Kapitan Daniel Ambroziński stracił życie w Afganistanie, walcząc u boku amerykańskich sojuszników. Polska nie odstąpiła od Stanów Zjednoczonych ani o krok w walce z talibami i ze światowym terroryzmem. Ilu jeszcze polskich oficerów powinno zginąć w Ghazni, by 1 września, w 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej, Waszyngton wydelegował na Westerplatte polityka wysokiego szczebla?
Wraz z armią USA uczestniczyliśmy w inwazji na Irak. Mimo że nadwerężyliśmy w ten sposób nasze stosunki z Niemcami i Francją, mimo krytyki większości europejskich mediów, mimo ofiar w ludziach pozostaliśmy nad Eufratem tak długo, jak było to możliwe. W ilu jeszcze amerykańskich operacjach powinniśmy wziąć udział, by ktoś z Białego Domu raczył przylecieć 1 września do Gdańska?
Tuż przed pierwszą wojną w Zatoce polski wywiad wyciągnął z ciężkiej opresji kilku agentów CIA ukrywających się w Iraku. Notabene tamtą akcją kierował Gromosław Czempiński, który za czasów świetności śp. Układu Warszawskiego był, by tak rzec, po drugiej stronie barykady. Ilu jeszcze amerykańskim chłopcom mamy uratować skórę, by ktoś ważny zza oceanu pofatygował się na rocznicowe uroczystości?
Kupiliśmy także od USA 48 samolotów F-16 w ramach kontrowersyjnego „przetargu stulecia”. Jako że chodziło nie tylko o modernizację polskich sił powietrznych, lecz także o zacieśnienie sojuszu z Waszyngtonem, decyzja w tej sprawie była stricte polityczna. Ile jeszcze samolotów musimy sprowadzić z Ameryki, by przedstawiciel administracji USA pojawił się w Polsce na pierwszowrześniowych obchodach?
Ile jeszcze maszyn CIA powinno wylądować w Szymanach? Ile lat musimy jeszcze poczekać na zniesienie wiz? Ile razy mamy się dać nabić w butelkę tak jak w przypadku umowy o instalacji tarczy antyrakietowej? Jak długo powinniśmy wspierać amerykańskie interesy na Ukrainie?
Co jeszcze powinniśmy zrobić w ciągu najbliższych pięciu dni, by Barack Obama i Hillary Clinton zrozumieli, jak bardzo się kompromitują w oczach Polaków?








Lestek Pisze: 7/08/2009 o 18:27
@Fritz
Te “ogromne” sily sa w duzym stopniu iluzja poniewaz ludzie ci, ich specyficzne zgromadzenie lub ich “kliki” nie maja zadnego organicznego powiazania z ogromna wiekszoscia spoleczenstwa.
*** To sa sily polityczne.. kontroluja np. sady (tzn. sie moga kazdego odstrzelic, wlacznie z Polska dzieki TK decydujacemu o spojnosci z unijnym ustawodastwem), wywoluja miedzynarodowe antypolskie hece, i pare innych drobiazgow.
Ilosc gra marginalna role. Mniej wiecej wszyscy czytelnicy Polityki, polowa nakladu GW
; powiedzialbym okolo 200’000 dusz, niezaleznie od wiary.
…Sciganie ich….
*** Tu nie chodzi o sciganie, tylko o usuniecie z kluczowych stanowisk w panstwie. Warto doplacic, gdyby to zalatwialo sprawe. Problem polega, ze nie zalatwia.. ich celem jest przeksztalcenie Polski w polskojezyczny region europejski o zerowym znaczeniu politycznym, czy raczej niemieckiego landu, bedacy czyms w rodzaju terenu dla ruchow imigracyjnych.
…Wiele krajow, o dobrze wyksztalconych ifrastrukturach przyjmie ich z radoscia, szczegolnie jesli istnieja dodatkowe powiazania rodzinne, etniczne czy tez wspolnych interesow.
*** Oni chca sie poruszac wlasnie w druga strone.
Jak wspomnilem przy innej okazji, jest czas najwyzszy aby stworzyc trzecia platforme, pomiedzy “przemieniancami” dawnych “elit”….
*** Ona moze sie sama tworzy.. ten infantylny sarmatyzm (fajne) defacto nie istnieje. Ten najbardziej zacofany z zacofanych, o.Rydzyk jest tym, ktory prowadzi pionierskie pracy w wykorzystaniu geotermii, ktory jest niezwykle otwarty na nowe pomyslu, np. komorki, ktory stworzyl male centrum medialne i do tego uczelnie i ktory w ten sposob jest przykladem dla wszystkich innych jak trzeba rozwijac wlasna inicjatywe. Innym przykladem jest np. Kluska.. katolik i niezwykle dobrze dzialajacy przymyslowiec. Nic nie ukradl. Z o.Rydzykiem laczy go to, ze sa /byli obydwaj przesladowani przez wszystkie rzady z wyjatkiem rzadu PiS.
…. wszechobecna obawa przed sasiadami,
*** Tak sie przykro sklada, ze obawa przed sasiadami jest jak najbardziej na miejscu o ile chce sie zachowac niepodleglosc tak jak np. Hiszpania czy Holandia ja zachowuja.
…Nowe pokolenie wzrasta, byc moze jest jeszce nie doswiadczone, lecz w wielu wypadkach nie majace urazow psychicznych swych poprzednikow.
*** Oczywiscie, ze nie ma urazow… po prostu nie ma przeszlosci, jest wynarodowione.
Niemcy chca miec jak najwiecej urazow… Polacy ich urazili wypedzajac z Ziem Odzyskanych. Niemcy prowadza polityke bardzo mocnego rozbudzania ncjonalizmu i swiadomosci narodowej.
W Polsce procesy przebiegaja dokladnie na odwrot. Wyrasta pokolenie bez pamieci narodowej, po prostu biologiczna masa.
Szanowny Panie,
Mieszkam w USA od 17 lat i moze sie komus podobac co powiem lub nie. Ameryka przechodzi przez polityczne chustawki, ale grupa ktora najmocniej trzyma sie tutaj u wladzy to Semici. A oni sa wrecz anty-polscy, zreszta jak wielu przedstawicieli narody wybranego w Polsce. Kropka.
Przestancie sie klocic i obrazac na sasiadow – Niemcow i Rosjan i zacznijcie z nimi wspolpracowac bo jestescie im blizsi kulturowo, przestancie wspoluczesniczyc w durnych, z gory przegranych wojnach zainicjowanych przez jakiegos imbecyla z Teksasu, i licznie na SIEBIE. Bo kto umie liczyc liczy na SIEBIE.
Pozdrawiam zza wielkiej wody.
Em@Grant 27/08/2009 o 18:00 Pisze
„…Sojuz na nas nie napadl 1 wrzesnia „.
—*Zechce Laskawy Pan sprawdzic .Nigdy tego nie napisalem.Natomiast wojna rozpoczela sie de facto w momencie podpisania niemiecko-sowieckiego Paktu o Nieagresji (nomen omen)
przez obie strony.Tajny protokol do tego Paktu stanowil,ze „w wypadku zmian terytorialnych i politycznych na obszarach nalezacych do panstwa polskiego,sfery wplywow Niemiec i Zwiazku Sowieckiego beda w przyblizeniu rozdzielone Narwia,Wisla i Sanem „.Byl to 23 sierpnia 1939 roku…
PrzejrzalemPanskie posty,i mimo pewnych roznic, nie widze Pana jako przeciwnika .Nie rozumiem wiec takze zjadliwosci.Na tych forach spotykaja sie ludzie szukajacy pozytywnych rozwiazan dla Polski ,i ich przeciwnicy,razem z obcymi agentami.Co do Pana,nie bardzo rozumiem,jak ktos na zasluzonej emeryturze w Chicago,moze stac sie entuzjasta Imperium Zla i oficera KGB,Putina.Prosze nauczyc sie zeglowania,wyplynac gdzies na wode,zaczac sie cieszyc zyciem.Czego Panu serdecznie zycze.
abc 27/08/2009 o 18:12
„Wytlumaczyc polakom,ze czasy wojen w Europie sie skonczyly”.
Pisze Pan tak,jakby Pan zakladal,ze to Polacy wciaz napadaja na ich sasiadow.Prosze przyjac do wiadomosci,ze to ZAWSZE Niemcy,badz Rosjanie napadali na Polske,i to zawsze z totalistycznymi planami,likwidacji panstwa,badz i panstwa i narodu.Mamy nienormalnych ,chorych z nienawisci, sasiadow.Nie sa w stanie zniesc mysli,ze obok mieszkaja jacys spokojni,kulturalni,pacyfistyczni sasiedzi.Niezalezny obserwator latwo nazwalby ich WARIATAMI .Ktos jeszcze bardziej oddalony dalby diagnoze paranoi schizofrenicznej…
Co do iluzji o koncu wojen,to jest niesmiertelna ludzka utopia.
Odzywa wciaz po kazdej ,wyjatkowo okrutnej wojnie.Choc czasem,cierpienia sa tak straszne ,ze nawet ta iluzja nie ma szansy podniesc glowy.Zydzi w czasie IIw sw. staneli czolem wobec biologicznej zaglady,i mit ten juz sie nie pojawil.Zamiast tego traktuja Palestynczykow tak,jakby to oni ,a nie Niemcy ,dokonali na nich ludobojstwa.
Czy w ogole mit o koncu wojen zasluguje na uwage ? W zasadzie koniec wojen musialby wynikac z radykalnej zmiany natury ludzkiej.Psychologia jako nauka tym sie nie zajmuje ,nie bedac w stanie przewidywac cudow.Dlatego pozostaje to kwestia teologiczna,wiec religijna.W prawoslawiu powaznym problemem jest oczekiwanie na Powtorne Przyjscie Chrystusa.Takie Przyjscie,zwlaszcza widzialne dla kazdego,dzieki prasie i TV,mogloby ,byc moze spowodowac taka zmiane.Ala, z drugiej strony,ma nastapic wowczasSad Ostateczny ,i ukaranie wszystkich
niepoprawnych. Czyli nawet w tej wersji wydarzen nie zaklada sie zmiany natury ludzkiej…
Ostatnie rozwazania o koncu historii,zostaly spowodowane przez upadek oficjalnego komunizmu w Rosji i rozpadu ZSRS.Powstalo pare wartosciowych ksiazek wartych polecenia.Nawrot tej utopii zaczal sie zalamywac po Zamachu Nowojorskim.
