:

      Przyzwoitość polega na mówieniu wprost.
      Bez „w pewnym kraju”, „niektórzy politycy”, „ja nic takiego nie powiedziałem”.
      To jest język szczujnych tchórzy.

      Dobre 9

      • Sand pisze:

        Wiem ale nie powiem

        Dobre 5

        • spinaker2o6 pisze:

          Dzięki nim mamy wielu rencistów, czerpiących korzyści z:

          Renty Korupcyjnej,

          Renty Korporacyjnej,

          Renty Nepotyzmu itd. itp. itd.

          Dobre 8

          • ymje pisze:

            Klepiesz w kółko to samo myśląc, że jesteś odkrywczy albo chociaż dowcipny.

            Dobre 2

          • ar pisze:

            Do „ymje”
            Z wpisu dokonanego przez ymje wynika, że nie rozumie on/ona głębokiego sensu wypowiedzi „spinakera”. Określenie „renta” to pojęcie stosowane w ekonomii, oznaczające uzyskanie korzyści z określonego tytułu, np. renta gruntowa, ekonomiczna itp. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że występuje zjawisko rozdawania przez partie (ale nie tylko) stanowisk lub innych możliwości uzyskania dochodu niepochodzącego z własnej pracy. To właśnie jest renta, czyli korzyść np. z przynależności do określonej grupy „trzymającej władzę”.
            Dla zainteresowanych link: http://mfiles.pl/pl/index.php/Renta_ekonomiczna

            Dobre 3

    • cogito pisze:

      Jest w tym artykule istotne przeoczenie. Niemcy są dobrzy w kajaniu się za drobne, acz prestiżowo widoczne rzeczy, bo za zupełnie grube kajać się nie będą broniąc ich do upadłego. Wystarczy podać przykład Gerharda Schroedera, który podpisał z Rosją przynajmniej kontrowersyjny kontrakt o budowę gazociągu przez Bałtyk, a zaraz potem wskoczył do kieszenie Putina i został jednym z szefów spółki budującej go… Oj, nie mam zaufania do głębi niemieckiej przyzwoitości. Na wierzchu, owszem wygląda całkiem całkiem.

      Dobre 31

      • ike pisze:

        @cogito
        Odrobine sie pan myli. Ten pan Schröder cos gada ale SPD chyba sie wstydzi.
        A Bild dokona reszty, wedlug zamowienia.
        Pozdrawiam

        Dobre 1

        • agasso pisze:

          Nie myślę,
          więc -
          jestem!
          PS.
          Sztandarowe hasło obecnej epoki.

          Dobre 5

          • Z Niemiec pisze:

            Jak tam pewien polityk polski, który dostał mieszkanie od zagranicznego biznesmena?

            Coś nerwowy wczoraj był, prawda? A niepotrzebnie, polskie media nie podchwyciły.

            Dobre 12

          • Sand pisze:

            Błaszczak- pan prezes nie miał na myśli tego co powiedział

            Dobre 2

          • Z Niemiec pisze:

            I dodam – właśnie dlatego Niemcy są gospodarczą potęgą i de facto przewodniczą UE, Francja jest w drugim obiegu, a Polską nikt się nie przejmuje.

            Właśnie przez „przyzwoitość”. No, ale Polak jak wiadomo, nie widzi związku uczciwości w polityce i dobrobytu poza nią.

            Dobre 6

          • ike pisze:

            @agasso
            Myslenia kolchoz oducza skutecznie, jednostki jeszcze sie bronia
            ale to juz nie moj problem, niewiele mi zostalo, juz nic nie musze , wiec
            granatnik mam za pasem.
            Pozdrawiam.

            Dobre 0

          • Maars pisze:

            Biarac pod uwage fakt, ze niemieccy politycy byli zamieszani w caly szereg rozmaitych afer w ostatnich dzieseicioleciach, nie mozna powiedzeic , zeby byli bardzie przyzwoici niz politycy w Polsce czy innym kraju europejskim…………..

            Dobre 2

        • cogito pisze:

          Rozmawiałem z pewnym Niemcem po tym wyczynie Schroedera i on, oczywiście twierdził, że to zwykłe sprawy biznesowe, że nic w tym nie ma lewego. Może nawet się i niektórzy Niemcy oburzyli z tego powodu, ale nikt nie spowodował, żeby Schroeder wycofał się z tego podłego kroku. Przyzwoitość polega nie na gadaniu, lecz postępowaniu. Pozdrawiam

          Dobre 4

          • Koja pisze:

            Zapewnienie Niemcom i Europejczykom gazu nazywa się podłością ?
            A jak nazwać odmowę rządu polskiego przyłączenia się do ‘rury’ ?
            Patriotyzmem ,czy głupotą ?

            Dobre 0

      • 14lipiec79 pisze:

        COGITO;Dobrze ze ruszyles sprawe gazociagu,nie Schreder zerwal kontrakt Norweski lecz Müller.Nazwisko jakby niemieckie ale nie dajmy sie zludzic to Polski premier.Dlaczego dzisiaj sie o tym nie nowi,dlaczego nie porownuja cene gazu Norweskiego do kontraktu jaki Pawlak zawarl z Putinem.To pokazuje kto sie kaja a kto dba o wlasne interesy.Jezeli Tusk bedzie sie dalej tak kajal a Sikorski dalej sie nastawial do poklepywania,to Unia Europejska zablokuje nam lupki.Problemem Tuska jest kompleks mniejszosci i to on sie kaja,przed Putinem,Merkel,Sarkozim.Nie trzeba miec zaufania do Niemcuw nalezy sie patrzec na wlasne podwurko na wlasna ambicje; Kontrakt Katarski,upadek stoczni,katastrofa Smolenska,prywatyzacja szpitali,zamykanie szkol i przedszkoli,ustawa lekowa, ACTA,STADION NARODOWY za 2 miljardy zloty(Aljanc Arena w MONACHJUM 300 miljonow to 1,3 miljarda zloty. CZ JEST TO POWOD DO DUMY.

        Dobre 6

    • Marek Zürich pisze:

      Trafna uwaga, Pani Zuziu. 3 dni temu czytalem duzy artykul w nzz na temat tzw. ‘korupcji panstwowej’ w czechach. Wiem, ze w polsce ma to conajmniej podobne rozmiary. Mysle tez, ze tego sam nik nie zwalczy, ze potrzebna jest socjalna kontrola obywatelska, tak jak to funkcjonuje u naszych sąsiadöw za odrą, a jeszcze doskonalej np. w szwajcarii. W obu krajach skutki oszustw i defraudacji są drastyczne.
      Przykladami są aktualnie wulff oraz byly prezes SNB hildebrand. Co wiecej, oni we wlasnym kraju sie nie podniosą – są zmuszeni wyjechac za granice (vide zu gutenberg) i dopiero po odpokutowaniu za grzechy oraz zaprezentowania nowego dorobku, mogą wröcic do dawnych łask (ale nie stanowisk). Pozdrawiam.

      Dobre 5

    • Zbynio pisze:

      Jednorożcem!.

      Dobre 0

  2. Koja pisze:

    Gdyby Niemcy mieli taką przyzwoitość w polityce jaką mają polscy politycy,szczególnie ci z PO, to by się o własne nogi nie potykali.
    I to dopiero mogłoby być dla Europy dramatyczne.

    Dobre 8

    • ike pisze:

      @Koja
      No popatrz pan , tam prezydent ustapil bo wzial niekaralny kredyt.
      Ciekawe co nalezy zrobic w Polsce aby aferalowie zostali ukarani, aby prawo
      bylo Prawem, aby cien watpliwosci wobec niezaleznosci spowodowal ustapienie prezydenta,
      aby polskie przekaziory patrzyly na paluchy wladzy, aby sady byla niezalezne,
      aby ktos , gdzies mial odrobine honoru?
      Mam kontynuowac?

      Dobre 39

      • Koja pisze:

        Ci,co rządzą nie mają na ogół honoru ;większości tych, co są rządzeni
        wystarcza micha i dobry program telewizyjny.Rządzący (posiadacze)
        zatem bardzo dbają o to,aby wyborca tkwił przed telewizorem i żeby
        nawet na wybory mu się nie chciało iść.

        Dobre 8

        • Gajowy pisze:

          Rządzący nie mają często honoru ale muszą się liczyć z opinią publiczną. Najważniejsze w pilnowaniu polityków są media. To one pokazują opinii publicznej polityków. W wolnych krajach media są strażnikami władzy w imieniu społeczeństwa. W totalitarnych media strzegą władzy przed społeczeństwem. Jak jest w Polsce, jaka jest rola „wiodących mediów” oceń sama/sam.

          Dobre 16

        • ike pisze:

          @Koja
          Pan odpowiada na pytania, ktorych nie zadalem.
          Pozdrawiam

          Dobre 3

      • Maars pisze:

        Nie , nie ustapil z powodu kredytu, Tylka dlatego, ze prokuratura wystapila z wnioskiem o zabranie Wulffowi immunitetu celem wszczecia dochodzenia przeciw niemu….

        Dobre 4

        • ike pisze:

          Mozemy dyskutowac dlaczego, ale aferalna Polska patrzy troche wystraszona.
          Moj sp. Tata sporo mnie nauczyl, ci niby „politycy” mieli tate?

          Dobre 3

      • zed pisze:

        Tak tak, kontynuuj, zapewne skończy się jakąś niesamowitą niespodzianką.

        Dobre 0

    • Ten, który z nienawisci chce podpalic Polskę pisze:

      Koja chłopie, otwórz oczy. Świat wyglada zupełnie inaczej!

      Dobre 5

    • ike pisze:

      Koja gdzie jestes?

      Dobre 0

  3. wariatka pisze:

    Może ktoś wie,co to za kraj z Europy Środkowo-Wschodniej?

    Dobre 14

  4. Maars pisze:

    Nie przesadzajmy z ta przyzwoitoscia w Niemczech, Wulff nie jest jedynym politikiem majacym kontakty ze swiatem biznesu
    A pozatym, niedawno, chyba w niedziele w referendum zostal zmuszony do odejscia Adolf Sauerland burmistrz Duisburga , miasta w ktorym podczas kompletnie zle zorganizowanej Lovparade wskutek tloku zginelo 21 osob.Takze i w Niemczech mozna cos kompletnie spartaczyc i zamiast przejac polityczny odpowiedzialnosc za zla organizacje, mozna sie kurczowo trzymac stolka przez ponad rok.
    Dopiero referendum zmusilo go do dymisji…………………….

    Dobre 7

    • ike pisze:

      @Maars
      Nie przesdadzamy, skoro z takiego powodu prezydent ustepuje,
      to wydaje mi sie ze jest o wiele lepiej w Niemczech z kontrola wladzy
      niz w Polsce. Afery polskie, gdyby odbyly sie w Niemczech spowodowalyby
      trzesienie ziemi.
      A w Polsce zabiera glos pan Niesiolowski, przekaziory zamilcza, prokuratura zalatwi
      i jest git.
      Wedlug mojej opinii nazywa sie to w cywilizowanym swiecie bananowa republika.

      Dobre 30

      • nikt pisze:

        w bananowej republice zaraz byś za coś takiego dostał po mordzie
        a tu miewasz się świetnie, jak mniemam

        Dobre 3

        • autochton pisze:

          Mniema Pan błędnie.
          Prosze popatrzeć ilu znakomitych pisarzy wywodzi sie z krajów Ameryki Lacińskiej. Co niektórzy Nobla nawet dostali ale nie za czołobitność Stalinowi tylko za swoją literaturę ;-)

          Dobre 9

        • ike pisze:

          @nikt
          Nie przypominam sobie bruderszaftu.
          Nawet w sieci obowiazuje kindersztuba panie nic, nikt.

          Dobre 2

        • ike pisze:

          @nikt
          serduszko kochane, napewno w Polsce ale ja zyje w kraju gdzie Prawo jest respektowane.

          Dobre 3

      • Maars pisze:

        Wulff ustapil, Sauerland nie ustapil, czyli jedni sa przyzwoici a inni nie, tak ja wszedzie na swiecie…………

        Dobre 1

      • Marek Zürich pisze:

        @ike: 1 plus tak, bo tu nie funkcjonuje ‘Muchołapka’

        Dobre 0

    • autochton pisze:

      @CENZOR: proszę przeczytać art.54 Konstytucji RP.
      Cenzurowanie postów jest przestępstwem ściganym wprost z tego artykułu.
      @Maars:
      W Smoleńsku zginęło 96 osób.
      Kto podał się w PRL-bis do dymisji?
      Za złą organizację Loveparade w Duisburgu odpowiada głównie policja.
      Tak na marginesie.
      Kiedy organizuje Pan manifestacje i referendum w Polsce by cudotfurca odszedł w niesławie?

      Dobre 3

      • Maars pisze:

        Ale za wszystko co sie dzieje w miescie odpowiada burmistrz.Sauerland nie dopilnowal jak nalezy i za to ponosci odpowiedzalnosc polityczna i moralna, tak to widzi z reszta wiekszosc mieszakncow Duisburga….

        Dobre 1

    • Marek Zürich pisze:

      @maars: „kontakty ze swiatem biznesu” Kontakty wulffa byly marginalne, trzeba w jego obronie powiedziec, ze mial nawet predyspozycje do wypelniania swych obowiązköw. Ale nie mial dostatecznego formatu, jego lapalie, niejasne tlumaczenia, drobne korzysci, dyskwalifikuja go jago obywatela nr.1. , jako wzör dla innych.
      Tez trzymal sie jakis czas stolka, podobnie jak zu guttenberg, to jest ludzkie, w swych wlasnych oczach jest do dzis niewinny – to jest tragiczne – nie rozumiec do konca o co chodzi.
      Ale demokratyczne mechanizmy w niemczech pracują bez zarzutu, dyskusje są na poziomie. Nie ma poröwnania z naszymi przepychankami i bezkarnoscią.

      Dobre 1

      • Maars pisze:

        Kontakty Wulffa ze swiatem bizenesu nie byly marginalne, wrecz przeciwnie bardzo intensywne i siegeaja one wiele lat wstecz kiedy byl szefem rzadu w Niedersachsen, prokuratura bedzie wyjasniac czy zlamal obowiazujace prawo, ale nawet gdyby ze strony prawa karnego bylby w porzadku, to jego liczne urlopy spedzane u przyjaciol bizensmenow itd stwiaja go w niekorzystnym swietle i mocno podwazaj wiarygodnosc.

        Podkresle raz jeszcze, ze afera Wulfa nie jest jedyna, w przeszlosci dalszej i blizszej mialo miejsc sporo rozmaitych afer politycznych w Niemczech.A co do bezkarnosci to n.p. Helmut Kohl do dzis nie ujawnil nazwisk ludzi ktorzy podarowali parti CDU spore pieniadze i ktore zasilly czarna kasse parti, co jst zlamanie praqwa
        i co, i dochodzenia nie ma, Kohl jet pozostawiony w spokoju……

        Dobre 0

        • Marek Zürich pisze:

          Mamy rözne kryteria. Wg mnie ‘przestepstwo’ wulffa byla bardziej jego glupota niz rozmiar grzechöw. I odejscie nie bylo honorowe, podobnie jak zu guttenberg. Teraz bedzie postepowanie sądowe, i mozliwe nawet, ze nic karalnego nie znajda, zobaczymy. Ale moralnie zawiödl kompletnie wiekszosc ludzi, o ile sie orientuje.
          Co do Kohla, mojego ‘ulubionego’ kanclerza (no bo nie schmidt, schröder ani merkel), to uwazam osobiscie, ze datki pieniezne na partie nikogo nie obchodzą, sam popieralem SVP (to nr.1 w szwajcarii), i nie chce, zeby kazdy wiedzial. W polsce popieralem kiedys PC. W szwajcarii jest to objete tajemnicą i slusznie. Tak ze mamy inne zdania na podstawowe tematy. pozdrawiam.

