Monsieur Sikohski…

We wtorkowej „Kropce nad i” Radosław Sikorski raz jeszcze dowodził swej językowej wyższości nad Lechem Kaczyńskim, przypominając, iż prezydent RP podczas jednego z unijnych szczytów rozmawiał z prezydentem Francji na migi.

Problem w tym, iż Nicolasowi Sarkozy’emu natura także poskąpiła lingwistycznych talentów. Jego znajomość angielskiego jest na poziomie „przedpoczątkującym”, niewielu zatem znajdziemy europejskich przywódców, którzy mogą z nim swobodnie porozmawiać bez pomocy tłumacza. Do chlubnych wyjątków należy m.in. były brytyjski premier Tony Blair, który po francusku mówi znakomicie.

Jeśli dobrze pamiętam, Radosław Sikorski tej umiejętności nie posiada. Co było zresztą jednym z powodów odrzucenia jego kandydatury na stanowisko sekretarza generalnego NATO. Jeśli więc Sikorski chce uniknąć machania rękoma podczas pogawędki z Sarkozym, powinien się przyłożyć do francuskich słówek i zwrotów.

Może np. zacząć naukę od pewnego bardzo znanego przysłowia: „La pelle se moque du fourgon” (w wolnym tłumaczeniu: „Przyganiał kocioł garnkowi”). Bonne chance!

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Tagi: , , , ,

(101) Komentarzy do “Monsieur Sikohski…”

    -
  1. Winston pisze:

    Czy pan (ZD)RADEK wie co to jest Bullshit ??? Tak to dobrze !

    Bo Bullshit to wczorajsze Story pana Sikorskiego o przyszlych konferencjach panstw UE, na ktorych spotykaja sie Przywodcy Panstw bez tlumaczy i podejmuja MILIARDOWE decyzje. Bullshit do potegi 25 !

    O Sarkozym mowiacym tylko po francusku juz pisano, a pani Merkel ?
    Mowi b. slabo po angielsku i nigdy nie w oficjalnych rozmowach, a juz absolutnie wykluczone w negocjacjach.

    Skad zatem pomysl w glowie naszego partyjnego wygabundy na az tak bezczelne idiotyzmy ?? Mysle, ze D. Tusk przeklina dzien, w ktorym mianowal Sikohskiego na szefa MSZ – szefa MSZ a nie Ministerstwa Glupich Blagiertsw.

    Dobre 0

  2. lekceważe.mihnika.copyright pisze:

    Przebywając u syna w Londynie, słyszałem uwagi synowej dotyczące znajomości języka angielskiego w wykonaniu Sikorskiego. Jest komunikatywny, to fakt. Ale nic więcej.

    Dobre 0

  3. alek pisze:

    Tak naprawdę to Sikorski atakuje Komorowskiego, który angielski zna dużo gorzej niż Kaczyński.

    Dobre 0

  4. sceptyk pisze:

    Uniwersalnym językiem polityki jest dzisiaj język angielski, którym p. minister Sikorski włada znakomicie. Wstyd mi za mojego prezydenta, który nawet ze swym ojczystym językiem ma problemy.

    Dobre 0

  5. Krol53 pisze:

    Zdaje się, że twórcze zastosowanie przysłowia, jakie zacytował, w wolnym tlumaczeniu, (chocaiaż ja, wolałbym wolne tłumaczenie w wersji funkcjonującej równolegle – o dwóch Marcinach), jest jedną z niewielu, żeby nie powiedzieć – jedyną – umiejetności jakimi wykazać się może monsieur Sikohski. A to szczypnie Szczygłę, zapominając, że ma do czynienia z człowiekiem, który ma licencję pilota i skoczka spadochronowego, samemu podwiązując się do spadochroniarza, podczas piarowskiego skoku w przestworzach. A to, jako szef MON, dokona „przejażdżki” F-16, celem skontrolowania umiejetności pilota i możliwości maszyny, wiadomo- przełożony, chociaż z lataniem ma tyle wspólnego, co jego nazwisko z ptakiem, od którego pochodzi (nazwisko, nie Sikorski). Nie zdiwiłbym się, gdyby okazło się, że podczas lotu, zwracał uwagę pilotowi – gdybyśmy przypadkiem znaleźli się nad Wielką Brytanią,pamiętajcie pilocie, że tam obowiązuje ruch lewostronny! A to, ukąsi prezydenta, zapominając, że można być też wysokim(?) kurduplem.
    A, może to tylko maska, za którą kryje się geniusz? Ekscentryczne zachowanie angielskiego lorda?
    Pażywiom- uwidim, że posłużę się językiem, który nie jest zapewne obcy, obecnie rządzącej ekipie.