Jeszcze wojna w Iraku byla prowadzona w imie Utopii Amerykanskiej Demokracji,ktora nieuchronnie zapanuje nad swiatem,i wszyscy przyjma jej credo.
W tej chwili trudno w dyskursie ideowym odnalezc jej szczatki.
Utopia ta w Polsce jest,to jasne,sladem dzialalnosci agentur obcych.Cala historia Polski jest takim zaprzeczeniem mozliwosci SIELANKI bez rusznicy przeciwpancernej pod reka,ze zwolennicy tej teorii w Polsce spokojnie podzielic mozemy tylko na dwie kategorie.Agenci i wrogowie Polski przygotowujacy „bezkrwawa ” likwidacje Polski i Polakow ,to kategoria pierwsza.Druga zas,liczna,to owce i jelenie,czekajace z usmiechem na ustach na rzez i na rzeznikow.
fritz pisze:
„jedynym polskim sojusznikiem sa USA.”
————–
Tylko w panskim mozgu.
To wspolnota interesow tworzy sojusznikow, a nie „milowanie sie (jednostronne!)”.
Niech Pan wskaze wspolnote interesow miedzy Polska i USA. Niech Pan powie co Polska moze zrobic dla USA? Bo jak niewiele moze to niewiele dostanie. Chyba to oczywiste dla kazdego normalnego czlowieka. Tyle towaru dostaniesz ile zaplacisz.W polityce tak samo.
Bezkrytyczni wielbiciele „” wielkiej”" ameryki .Zapominacie o jednym ,usa jest tak wielka jak wielka zrobia ja jej WASALE .
Ta „”wielka”" ameryka rozpetala wiele wojen napastniczych , byla i jest ciaglym agresorem w calej historii po 1945 r. ale ani jednej SAMA nie wygrala !!! zawsze potrzebowala pomocy takich wasali jak min. Polska . Im mniejszy kundelek ,tym glosniej szczeka do ksiezyca.
Proponuje wszystkim milosnikom ameryki zeby wyjechali do tego raju ,porozmawiamy po trzech miesiacach na blogu .
@fritz
Well, co prawda ja odpisywalem do „Acton” ale skoro otiwerasz dyskusje…
1)”USA prowadzily wtedy jeszcze nie wygrana wojne z Japonia. Wspolpraca ze Stalinem byla absolutnie konieczna.
Oczywiscie, po 1946 USA moglo zrzucic pare bomb atomowych na Rosje.. co z oczywistych powodow nie wchodzilo w rachube, zeby Polakow ratowac.”
Interesujacy argument…czyli jesli lezy to w interesie USA to maja oni prawo a nawet obowiazek „sprzedac” polakow
I jesli bedzi to w ich interesie za 5-10 czy 25 lat zaklada pan iz zrobia inaczej?
2)”To nie Reagan nas wyzwolil spod sovieckiej okupacji tylko….Solidarnosc (z pomoca CIA )
*** Bez sens. Jedno i drugie bylo potrzebne.”
Ergo.. (z pomoca CIA )!
3)”Jeszcze raz: USA sa jedynym gwarantem niepodleglosci Polski. Zreszta tylko dlatego Polska nie zostala juz rozparcelowana na regiony europejskie. To prubuje zreszta malymi krokami realizowac Tusk.”
Ktos juz dobrze zauwazyl ze polska niepodleglosc byla „wymuszona” przez polskie wojsko pod wodza Marszalka
Wiazanie niepodelglosci polski z Willsonem jest „mitem” ktory dla celow politycznych jest czesto uzywany przez osoby o specyficznych pogladach politycznych
Dodam tylko iz podawanie tego jako przykladu altruismu czy tez idealizmu jest nie powazne.
Intersujace, ten sam argument byl uzyt przez PRL-owskich kacykow tylko w miejce USA nalzezy wstawic ZSSRR
4)” jesli jest pan wstanie przedstawic mi JEDEN przyklad z histori to skladam obietnice honorowa ze wydrukuje ten moj blog I go zjem
*** Och, chociazby wymuszenie niepodleglosci Polski przez prez. Willsona po 1.WS.
Smacznego.”
Krew zawsze była najmniej wartościowym argumentem przetargowym a to amerykańskiej polityce nadaje lobby które wuysuwa wobec Polski konkretne żądania finansowe
Ameryka zbyt sie nie wysilila nie wysylajac zadnego wyzszej rangi przedstawiciela na rocznice wrzesnia. A wszystkiemu jest moim zdaniem wybor na prezydenta czlowieka, ktory jak widac optuje zupelnie w innym kierunku niz dotychczasowi prezydenci. Dlatego rezultat widac zarowno w polityce tego kraju w stosunku do Polski jak i sam fakt interesowania sie naszym krajem. Szkoda tylko, ze tak dobrze przez lata ukladajace sie stosunki polsko-amerykanskie, raptem zostaja oziebiane bez uzasadnienia przez strone amerykanska. Nie przypuszczam, zeby narod polski tego nie widzial i nie odczuwal i zeby mu bylo z tego wzgledu obojetnie. Popsuc cos jest duzo latwiej niz potem naprawic. Dlatego nalezy ubolewac nad nie zawiniona przez nasz kraj sprawa.
Autor i niektórzy komentatorzy tutaj zdają się sądzić że ignorowanie nas przez USA jest wynikiem tego że rządzą demokraci. Przypominam jak było gdy rządzili republikanie – co uzyskaliśmy od nich w zamian za bycie dobrym sojusznikiem czego obecna administracja nie chce nam dać? Cokolwiek komuś wpada do głowy? Może offset za myśliwce? Dostęp do businessu w Iraku? Łatwo zrzucać teraz winę na ludzi którzy są z innej politycznej bajki niż Rzepa, ale oni przecież koła w stosunkach polska amerykańskich nie wymyślili. Tak naprawdę nic się nie zmieniło – poza stosunkiem do Rosji który zamiast retorycznie-niechętnego zamienił się w retorycznie-pojednawczy. Mam wrażenie że rozczarowanie ameryką raz za razem udowadnia że koncepcja stawiania jej jako sojusznika przed krajami UE jest delikatnie to określając niezbyt rozsądna. TEraz jednak dla jej zwolenników nastały dobre czasy – zawsze mogą powiedzieć że to nie ich koncepcja jest poroniona tylko władza w USA nie taka jak trzeba. I że trzeba jeszcze przez chwilę zacisnąć zęby i poczekać aż amerykanie znów wybiorą właściwą – prawicową władzę.
@stanko z W.
Uzupełniam poprzedni wpis.
Wychodzi na to, że Jan Ciechanowski i Pobóg-Malinowski są pragmatykami-materialistami, ponieważ mają odmienne zapatrywania na sens Powstania Warszawskiego niż Stanko z W., znakomity historyk, co wyciąga z rękawa, a właściwie z kapelusz diagnozy historii świata. Podobnie ma się sprawa z pozytywistycznymi krytykami romantycznej ideologii powstańczej czy też krakowskimi Stańczykami. Niech to Stanko z W. wracając do jego wcześniejszej uwagi, co to Michnik zakłamuje, a IPN z „rzeczpospolitą” odkłamują, bo jakoś na razie poprzestaje na deklaracjach jeno.
Aby jednak nie poprzestawać na tym tylko na dodam, co następuje. Istotnie uważam za wysoce irracjonalne domaganie się, by jakieś państwo było reprezentowane przez swojego przywódcę na lokalnie ustalonych obchodach rocznicy, nawet jeśli ma ona charakter uniwersalny. A jeszcze bardziej irracjonalne jest kształtowanie świadomości społecznej wedle postulatu, że skoro domagamy się historycznych gestów, to inni mają obowiązek je spełniać. I tak czeka się na symbole zamiast brać się do roboty. I tak np. my stale pokrzywdzeni przez brak symbolicznego zadośćuczynienia nie musimy się bronić. Mija już kolejny dzień antyplskiej propagandy rosyjskiej i poza narzekaniami na krzywdę jaka nas spotyka, nie ma żadnej odpowiedzi, ani ze strony tych wspaniałych odkłamywaczy z IPN ani bardzo przecież kompetentnych speców z „Rz”.
Moi kochani!
Polska to jedyny duzy kraj bez recesji! Olac tarcze i Ameryke.
Olac glupote Rosji.
Ameryka to dziadostwo, a Rosja jeszcze wieksze.Niemcy?
Tez przereklamowane.Polska jest niezalezna i na tyle mocna ze se sama poradzi.
@fritz
„Jaroslaw Kaczynski siedzial przy zielonym stoliku.”
Mega ROTFL. Może i siedział, ale razem z Kuczmą, Saakaszwilim oraz kotem swojego brata i grał w pokerka na zapałki.
# wiktorowi1 można pozazdrościć dobrego samopoczucia w jego samowiedzy – ma wszystko jasne i proste w swej głowie jak za starych, dobrych czasów PRL. Przy tym jak zwykle wypisuje sążniste i eklektyczne nibypolemiki (jak wczoraj o 19:47), w których przemieszane są jego wypowiedzi z tymi dyskutanta, zwykle miejscami obrażając przeciwnika (nie tylko mnie, jak na innych blogach „Rz”). Przemieszane w nich są elementy racjonalne i wzięte z wyobraźni, ale nie wiadomo czyje. Pozdrawiam Cię Wiktorze1 i tylko proszę nie odpowiadaj, że te pierwsze to wyłącznie Twoje, a drugie wyłącznie moje, szkoda czasu Twego, mego i innych osób tu goszczących.
# Wazzonowi (27/08/2009 o 21:22) pragnę przyznać rację, gdy stwierdza: „Autor i niektórzy komentatorzy tutaj zdają się sądzić że ignorowanie nas przez USA jest wynikiem tego że rządzą demokraci. Przypominam jak było gdy rządzili republikanie – co uzyskaliśmy od nich w zamian za bycie dobrym sojusznikiem (…)”. Ze skruchą przyznam, że popełniłem błąd obwiniając tylko demokratów USA. Jego ocena jest bliższa prawdy, choć nie podchodziłbym nazbyt po kupiecku do spraw związanych z ideą demokracji i humanizmu w dzisiejszym świecie. Notabene, histeria prowizowa była żenującym falstartem naszych polityków. Pozdrawiam wszystkich.