          Dobre 0

          • Maars pisze:

            Zgoda, moralnie i politycznie zawiodl, sam fakt, ze Wulff byl wplatany w jakies niejasne dwuznaczne systacje zrujnowal jego wiarygodnosc pomijajac juz sprawe czy zlamal prawo czy nie, dochodzenie trwa….

            Jestem staowczym przeciwnikiem jakichkolwiek datkow na politykow czy partie, politykow powinno sie wybierac a nie kupowac.
            W Niemczech datki sa dozwolone ale na okreslonych prawem zasadach, Kohl oczywiscie znal te zasady mimo to prawo zlamal a konsekwencji tego nie poniosl…..

            Dobre 0

          • Marek Zürich pisze:

            @Maars. co kraj to obyczaj, nie ma sie o co klöcic – kohl popelnil w swietle ich przepisöw bląd. Ciekawe bylo zachowanie merkel, ktörą on wylansowal! – wykorzystala to by zniszczyc kohla. No i co jest tutaj moralniejsze?
            Ja juz swoje zdanie przedtem powiedzialem, pozdrawiam tylko.

            Dobre 0

          • Maars pisze:

            Co kraj to obyczaj, ale tu nie chodzi o obyczaje tylko o lamanie prawa Kohl prawo zlalmal a konswkwencji nie poniosl….

            Dobre 0

  5. autochton pisze:

    Niektórych?
    Panie redaktorze, na palcach obu rąk policzy Pan tych, którzy się ostaną.

    Dobre 5

  6. fritz pisze:

    …Köhler stwierdził w jednym z wywiadów, iż Bundeswehra uczestniczy w zamorskich operacjach militarnych po to, by bronić interesów gospodarczych Niemiec.

    *** Nie, Köhler powiedzial, ze Niemcy moga prowadzic wojne w obronie wlasnych interesow gospodarczych. To jest zasadnicza roznica.
    I wlasnie dlatego ustapil.

    Dobre 14

    • ike pisze:

      Pozdrawiam serdecznie !

      Dobre 6

    • Tomasz pisze:

      Między „prowadzeniem wojny” a „uczestniczeniem w zamorskich operacjach militarnych” jest taka różnica, jak między „kłamaniem” a „mówieniem nieprawdy”. Można jedynie jeszcze dowodzić, że w ramach „uczestniczenia w zamorskich operacjach militarnych” Niemcy nie mogłyby prowadzić wojny z państwami, od których nie dzieli ich morze. Ponadto, jeśli przyjąć, że dokładnie cytuje Pan Köhlera, dopuszczał on prowadzenie wojny przez Niemcy, a nie samą Bundeswehrę. Nie sądzę jednak, aby te różnice były w sprawie istotne.

      Dobre 1

      • Ernest Treywasz pisze:

        Różnica o której pisze fritz jest subtelna, ale rzeczywiście ma zasadnicze znaczenie. Kohler nie powiedział wprost, że Niemcy mogą prowadzic wojnę w obronie swoich interesów gospodarczych, bo zamiast określenia „wojna” użył innego, o innym ciężarze gatunkowym.
        Ale sens tego oświadczenia był oczywisty. Sprowadzało się ono do tego, że prawdziwym celem prowadzenia wojny wcale nie muszą byc humanitarne dyrdymały, o których gada się w telewizorze, ale bardzo konkretne, gospodarcze (a więc i dlaczego nie polityczne) przyczyny. Np. niezwykle bogate złoża rzadkich pierwiastków, bardzo cennych dla przemysłów hi-tech, o których wiedzieli juz sowieci, a zatem musiał tez wiedzieć BND – wywiad nowego strategicznego partnera Rosji…
        Jeśli zatem z powodów de facto gospodarczych Bundeswhera uczestniczy w poważnej operacji międzynarodowej, to przecież może również z innych ważnych powodów uczestniczyc w innych operacjach, na przykład w Grecji lub w Polsce, jesli będzie na to nalegac „wspólnota międzynarodowa”, i wyrazi swe oczekiwania używając otworu gębowego ministra Sikorskiego.

        Tylko że takich rzeczy nie wolno mówić głośno, i za ten niewybaczalny błąd prezydent Kohler musiał podac się do dymisji…

        Dobre 10

        • smutny pisze:

          Brawo fritz i Ernest Treywasz, lepiej nie mozna tego wyjasnic ! Pozdrawiam.

          Dobre 6

        • Gajowy pisze:

          „używając otworu gębowego ministra Sikorskiego” – podoba mi się :-)

          Dobre 4

        • Tomasz pisze:

          Proszę mi wybaczyć, ale nadal nie widzę różnicy między

          „uczestniczeniem w zamorskich operacjach militarnych po to, by bronić interesów gospodarczych Niemiec” (redaktor)

          a tym, że

          „Niemcy mogą prowadzić wojnę w obronie własnych interesów gospodarczych” (fritz).

          I jedno i drugie zdanie może być uzasadnieniem zbrojnej agresji. Bardzo proszę o wskazanie istotnej różnicy, bo ja takiej nie dostrzegam. Chyba że chodzi o to, że za słowem „uczestniczenie” może się kryć udział w wojnie w ramach szerszej koalicji.

          Dobre 1

        • Tomasz pisze:

          Ba, rzekłbym nawet, że „uczestniczenie w operacjach militarnych” jest groźniejsze, bo może obejmować np. działania niewielkich zmilitaryzowanych oddziałów dywersyjnych, które np. niszczą kluczowe instalacje przemysłowe w państwie konkurującym gospodarczo z Niemcami (= obrona interesów gospodarczych Niemiec), co wcale nie musi być równoznaczne z wypowiedzeniem i prowadzeniem wojny.

          Dobre 2

        • Tomasz pisze:

          Podsumuję moje uwagi, aby być dobrze zrozumianym:

          Każda wojna to operacje militarne. Ale nie wszystkie operacje militarne to wojna.

          Jeśli Köhler miałby polecieć za któreś z tych dwóch zdań (tzn. wersja redaktora kontra wersja fritza), powinien polecieć szybciej i z większym hukiem za zdanie o operacjach militarnych, bo pod tym płaszczykiem można ukryć szerszą gamę działań usprawiedliwianych na forach międzynarodowych jako „misja stabilizacyjna”, „interwencja pokojowa” itp.

          Dobre 1

          • Ernest Treywasz pisze:

            Chodziło tu o przejście drugiego Rubikonu. Pierwszy polegał na wysłaniu Bundeswhery do Afganistanu, a ten drugi na przyznaniu, że racje które przemawiały za tą lub każdą inna tego rodzaju decyzją, nie musza mieć nic wspólnego z rzekomym europejskim, pokojowym idealizmem, który zgodnie z oficjalna ideologia panuje w Europie, a juz zwłaszcza w jej „najbardziej cywilizowanej i demokratycznej” części.
            Kohler w publiczny choć zawoalowany sposób dał temu jasno wyraz, o czym pisze fritz, i to właśnie stało sie przyczyna jego dymisji. Gdyby dalej śpiewał starą piosenkę, że chodzi o ochronę biednych afgańskich cywili przed dzikimi terrorystami, nikt nie zwróciłby na to nawet najmniejszej uwagi.
            To, że pozwolił sobie na nadmierną szczerość (do szczerosci ich byłego wodza jeszcze mu daleko, ale kierunek jest jasny), kosztowało go posadę.
            Hipokryzja to cena jaką występek płaci cnocie, powiada stare porzekadło, i akurat w Niemczech jest bardzo duża grupa ludzi (głównie w mediach), którzy z pośredniczeniu w uiszczaniu tej daniny żyją, wmawiając swoim rodakom, jacy to oni sa dobrzy, szlachetni, i bezinteresowni, i ze takie są właśnie pryncypia ich zagranicznej polityki. Podobnie zreszta działa prawie każda wielkomocarstwowa propaganda (sowiecka, amerykańska, brytyjska). I dlatego to z tych właśnie kręgów wyszła najsilniejsza krytyka nieodpowiedzialnych poczynań ich prezydenta, który nie dość, ze obnaża w bezczelny sposób wartość ich peanów, na temat nowych szat króla, to jednocześnie dotkliwie godzi w ich rację stanu, bo przeciez o tych sprawach nie powinno się mówić głośno.

            Dobre 7

        • Koja pisze:

          Pobujać fajnie jest,co ?
          Bundeswehra uczestniczyła w działaniach mających na celu
          zapewnienie pokoju na Bałkanach – akcja NATO i w podobny
          sposób uczestniczy w zapewnienie pokoju w Somali – z ramienia ONZ.
          Przyzwoitość obowiązuje także w komentowaniu wydarzeń.

          Dobre 0

    • Marek Zürich pisze:

      Musze przyznac, ze Köhler, z pochodzenia łodzianin, bardziej mi sie podobał, Wulff miał absolutnie za mało klasy na to stanowisko. Inna sprawa, to metoda pracy szefowej personalnej tego zakładu (czy układu), Merkel.

      Dobre 3

    • moninini pisze:

      Wlasciwy problem z wypowiedzia Köhlera i ogolnie udzialem Bundeswehry w Afganstanie jest zwiazany z konstytucja niemiecka, w ktorej jasno jest zapisane, ze Niemcy moga uzywac swojego wojska tylko na wypadek bezposredniego zagrozenia, to znaczy do obrony wlasnego terytorium. Jako partner w NATO, moga dodatkowo sie zobligowac do pomocy militarnej w wypadku, jezeli inne panstwo nalezace rowniez do paktu zostanie zaatakowane. Juz udzial niemieckigo wojska w wojnie na Balkanach byl lamaniem konstytucji. Jezeli chodzi o Afganistan tlumaczono spoleczenstwu, ze USA zostalo zaatakowane, a to partner… potem padlo slynne stwierdzenie ministra obrony Petera Strucka, ze ” RFN jest bronine w Hindukuszu” (Deutschland wird am Hindukusch verteidigt) przed terrorystami z Alkaidy. Obecnie spoleczenstwu sprzedaje sie narracje w stylu: budujemy szkoly, szpitale, kopiemy studnie, czyli udzielamy sie humanitarnie. Jakos trzeba tlumaczyc, dlaczego to tak dlugo trwa, zwlaszcza, ze jawnego zagrozenia dla obywateli nie ma, a tu ciagle zolnierze gina no i podatnik jeszcze na to placi, a konstytucja jest jezeli nie lamana to wyjatkowo zle interpretowana.
      Köhler powiedzial, z nadzwyczajna szczeroscia, prawde o co chodzi. Facetowi sie palnelo, a prasa zrobila swoje. Ale to ta sama prasa, ktora od lat tlumaczy Niemcom, ze wszystkie partie polityczne (oprocz Linke) zgadzajac sie na udzial Bundeswehry w Afganistanie nie nadwyrezaja/lamia ich konstytucji.
      Ciekawostka jest fakt, ze pare tygodni pozniej owczesny minister obrony von und zu Guttenberg powiedzial dokladnie to samo co Köhler i to juz nikogo nie bulwersowalo.
      Takze problem jest ten, ze najpierw trzeba by bylo zmienic konstytucje, by moc prowadzic dzialania militarne gdziekolwiek, a to raczej nie jest mozliwe z taka przeszloscia, jaka maja Niemcy. Dodatkowo jest to niezmiernie trudne od strony prawnej.

      Dobre 2

      • ewqa pisze:

        Trzeba w końcu zyskać świadomość, że UE jest wspólnotą, która musi mieć program i środki na obronę swoich interesów oraz musi zawierać sojusze w celu utrzymania pokoju na swiecie. Myslę, że naturalnym sojusznikiem UE jest USA, ale potencjalnym Rosja, gdyż wspaniałe i pokojowe mocarstwo pod nazwą Chiny są centralnie sterowaną machiną, która dynamicznie się rozwija i podbija świat krok po kroku. Ci co tego nie dostrzegają obudzą się z reka w nocniku.

        Dobre 1

        • Mir pisze:

          A gdzie Chiny mają te bazy wojskowe rozlokowane na całym świecie, gdzie są te setki okrętów wojennych stacjonujące przy granicach innych państw ?
          Nie pomyliła ci się flaga chińska z amerykańską ?

          Dobre 1

          • ewqa pisze:

            Chińczycy są juz na całym świecie obecni, Amerykanów mają już w kieszeni

            Dobre 0

    • Koja pisze:

      A gdzie i kiedy to powiedział ?
      Proszę przytoczyć dosłowną wypowiedź.

      Dobre 1

  7. rencista pisze:

    Panie redaktorze – przyzwoitym (jak mówi ludowe porzekadło) człowiek się niejako rodzi lub nie. Przyzwoitości nie należy więc wymagać tylko od polityków czy ludzi świata biznesu, ale także – i kto wie czy nie przede wszystkim – od dziennikarzy, mając oczywiście na uwadze kondycję współczesnej demokracji w europejskim kręgu cywilizacji (a w tym i w Polsce), która ostatnimi czasy przerodziła się już w swego rodzaju postpolityczną mediokrację tzw. czwartej władzy; sterowaną oczywiście przez anonimowych demiurgów aktualnie preferowanej poprawności politycznej, często o zasięgu globalnym. W powyższym kontekście – gest prezydenta Niemiec Christiana Wulffa nic nie znaczy – jako, że podyktowany był jedynie ową political correct, bo jak określiła to nawet najbardziej poprawna przecież w Polsce Gazeta Wyborcza, że ta dymisja – cyt. „po dwóch miesiącach przeciągania liny między głową państwa a mediami – została przyjęta z ulgą”.

    Dobre 14

    • du pisze:

      Poza tym, jak Wulff oznajmil, ze chcialby, aby prokuratura spokojnie i bez igraniczen (immunitet) mogla pracowac w tej sprawie, co mialoby go oczyscic z zarzutow. W Niemczech stac na to prezydenta, a w duzym kraju srodkowo-europejskim? Czy mozna takie pytanie zadac np. W. Dzikowskiemu z wiadomej partii?

      Dobre 8

    • autochton pisze:

      Szczegónie jeżeli wziąć pod uwagę, że przedstawiciele tej 4 waadzy sami korzystają z bonusów przy zakupie samochodów co tak faryzejsko wytykali małżonce Wulffa.
      Wullf skorzystał w tym wypadku z prawa przysługującego każdemu pracownikowi Volkswagena jako, że był szefem rady nadzorczej.
      Pewnie teraz nastąpi fala zwrotów tego rabatu przez dziennikarzyny szczególnie te z Bilda ;-)

      Dobre 8

      • Maars pisze:

        Politykowi nie wolno czerpac korzysci z tytulu piastowania jakiegos urzedy.Wiele zarzutow odnosnie Wullfa dotyczy jeszcze czasow, keidy byl on szefem rzadu w Niedersachsen a co wolno albo nie wolno Politkom reguluje specjalna ustawa, w ktorej stoi napisane, ze szef rzadu moze przyjac prezent w wysokosci do 50€…..