    Dobre 0

  6. Eklos pisze:

    Najbardziej wyraziści bywają neofici i to cała tajemnica.

    Dobre 0

  7. Em&Grant pisze:

    p. Magierowski
    Angielszczyzna Sarkozy’ego jest mocno umowna, ale lawirowac w salonach mu nie przeszkadza. Gdyby zatem poskromic tego cwaniaczka i pozeglowac na jego umizgach, wcale niezla z tego bylaby korzysc.
    Pamietam, ze w czasach PRL-u polski ambasador w Finlandii proponowal skorzystac z jego znajomosci … rosyjskiego, ku zdumieniu Finow. W ambasadzie finskiej w Warszawie urzedowal wowczas sekretarz mowiacy biegle po … polsku, a rozmawialismy po tym jak skonczyl wlasnie lekture … polskiej prasy codziennej.
    Dzis ma nam imponowac pan Sikorski? I nominacje dyplomatyczne w rekach jezykowych dyletantow? Dla wielu Polakow to juz „passé lointain”, cher ami.

    Dobre 0

  8. hony pisze:

    uroczo Pan to skomentował :)

    Dobre 0

  9. henrietta pisze:

    Sadze ze nawet znajac obcy jezyk potoczny w rozmowach oficjalnych POWINNO sie pracowac z tlumaczem – myslenie o np. skladni moze przeszkodzic w formulowaniu wnioskow. I sadze ze NA TAKIM POZIOMIE Prezydent jezyk zna (SKORO go tak rozbawil ” angielski ” tuska) co innego rozmowy nieoficjalne na bankietach.
    A Sikorski – coz jaki jest kazdy widzi . Kawal chama ubranego w garnitur z kupionym za bezcen (w latach 80. ) „dworkiem”

    Dobre 0

  10. kl pisze:

    kabotyn prezydentem, tylko tego nam jeszcze brakuje!

    Dobre 0

  11. Maja pisze:

    A może żona p. Sikorskiego wzięłaby się do nauki j. polskiego? Co to za kandydatka na pierwszą damę, która językiem kraju na którego najwyższe stanowisko usiłuje kaknydować jej mąż, mówi tak słabo (nie tylko z „akcentem”, ale z bardzo wieloma błędami)?

    Dobre 0

  12. Winston pisze:

    Watcher napisał:
    03 marca 2010 at 09:11
    Przydałby sie w tym artykule jeszcze jeden akapit – na temat durnego chichotania prezydenta podczas tuskowej przemowy po angielsku.
    —————-

    Ta Tuskowo – Dyzmowa przemowa po angielsku.
    Gdzie byly kabarety i przesmiewcy, co tego tuskowego oksfordu nie podchwycili ???

    W swojej prywatnej wojnie PR, ktora prowadzi ten twoj Tusk 24/dobe, chcial Tusk do nieba, a wyszlo jak zawsze czyli do d…y.

    Smial sie wtedy nie tylko Kaczynski, smiali sie wszyscy inteligentni ludzie z zaby, ktora podsuwala lape, gdzie konie kuja.

    Dobre 0

  13. miki202 pisze:

    Angielski to mały pikuś. Sikorski do tego umie sie posługiwać nożem i widelcem i zna parę osób na świecie. I to jest właśnie to, czego mu nasz pan prezydent nigdy nie wybaczy.

    Dobre 0

  14. Thome pisze:

    „Problem w tym, iż Nicolasowi Sarkozy’emu natura także poskąpiła lingwistycznych talentów.”

    Problem w tym, że Lech Kaczyński jest pozbawiony charyzmy. Do tego podlewa to kompleksami i fobiami. Na dodatek – nie zna języków narodów zarówno obecnych, jak i dawnych mocarstw, które zdefiniowały i definiują politykę międzynarodową dzisiaj. To nie Sarkozy musi uczyć się polskiego, ale Kaczyński francuskiego (lub chociażby angielskiego). Nie dlatego, że Polska jest „gorszym” krajem, ale dlatego, że epizod mocarstwowości i ekspansji ma dawno za sobą i był względnie słabiutki.

