Najnowszy sondaż „Rz” wskazuje, że Polacy coraz bardziej przychylają się do pomysłu porzucenia złotego. To dobra wiadomość dla PO i zła dla PiS, które sprzeciw wobec euro uczyniło w ostatnich miesiącach jednym z głównych elementów politycznej retoryki.
Rosnąca liczba zwolenników wspólnej waluty nie wynika bynajmniej z szerszej wiedzy społeczeństwa o systemach monetarnych. Jest raczej sygnałem, iż Polacy nie czują aż tak silnej więzi emocjonalnej ze złotym, jak choćby Brytyjczycy z funtem. Dla Wyspiarzy euro jest symbolem Europy biurokratycznej i wrogiej, od której należy się izolować. Dla większości Polaków euro jest symbolem Europy nowoczesnej i przyjaznej, do której aspirujemy. Dlatego tak wielu z nas jest gotowych poświęcić narodowe banknoty (na których, przypomnijmy, przez kilkadziesiąt lat widniały wizerunki tak wybitnych postaci jak Ludwik Waryński czy Karol Świerczewski) na rzecz waluty, która uczyni z nas wreszcie „prawdziwych Europejczyków”.
Polacy nie są przywiązani do złotego także z tej racji, iż historia naszej państwowości nie jest historią gospodarczą i w powszechnym mniemaniu pieniądz nie odgrywał w niej większej roli – w przeciwieństwie do szabel, sztandarów i bandaży. O ile dzieje Albionu to rewolucja przemysłowa, Kompania Wschodnioindyjska i reformy Margaret Thatcher, my wspominamy Grunwald, zabory, powstanie warszawskie i „Solidarność”. W największych dziełach angielskiej literatury roi się od transakcji, weksli, kupców, bankrutów i… funtów. U nas poszukiwania protagonisty-biznesmena zaczynają się i kończą zazwyczaj na panach Wokulskim i Borowieckim. To wszystko, rzecz jasna, nie z naszej winy: historia była po prostu dla Brytyjczyków dużo łaskawsza. Kiedy oni robili interesy, my się biliśmy.
Niemniej efekt jest taki, iż funt cieszy się wielką estymą, bo jest dużo głębiej zakorzeniony w tamtejszej kulturze i cywilizacji. W Polsce zaś trudno dzisiaj wzbudzić miłość do złotego: waluty, którą traktowaliśmy przez tyle lat co najwyżej z obojętnością.








Lubię beletrystykę. Teraz w Anglli jest tak samo drogo jak w Polsce. Dziwne, że Polacy nagle popierają euro. Po wprowadzeniu euro Polska będzie droższa od Anglii. We wszystkich krajach po wprowadzeniu euro wzrosły ceny. Może przede wszystkim warto napisać, kto tak naprawdę na tym zarobi?
Może by jeszcze wspomnieć, że chór wujów w każdym praktycznie publikatorze powtarza mantrę, że Euro jest lekiem na wszystko.
Anglicy byli i nadal sa nastawieni sceptycznie nie tylko do euro, ale do wszystkiego co kojarzy sie z reszta Europy. Zachowuja tradycyjnie swoje stare miary i lewostronny ruch. Nie dostrzegaja zalet plynach z nowych doswiadczen bycia razem.
Obecnie borykaja sie problemem spadku wartosci funta w stosunku do euro. W ostatnich dniach za 1 funt nalezalo zaplacic tylko 1,03 euro. Zakupy u Harrodsa nie sa juz psychiczna bariera dla mieszkancow strefy euro.
Na Downing Street mowi sie o spadku funta z zazenowaniem, nawet o blamazu.
Wyspiarzy nie pociesza ich fakt, ze zarobia wiecej na turystyce.
Przemysl w Wielkiej Brytanii nie odgrywa kluczowej roli jak uslugi, stanowiace okolo 60 % wartosci gospodarki. W zwiazku z tym wzrost konkurencyjnosci w przemysle nie przyniesie im znaczacych w gospodarce efektow.
W przeciwienstwie do Wielkiej Brytanii, Estonii, Litwy Polska ma swiatu wiecej do zaoferowania. Ma liczacy sie roznorodny przemysl, rolnictwo, turystyke, uslugi, miliony swietnie wyksztalconych fachowcow i korzystne polozenie geograficzne. Jest to skarb z ktorym nalezy sie godnie obchodzic. To znaczy byc przewidywalnym, planowac na wiele lat z wyprzedzeniem, szybko reagowac na zachodzace w swiecie zmiany gospodarcze. Do tego potrzebny jest wiarygodny dla inwestycji pieniadz, niepodatny na wszystkie zawirowania swiatowe. Zlotowka nim nie jest. Zawsze bedzie stanowila narzedzie spekulacji, a dla rzadzacych politykow pokuse do nadmiernego zadluzania panstwa, a zatem do sztucznego wytwarzania inflacji.
