List wysłany przez Angelę Merkel i Nicolasa Sarkozy’ego do Hermana Van Rompuya zawiera kilka wybuchowych akapitów.
PO PIERWSZE: Jest w nim wyraźna sugestia, iż nowy traktat może podpisać 17 krajów strefy euro + „chętni”, a nie 27 członków Unii Europejskiej.
(…) the Member States whose currency is the Euro will have to go ahead. In that case, we would ensure that those Member States willing and able to do so would be able to join (…).
PO DRUGIE: Znalazła się w nim propozycja wprowadzenia automatycznych sankcji za przekroczenie 3-proc. deficytu budżetowego, ale – uwaga – Eurogrupa może sankcje w głosowaniu… odrzucić! Co oznacza, że żadnego automatyzmu nie będzie.
As soon as a Member State is recognized to be in breach with the 3 % ceiling by the European Commission, there should be automatic consequences unless the Eurogroup, acting by qualified majority, decides otherwise.
PO TRZECIE: Mowa jest o zacieśnieniu integracji w kilku kluczowych obszarach polityki gospodarczej: pada propozycja harmonizacji podstawy opodatkowania przedsiębiorstw oraz wprowadzenia podatku od transakcji finansowych.
We need to foster growth through greater competitiveness as well as greater convergence of economic policies at least amongst Euro Area Member States. To these aims, building on Article 136 and/or on enhanced cooperation, a new common legal framework, fully consistent with the internal market, should be established to allowing for faster progress in specific areas such as :
- Financial regulation;
- Labor markets;
- Convergence and harmonisation of corporate tax base and creation of a financial transaction tax;
- Growth supporting policies and more efficient use of European funds in the euro area.
PO CZWARTE: Pojawia się dziwne i niepokojące zdanie. Parlamenty narodowe miały by się zobowiązać do „brania pod uwagę” rekomendacji unijnych w kwestii polityki gospodarczej i budżetowej.
Commitment of national Parliaments to take into account recommendations adopted at the European level on the conduct of economic and budgetary policies.
***
Moje kolejne pytania do premiera Tuska i ministra Sikorskiego:
Czy chcemy przyłączyć się do paktu, w którym będzie obowiązywała wspólna podstawa opodatkowania firm?
Czy chcemy przyłączyć się do paktu, w którym będzie obowiązywał podatek od transakcji finansowych?
Co miałoby oznaczać „branie pod uwagę” rekomendacji unijnych w kwestii polityki gospodarczej i budżetowej?








Jestem jak najbardziej za podatkiem od transakcji finansowych.Rekini finansowi niczego w nowego nie tworza a tylko spekujacjami odradaja innych a nawet całe panstwa.Wszyscy płaca podatki wiec dlaczego „złodzieje” nie?
Miało byc „okradaja innych”.Przepraszam.
Nie „rekini” panie Olek a rekinowie.
A może „Rekinowie”?
A tak na serio, to jestem oczywiście za takim podatkiem.
Jesli juz, to Rekininie i Rekinowie
Raczej „rekiny finansowe”, jak ma byc po polsku.
„Rekiny finansowe” troche dyskryminuje plciowo i wprowadza w blad, bo spekuluja tez kobiety i glownie heteroseksualisci. Jesli mowimy o zonie prezydenta „prezydentowa” itp. to przeciez zona „rekina finansowego” jest tez „rekinem finansowym” (a moze nawet glownym powodem „rekinowania” dla zakompleksionych mezczyzn). Moze nie „rekinini”, lecz „rekinowka”, „rekinka” lub „pani rekin” lub „pani rekinowa”?
Forma „rekini” podkreślają męskoosobowość owych rekinów. (por. „inni szatani byli tam czynni…”
tak na poważnie – czy Tusk i Sikorski (marionetki) zrozumieją postawione pytania?
> jestem jak najbardziej za podatkiem od transakcji finansowych.Rekini finansowi niczego w
> nowego nie tworza a tylko spekujacjami odradaja innych a nawet całe panstwa.Wszyscy
> płaca podatki wiec dlaczego
Jeśli ktoś uważa, że w/w podatek sprawi, że do budżetu wpłyną pieniądze od spekulantów i wielkich instytucji finansowych to jego poziom intelektualny jest podobny do poziomu kogoś kto uważa, że podniesienie akcyzy na paliwa sprawi że dodatkowe pieniądze do budżetu wpłyną od szejków naftowych i wielkich koncernów paliwowych.
Chyba ten zamach na londyńskie City się nie uda. Anglicy nie mogą się na to zgodzić, ot,choćby dlatego, że jakieś 30% ich produktu narodowego pochodzi właśnie z operacji finansowych. To byłaby dla nich tragedia, o czym, oczywiście marzą Francuzi.
Nawet gdyby się udało wprowadzić ten podatek w Unii to oczywiście całe towarzystwo przeniesie się do Nowego Jorku, Hongkongu czy gdzie tam jeszcze. Same straty a figa zysków.
To wręcz zdumiewające, że bolszewicki styl gospodarzenia zawsze tworzy jakieś cudowne uzdrowieńcze rozwiązania, które w zarodku przynoszą jeszcze większe problemy, na które trzeba znaleźć jakieś kolejne remedium. I tak cały czas mają pełne ręce roboty.
Nie jest to takie proste. Oczywiście tego rodzaju argumenty są przytaczane przez bankierów, którzy oczywiście nie są zainteresowani żadnymi regulacjami i obciążeniami. Sektor finansowy w ostatnich latach rozrósł się do monstrualnych rozmiarów. Jego rozmiar i sposób działania staje się coraz większym niebezpieczeństwem dla realnej gospodarki, np. przemysłu.
Dziś można zniszczyć nawet najlepiej prosperujące przedsiębiorstwa a nawet państwa za pomocą machinacji finansowych.
Trzeba tu koniecznie regulacji i obciążenia sektora finansowego zanim zniszczy gospodarkę, a może i całe państwa.
cyt „Dziś można zniszczyć nawet najlepiej prosperujące przedsiębiorstwa a nawet państwa za pomocą machinacji finansowych.”
A niby w jaki sposob podatek od transakcji finansowych mialby zapobiec takim destruktywnym dzialaniom? Jesli cokolwiek to uczyni takie machinacje drozszymi. Podazajac logika Twojej argumentacji zakazmy uzywania nozy do krojenia chleba, bo paru kryminalistow moze nim zabic. Pomijam tu rozrzasanie prawdziwosci samej podstawy Twojego twierdzenia, ze transakcje finansowe niszcza dobrze prosperujace firmy czy panstwa. Znalazloby sie moze i kilka dobrych przykladow, ale czemu z marginesu robic generalizacje?
Też bardzo lubie rzucanie sloganów opodatkujmy banki, bogatych itp. Nic dziwnego ze później gospodarki się sypią jak większość ludzi nie rozumie rynków i ich funkcjonowania.
Dlatego UE chce opodatkowac transakcje finansowe na minimalnym poziomie tylko 0,1%, co nie spowoduje porzucenia kontrolowanego przez UE obszaru przez spekulantow, a obciazy glownie transakcje dokonywane komputerowo, wielokrotnie wciagu sekund. To powiekszy budzet UE o ok. 70 mld. euro rocznie.