Zawsze byłem zwolennikiem zacieśniania związków polsko-amerykańskich. Ale porażka McCaina źle wróżyła – a teraz to się materializuje. Demokratyczne d…. Obama i Hillary pokazują swoją hierarchię wartości. To jest Change!!! – trzeba o tym pamietać.
Jakie wnioski ? – niestety smutne:
- nie będzie garnizonu wojsk amerykańskich w Polsce (tarcza);
- nie liczymy się w geopolitycznych obrachunkach USA;
- skoro tak, to rząd powinien ogłosić wycofanie wojsk z Afganistanu w przeciągu góra pół roku – po co nam obecność tam…..
Gdy Amerykanie będą musieli zatkać dziurę po naszym wycofaniu się liczoną w dziesiątkach milionach dolarów – wtedy przypomną sobie o Polsce. Ale nie powinno być powrotu – bez zniesienia wiz i bez co najmniej 10 stanowisk Patriotów w Polsce, które mogą być z amerykańskimi soldatami.
Trzeba się szanować – wtedy będą szanować nas inni.
PS.
1. Brawo Redaktorze za trafne oddanie emocji przeciętnych Polaków.
2. Ta rekordowo żywa dyskusja i ilość postów powinna dać do myślenia rządowi.
@Fritz
W odpowiedzi na ostatni blog od Pana, moge tylko powiedziec ze brak wiedzy i praktycznego „know-how”, jak lawirowac pomiedzy przeszkodami jest klopotem tych, ktorym obecny status quo w Polsce nie odpowiada. Obecnie nic nie staje na przeszkodzie aby przedsiewziecia mialy legalna siedzibe w innych krajach Uni, gdzie prawo jest bardziej przejrzyste a mialy tylko czesciowe operacje w Polsce. Jesli, miejscowa „zagniezdzona” sitwa zrobi niesympatyczne posuniecie, to beda mieli na karku tych przed ktorymi sie plaszcza. Jesli chodzi o system finansowy, to nic nie stoi na przeszkodzie aby planowc siec spoldzieczych (kooperatywnych) bankow, Tego typu instytucje finansowe zawsze sa blizej rynku i maja koszta operacyjne nizsze niz duze bankowe „molochy”. Byla doskonala tradycja tego typu dzialalnosci od czasow pruskich w Wielkopolsce, a obecnie w Szwajcarii duza czesc bankowosci jest w rekach bankow kantonowych, ktore sa de-facto spoldzielczymi. Jesli pan Rydzyk o tym nie pomyslal, warto mu to podsunac. To tylko kilka przykladow. Nikt nigdzie nie znalazl dobrego rozwiazania tam gdzie wiekszosc pozycji „jest obstawiona”, uzywajac prawidel gry ktore sa znane starym „wygom, urkom und starken”. Jest koniecznym aby wprowadzic nowe elementy na arene i do gry a raz uderzywszy nie dac stronie przeciwnej odsapnac.
Wojna czy to agresywna czy wyzwolencza czy polityczna lub ekonomiczna ma na celu wygrana, nie komromis czy konsensus. Raz opozycja zostanie politycznie „wymiskowana” jak to mowiono na wsiach w ktorych spedzajem wakacje, to ich nastepne proby prawdopodobnie sie nie powioda. A dalsze moce finasowe, polityczne czy ekonomiczne przejmowac sie kastratami nie beda, o ile ich globalne witalne interesy nie beda zagrozone. Swiat prawdopodobnie nie zauwazy samej zmiany, a koszt jakichkolwiek koncesji do ponadnarodowych instytucji bedzie nizszy niz utrzymywanie z instytucjonalizowanej warstwy pasozytow.
To tylko udzew na Pana refleksje.
Uklony, Lestek
Gosc Pisze:
27/08/2009 o 13:12 Smiem twierdzic, ze obecna Polska, poprzez swoje wladze, glebokie zakorzenienie w komunizmie, szczegolnie w sektorach “waznych”, prowadzenie polityki zagranicznej itd. nie jest sojusznikiem USA.—–
Bingo, to jest to. polecam poczytac jeszcze raz ten wpis.Bagno trzeba oczyscic by byc traktowanym jako sojusznik! USA traktuje powaznie sojusznikow , zobaczcie jakie struktury newralgiczne jak wladza sadownicza , wykonawcza, nie zostaly zlustrowane.Traktujecie USA jak idiotow co to wizy nie chca zniesc /szczegolnie dla agentow moskwy/ i nie daja patriotow. O innych aspektach nie wspomne.Zeby budzic respekt panstwo musi byc silne , wyzbyte agentow roznej masci , nawet amerykanskich , to dopiero beda cie szanowac.
Moj boze,wam ten komentarze putin poprawia,rosja mysdlo ze jak ma jamy na satelicie to rzadzi aqwiatem
Umawiam sie 7a piec lat z panstwen do moskwy !na okolicznosc kapitulscji po 75 latach(granice bislorusi ,litwy I innych ,dotro na 36 kilometrow do moskwy
Tak mi dopomoz bog
Kluszynem
@Bruno
Ja nie pogardzam Polska tylko oszolomami wszelkiej masci, tu akurat narodowosc jest mi obojetna. Swoje blogi z reguly ograniczam do jasnych faktow.
„Rosja jest krajem surowcowym o mniejszym od pogardzanej od ciebie Polski poziomie HDI i PKB na mieszk. a my żyjemy z pracy rąk a nie z surowców.”
Akurat tutaj sie calkowicie sie zgadzam, ze Polska zyje z pracy rak a nie z pracy glow jak w rozwinietych krajach….
Na surowce nie ma co pluc bo zyje z nich i to na o wiele wyzszym poziomie niz Polska wiele krajow jak Emiraty, Kanada czy Australia. Fakt, ze Polska za rosyjski gaz i rope placi 2-3 wiecej niz kosztuje tam jego wydobycie tylko swiadczy o ich madrosci. Tak sie sklada, ze roznica w HDI i PKB miedzy Polska i Rosja jest niewielka i szybko moze sie zmienic tak jak n.p. ostatnio wystapilo w wypadku Estonii, Lotwy i Litwy. Na koniec chcialbym dodac, ze Polska ma jednak widoczny towar eksportowy – wlasnych obywateli, z ktorych 10% opuscilo juz kraj. To dzieki ich transferom gospodarka polska trzyma sie jeszcze kupy….Moze to jeszcze gorsze niz eksport surowcow??
@Stanko z W.
# wiktorowi1 można pozazdrościć dobrego samopoczucia w jego samowiedzy
– ma wszystko jasne i proste w swej głowie jak za starych, dobrych czasów PRL.
Ciekawe spostrzeżnie. To raczej wszystko jest jasne dla Stanka z W. Machnie się to i owo symbolicznie i szafa gra. Nic dziwnego, że uważa czasy PRL za stare i dobre.
Przy tym jak zwykle wypisuje sążniste i eklektyczne nibypolemiki (jak wczoraj o 19:47), w których przemieszane są jego wypowiedzi z tymi dyskutanta,
Skoro Stanko z W. nie potrafi odróżnić jednych od drugich, jego problem.
zwykle miejscami obrażając przeciwnika (nie tylko mnie, jak na innych blogach “Rz”).
Biedny Stanko z W. wrażliwy jak mało kto, a nadto, prawdziwa trusia dyskusyjna, np. w odniesieniu do demokratów w USA.
Przemieszane w nich są elementy racjonalne i wzięte z wyobraźni, ale nie wiadomo czyje.
Nie będę wyjaśniał, skoro Stanko z W. nie wie, niech tak zostanie.
Pozdrawiam Cię Wiktorze1 i tylko proszę nie odpowiadaj, że te pierwsze to wyłącznie Twoje, a drugie wyłącznie moje,
Skądże znowu, drugie na pewno nie wyłącznie Stanka z W., ma on przecież wielu kongenialnych bl(a)gierów.
szkoda czasu Twego, mego i innych osób tu goszczących.
Stanko z W. nie musi czytać ano odpowiadać.
PS. Było też pytanie do Stanka z W. Jakoś je przeoczył, nasz symbolista.
Dużo tego, nawet opinie błędne i sądy oparte na zdezaktualizowanych przesłankach zachowują w wielu wypadkach walor nadających się do dyskusji. Na początku pozwolę sobie na pogrupowanie opinii na „ameryko-entuzjastyczne” i „ameryko-sceptyczne” .
Do pierwszej, mniej licznej grupy, zaliczyć trzeba opinie obserwatora nowojorskiego, actona, fritza. Przepraszam pominiętych, skupiam się na tych, które szczególnie przykuły moją uwagę. Ponadto studiowanie tych wszystkich wpisów… sami rozumiecie
Do drugiej grupy należy większość wpisów. Z ciekawszych wymienię: Pedrek Wyrzutek (spora erudycja zaprawiona nieznośnym rusofilstwem), oraz te posty, które przypominają o amerykańskim skrajnym pragmatyzmie w relacjach międzynarodowych.
Są też posty w stylu „jacy jesteśmy beznadziejni”, „to wszystko nasza wina”, „nasze oczekiwania były od początku nierealistyczne” itp.
Bardzo ciekawe są też socjologiczne analizy Lestka, naświetlające tło społeczne w USA, choć trudno mi się pogodzić z traktowaniem polityki w kategoriach procesów naturalnych, które nie są ekspresją woli i nie podlegają moralnej ocenie. A to – w moim przekonaniu – z wpisów Lestka wynika. Nie kwestionuję samoistnej wagi tła społecznego, ale jednostronne skupianie się na tym aspekcie, choć poznawczo frapujące, jest w gruncie rzeczy jałowe, w sensie możliwości wyciągnięcia politycznych wniosków. Nie będę rozwijał tego wątku, bo ugrzęznę w dygresjach.
Sam należałem do zwolenników scisłego sojuszu polityczno-militarnego z USA. Dlatego argumentacja actona, jako najbliższa moim niegdysiejszym poglądom, wydaje mi się najlepiej reprezentującą stanowisko zwolenników oparcia polskiej polityki zagranicznej na fundamencie sojuszu z USA. Ponieważ jest też przy okazji wyłożona w klarowny i uporządkowany sposób, pozwolę sobie odnieść się polemicznie właśnie do niej, pomijając inne, czasem bardzo interesujące wątki i wpisy
wrzucam w częściach, bo w całości nie przechodzi
@acton
„1)to nie Ameryka potrzebuje nas, ale my Ameryki. Dzis dla Ameryki jesteśmy malo znaczącym partnerem, zas Ameryka dla nas jest podstawowa. Biadolenie niektorych internautow, ze Amerykanie nas lekcewaza jest zalosne. Jakie Ameryka ma dlugi i zobowiązania wobec Polski? To ze Roosevelt oszukal Polonie w wyborach w czasie wojny? Ameryka nie była naszym sojusznikiem, gdy wybuchla II wojna swiatowa; nie dawala nam zadnych gwarancji. Ale to ona (dzieki polityce Reagana) najwydatniej wsparla nasza walke o wolnosc.”
