Posts Tagged „TVP”<

Zagubieni na Woronicza

27 sty 2011

Ponad 2 tysiące osób, w tym wielu twórców kultury o uznanych nazwiskach, podpisało się pod naszym apelem o ratowanie Teatru Telewizji.

To świadectwo, jak ważna zarówno dla zwykłych telewidzów, jak i artystów, jest obecność na antenie telewizji publicznej wartościowych programów kulturalnych, ciekawych spektakli. Mają oni świadomość, że z ramówki nie może zniknąć scena mająca największą widownię, z dorobku której jesteśmy tak dumni.

Niestety, zainteresowania problemem nie przejawiają władze z Woronicza, które przez ponad miesiąc nie znalazły czasu, aby konkretnie odnieść się do naszych postulatów i przedstawić koncepcję zażegnania kryzysu.

Ale ten miesiąc wystarczył, by przekonać się, jak błędna była to decyzja. Całkowicie chybiony okazał się argument zwiększenia oglądalności w poniedziałkowe wieczory poprzez wprowadzenie szóstego sezonu amerykańskiego serialu „Zagubieni”. Okazało się, że nawet powtórkowe emisje teatralnej klasyki przyciągają przed ekrany znacznie większą widownię, nie mówiąc o takich teatralnych hitach, jak „Prymas w Komańczy” z Olgierdem Łukaszewiczem w roli głównej.

Wyrzucenie z programu – w styczniu i lutym – Teatru TV to dowód, jak bezsensowna jest polityka programowa Telewizji Polskiej, która uważa swoich widzów za głupszych, niż są. „Rzeczpospolita” rozpoczęła batalię o Teatr Telewizji i nie zamierzamy się poddawać. Ale przecież podobnego wsparcia wymagają znikające programy o książkach, filmy dokumentalne, magazyny kulturalne itd.

Nadszedł czas, by sprawą realizacji misji zapisanej w ustawie zajęła się wreszcie Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Tymczasem absorbują ją przepychanki personalne w wyborach do rad nadzorczych mediów publicznych, a milczy w sprawie tak ważnej dla Polaków, jak obecność wartościowej kultury na małym ekranie. Panowie, jeśli nie macie czasu tym się zająć, to przynajmniej niech przewodniczący Jan Dworak podpisze nasz list „Ratujmy Teatr Telewizji”.

Podpisz apel o ratowanie Teatru Telewizji

  • Facebook
  • Print
  • Twitter
  • Wykop

Polityka wyląduje na manowcach

25 sty 2011

„To się tak wydaje, że ministrowanie to jest jakiś przywilej. Ministrowanie to nie jest przywilej – to jest ciężka harówa” – oświadczył Bogdan Klich w programie „Tomasz Lis na żywo”.

Do ministra Klicha jeszcze wrócimy, ale teraz oddajmy głos kolejnemu zaharowanemu ministrowi, Sławomirowi Nowakowi, który tak referował dziesięcioletnie sukcesy Platformy Obywatelskiej w poniedziałkowych „Faktach po faktach”: „Dopiero teraz mamy możliwość realizować ten wielki projekt modernizacyjny”

„A konkretnie?” – dociekała Justyna Pochanke.

„To, że się Polska zmienia i zmienia się na lepsze” – odparł minister Kancelarii Prezydenta. Gdy i ten konkret nie usatysfakcjonował pani redaktor minister zasypał widzów konkretnymi liczbami: „Żyje się w Polsce lepiej niż 10 lat temu, niż 20 lat temu. Polska przechodzi na lepszą jakość życia”.

Sukces ministra Nowaka w referowaniu sukcesów PO sprowokował go do ujawnienia rodzinnych kulis partii: „Nie mam dylematu, kogo bardziej kochać: mamusię czy tatusia”. Dla ułatwienia dodajmy, że tatuś to Tusk, a mamusia to Komorowski. Albo odwrotnie, bo to rodzina na swoim.

Ale wracajmy do Klicha, którego Lis spytał, czy do opisu naszej rzeczywistości nie jest przydatny warsztat psychiatry, którym z wykształcenia jest pan minister. „Nie jest sprawą lekarza oceniać zachowania innych. Mogę to zrobić, jako polityk. Polska polityka doszła do takiego punktu zwrotnego, że jeśli nie zawróci z tej złej drogi, to wyląduje na manowcach.”

Panie doktorze, przepraszam, panie ministrze, na manowcach to my jesteśmy od zaborów.

  • Facebook
  • Print
  • Twitter
  • Wykop

Szczęśliwi, jak karpie

21 gru 2010

„Dzisiaj temat, którego przyznam osobiście nie lubię, czyli kwestia wigilijnych karpi” – oświadczyła Dagmara Kaczmarek-Szałkow w TVN24 cztery dni przed Wigilią.

Czy pani redaktor powinna zawracać głowę tysiącom widzów, jakie dania lubi, a jakich nie? Oczywiście powinna, bo tu chodzi o głębokie rybno-ludzkie przesłanie.

„Na pewno na talerz nie trafią” – zapewnił Marek Krzyżaniak, wicedyrektor poznańskiej Palmiarni, w której pływa odmiana hodowlana dzikiego karpia rzecznego – „Przyjaciół się nie zjada”.

„Oby wszystkie karpie miały tyle szczęścia w święta” – zażyczyła sobie i rybom redaktor Dagmara. Płakałem jak bóbr, a łzy spływały do wanny, w której pływał mój przyjaciel.

Chwilę wcześniej w głównych „Wiadomościach” TVP Małgorzata Wyszyńska ogłosiła, że obronę karpi przed wigilijnym stołem wziął w swoje ręce prokurator generalny i na tropie są już śledczy. Tego nie wytrzymałem. Udałem się do najbliższego organu ścigania i wyznałem, że zamierzałem zjeść karpia na Wigilię i proszę o łagodny wymiar kary.

Redakcja dziennika „Rzeczpospolita” zaprasza wszystkich czytelników do wzięcia udziału w konkursie Rafała Ziemkiewicza „GIERKIZMY„. Najlepsze opisy, skąpane w oparach absurdu III RP, zostaną wyróżnione intrygującymi nagrodami.

Idea konkursu: absurdalnie prosta! ZAPRASZAMY!

  • Facebook
  • Print
  • Twitter
  • Wykop