        Dobre 4

  8. robert_mal pisze:

    Widzę redaktorze, że po wczorajszym artykule, który okazał się być Pana porażką (90 procent internautów skrytykowało go), pisze Pan następny o Niemczech. Tym razem pozytywnym bohaterem jest prezydent Niemiec, bo podał się do dymisji. Chciałby Pan, aby w ślad za nim poszło wielu innych polityków, którzy Pana zdaniem są korupcjogenni.
    A ja myślę, że równie dobrze mógłby odejść Pan, redaktorze, bo pisze Pan, co ślina na język przyniesie.

    Dobre 8

    • ike pisze:

      @robert-mal
      W niektorych krajach patrzy sie na zabrudzone lapy „politykow”. To jest taka roznica miedzy
      bananowa reublika a panstwem prawa.

      Dobre 10

    • dziadek-tubylec pisze:

      Politycy w największym kraju Europy Środkowo-Wschodniej nie są korupcjogenni tylko skorumpowani. Jedynie relacje business-polityka są bardziej żałosne. W Niemczech
      przedsiębiorca funduje wakacje politykowi, a w kraju Europy Środkowo-Wschodniej
      polityk pilnuje domu przedsiębiorcy niemieckiego. Przypadek korupcji w kraju Europy Środkowo-Wschodniej nie spowoduje dymisji polityka tyko zostanie zamieciony pod dywan za pomocą wrzutek „zaprzyjaźnionych mediów”.

      Dobre 12

    • Koja pisze:

      Pozytywem jest demokratyczny system sprawowania władzy w Niemczech.

      Dobre 1

  9. Lestek pisze:

    Poziom korupcji/zalatwiarstwa jest rozny w rozmaitych spoleczenstwach i odzwierciedla ich wlasny profil. Krytykowanie i frajda z upadku skorumpowanych czlonkow politycznego establishment’u jest jedynie prawidlowa, jesli dana „oburzona” machlojkami osoba, sama majac na podobne okazje, by sie od zysku z takowej wstrzymala. To jest testem, nie tylko zasad osobistych lecz jej sumy w skali calego spoleczenstwa.

    Lestek

    Dobre 3

    • Ernest Treywasz pisze:

      W Rosji, i kilku innych miejscach, gdzie zasady rosyjskiej „suwerennej demokracji” udało się Kremlowi zaszczepić, obowiązuje taka oto naczelna zasada ustrojowa: dla naszych – kontrakty, dla wrogów – prawo.
      W Polsce zasada ta nie może byc w pełni realizowana, bowiem inną naczelną zasadą ustrojową III RP jest: „wy nie ruszacie naszych, my nie ruszamy waszych”. Jej pogwałcenie, jakie nastąpiło na przykład w sprawie Rywina czy pózniej, poprzez ujawnienie afery hazardowej, powoduje silne zawirowania i niestabilność, charakterystyczna dla wojen gangów, a następnie przejście do głównej zasady ustrojowej Rosji, jako tej, która gwarantuje tak bardzo przez wszystkich pożądaną „stabilność”, niezbędny warunek do prowadzenia „interesów”.

      Oczywiście łączy się to nieuchronnie ze sprawą wolności słowa, na skutek której „stabilnośc” jest wciąż zagrożona, ale też zrozumienie owego związku przyczynowo-skutkowego pozwala lepiej zrozumieć dynamikę działań władzy, w odniesieniu do mediów masowego zasięgu, pozostajacych poza kontrola rządu, czyli Telewizji TRWAM.
      Kiedy przygotowuje się poważne działania w sferze politycznej, a przyjęcie nowej zasady ustrojowej jest bez wątpienia przedsięwzięciem poważnym, trzeba zadbać o panowanie w eterze tak samo, jak w czasie wojny – o panowanie w powietrzu.

      I na koniec jeszcze jedna drobna uwaga stylistyczna do Lestka.
      We współczesnej polszczyznie właściwą formą językową, określającą skuteczne działania lobbingowe, jest „załatwiactwo”, a nie „załatwiarstwo”.
      ;)

      Dobre 3

      • Lestek pisze:

        @Ernest Treywasz

        Dziekuje za wskazanie nieprawidlowosci, jakkolwiek bylem, prawdopodobnie blednie, lecz jednajze przekonany ze „zalatwiactwo” to sam objaw i okreslenie processu/modusu operandi, a „zalatwiarstwo” to idedologia/rama myslowa osob tak myslacych i postepujacyc, lub inaczej spatrzenie etyczne, ktore jest uznane za „normalne”.

        Uklony, Lestek

        Dobre 2

  10. am pisze:

    Właśnie przeczytałem w Rzepie, że ZMNIEJSZA się liczba Polaków przechodzących na emeryturę ! Czyli – jak mam rozumieć – Polacy CHCĄ DŁUŻEJ PRACOWAĆ !!! „Druga Japonia” Panie Redaktorze, prawda,że na czasie, POlitycznym czasie ?!

    Dobre 4

  11. spinaker2o6 pisze:

    Polityka!
    Co to jest polityka?

    Dobre 1

    • Marek 5 pisze:

      @ Polityka jak polityka taka sama przy faraonach.
      liczą się teraz i zawsze politykierzy i oni są potęgą
      ,,mości panie”

      Dobre 1

    • Piotr Kraczkowski pisze:

      Polityka to moralnosc, poniewaz emocje i wartosci moralne steruja kazda praktyczna i intelektualna czynnoscia czlowieka. W przypadku Hitlera byla to moralnosc mordercy i nazisty. W przypadku Ghandiego humanistyczna. Ale zawsze, z przyczyn czysto biologicznych, biologicznego funkcjonowania mozgu, polityka steruje jakas moralnosc i jakas hierarchia wartosci i emocji.

      Dobre 0

      • ewqa pisze:

        Polityka to czysta walka o swoje interesy na smierć i życie.
        Dobrym politykiem jest ten, kto wiele uzyska negocjacjami, bez rozlewu krwi.
        Uczciwość – to dla mnie chrześcijaństwo. Czyli nie rób drugiemu, co tobie nie miłe.
        To bardzo dobra zasada dla polityków – szanujcie innych abyście i wy byli szanowani.
        Ale nie mozna z góry wierzyć, że to się uda, trzeba się mieć na baczności , umieć przewidzieć wszelką podłość i umieć sie przed nią zabezpieczyć. To też jest polityka.

        Dobre 0

        • Piotr Kraczkowski pisze:

          Przeczy pani sama sobie, albo uznaje, ze chrzescijanie nie moga zajmowac sie polityka. Niech pani pomysli: gdyby na Ziemi istnialy tylko panstwa dobrych chrzescijan, to czy zaniklaby wowczas polityka? Nie. Polityka jest „czysta walka o swoje interesy na smierć i życie” tylko gdy realizuje wyobrazenia ludzi prymitywnych emocjonalnie. To tylko USA potrzegaja swiat jako ciagla walke w sensie Hobbesa, gdzie czlowiek jest czlowiekowi wilkiem.
          __Tymczasem z definicji nie ma wojen miedzy demokracjami. Demokraci prowadza polityke „walki o swoje interesy na smierć i życie” tylko gdy bronia sie przed jakas nie-demokracja.

          Dobre 0

    • Beeswu pisze:

      Polityka to między innymi – gra. W jej uprawianiu liczy się rezultat. Nie liczmy więc na przyzwoitość wśród naszych polityków. Władza jaką politycy sprawują nad społeczeństwem, zaspokaja ich ambicje i pozwala skutecznie na zabezpieczenie ich osobistych interesów. W ten sposób polityka gubi swój główny wymiar – czyli realizację dobra wspólnego. dlatego w polityce tak trudno doszukać się moralności.

      Dobre 0

  12. w bulu i nadzieji pisze:

    Prezydent Niemiec pełni funkcję ceremonialną, to tak jak polski prezydent, który pucuje żyrandole i puszcza „bąki na pałacu” które mu MSZ kupiło w liczbie 6500 sztuk (do dzisiaj nie wiadomo w jakim celu i co mają symbolizować te bąki), czasami coś powie od rzeczy czym rozbawi społeczeństwo, dlatego ma w sondażach 70% poparcia a wśród społeczeństwa (miał) 26% przy 51% absencji podczas wyborów. A jak już coś od siebie, od serca po polsku ręcznie napisze, no to boki zrywać.

    Dobre 13

    • du pisze:

      Tak jak „pisal samodzielnie” prace magisterska ( 11 dni!), tak mu zostalo.

      Dobre 12

      • w bulu i nadzieji pisze:

        Podobno „za tą sprawą” zaskarbił sobie teść wdzięczność zięcia.

        Dobre 6

        • Sand pisze:

          Jedni spokojnie się doktoryzowali inni musieli się spieszyć w tych niepewnych czasach

          Dobre 2

          • Ernest Treywasz pisze:

            A po latach niektórzy z tych pierwszych pokumali się z niektórymi z tych drugich, i dziś spijają sobie z dzióbków…

            Dobre 2

  13. Stawol pisze:

    Był on preferowany przez A.Merkel i to ona powinna ponosić odpowiedzialność za jego forsowanie i wybór.

    Dobre 2

    • du pisze:

      Troche nie tak: bylby wlasnie konkurentem dla Merkel w wyborach kanclerskich, dlatego „obdarowano” go szybko kandydatura prezydencka. Wygral nieznacznie (moze za pomoca mocnej rekii) z Gauckiem.

      Dobre 3

  14. Mir pisze:

    Konfucjusz postrzegał naród jako zbiór ludzi szlachetnych i prostaków. Ludzie szlachetni kierują się moralnością, wartościami wyższymi, prostacy korzyścią.
    W której grupie znajdują się współcześni politycy chyba nie trzeba pisać.

    Dobre 8

  15. gajowy pisze:

    demokracja oligarchiczna – taka jest przyczyna

    Dobre 2

    • Piotr Kraczkowski pisze:

      Z definicji nie jest mozliwa „demokracja oligarchiczna”. To jest „albo albo”: albo demokracja, albo oligarchia. W USA jest oligarchia. W RFN jest demokracja. W Polsce dopiero sie okaze.

      Dobre 3

      • Maars pisze:

        Przesada z ta dmokracja w Niemczech, Plutokracja to jest wlasciwsze okreslenie

        Dobre 0

        • Piotr Kraczkowski pisze:

          Decyduje frekwencja wyborcza i mozliwosc oklamywania spoleczenstwa.
          __W RFN frekwencja wyborcza nie spadla nigdy, nigdy, ponizej 77%. Oznacza to, ze obywatele zadaja sobie trud, szukaja informacji, wymuszaja prawidlowe informowanie na mediach, i maja poczucie, ze faktycznie steruja swa demokracja. W RFN dziala telewizja panstwowa, ktora miala wlasnie olbrzymi, jesli nie najwiekszy, wplyw na utracenie prezdenta wybranego i bronionego przez partie rzadzaca.
          __Partia rzadzaca w RFN nie jest wstanie podporzadkowac sobie olbrzymiej telewizji publicznej, a wg pana w RFN nie ma demokracji, lecz rzadza nia plutokraci jak w oligarchii USA? Dosc dziwaczne to rozumienie procesow i struktur politycznych.

          Dobre 0

          • Maars pisze:

            Frekwencja o niczym tu nie decyduje i ja mam wrazenie ze ludzie raczej sa niedoinformowani, bo gdybs byli dobrze poinformowani to doszliby do wniasku ze idac na wybory niczego nie zmienia.W ostatnich 20 latach wszystkie partie z wyjatkiem Die Linke byly u wladzy, dla przecietnego obywatela nie mialo to znacznie , jego sytuacja systematycznmie sie przez ten czys pogarszala relane dochdy spadaly, relane dochdy bogatych i superbogatych wzrosly jednak w tym czasie ogromnie….
            Oczywiscie ze partie rzadzace maj duzy wplyw na publiczna TV nazwisko Nikolaus Bender na pewno pan zna.

            Dobre 1

          • Piotr Kraczkowski pisze:

            O zastopowaniu wzrostu plac realnych w ostatnich 10 latach zadecydowali pracobiorcy i zwiazki zawodowe w porozumieniu z rzadem i zwiazkami pracodawcow – by podolac kosztom zjednoczenia Niemiec.
            __Frekwencja mowi bardzo wiele: Jesli obywatele jakiegos kraju ida do wyborow w 77%, a z reguly ponad 81%, to jest to mozliwe tylko jesli cos tym osiagaja. Gdyby Niemcy widzieli, ze idac do wyborow „niczego nie zmieniaja”, nic nie osiagaja, to frekwencja wyborcza spadlaby juz dawno na amerykanski poziom ok. 40%.
            __Rozwarstwienie dobrobytu wynika z kapitalizmu, z procentu skladanego, ktory kumuluje bogactwo w rekach nielicznych. W RFN 10% najbogatszych jest wlascicielem ok. 70% majatku, a 70% jest wlascicielem ok. 10% lacznego majatku Niemcow. Ile to jest w porownaiu do innych krajow? Nierownosc mierzy sie wspolczynnikiem Giniego: gdy wynosi on 0, to majatek jest rozlozony w ten sposob, ze kazdy am tyle samo, a gdy wynosi 1, to do jednej osoby nalez wszystko. Miedzy 0 i 1 miesci sie realny rozklad zamoznosci w roznych krajach. I tak obliczony w tzw. „Luksemburg – Studium Dobrobytu” wspolczynnik Giniego wynosil w 2006r. dla:
            Szwecji 0,89
            USA 0,84
            Niemcy 0,79 (w 1993r wynosil 0,62)
            Finlandia 0,68
            Wielka Brytania 0,66
            Aktualny rozklad wspolczynnika Gini w swiecie podaje tez CIA, ktora oblicza go chyba inaczej: http://de.wikipedia.org/w/index.php?title=Datei:Gini_Coefficient_World_CIA_Report_2009-1.png&filetimestamp=20110416151439
            W rzeczy samej nierownosc rosnie w RFN niepokojaco szybko, ale wg CIA RFN i UE maja korzystny, niski wspolczynnik Giniego, a USA maja bardzo wysoki, podobny do krajow Trzeciego Swiata.
            __To oczywiste i wynika z zywej demokracji, ze partie u wladzy sie zmieniaja. RFN nie jest idealna, ale frekwencja wyborcza udowadnia, ze jej wyborcy wiele razy przekonali sie, ze swymi glosami wywieraja bardzo duzy wplyw na rzad – przykladowo wyborcy wymusili wstrzymanie sie RFN od udzialu w napasci na Irak, ostatnio decyzje zamkniecia wszystkich elektrowni atomowych i ustapienie prezydenta Wullfa.
            __Wplyw partii rzadzacych na telewizje panstwowa byl ws Wulffa niezauwazalny – jedynie ich przedstawiciele w dyskusjach mowili, ze go popieraja. Mozna sie zgodzic na pewno, ze wplyw politykow na telewizje publiczna jest w RFN znacznie mniejszy niz w Polsce.

            Dobre 0

        • Piotr Kraczkowski pisze:

          Sytem polityczny to oligarchia, a plutokracja to ogol wszystkich plutokratow, zwanych tez zamiennie oligarchami.