Ameryka BYŁA naszym sojusznikiem w czasie wojny, i wbrew pozorom III Rzesza była dlaUSA przeeciwikiem grozniejszym niż Japonia. Program Manhattan był odpowiedzią na zagrożenie niemieckie, a nie japońskie. My z Niemcami walczyliśmy dłużej, i bez żadnych meandrów. To, co spotkało nas w Jałcie to była zdrada, dla której NIE MA usprawiedliwienia. Jest to dla nas lekcja, że jeśli ktoś nas raz sprzedał w pewnych okolicznościach, to zrobi to ponownie, jeśli okoliczności będą podobne.
Co do Regana (którego podonie jak Wilsona bardzo szanuję), to uważam że równie uprawnione jest stwierdzenie że to Polacy wsparli go w jego walce przez ciągłą dywersje w socjalistycznym łagrze. To był strategiczny sojusz, który skończył się wraz z porzuceniem przez Kreml ambicji walki o globalną hegemonię, na rzecz powrotu do XIX wiecznej polityki równowagi sił pomiędzy mocarstwami.
Wszystko wskazuje na to, że Kreml który do swojej wizji kusi Amerykę już prawie 10 lat, wreszcie dopioł swego.
Kiedy Obama wracał z Moskwy z parafowanym układem START II, twierdziłem że jest rzeczą niemożliwą, że Rosjanie zrobili to za nic. Coś musieli dostać, coś cennego. Jak widać, dostali.
„2)z Rosja mamy historie 400 lat walki, a przez ostatnie 200 jestesmy w starciu z nia bez szans. Rok 1917-20 szybko sie nie powtorzy, a Rosja wyraznie pokazuje, ze chce byc mocarstwem i traktuje ‘bliska zagranice’ jako swoja strefe wplywow. Jesli nie chcemy tego zaakceptowac, jesli nie chcemy byc wasalem Rosji, musimy sami być zdeterminowani aby się bronic i szukac sojusznikow, na których można polegac.”
wszystko się zgadza, za wyjątkiem tych sojuszników. Ich nie ma, a my wydajemy środki na budowe armii, która nie jest w stanie bronić kraju, a może działać jedynie jako komponent NATO.
Kiedy Amerykanie rok prawie rok temu badali przyczyny klęski i rozpadu armi gruzińskiej, stwierdzili że główną przyczyną było to, że oni sami wyszkolili ją do brania udziału w ich misjach, a nie obrony własnego kraju. Najlepsza brugada gruzińska była w tym czasie w Iraku…
To wszystko już było. W 1939 struktura naszej armii i doktryna jej użycia tworzone były z założeniem, że jeśli Niemcy uderzą, Francja natychmiast ich spacyfikuje. Deja Vu.
„3)Zachod (w tym EU) nas sprzeda, gdy bedzie postawiony przed opcja nastawiania karku za nas. Zachowa się jak rok temu w wojnie w Gruzji. Teraz nam to nie grozi, poniewaz Rosja wciaz jest zbyt slaba, ale kto wie co bedzie za lat 20″
Ależ tak! Tylko że ten „Zachód” to z naszego punktu widzenia przede wszystkim USA, nasz „jedyny sojusznik w Europie”. Nie możemy już na nich liczyć (o ile mogliśmy kiedykolwiek…). Polacy czują to instynktownie, i przećwiczony na katastrofach instynkt nas nie zawodzi.
„4)Tylko Amerykanie moga jeszcze dzialac w imie honoru i zobowiazan. Ktos tu pisal, ze Ameryka jest krajem sklepikarzy bez honoru. Szkoda, ze mieszkajac w USA nie zadal sobie zadnego trudu aby ten kraj poznac, poza Safeway’em czy 7/11. Idealizm w polityce amerykanskiej obecny byl zawsze. Poswiecano go niekiedy dla real politics, ale prosze przypomniec sobie chocby Reagana. Sam Obama zwyciężył wybory, ponieważ odwoływał się do pewnych ideałów.”
Idealizm w amerykańskiej polityce był tylko jednym z czynników. Pragmatyzm często brał górę, a wybór pomiędzy Obamą a McCainem był dość wyrazistym wyborem pomiędzy idealizmem i honorem a pragmatyzmem i PR-em. Skutki pomału zaczynają do większości docierać.
„5)Chcąc być traktowanym serio przez Amerykanow, musimy przestac biadolic, ze nam się cos należy, a pokazac, ze możemy być przydatnym sojusznikiem. To nie tylko lobby żydowskie decyduje o miejscu Izraela w polityce amerykańskiej (choc odgrywa znaczaca role i Polonia winna się uczyc jak organizowac się i wykorzystywać dla dobra starej ojczyzny). 7 milionowy narod ma jedna z najlepszych armii swiata, i to się liczy. Jaka jest nasza armia każdy widzi; jaka jest kadra dowodcza, również. Nieliczni, którzy sa żołnierzami z prawdziwego zdarzenia, odchodza, albo sa z armii wypychani (Polko, Petelicki, Skrzypczak).”
generalnie uwagi słuszne, za wyjątkiem tego, że mamy pokazywać, że jesteśmy przydatnym sojusznikiem. Przecież my od 6-ciu lat nic innego nie robimy! i jakie są tego efekty? Żałosne! To już Turcy, którzy dużo lepiej WASPów znają, potrafią ich dobrze wycyckać. Przy czym z naszego punktu widzenia utrzymywanie fikcji, jaką jest złudne poczucie bezpieczeństwa wynikające ze statusu „przyjaciela Ameryki”, będzie MUSIAŁO nas drogo kosztować. Dlatego lepiej wyrzucić dziurawą szalupę i ubrać się w kapoki, niż liczyć na to, na co liczy blondynka, która będzie oglądać każdego pornosa do końca, w nadziei że to się zakończy ślubem…
„6)eszcze gorzej jest ze świadomości nas wszystkich, ze silna armia nam jest potrzebna, ze Polska nie lezy na Madagaskarze, ale ma potężnych wrogow blisko siebie. Wciąż slysze glosy, poco wydawac te pieniadze na samoloty, czołgi, czy armie. Taka postawa to zaproszenie innych aby wytestowali nasza determinacje. Czy 45 lat komunizmu, wojny i rozbiory nie nauczyly nas niczego? Czy az tyle jest małości w nas”
Wydawanie bardzo ograniczonych środków na samoloty wielzdaniowe to w naszej sytuacji to samo, co zakup najnowocześniejszych na świecie niszczycieli i okrętów podwodnych w 1936-39. To nie sa wbrew pozorom detale, tylko sprawy fundamentalne. Polsce nie sa potrzebne F-16. Polska potrzebuje Armi Krajowej. Ochotniczej i masowej. Już teraz, a nie pod okupacją! Civis pacem – para bellum!
„Kokludujac: Jeśli my sami nie umiemy się szanowac; jeśli sami nie umiemy stworzyc powaznego panstwa, które będzie respektowane przez innych; jeśli nie jesteśmy gotowi do ofiar, ale kupczymy nasza wolnością; jeśli sami nie przygotowujemy się do obrony, to nie liczmy na sojusznikow, nawet na Ameryke, ze nastawi za nas karku.”
Na razie to my nadstawiamy karku za Amerykę, co jest kupczeniem naszą wolnością. Dlatego właśnie Amerykanie nas nie szanują (i mają racje!). Oni tu sobie przewerbowali Zacharskiego, Czempińskiego, Millera i całą czerwoną ferajnę, a Kaczorom zamydlili oczy.
Geopolityczne konstrukcje Kaczyńskich miałyby sens, gdyby USA nie miały alternatywy. Ale miały, i wybrały. Z Obamą w Białym Domu jesteśmy NA LODZIE!!!
A hasłem następnych wyborów w Polsce powinno być:
JEŚLI UMIESZ LICZYĆ, LICZ NA SIEBIE, GŁĄBIE!
„2 lata temu sami stracilismy okazje aby Amerykanow wciągnąć do Polski za sprawa tarczy. Zaczęliśmy się targowac z Amerykanami, którzy słusznie uwazali, ze powinnyśmy zapłacić za wyciagniecie nas z szarej strefy rosyjskich wplywow. Ale nie. Mysmy chcieli aby Amerykanie zaplacili nam za prawo obrony nas przed wrogami. To była stracona okazja. Jeszcze pare lat wczesniej, gdy Bush zrobilby wszystko aby wciągnąć nas do Iraku, nie zarzadalismy stworzenia baz amerykańskich w Polsce. Klimat był dobry i Amerykanie mogli przenieść czesc baz z Niemiec do Polski. Nie, mysli zaczeli bredzic o zniesieniu wiz, tak jakby to było wazne dla naszej racji stanu.”
Mam tu smutną satysfakcję, że już trzy lata temu ostrzegałem moich znajomych (jeden z nich był wtedy rzecznikiem prasowym Rotfelda), że tarcza w Polsce to nie jest jedyna opcja SDI z technicznego punktu widzenia, a jeśli tak, to Amerykanie mogą się z tego wycofać.
To była opcja najtańsza, ale okazało się że koszty polityczne obciążają ją w zbyt wielkoim stopniu.
Dlatego dodadzą przeciwpociskom trzeci stopień lub umieszczą je na okręcie podwodnym, pływającym tuż przy naszym brzegu, jeśli sytuacja będzie tego wymagać z ich punktu widzenia.
Co do przenoszenia Ramstein do Gliwic, to do tego nigdy nie było dobrego klimatu, i chyba już nie będzie. Rosja ma wystarczające środki by odpowiedzieć adekwatnie na taki akt, który z ich punktu widzenia byłby równoznaczny z casus belli. Amerykanie to wiedzą, i dlatego tego nie zrobili wtedy, a tym bardziej teraz.
Może, gdyby Mc Cain wygrał… ale nie wygrał, a Baran Obawa będzie budował wiatraki, a nie walczył o dostęp do kaspijskiego szelfu. I raczej będzie się łasił do Kremla, niż straszył ich grubym kijem.