    Sikorski ma jedną zaletę deklasującą Kaczyńskiego. On naprawdę w miarę zna międzynarodowy salon i umie z nim rozmawiać. Lech Kaczyński jest profesorem prawa pracy, uczciwym człowiekiem i absolutnie nieporadnym politykiem. Jego naturę definiuje m.in. relacja z żoną. To porządny człowiek – ale nie ekspansywny mężczyzna o naturze samca alfa. Nie ma kwalifikacji na prezydenta i lwa salonowego zdolnego zrobić Polsce odpowiedni PR.

    Dobre 0

  15. 6666 pisze:

    Oni wszyscy powinni pójść na nauki angielskiego do wybitnego lingwisty Grzesia Laty

    Dobre 0

  16. Henry pisze:

    GADKA zdRadka

    POd wpływem [...] i tak nie panuje nad jakimkolwiek językiem a zwłaszcza nad swoim ;-)

    Dobre 0

  17. Piotr pisze:

    Sikorski jest chamem i nawet znajomość angielskiego mu nie pomaga.

    Dobre 0

  18. fritz pisze:

    pro i anty napisał: 03 marca 2010 at 10:41
    Czy minister Sikorski zachował się elegancko czy nie to jedna kwestia.

    Natomiast drugą kwestią jest to jakich kompetencji oczekujemy od prezydenta, jakby niebyło 40 milionowego kraju średniej wielkości z dużymi ambicjami rozwojowymi.

    *** To jest bardzo proste. Ludzie z generacji Kaczynskiego, ktorzy wyjezdzali na rozne fundacje, stypendia, gdzie sie wlasnie jezykow uczyli, byli w 99% szpiclami i bardzo czesto komunistycznymi oportunistami.

    To wlasnie oni podpora komunistycznej dyktatury.
    Tacy ludzie jak Kaczynscy zwalczali ta dyktature. Nie byli szpiclami, dostanie paszportu dla wiekszosci z nich bylo marzeniem scietej glowy nie mowiac o pieniadzach.

    A wiec, jezeli czytasz, ze obecny 50 latek + byl na stypendiach … masz w 99% szpicla przed soba, podpore komunistycznych zbrodniarzy.. ktorzy dzisiaj dalej skutecznie rozkradaja Polske i niszcza panstwo. A moja wiele okazji, bo nim rzadza.
    Wyjatkiem byla i bedzie PiS.
    I Prezydent Lech Kaczynski.

    Dobre 0

  19. Maks pisze:

    Ciekawa teza – Sikorski nie został szefem NATO ze względu na brak znajomości języka francuskiego. Bardzo interesujące. Tym bardziej, że Francja wystąpiła z wojskowych struktur NATO w… 1966 r.

    Dobre 0

  20. mark23 pisze:

    Najmocniej przepraszam, moja pomyłka, autorowi chodziło o Sarkozego, proszę nie zamieszczać mojego poprzedniego komentarza.

    Dobre 0

  21. Winston pisze:

    Thome napisał:
    03 marca 2010 at 11:28

    ………Lech Kaczyński jest profesorem prawa pracy, uczciwym człowiekiem i absolutnie nieporadnym politykiem. Jego naturę definiuje m.in. relacja z żoną.

    …………………………………………

    Panie Thome :

    o zonach niech Pan nie wspomina.
    Kto odwazy sie w ogole porownywac obie Panie.

    Wyobraza sobie Pan pierwsza Dame RP, ktora NIE MOWI po Polsku ??
    Ja sobie nawet to wyobrazam, bez zadnych uprzedzen, ale..

    -niech wygra Sikorski, a polska ulica bedzie 10 lat ryczec ze smiechu z kawalow o polszyznie nowej pierwszej damy.

    Dobre 0

  22. Winston pisze:

    Maks napisał:
    03 marca 2010 at 12:11
    Ciekawa teza – Sikorski nie został szefem NATO ze względu na brak znajomości języka francuskiego. Bardzo interesujące. Tym bardziej, że Francja wystąpiła z wojskowych struktur NATO w… 1966 r.
    —————–

    wystapila, ale ostatnio powrocila, panie Maks, nie wiedziec o tym – to kompromitacja tutaj NA TYM Forum.