          Dobre 0

          • Maars pisze:

            Plutokracja to rzady bogatych i pojecie to bardzo dobrz pasuje do Niemeic, nie je jeden jestem tego zdanie, zapwene znany panu polityk Heiner Geissler takze uzyl tego pojecia w odniesieni to systemu sprawowania wladzy w Niemczech….

            Dobre 1

          • Piotr Kraczkowski pisze:

            Wiekszosc glosujacych to nie sa superbogaci, milionerzy, przy frekwencji wyborczej rzedu 81%, czy 86% nie mozna mowic o Plutokracji w RRFN.

            Dobre 0

          • Piotr Kraczkowski pisze:

            Wladza nielicznych bogatych to oligarchia, wladza wszystkich to demokracja. Posiadajacy wladze w oligarchii to plutokraci, czy oligarchowie, jako zbiorowosc: plutokracja, czyli warstwa spoleczna rzadzaca w oligarchii.
            __W RFN kanclerzem jest pani Merkel, corka pastora z NRD, poprzednio byl kanclerzem pan Schroder, ktorego matka byla sprzataczka, kanclerz Kohl pochodzil z rodziny chyba nauczycieli, podobnie kanclerz Adenauer pochodzil z klasy sredniej. Ministrami, poslami w RFN sa z reguly dzieci nauczycieli, dzieci z klasy sredniej. To nie jest sytuacja USA, gdzie np. ponad polowa prezydentow pochodzila z tej samej rodziny milionerow, np. Bush ojciec i syn, a i druga polowa to milionerzy.
            __W UE istnieja po prostu partie reprezentujace pracobiorcow, a w USA takich partii nigdy nie bylo i nie ma – obie partie USA reprezentuja interesy biznesu. Gdzie panskie zarzuty wobec USA, ktore sa iluzja i katastrofa demokracji?

            Dobre 0

          • Maars pisze:

            Zjednoczenie Niemiec finansowane jest przez podniesienie niektorych podatkow, zwiekszenie zadluzenia panstwa oraz takze poprzez system ubezpieczen spoleczych, ubezpieczenie emerytalne, chorobowe i od bezrobocia, gdyby place byly wyzsze automatycznie placone by byly wyzsze podatki i skladki od ubezpeczen spolecznych, zyski bogaych bylyb moze mniejsze, plutokracja broni jednak swoich zyskow
            Rozwarstwiene spoleczentwa mocno przyspeszylo w Niemczech po tzw reformach Schrödera (Hartz IV ) skutkiem ktorych zmusza sie ludzi do pracy za glodowe pensje depczac tym samym szczytne zapisy o nieneruszalnosci godnosci ludzkiej.Czym jest tzw Leiharbeit i jej konsekwencje nie musze chyba blizej tlumaczyc…….
            Podatek od dochodow zostal jedank przez Schrödera obnizony i wogloe zrobil on wielkiemu biznesowi sporo prezentow nie przypadkiem nazywany jest Genosse der Bosse……

            To ze rozwarstwienie spoleczenstwa w innych krajach jest jeszcze wieksze niz w Niemczech nie jest zadnym wytlumaczenie ani pociecha , zwlaszca ze rozwarstwienie to sie w poglebia….

            Nie wyborcy zmusili do ustapienia Wulffa , nikt do ustapienia prezydenta zmusic nie moze, chyba ze udowodni mu sie zlamanie prawa
            Co do elektrowni atomowych, to SPD z Zielonymi uchwalio plan stopniowego wycowyfania sie z energi atomowej obliczony na lat kilkanascie, Merkel po objeciu wladzy anulowala te plany, to nie wyborcy, tylko katastrofa w Fukushimie sklonila Merkel do zmiany zdania….
            Nie mozna sie zgodzic , ze wplyw politykow na publiczna TV jest znacznie mniejszy niz w Polsce….

            Dobre 0

          • Maars pisze:

            Panie Kraczkowski, wyborca moze sobie pstawic krzyzyk gdze chce, ale to nie on podejmuje decyzje, te podejmuje sie nawet nie w parlamencie tylko w komisjach albo w jeszcze wezszym gronie a we wszystko wtracaja sie lobbysci ktorzy takie mam wtrazenie maja decydujacy wplyw, n.p. niektore ustawy odnosnie branzy nergetycznej byly wlasciwie pisanen przez koncerny energetyczne, to ze wiekszosc Niemcow byla i jest przeciw energi atomowej bylo wiadoma od dawna wiedziala o tym rowwniwz Merkel, mimo to wbrew opini wiekszosci obywateli anulaowal projekt stopniowego wycofywania sie z energi atomowej podobnie ma sie sprawa z ustawowa placa minimalna.Trezba tu jeszcze podkreslic ze wiielu parlamentarzystow i politykow oprocz tego ze pracuje dla panstwa jako wybrani politycy,pracuje takze w biznesie, zasiada w romaitych radach nadzorczych itd. trundo wiec tu mowic o niezaleznych politykch, konflikt interesow jest tu oczywisty

            Dobre 0

      • Ernest Treywasz pisze:

        To zależy czy odróżniamy fasade od całości. Zarówno USA jak i Polska ma fasadę demokratyczną, oraz pewne cechy tego ustroju. Np. nie da sie dobrze przewidzieć, kto wygra wybory – w odróznieniu od Rosji, Kazachstanu, Uzbekistanu czy każdego innego UBekistanu. Za oligarchiczna istota obydwu tych „demokracji” – polskiej i amerykańskiej – przemawia fakt, ze niezależnie od tego, jaki będzioe wynik wyborów, polityka wewnętrzna i zagraniczna tych państw (podobnie jak UBekistanów) nie ulega większym fluktuacjom.
        Jeśli zatem coś ma się dopiero okazać, to to, czy uda nam się zachowac status oligarchicznej, ale jednak zawsze demokracji, czy tez doszlusujemy do 100% standardu postsowieckiego UBekistanu, do czego zmierzamy prostą drogą.

        Osobną sprawa jest, czy przeżarta korupcją, oligarchiczna demokracja ma szansę na utrzymanie formalnej, a tym bardziej faktycznej niepodległości. Uważam że nie ma szansy, ale to temat na osobne rozważania.

        Dobre 3

        • Lestek pisze:

          Jak tez do kazdego tanca towarzyskiego konieczne sa dwie osoby. W tym wypadku interesowne/”zalatwiarskie/zalatwiarskie” elity gospodarcze, ktore kontroluja system administracyjno-polityczny (polityczny establishment) i pograzone w marazmie, oglupiale lub w duzym stopniu oglupiale spolecznstwo. Spoleczenstwo, ktoremu sie „aplikuje” od czasu-do-czasu wstrzasy gospodarcze i chwilowe polepszenia, naglaszane jako trend wzrostu zamoznosci.

          Dziala ta metoda glownie w spolecznstwach i przedzialch spolecznych spoleczenstw biernych, zastraszonych i niepewnych swej wlasnej samo-definicji, wsrod ktorych podstawowa znajomosc procesow ekonomicznych i splecionych z nimi procesow polityczno-administracyjnych jest znikoma, a rytual „wyzszych kaplanow” finansowych jest osloniety zaslona „wysokiej tajemnicy” dostepnej tylko dla „wtajemniczonych wysokiej rangi”.

          Narzekanie i swada niczego nie zmieni. Jedynym srodkiem zaradczym jest aktywne oswiecenie wiekszosci spoleczenstwa i uswiadomienie wiekszosci ze postepujaca korupcja i jej tolerowanie jest podcinaniem konaru na ktorym wiekszosc spoleczenstwa zyje i zyc musi; ze jest to postepujacym krok za krokiem samobojstwem spolecznym i gospodarczym. Uklony, Lestek

          Dobre 1

        • Piotr Kraczkowski pisze:

          Mozna bardzo latwo przewidziec kto wygra w USA wybory na prezydenta: zawsze, w 100% wyborow, wygra reprezentant biznesu, przedsiebiorcow, wlascicieli.

          Dobre 0

      • ewqa pisze:

        W Polsce jest zakonserwowana postkomuna. Szlachetność chyba wyginęła.
        Ale może się mylę, może powstaje jak Feniks z popiołów?
        Tylko słabo to widać…

        Dobre 2

    • Marek Zürich pisze:

      Panowie, demokracja niemiecka jest jeszcze bardzo mloda. Wprawdzie stara sie bardzo wymazac mroki przeszlosci, ale jest jeszcze za wczesnie cos wiecej powiedziec. W kazdym razie są olbrzymie wachania. Pamietajmy, ze to nie tylko zandarm i germanizator europy wschodniej od 250 lat, ale i bandyta nr.1 wieku 20: 1WS, 2 WS, oraz osadzenie bolszewiköw na tronie (najwiecej ofiar).
      Tyle samo, 250 lat liczy za to najstarsza demokracja, USA. Wszystkie inne to jej kopie, najstarsza europejska, szwajcarska – datuje sie od 1848 i wprowadzila dodatkowo niesamowicie silne novum: demokracje bezposrednią. Pozdrawiam.

      Dobre 2

      • Maars pisze:

        Ale prawo wyborcze dla kobiet wprowadzona w Szwajcari dopiero w 1971 roku…….

        Dobre 1

        • Marek Zürich pisze:

          …dzieki za uwage, mucha nie siada :) No tak, teraz nawet w wojsku sluzą.
          Pamietam jak Polki marzyly byc gospodyniami domowymi.

          Dobre 0

        • Piotr Kraczkowski pisze:

          Biznesmeni w kolonii brytyjskiej w Ameryce Polnocnej polapali sie, ze Anglia nie jest wstanie wymusic sciagania podatkow, bo jest zbyt daleko. Dlatego odmowili ich placenia, a poniewaz jednak troche bali sie, ze zostana powieszeni, i ze ich walka z Anglia bedzie wiecej kosztowac niz podatki, ktorych chcieli uniknac, to usilowali pozyskac poparcie w swiecie i jakos skonstruowac swoj system polityczny.
          __Nikt nie udzieliby im poparcia, a liczyli na Europe ogarnieta duchem wolnosci i demokracji pod wplywem Rewolucji Francuskiej, gdyby napisali w Deklaracji Niepodleglosci, ze chodzi im o nieplacenie podatkow Anglii. Wiec napisali cos, co mogli przedlozyc Europejczykom i uzyskac od nich bron i pieniadze na walke z Anglia. Z drugiej strony mieli demokracje i wolnosc gdzies, wiec dla zmylki napisali: „All humans are created equal”, ale kto jest tym „humans” pozostawili sobie do wygodnej dla nich definicji.
          __W kazdej konstytucji Europy pisze sie wprost o demokracji – to naturalne, bo konstytucja definiuje ustroj danego panstwa. Pan Zürich mydli nam oczy: USA maja byc niby „najstarsza demokracja”, ale ani konstytucja USA, ani Deklaracja Niepodleglosc,i nie uzywaja ani razu slowa „demokracja”. Skad ta awersja dla slowa „demokracja”, skoro USA mialyby rzekomo byc taka latrnia morska demokracji, panie Zürich?

          Dobre 0

      • Marek Zürich pisze:

        ps. ma pan racje, ale nie ‘wprowadzono’, tylko chlopy sie zmöwily, i zaglosowaly :)

        Dobre 0

      • Piotr Kraczkowski pisze:

        Marek Zürich pisze: 19 lut 2012 o 00:20
        Demokracje wymyslili Grecy. Rewolucja Francuska byla przed USA, ktore zabiegaly o jej pomoc w wojnie secesyjnej.
        __Gore Vidal, wybitny intelektualista USA, slusznie i stanowczo zaprzeczyl, by USA kiedykolwiek byly demokracja: „The United States is not a democracy. It never has been. The constitution was founded so that white men of property could do business. Everybody else was excluded from the vote. So we really aren’t much of a democracy, and we don’t pay much attention to the will of the people. Then when the 1 percent that owns the country also owns the media, (…) they were able to shift the blame from Osama bin Laden, who did a terrible thing on 9-11, to Saddam Hussein, who had nothing to do with it. 70 percent of Americans now believe Saddam Hussein was behind the attack on the United States” CNN 20.02.2003
        __Powtarza pan bezwartosciowa propagande na rzecz USA (tej Mekki prawicowego wyznania wiary Polaczkow), ktore po prostu wyjely z definicji czlowieka kobiety, Indian i czarnoskorych, ktorzy mogli umierac za Ameryke jako zolnierze USA, ale zostali zrownani w prawach z bialymi daleko po Wojnie Wietnamskiej – w ten sposob USA wyobrazaja sobie swych zolnierzy. Czarnoskorych Ameryka zamienila w celu bogacenia sie w niewolnikow i jednoczesnie nadela sie na cala historie (czy raczej wypiela) swoim przywiazaniem do wolnosci piszac w Deklaracji Niepodleglosci: „All humans are created equal”.
        __Mozna sie smiac z powtarzanej przez pana propagandy prawicowych Ajatollachow, ale kobietom, ktore na papierze zostaly zrownane w USA z mezczyznami dopiero w pierwszej polowie zeszlego stulecia, do smiechu raczej nie bylo.

        Dobre 0

        • Marek Zürich pisze:

          Powtarza pan bezwartosciowa propagande .
          Na wzajem. A co do grecji, czy to przypadkiem nie niemolnicza (pre)historia? Nowoczesne demokracje skopiowaly osiągniecia usa, konstytucje, dwuizbowy parlament, o to walczyli tez nie bez kozery pulaski i kosciuszko.
          To są niezaprzeczalne fakty, nie propaganda. Propagandą są: panski infantylny antyamerykanizm, bogobojny podziw niemcöw, oraz tego pokracznego systemu zwanego UE. Pozdrawiam.

          Dobre 1

          • ewqa pisze:

            Nic innego poza UE nie mamy…
            USA to całkiem inna historia, tam biały kolor skóry zaczyna byc na wymarciu.

            Dobre 0

          • Marek Zürich pisze:

            @ewqa. Pani Ewo, alez nie o to chodzilo, tylko zeby jak to sie möwi nie przeginac ‘paly’. Ja sie do usa nie wybieram :)
            Poza UE mamy nasz kraj, unii moze za rok nie byc, a polska pozostanie. Jestesmy w UE i trzeba z tej sytuacji robic najlepsze mozliwe. Pozdrawiam.