Zresztą tak naprawdę nawet Mc Cain nie miałby już czym straszyć, bo „żydowskie wojny” były dla USA w ostatnich 8-miu latach zbyt kosztowne.
Tymczasem w strategicznej skali jest prawdopodobne, że USA bedą raczej skłonne wspierać Rosję przeciw Chinom. Kiedy Huntington o tym pisał, wydawało mi się to bzdurą.
Dziś widzę, że znów bedziemy za Chińczyków trzymać kciuki…
„I na koniec, nie mogę sobie tego darowac, wybieramy wladze, które sprzedaja nam g… opakowane w błyszczący PR, bez zadania sobie trudu, aby madrze wybrac. To może robic Francuz, Niemiec, czy Anglik. My, za cos takiego zaplacimy wczesniej czy pozniej danine krwi. Niestety.”
Pełna zgoda, choć trzeba pamietać, że diabeł tkwi w szczegółach. Trzeba planować obronę przy realistycznym założeniu, że bronić się będziemy samotnie, możliwe że na dwóch frontach.
Możliwości zapobioeżenia takiej sytuacji środkami politycznymi wydają się ograniczone. Jedyne co pozostaje to potencjał odstraszania, oparty o strategię asymetryczną, połączony z determinacją do uporczywej obrony kraju pomimo wielkich strat. Tylko to gwarantować może potencjalnym agresorom poziom strat w ludziach, oraz kosztów operacji, zniechęcający do prób użycia siły w relacjach z Polską.
Chyba że zrezygnujemy z niepodległości, co nam przed II wojną tak Stalin, jak i Hitler łaskawie oferowali…
Tertiam non datur.
Lestek Pisze: 28/08/2009 o 02:22
…. Obecnie nic nie staje na przeszkodzie aby przedsiewziecia mialy legalna siedzibe w innych krajach Uni, gdzie prawo jest bardziej przejrzyste a mialy tylko czesciowe operacje w Polsce.
*** Tutaj nie chodzi o aspekt ekonomiczny tylko o polityczny. Ekonomiczny jest zupelnie inna bajka, jakby Kippling powiedzial.
… Jesli chodzi o system finansowy, to nic nie stoi na przeszkodzie aby planowc siec spoldzieczych (kooperatywnych) bankow,
*** To sa wlasnie SKOKi, ktore rozwiajaja sie niezwykle dynamicznie i ktore Tusk i PO probuja sparalizowac.
….obecnie w Szwajcarii duza czesc bankowosci jest w rekach bankow kantonowych, ktore sa de-facto spoldzielczymi.
*** Nie slyszalem porownania bankow kantonalnych z bankami spoldzielczymi. Banki kantonalne sa czyms w rodzaju panstwowych bankow pojedynczych kantonow. Kantony w Szwajcarii maja wieksza „niepodleglosc” niz Polska w Uni Europejskiej, oczywiscie z wyjatkiem armii. Spoldzielczym odpowiadaja roznego rodzaju „kassy”.
….Raz opozycja zostanie politycznie “wymiskowana” jak to mowiono na wsiach w ktorych spedzajem wakacje, to ich nastepne proby prawdopodobnie sie nie powioda. A dalsze moce finasowe, polityczne czy ekonomiczne przejmowac sie kastratami nie beda, o ile ich globalne witalne interesy nie beda zagrozone. Swiat prawdopodobnie nie zauwazy samej zmiany, a koszt jakichkolwiek koncesji do ponadnarodowych instytucji bedzie nizszy niz utrzymywanie z instytucjonalizowanej warstwy pasozytow.
*** Ladne. Tylko w przypadku Polski chodzi o inny rodzaj problemow. A wiec nie problemy normalnej, a wiec ekonomiczne we wszystkich odmianach i walka pozycyjna w celu zapewniania zyskow, tylko principialnie stosunek do panstwa Polska. Stosunek srodowisk, o ktorych mowilem, jest principialnie wrogi i to sa dokladnie te same srodowiska, ktore robily wszystko, zeby Polska po I WS nie odzyskala niepodleglosci.
Tusk i rzad PO nalezy do tych srodowisk. Salon, michnikowszczyzna i etnicznie polska postkomuna rowniez.
Tym rozni sie Polska od innych krajow, w ktorych zadna z walczacych wrecz na noze grup polityczno-ekonomicznych nie kwestionuje istnienia wlasnego panstwa.
pozdrawiam
Myślę, że znane powszechnie jest powiedzenie któregoś z Anglików – być może Churchila, że imperia nie mają przyjaciół – mają interesy. Jeśli to sobie uświadomimy to reszta jest logicznym ciągiem tej zasady. Jasne jak słońce, proste jak drut.
Reytan Pisze: 27/08/2009 o 18:14
Dziekuje i pozdrawiam.
Postu nie ma, ale niech tak zostanie.
abc Pisze: 27/08/2009 o 20:41
fritz pisze:
“jedynym polskim sojusznikiem sa USA.”
————–
Tylko w panskim mozgu.
To wspolnota interesow tworzy sojusznikow, a nie “milowanie sie (jednostronne!)”.
Niech Pan wskaze wspolnote interesow miedzy Polska i USA. Niech Pan powie co Polska moze zrobic dla USA?
*** Istnienie Polski, fizyczne, jako niepodleglego panstwa gotowego walczyc o niepodleglosc, z powodu polozenia, jest dla USA wazne z powodu roli jaka wlasnie niepodlegla Polska odgrywa w kontrolowaniu sytuacji w Europie.
Dlatego wlasnie powstanie tarczy bylo takie wazne. Jej powstanie stabilizowaloby stosunku polsko-amerykanskie na zupelnie innej plaszczyznie, uniezaleznialo od codziennej polityki. Taka codzienna polityka jest wlasnie zmiana prezydentow. Prezydenci sie zmieniaja a tarcza razem z amerykanska druzyna sygnalizowalaby obecnosc USA w Polsce.
Co do wspolnych interesow z Niemcami.
Niemcy maja z Polska tylko jeden interes. Zaasymilowac.
Pytanie polega nie na tym, czy, tylko w jaki sposob.
Pierwszym krokiem jest pozbawienie pamieci historycznej, a wiec wynarodowienie.
Likwidujac nauke historii w gimnazjach Tusk wlasnie ten cel zaczal likwidowac.
Jestem gotow sie zalozyc, ze nie znasz praktycznie polskiej historii ani kultury.
abc Pisze: 27/08/2009 o 18:12
Mamy trojkat waimarski.
Stworzymy trojkat gdanski: Niemcy, Polska, Rosja.
Pozostaje tylko dwie trudnosci do pokonania.
(1) wytlumaczyc polakom, ze czasy wojen w Europie sie skonczyly, nie ma wiec zagrozenia militarnego. Jest tylko kooperacja gospodarcza (w ktorej kazdy zyskuje tyle ile zdola uzyskac).
*** Nonsens. Sposob prowadzenia wojny sie zmienil. Zderzenie militarne jest ostatnim srodkiem, jak to chyba Clausewitz powiedzial.
…(2) zrozumiec, ze Polska jako najslabsze ogniwo bedzie czesciej musiala godzic sie na kompromisy.
*** Nonsens. Polska nie moze godzic sie na kompromisy prowadzace do utraty niepodleglosci, np. przez zniszczenie struktur panstwowych.
A dokladnie ta polityke realizuje Tusk.
sądząc z lektury dotąd ponad 230 wpisów temat jest ważny i dużo można znaleźć cennej wymiany poglądów i spostrzeżeń wywołanych tym felietonem.
Chcę teraz odnieść się do wypowiedzi adresowanych do mnie.
Wiktor1 dziś o 8:45 zapytał mnie na koniec: „PS. Było też pytanie do Stanka z W. Jakoś je przeoczył, nasz symbolista.”
Łatwo sprawdzić, nie było żadnego pytania do mnie w kierowanej do mnie lawinie jego wpisów polemicznych, z wczoraj o 12:48, 19:47 i 22:39.
A zabrałem głos po tym jak dwukrotnie, niewybrednie zaatakował red. Magierowskiego i Radio Maryja (26.bm. o 23:12 i 27.bm. o 8:38 – to drugie, krótsze cytuję „A oto dodatkowy argument, aby red. Magierowskiego mianować prezydentem USA (mozna nawet zrezygnować z Sekretarza Stanu). Oto prezydent pierwszej potęgi świata przyjeżdża np. to Torunia, a tamtejszy ojdyr powiada: “Patrzcie ten prezydent nawet nie musi się myć”. A my wszyscy rośniemy we własnych oczach, na drugi dzień “Rz” ppublikuje wstępniak, jaką to jesteśmy potęgą.”).
Moja na to reakcja (27. bm. 0 11:32), cytuję: „pewien arogant ironizuje: czy to “Rzeczpospolita” ma decydować o składzie US-delegacji na 70. rocznicę wybuchu II WŚ rozpętanej po zmowie Hitlera ze Stalinem…Otóż nie wie, albo nie chce, że Polska dała czwartą po ZSRR, USA i Wielkiej Brytanii żywą siłę wojskową do walki z obłędem hitleryzmu (wspieranego początkowo przez sowietyzm) oraz że Stany Zjednoczone wraz z Wielką Brytanią były głównym rozgrywającym II WŚ. Zatem zwykła kultura osobista wymaga pewnego gestu ze strony USA.”.
W jego odpowiedzi jest m.in. „Powiedziałbym, że zwykła kultura osobista, ale przede wszystkim racjonalny osąd (czego brakuje red. Magierowskiemu i Stankowi z W.) … Stanko z W. przechodzi sam siebie w eksrapolacjach.”.
Wiktor1, ten notoryczny łowca błędów pisowni, np. u frytza, być może popełnia tu niewybredne błędy świadomie. Będę go odtąd ignorował, jak czynią to pp. R.H., frytz, Ernest T. i inni – w których towarzystwie kiedyś ten „polemista” mnie umieścił, co poczytuję sobie za zaszczyt.
P.S. tylko tępi pseudointeligenci mogli gęgać za „GW”, że wałęsizm o. Rydzyka witającego czarnego misjonarza w Częstochowie to akt rasizmu… to albo zła wola i chamstwo, albo tępota umysłowa. Tertium non datur.
cd. do poprzedniego wpisu:
ten niezamierzony dwuznacznik tamtego P.S. z pewnością nie sugeruje złej woli i chamstwa wielebnemu o. dyrektorowi.