    Dobre 0

  23. gwidonesku pisze:

    A ja spytam z innej beczki , w jakim języku mówi przyszła pierwsza dama ? Żona Pana Radka Sikorskiego? Mówi tylko w Idisz i po angielsku czy po polsku również? A synowie pana Radosława ? Mają 2 językowi jak ich matka czy może po polsku też rozmiawiają ? Ma ktoś wiedze w tym temacie? Ciekawy jestem …
    Pozdrawiam:)
    p.s Kaczynski znakomicie posługuje sie angielskim ( mr Sikorski chyba nie wie co mówi )

    Dobre 0

  24. Krol53 pisze:

    @Thome napisał:
    03 marca 2010 at 11:28
    „To porządny człowiek – ale nie ekspansywny mężczyzna o naturze samca alfa. Nie ma kwalifikacji na prezydenta i lwa salonowego zdolnego zrobić Polsce odpowiedni PR.”

    No, Sz. Panie/Pani, komentarz godny „jewropejczyka”, całą gębą! Merkel – samica alfa? Toż to ciotka Aniela, co do trzech, zliczyć nie potrafi. Sarkozy? – fircyk w zalotach. Miedwiediew, samcem alfa? Berlusconi, żigolowaty mafioso? A może Zapatero? A para komików ze szczytów Unii, Ashton i Van Rompuy? Coś mi się widzi, że zafunkcjonowało tu kolejne przysłowie – ” Cudze chwalicie….”
    Sikorski, lwem salonowym? Chyba w salonie fryzjerskim, i to pod warunkiem, ze fryzjer „wyskoczy na jednego”!

    Dobre 0

  25. jerzy pisze:

    Slonia w cyrku mzna nauczyc chodzic po butelkach ale kultury nie mzna sie nauczyc stym trzeba sie urodzic.

    Dobre 0

  26. gwidonesku pisze:

    Swoją drogą , jak z angielskim u Pana Komorowskiego?

    Dobre 0

  27. REEALISTA pisze:

    Swietny artykuł Panie redaktorze. Podzielam zajęte w nim stanowisko w całej rozciągłości. Być to nie znaczy pchać się, a to właśnie czyni Pan Sikorski. W tym pchaniu się do fotela prezydenckiego używa obrażliwych sformułowań, zgodnych zresztą ze standardami Jego partii. Napewno nie świadczy to o wielkości, której brak zarzuca swojemu konkurentowi. Mądrości, kultury,ogromnej wiedzy w każdej dziedzinie, których to atrybutów Panu brakuje Panie Sikorski , może Pan tylko pozazdrościć obecnemu niskiemu Prezydentowi, ale jakże wielkiemu. Wymienionych atrybutów nie mierzy się w metrach wzrostu Panie Sikorski. Trzeba oprócz wzrostu posiadać kręgosłup moralny, a Pan nawe tego nie posiada. Pozwoli Pan, że w tm miejscu posłużę się cytatem z komentarza jednego z internautów:” trzeba mieć kręgosłup, a jeśli się go nie posiada, to jest się miękka szmata ‘. Przepraszam autora, jeśli niezbyt dosłownie zacytowałam. Napoleon Panie Sikorski był bardzo niski a jakże wielki. Nie ma Pan szans Panie Sikorski- jest Pan za malutki. Wybór Prezydenta to nie casting na mister uniwersum. Gdyby Pan jednak tam startował, to odpadłby Pan w przedbiegach. A tak nawiasem mówiąc, to Pan wysokim wzrostem nie grzeszy. Poskąpiono Panu również kultury, inteligencji , a napewno charakteryzuje Pana brak szacunku dla osób niskich a jakże wielkich. Zazdrość o wielkość PANA PREZYDENTA prof.LECHA KACZYŃSKIEGO PRZESŁANIA Panu zdrowy rozsądek – w tym wyścigu do fotela prezydenckiego. Pnu zdrowy rozsądekna w tym wyścigu do fotela prezydenckiego można porównać

    Dobre 0

  28. dr.murek pisze:

    waga napisał:”Sarkozy nie musi znać obcego języka bo sam nim mówi, jak ponad 200 mln ludzi na całym świecie.”
    Języka obcego Sarko nie zna, zna tylko węgierski i francuski, języki których nauczył się w domu i żaden z nich nie jest mu obcy.
    A swoją drogą jak można znać tylko język obcy, nie znając języka narodowego?