            Dobre 1

        • Piotr Kraczkowski pisze:

          Korrekta: nie wojnie secesyjnej, ale o oderwanie sie od Anglii. Deklaracja Niepodleglosci to 04.07.1776r, a szturm na Bastylie to 14.07.1789.
          __Wiadomosci rozchodzily sie wtedy w tempie konia – trzeba przyjac, ze idee europejskiej walki o wolnosc, ktore Europejczycy dyskutowali w Europie i w kolonii brytyjskiej w Ameryce Polnocnej, byly jedyna realna polityczna forma dla USA jako panstwa odrzucajacego placenie podatkow krolowi Anglii. Tuz przed Rewolucja Francuska nawet krol Francji, 06.02.1778r., zawarl umowe z Kongresem USA, w mysl ktorej Krolestwo Francji zobowiazalo sie udzielic znoszacym monarchie USA pomocy na przetrwanie – to byl juz upadek moanrchii. USA powstaly nie tylko w wyniku bratobojczej wojny Europejczykow w Ameryce Polnocnej, ale jako najlatwiejsza realizacja europejskich ideii zniesienia monarchii – w Ameryce najblizszy krol byl za oceanem. Tylko powszechnemu duchowi rewolucyjnemu w Europie i we Francji oraz oceanicznej odleglosci Ameryki zawdzieczamy to, ze Europejczycy obalili monarchie w Ameryce pare lat wczesniej niz we Francji.
          __Historycznie byly to jednoczesne wydarzenia: gdy angielscy biznesmeni w Ameryce odrzucili placenie podatkow dalekiej Anglii, to nie dysponowali w ogole innymi przemysleniami jak tylko europejska mysla polityczna znoszaca monarchie. Ta europejska mysl polityczna to byla jednak demokracja i autentyczna wolnosc, podczas gdy biznesmeni USA chcieli tylko formy, chcieli pokazywac w Europie papier Deklaracji Niepodleglosci, aby uzyskac pomoc Europejczykow, co sie im tez udalo. A gdy sie im udalo, to wprowadzili nie demokracje, ale cos najblizszego monarchii i wrogiego wobec demokarcji: oligarchie i iluzje demokracji.

          Dobre 0

  16. w bulu i nadzieji pisze:

    Filozofia dzieli społeczeństwo na masę 90% i 10% przywódców. Szczęściem dla każdego narodu jest jak znajdzie się w tych 10% większość szlachetnych, uczciwych i mądrych ludzi. Potem to już tylko sprawa „wychowania” kolejnych przywódców, którzy będą kontynuatorami ustalonych dobrych standardów. Predyspozycje i inteligencja nie idą zawsze w parze ze szlachetnością i wrażliwością społeczną, co przekłada się na stan warunków społeczno gospodarczych w kraju. Polska do przywódców nie miała specjalnie szczęścia. Jak nie chemik, ślusarz, górnik czy elektryk to aparatczyk bez kręgosłupa ideologicznego którzy twierdzą, że „tylko krowa nie zmienia poglądów”. W historii Polski po 1989 roku Polacy mieli tylko dwóch wykształconych przywódców i to prawników. Dr Jarosława Kaczyńskiego i prof. Lecha Kaczyńskiego. Jeden zginął tragicznie a drugiego większość „masy” nie doceniła i tak 51% uprawnionych do głosowania Polaków nie raczyło pójść do urn wybrczych, ażeby utrzymać kontynuację sukcesu gospodarczego, a 18,95% zagłosował na PO, z czego duży procent to wyborcy SLD widząc że SLD nie ma szans, w strachu przed prawem i sprawiedliwością oddali głosy na PO.

    Dobre 9

    • Piotr Kraczkowski pisze:

      Prezydent Lech Kaczynski chcial by Rosja zainstalowala w Kaliningradzie rakiety atomowe wycelowane w polska Tarcze oraz by przeznaczyla czesc swych rakiet atomowych na zniszczenie calej Polski w ramach odwetu atomowego, co oznaczalo mozliwosc pomylkowego odpalenia rakiety atomowej i zabicia milionow Polakow. Oznaczalo to takze odwet ekonomiczny Rosji i Chin, ktory kosztowac musial Polske miliardy euro, czyli smierc Polakow na mrozie, bezdomnosc, nedze.
      __Za wywolanie tego zagrozenia dla Polski Lech Kaczynski nawet nie zamierzal i nie mogl uzyskac dla Polski jakiejs liczacej sie rekompensaty, chodzilo mu tylko o przeciagniecie USA na strone PiSu, czyli o interesy partyjne, a nie ogolnonarodowe.
      __Czy prezydent Kaczynski powiedzial Polakom prawde o Tarczy, czy tez wmawial, ze nie jest ona wymierzona w Rosje i Chiny, lecz przeciw Iranowi?

      Dobre 5

      • Maars pisze:

        No bo przedtem to rosyjskie rakiety byly wycelowane w Ksiezyc, wedlug tej logiki to Polska powinna w ogole zlikwidowac armie zeby bron Boze nie draznic Rosjan………………………

        Dobre 3

        • Piotr Kraczkowski pisze:

          Bez Tarczy nie byloby wojskowego sensu by Rosjanie mieli ponosic olbrzymie koszty instalowania w Kaliningradzie rakiet majacych zniszczyc ta Tarcze. Nie zamarze pan tego demagogia o „zlikwidowaniu armii” – co innego sie bronic, a co innego umozliwiac USA zaatakowanie Rosji wykonaniem przeciw niej tzw. pierwszego uderzenia atomowego.
          __Atomowe rakiety odwetowe nie byly wycelowywane w kraje nie odpowiedzialne za wykonanie pierwszego uderzenia atomowego przeciw Rosji – z tej prostej przyczyny, ze Rosjanom (i na odrot USA) chodzilo glownie o odwet za anihilacje ich panstwa i narodu. Po pierwszym uderzeniu trzeba liczyc sie z tym, ze zostanie bardzo malo rakiet zdolnych do odwetu, a wiec byloby bledem zaprogramowanie czesci z nich przeciw krajom innym niz te, ktore dokonaly anihilacji narodu rosyjskiego. Wycelowanie rosyjskich rakiet atomowych w Polske moze oznaczac, ze po pierwszym uderzeniu USA zabraknie rakiet by oddac USA i anihilowac Amerykanow.
          __Sytuacja zmienia sie, gdy Polska wspolnie z USA dokonuje polska Tarcza pierwszego uderzenia w Rosje – wowczas nie ma roznicy miedzy Polska a USA. Dlatego z punktu widzenia USA byloby najlepiej, aby Rosja swe pozostale po pierwszym uderzeniu USA odwetowe rakiety atomowe nie odpalala w calosci przeciw USA, ale by jak najwiecej z tych ocalalych rakiet skierowala przeciw innym niz USA krajom: w Polske, w Czechy itd.

          Dobre 1

          • Maars pisze:

            Otoz nie rozumiem jak rakietami sluzacymi do obrony moza dokanac ataku a pozatym nawt gdyby ta tarcza miala chronic przed odwetem rosyjskim to jes skutecznosc bylaby minimalna a wynika to z ptostego faktu, ze odwet polecialby nie przez europe tylko nad biegunem polnocnym, wobec czego tarcz bylyby kompletnie bezuzyteczny, dodac nalezy, ze jedna lodz podwodna z atomowmi rakietami moglaby USA zamienic w gruzowisko….
            W Niemczech , wniemieckich mediach Polska byla mocna krytykowana za chec umieszczenia tej tarczy na wlasnym terytorium, od kiedy jednak tarcza stala sie projektem calego NATO a centrum dowodzenia ma sie znajdowac w poludnowych Niemczech, krytyka prawie ustala………………

            Dobre 2

          • Piotr Kraczkowski pisze:

            Maars pisze: 18 lut 2012 o 17:55
            No przeciez oczywiscie, ze USA musialyby otoczyc cala Rosje i Chiny szczelnym systemem Tarczy na ladzie i na okretach. W Polsce bylby tylko fragment calego kordonu.
            __Za kazda lodzia atomowa Rosji plynie zawsze kilka lodzi podwodnych i okretow nawodnych USA, ktore w przypadku pierwszego ataku zniszczylyby te lodzie Rosji.
            __Gdy cala zachodnia UE zacznie, jesli zacznie, budowac jakas tarcze, to bedzie to zupelnie cos innego. Pomijajac, ze przeczy to idiotycznej propagandzie PiSu, jakoby Rosja dyktowala zachodniej UE wszystko przy pomocy gazu i ropy, to Rosja i Chiny nie moga mscicie ekonomicznie na calej UE. Natomiast nie za bardzo widze Tarcze w UE, skoro UE nie skonczyla jeszcze swego Galileo. UE nie ma na to pieniedzy. Samo gadanie nie jest wiele warte, bo mowic, to mowiono i o przyjeciu Rosji do NATO.
            __Tarcza UE musialaby byc doskonala technicznie, to piekielnie trudne. UE nie ma ochote na dominacje nad swiatem, tak jak USA, a wiec przypuszczam, ze raczej wyda pieniadze na cos pozyteczniejszego i dogada sie z Rosja.
            __Ale gdyby nawet, to nie widze, by Tarcza poprawila bezpieczenstwo: skrocony zsotanie czas reakcji, co zwiekszy ryzyko bledu i mimowolnego konfliktu atomowego. Skoro UE wie, ze nie zostanie zaatakowana przez Rosje, to po co UE to?

            Dobre 0

          • Koja pisze:

            A co ma piernik do wiatraka ?
            Proszę nie mylić UE z NATO,którego członkiem decydującym jest USA.
            Zdaniem Rosji (z naszym zdaniem nikt się nie liczy,niestety)
            zainstalowanie Tarczy w Polsce (Europie) narusza równowagę
            sił na świecie.Prezydent Obama widać zgodził się z tym
            stanowiskiem,skoro zrezygnował (czasowo) z zainstalowania Tarczy.
            W zamian instalowane będą (są ?) rakiety krótkiego i średniego
            zasięgu na okrętach a potem może i w Polsce.

            Dobre 0

      • w bulu i nadzieji pisze:

        Drogi forumowiczu, za wysiłek riposta ci się należy.
        „Wielki sukces polityki miłości Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego: 10 dni po wizycie Miedwiediewa w Warszawie, Rosja rozmieszcza rakiety jądrowe wycelowane w Polskę.” Reszta na http://www.uniaeuropejska.org/rosjanie-rozmieszcza-rakiety-przy-granicy-z-polska lub http://konflikty.wp.pl/kat,1356,title,Rosjanie-chca-miec-rakiety-przy-granicy-z-Polska,wid,14199889,wiadomosc.html?ticaid=1df18

        Zatem wychodzi na to, że Rosjanie są w tyle z obecną sytuacją w Polsce. Rządzą przecież przyjaciele Rosji, Tusk i Komorowski, a jeden „mąciciel” już nie żyje, a drugi „mąciciel” już nie rządzi. Więc wg ciebie, skąd ta wrogość Kremla, żeby wybić Polaków?

        Dobre 6

        • Piotr Kraczkowski pisze:

          Bez Tarczy nie byloby rakiet atomowych Rosji wycelowanych w Polske. Kto w Polsce rzadzi nie ma i nie moze miec najmniejszego nawet znaczenia.
          __Dla Rosji moze liczyc sie tylko to, ze narod polski majac Tarcze na swym terytorium wzial udzial w przygotowaniu i ewentualnym przeprowadzeniu anihilacji narodu rosyjskiego, a wiec musi zostac objety atomowym odwetem.

          Dobre 0

          • Franio pisze:

            Szanowny Panie,

            Za czasów PRL żadnej tarczy nie było, za to blisko 300 głowic atomowych w Polsce Armia Radziecka trzymała. Jak to wtedy mówiono „najlepszą formą obrony jest atak na agresora, wtedy, kiedy jeszcze nawet nie myśli o agresji.”

            Dobre 1

          • Piotr Kraczkowski pisze:

            Te glowice mialy charakter taktyczny, mialy byc stosowane na polu walki, nie mialy i nie mogly anihilowac miast i narodow tak jak rakiety balistyczne, czy krotkiego zasiegu (Pershing, SS-21?). Obie strony budowaly nawet pociski atomowe do czolgow, miny atomowe, bomby atomowe dla samolotow itp.

            Dobre 0

          • autochton pisze:

            @Piotr Kraczkowski: tyle tylko, że to właśnie Pakt Warszawski miał gotowe plany ataku na Europę Zachodnią a nie odwrotnie.
            NATO zbudowało pas atomowych min na granicy DDR dla przypomnienia.

            Dobre 1

          • w bulu i nadzieji pisze:

            A mógłbyś się skupić na jednym temacie.
            Stwierdziłeś, że „polityka Prezydenta Lecha Kaczyńskiego miała doprowadzić by Rosja zainstalowała w Kaliningradzie rakiety atomowe wycelowane w polska Tarcze oraz by przeznaczyła cześć swych rakiet atomowych na zniszczenie całej Polski
            a ja ci odpowiedziałem, że 10 dni po wizycie Miedwiediewa w Warszawie (był gościem Tuska i Komorowskiego), Rosja zaczęła rozmieszczać rakiety jądrowe wycelowane w Polskę.
            Czy to jest trudne do przyjęcia że przyjaźń Tusko-Putinowska i Komorowsko-Miedwiediowska nie ma nic wspólnego z agresywną polityką po-kagiebowskiego rządu wobec sąsiadów???????
            Ja ripostuje o tym że była polityka stanowcza postawa Kaczyńskiego wobec Kremla miała takim sam wpływ to, że rządzą przyjaciele Rosji, Tusk i Komorowski. Czyli… żaden. No chyba że Tusk i Komorowski w oczach Putina to wrogowie ludu?

            A tak na marginesie tawariszcz „Piotr Kraczkowski”, zwolennik Putina nie używa czcionki łacińskiej bo ma klawiaturę z cyrylicą, czy to z lenistwa?????????

            Dobre 0

          • Piotr Kraczkowski pisze:

            autochton pisze: 19 lut 2012 o 00:58

            Nie ma to dzis znaczenia, bo ZSRR nie istnieje, Rosja jest panstwem kapitalistycznym wahajacym sie miedzy oligarchia jak w USA a demokracja jak w UE. Szanse na przywrocenie ZSRR w Rosji nie istnieja, zero szansy, byla nomenklatrury mysli o tym jak nakrasc i stac sie kapitalista, niz by budowac ZSRR itp.

            Dobre 0

          • Piotr Kraczkowski pisze:

            w bulu i nadzieji pisze: 19 lut 2012 o 13:34

            Koszty rakiet atomowych sa gigantyczne. Panskie wyobrazenie, ze Rosja (glupoty o kgb itp. to juz zupelny odlot) moglaby wydawac tak gigantyczne sumy na straszenie Polski rakietami atomowymi zamiast wydac je na pilne wydatki militarne w Azji, w zwiazku z Bliskim Wschodem itp. sa nierealne. Co przyjdzie Rosji ze straszenia Polski rakietami atomowymi, ze straszenia, ze skazi promieniowaniem cala UE? Rosja ma tylko jeden lotniskowiec i brakuje jej pieniedzy na super wazne projekty obronne, a mialaby poswiecac dla glupot miliardy na bezskuteczne straszenie Polski? Co zyskalaby Rosja atomowo anihilujac bez powodu Polske? Poparcie UE dla modernizacji Rosji? Zupelny bezsens.
            __Gdyby bez uzasadnienia samoobrona przed anihilacja przez USA (przy pomocy Tarczy) Rosja wycelowala rakiety w Polske, to bylyby one wycelowane automatycznie takze w UE, bo skutki ich wybuchu w Polsce bylyby dla UE tysiace razy gorsze niz Czernobyla. Rosja jest bardzo zacofana, musi sie gwaltownie modernizowac przy pomocy UE, a jednoczesnie mialaby Rosja bez waznego powodu grozic UE rakietami atomowymi? To argumentacja oszolomstwa i totalnej niekompetencji.
            __Rosja moze poniesc tak gigantyczne koszty finansowe i polityczne tylko, jesli uzasadni je trwale strategiczne zagrozenie anihilacja przy pomocy Tarczy, ale nie jakies zmienne polityczne gierki, 10 dni, Putin, Tusk, a bo to, lub siamto itp. Argumentuje pan w totalnym oderwaniu od rzeczywistosci – powinien pan zmienic lekture gazet na takie, ktore nie wmawialy Polakom, ze Tarcza nie jest wymierzona przeciwko Rosji.