__Sfera finansowa w ok. 25% jest niezbedna dla obslugi pozostalych uslug, przemyslu i rolnictwa, ale w 75% moze zniknac bez najmniejszej szkody dla gospodarki. Te pasozytnicze ok. 75% sfery finansowej musi w ostatecznosci skads czerpac swe zyski. Podczas gdy cala reszta to realna gospodarka, ktora generuje realne zyski, realne wartosci, to te pasozytnicze ok. 75% musi zamieniac swe wirtualne zyski z operacji finansowych na realne wartosci, czyli tak naprawde „legalnie i nielaganie okradac” realna gospodarke, pasozytowac na realnej gospodarce. Poniewaz to „okradanie” nie jest udzialem w wytwarzaniu realnych wartosci dziala ono jak nielegalne opodatkowanie wszystskich, ktorzy te realne warosci wytwarzaja. W tym dziennikarzy Rzeczpospolitej i blogowiczow – to opodatkowanie jest niewielkie na glowe – warto by wyliczyc, ile to jest i jak to sie rozklada na kieszenie spekulantow. Ze wszyscy placimy ten podatek to pewne, bo spekuluje sie surowcami, zywnoscia i energia.
__W tendencji mozna oczekiwac, ze im wiecej i lepiej ktos spekuluje, tym wiecej bogaci sie na tym „podatku”, a wiec podatek trafia glownie do kieszeni spekulujacych miliarderow z USA i GB. Im ktos bogatszy w sferze realnej, tym wiecej placi tego podatku. Poniewaz miliarderzy-pasozyty kupuja za swe pasozytnicze zyski ze spekulacji w tych ok. 75%-ach wartosci realne, to takze oni placa ten podatek gospodarki realnej na rzecz tych pasozytniczych ok. 75% sfery finansowej: to cena, to koszt osiagania o wiele wiekszych pasozytniczych zyskow.
__Mozna powiedziec, ze wszyscy placa ten podatek na rzecz pasozytow z tych ok. 75% sfery finansowej, takze pasozyty (sami sobie), bo musza kupowac za pasozytnicze zyski wartosci realne, ale tylko nieliczni sa czescia tych 75%, sa tymi pasozytami i pobieraja ten pasozytniczy podatek. Sposrod rzeszy pasozytow, tylko czesc jest milionerami i miliarderami. Ci, ktorzy chcac nalezec do pasozytow przegrywaja na pasozytniczych spekulacjach wypadajac z gry na minusie, musieli (jak kazdy) przystapic do pasozytniczej spekulacyjnej gry (w tych pasozytniczych ok. 75% sfery finansowej) z wartosciami ze strefy realnej – gdy przegrywaja na rzecz innych pasozytow, przekazuja bezposrednio swe realne wartosci tym wygrywajacym pasozytom.
__I tak to jest … Takze dlatego tak bardzo potrzebujemy euro: spekulacje walutowe, to bardzo wazny kanal pasozytniczego opodatkowania.
To szalenie ciekawa sprawa z ta pasozytnicza sfera: jako nie milionerzy tracimy glownie, jesli jestesmy bardzo biedni, gdy nie mozemy kupic zywnosci zbyt drogiej przez pasozytnicze zyski (tu mamy juz do czynienia z mordem), oraz jako korzystajacy z systemu panstwowego i gospodarczego. Gdyby nie te pasozytnicze 75%, to bezrobocie, czy zadluzenie bylyby o wiele nizsze.
__Ciekawym jest tez, na ile te najwieksze pasozyty moga sterowac swe pasozytowanie przeciwko konkretnym gospodarkom, czy tez rynek wymusza tu zupelny automatyzm. Czy np. kraje rozwiniete sa lepszym zrodlem padliny, niz rozwijajace sie, czy tez najlepiej zarabia sie na dynamice wychodzenia z nedzy.
> datego UE chce opodatkowac transakcje finansowe na minimalnym poziomie
> tylko 0,1%, co nie spowoduje porzucenia kontrolowanego przez UE obszaru
> przez spekulantow, a obciazy glownie transakcje dokonywane komputerowo,
> wielokrotnie wciagu sekund.
Nie obciąży: ci którzy wykonują takie masowo takie operacje po prostu przeniosą swoje rachunki instrumentów finansowych do jakiegoś kraju, w którym takiego podatku nie ma.
> To powiekszy budzet UE o ok. 70 mld. euro rocznie.
Byćmoże, ale nie będą to pieniądze od spekulantów i wielkich instytucji finansowych, ale od „zwykłych ludzi” robiących przelewy w związku z płaceniem rachunków za gaz, elektryczność, ogrzewanie itd. (zakładam, że każda operacja finansowa będzie podlegała temu podatkowi – czyli np. każdy przelew bankowy)
Mamy tutaj to samo zjawisko co w paliwach: podwyższenie akcyzy na paliwa „powiększa budżet”, ale te dodatkowe pieniądze w budżecie nie pochodzą od szejków naftowych i wielkich koncernów paliwowych, ale od „zwykłych kierowców”.
stl pisze: 08 gru 2011 o 14:03
Nie jestem tu fachowce, UE wyliczyla, ze te 0,1% podatku Tobina nie bedzie przewazac zalet pewnosci i bezpieczenstwa w UE i nie skloni do ucieczki poza UE. Takie rzeczy mozna wystarczajaco dokladnie obliczyc.
__Pod transakcjami finansowymi nie rozumie sie uslug finansowych: transakcja jest kupno/sprzedaz elektrycznosci, a nie sama czynnosc zaplaty, czy inne przelewy pieniedzy, wplaty/wyplaty itp. – to sa normalne uslugi finansowe z tych ok. 25% pozytecznej czesci sfery finansowej. Nie kazda transakcja finansowa, nawet spekulacyjna, opuszcza te pozyteczne 25% – naleza tu transakcje, ktore ustalaja rownowage popytu i sprzedazy miedzy kupujacymi i sprzedajacymi dobra realne, czyli ich cene swiatowa i regionalna. Podatek Tobina opodatkowuje transakcje kupna/sprzedazy produktow finansowych z tych pasozytniczych 75% (nie jestem pewien, byc moze takze czesc kupna/sprzedazy z tych 25% ?).
stl pisze: 08 gru 2011 o 14:03
Chodzi o opodatkowanie tego, co nie jest opodatkowane – tymczasem benzyna, prad itp. oraz usluga przelewu bankowego itp. sa juz opodatkowane: w cenie benzyny, czy cenie uslug bankowych, nabywca placi podatek, ktory bank lub elektrownia przekazuje panstwu.
__Spekulacyjne transakcje finansowe nie sa natomiast w ogole opodatkowane.
> Chodzi o opodatkowanie tego, co nie jest opodatkowane – tymczasem
> benzyna, prad itp. oraz usluga przelewu bankowego itp. sa juz opodatkowane:
> w cenie benzyny, czy cenie uslug bankowych, nabywca placi podatek, ktory
> bank lub elektrownia przekazuje panstwu.
> __Spekulacyjne transakcje finansowe nie sa natomiast w ogole opodatkowane
W/w transakcje oczywiście nie są opodatkowane, natomiast zysk z tych transakcji jest opodatkowany. To prostu mamy koncepcję wprowadzenia „podatku od obrotu produktami finansowymi” – czyli płaconego za każdym razem gdy produkt finansowy zmienia właściciela. I tu jest „zagwozdka” bo:
1. Produkty niefinansowe analogicznemu podatkowi (tj. podatkowi obrotowemu) w Europie nie podalegają
2. Ktoś kto obraca dużą ilością produktów finansowych bez problemu przeniesie rachunek, na którym je trzyma do innego kraju i tym samym uniknie podatku [tak jak państwo polskie nie może uchwalić prawa nakazującego mi płacić podatek od domu, który posiadam w Szwajcarii (chyba, że Szwajcaria się na to zgodzi) tak samo nie będzie można kazać mi płacić podatku od znajdujących się w Szwajcarii produktów finansowych - to tzw. zasada terytorialności prawa, której cywilizowane państwa nie podważają]
3. Jedynymi, którzy ten podatek będą płacić będą więc „zwykli ludzie” płacący za prąd, gaz czy telefon, ba… już przelew wypłaty przez pracodawcę na konto pracownika będzie tym podatkiem obłożony
stl pisze: 08 gru 2011 o 16:56
Pisze panu wyraznie, ze podatek ten nie dotyczy sprzedawanych dobr materialnych i uslug, a pan swoje. Jesli chce pan wierzyc, ze podatek Tobina dotyczy butow, nauczania, czy wplaty na konto, to niech pan sobie wierzy – panska sprawa. To nie jest az tak skomplikowane, zeby nie wyjasnily tego dwa, trzy zdania w dzienniku telewizyjnym, a wiec moze pan sobie opowiadac, co pan chce.