    Dobre 0

  29. mqadrat pisze:

    Niektórzy Polacy mają już naprawdę dość tej całej Platformy, zaczynają się buntować i dosłownie, bezpardonowo objeżdżają Premiera. (patrz taxi W-wa)

    Dobre 0

  30. gwidonesku pisze:

    @maks
    francja wystąpiła a jednak jest w Afganistanie …ciekawe to jak jest Francja w tym Nato czy nie? Może sie dowiesz i nam powiesz?:)

    Dobre 0

  31. tesia pisze:

    Mało który przywódca zna inne języki.A od czego są tłumacze?
    O ile wiem,to Lech Kaczyński zna język angielski i rozumie kto co mówi,a nawet poprawiał jakiegoś dziennikarza .Pani Maria Kaczyńska zna 3 obce języki : angielski,francuski bardzo dobrze i chyba hiszpański.Za to Sarkosi nie zna żadnego obcego języka,jest niższy od Lecha Kaczyńskiego i jest głupim pieniaczem z kompleksami niczy z problemami DHED.

    Dobre 0

  32. Czy Komorowski zna angilelski?
    Wg mnie mniej od Kaczyńskiego i tu atakuje Sikorski, bo nie moze sobie pozwolic na bezpośredni atak na Komorowskiego to akcentuje tematy , gdzie ma przewagę.
    Atak słabych punktów Komorowskiego poprzez atak na kaczyńskiego.

    Dobre 0

  33. pro i anty pisze:

    fritz napisał

    *** To jest bardzo proste. Ludzie z generacji Kaczynskiego, ktorzy wyjezdzali na rozne fundacje, stypendia, gdzie sie wlasnie jezykow uczyli, byli w 99% szpiclami i bardzo czesto komunistycznymi oportunistami

    Ale z tego co mi wiadomo, to Radek Sikorski, który miał sprawę z czerwonym w Afganistanie, nie był szpiclem, a angielskiego nauczył się mimo to i to dość dobrze. A prezydent, który pistuje tę funkcję już piąty rok, mógł się angielskiego nauczyć w czasie wolnym podczas swojej kadencji. Pięć lat to wystarczający czas, aby osoba najmniej uzdolniona językowo opanowała ten język, conajmnej dobrze. Bo przecież prezydent, nie jest zasypywany wielką liczbą ustaw wychodzących z Sejmu, a wręcz przeciwnie skarżył się że PO pod tym względem robi za mało.

    I jeszcze jedno. Prezydent Havel, który wiele lat przesiedział w więżieniu i nie był szpiclem władał kilkoma językami, prezydent Klaus też sprawnie mówił kilkoma językami.

    Czy my musimy, tak mało wymagać od głowy państwa, która jakby nie było reprezentuje cały naród?

    Dobre 0

  34. Stan pisze:

    Sam znam biegle trzy języki (angielski, francuski i rosyjski) ale praktyczną korzyść mam teraz tylko z angielskiego. Wnukom doradzam osiągnięcie biegłości w angielskim a nie rozpraszanie wysiłków na naukę innych języków.

    Angielski p.Sikorskiego jest bardzo dobry (choć oczywiście z akcentem) a p.Tuska poprawny – trzeba docenić intencje, wysiłek i podejmowane ryzyko ewentualnego ośmieszenia.

    Dobre 0

  35. ts pisze:

    Ja przypomne ze nasz prezydent nie uie nawet przeczytac to co ma napisane,odznaczajac trenera pilkarzy przeciez mial napisane nazwisko na akcie odznaczenia.Jak bylo wszyscy slyszeli.I oczym wy tutaj dyskutujecie.

    Dobre 0

  36. gajowy bronek pisze:

    Zgadzam się z panem, że prezydent Lech Kaczyński czuje się na międzynarodowych parkietach jak ryba w wodzie.
    Tylko najlepsza, powojenna minister spraw zagranicznych pani Fotyga dorównywała mu sprawnością w tym względzie.

    Dobre 0

  37. fritz pisze:

    pro i anty napisał:
    03 marca 2010 at 12:59
    fritz napisał

    …Ale z tego co mi wiadomo, to Radek Sikorski, który miał sprawę z czerwonym w Afganistanie, nie był szpiclem, a angielskiego nauczył się mimo to i to dość dobrze.

    *** Tylko ze go wtedy w Polsce nie bylo i nie bral udzialu w tym wszystkim. Byl poza systemem. Tak sie ulozylo jego zycie.