            Dobre 0

      • Piotr Kraczkowski pisze:

        Prezydent Kaczynski forsowal takze „polityke jagielonska”, na ktora nie miala Polska nawet 1% potrzebnych pieniedzy. To byl zupelnie oderwany od rzeczywistosci, ksiezycowy projetkt, ktory wysmialaly kraje UE, do ktorych byla ta „polityka jagielonska” adresowana. „Polityka jagielonska” swiadczy o totalnej politycznej ignorancji i niekompetencji usilujacych ja uprawiajac „politykow jagielonskich”.

        Dobre 4

      • Ernest Treywasz pisze:

        Coś Panu dzwoni, Panie Kraczkowski, tylko nie w tym kosciele. Grozba nuklearnego całopalenia Polski, jako skutek serwilizmu i wręcz zwykłej zdrady, faktycznie nad nami wisiała, ale w latach 70-tych do połowy 80-tych. I dotyczyła nie decyzji Lecha Kaczyńskiego, tylko generała (rzekomo) „mniejsze zło”, który wprzęgał Polskę w machinę planowanej przez Kreml wojny z gorliwościa członka judenratu, przygotowujacego listy rodaków do wywózki.

        Tarcza miała (i nadal ma) za zadanie zapewnić posiadającemu ją państwu przewagę w sporach politycznych (np. na tle dostępu do surowców) z innymi nuklearnymi potęgami, co powodowało zaciekły opór Rosji, która nie chciała godzic się na degradacje swojego statusu.
        Polska jako miejsce bazowania tarczy miałaby inny status bezpieczeństwa, podobnie jak w latach 80-tych kraje Europy Zachodniej stały sie duzo bezpieczniejsze po rozmieszczeniu na ich terytorium dodatkowych środków rażenia nuklearnego.
        To że polityka prężenia amerykańskich muskułów przez Polskę, zupełnie jak byśmy byli państwem żydowskim zwyczajnie zbankrutowała, jast wynikiem błędnych założeń, przyjętych przez braci Kaczyńskich. Trzeba im jednak oddac sprawiedliwość, że celem tej polityki był wzrost bezpieczeństwa Polski, chyba że ktoś – tak jak najwyrazniej p. Kraczkowski – widzi nasze gwarancje bezpieczeństwa w powrocie do Układu Warszawskiego, bo takie sa ostateczne konsekwencje stanowiska, które swoimi pytaniami dość wyraznie określa .

        Dobre 4

        • Piotr Kraczkowski pisze:

          Wypisuje pan zwierzece brednie. Nie ma najmniejszego nawet znaczenia, co bylo przed 1991r. – zero znaczenia, rozumie pan?! Zero, null, nic, nie ma!
          __Liczy sie tylko, ze „polska” Tarcza miala umozliwic USA dokonanie pierwszego uderzenia atomowego i anihilacji narodu rosyjskiego. Poniewaz rakiety USA leca ok. 20 minut do Rosji, to Rosja musiala zniszczyc „polska” Tarcze zanim doleca, tak by jej atomowy odwet nie zostal wylapany przez polska Tarcze.
          __Tarcza nie ma nic wspolnego z zamontowaniem przez USA i ZSRR rakiet krotkiego zasiegu w Europie – po upadku ZSRR USA i ZSRR zdemontowaly te rakiety. To zupelnie inna sprawa.
          __”Polska Tarcza” nie miala i technicznie nie byla wstanie, wylapywac rakiet krotkiego zasiegu – jej celem bylo tylko i wylacznie wylapanie odwetowych miedzykontynentalnych rakiet balistycznych usilujacych opuscic teren Rosji lub Chin na polskim odcinku.
          __Dodajmy, ze USA takze nie chodzilo o jakies realne sprawy, USA z gory wiedzialy, ze Rosjanie pewnym kosztem, ale technicznie bez trudu, zniszcza Tarcze zanim zostanie ona uzyta. Inaczej mowiac, USA mogly ja zbudowac, ale nie posiadac w przypadku konfliktu.
          __Tarcza miala zostac zbudowana tylko i wylacznie po to, aby amerykanskie koncerny zbrojeniowe mogly zarobic przy jej budowie. To bylo jedynym jej celem, a prezydent Kaczynski narazal Polske na smiertelne niebzpieczenstwo dla zyskow koncernow zbrojeniowych USA.
          __Rosyjskie rakiety kluczace po orbicie aby opuszczac teren Rosji w dowolnym miejscu: http://www.youtube.com/watch?v=t9_-rneUjmQ&feature=related

          Dobre 0

          • Piotr Kraczkowski pisze:

            Moze sie laikowi wydawac niewiarygodnym, by kompleks wojskowo-przemyslowy w USA byl wstanie narzucic USA Tarcze, ktora nie dosc, ze bez szansy na dzialanie, to skomplikowalaby sytuacje i w sumie uczynilaby wojne atomowa bardziej prawdopodobna. Cos tak bezsensownego i szkodliwego wydaje sie niemozliwe.
            __Bezsensownym i niemozliwym byly takze plany Hitlera i jego ministrow, a byli to z reguly ludzie o bardzo wysokiej inteligencji, np. dla Goeringa podaje sie ok. IQ= 140
            __Przykladem naciagania podatnika USA przez kompleks wojskowo-przemyslowy jest dokument Pentagonu uzasadniajacy wydatki: minister obrony USA, Donald Rumsfeld, stwierdzil w nim, ze Osama Bin Laden moze opanowac technologie satelitarna. Podczas gdy krotko pozniej wg oficjalnej wersji terrorysci uzyli nozy tapicerskich, Pentagon usilowal wyszarpac podatki straszac satelitami Bin Ladena! W przedzien 911 Rumsfeld podal w telewizji, ze Pentagonowi skradziono 3 biliony dolarow – wyjasniajaca to ksiegowosc zostala zniszczona przez 911.
            __Prosze sobie przypomniec jak jeszcze niedawno srodowiska (pseudo)”patriotyczne” wmawialy Polskom bliskie zagrozenie napascia Rosji na Polske, szczuly przeciw Rosji na potege domagajac sie zakupow broni od USA i przemilczajac bezczelnie, ze Rosja wydaje na swa armie ok. 4% wydatkow wojskowych NATO i tkwi w gigantycznych trudnosciach gospodarczych.
            __Niestety nie mozemy polegac na odpowiedzialnosci ludzi, ktorzy chca sie zajmowac za nasze podatki, w naszym imieniu, na nasz rachunek, naszym bezpieczenstwem. To w znacznej czesci mieszanina zwyklych oszustow i niekometentnych oszolomow zerujacych na naszym strachu.

            Dobre 0

        • Piotr Kraczkowski pisze:

          Dodajmy, Tarcza w niczym nie zwiekszala bezpieczenstwa Polski:
          1.
          Nie byla wstanie ze wzgledow technicznych chronic terytorium Polski przed atakiem atomowym Rosji, bo jej celem byly rakiety Rosji i Chin lecace w kosmosie do USA.
          2.
          USA nie zdecydowalyby sie na wojne atomowa czy konwencjonalna aby chronic swa Tarcze w Polsce. Niby czemu? To tylko mala baza i troche pieniedzy. USA nie zareagowaly na zabicie swych zolnierzy i zniszczenie statku USS Liberty przez sojuszniczy Izrael i innego przez sojuszniczy Irak Sadama Husseina. Taka baza nie jest warta konfliktu z Rosja – tym bardziej, ze zolnierze USA mogliby ja i Polske ewentualnie opuscic.
          __Na konflikt konwencjonalny i/lub atomowy z Rosja USA zdecyduja sie natomiast na 100% w przypadku ataku Rosji na Polske lub inny kraj NATO. Do tego Tarcza w Polsce nie jest potrzebna.

          Dobre 1

          • Zuzia pisze:

            Drogi Panie Piotrze ! W przypadku ataku Rosji na Polskę nie powtórzyłaby się ani Jałta ( (bo to obecnie Ukraina) ani Teheran (bo by Amerykańcom Irańce kota pogonili, że hej). Ale jest kupa innych miejsc, gdzie dla podtrzymania dobrego nastroju na kolacji, w trakcie rozmów, wyłożenie Polski Rosji na półmisku (i to w wersji nieco podpieczonej, albo zgrilowanej) – byłoby miłym akcentem ożywiającym owocne obrady. Dla USA – Polska, to taka fajna przekąska, którą można swobodnie dysponowac, w zależności od potrzeb, nastrojów etc. Mam zerową wiarę w tego amerykańskiego sojusznika. Niedawno zdradził swoich sojuszników w Południowym Wietnamie. Podał ich na talerzu Pólnocnym Wietnamcom. Kto nie uciekł – został w wymyślny sposób zamordowany. Oni nawet swoich psów nie ewakuowali z Sajgonu. Widziałam w amerykańskiej TV wywiad z żołnierzem amerykańskiego ”specnazu”. Miał wilczura, ktory wielokrotnie ratował mu życie w czasie walk w tunelach i w dżungli. Ten wilczur – to było jego drugie ja. Gdy uciekali z Sajgonu, zostawiając swoich południowowietnamskich sojuszników na pastwę komunistów, to ten żołnierz chciał zabrać swojego czworonogiego towarzyszza walki. Nie pozwolono mu. Pies został. Jako imperialistyczny pies był zapewne poddany wielogodzinnemu biciu (normalna procedura kulinarna), a potem ugotowany na obiad zwycięskiej pólnocnowietnamskiej armii. Nie zapomnę twarzy tego amerykańskiego żołnierza. Po wygarbowanej trudami, pooranej bruzdami twarzy, ciekły łzy wielkości pereł. Panie Piotrze ! Poświęcono amerykańskiego psa ! Weterana ! W takiej sytuacji ! A Pan to – w swoim mniemaniu – ma większą wartość dla amerykańców niż amerykański pies ??? Niech Pan mnie nie rozśmiesza.

            Dobre 0

          • Piotr Kraczkowski pisze:

            Zuzia pisze: 18 lut 2012 o 19:38

            Ma pani racje, ze USA sie czesto zbrodniczo zachowuja i to bez jakiegos daramatycznego uzasadnienia. W takiej ksiazce o historii i terazniejszosci amerykanskich badan naukowych w zakresie torturowania ludzi (jest w Amazon) amerykanski profesor opisuje jak Amerykanie, lekarze, przyjechali do Wietnamu, ba prowadzic doswiadczenia na ludziach, np. wszczepili dwom Wietnamczykom elektrody do mozgow i usilowali zdalnym sterowaniem pobudzic ich by sie wzajemnie atakowali nozami.
            __Nie mozna powiedziec by poludniowowietnamscy towarzysze broni zle walczykli, czy byli jakos tchorzami: poleglo ich w walce przeciw Wietnamowi Polnocnemu blisko polmiliona. USA obiecaly im, ze niedopuszcza do zajecia ich ojczyzny przez Wietnam Polnocny, a potem zlamali ta obietnice. O ile mozna bylo jakos to zrozumiec, ze tak bylo najlepiej dla obu czesci Wietnamu, to jasnym bylo, ze komunisci po zajeciu Wietnamu Pld. moga zemscic sie na jego zolnierzach i urzednikach: Dlatego bylo moralnym obowiazkiem USA ewakuowac zagrozonych zemsta Polnoscy sojusznikow i ich rodziny. USA tego jednak nie zrobily. Poniewaz USA rozpylily na terenie swego sojusznika, Wietnamu Pld. chemikalia niszczace dzungle, w wyniku czego seteki tysiecy sojuszniczej ludnosci ciezko zachorowalo na raka itp., rodza sie tam znieksztalcone niemowleta itp., to obowiazkiem USA jest takze teraz pomoc tej sojuszniczej ludnosci medycznie i finansowo – tez maja to USA gdzies. Tak samo bylo z Afganistanem: gdyby USA pomogly temu panstwu po wyrzuceniu ZSRR, tak jak to NATO robi dzis, to mialyby w nim sojusznika, ale USA wyrzucily Afganczykow na smieci jak luski po wystrzelonych w ZSRR nabojach.
            __To jednak nie zmienia tego, ze Zachod musi sie trzymac razem: ani UE nie moze sobie pozwolic na zerwanie NATO, ani USA, bo UE i USA potrzebuja sie wzajemnie ze wzgledow globalnych. Co nie zmienia tego, ze USA usiluja sobie podporzadkowac UE i jej poszczegolne kraje.
            __Dlatego uwazam, ze mozemy polegac na NATO – a tym bardziej, im bardziej bedziemy stawac sie czesia zachodniej UE, im bardziej zintegrujemy sie z zachodnia UE. Tyle tylko, ze droga prowadzi tu przez „spoleczna gosp. rynkowa”, naklady na nauke i gwarancje minimum egzystencji.
            __Istnieje roznica miedzy UE a Wietnamem, kraje UE stworzyly USA, tu zgodnosc kulturowa jest olbrzymia, to lacznie Zachod, choc USA musza porzucic swoj wolny rynek, bo inaczej beda gospodarczo i naukowo przegrywaly z roku na rok coraz bardziej.
            __Podstawowym bledem Kaczynskich i PiSu bylo i jest, ze nie rozumieja USA i krajow zachodniej UE, nie rozumieja roznicy miedzy „wolnym rynkiem” a „spoleczna gospodarka rynkowa”, nie rozumieja czym jest RFN, co oznaczaja w praktyce zapisy jej konstytucji itp. Po prostu sa niekompetentni politycznie, rozumieja swiat XXI wieku tak jak gdyby byl wiek XIX, na poziomie czasow Bismarcka, czy I Wojny Swiatowej. Nie sadze by duzo lepiej bylo w PO. To dla nas prawdziwa katastrofa.

            Dobre 0

          • Maars pisze:

            Panie Kraczkowski, tarcza, ktora jak Pan pisze nie ma szans n dzialanie, niczego nie skomplikuje,bo niby jak, jest przeciez bezuzyteczna……………..