> pisze panu wyraznie, ze podatek ten nie dotyczy sprzedawanych dobr
> materialnych i uslug, a pan swoje. Jesli chce pan wierzyc, ze podatek Tobina
> dotyczy butow, nauczania, czy wplaty na konto, to niech pan sobie wierzy –
> panska sprawa.
Nie jest tak, że określony podatek „czegoś dotyczy” a „czegoś nie”. Jak z każdym inny podatkiem (VAT, akcyza itd.) ustawodawca określi czego ów podatek dotyczy a czego nie, na razie w UE takiej listy nie ustalono, będzie to dopiero negocjowane pomiędzy krajami.
Jesteś w stanie podać jakich dóbr np. akcyza dotyczy a jakich nie? No właśnie!
Podatek Tobina to po prostu podatek pobierany przy z wykonaniu zapłaty (proporcjonalny do kwoty zapłaty), a ustawodawca określi listę dóbr, za których zapłata będzie się wiązała z pobraniem tego podatku. I o ile możliwe, że początkowo lista ta będzie krótka (np. tylko zapłata związana z zakupem instrumentów pochodnych będzie wiązała się z pobraniem podatku), to stawiam dolary przeciw orzechom że z czasem lista będzie rozszerzana. W końcu tak było z akcyzą, która początkowo powstała jako podatek od dóbr luksusowych, a z czasem objęła także dobra bardzo podstawowe.
> To nie jest az tak skomplikowane, zeby nie wyjasnily tego dwa, trzy zdania w
> dzienniku telewizyjnym, a wiec moze pan sobie opowiadac, co pan chce.
j.w. to Ty nie rozumiesz z czym tak naprawdę mamy tu do czynienia.
stl pisze: 08 gru 2011 o 20:22
Chodzi o to, ze ok. 75% istniejacej strefy finansowej moglaby zniknac bez najmniejszej szkody dla realnej gospodarki, tj. przemyslu, rolnictwa i uslug (w tym 25% sfery finansowej potrzebnej przemyslowi, rolnictwu i uslugom pozafinansowym), a nawet przeciwnie, z korzyscia dla niej. Te 75% sfery finansowej to „gospodarka” nierealna, to czyste pasozytnictwo, okradanie pracujacych w gospodarce realnej. Dlatego transkacje spekulacyjne z tych 75% sfery finansowej, z „gospodarki” nierealnej, zostana opodatkowane przez UE podatkiem w wysokosci 0,1% wartosci transakcji.
Jesli pan, pod 08 gru 2011 o 14:03, pisze: **nie będą to pieniądze od spekulantów i wielkich instytucji finansowych, ale od „zwykłych ludzi” robiących przelewy w związku z płaceniem rachunków za gaz, elektryczność, ogrzewanie itd. (zakładam, że każda operacja finansowa będzie podlegała temu podatkowi – czyli np. każdy przelew bankowy)**,
to pisze pan o gospodarce realnej, w tym o tej normalnej czesci, ok. 25%, sfery finansowej, i wydaje sie panu, ze ten nowy podatek moze tej strefy realnej dotyczyc.
__W rzeczywistosci, jak wyjasnilem, ten nowy podatek bedzie pobierany tylko i wylacznie w sferze tych pasozytniczych ok. 75% sfery finansowej – w zaden sposob nie wystapia efekty opodatkowania czegokolwiek z gospodarki realnej.
__Wlasciwym rozwiazaniem byloby oczywiscie zupelne zlikwidowanie tych pasozytniczych ok. 75% swiatowej strefy finansowej, ale narzucaja ja swiatu USA i GB, bo sfera ta ma dwa centra: Nowy York i Londyn. UE moze zakazac transakcji ta strefw tylko w UE, co jej nie zaszkodzi, bo bedzie dzialac wtedy wylacznie poza UE, a obywatele UE beda brac w niej udzial zdalnie – to juz lepiej miec ja na oku w UE, ale opodatkowac na minimalnym, nie naklaniajacym do opuszczenia UE, poziomie. Oraz zabiegac o swiatowy zakaz, np. swiatowymopodatkowaniem tych 75%.
Wielka Brytania jest poza strefą euro.
Niemcy i Francja też nie spełniają wymagań dotyczących deficytu budżetowego.
Czyli wymagania te będą dla maluczkich i frajerów, a wielcy nadal będą robili, co chcą.
Ja nie chcę by Polska musiała płacić za dobrobyt Niemców, Francuzów i długi Greków. Swoich długów mamy dosyć.
Nie trzeba spelniac wymagan deficytu jesli ma sie dobra renome i majatek.
Ocene wystawia rynek i ten ustala stopy procentowe, nie dluznicy.
Nikt nie musi splacac zadnych niemieckich i francuskich dlugow poza nimi.
Juz dawno temu Stefan Kisielewski stwierdzil, ze socjalizm to taki ustoj, ktory bohatersko walczy z problemami, ktore nigdzie indziej nie wystepuja. Eurokolchoz to taki Sojuz, tyle, ze stolica jest w Brukseli
@
Czy szanowny Olek zwrócił uwagę na to ,że to jest traktat i będą umowy podpisywane traktatowo. Jeśli dany kraj się zdecyduje na to całość to podpis złoży, grymasów nie będzie.
Panie Olku – pisze Pan o cyt. tzw. „złodziejach” w Unii Europejskiej, nie wiedząc zapewne o tym, że największym „złodziejem” jest w niej – tzw. „niewidzialna ręka” tzw. „wolnego” tylko z nazwy rynku. Chorej na tą chorobę Unii Europejskiej nie pomogą już zatem żadne reanimacje, w postaci traktatów ze spec-podatkami, czy specjalnym politycznym kagańcem grożącym sankcjami karnymi za brak dyscypliny finansowej. Jedynym lekarstwem (jak się wydaje) jest więc powrót strefy euro do walut narodowych i uwolnienie się od europejskiego socjalizmu, czyli powrotu do naprawdę wolnego rynku, opartego nie na regulacjach i centralnym planowaniu w Brukseli (czyt. Berlinie i Paryżu), ale autentycznej wolności gospodarczej uczestniczących we wspólnym rynku wolnych gospodarek poszczególnych europejskich państw. To tzw. dotacje, pozwolenia, zakazy, limity, bzdurne standardy, etc, … słowem chore biurokratyczne regulacje są główną przyczyną choroby na którą zachorowała, dzięki oczywiście politycznym aspiracjom jej mędrców UE. Odwlekanie więc stanu agonalnego przy pomocy traktatowej kroplówki, nic nie przyniesie; bezwzględne prawa ekonomi bowiem nie dadzą się oszukać nawet najsprytniejszym politycznym prestidigitatorom.
A na jaka chorobe zachorowaly USA? Unijna?