    ….A prezydent, który pistuje tę funkcję już piąty rok, mógł się angielskiego nauczyć w czasie wolnym podczas swojej kadencji.

    *** O ile wiem, Lech Kaczynski zna angielski. Do oficjalnych wystapien czy rozmow uzywa tlumacza. I ma racje.

    …I jeszcze jedno. Prezydent Havel, który wiele lat przesiedział w więżieniu i nie był szpiclem władał kilkoma językami, prezydent Klaus też sprawnie mówił kilkoma językami.

    *** Duzo zalezy od mozliwosci edukacyjnych jakie oferowal normalny system edukacyjny w danym kraju. W Polsce byly parszywe. Klaus mowi niezwykle drewnianym angielskim. Mozesz na youtube posluchac. Prawdopodobnie zna rowniez niemiecki. Jego generacja w Czechoslowacji powszechnie znala niemiecki.
    Z Havelem jest to samo, czy zna angielski albo francuski, nie wiem.
    Przy czym francuski jest nosnikiem kultury, cywilizacji w przeciwienstwie do niemieckiego, tak ze bardzo mozliwe ze zna ten jezyk wlasnie z powodu swoich artystycznych talentow.

    …Czy my musimy, tak mało wymagać od głowy państwa, która jakby nie było reprezentuje cały naród?

    *** Od glowy panstwa musi wymagac inteligencji, reprezentowania Polskiej Racji Stanu i charakteru pozwalajacego mu jej (racji stanu) obrone, nie uginajacego sie pod presja. Dokladnie te walory ma Prezydent Lech Kaczynski. Dokladnie tych wlasnosci nie posiadaja jego przeciwnicy. Jezyki sa wygodnym uzupelnieniem, nigdy nie powinny byc kryterium per se.

    Wlasnie Sarkozy czy Brown czy Stalin czy Churchil i jeszcze wielu innych sa swietnymi przykladami. Do spedzenia wakacji w danym kraju naprawde nie potrzebujesz znajomosci jezyka. :)

    Dobre 0

  38. Winston pisze:

    fritz napisał:
    03 marca 2010 at 11:55

    A wiec, jezeli czytasz, ze obecny 50 latek + byl na stypendiach … masz w 99% szpicla przed soba, podpore komunistycznych zbrodniarzy.. ktorzy dzisiaj dalej skutecznie rozkradaja Polske i niszcza panstwo. A moja wiele okazji, bo nim rzadza.
    —————————

    Panie forumowy Kolego Fritz,

    - mozna bylo studiowac w Moskwie i nie byc jakims tam szpiclem i draniem. Trzeba bylo spelniac jednak jeden warunek, trzeba bylo byc cholernie dobrym, w tym co sie robilo. I tam na miejscu trafiali sie ludzie, z ktorymi mozna bylo robic super doktoraty i sluchac Anny German.

    Jesli za mna lazily po ulicach Moskwy jakies mendy, to nie byla to ani moja wina ani zasluga. Dzisiaj jest niewiele inaczej, nie tylko w Moskwie, ale i naZachodzie, tylko metody sa o wiele bardziej wyrafinowane. W pewnym duzym kraju na Zachodzie sluzby specjalne otwieraja codziennie 5.000 listow, czytaja je, zaklejaja i wysylaja do adresata.

    Szpiclowanie jak prostytucja – dwa najstarsze zawody swiata.

    Dobre 0

  39. pro i anty pisze:

    fritz napisał:

    ******Wlasnie Sarkozy czy Brown czy Stalin czy Churchil i jeszcze wielu innych sa swietnymi przykladami. Do spedzenia wakacji w danym kraju naprawde nie potrzebujesz znajomosci jezyka.

    Żeby to prezydentura była czymś, tak łatwym jak wakacje. Ale nie jest i
    prezydent ma ciężko pracować dla narodu , a nie rozkoszować się wakacjami. Bo przecież jeśli uczestniczy w spotkaniach międzynarodowych, to tam, większość spraw ustala się na nieoficalnych spotkaniach, a na oficjalnych tylko prezentuje. I ktoś kto nie zna choćby jednego języka międzynarodowego, stawia się na dzień dobry w gorszej sytuacji.