@fritz
Jak rozumiem, w pryncypiach i celach polityki nie róznimy się zanadto. Za top w diagnozie sytuacji i doborze środków, już dużo bardziej.
Dlatego jesteś również adresatem polemiki, skierowanej do actona, bowiem z dotychczasowej aktywności wnoszę, że podzielasz jego punkt widzenia.
Przepraszam że na „ty”, ale w tym przypadku to wynika z pewnego poczucia koleżeństwa, a nie lekceważenia
Przy okazji omówienie artykułu w FAZ
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Niemiecki-dziennik-zalamaly-sie-polskie-marzenia,wid,11437078,wiadomosc.html
Ten rodzaj emocji, która się w nim pojawia, Niemcy nazywają „Schadenfreude”. Tym niemniej, pierwszy raz od długiego czasu jakiś sensowny artykuł na temat Polski w FAZ.
@Stanko z W.
Chcę teraz odnieść się do wypowiedzi adresowanych do mnie.
Wiktor1 dziś o 8:45 zapytał mnie na koniec: „PS. Było też pytanie do Stanka z W. Jakoś je przeoczył, nasz symbolista.”
Łatwo sprawdzić, nie było żadnego pytania do mnie w kierowanej do mnie lawinie jego wpisów polemicznych, z wczoraj o 12:48, 19:47 i 22:39.
Owszem, była wyraźna sugestia, by Stanko z W. wyjaśnił, co Michnik zakłamuje, a IPN z „RZ” odkłamują. No jak będzie?
A zabrałem głos po tym jak dwukrotnie, niewybrednie zaatakował red. Magierowskiego i Radio Maryja (26.bm. o 23:12 i 27.bm. o 8:38 – to drugie, krótsze cytuję „A oto dodatkowy argument, aby red. Magierowskiego mianować prezydentem USA (mozna nawet zrezygnować z Sekretarza Stanu). Oto prezydent pierwszej potęgi świata przyjeżdża np. to Torunia, a tamtejszy ojdyr powiada: “Patrzcie ten prezydent nawet nie musi się myć”. A my wszyscy rośniemy we własnych oczach, na drugi dzień “Rz” ppublikuje wstępniak, jaką to jesteśmy potęgą.”).
Moja na to reakcja (27. bm. 0 11:32), cytuję: „pewien arogant ironizuje: czy to “Rzeczpospolita” ma decydować o składzie US-delegacji na 70. rocznicę wybuchu II WŚ rozpętanej po zmowie Hitlera ze Stalinem…
Istotnie, ironizowałem i nadal to podtrzymuję.
Otóż nie wie, albo nie chce, że Polska dała czwartą po ZSRR, USA i Wielkiej Brytanii żywą siłę wojskową do walki z obłędem hitleryzmu (wspieranego początkowo przez sowietyzm) oraz że Stany Zjednoczone wraz z Wielką Brytanią były głównym rozgrywającym II WŚ. Zatem zwykła kultura osobista wymaga pewnego gestu ze strony USA.”.
W jego odpowiedzi jest m.in. „Powiedziałbym, że zwykła kultura osobista, ale przede wszystkim racjonalny osąd (czego brakuje red. Magierowskiemu i Stankowi z W.) … Stanko z W. przechodzi sam siebie w eksrapolacjach.”.
Nie do końca zacytowane, ale skoro Stanko z W. przechodzi sam siebie w ekstrapolacjach (teraz dobrze?), to niby czemu ma sobie oszczędzać opuszczeń. Siebie oczywiście zacytował w pełni.
Wiktor1, ten notoryczny łowca błędów pisowni, np. u frytza, być może popełnia tu niewybredne błędy świadomie.
Może tak, może nie.
Będę go odtąd ignorował, jak czynią to pp. R.H., frytz, Ernest T. i inni – w których towarzystwie kiedyś ten “polemista” mnie umieścił, co poczytuję sobie za zaszczyt.
Jaki Stanko z W., taki zaszczyt.
P.S. tylko tępi pseudointeligenci mogli gęgać za “GW”, że wałęsizm o. Rydzyka witającego czarnego misjonarza w Częstochowie to akt rasizmu… to albo zła wola i chamstwo, albo tępota umysłowa. Tertium non datur.
Tutaj Stanko z W. ma niewątpliwe rację. To, co O. Rydzyk zademonstował to zła ….
Dalej sobie prosze wpisać to, co jest po „zła” a przed „tertium non datur”, można też zamienić „albo” na „i”.
Dziękując p. Ernestowi Treywaszowi za cenny odsyłacz do opinii z niemieckiej gazety, mam takie refleksje.
Zachowajmy spokój i – naśladując Niemców – jednoczmy się w polityce zagranicznej. Po I WŚ, strategiczny wektor orientacji na sojusz z Wielką Brytanią i Stanami okazał się jedynie rozsądny i możliwy, a więc korzystny (mimo goryczy po II WŚ). Po pakcie Ribbentrop-Mołotow w 1939, po już świeżych umowach prezydenta Putina z kanclerzem Schroederem (ta przyszłość dopiero się tworzy i może być różnie), najlepszym wyjściem jest niezmienność orientacji. A zjednoczeni wewnętrznie przetrwamy meandry polityki mocarstw świata (też w stanie nieustalonym – powstających albo gasnących) i Europy (raczej już byłych). Budujmy swoją wielkość w dobrej codziennej współpracy z nowymi sąsiadami – pamiętając, że zarówno Rosja, jak i Niemcy mają swoje dalekosiężne strategie. I uważajmy ich za partnerów i konkurentów, nie wrogów…
@Stanko z W.
„Dziękując p. Ernestowi Treywaszowi za cenny odsyłacz do opinii z niemieckiej gazety, mam takie refleksje.”
Pan jest wobec mnie bardzo uprzejmy, ja zaś nie mogę się Panu tym samym zrewanżować, zważywszy na to, co Pan proponuje. Ze względu na powagę tematu daruje mi Pan, mam nadzieję uchybienie konwenansom.
„Zachowajmy spokój i – naśladując Niemców – jednoczmy się w polityce zagranicznej.”
- wpierw trzeba mieć rząd, który dba o interesy narodowe. Niemcy go mają, my – nie. Program opozycji PiSowskiej, nazwijmy go tu umownie „opcją amerykańską”, właśnie bankrutuje. Wbrew temu co twierdzi acton, nie z naszej winy.
Jaki ma być zatem program, wokół którego Polacy powinni się jednoczyć? Jeśli ma być nim to, co Pan dalej proponuje (a co wydaje się być programem PO), to twierdze stanowczo że to jest droga do nikąd.
„Po I WŚ, strategiczny wektor orientacji na sojusz z Wielką Brytanią i Stanami okazał się jedynie rozsądny i możliwy,”
- Po I WS Polska zorientowana była na Francję. Wlk. Brytania prowadziła wrogą nam politykę proniemiecką, a USA wycofały się z Europy. Oznaki silnej korozji tej koncepcji (sojuszu politycznego i wojskowego z Francją) pojawiły się w trakcie konferencji w Locarno. Odmowa Francji działań prewencyjnych przeciw Niemcom w 1933 przesądziła sprawę. Już wtedy było jasne, że Francja nie ruszy się spoza linii Maginota. Dlatego powinniśmy się przygotować do zupełnie innej wojny, niż ta z 1920.
Inna sprawa, że nikt jeszcze wtedy nie znał potęgi Blitzkriegu. W 1939, w odróżnieniu od 1920 polskim armiom zabrakło miejsca i czasu, by cofać sią w sposób uporządkowany. Werhmaht był szybszy od Tuchaczewskiego i Budionnego, zwłaszcza przy dobrej pogodzie.
„Po pakcie Ribbentrop-Mołotow w 1939, po już świeżych umowach prezydenta Putina z kanclerzem Schroederem (ta przyszłość dopiero się tworzy i może być różnie), najlepszym wyjściem jest niezmienność orientacji.”
- To jest opinia kuriozalna. Rosja i Niemcy są po swoim drugim Rapallo, Obama właśnie sprawia nam repetę z Locarno, a my mamy dla świętego spokoju udawać że wszystko OK, zaklinając w ten sposób rzeczywistość?
Pomysł godny premiera Tuska!
„Budujmy swoją wielkość w dobrej codziennej współpracy z nowymi sąsiadami – pamiętając, że zarówno Rosja, jak i Niemcy mają swoje dalekosiężne strategie. I uważajmy ich za partnerów i konkurentów, nie wrogów…”
- Ręce odpadają od klawiatury.
Podstawą właściwej polityki jest właściwa percepcja rzeczywistości. Niemcy i Rosja nie są naszymi partnerami, bo nie uważają nas za równych sobie. Na żadne „partnerstwo” Polski z nimi nie ma tu miejsca. Oni chcą być partnerem dla USA, a nie dla Polski.
Choć w pewnych dziedzinach występuje czasami między nami konkurencja, generalnie gramy w różnych ligach. To że mała i bezbronna Polska, przy braku sprawnego rządu może im czasem namieszać, jest dla tych krajów anomalią, którą trzeba natychmiast usunąć.
Ponadto główną ideą, czy też raczej mitem UE, jest zastąpienie konkurencji między państwami harmonizacją ich polityki na szczeblu europejskim. To jednak rodzi problem dystrybucji władzy na tym szczeblu. Ostatnie rozstrzygnięcia pod tym względem (Lizbona) są dla nas nie do przyjecia. Czytałeś jak Martin Schulz (o ile dobrze pamiętam) sugerował, że Polsce dla dobra Europy i jej samej, być może trzeba bedzie „wykręcić ręce”?
Co do Rosji zaś, mamy do czynienia z otwartą wrogością i rosnącym, stricte militarnym zagrożeniem, że o broni „gazowej” nie wspomnę…
Zresztą strategiczny antagonizm pomiędzy mocarstwową Rosją a niepodległą Polską ma charakter strukturalny. Dlatego naszym głównym problemem politycznym nie jest konflikt polsko-rosyjski (ten jest nieusuwalny), tylko skierowana przeciw nam współpraca strategiczna Rosji i Niemiec, i nasze w tym konflikcie faktyczne osamotnienie.