Na taka sama, jak i Unia. Tu rowniez niewiele jest juz wolnego rynku. Dodatkowo armia, niegdys kreujaca postep techniczny i popyt w gospodarce, obecnie coraz bardziej tejze gospodarce ciazy. Natomiast biurokracja ma sie wysmienicie, niewiele gorzej niz w Eurokolchozie. W Ameryce jest jeszcze troche nadzieii, w Unii juz jej nie widze.
W PRL też były nagonki na spekulantów.
Jeżeli już to „rekiny finansowe”, jestem za
Niektorym tutaj jak widze sprawy plci wplywaja na niepoprawnosc jezyka. Nie moge nic doradzic.
Przeciez zartuje
wsio ryba…kobitom sie upiekło, pozostaje w sferze domysłów czy „rekinki/nie” są bardziej w interesach bezwzględne (podejrzewam, że tak, vide Merkel….)
Panie Marku czy zna przysłowie ,,mówił chłop do obrazu a obraz mu ani razu”.Nasz wielki przywódca narodu jest głuchy na to dzieje się w UNI i w neoliberalnych gospodarkach. Do celu wytoczonego przez partię brnie się pomimo burz i wiatrów wokół. Nasz cel jest jeden- dalej nie mogę pisać, gdyz jak wiemy mamy ograniczoną wolność w UNI, no i Ci Panowie nic nie winni za konsolami.
- mówi chłop do obrazu,ojjj
– a obraz do niego ani razu,ojjj …
To się kiedyś śpiewało
Tak, teraz, jak trzydzieści lat temu znowu są MY i UNI.
God is dead. Money is the new God.
pogadamy na ten temat kiedy bedziesz na lozu smierci….
Ludzie giną w samochodach, samolotach, rozstrzelani na wojnach, z nimi sobie pogadaj jak im łóżko pościelasz…
„Łoże śmierci” to przenośnia.
Nietrafiona, bo jak mniemam autor tejże, zakładał że jestem ateistą, choć nim nie jestem, jak również deistą co mogłoby wynikać z przenośnej formułki „god is dead”… wierzący również nie jestem w religijnym rozumieniu tego słowa, hehe.
to bedziecie placic podatek od m. in. zysku na gieldzie. Nie tylko finansisci, ale zwykli Kowalscy
Od odsetek z oszczędności już płaci. Od wygranej w totka też. Może i od zysku giełdowego. Na biednych nie trafi.
Tylko ciekawe w co, część twoich funduszy, inwestują OFE – chociaż to może być niedługo już nieaktualne po kolejny rabunku rządowym.
Traktat w takiej formie jest nie do przyjęcia, wzmacnia jedynie dyrektoriat francusko-niemiecki. Chcą uderzyć Wielką Brytanię podatkiem od transakcji finansowych, a wschodnią Europę przydusić wysokimi podatkami, aby stały się nieatrakcyjne dla inwestycji zagranicznych.
Na szczęście nie jesteśmy w bankrutującej strefie euro i powinniśmy opracować własny traktat dla 10 członków UE nie będących w strefie euro.
No właśnie, to na szczęście nie jest do konca nasz problem, 17 krajów uporządkuje swoje podatki i wykona cięcia, a wtedy my sie możemy przyłaczyć, albo nie. A na razie naszym zadaniem jest rozkręcenie gospodarki .
Ból tylko w tym, że w ten sposób nie myśli ani premier ani minister spraw zagranicznych. Oni tak strasznie chcą, żeby w Unii ich lubili, że zgodzą się na wszystko.
Zgoda, tym razem mozemy „siedziec cicho”. Zawsze lepiej jest madrze milczec.
A jak sie okaze, ze milczenie jest tchorzostwem?
Niby propozycja odrzucająca, ale jeżeli niemiecko-francuski system podatkowy nie jest taki bublowaty jak nasz to może jednak warto to rozważyć ;] może i podatki większe ale człowiek wie na czym stoi, a u nas to nawet urzędnik nie wie co i jak.
Madra uwaga.
Powinno być-Nasz wielki przywódca narodu jest głuchy na to co sie dzieje w UNI i neoliberalnych gospodarkach.
Szanowny Panie Redaktorze,
taki przypadek już miał miejsce – 3.X.1990 roku, aneksja DDR
Co z DDR zostało widzimy za Odrą
Pozostala tylko maloznaczaca partia Die Linke i bezrobocie ok.18% …
Polska stoi przed waznymi wyborami. Czy chcemy byc gospodarka wyizolowana/autarchiczna, jak Korea Polnocna? Oczywiscie nie.
Czy raczej, chcemy miec gospodarke podlaczana w wiekszy obieg, na zasadzie naczyn polaczanych? A jesli tak to polaczona z PIIGS czy z hard core Europe? Czas pokaze…
PS. Podatek od transakcji gieldowych zakonczylby proceder uzywania automatow do gry na gieldzie. Nie wiem czy panstwo wiecie ze wiekszosc operacji gieldowych dzisiaj odbywa sie wlasnie za pomoca takich robotow, wykonujacych kilka tysiecy operacji kupna/sprzedaz na sekunde. Poniewaz sa podobnie zaprogramowane, doprowadzaja czesto do sprzezenia zwrotnego na rynkach akcji i poteguja wachania kursow.
Wahania piszemy przez „h”. Poza tym trafne spostrzezenie.
30+lat emigracji zostawia slady..ortografia juz nie tak pewna jak na maturze ’75..
Z tej strony 25 lat emigracji, ale moze te pare lat studiow po maturze jest powodem roznicy?
Moze raczej zbyt wiele jezykow w jednej glowie.. cobol, pascal, fortran 77, basic, matlab i do tego pare miedzyludzkich … zbierze sie ich ponad dyche.. Drobne wpadki przy pisaniu bez korekty juz nie wywoluja wstydu.
A z latami studiow po maturze chyba tez mnie pan nie przebije..;-). Pozdrowienia
Pan Prezydent nie byl na emigracji i tez robi.
> Podatek od transakcji gieldowych zakonczylby proceder uzywania automatow do gry na
> gieldzie.
Po warunkiem, że zostałby wprowadzony WE WSZYSTKICH PAŃSTWACH NA ŚWIECIE. Co jest niemożliwe. Wystarczy jedno państwo, które tego nie zrobi (np. Szwajcaria) i nie będzie żadnego efektu, poza przeniesieniem przez spekulantów swoich rachunków instrumentów finansowych do tego kraju i związanymi z tym dodatkowymi zyskami dla w/w kraju.
@P van Delft
Z całym szacunkiem, ale nie wie Pan do końca o czym pisze (myślę o automatach). Zajmuję się zawodowo takimi automatami. Obrażanie się na takie automaty jest bez sensu, to zwyczajny rozwój technologii, kiedyś handlowano korzystając z telegrafów, potem pojawiły się komputery, a jeszcze później automaty – robotnicy kiedyś także buntowali się przed maszynami parowymi.
Automaty handlują na bardzo różnych skalach czasowych od wysokiej częstotliwości o której Pan pisze aż do skal dziennych, tygodniowych czy nawet miesięcznych. Istnieją bardzo różne grupy algorytmów reagujących na różne typy zdarzeń, trendów, powrotów do średniej, arbitrażu itd – to nieprawda że wszystkie są zaprogramowane podobnie. To nie one powodują zwiększone wahania, wręcz przeciwnie często wygładzają wygładzają rynek likwidując nieefektywności i znakomicie dodając płynności pozwalając zwykłym inwestorom kupować/sprzedawać po lepszych cenach z mniejszym spreadem.