Alternatywa jest pozostanie przy zlotym. Wedlug mnie jest to gra w pokera. Dla jego milosnikow, lubiacych zycie w napieciu bedzie to dokonala rozrywka. Niektorzy wygraja duza pule, wiekszosc odejdzie z niczym lub dlugami.
Fritz
Inflacja w takich krajach o tak malych PKB jak Estonia lub Litwa nie odgrywa znaczacej roli w unii. Tam wystarczy zreformowac system podatkowy.
Witam,
ostatnio w popołudniowej audycji programu I Polskiego Radia utytulowani POlacy dyskutowali o Euro. Twierdzili, że optymalny kurs wymiany Złotych na Euro to 4,0 do 4,2 …. a resztę załatwi rosnąca stopa. ZaPOmnieli, że taki kurs niezgodny z wciąż wysoką siłą nabywczą Złotego, prowadziłby do przeceny całego naszego majątku, także zarobków i emerytur, które nieprędko wzrosną. Ale może komuś zależy, żeby PO przecenie i wyprzedaży całych gałęzi gospodarki przecenić wreszcie pień drzewa zwanego Rzeczpospolitą zaPOminając o korzeniach.
Z tym Euro to taka prawda jak z tym, że z powodu siarczystych mrozów Polska jest spraliżowana??????!!!!!!!!!.
Panie Redaktorze!!! Przeczytałem powyżej bardzo fajną prosbę jednego z komentujących, prosze w nastepnym blogu opisac ten jeden temat: kto zarobi na wprowadzeniu w Polsce euro????, bedzie to bardzo ciekawy artyykuł, a i dla dziennikarza wyzwanie, no i szansa że przeczytamy, bo Rzeczpospolita jeszcze nalezy do gazet najbardziej wolnych i niezaleznych w RP
Co to jest euro?
Euro, to takie papierki i monety, na którym są różne obrazki, a o jego sile nabywczej decyduje zaufanie do brukselskiej biurokracji, kilku bankierów i kliki polityków „europejskich”.
Co się stanie, kiedy zaufania zabraknie?
Wartość euro szybko będzie dążyć do zera.
Czy ktoś kontroluje wartość euro?
W zasadzie nikt, ponieważ kilka większych krajów we Wspólnocie ma prawo dodrukowania sobie euro. Tak robią m.in. Niemcy i Francja
A ile tego euro już dodrukowali?
Tym się nikt nie chwali, ale szacunki mówią o poziomie kilku bilionów euro
Czy kraje eurolandu są wypłacalne?
Gdyby kryteria stosowane dla firm i banków zastosować do tych krajów, to Niemcy, Francja, Włochy i cały szereg pomniejszych krajów są bankrutami. Pożyczając im, tj kupując obligacje tych krajów, narażamy się na to, że, podobnie jak w przypadku Ukrainy, nie odzyskamy nawet kapitału.
Czy są jakieś świadectwa słabości euro?
Euro nie zastępuje dolara i nie jest gromadzone w postaci rezerw walutowych. W przypadku pogłębienia się kryzysu lub wystąpienia nowego strefa euro może się rozpaść, a banknotami euro będzie można podetrzeć sobie d.
Dla wielbicieli EURO UE mam propozycję niech przeczytają polską ustawę o VAT ponoć jej treść wynika z dyrektyw biurokracji brukselskiej liczącej 170 tys osób z ogromnymi przywilejami.
06/01/2009 o 11:34
Wspaniala Rosja Pisze: 05/01/2009 o 22:11
@fritz,Jesli Balcerowicz to autorytet to prosze popatrzec na wyniki gospodarcze z dwoch okresow kiedy Balcerowicz rzadzil gospodarka. Ruina gospodarki.
Boze uchron nas od takich “fachowcow”. Fritz, poczytaj Biblii, tam pisza: “po owocach poznacie ich”. Stosuj ta zasade: Po owocach poznacie ich.
*** Masz racje. W przypadku euro chodzi o cos innego. Balcerowicz jest jego fanatycznym zwolennikiem.
Euro byl samym dobrem, czystym dobrem i cudowna medycyna na wszystko. Po prostu kult.
Najwazniejszy problem zwiazany z wprowadzeniem euro, mianowicie niekontrolowana inflacja uniemozliwiajaca wysoka dynamike gospodarcza przy stopach euro, po prostu nie istnial. Nie istanial rowniez dla wszystkich innych gurus i derwiszow euro w Polsce.