Wydaje sie ze Polsce oprocz stopniowego „oglupiania” i zwiekszania dystansu ekonomicznego („cywilizacyjnego”) nic specjalnie w obecnym czasie nie grozi, jesli reasumuje zawartosc z powyzszych blogow prawidlowo. Zachodni sasiad zdaje sobie sprawe z tego ze ich dynamika populacyjna nie potrzebuje „leben raum’u” a rosnace mniejszosci nie-europejsiego pochodzenia powoli zaczynaja rozkladac tradycyjnie ustalone struktury spoleczne Niemiec. Poza niemieckojezycznymi czesciami Austrii i Szwajcarji, istnieja juz czesciowo zasymilowane czesci dawnej Wschodniej Europy, jak Czechy, Slowacja, Wegry, Chorwacja i Slowenia gdzie jezyk niemiecki jest drugim jezykiem z wyboru a metody „biznesowe” i powiazania finansowe sa glownie z niemieckojezycznymi osrodkami. Wszystkie te wspomniane kraje beda „malym piwem”, w wypadku gdy/jesli Niemcom uda sie „przerobic” wiekszosc ludzi w obecnej Polsce tez na quasi Niemcow. W takim wypadku kontynent europejski dostalby siezupelnie lub prawie zupelnie pod kontrole niemiecka, jezyk niemiecki, ktory sie do tego dobrze nadaje, stalby sie, byc moze, nowym lingua franca tak utworzonej Mitteleurope, i bedzie uwienczeniem ich tysiacletnich (plus) wysilkow. Tu szereg moich wlasnych dygresji. Fizycznie wiekszosc Polakow (oczywiscie nie wszyscy) nie odstaje od fizycznych typow charakterystycznych dla przecietnego Niemca, a ironicznie jest bardziej „aryjskim” niz nim sa Niemiecko-jezyczni ludzie z Bawarii, Austrii czy Szwajcarji. Jest wiele, oczywiscie, opini w Niemczech o Polakach, wiekszosc negatywnych, jakkolwiek w jednej z opin ktore czytalem kilka lat wstecz w jednej z glownych niemieckich dziennikow, moznaby by sadzic ze „Polacy” sa wedle autora tego komentarza obecnie najlepszym potencjalnym emigrantem w Niemczech sa ludzie z Polski, gdyz „gdy sa juz czescia systemu” sa pracowici, uczciwi i czysci (poza polskim „milieu”) i maja „odpowiednie antropologiczne atrybuty” aby nie „odstawac” wizualnie od innych w Niemczech. jednym slowem „rezerwuar” potencjalnych nowych Niemcow. Jak wielu Polakow sami sie przekonalo w wiekszosci innch krajow Uni, fizyczna roznica pomiedzy przyjezdnymi z Polski a miejscowymi jest znacznie wieksza. Nie jestem filo-niemiecki lecz obiektywnie musze stwierdzic ze poza okresami znanymi z historii o ktorych wiekszosc ma „wyrzezane w narodowej pamieci” jak Krzyzacy, rozbiory, Kultukampf/Hakata i oczywiscie lata 1939-1945, rzady Niemcow byly czesto korzystne dla przecietnego czlowieka pod ich administracja. Poddanstwo zostalo zlikwidowane najwczesniej w zaborze pruskim, powszechne szkolnictwo i powszechna sluzba wojskowa (co bylo tez forma przusposobienia/edukacji) byly w prowadzone tam w sposob racjonalny tez wczesniej niz w pozostalych dwoch zaborach. Prawo bylo tez finkcjonalne w przeciwienstwie do orbitralnego w Imperium Rosyjskim i „dziurawego” w Austrii. Indywidualni ludzie, w przeszlosci tak i obecnie, nie koniecznie byli pod presja zmieniac swe (polskie) nazwiska lub zapierac sie swego pochodzenia etnicznego pod varunkiem ze byli „versant” w niemieckim jezyku i niemieckich normach spolecznych. W takich wypadkach nie bylo zbyt duzych zapor w karierach zawodowych, politycznych czy innych. De-facto, duza czesc, „kasy wiodacej” (np. Junker Klasse) dawnych Prus, ktore zjednoczyly Niemcy w XIX wieku bylo czesciowo pochodzenia slowianskiego (polabskiego i czesciowo polskiego). Oczywiscie ludzie ci uwazali sie za Niemcow.
Raz taki nowy „Grossdeutchland” zrodzi sie, jest duza szansa ze Anglosasi przestana byc aktywni w Europie a Kraje takie jak Wlochy, Francja i Rosja stana sie satelitami ttego tworu. Nie wspominam o Skandynawach czy Holandrach/Flamandach bo tam roznice jezykowe, mentalne i kulturowe w stosunku do Niemiec sa stosunkowo mniejsze.
Czy obecny rzad w Polsce i jego sponsorzy dazy do przyspieszenia takiego to procesu czy zdarza sie on tylko na zasadzi inercji, tego nie wiem. Lecz jest to scenariusz ktory jest mozliwy lub tez taki ktorego sie mozna spodziewac.
Oczywiscie kraje anglosaskie (lub raczej obecnie anglojezyczne?) i Rosja beda sie staraly ten process opozniac, lecz zawsze moga sie zadowolic jakims dodatkowymi koncesjami takimi jak „pozyczki” czy inne formy finansowania, pomoc realna czy fizyczna w nowych konfliktach czy tez jezeli chodzi o Rosje pomoc w konsolidacji rozlatujacego sie „gosudarstwa”. Jak mowia ekonomisci i bankerzy inwestycyjni Rosja i Niemcy to idealny „fit”, polaczenie koniecznosci z mozliwosciam/zasobami, ktory powinien byc korzystny dla obu tych stron. Polska w tym kontekscie jest ( po francusku) „bouchon”, korkiem blokujacym ostani wylot systemu trawiennego przez co calosc staje sie niewydajna.
Dla rozrywki wspomne ze poznalem dwie mlode dziewczyny, obecnie mlode kobiety, corki mych znajomych w Austrii, obie czysto polskiego pochodzenia, z czysto polskim nazwiskiem a ktore byly inteligientnymi i pracowitymi studentakami. W wielu, opisanym mi, wypadkach, byly przedstawiane wizytujacym szkole (do ktorej uczeszczaly) dygnitarzom jako reprezentanki „typowych Austryjaczek”. Glownie nie dlatego ze mialy dobre wyniki (jako ze takowe mialy) lecz ze byly jasnowlose i niebieskookie (w kontrascie do bardziej upigmantowego ogolu). Stereotypy maja wiec, powodujac sie tym przykladem, przydlugawa egzystencje.
Powyzsze jest napisane aby wniecic odzew, jak kij, ktory sie „wrazi” w mrowisko. Nie jest mym celem aby urazic/urazac kogokolwiek.
Lestek
P.S. 2 przepraszam Kolegę Fritza za zniekształcenie jego nicku w dyskusji powyżej z pewną osobą. Pozdrawiam fritza i wszystkich piszących, których komentarze są społecznie pożyteczne i budujące, a dla mnie i wielu pouczające.
Od roku przeglądając różne fora w Internecie mogłem zauważyć, że tylko na stronie „Rzeczpospolitej” występuje unikalne skupisko poważnych dyskutantów i komentatorów, (z pewnym wyjątkiem – jednego, dwóch „dyżurnych”, którzy mają zwyczaj obrzucania autora felietonu i/lub polemisty epitetami, a nie podejmują gałązki oliwnej polemisty – pewnie zbyt fanatyczni albo ograniczeni). Jeśli padają czasem ostre sformułowania (jak np. u fritza), to wymierzone (abstrakcyjnie) w trendy polityczne, albo (fizycznie) w osoby pełniące funkcje publiczne z owymi trendami związane, nie zaś w polemistę – co świadczy o wyższym poziomie kultury dyskusji w „Rz” niż gdzie indziej. Niemal każdy felieton redaktorów „Rz” i dyskusje nim wywołane mogą wciągnąć czytelnika na godziny czy dnie do lektury lub komentowania. Będzie to zapewne kopalnia wiedzy dla przyszłych historyków i politologów, europejskich i amerykańskich.
Pragnę odnieść się z sympatią do komentarzy fritza, którego pasja wypowiedzi z trafnymi analizami naszej rzeczywistości politycznej jest godna podziwu, choć (jak ktokolwiek inny z ludzi) ma zwykle rację nie w stu procentach, albo przerysowuje swoje oceny. (Wybrałem go, choć piszą tu nawet równie dobrzy lub lepsi, co mówię z pokorą nowicjusza). Jak kiedyś wyznałem, kojarzy mi się fritz z p. Markiem z Bawarii, erudytą znającym fakty z życia w Niemczech i tak krytycznym jak elokwentnym uczestnikiem forum „Rozmowy niedokończone” Radia Maryja poprzedzanego programem TV „Trwam” (którego jestem, też krytycznym, słuchaczem od początku tej stacji, która to zburzyła postkomunistyczny monopol medialny w Polsce oraz tabu ‘poprawności politycznej’ homo post-sovieticus – za co chwała oo. T. Rydzykowi i współpracownikom oraz tysiącom ich zelatorów i fundatorów w Polsce i za oceanem).
# oto np. 27. bm. o 16:16 Fritz odpowiada na „Wstyd, Fritz” – autorowi ‘powiedzmy janek’ (który stwierdził, że „Polska swoją niepodległość zawsze wywalczała własnym wysiłkiem, innym niczego nie zawdzięcza”) że (fritz) „Niepodleglosc Polski po I Wojnie Swiatowej zostala uznana tylko i wylacznie pod naciskiem prezydenta [USA] Wilsona.” Obaj mają rację, jeśli usunąć kategoryczność stwierdzeń. Też w innych komentarzach ścierają się oba takie skrajne poglądy. Bliższa mi jest jednak postaw fritza, ponieważ jakiś czas temu przypadkowo znalazłem w Internecie list dziękczynny wielu setek polskich (i polsko-żydowskich) inteligentów z Wielkopolski, którzy w latach 1920. podpisali ów list adresowany do ówczesnej administracji USA.
@ Wiesiek (27. bm. O 00:56) słusznie zauważa: „Nie przyjezdza Obama. Ale nie przyjezdza tez ani Sarkozy, ani Brown. (…)” a kończy, że „Chcialby uslyszec kto jest alternatywa dla USA – Francja z nieobecnym Sarkozym, czy Wlk Brytania z nieobecnym Brownem?”
Wyjaśnienie jest proste: nie żyjemy już w czasach monolitu społecznego przy tamtym śmiertelnym zagrożeniu cywilizacji świata podczas II WŚ, ani totalitaryzmu w kaesach pod butem Chruszczowa (jak wymachiwał nim w ONZ) czy rakiet (dziś zardzewiałych) z doktryną ‘ograniczonej suwerenności państw Układu Warszawskiego’ Breżniewa, która zbankrutowała razem z imperium ZSRR – przy walnym udziale republikanina Ronalda Reagana i papieża Jana Pawła II.