Podatek, o którym mowa rzeczywiście silnie uderzył by w trading wysokiej częstotliwości, ale niekoniecznie w wolniejsze jego rodzaje. Jednak naprawdę nie jest trudno przenieść centra danych do innych lokalizacji/krajów (zresztą te dla wysokich częstotliwości i tak zwykle są umieszczane blisko giełd aby skrócić czas reakcji). Aby to było skuteczne musiałby by to wprowadzić wszystkie kraje, przede wszystkim główne centra czyli Nowy York, Londyn, Honkong, Tokio – ale także inne kraje. Dziś naprawdę nie jest trudno stworzyć instrumenty finansowe i handlować nimi np. na giełdzie w Brazylii.
To nie rynki powodują kryzysy – to zawsze politycy.
Za długo już piszę – Pozdrawiam.
@ Andrzej pisze
Problem jest taki ,że P van Delft pisze bez sensu i dziwię się ,że zmusił Pana do tak długiego komentarza.Używanie argumentu ,że staniemy sie Koreą Północną ma się nijak do rzeczywistości.W tej chwili sytuację Polski w stosunku do UE można porównac z sytuacją Korei Południowej w stosunku do USA odnośnie handlu.Traktat ratyfikował Senat USA a Korea Płd wciąż ma problem z podpisaniem gdyż część politykow uważa ,że za wsześnie rezygnuje z wielu przywilejów.Jeśli Polska da sobie narzucić prawa podatkowe,płacowe to założy sobie stryczek na szyję-zakłady przemysłowe Kapitał zamiast lokowac w Polsce bedzie szedł z nimi na Ukrainę i do Rosji.Polsce potrzeba jeszcze conajmniej 25 lat aby wyrównac regulacje istniejące w krajach starej UE.Odnośnie opodatkowania bankow od transakcji to bzdura jeszcze większa-bankierzy z Wall Street moga zacierac ręce.
Panie Andrzeju. Szybkie transakcje wcale nie wprowadzaja porzadku na gieldach jak pan to sugeruje.
One sa instrumentem dajacym przewage inwestorow nad realna gospodarka. Gieldy maja zadanie sluzyc gospodarce, na ktorej inwestorzy moga zarobic. A nie odwrotnie.
Wielu szefow wielkich koncernow jest za wprowadzeniem podatkow od transakcji bo uwazaja, ze maszynowe transakcje napedzaja spekulacje, nie dajac im szansy na dluzsze planowanie inwestycji. Ktory „inwestor” komuterowy mysli o tym co bedzie za 10 lat? On mysli o tym, zeby zarobic teraz i duzo, a spolki musza planowac dlugofalowo. Nasze przyszlosc jest od tego zalezna.
Dlatego jest mozliwe, ze wielkie koncerny przejda na gieldy, na ktorych wprowadzi sie podatek od transakcji co da im wieksza pewnosc w planowaniu przyszlosci firmy. Niektore wycofaja sie z gieldy i pozakladaja wlasne banki.
Wowczas spekulacja bedzie zarabiala tylko na sobie.
Rzeczywiscie nie jest trudno wprowadzic nowe instrumenty finansowe. Codziennie dochodzi ich ok 1000. I znajduja nabywcow. Roznica pomiedzy tymi instrumentami a akcjami polega na tym, ze kupujac akcje jakiejs spolki staje sie posiadaczem jej czesci. Zdecydowana czesc tych instrumentow albo pasozytuje na mojej wlasnosci albo jest zwykla spekulacja na wzrost lub spadek.
Sądzę, że Tusk potrafi do podpisania traktatu skłonić 3 swoich koalcjantów lub przynajmniej 2 koalicjantów. Propaganda PO będzie wmawiać mam, że CIT 30 % jest lepszy niż 19 %. Już na tym blogu zaobserwowałem bezrefleksyjnch blogerów, którzy popierają traktat i cieszą się bezmyślnie, że obciaża on spółki giełdowe a o dalszych zobowiązaniach nie myślą.
@p. Magierowski
To jest czyste pustoslowie, polskie wladze moga spokojnie zimpasowac ten dokument. Wazne bedzie stanowisko Wielkiej Brytanii, szczegolnie gdy przypomnimy sobie niedawna scysje Camerona z Sarkozy’m, jakiej brytyjski premier nie pusci plazem, bo euro UK nie obchodzi.
Wprowadzanie zapisow, naklanianie do ich szybkiej akceptacji swiadczy o tym, ze zarzad niemiecko-francuski stracil glowe, podczas gdy rynki finansowe bezlitosnie punktuja. Co dadza sankcje wobec kraju odchodzacego od regul, skoro jest ich juz w szeregu pare i w nosie maja traktatowe zmiany (z Francja jako nosicielem sztandaru lekcewazacych postanowienia z Maastricht)? Nic nie dadza, ot pare tygodni na swieta i Nowy Rok.
Tak oto przez szereg lat poblazano, aby teraz i nagle pogrozic paluszkiem, niczym rozkapryszonym dzieciakom. Ci co maja dzieci znaja efekty takich zachowan.
Wyjscia sa trzy:
1. Natychmiastowy powrot do walut krajowych, euro jako srodek rozliczeniowy.
2. Emisja euroobligacji.
3. Druk pustego pieniadza, inflacja.
Babranie sie w ukladach, pisanie listow do nic nieznaczacego polityka (na niego zwali sie wine, klasyczny „spychacz”) to dzialania niepowazne. I moze dobrze, aby ktos z polskiej prezydencji mial meska odwage jasno to wszystkim powiedziec. Watpie jednak, czy ja znajdzie.
Czy chcemy sie przylaczyc?
Nie, MY nie chcemy sie przylaczyc!!
Czy Tusk chce sie przylaczyc?
Alez tak, nie ma lepszej i szybszej drogi do likwidacji Polski.
Chcem się przyłączyć. Mam dość 22 lat rządów lewaków w tym kraju. Skoro 22 lat nikt nie potrafi przeprowadzić reform tutaj to widać słowa pana Wielkopolskiego były, są i będą prawdziwe.
„Dla Polaków można zrobić wszystko, z Polakami nic.”
Czekam na komisarzy Niemiecko-Francuskich, którzy pogonią Polaków do reform. Historia zresztą pokazuje, że raz już tak było i zostaliśmy ośmieszeni. Napoleon razem z królem Saksonii, a księciem Ks.Warszawskiego zdołali wydusić z małego księstewka blisko 100 tys. wojska w 1812. Wcześniej kilkulkrotnie większa I RP miała problem wystawić 60 tys.
Piekne. To jest naprawde piekne.
Oto dzielny mlody Polak pelen zaufania sklada swoj los w rece Niemcow przekonany, ze oto w interesie Niemcow lezy, zeby ten Polak mial swietne miejsce pracy umozliwiajace wytwarzenie jakosciowo wysoko stojacych produktow (kiepskie sie nie sprzedadza) po to zeby mu sie dobrze i zamoznie zylo. Taki jakosciowo swietny produkt oczywiscie bedzie konkurowal z niemiekimi produktami, ba musi byc nawet lepszy, bo inaczej sie nie sprzeda.
Oczywiscie altruistyczne Niemcy zadbaja o przyszlosc polskich portow, Szczecina, zeby mogl skutecznie z Rostockiem konkurowac.
Niemcy zrobia wszystko dobra Polakow , zdaniem 28-letniego Polaka, zgodza sie na konkurencje niemieckich miejsc pracy, zeby wlasnie temu 28-letniemu Polakowi sie swietnie zylo.
Musze powiedziec, ze Niemcy kochaja 28-letniego Polaka, ale w Niemczech. Niemcy wymieraja. Potrzebuja tania sile robacza, nie ma nic bardziej idealnego jak taki wlasnie 28-letni Polak zasuwajacy wszedzie tam, gdzie go posla. Oczywiscie, zeby ulatwic mu decyzje do przyjachanie do kochajacych Niemcow, trzeba sie postarac o likwidacje ciekawych miejsc pracy w Polsce, np. przez wprowadzenie euro.