Nagle szef EBC wypowiada oficjalnie swoje obawy co do skutkow wprowadzenie euro przez Slowacje ( zobacz w moim wczesniejszym poscie). Podejmuje wiec zabroniony, ignorowany z uporem maniaka przez eurozwolennikow temat.
I oto nastepujce cud: extremalny euroentuzjasta Balcerowicz, ktory do dzisiaj nie zajaknal sie nawet na temat problemu inflacji i jej zgubnych skutkow dla rozwoju gospodarczego po wprowadzeniu euro mowi po tym wystapieniu szefa EBC o koniecznosci schladzania gospodarki polskiej poprzez restryktywne udzielanie kredytow. Koniec cudu euro.
Dlatego wlasnie w tym kontekscie Balcerowicz w tym (sic!) kontekscie jest niezwykle wiarygodnym expertem.
Co smieszniejsze, zaden z publicystow Rzepy nie podejmuje tematu.. moze Rzepy nie czytaja z nalezyta uwaga?
……. rrandall Pisze: 05/01/2009 o 22:40
Fritz, gdy mu wygodnie, wycina kawałek wypowiedzi prof. Balcerowicza, który mówił o możliwym (nie – pewnym) zagrożeniu. A oto próbka tego samego (chyba, że brata-bliźniaka?) Frizta:
**** zobacz powyzej co do euro.
Co do stoczni.. zostaly wykonczonie przez srodowisko bylej KL-D. PiS je zaczal ratowac, herr Tusk dobil.
Co do oceny Balcerowicza.. z wyjatkiem euro, jak najbardziej zgadza sie, co napisalem wczesniej.
O jakosci Balcerowicza swiadczy jeszcze jeden fakt. W 1989 zbilansowal Polske. Wyszlo mu, ze cala Polska, doslownie cala, a wiec ziemia, przemysl, miasta, domy (wszystko bylo panstwowe), lasy, krowy i kury sa warte 49 mld US$.
I dokladnie w tym sensie reformowal Polske.
P.S. Mielismy szczescie, ze np. taka firma Siemens nie przyszla, dla ktorej taka suma wprawdzie nie jest kieszonkowym, ale ktora moglaby polozyc na stole bez mrugniecia okiem, nie kupila tego calego “barachla” na raz… prawdopodobnie moglaby wytargowac jeszcze rabat ilosciowy.
P.S. Billy Gates moglby rowniez zafundowac sobie Polske wyceniona przez Balcerowicza na gwiazdke
komturek Pisze: 05/01/2009 o 22:59
….Po przystapieniu do Unii i otwarciu granic ludzie zobaczyli ze czarne wizje bereciarzy to byly zabiegi oszustow majace na celu kontrole nad umyslami.
*** Roznica miedzy Moherowymi Beretami a pickelhaubami polega na tym, ze wszystkie osiagniecia spoleczenstwa Polakow wlacznie z Solidarnoscia sa wlasnie wynikiem odwagi i patriotyzmu Moherowych Beretow. Pickelhauby kolobaruja ze wszystkimi i sa przeciwnikami Polski suwerennej i niepodleglej. Zarowno w przeszlosci jak i teraz.
…. No bo gdzie sa te dywizje Wehrmachtu ktore mialy wjechac do Polski po zlikwidowaniu szlabanow na granicy?
*** Pickelhauba sa rowniez bardzo malo inteligentne, co widac po tym pytaniu. Te dywizje nazywaja sie dzisiaj Traktat Lizabonski z jednej strony likwidujacy suwerennosc panstw i rownoczesnie przekazujacy praktycznie cala wladze Niemcom i Francji, przy czym Niemcy sa prowadza chorobliwa polityke mocarstwowa, czego nie robi Francja.
Druga dywizja jest Karta Praw Czlowieka.
…. Bankructwo bereciarzy widac bardzo dobrze na przykladzie osobnika o xsywie fritz ktory obficie zasila komentarze do blogow rp groteskowymi bzdurami.
**** tja, tak juz zawsze bylo z pickelhaubami, najpierw mieli braterski system komunizmu wykluczajacy istnienie suwerennej Polski a teraz zastapili Rosje Niemcami.
….Euro jest nastepnym przykladem jak wyglada rzeczywistosc w stosunku do absurdu.. Slowacja wlasnie cieszy sie z euro, wszystkie ceny przeliczone z koron, gdzie jest ogromny spadek sily nabywaczej? Kazdy moze teraz sprawdzic na Slowacji jak prefidnie usiluja oszukiwac ludzi bereciarze.