    Jak będziemy tak potężnym państwem jak Anglia za Churchilla, Rosja za Stalina czy Francja za Napoleona, to możeny oczekiwać że inni nauczą się polskiego. Jak dotąd nie jesteśmy. Więc kompetencje językowe na forach międzynarodowych są naszym przedstawicielom żywotnie potrzebne, nie po to aby błyszczeli, ale po to bo jak najlepiej reprezntowali nasze pańśtwo. Po to aby szybko wychwytywali wszystkie szanse dla Polski i potrafili je wykorzystać.
    Nikt nam nic nie będzie dawał za darmo i na piękne oczy. Na to wszystko trzeba zapracować głową. A głowa musi być dobrze poinformowana.

    Dobre 0

  40. MB pisze:

    No cóż, nie trzeba być specjalnie wykształconym, żeby do mikrofonu krzyczeć: WATAHA, albo opowiadać dowcipy o Obamie, że ma być może polskie korzenie, bo jego przodkowie skonsumowali, być może, polskiego misjonarza.. To wystarczy do czyszczenia żyrandoli. MB

    Dobre 0

  41. gwidonesku pisze:

    No to prawda , PO chyba musiało upaść na głowę żeby wystawić takiego gościa , który jednego dnia był w PiS a drugiego krzyczał o dorżnięciu watah …cóż za inspirująca mentalność…

    Dobre 0

  42. REEALISTA pisze:

    Do p/p ts Mylić się jest rzeczą ludzką. Natomiast nie umieć pisać – to wielki wstyd (komentarz pana/pani o tym świadczy). Człowieku zamiast krytykować profesora zacznij się edukować. Myślę jednak, że nie o to ts chodziło. Ts daje dowód nienawiści do Polaków/patriotów. To czego w takim razie szukasz w moim kraju debilu.

    Dobre 0

  43. fritz pisze:

    Winston napisał: 03 marca 2010 at 14:00
    fritz napisał:

    Panie forumowy Kolego Fritz,

    - mozna bylo studiowac w Moskwie i nie byc jakims tam szpiclem i draniem. Trzeba bylo spelniac jednak jeden warunek, trzeba bylo byc cholernie dobrym, w tym co sie robilo. I tam na miejscu trafiali sie ludzie, z ktorymi mozna bylo robic super doktoraty i sluchac Anny German.

    *** Swietne, zalezy od kierunku. Np. uczelnia KGB, czy tez ta, ktora konczyli marksisci czy tez wojskowe. Po czyms takim wychodzil sowiecki czelowiek.

    Na kierunkach technicznych moglo byc inaczeh.

    …Jesli za mna lazily po ulicach Moskwy jakies mendy, to nie byla to ani moja wina ani zasluga.

    *** Prawdopodobnie jestes inzynierem.

    Dobre 0

  44. gajowy bronek pisze:

    “fritz”, jak przystało na konserwatywnego mieszkańca polski „jagiellońskiej” jest pan za zakazem znajomości języków obcych.
    Odwołuje się pan do braku znajomości języków przez Stalina, Churchila, Władysława Łokietka i faraona Cheopsa zapominając jednakże, że Churchil mógł w swoim rodzimym języku swobodnie pogadać na każdym kontynencie.
    Usprawieliwiając brak znajomości języków przez urzędującego prezydenta kolejny raz próbuje pan dowieść, że ani czarne nie jest czarne ani białe – białe.
    Tymczasem, za Cheopsa było jak pan pisze ale teraz, wulkanizator przy wylotowej szosie chce zatrudnić chłopaka, który potrafi zgadać do klienta także w innym języku, niż tylko rodzimy.
    Mężowie stanu, głowy państw istotne sprawy załatwiają w kuluarach, w rozmowach w cztery oczy.
    Tym wielkim, nie są do niczego potrzebne ani doktorat ani profesura gdyż zarządzają tabunami ekspertów, natomiast brak znajomości „międzynarodowego” języka czyni ich, z założenia, politykami ułomnymi.

    Dobre 0

  45. fritz pisze:

    pro i anty napisał:
    03 marca 2010 at 14:00
    fritz napisał:

    ******Wlasnie Sarkozy czy Brown czy Stalin czy Churchil i jeszcze wielu innych sa swietnymi przykladami. Do spedzenia wakacji w danym kraju naprawde nie potrzebujesz znajomosci jezyka.

    ….Żeby to prezydentura była czymś, tak łatwym jak wakacje. Ale nie jest i
    prezydent ma ciężko pracować dla narodu , a nie rozkoszować się wakacjami.