            Dobre 0

          • Piotr Kraczkowski pisze:

            Maars pisze: 19 lut 2012 o 15:28
            Tarcza jest bezuzyteczna w tym sensie, ze Rosja ja olbrzymim nakladem finansowym i technicznym zneutralizuje, tj. zniszczy w przypadku amerykanskiego ataku na Rosje. Tarcza dodaje jednak do dotychczasowego systemu bezpieczenstwa nowy elemet, a taki element komplikuje ten system.
            __Rosja musi i moze zniszczyc Tarcze zanim rakiety atomowe USA Rosje zniszcza, ale dlaczego USA atakuja Rosje, ktora nie napadla na Irak po klamliwymi pozorami, nie jest w Afganistanie, nie destabilizuje Bliskiego Wschodu wywolywaniem rewolucji aby jednych dyktatorow zastapic innymi, nie buduje tysiecy baz wojennych na calym swiecie, nie dazy do wladzy nad swiatem itd.
            __Rosja buduje dopiero swoj system, ale jako sytem bardziej demokratyczny niz system USA. Wynika to z tego, ze w USA nie jest mozliwe istnienie partii reprezentujacej interesy pracownikow – tj. formalnie tak, ale od poczatku istnienia USA nigdy partii reprezentujacej pracownikow nie bylo. W USA nie ma tez panstwowej telewizji jako czwartej demokratycznej wladzy.
            __System Rosji jest wprawdzie dopiero tworzony, ale partie u wladzy sa z zasady wymienialne, a oszustwa wyborcze nielegalne. Nie ulega watpliwosci, ze w Rosji bedzie dziala partia reprezentujaca pracownikow, i ze bedzie wplywowa czwarta wladza w postaci telewizji panstwowej.
            __Jakim prawem USA atakuja Rosje atomowo budowaniem przeciw niej tarczy? Jakim prawem czynia USA swiat bardziej zagrozony atomowym zniszczeniem ludzkosci – zamiast (tak jak UE) dzialac na rzecz pokoju i zmniejszania niebezpieczenstwa zaglady czlowieka jako gatunku?
            __Istnienie broni atomowej i mozliwosci zniszczenia ludzkosci wisza nad nami jak miecz Damoklesa. Przeciez demokracje nie tocza miedzy soba wojen – powinnismy budowac miedzynarodowy system prawny eliminujacy wojne, a nie przyblizac mozliwosc trzeciej wojny swiatowej wywolanej przez kapitalizm. Pelna nienawisci i szczucia przeciw innym krajom retoryka polskiej pozal sie Boze „prawciy” ma wiec ostatecznie charakter prowojenny, przyblizajacy wojne, zwiekszajacy ryzyko wojny swiatowej, choc z uwagi na karlowaty charakter polskich glupkow na niewielka skale.

            Dobre 0

        • Lestek pisze:

          Panie Ernescie, „debaty” z Piotrem nie prowadza do niczego, gdyz ten czlowiek pomimo stosunkowo duzego zasobu informacji, wplata w swe argumenty olbrzymia doze osobistych emocji, ktora jest zazwyczaj kontr-produktywna gdyz zaciemnia meritum zagadnienia.

          Moim zdaniem, prawie wszyscy obecni polscy natable, politycy i „pandit’ci” sa produktami ubieglego okresu dziejowego i ich doswiadczenie, punkty odniesienia a przedewszystkim sposob rozumowania nie jest na poziomie wymaganym przez obecny multi-wektoralny i dynamiczny swiat i rzeczywistosc. Dotyczy to rownie tych „milosciwie panujacym” i tych „biernie i nawet czynnie, lecz jedynie slownie” niezgadzajcych sie (lecz nie palacych sie aby przedstawic jakis realistyczne alternatywy. Mielenie ozorami i bicie piany jest starym uswieconym sposobem udawania ze sie cos czyni i ze sie cos zdarza lub moze sie zdarzyc.

          Lestek

          Dobre 3

          • Piotr Kraczkowski pisze:

            A tak cos rzeczowego, to nie laska?

            Dobre 1

          • Ernest Treywasz pisze:

            @ Lestek
            Oczywiście dotychczasową debatę z p. Kraczkowskim uważam za zakończoną, mysle że wyłożylismy juz swoje stanowiska wystarczająco jasno i kazdy nieuprzedzony czytelnik będzie mógł sobie wyrobić opinię na podstawie tej argumentacji.
            Mądrej głowie dość dwie słowie ;)

            Jest kilku ludzi z dawnej Solidarnosci i okolic, którzy się nie zeszmacili (mam na myśli czynnych, rozpoznawalnych polityków), ale tam nadal – na dobre i złe – sytuację kontroluje JK, z którego mendia robią potwora.
            Poza tym JK jest – niestety – w swych najgłębszych przekonaniach demokratą i socjalistą, a horyzont jego marzeń o niepodległości zakreśla nieszczęsne nauczanie JP II, który chciał naszego członkostwa w UE, bo ta wspaniała organizacja niczego innego nie pragnie, tylko nawrócic się do wiary katolickiej, tylko jeszcze o tym nie wie, i jak my im pokażemy jak żyjemy, to oni sie na pweno nawrócą.
            Tymczasem niemieckie kolorowe pisemka „nawracają” małolaty na coś zupełnie innego, czego rezultatem jest 10-20% studentek i studentów, którzy zyja ze „sponsoringu”.
            Wygląda na to że JK traktował pomysły JP II poważnie, albo przynajmniej uważał że UE zapłaci za oparty na szerokich transferach socjalnych system. Przeciez nawet w ostatnich wyborach licytował się z jawnymi drwinami ze zdrowego rozsądku w wykonaniu PO w sprawie ich „300 mld EUR”, że to bardzo słuszne tylko mało, i on wyrwie więcej…

            Ja też nie jestem za tym, żeby w kółko tylko mielic ozorami, ale od czegos trzeba zacząć, czyli najlepiej od ustalenia pewnego zdroworozsądkowego mninmum, jak uratować naszego mini Titanica przed zderzeniem z lodowa góra, i jaki obrac kurs by następnej nie zaliczyć.
            To trzeba zrobic wpierw, zebrawszy ludzi, którzy maja coś sensownego do powiedzenia w tej sprawie (a nie jest ich wielu), a potem pozostaje już tylko wygrać wybory ;)
            Pozdrawiam
            ET

            Dobre 2

          • Piotr Kraczkowski pisze:

            Najkrotsza droga do „sponsoringu” wiedzie przez marnowanie gigantycznych kwot na OFE neoliberalnych i wolnorynkowych oszolomow, na elektrownie atomowe zamiast obnizenia zuzycia energii dajacego o wiele wieksza ilosc energii – czy ktos podaje porownanie polskiej i zachodnioeuropejskeij energochlonnosci? Wolnorynkowe oszolomy i oszusci chca by Polska konkurowala z krajami zachodniej UE, ale nie chca obnizyc polskich kosztow energii na poziom zachodni, lecz dostarczyc super droga energie atomowa (bezczelnie pomijaja przy tym koszty skladowania odpadow przez 100.000 lat i wiele innych) – tak glupim byc nie mozna, to oszustwo. Tak samo 2% na zbrojenia to okradanie spoleczenstwa wpychaniem mu bezwartosciowego, pomalowanego na zielono zlomu.
            __Pieniadze, ktore nalezy wydac na zabezpieczenie stypendiow jak w zachodniej UE, na minimum egzystencjalne, co jednoczesnie pobudza koniunkture tworzac popyt, sa w Polsce marnowane na tak gigantyczna skale, ze UE boi sie puscic gazociag przez Polske.
            __Biorac pod uwage rozmiary oszukanczego szczucia przeciw UE, euro, Rosji, „spolecznej gospodarce rynkowej” w Polsce UE moze miec uzasadnione obawy, ze wolnorynkowe oszolomy i zdrajcy wydadza czesc tych 300 mld. zl na zakup niepotrzebnych Polsce elektrowni atomowych od USA aby wesprzec nauke USA kosztem polskiej. Wobec zapowiedzi rzadu zmarnowania ok. 100 mld. zl na energetyke atomowa powinna UE przekazac Polsce tylko 200 mld. zl aby ochronic Polske przed tym nieszczesciem: niedosc, ze rzad chce ukrasc Polsce 33% procent pomocy UE, to jeszcze chce doposcic do dojenia Polakow atomowymi dojarkami przez nastepne 50 lat przy pomocy rachunkow za prad.
            __Niekompetentny ignorant nie jest wstanie realizowac niczego, takze doktryny Kosciola o „spolecznej gospodarce rynkowej”. Moze tylko szczuc przeciw Rosji i oszukiwac wyborcow opowiadjac glupoty.

            Dobre 0

          • Maars pisze:

            Panie Kraczkowski o puszeczenie gazaciegu przez Baltyk nie EU decydowala tylko Niemcy i Rosja…………………

            Dobre 0

  17. Zwykły sobie Polak pisze:

    Jeśli brać pod uwagę przyzwoitość w rządzeniu – to na Odrze mamy poczwórną, sięgającą do nieba żelazną kurtynę miedzy Polską a Niemcami. W Polsce omal wali się pięścią w stół, mówiąc, ze rząd nie ugnie się przed żadnymi protestami w sprawie podpisaniem umowy ACTA, aby po fali protestów i spadających słupkach POparcia – jak nigdy nic powiedzieć – pomyliłem się.

    Dobre 4

    • Mir pisze:

      @Zwykły Polak Jesteś optymistą. Publicznie przyznał, że się pomylił tylko dlatego, że mu słupki gwałtownie spadły. Gdyby nie to parł by dalej w to szambo.

      Dobre 3

      • Ernest Treywasz pisze:

        Przecież z niczego się nie wycofał, tylko tak udaje, bo podpisał i już się realnie wycofać nie może. Chyba ze bedzie wzywał swój klub do głosowania przeciw temu, co podpisał – już to widzę :)

        Dobre 4

  18. bolek k. pisze:

    Przykład sympatycznego prezydenta Niemiec, jeśli wierzyć doniesieniom prasowym, jest klarownym przykładem naruszenia tej tytułowej „przyzwoitości”.
    Natomiast jest inną kwestią gdy do realnej polityki wchodzi człowiek, który przez lata był w biznesie.
    Jest dla mnie wątpliwą sprawą, że odszukanie „incydentu” sprzed lat dwudziestu gdy obecny polityk pływał na łódce z kolegą a kolega tego kolegi był bandziorem, może dyskwalifikować polityka bo pisemka typu Fakt, Pudelek i inne media tak chcą.
    Szukanie takich „niewinnych” jako kandydatów na funkcje państwowe, koniecznie z trzema dyplomami i bez żadnej praktyki, żeby nie „ubrudzili się życiem”, jest wątpliwym wyborem.

    Dobre 0

    • ewqa pisze:

      Mysle, że Bolek ma wiele racji.
      Z jednej strony wspaniałe jest, że prezydent państwa niemieckiego powinien byc osobą bez skazy, gwarantem moralności. tego Niemcom i Polsce zyczę z głebi serca.
      Z drugiej strony obawiam sie, że media mogą zaszczuć wszystkich, czego przykładem była np lady D…

      Dobre 0

      • R.H. pisze:

        @ ewqa
        Krajowymi odpowiednikami są Doda i Jola R a szczucie na nie jest analogiczne jak tej lady. Czy to naszym tytanom intelektu w/wym szkodzi ? Wręcz przeciwnie !

        Dobre 0

  19. HENRY pisze:

    Szkoda, że w POlskiej POlityce nie ma takiej przyzwoitości jak w Niemczech ;-)

    Dobre 3

  20. Bruno pisze:

    Chciałbym się czegos dowiedzieć o oficerze WSI który zmarł niedawno. Komu mógł zaszkodzić gdyby żył?

    Dobre 4

  21. Piotr Kraczkowski pisze:

    Red. Magierowski nie docenia tego, czym jest prezydent RFN. Nie tylko, ze bez jego podpisu nie istnieje prawo, zadna ustawa w RFN. Przede wszystkim jest on uosobieniem tesknoty niemieckiego idealizmu, ktorego minimalny poziom zakotwiczyl na najwyzszym poziomie swiatowym opatrzony „klauzula wiecznosci” art. 1 konstytucji RFN zobowiazujacy panstwo do ochrony godnosci czlowieka.
    __Bez niebezpieczenstwa osuniecia sie ponizej tego poziomu niemiecki idealizm nie oczekuje od prezydenta funkcji ceremonialnych. Zla prezentacje RFN wyrzuca sie dopiero, gdy prezydent rozczaruje, poniewaz nie wypelnia funkcji autorytetu moralnego. To nie jest „prezydent”, to jest „prezydent federalny”, „Bundespräsident”, i wg Niemcow ma „rzadzic” sila swego autorytetu moralnego, ma byc taka nieformalna rada nadzorcza nad rzadem. Bundespräsident ma wiedziec co robi kanclerz i gwarantowac Niemcom, ze polityka kanclerza spelnia najwyzsze wymogi moralne. W praktyce to jest z tym roznie, ale jesli cos z kanclerzem nie gra, to jest to wbrew woli Niemcow, ktorzy oczekuja moralnej riposty ich Bundespräsident´ta. Gdy Bundespräsident nie spelnia wymogu bycia autorytetem moralnym, to Niemcy maja poczucie, ze zagrozone sa podstawy ustrojowe RFN, a w kazdym badz razie gdyby byly, to nie mogliby polegac na tym, ze ich Bundespräsident ich o tym zawiadomi.
    __Niemcow niepokoi rozwarstwienie dobrobytu w ich panstwie i trudnosci w UE, ktora jest dla nich projektem idealistycznym. W takiej sytuacji Bundespräsident, ktorego podejrzewaja, ze jest kretaczem, byl dla nich nie do przyjecia.
    __Trudno to zrozumiec Polakom bez uswiadomienia sobie, ze frekwencja wyborcza w wyborach federalnych w RFN nie spadla nigdy ponizej 77%. Te 77% to tylko zewnetrzny przejaw bardzo wysokiego demokratycznego poziomu niemieckich demokratow, co determinuje ich wymagania wobec ich Bundespräsident´a.
    __Na dodatek Niemcy wiedza, ze czesc z nich (politycy, milionerzy, lobbysci itp.) nie bierze demokracji wystarczajaco powaznie, co uczynilo autorytet moralny Bundespräsident´a polem walki o demokracje.

    Dobre 3

    • ewqa pisze:

      To bardzo piekne, co Pan napisał o idealizmie niemieckim.
      A więc prezydent to nie żyrandol, ale autorytet moralny.
      Demokracja to bardzo trudny ustrój, jego podstawą jest nienagannie funkcjonujące prawo i uczciwość. W dzikim kraju, jakim jest Polska uczciwy obywatel pod opieką sądu, który jest powolny, niezbyt mądry a czasem nieuczciwy – jest na wyginięciu.

      Dobre 1

    • Ernest Treywasz pisze:

      Chyba nawet w Trybunie Ludu nikt tak goraco nie wierzył w komunizm, jak Pan Kraczkowski w „niemiecką demokrację’ i jej „moralne fundamenty”.
      Kiedyś ludzi wierzących w ustrój komunistyczny nazywano prawdziwymi komunistami, w skrócie „prawdziwkami”. I proszę! Oto idealistyczne sierotki po tamtym „idealnym” sytemie, który się niestety rozleciał, znajdują sobie nowe „idealne” ustroje, w które ochoczo i gorąco wyznaja wiarę!
      Lektura tych wyznań wiary nowych, demokratycznych „prawdziwków”, wywołuje prwdziwe wzruszenie i szczera wesołość ;)
      W odróżnieniu od powszechnie występujacych dziś pragmatycznych „prawdziwek”, od których elkubracji robi się tylko niedobrze.

      Dobre 7

      • Piotr Kraczkowski pisze:

        Bez sensu, demokracja nie musi byc i nie jest ustrojem idealnym, wystarczy, ze jest lepsza od kazdego innego.

        Dobre 3

        • ewqa pisze:

          A jednak ta wiara jest piekna i bardzo cenna.
          I warto ją umocnić na całym świecie.
          Dla nas sa to chrześcijańskie zasady, ale zapewne podobne wartości są cenne i dla Hindusów i dla Chińczyków i dla wyznawców islamu.
          A walczyć mozna o szczegóły, których jest cała masa na każdym kroku.
          Ile jest kataklizmów, powodzi, tsunami, trzęsienia ziemi, erupcji wulkanów, głodu…

          Dobre 0

          • R.H. pisze:

            @ ewqa
            Bez pojęcia i jak zawsze „na kursie i ścieżce”. Polecam „Szatańskie Wersety” i konfrontacje z pani chrześcijańskimi zasadami ! Wskaż te sury Koranu traktujące o przyzwoitości miłości bliźniego, tolerancji ..itd !
            Może tak zamieni pani „ogólności” na konkrety i udzieli nam odpowiedzi wskazując teksty o które pytam .