*** hehehe, naprawde nie rozumiesz ani slowa z tego co np. mowi pan Tichert, szef EBC.. co wlasciwie w przypadku pickelhauby nie powinno nikogo dziwic.
Co do rozwoju wydarzen w Slowacji.. kryzys hamuja rowniez dynmike gospodarcza Slowacji, a wiec zmniejsza presje inflacyjna. Co z koleji ulatwia wprowadzenie euro w pierwszej fazie.
Zobaczymy, co nastapi po zakonczeniu kryzysu.
UWAGA: zdaje sobie sprawe z tego, ze to zdanie moze byc zbyt skomplikowane dla ciebie.
ABK Pisze: 06/01/2009 o 11:08
Fritz
Inflacja w takich krajach o tak malych PKB jak Estonia lub Litwa nie odgrywa znaczacej roli w unii. Tam wystarczy zreformowac system podatkowy.
*** Zgadza sie. Dokladnie na tym polega problem. Inflacja w malych gospodarkach nie odgrywa roli dla Uni i dlatego nie gra zadnej roli w ustalaniu stop procentowych euro.
Ta inflacja gra jednak zasadnicza role wlasnie dla tych krajow. Niszczy calkowicie ich gospodarki. Baltyckie tygrysy stoja na granicy bankructowa po wprowadzeniu stop euro w ramach currency board.
Estonia byla tygrysem gospodarczym, ma liniowy podatek, i jest super nowoczesna: najwyzszy poziom komputeryzacji administracji panstwowej. Nie pamietam w tej chwili wysokosci podatku ale nie jest wykluczony, ze wynosi okolo 12%, a wiec jest bardzo niski.
Tak ze reforma systemu podatkowego Estoni nic nie da.. ona jest prawie perfect. Prawie dlatego poniewaz nobody is perfect.
Balcerowicz ? Najwiekszy nielot w swiecie finansowym ! Facet , ktory
ale NIE MY ;((
zrobil doswiadczenie finansowe , UTOPIJNE , na tysiacach ludzi , ludzi ktorych wyslal na przyslowiowa zielona trawkie . Ludzom ktorzy prawie nic nie mieli , zabral to co najwazniejsze , HONOR , zrobil z nich , dziadow ,zabral nadzieje na jaka taka przyszlosc . Sumienie jego ,jesli takowe posiada , powinni obciarzac ci, co przez jego ,Plan Balcerowicza , musieli nas opuscic ! W zadnym innym kraju po sowieckim , nie postepiono podobnie . Inne kraje nie mialy „planu balcerowicza , i maja sie lepiej niz Polska . Zlotowka ? pozostanie w dalszym ciagu ,srodkiem do spekulacji innych ,i inni beda zarabiac na ZLOTYM
@ Rysa
Funt z bardzo wielu przyczyn należy do walut przewartościowanych (rekordzistą w tym względzie jest frank szwajcarski), to oznacza, że po zamianie funta na powiedzmy złotówkę można kupić w Polsce więcej towarów lub pracy niż w samej Anglii. Ze złotówką jest natomiast odwrotnie. Jest z różnych przyczyn niedowartościowana, tzn. jej siła nabywcza jest większa (w Polsce) niżby to wynikało z przelicznika walut. Jeśli ją zamienimy na funta, to kupimy w Angli mniej towarów i pracy niż w samej Polsce. Dlatego warto porzucić złotówkę, ale trzeba to zrobić tak, żeby uwzględnić jej siłę nabywczą, a nie cenę wynikającą z kursu walut. Teoretycznie można sobie wyobrazić sytuację, w której złotówki nie porzucamy, a tyko w wykorzystujemy całą jej potencjalną moc (taj jak to robią Szwajcarzy), w praktyce jest to jednak niewykonalne (nie mamy takich obrotów w handlu, aktywów, infrastruktury, legilacji, swiadomosci politycznej), więc dlatego warto przejść na euro, bo to oznacza, że inni, Europejski Bnank Centralny, będzie pilnował euro, a nie my (my tylko wtedy, kiedy będziemy mieć choć jednego ekonistę, który napiszę sensowy raport dla EBC, lub takiego, który tam znajdzie pracę).
@ Zygi
Wszystkie Panskie wnioski są błędne, ale nie mam sił ich komentować.
jesli niemiecka GfK zrobi sondaż w W. Brytanii, to pewnie też jej wyjdzie że Brytyjczycy chcą zrezygnować z funta
@ gimel
Nieprędko. Obywatele trzymają w portfelach walutę, za którą mogą kupić za granicą więcej niż u siebie (wyjąwszy Szwajcarię), więc dlaczego mieliby ją wyrzucać? Rząd traktuje sprawę jeszcze poważniej. Parę lat temu Gordon Brown przedstawił szeroką analizę (dokument miał kilka tys. stron), z której wynikało, że na razie lepiej nie wchodzić, ale jeśli tendencje się utrzymają, to za parę lat wnioski będą przeciwne.