Sytuacja w demokracjach zachodnich jest płynna, jak w Polsce i UE. Nadzieję musimy zatem wiązać z alternatywną opcją polityczną, czyli konserwatystami UK i neokonserwatystami (w gronie republikanów) USA.
Do Fritza nie chcę pisać bo, z całym szacunkiem, nie umiem pomóc człowiekowi, który nie umie stanąć na własnych nogach. Zamiast spróbować, chce zarazić nas swoim strachem. Myli się w ocenie woli przeżycia Polski i Polaków.
Jasne, nasi dwaj potężni sąsiedzi mają różne cele, w tym i niecne. Ale jesteśmy, istniejemy i mamy się całkiem dobrze. Lepiej niż kiedykolwiek w ciągu ostatnich 200 lat. Wyobrażam sobie co pisałby fritz np 100 lat temu, zapewne że nigdy, że nie da się, że juz po wszystkim, itd ? I co?
Piszę to ze smutkiem, bo czasem czytujac Rz podczytuję i komentarze fritza ceniąc go za opis rzeczywistości, diagnozy i definicje… Ale gdy przechodzi do wniosków i zaleceń, opadają mi ręce… jest niestety epigonem swoich własnych uprzedzeń i strachów. I niestety chyba również nie widzi jak dynamicznie zmienia się sytuacja na świecie, przede wszystkim w ekonomii.
Postawię tę tezę jasno, nawet kosztem przerysowania – Amerykę nie stać dzisiaj na politykę instrumentalizacji Polski przeciw Niemcom i Rosji. Nie stać i w związku z tym rezygnuje.
Skraca front bo jest w gospodarczym kryzysie. Koncentruje się na Blikim Wschodzie i coraz bardziej na Azji. Polskę z Waszyngtonu widać coraz mniej i to się szybko nie zmieni.
Ale to nie jest katastrofa, że konserwatyści z UK i neokonserwatyści z US, na których liczy ‘stanko’, nie pomogą. Nasi sąsiedzi pamietają historię i znają polska waleczność i determinację. Na to trzeba liczyć i być samemu gotowym.
Rozbawił mnie „stanko” dowodem na zasługi Wilsona w odzyskaniu niepodległości przez Polskę po I wś – list dziękczynny inteligentów z Wielkopolski /tak się podpisali, a nie swoimi nazwiskami?/.
Porzućmy złudzenia, zacznijmy myśleć realnie…
@powiedzmy janek
Czym innym jest polska waleczność, czym innym zaś skuteczność w walce. Ostatnim popis skuteczności w polskim wydaniu (w skali strategicznej, a nie tylko operacyjnej) miał miejsce blisko 90 lat temu. Od tego czasu raczej dostawaliśmy w skórę, albo wygrywając niekiedy bitwy, przegrywaliśmy wojnę. Zarówno na polach bitew, jak i w gabinetach dyplomatów.
Ponadto nic tak nie wpływa na niskie morale, jak brak gotowości do obrony. Mam tu na myśli nie tylko odpowiedni sprzęt, ale bardziej nawet przeszkolone rezerwy mobilizacyjne, oraz potencjał organizacyjny państwa – czyli struktur gotowych do uruchomienia w momencie pojawienia sie poważnego zagrożenia. Dzisiejsza słabość Polski pod względem militarnym, prędzej czy pózniej przełoży się na poważne skutki polityczne, bo z wiktymologicznego punktu widzenia, słabość potencjalnej ofiary jest zachętą dla agresora.
Dla poparcia mojego punktu widzenia pozwole sobie dołączyć link do wywiadu z najbardziej kompetentną w tych sprawach Osobą w Polsce, który jest Panu (i innym, mam nadzieję) juz znany.
http://www.rp.pl/artykul/2,355549_Czas_skonczyc__z_betonem.html
Co do ogólnej oceny sytuacji politycznej Polski, którą Pan prezentuje, to zdumiewające jest, jak z poprawnie interpretowanych szczegółów (np. nieuchronny odwrót Ameryki z Europy, spowodowany czynnikami ekonomicznymi), buduje Pan fałszywy obraz braku zagrożenia Polski przez Rosję i Niemcy, zwłaszcza działające wspólnie.
Państwa te mają ambicje mocarstwowe, otwarcie wyrażane przez Rosję i niezbyt dobrze skrywane przez Niemcy (aspiracje do statusu stałego członka RB ONZ).
Granicą wpływów imperialnych jednego mocarstwa, jest miejsce, gdzie zaczynają się wpływy innego uznanego mopcarstwa. W świecie zdominowanym przez mocarstwa, nie ma miejsca na państwa niepodległe, które mocarstwami nie są.
Z rosyjskiego punktu widzenia jedynym wyborem, który Polska ma jest wybór, komu chcemy podlegać: Rosji czy Niemcom? Z rosyjskiej perspektywy dotychczasowy wybór patrona amerykańskiego był czynnikiem destabilizujacym porządek europejski, podobnie jak amerykańskie zaangażowanie w Europie.
Ponieważ, jak Pan słusznie zauważył, Stany sie wycofują, wracamy do sytuacji sprzed 1939, czyli do wyboru pomiedzy dżumą a cholerą.
Doktryna Piłsudskiego, zakładająca że jakikolwiek sojusz z jednym z mocarstw ościennych, to początek końca polskiej niepodległości, jest w naszej sytuacji doktryną ponadczasową.
o płytkości rozumowania i lekceważeniu spraw poważnych oraz patriotyzmu setek ludzi dziś nieżyjących, przez p. janka, świadczy jego kiepski żart: „Rozbawił mnie “stanko” dowodem na zasługi Wilsona w odzyskaniu niepodległości przez Polskę po I wś – list dziękczynny inteligentów z Wielkopolski /tak się podpisali, a nie swoimi nazwiskami?/.”
Oto jak pisałem: „wielu setek polskich (i polsko-żydowskich) inteligentów z Wielkopolski, którzy w latach 1920. podpisali ów list adresowany do ówczesnej administracji USA.”
Pewnie go ugryzło to co ująłem w nawiasie (o pochodzeniu niektórych inteligentów Wielkopolski, podobnie zresztą jak na spisie oficerów-ofiar Katynia)… W tamtych czasach (lata 1920.) dużej odwagi cywilnej wymagało opowiedzenie się po którejś stronie sporu (krwawego) między piłsudczykami a zwolennikami narodowej dmowszczyzny. Większej odwagi niż to wymagało wyrażenie oburzenia przez kilkunastu polskich A.D. 2009 inteligentów z pretensjami do wielkości – na rzekomy gest rasizmu o. Rydzyka…
Porzućmy nacjonalistyczne złudzenia, a zacznijmy myśleć realnie.
@stanko z W.
Od roku przeglądając różne fora w Internecie mogłem zauważyć, że tylko na stronie „Rzeczpospolitej” występuje unikalne skupisko poważnych dyskutantów i komentatorów, (z pewnym wyjątkiem – jednego, dwóch „dyżurnych”, którzy mają zwyczaj obrzucania autora felietonu i/lub polemisty epitetami, a nie podejmują gałązki oliwnej polemisty – pewnie zbyt fanatyczni albo ograniczeni).
Niech Stanko z W. nie będzie taki zarozumiały. Wcale nie jest wyjątkiem, kilku (więcej niż dwóch) innych łatwo znaleźć.
Rzepa ma problemy techniczne.
Nie podpisywałem swojego wpisu z 11:50 jako „Anonim”. Byłem trochę zdziwiony, że nie pojawił się wpierw na ekranie z adnotacją „Twój wpis leży na biurku Redaktora”, a na ponowne jego wysłanie pojawił mi się (pierwszy raz) komunikat, że wpis o tej treści już istnieje.
A teraz ukazuje się jako „Anonim”
Ups…
Problem z wizyta delegacji USA w Gdansku polega rowniez na tym, ze tutaj (w USA) prawie nikt o tej ceremoni nie wie!!!
Oto co po mojej interwencji napisal konserwatywny serwis, HotAir.com:
There is no mention at all in the US media about the anniversary ceremonies in Gdansk, and not much in the European media, either. Any event that has that kind of guest list has to be a significant diplomatic event. Yet, the website for US embassy in Warsaw doesn’t mention it. It does have an entry noting the Congressional recognition of the invasion’s anniversary, but doesn’t mention any involvement in the anniversary’s remembrance in Gdansk, or that Poland will commemorate it at all.
(Nie ma zadnej wzmianki w mediach amerykanskich o ceremoni w Gdansku, a takze w mediach europejskich. Przy takiej liscie gosci to wazne wydarzenie dyplomatyczne. Nawet ambasada USA w Warszawie o tym nie pisze na swojej witrynie.)
Gdyby polskie media mialy serwisy w jezyku angielskim tak jak Polskie Radio (Gazeta ma ale nabrala wody w usta) to sytuacja bylaby zupelnie inna. Amerykanska opinia publiczna nie dopuscila by do tej sytuacji. (Wystarczy poczytac pelne oburzenia komentarze.)
Do dzisiaj (sobota, 29 sierpnia) na Google News sa tylko dwa artykuly o obrazliwym dla Polakow zachowaniu Obamy w tym jeden, HotAir, po mojej interwencji u redaktora Eda Morrissey. Przy duzym niedowiezaniu i po dwu dniowym sledztwie HotAir napisal: It’s possible that the US, France, and UK simply weren’t invited, and that Poland wanted to make it an eastern European event, and that Polonia News has its information wrong. (Jest calkiem mozliwe, ze USA, Francja i W. Brytania poprostu nie byly zaproszone i Polska chciala aby to byla Wschodnio-Europejska uroczystosc i ze Polonia News ma zle informacje.)
Zaraz po HotAir temat zostal podchwycony przez Heritage.org (takze konserwatywny) i juz mamy szefa Narodowej Rady Bezpieczeństwa w delegacji.
Prosze docenic sile internetu w stosunkach z USA i nowa administracja.
Z powazaniem z USA,
Krzysztof
@Kris z Polonia News
-Dzieki. Czytalem caly Hot Air. Milo jest poczytac ze czytelnicy w Ameryce maja tak duze mniemanie o nas. Ciesze sie tez ze dostrzegaja brak udzialu kogos konkretnego z administracji USA jako fatalne zagranie.