    *** oczywiscie, tylko ze ktos powyzej napisal, ze Sarkozy zna angielski poniewaz byl w USA na wakacjach.

    Lech Kaczynski rzeczywiscie ciezko pracuje.

    ….I ktoś kto nie zna choćby jednego języka międzynarodowego, stawia się na dzień dobry w gorszej sytuacji.

    *** Do small talk nie potrzebujesz swietnej znajomosci jezyka. A potem, kiedy robi sie powaznie, sa tlumacze, wlasnie dlatego, zeby unikac nieporozumien, zeby drugiej strony wbrew najlepszej woli nie wprowadzic w blad zle dobranym waryzeniem. Chyba, ze sie zna naprawde bardzo, ale to bardzo dobrze zna jezyk.

    …Jak będziemy tak potężnym państwem jak Anglia za Churchilla, Rosja za Stalina czy Francja za Napoleona, to możeny oczekiwać że inni nauczą się polskiego.

    *** Tez beda uzywac tlumacza. Uzywanie tlumacza jest doprawdy bardzo wygodne, nawet jezeli znasz swietnie jezyk. Sprobuj sobie wyobrazic dlaczego.

    …. Po to aby szybko wychwytywali wszystkie szanse dla Polski i potrafili je wykorzystać.

    *** Mylisz dwie sprawy: small talk z rozmowami na jakis konkretny temat. Tam nie ma szybko, szybko… chyba ze sie jest na poziomie obecnej administracji reprezentujacej Polske.

    Rozmowy prowadzi sie wtedy, kiedy ktos ma interes do Polski albo Polska do innego panstwa a wiec druga strona przygotowana albo Polska jest przygotowana. A potem sa eksperci a potem dalsze rozmowy.
    Jestes rozbrajajacy.

    Dobre 0

  46. pro i anty pisze:

    Drogi Fritzu,

    Twoje rozumowanie, choć zapewne nie zdajesz sobie z tego sprawę można, drogą ekstrapolacji łatwo sprowadzić do absurdu.
    Prezydent nie musi mówić żadnym językiem obcym, w tym najbardziej rozpowszechnionym, to równie dobrze po co prezydent ma umieć pisać i czytać, skoro ma do tego sztab ludzi i to nie on sporządza protokół ze spotkań, ani nie przygotowuje umów. Z lektury Kapuścińskiego pamiętam, że Haile Selassje nie pisał, raz bo nieumiał, dwa bo nie chciał,

    Bynajmniej nie zależy mi na sformułowaniu warunku, który miałby wyeliminowac jednego z kandydatów na prezydenta. Chciałbym, żebyśmy mieli najlepszego prezydenta na jakiego stać nasz wcale nie taki mały i nie taki zacofany kraj. Bo to za komuny krążyły dowcipy o kelnarach obsługująch zagrnicznych gości, włądających językami podczas gdy komunistyczni niedouczeni oficjele dukali coś posiłkując się kartką.

    Dobre 0

  47. Ziemkiewicz Rafal pisze:

    Najpierw niech Sikorski nauczy zone po polsku mowic-ja nie zycze sobie takiej Pierwszej Damy(jesli wogole nia zostanie) nie dosc ze niemowiaca to nie POLKA – samokrytyki Sikorski zdalo by sie.

    Dobre 0

  48. mika pisze:

    Gdyby to był normalny kraj a nie „dziki” to już w poniedziałek ,po wiecu w Bydgoszczy pan Sikorski byłby byłym ministrem spraw zagranicznych . Biedna ta Polska ,już widzę jak Moskwa i Berlin zacierają ręce .

    Dobre 0

  49. Canadol pisze:

    Jesli chodzi o zaleznosc znajomosci jezykow obcych, a skutecznoscia w dzialaniachna polityka, to przypominam niejakiego J. Stalina, ktory podobno nawet po rosyjsku ledwo mowil, nie mowiac o angielskim,a tak pieknie wymanewrowal swiatowcow, Churchila i Roosevvelta, ze az milo.

    Dobre 0

  50. Henry pisze:

    @pro i anty napisał:03 marca 2010 at 18:31

    Drogi Fritzu,

    Twoje rozumowanie, choć zapewne nie zdajesz sobie z tego sprawę można, drogą ekstrapolacji łatwo sprowadzić do absurdu.
    =============
    Zbyt daleko idąca ekstrapolacja zawsze doprowadza do absurdu ;-)

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.