@Krzysztof Madel
Zadziwiająca jest Pańska niewiara w nasz pieniądz i Polaków, nawet ekonomistów. Jest ich wielu, tylko ich głos nie jest słyszalny. Rozsądne głosy są „zakrzykiwane” i nikt rozsądny się nie wypowiada bo i po co.
Jeśli chodzi o funta, to pamiętam czas przed dwu laty kiedy drobne na podróż do Londynu kupowałem po 6.20; ile dziś? Czy dalej jest przewartościowany? Czy dzisiejszy kurs nie świadczy o wzmacnianiu się polskiej gospodarki?
Ale nie w tym rzecz, bo zmierzamy ku euro a moje zdanie na ten temat jest następujące: kiedy przyjąć euro? W odpowiednim momencie, kiedy dwa lata w ERM2 nie pozbawi nas rezerw walutowych i zmusi jeszcze do zaciągania pożyczki w EBC ( którą – jak dobrze pójdzie- trzeba będzie oddać już w euro ) , a to wiąże się z silną gospodarką, która w jak najbardziej minimalnym stopniu będzie nieodporna na zawirowania w świecie, importerzy i eksporterzy będą zadowoleni z kursu złotego w długim czasie i zostanie spełnionych szereg innych warunków jak np. poziom inflacji.
Tylko paradoksalnie może się wtedy okazać, że euro w ogóle nie jest potrzebne – jest to przesadne, bo w dającej się przewidzieć przyszłości nie jesteśmy w stanie osiągnąć poziom rozwoju gospodarczego największych w Unii. Postarajmy się najpierw bardziej uodpornić gospodarkę, stworzyć infrastrukturę, umocnić Państwo i ulepszyć jego funkcjonowanie i zmienić świadomość polityczną przede wszystkim naszych polityków, czyli realizować to o czym Pan pisze. Za darmo nikt nam tego nie da i nie ma co liczyc na euro, bo dzis nas tam nie chcą.
Emisja własnego pieniądza może się okazać bardzo pomocnym instrumentem w dążeniu do celu, chyba, że rządzącym nie zależy na tym instrumencie i bardziej liczą na cud jaki ma spełnic euro, niż na realną pracę całego społeczeństwa, a przy tym liczą na realizację swoich partykularnych partyjnych i koteryjnych interesów.
I co z tego wynika? Jaka jest teza? Polacy powinni bronić złotego czy nie?
Poza tym, (choć może nie było to do końca tematem wpisu) sytuacja ekonomiczna i polityczna Wielkiej Brytanii dziś na pewno nie da się porównać z sytuacją Polski, więc przywiązanie do rodzimej waluty i stosunek do Euro Brytyjczyków i korzyści z tym związanie, nie powinny być przyczynkiem do wyciągania wniosków co do zamierzonych zmian monetarnych w Polsce (bądź ich braku).
Komentarz do wypowiedzi Krzysztofa Madela:
Skad Pan wie, ktore waluty sa przewartosciowane lub niedowartosciowane ? Na jakiej podstawie Pan tak podaje ?
Gdyby tak bylo, handel przygraniczny rozwijalby sie w okreslonych kierunkach. A tak nie jest. Sytuacja jest stosunkowo stabilna.
Widocznie sa towary i uslugi, ktorch po prostu w slabych krach/strefach walutowych nie ma i za nie trzeba bardzo, bardzo duzo zaplacic. I sa na to kupcy. Towarow tych i uslug nie kupi sie w innych rejonach. One sa specjalnoscia tych stref.
Polska niestety zostala wyjalowiona z tych specjalnosci: mogly nimi byc specjalne wykonania statkow w stoczniach, moglyby byc specjalne, ekologiczne produkty zywnosciowe, moglyby byc specjalistyczne rozwiazania informatyczne, moglyby byc pewne rodzaje stali szlachetnych, wykorzystanie energii geotermalnej (i moze specjalizowanie sie w produkcji wodoru do napedu np przyszlych wozow na wodor) i dziesiatki a nawet setki innych wyrobow, ktore moglyby sie pojawiac jak przyslowiowe rodzynki w ciescie, nad ktorymi trzeba sie troche sie poglowic, pomyslec, dopracowac, zastanowic sie nad przydatnoscia i logika zastosowania.
