Monsieur Sikohski…

We wtorkowej „Kropce nad i” Radosław Sikorski raz jeszcze dowodził swej językowej wyższości nad Lechem Kaczyńskim, przypominając, iż prezydent RP podczas jednego z unijnych szczytów rozmawiał z prezydentem Francji na migi.

Problem w tym, iż Nicolasowi Sarkozy’emu natura także poskąpiła lingwistycznych talentów. Jego znajomość angielskiego jest na poziomie „przedpoczątkującym”, niewielu zatem znajdziemy europejskich przywódców, którzy mogą z nim swobodnie porozmawiać bez pomocy tłumacza. Do chlubnych wyjątków należy m.in. były brytyjski premier Tony Blair, który po francusku mówi znakomicie.

Jeśli dobrze pamiętam, Radosław Sikorski tej umiejętności nie posiada. Co było zresztą jednym z powodów odrzucenia jego kandydatury na stanowisko sekretarza generalnego NATO. Jeśli więc Sikorski chce uniknąć machania rękoma podczas pogawędki z Sarkozym, powinien się przyłożyć do francuskich słówek i zwrotów.

Może np. zacząć naukę od pewnego bardzo znanego przysłowia: „La pelle se moque du fourgon” (w wolnym tłumaczeniu: „Przyganiał kocioł garnkowi”). Bonne chance!

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Tagi: , , , ,

(101) Komentarzy do “Monsieur Sikohski…”

    -
  1. fifi pisze:

    A na co kampania i wybory prezydenckie, taki koszt, zrobmy egzamin konkursowy z kilku jezykow i osoba z najlepszym wynikiem zostanie prezydentem/ka/.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.