Tylko wolna i suwerenna Polska da Ci szanse, Polaku, na naprawde pasjonujace zycie. Moze sie nie uda, ale szane masz tylko i wylacznie dzieki wolnej Polsce.
Jezeli chcesz reformy, wybieraj partie, ktore je przeprowadza, prawicowa PiS.
Jezeli nie wiesz, ze to PiS wlasnie dobre reformy dla Ciebie przeprowadza, to zarowno Ty masz pecha jak i Polska bedzie miala pecha.
A najsmieszniejsze jest to, ze pojmiesz ze to wlasnie wolna Polska rzadzona przez polska partie reprezentujaca Polska Racje Stanu jest Twoim najlepszym biznesem, moze byc za pozno.
Drogi Fritzu Jest juz z pozno mlody 28 letni przegapil swoja szanse.Pozostalo mu tylko niewolnictwo.
Jezeli chcesz reformy, wybieraj partie, ktore je przeprowadza, prawicowa PiS.
——-
Drogi Panie Fritz. Dlaczego Pan znów próbuje wmówić czytelnikom, że lewicowy PiS to partia prawicowa. Jedyną partią prawicową w Polsce jest partia JKM. Niestety problem ma podobny do PiS, a tym problemem jest lider.
Panie fritz! O jakich „świetnych miejscach pracy” i „polskich produktach” pan mówi?. Żywiec? Heineken. Wedel? Nestle. PZL Mielec? Sikorski Aircraft. Fakt? Axel Springer. I tak dalej, i tym podobne. Z drugiej strony moja siostra od kilku lat jest architektem w Norymberdze a firma w której ja pracuję, zajmuje się podwykonawstwem oprogramowania dla firm niemieckich i duńskich. Czy to oznacza, że jesteśmy zdrajcami polskiej suwerenności? Albo, tym bardziej, tanią siłą roboczą? Być może faktycznie, powinienem przeprosić i wrócić do pracy w budżetówce, gdzie z polskich podatków dostawałem polskie 1200 złotych na rękę.
o matko, tu nie o to chodzi.
Slusznie zwrocialas uwage, ze wlasnie dzieki ciezkiej trosce Niemcow o Polska, Polska zostala zdeindustralizowana, polski przemysl zostal zniszczony; ostatnio stocznie z przemyslem dostawczym.
Ale to nie znaczy, ze nie moze na nowo powstawac.
Tylko, ze do tego jest potrzebne polski rzad i polska administracja.
Teraz polskie firmy, a wiec firmy nie nalezace do neo-komunistycznego ukladu, sa systematycznie niszczone przez administracje o ile maja szanse na rozwoj.
To oczywiscie nie ma nic wspolnego z Polakami pracujacymi z zagranica… a wlasciwie ma o tyle, ze wlsnie wszystkie ciekawe joby w Polsce sa niszczone.
Skladki emerytalne beda zasilaja niemieckie kasy, nie polskie.
Fritz,co ty tak starasz się obrzydzać młodym ludziom Niemcy,
skoro dla samego siebie je wybrałeś i nie chcesz wracać do kraju
- nawet wtedy,gdy rządziło Twoje bóstwo ?!
Pamiętasz jeszcze,jak taka postawa po polsku się nazywa ?
Polegam na mądrości ludowej,która wybrała tych,co powinni rządzić.
Nie jest łatwo rządzić,gdy się jest pomiędzy młotem a kowadłem.
Kaczyński miał luksusowe warunki a załamał się do po roku rządzenia.
Basta!
Pytanie, jakie są Polskie ekonomiczne plany i jak proponowana unijna umowa pomogłaby je zrealizować albo utrudnić.
tadeusz
Polska wstąpiła do zupełnie innej Unii.
Z tej rodzącej się hybrydy musimy jak najszybciej uciec.
Przy okazji może uda się pogonić Radka i jego kolegów.
Mielibyśmy dwa w jednym.
Dokladnie tak. Obecna Unia nie ma nic wspolnego z piekna idea Ojcow Zolozycieli. Stala sie pewnego rodzaju dyktatura od czasu Traktatu Lizabonskiego o czym mowi otwarcia cala Europa. Kazda dyktatura jest forma faszyzmu.
Chodzi człowiek do roboty, oszczędza i myśli że jest dobrym obywatelem o którego Państwo się troszczy… nic bardziej mylnego!
Jest tylko dojną krową którą Państwo doi żeby mogło utrzymywać pijaczków których wszyscy pracujący mijają pod sklepem monopolowym każdego ranka idąc do pracy.
Ten pijaczek o zniszczonej wątrobie jest ważniejszy dla władzy bo jest od niej UZALEŻNIONY! Od zapomogi, zasiłku itd. On będzie na nią głosował dopuki dostanie kilka stówek miesięcznie z tego co Państwo zabierze pracującym, oszczędzającym, inwestującym.
Najlepiej wsystko przepuścić pod sklepem, tę cenną sugestię podsuwa nam minister finansów.
P.s. Chociaż osobiście wolałbym żeby te pieniądze z moich podatków poszły do konsumentów tanich win niż do krytyki politycznej.
No to waść palnął bzdurę, najwyraźniej pod wpływem cichej szeptanej propagandy, że wszystkiemu winne są nieroby, pijaczki, lewactwo itd.
Warto by głośno spytać, czy ludzie już nie są w stanie samodzielnie analizować i myśleć, czy sądzą głupio i naiwynie, że instrumenty wpływu kręgów władzy i elit na opinię publiczną to tylko media, i wreszcie, czy ludziska sądzą, że którykolwiek polityk zrezygnuje z instrumentów kształtowania wpływania na opinię przez grupy wpływów – świadome tego, lub nie (vide – leninowscy pożyteczni idioci).
W tym zaślenieniu Waść czyba nie wie, że stan świadczeń państwa na rzecz społeczeństwa w ogóle, a w szczególności grup ekonomicznie słabych jest bliski zeru, a w każdym razie zupełnie nieproporcjonalny do świadczeń obywateli na rzecz państwa. Wystarczy popatrzeć, jaki jest stan świadczeń leczniczych i emerytalnych, a potem porównać to z wysokością kosztów utrzymania obecnego systemu realizacji tych świadczeń.
Stan świadczeń jest minimalny ale stan zatrudnienia w urzędach wypłacających minimalne środki jest MAKSYMALNY!
WSZYSTKIEMU JEST WINNE LEWACTWO!
A czy w tych propozycjach jest tez postulat ujednolicenia zarobków we wszystkich krajach podpisujących nowy traktat?????????????
Jak będziesz produkował maszyny drukarskie czy inne w Polsce takie same albo lepsze jak te w Niemczech to Ci się zarobki zrównają z niemieckimi.
Polskie maszyny musialyby byc ca. 40% tansze, zeby wyrownac straty wywolana potworna, wszystko niszczaca biurokracja (wlasnie Tusk wyprodukowal 100 tys dalszych urzednikow) i katastrofalna infrastruktura.
To jest jego elektorat. No ale rzeczywiscie, kazdy ma taki rzad, na jaki zasluzyl. Jesli ponad 50% nie glosuje, to trudno möwic o demokracji. Moze za 30 lat bedzie lepiej, ale: a) trzeba pracowac nad soba, b) zboczenie pokomunistyczen musi odejsc z tego swiata c) powröcic do przekonan pozytywistycznych, d) nie zapominac, ze skoro nabierzemy (ewentualnie) rozmachu, uaktywnia sie byc moze sasiedzi.