Gdyby dzialania rzadu byly strategicznie ukierunkowane od wielu lat na poszukiwanie polskich specjalnosci a przy tym na wspieranie w tych dziedzinach / rejonach infrastruktury – drog, mieszkan, kanalizacji, itd potrzebnych dla zycia pracownikow i ich rodzin, a przy tym gdyby rzad polski myslal o ksztalceniu mlodych liudzi i troski o ich wynagrodzenie, to moze dzis zastanawialibysmy sie, czy nam sie oplaca wchodzic do strefy EURO.
A tak, coz, mizerota Rzad Polski, dzisiejszy i wczesniejsze umywa rece i mowi: z EURO bedzie lepiej.
Nie bedzie, bo miasta obumra, tak jak obumieraja miejscowosci we wschodnich landach Niemiec, bo mlodzi ludzie beda zmuszeni do wedrowania za praca, do wiekszych osrodkow, za granice, przede wszystkim za granice. W Polsce zostana emeryci, wykpiwane przez Pana Premiera „moherowe berety”.
Zycze Panu Premierowi aby zostal Prezydenten i sam gasil swiatlo
w tym biednym, coraz biedniejszym kraju i aby zostal w nagrode Prezydentem „moherowych beretow”.
Jesli Pan Premier tego nie czuje, niech porozmawia w Polsce i za granica z mlodymi, aktywnymi ludzmi, wyksztalconymi . Powiedza Mu, dlaczego wyjechali z kraju i dlaczego sa kiepskie perspektywy. na powrot, nawet jak bedzie Euro. Bo w Polsce dostana prace za 2000-4000 zl, przepraszam 500-1000 Euro, a takie poziomy oznaczaja w Niemczech zasilek. I nic nie zmieni tu Euro.
Jesli macie Panswo watpliwosci, wpadnijcie do wschodnich landow Niemiec, pogadajcie.
Ceny w supemarketach beda jednak na poziomie europejskim.
Radze Panu Premierowi zakasac rekawy i zabrac sie do ciezkiej pracy, aby opracowywac prawdziwe strategie gospodarcze i wiele zaryzykowac, jak w prawdziwym zyciiu.
Inaczej, tak jak napisalem, zostanie Prezydentem „moherowych beretow”, ktorych tak nienawidzi i ma tak lekcewazacy do nich stosunek.
A Słowacy po euro. Ceny spadły! Okazuje się, że zaokrąglają w dół. Partner biznesowy przekazuje,że cca 2%.
Na razie.
Zwolennikom referendum zwracam uwagę na fakt że nie ma demokracji w Polsce lub gdziekolwiek indziej. Obywatele posiadające prawo do głosowania wybierają część urzędników państwowych do którym ufają by za nich robili decyzje państwowe rzetelnie i możliwie jaknajlepiej. Rozumie się, w takim ustroju, że zawodowi politycy lepiej powinni znać się na sprawach związanych z działalnością państwa niż przeciętny obywatel. Nie urodziłem się i nie mieszkam w Polsce jednak czuję silny sentyment do złotego i utożsamiam się bardziej z Polską niż z Europą która nieraz w historii sprzeniewierzyła się Polakom.
@ cspostrzegawczy
Pudło. Jeśli idzie o złotówkę to ona jest dzisiaj bardziej pisowska niż za rządów PiS. Kto jest obecnie szefem NBP? Kto go mianował? Kto straszy że nie podpisze traktatu? Oczywiście, główne przyczyny obecnych wahań są inne, ale jeśli już Pan szuka politycznych, to proszę się trzymać faktów.
Ilekroć rząd mówi, że chce euro, złotówka się umacnia, a ilekroć PiS krzyczy o referendum a Prezydent przyjmuje Kołodkę złotówka słabnie. Siła złotówki wynika zatem ze spodziewanej, całkowicie naturalnej konwergencji gospodarek, wzmocnionej wejściem Polski do UE i rosnącą wymianą handlową w tym obszarze, a także spodziewaną zamianą złotówki na euro. I odwrotnie. Im głośniej krzyczymy, że euro nie chcemy, tym mniej mamy we własnych kieszeniach, bo złotówka słabnie. Ktoś powie: dobrze, że słabnie, bo się nam eksport zwiększa. Otóż się nie zwiększa. Bo tam gdzie moglibyśmy mogli na nim najwięcej zarobić (czyli prawie wszędzie) jest kryzys, więc kupują tam mniej. Poza tym eksport motywowany głównie różnicą w sile nabywczej walut jest funta kłaków wart. Opłaca się konkretnej firmie, ale jest stratą dla gospodarki na dłuższą metę, bo oznacza wzmocnienie dla sektora nisko rozwiniętych, zapożyczonych gdzieś technologii.
przyjęcie euro…czy największe oszustwo naszych czasów?