            Dobre 1

          • Mir pisze:

            @RH Cały rozdział trzeci Świętej Księgi pt. „Miłość jest moim fundamentem” poświęcony jest miłości.
            PS. Słowo koran oznacza pismo; używane jest przez ignorantów oraz celowo, obraźliwie przez katolików u których jest normą jest obrażanie innych wyznań np. poprzez indoktrynację małych dzieci na lekcjach tzw.religii słowami obrażajacymi naszą odwieczną wiarę.

            Dobre 0

      • R.H. pisze:

        @ Ernest……..
        Pan Kraczkowski znalazł sobie trybunę do prezentowania poglądów które kiedyś prezentował we własnych organach- nie przetrwały konfrontacji z prawda !
        Proszę sobie kliknać w Google

        Dobre 1

        • Piotr Kraczkowski pisze:

          To, ze geocities, na ktorych mialem swe strony, zostaly zamkniete, nie oznacza, ze moje „poglady nie przetrwały konfrontacji z prawda !”

          Dobre 0

  22. Sand pisze:

    „Jeśli byśmy przyjęli założenia czysto moralne to byśmy niczego nie mieli” jak to powiedział prezes najuczciwszy w swoim mniemaniu i swoich wyznawców po uwłaszczeniach w 1989r

    Dobre 2

    • Stawol pisze:

      Tzn.oni niczego by nie mieli ?

      Dobre 1

    • am pisze:

      do „Sand pisze” o „moralności” : ” Z kim się zadajesz, takim się …” – a Prezes też układał się przy okrągłym meblu, więc jego walka ma wyłącznie charakter WERBALNY.

      Dobre 0

    • Wielkopolanka pisze:

      Wiadomo jak powiedział J.K. Bielecki, że „pierwszy milion trzeba ukraść”

      Dobre 0

  23. Jarek Sadecki pisze:

    Panie Magierowski. Pisze Pan o przyzwoitosci w polityce niemieckiej. A co z przyzwoitoscia politykow na swiecie? W Australii pracownicy w seksie sa bardziej powazane/ni niz politycy, bo sa za cos odpowiedzialni tj zadowolenie klijenta. Politycy natomiast obiecuja ale obawiam sie ze do „szczytu zadowolenia” nikt z wyborcow nie dochodzi chaciaz nigdy nie wiadomo i moze sie jakis zboczeniec trafi jak sie dowie ze teraz Al Kaida popiera naszych politykow w sprawie Syrii.

    Dobre 3

  24. Stawol pisze:

    Przyzwoitość w polityce to podstawa działania.
    Można tylko raz okłamać, a potem to już to kłamstwo jest na co dzień i jest takie wielkie zapętlenie, że taki polityk jest już zupełnie niewiarygodny, jak Tusk, Rostowski, Sikorski, Schetyna itp. itd. nie mówiąc o politykach lewicy.

    Dobre 3

  25. R.H. pisze:

    „Czym jest przyzwoitość w polityce” ? Tym samym co powszechnie znana definicja. Natomiast czym w polityce nie jest- proszę zapytać naszych asów w rodzaju marszałek Kopacz , v-ce Nowicką , Chlebowskiego, Drzewieckiego, Millera ( tego od „Raportu”), i dla równowagi można oczywiście wymienić kilku „bywszych” PiSowców.
    Nie widzę potrzeby analizy tego pojęcia na przykładzie prezydenta Niemiec akurat w naszym kraju !!
    Pozdrawiam Autora

    Dobre 3

  26. POmroczność jasna pisze:

    Czym jest przyzwoitość w polityce?
    Dwa przykłady :
    prezydent wypożycza akta i oddaje okładki a następnie zostaje obwołany Mędrcem Europejskim ;
    burmistrz Helu w nagranej rozmowie ostrzega agentów CBA (działających pod przykryciem) żeby uważali na CBA bo grasuje i mogą wpaść.
    Wybory wygrywa i dalej dostojnie sprawuje urząd burmistrza Helu jako niewinny ale pomówiony.

    Dobre 2

  27. Lestek pisze:

    Sproboje podsumowac te „gigantyczne” spory powyzej. Wiekszosc ich jest uzasadniona w kontekscie cytowanych przykladow, lecz duzo mniej jesli kontekst jest powiekszony. Wiekszosc tez probuje porownywac sytuacje w starszych bardziej „ustabilizowanych demokracjach” lub krajach o bardziej scentralizowanych strukturach administracyjno-politycznych do tej w obecnej Polsce (i nie tylko obecnej). Oczywiscie jest ten porownowawczy sposob myslenia, metaforycznie podobny do rozwiazywania przykladowo ukladu rownan, w ktorych liczba niewiadomych jest wieksza niz liczba rownan. Mozemy w wyniku symulacji dostac przedzial potencjalnie mozliwych rozwiazan, lecz aby otrzymac konkretny modej takowego, jest koniecznym przyjac kilka dodatkowych „pewnikow” lub w sensie spolecznym „przestrzepic” lub „zastrzepic takowe spoleczenstwu. Te „dodatkowe” elementy sa/beda koniecznymi dla budowania nastepnej ramy, lecz ramifikacje/wynikowe cechy takiej ramy nie zawsze sa dopasowane do obecnej ramy myslowej wiekszosci lub duzej czesci obecnego spoleczenstwa, a spodziewane „rezultaty” sa lub moga byc interpretowane subiektywnie jako mniej lub bardziej korzystne dla specyficznych grup lub stron wewnatrz wlasnego spolecznstwa lub na jego zewnatrz.

    Z zasady im bardziej zasobne spolecznstwo, w ktorym wewnetrzne stosunki sa przejrzyste i latwe do nawigacji, tym wyzszy stopien zblizenia pomiedzy celami „elit”, klasy sterujacej gospodarka, finansami i polityka (wewnetrzna i zewnetrzna) i ogolem spoleczenstwa i nizszy stopien koniecznosci i checi pomiedzy wszystkimi grupami spolecznym na znajdowanie „dziur”w ukladach prawnych i ogolnie przyjetym spolecznie sposobie postepowania. Jest to zasada osob w szalupie na w miare wzburzonym morzu; wszyscy wioslujemy solidarnie i w miare naszych dostepnych sil, a wszelkie swary wewnatrz takiej „szalupy” tylko prowadza do oslabienia efektywnosci wspolnego wysilku. W kontekscie takiego sposobu myslenia nawet „ci bardziej rowni niz reszta” nie przekraczaja „po cichu” wytyczonych „rubierzy” ograniczajcych ich egoistyczne wlasne cele, gdyz takowe, po ich przekroczeniu, zagrazalyby stabilnosci calego spolecznstwa/szalupy. Jesli takowe by nastapily jednostki te sa ostracyzowane lub nawet „przykladowo” karane, oczywiscie w kontekscie ramy prawnej. A „bruzdzenie” w obcych krajach, regionach i jurysdykcjach, jesli jest to lub wydaje sie byc to korzystne dla „tych bardziej rownych” i ich interesow i dlatego tez moze byc „naciagniete” jako korzystne dla wiekszosci ich spolecznstwa jest albo przyjmowane albo nie inwestygowane zbyt skrupulatnie. Gdy natomiast przyslowiowe „g-no” wyplynie na powierzchnie w „przerebli”, kilku osobnikow jest poswiecanych, dla uciechy „gawiedzi” i uciszeniu krytyk wewnetrznych i zewnetrznych. Nic dziwnego, gdyz tego typu sposob postepowania jest czescia wspolnego gatunkowego (Homo Sapiens) programu myslowego na poziomie indywidualnym, a jedynie „obawy” bycia wykluczonymi z „czeredy”/kliki moze spowodaowc ograniczenie tendencji oportunistycznym u indywidualnych osob.

    Prosze to porownac do obecnej ramy spolecznej lub braku takowej w obecnym polskim spoleczenstwie, lub raczej aglomeracji glownie polsko-jezycznej, a szczegolnie do sposobu myslenia, jego poziomu i punktow odniesienia, pewnikow wewnetrzno spolecznych obecnych „elit” i tych, ktorzy pretenduja do takowych pozycji. Nie jestem tu sarkastyczny, lecz luki sa prawdopodobnie i oczywiste i widoczne dla (prawie) wszystkich i jest oczywiste ze bez wprowadzenia nowych, latwych do objasnienia i zaakceptowania przez ogol elementow, caly pojazd swiadomosci i panstwowosci polskiej bedzie raczej kulal, lub jak przyczepa (obecnie do Uni) na starych, cieknacych powietrze oponach, bedzie wymagal stalych napraw.

    Nowy poczatek na zrewidowanych zasadach ogolno-spolecznych jest najwyrazniej obecnie konieczny.

    Uklony dla was wszystkich, bez wzgledu czy sie zgadzamy czy tez nie,

    Lestek

    Dobre 1

  28. Wielkopolanka pisze:

    „Przyzwoitość” znalazłam w „Staropolskim słowniku języka polskiego”. Były tam też takie wyrazy jak : uczciwość, sprawiedliwość i prawda.

    Dobre 0

    • autochton pisze:

      obecnie znajdzie je Pani w Słowniku Wyrazów Obcych :-(
      Ale za to Angela Merkel umiała sie zachować: Joachim Gauck będzie nowym Prezydentem Niemiec.
      :-)

      Dobre 0

      • Lestek pisze:

        Nie zawsze jest konieczne aby byc zlosliwym. Prawda w oczy kole, lecz Pana sformulowanie, czytane pomiedzy liniami, sugeruje ze np. niemiecka klasa polityczna (i niektore inne tez) jest absolutnie bez zarzutu. To byloby nieco przesada, chyba sie Pan zgodzi?

        Zart ktory sluszalem kilka lat wstecz w Zuerich’u, byl tez sarkastycznym pytaniem: „czym roznia sie zrozumienia i akceptowania zasad prawnych w Niemczech i we Wloszech?”. Odpowiedzia bylo: „w Niemczech wszystko co nie jest zabronione jest dozwolone”, a we Wloszech „wszystko co nie jest prawnie zezwolone jest spolecznie po cichu akceptowane”. Szwajacarzy natomiast twierdza ze ich wewnetrzna dyscyplina spoleczna na indywidualnych i grupowym poziomach wymaga mniej ingerencji prawnej niz jest to konieczne dla i u ich sasiadow z polnocy. Tego typu spolecznego konsensusu zycze wszystkim spoleczenstwom i oczywiscie grupie polsko-jezycznej.

        Lestek

        Dobre 0

    • Lestek pisze:

      „Przyzwoitosc” jest cecha/zaleta zachowania sie w ramach etycznych i spolecznie przyzwolonych zasad spolecznych, w odniesieniu do tradycyjnego, uprzednio glownie szlacheckiego kregu kulturalnego. dlatego-tez okreslenia typu: przyzwoity chlop/wloscianin, przyzwoity Moskal, przyzwoity Niemiec lub przyzwoity Zyd mialy podtekst ze „przyzwoitosc” takowa byla wylacznie oczekiwana od czlonkow swego stanu/kasty a jesli byla okazana przez czlowieka z poza niej, bylo to milym zaskoczeniem i raczej niespodziewanym.

      W innych kulturach sa podobne sformulowania, jak np. „rightfull gentile/goy” w jezyku amerykanskich Zydow, czyli „sprawiedliwy nie-Zyd”, czyli ten ktory okazuje zasady wspolne lub ktore powinny byc wspolne calej ludzkosci wedle kodeku/zasad Noe’go i podobny sposob myslenia w muzumanskim kodeksie etycznym (Hanafi) i oczywiscie w prawie wszystkich innych w miare znormalizowanych cywilizacjach, ktore historycznie nie spodziewaja sie podobnego do ich wlasnych sposobow myslenia i respektu dla niepisanych lecz ogolnie znanych zasad postepowania w ramach ich wlasnych spoleczenstw, od „obcych”.

      Klopotem obecnej grupy polsko-jezycznej jest brak wlasnego nie-pisanego kodeksu postepowania, a improwizacje i nowinki z importu, najczesciej przeszczepiane na sile na polski grunt sa nie tylko niedopasowane do pozostalosci starych ram lecz sa czesto przyczyna siania wenetrznej niezgody i zametu. Czy jest to powodowane tendencyjnie przez osrodki sterowania wewnatrz i z zewnatrz czy tez przez prze-gorliwych neofitow nowych trendow, przekonanych o swej waznosci, gdyz gdzies cos czy sie czegos zalapali, lecz tego nie przesiali przez rzeszota wlasnej kultury i jeszcze nie przetrawili sami, pozostawiam to do indywidualnych ocen.

      Uklony, Lestek

      Dobre 0

  29. Stawol pisze:

    Czy to prawda,ze Bartoszewski jest przyzwoity ? a sam o sobie tak mówi i inni to powielają.

    Dobre 0

  30. Andrzej Falicz pisze:

    Gdyby zastosowac te sama co w Niemczech miare w stosunku do przyzwoitosci w polityce nagle znalezlibysmy sie bez tzw. elyt i autorytetow.

    Dobre 1

    • Piotr Kraczkowski pisze:

      Istnieje tez problem glupoty wyborcow. Niezalezna, ktora przyciaga na swe forum niewyobrazalne wprost zwierzece brednie, wprowadzila dla swych forumowiczow warunek umiejetnosci dodawania. Jesli ktos nie poda poprawnego wyniku dzialania np. 3+14=, to jego wpis nie zostanie wyslany. To eliminuje tak na oko polowe czytelnikow Niezaleznej czy Gazety Polskiej, ale i tak trafia na forum masa obelg i po prostu zwierzecych bredni, co sugeruje, ze ich autorzy posluguja sie kalkulatorami, aby dokonac swego wpisu.

      Dobre 0

  31. bia pisze:

    Nikt się sam w Polsce ze stołka nie usunie koryto to styl zycia żyjemy w ciekawym kraju który cały czas podlega reformą i każda reforma prowadzi do coraz wiekszego ubóstwa obywateli III RP Nikt za ten stan rzeczy jeszcze nie był postawiony przed Trybunałem Stanu Żyjemy zdało by się w idylli arkadii krainie wszelkiej szczęśliwośći otoczeni wianuszkem elit które tak kochają swoich obywateli że obywatele ci nie widzą wielkiego oszustwa jakie legło u fundamentów III RP

    Dobre 0

  32. krzychzamorski pisze:

    Panie Redaktorze! Przyzwoitość w polityce nie ma prawa istnieć!!! Szkoda,że nie zauważa Pan spraw OCZYWISTYCH!!!

    Dobre 0

  33. Robs pisze:

    „Nie wspominając już o niektórych politykach największego z krajów Europy Środkowo-Wschodniej.” – to zdanie ktore nie zgadza sie z tytulem felietonu: „Czym jest przyzwoitość w polityce”
    - albo Pan mowi cos wprost albo Pan nic nie powinien mowic.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.