Nie znam się na angielskim języku dyplomatycznym i nie jestem pewien czy „Member States willing and able to do so” nie należałoby rozumieć, jako państwa członkowskie, które chcą i są w stanie. Czyli nie wystarczyłaby sama chęć podpisania nowego traktaku ale jeszcze jakieś dodatkowe kryterium. Ciekawe kto by je formułował i egzekwował.
Tak jest, zdolne do i chetne w skrocie. Jezyk euroinstytucji jest bodaj najbardziej niestrawny na tej ziemskiej kuli.
Oj co to bedzie jak Euro upadnie – 10% spadek PKB w pierwszym roku, a potem pewnie bedzie lepiej, ale kazdy dla siebie.
Oj co to bedzie jak Europa zrealizuje zmiane traktatu, zacisnie pasa i spadnie konsumpcja? Pewnie 5% spadku PKB co roku, przez nastepnych lat kilka. No i stopniowe wykluczanie PIIGS ze strefy Euro.
Jak by na to nie patrzec, drukarki pieniedzy beda pracowac pelna para. Cichutka inflacja, zeby zmniejszac dlugi. I powolna smierc cywilizacji, jezeli nikt nie odkryje na nowo znaczenia tak czesto uzywanych slow jak innowacja, przesiebiorczosc, srednia klasa.
… i moralność!
Ciekawe jak daleko na zachod przesunie sie ZSRR,poki co dotarl do Brukseli.
Parę lat temu 20% obszaru Polski, na nasz własny wniosek, pokryła NATURA 2000 (jeden z unijnych szitów). Staliśmy się skansenem (z niem. Lebensraum), na własne życzenie. Teraz 25% kosztów autostrad, np. A2, to przejścia dla żab i lisów.
Od lat Niemcy boleją nad tym, że koszt pracy i podatki są u nas niższe niż u nich. Trzeba to teraz tylko ujednolicić, żeby skończyć z przemysłem polskim i związaną z tym konkurencją. Stanowić to będzie dalszą poprawę jakości powietrza w Lebensraumie.
Jak PO szła po władzę, to obiecywała 300 mld euro z UE. Nic nie mówiła o głębszej integracji z RFN. Teraz załatwia jakieś sprawy z Merkozym nic nam nie mówiąc, tylko powtarzając jak obłąkana „głupi PIS, głupi PIS”. To zwykłe oszustwo.
Te 300 miliardow to typowe Radio Erewan. Niby mieli nam zalatwic te 300 mld, a okazuje sie, zalatwia nas na 300 mld. Na zartach sie Szanowny Pan nie zna, czy co? Jak Partia mowi, ze da to mowi, a jak Partia mowi, ze wezmie, to wezmie.
Ciekawe czy autor poza pisaniem i czyta?
Do kogo te szczegółowe pytania, czy jest to referendum w sprawie UNII?
Opozycja prawicowa nie potrafi podjąć dyskusji w postawionej kwestii. Prawicowi czytelnicy uważają, że można samotrzeć „przytuliwszy się” do USA zostać takim skansenem-mocarstwem, położonym między Odrą i Wisłą.
Fajna dyskusja „na łamach”, tzw. głuchy telefon!
To jest chory kontynent!
Na Tajwanie nikt sobie takimi bzdurami głowy nie zawraca. Ułatwienia dla gejów, feminizm, pseudoekologia, transwestyci, imigranci o lewych rękach itd.
Pracujesz w fabryce laptopów albo rowerów a po robocie możesz być nawet ekogejofeministotranswestytą. Nikogo to nie obchodzi!
„Branie pod uwagę” rekomendacji unijnych w kwestii polityki gospodarczej i budżetowej, do którego trzeba się „zobowiązać”, to pełne podporządkowanie. Oznacza ono z grubsza, że projekt budżetu, a być może też projekty innych ustaw, musi być skierowany do oceny jakichś unijnych aparatczików, którzy sformułują „rekomendacje”. Te muszą być „wzięte pod uwagę”, a zakres tego „wzięcia” będzie oceniany przez tych samych unijnych aparatczików, albo ich kamratów z innej komisji. Oczywiste jest, że poza pełnym wykonaniem nic ich nie zadowoli.
Dlatego goraco zachecam, aby polscy przedstawiciele odpowiedzieli slowem Cambronne’a.
Jestem za podatkami od transakcji finansowych. Milardy Euro sa shortowane, Hedge Fonds zarabiaja miliardy nie placac zadnych podatkow.
Jestm za podstawowym bazowym podatkiem CIT dla przedsiebiorstw w UE.
Polska nie powinna byc republika bananowa z niskimi podatkami. W koncu podatki to rozwoj kultury, sieci socjalnej, zapomogi dla najubozszych etc.
Niskie podatki dobre sa dla krajow 3 swiata. Polska nim nie jest.
Bez rekomendacji i wskazowek Komisji Europejskiej wszystko nie bedzie mialo sensu. Zaufanie jest dobra sparwa, ale KONTROLA jeszcze lepsza.
I po czwarte, Niemcy mi nie straszne. Bo tylko w scislym gospodarczym zwiazku z Niemcami Polska moze posunac sie do przodu i standardem zycia dorownac wkrotce obywatelom Zachodniej Europy.
,,tylko w scislym gospodarczym zwiazku z Niemcami Polska moze posunac sie do przodu i standardem zycia dorownac wkrotce obywatelom Zachodniej Europy,,.
* Ale Pan naiwny. Starczy popatrzeć, co się stało z NRD. RFN to rak.
Najscislejsze mielismy pomiedzy 1939 a 1945 rokiem. To byly dopiero zwiazki…….
Strach ma być batem który zapędzi państwa do federacji europejskiej. Marna to podstawa.
Nie wiem co takiego wybuchowego znalzł tu Pan Magierowski.
@1. oznacza tylko tyle, że kraje takie jak Polska, które już i tak mają w konstytucji to 60% PKB i 3% w przepisach, mogą dobrowolnie poddać się mechanizmowi obowiązującemu dla krajów euro. Anglicy mają już więcej niż 60% i mieliby z tym kłopoty. Dla nas to drobiazg. Miejmy dobre budżety i nic nikomu do tego. Nasza gospodarka będzie tylko mocniejsza. Pozwoli nam to też opóźniac wejście do euro, do czasu kiedy warunki będą dla nas bardziej korzystne. Przez udział wzmocnimy pozycję bez ryzyka i kosztów.
@2. To jest tylko wentylem na nieprzewidywalne warunki. Przesuwa tę wyjątkowość (contingency) na poziom wspólny, żeby uchronić się przed egoizmem narodowym. Państwa indywidualnie 60 razy gwałciły zasady budżetowe, głównie pod wymówką konieczności stymulacji gospodarki w warunkach spowolnienia. Trzeba zachować tą możliwość, ale na poziomie wspólnym, bardziej przejrzystym.
@3. Tutaj chodzi o pogodzenie stymulacji konkurencyjności i koniunktury z unikaniem nacisków wielkich korporacji ponadnarodowych i spekulacji finansowej. Wbrew pozorom chodzi o zachowanie większej demokratycznej suwerenności – narodowej i wspólnej – przed naciskami globalizacyjnymi likwidującymi bazę podatkową dla rządów lokalnych. Przed prywatyzacją zysków i uspołecznianiem strat.