Stanisław Janecki w programie „Antysalon Ziemkiewicza” TVPinfo stwierdził ;
że na podstawie traktatu nicejskiego i akcesyjnego, nie mamy obowiązku wejścia do strefy euro,lub wejście do niej nawet bez spełnienia żadnych warunków wstępnych .
(patrz;http://www.tvp.pl/publicystyka/polityka/antysalon-ziemkiewicza/wideo/04012009)
…czy jest ktoś kompetentny by potwierdzić lub zaprzeczyć temu stwierdzeniu i poda odpowiednie zapisy w traktacie nicejskim i akcesyjnym na dowód tego ,że nie musimy przyjąć euro ..?
@Krzysztof Madel
Pańska recepta na euro jest następująca: PiS „morda w kubeł” i ani bałaknąć o euro, wywalić Skrzypka, nie słuchać żadnych ekonomistów a przede wszystkim Kołodki a broń Boże ich przyjmować, podpisać traktat a rząd ma jeździć po Europie i nic nie mówić poza jednym i to głośno, żeby wszyscy słyszeli „Polska chce euro” i to jeszcze dużymi literami. Zmobilizować naród i z transparentami zorganizować marsze gwiaździste do Warszawy z poparciem dla przyjęcia euro. W dwa miesiące euro w Polsce; krzyczmy mocno że chcemy euro tym więcej będziemy mieć w kieszeniach.
Jest takie powiedzenie „mówisz i masz” ale sprawdza się tylko w mojej firmie. Firma żeby jej się opłacało musi wykorzystać różne możliwości, przede wsztstkim wzrost kursu rodzimej waluty, żeby przetrzymać okresy spadku jej wartości i zarobić na swój rozwój. Żeby jej było łatwiej.
„Niemniej efekt jest taki, iż funt cieszy się wielką estymą [...].W Polsce zaś trudno dzisiaj wzbudzić miłość do złotego [...]”
Ach gdyby tak wartość waluty była skorelowana z miłością do niej. Człowieku, o czym ty piszesz. Ten wpis brzmi zupełnie jak poradnik dla zawiedzionej trzynastolatki w szmatławym piśmie dla nastolatek. Funt jest walutą, która jest coś warta – stoi za nim silna gospodarka to i sentyment obywateli, który taki PKB wypracowują jest coś wart. Ciekawe jaką miłością darzą np Amerykanie złotówkę – czy w ogóle wiedzą, że istnieje taka waluta (a właściwie, że złotówka to waluta).
@rysa
…która w jak najbardziej minimalnym stopniu będzie nieodporna na zawirowania w świecie
Toż to kaczyzm czystej postaci. Proszę sobie przeczytać to zdanie jeszcze raz. Przeca to nie ma sensu. Jeszcze raz, proszę.
…importerzy i eksporterzy będą zadowoleni z kursu złotego w długim czasie…
Bzdura, importerzy i eksporterzy będą zadowoleni z euro. Do nich dołączą firmy chcące tu zainwestować w produkcję i usługi.
Widać, że ma Pan dosyć mgliste pojęcie o tym, czego potrzebują firmy zajmujące się eksportem i importem.
Postarajmy się najpierw bardziej uodpornić gospodarkę, stworzyć infrastrukturę, umocnić Państwo i ulepszyć jego funkcjonowanie i zmienić świadomość polityczną przede wszystkim naszych polityków, czyli realizować to o czym Pan pisze.
Właśnie dalsza integracja zapewni to co Pan napisał. Polska gospodarka rośnie od 2004 r. Od czasu akcesji Polska jest rynkiem bardziej wiarygodnym i przewidywalnym.
Przypominam także, że unijnej biurokracji zawdzięczamy stopniowe cywilizowanie aparatu rządowo-skarbowego, vide ukrócenie robienia obywateli na kasę przy akcyzie na samochody, czy firm w zakresie odliczania VAT od samochodów. Liczni ciemni obywatele jeszcze dają się nabierać na frazesy typu” unia nam to nakazuje”. To oczywiste nadużycie urzędników. Jest faktem, że unijna biurokracja tworzy wiele absurdów i utrudnień, niemniej znacząco cywilizuje relacje państwo-obywatel.
Emisja własnego pieniądza może się okazać bardzo pomocnym instrumentem w dążeniu do celu…
To jakieś życzenie, które może jedynie poprawić samopoczucie. Można bić własne dukaty i nazwać je złotym, super-złotym, bardzobardzoaletobardzosilnym złotym. Tylko, że niczego to nie zmieni jesli chodzi o wycenę wartości tegoż.