Tylko przez tą wspomnianą harmonizację i konwergencję, indywidualne rządy będą miały coś do powiedzenia w grze z globalnymi korporacjami i finansami. Podatek od transakcji finansowych jest tak mały, że nie przyniesie bajecznych wpływów, tylko wywałkuje zyski z destrukcyjnego dla rzeczywistej gospodarki przyspieszania wirtualnych pieniędzy. To jeden podatek, którego koszty na pewno nie mogą być przerzucone na zwykłych konsumentów. Bylby korzystny nawet gdyby wpływy przeznaczyć w prezencie dla Afryki. Postulowany od dawna, nic nowego. Wielkie finanse podnoszą krzyk opodatkowanych sierot, wdów i drobnych przedsiębiorców, bo z tego żyją. Chcą dalej unikać regulacji tego globalnego kasyna przez suwerenne rządy. Tu nawet nie chodzi o staroświeckie i poczciwe w porównaniu z nimi banki. One są tu częściej ofiarami.
@4. Straszydło „utraty suwerenności” polegające na tym, że tak jak w @1., rządy i parlamenty zobowiążą sie do uczciwości. Czyli, że pozwolą wzajemnie się sprawdzać w tym, że wykonują własne prawo działające w ich własnym interesie. Jeżeli Polska będzie wykonywać własną konstytucję, to nikt nie będzie się mieszał. A przejrzystość w takich sprawach nikomu, poza marnymi politykami, nie zaszkodziła. Tajność i pseudo-suwerenność sprzyja tylko ukrywaniu albo głupoty, albo przekrętów.
xxx
Te straszne „wybuchy” Pana Magierowskiego to chyba tylko pomiędzy Francją, Anglią i Niemcami. To Merkel broni chadeckiej i solidarnościowej koncepcji Europy narodów i solidnych technokratycznych podstaw ECB i instytucji wspólnych. Anglicy bronią uprzywilejowanej pozycji w UE, interesów coraz bardzie pasożytniczego City, i dezintegracji na zasadach dzikiego liberalizmu. Francuzi bronią swoich banków, ulubionej przez nich biurokratycznej centralizacji, i możliwości twórczego i południowo-magicznego obchodzenia wspólnych reguł.
Co ciekawe, Polska znalzła się w pozycji ważnego Europejskiego języczka u wagi. Cameron dzwoni do Tuska, żeby przekonywać, że będąc poza euro jesteśmy w tej samej sytuacji. Tyczasem jesteśmy w sytuacji dokladnie przeciwnej, i nasz interes porkywa sie najbardziej z pozycjami Merkel. Merkel dla obrony przed argumentami brytyjskimi i francuskimi promuje interes Polski. Jeszcze kilka lat temu, liberalny Tusk byłby łatwym łupem Camerona. Strach przed Niemcami mniej może być wykorzystywany przeciwko nam.
Bez względu na to, że nie podobał mi się nadmierny federalizm Sikorskiego, to jego referat wstrzyknął nas pięknie w sam środek głównej gry. W dyskusjach światowych nie ustają odniesienia do naszej pozycji w dyskusji o UE. A Niemcy, o wiele bardziej niż nam się wydaje, reprezentują teraz pozycje korzystne dla nas i naszych sąsiadów. W Europie 27-miu NIemcy są bardziej pozytywnie powiązane niż w siedemnastce euro.
Ciekawe czy PiS wprowadzi jakieś nowe a rozsądne pomysły do dyskusji o UE, czy będą to tylko antyniemieckie strachy. Szkoda że tak późno. To dużo lepsze niż odsyłanie ministra do Trybunału i świętowanie stanu wojennego porzez demonstracje kiboli.
Pan Magierowski i czytał i napisał komentarz tyle, że jakby źle zrozumiał co ci w tej Unii kombinują.
a jakie kary sa przewidziane dla tych ktorzy narobia dlugow lub sa nieposluszni? Czy beda karac cale panstwa? cale wojewodztwa(powiaty), czy tez wszystkich jak jeden obywateli? Czy beda karac tych co maja pieniadze czy tych co ich nie maja?
HA, HA, – czyli nowe po staremu.
jak dlugo tek dziwaczny stwor EU pociagnie – levacki, utopijny, politycznie motywowany i motywowany, nie majacy nic wspolnego z economicznymi zasadami.
Tuska nie trzeba pytać, bo on sie na wszystko zgodzi , co może zaszkodzić Polsce, a pomóc Niemcom wg piosenki : Deutschland, Deutschland, uber alles.
Kłopot w tym, że większość tzw. „starych członków” UE znacznie przekracza dopuszczalne poziomy zadłużenia i deficytu budżetowego, wymagane od „nowych członków’ starających się o wejście do strefy Euro.
OK mam 1450 na rękę….. I Spoko mogą mi zabrac 60% podatkiem.
Ale pod warunkiem że płaca będzie w Euro a nie w złotówkach.
Na tonącym statku pozostaje kapitan i pierwszy oficer….
Harmonizacja bazy podatkowej – nie samych podatków, to może być w wielu przypadkach niezłe. Szczególnie w Polsce, gdzie urzędnik skarbowy i jego interpretacje zadziwiają. Tego bym się nie bał.
Podatku bankowego też nie.
Ciekwae, że tzw podatek Belki póki co jest wyższy niż w kilku większych krajach europejskich. Gdyby była harmonizacja stawki w tym względzie to dla nas też byłoby lepiej.
Natomiast pchanie się do Euro już nie. Harmonizacja akcyzy, co de facto ma miejsce, też nie. O VAT, PIT i CIT nie wspomianjąc ( stawki).
Uważam, że opodatkowane powinny być wyłącznie operacje bankowe dotyczące opreacji na tzw. instrumentach „pochodnych” (deryweraty). Takie operacje to zwykły hazard, który należy opodatkować bo nie służy realnej gospodarce. Podatek taki powinien być gromadzony na specjalnym koncie w EBC. Skumulowana w teni sposób kwota podatków byłaby swoistym ubezpieczeniem na wypadek krachu finansowego banków. Jednocześnie konieczny w takim przypadku byłby zapis, zabraniający udzielania pomocy bankom z budżetów. Uważam też, że za podejmowanie w imię zysków przez zarządy banków nadmiernego ryzyka (tu potrzeba pomyśleć jak go zdefiniować) prawo powinno mieć możliwość wsadzenia do więzienia winnych.
Informuję, że nie jestem finansistą i moja propozycja wymaga dopracowania przez fachowców.
No to mamy jasność!
W UE nie ma demokracji tylko dyktat Merkel i Sarkozy’ego
Problem zawsze jest ten sam. Myślę, że wielu pamięta tzw. „reformę” Balcerowicza polegajacą na uwolnieniu cen, wpuszczeniu obcego kapitału z przywilejemi z równoczesnymi restrykcjami dla rodzącego się kapitału rodzimego. Efekt znamy; setki tysięcy bankructw rocznie firm, które ratując się zaciągnęły pożyczki.
Na ich miejsce, wszedł obcy kapitał i faktycznie przejął gratis polski rynek. Obecna sytuacja globalna jest niemal identyczna – garstka międzynarodowego kapitału nie podlegająca prawom rynkowym zacznie przejmować falowo upadające firmy, które zostały z kredytami.
Sedno ?
Świat w którym odsetki od kapitału lichwiarskiego są kilkakrotnie wyższe od realnego wzrostu gospodarczego musi się zmienić ! Oby znowu nie gwałtownie w postaci rewolucji czy wojny.
A moze Unia zaprosi do Brukseli kpt. Wrone, aby posadzil ten ich nieszczesny wrak na ziemi?
ludzie! tu nie chodzi o podatki od transakcji finansowych, to jest rybka dla głupiego tłumu!
tu jest polityka i to dalekowzroczna, coś czego nasi trampkarze nie rozumieja co to jest i dlatego gonią, krzyczą „tu ! tu jestem! Angela podaj, podaj!” a Angela spojrzy katem oka, ale przeciez nie da takiemu piłki, bo przecież on nie wie i lepiej żeby nie wiedział, do której bramki się gra toczy…