Bardzo dużo tu się pisze o uodpornieniu, wzmocnieniu gospodarki i inne slogany żywcem wyjęte z pis.org.pl
Siła gospodarki wynika z kondycji firm. To, co jest dobre dla firm jest dobre dla gospodarki. To firmy dają pracę.
Lepsze warunki do rozwoju to więcej firm a to prowadzi do większej konkurencji, a to z kolei lepiej dla Klienta.
@kopik
Daj Pan spokój z tym Janeckim. Kto to taki???
dar Pisze:
06/01/2009 o 18:03
Popatrz Pan, cztery lata temu było o 600 PLN, max 1200 PLN dla absolwenta wyższej uczelni, czyli w uproszczeniu 150-300 EUR. Teraz już mowa o 500-1000 EUR. Jasno z tego widać co nam daje Unia. To, o czym mówili ekonomiści już 10 lat temu: po integracji różnice w cenach i zarobkach będą się stopniowo zmniejszać. Zajrzyj Pan na Ukrainę lub Białoruś i zobacz Pan jakie tam są zarobki.
Pomódl się Pan o dar rozumu, może nie jest za późno.
I jeszcze jedno, po wprowadzeniu EUR bardzo szybko wyjdzie na jaw to, czego przeciętny konsument nie widzi widać, czy przypadkiem sieci handlowe nie robią nas na kasę?
Kiedyś niezły i pouczający przykład podał Fritz (ceny w Ikea w Polsce i w Szwajcarii – różnica 30%, zgadnij kotku gdzie było taniej?) http://forum.wprost.pl/glowne/?w=142128
Warto czytać Fritza
Zaczekajmy co pokaże eksperyment słowacki nie spieszmy sie z wymiana zlotówki na euro.
Oprócz korzyści dla firm zwykli ludzie stracą jak miało to miesce w wielu krajach wchodzących w strefę euro i należy dodać znacznie bogatszych krajów a tym samym obywateli.
Nie pamietam kraju w którym fakt wejścia do stefy euro pomógł w rozwoju gospodarczym…no chyba, że weźmiemy przypadek w którym to euro wchodziło do kraju i to dużym strumieniem, którego nie blokował aparat urzędniczy.
Tak naprawdę Polsce i całemu kontynentowi nie potrzebny jest Związek Socjalistycznych Landów Europejskich lecz Nafta 2 czyli tylko szeroko zakrojona WSPÓŁPRACA gospodarcza. Przeciętnemu Kowalskiemu, Szmitowi czy Juanowi nie jest potrzebny 1 ogólny prezydent, hymn czy inne duperele. Przeciętny mieszkaniec kontynentu ma w głębokim poważaniu całą „łunię”, bo na codzień obchodzi go tylko czy będzie miał dobra pracę, gdzie i jak mieszka i tym podobne przyziemne raczej sprawy. Ty politykom na górze zachłanność na władzę i pieniądze przewraca w głowach. I to tak naprawdę oni i tylko oni mają w tym interes.
Przypominam, że na początku miała być tylko „Wspólnota Węgla i Stali”, gdzie państwa miała mieć takie powiązania gospodarcze (i tylko gospodarcze) aby żadnemu państwu przede wszystkim Niemcom nie opłacało się robić wojny. To miała być TYLKO współpraca gospodarcza. A jak wyszło- o mało co nie wprowadzona konstytucja, traktaty…
Propaganda zrobiła takie cuda jak Tusk i nagle budzą się ludzie i całe narody (Irlandia a poprzednio Francja i Holandia), że nawet nie zrobiono referendów nad najważniejszymi dla nich sprawami. Traktaty wprowadza się tylnymi drzwiami poprzez parlamenty, bo przecież narody są na tyle „głupie”, że nic nie wiedzą, tylko ONI mają rację (urzędnicy ewropejscy i politycy).
Tylko dlaczego jest ich coraz więcej i więcej, dlaczego mają władzy i pieniędzy coraz więcej? Dlaczego wszystkiego im mało (nawet bzdurnych ton przepisów)? Może to naiwne pytanie, lecz może ktoś światlejszy ze zwolenników odpowie mi na nie?
@ RYSA
Moja recepta jest prostsza. Odpierać pseudo-argumenty za pomocą argumentów. Jeśli wyczytał Pan coś więcej, to ja tego nie napisałem. PiS myśli tak jak spora część społeczeństwa, więc jeśli chce się ze społeczeństwem rozmawiać lub je do czegoś przekonać, to PiS może się przydać.