Posts Tagged „Tomasz Lis”<

Lis ostrzega: będą szybkie strzały

3 maj 2011

„Można tak wprost pytać, bo ja jestem, jak pan wie, prosty, otwarty człowiek” – tak premier zachęcał prowadzącego program „Lis na żywo”.

Redaktor z tej rady nie skorzystał, nie zmusił Donalda Tuska do wysiłku i rozmowa, jako żywo, żywa nie była wcale. Jako widz nie byłem zadowolony, ale widać na tym zależało zarówno Lisowi jak i Tuskowi: „Ja często sobie przypominam te słowa, że właśnie pięknie jest tam, gdzie ludzie są ze wszystkiego jeszcze niezadowoleni. To jest jeden z takich silników napędowych, takich motorów.” Jeśli niezadowolenie z programu telewizji publicznej może być silnikiem napędowym, to powinniśmy w każdej dziedzinie zasuwać niczym rakieta.

Premier nie musiał obawiać się żadnego pytania, natomiast redaktor już na wstępie postraszył naród zbliżającymi się wyborami: „Za pół roku będziemy już po wyborach parlamentarnych, które będą zapewne finałem bardzo zażartej kampanii. A właściwie, nie zapewne, ale na pewno, bo kampania już się toczy i jest bardzo ostra.”

A będzie jeszcze ostrzej: „Za chwilę zacznie się kampania i będą szybkie strzały. I wyjdzie Jarosław Kaczyński czy Grzegorz Napieralski i …” Tu Lis strzelił ręką o rękę.

„W to, że oni będą strzelać, nie wątpię” – powiedział, jak zwykle zgodnie szef Rady Ministrów.

W „Rio Bravo” też strzelali, jednak szeryf, moczymorda, kuternoga i piękny gitarzysta obronili praworządność. A u nas co? John Wayne w wyborach zapewne (ale i na pewno) nie wystartuje.

  • Facebook
  • Print
  • Twitter
  • Wykop

Jak Lis załatwił Tuskowi 93 procent

3 lut 2010

Tak wielkiego poparcia jak Donald Tusk nie zdobył żaden polityk wolnej Polski, a chyba nawet władcy PRL mogliby mu zazdrościć.

Ale ujawnijmy szokującą liczbę. W poniedziałkowym programie „Tomasz Lis na żywo” urzędującego premiera poparło 93 procent uczestniczących w sondzie! Kulisy tego niebywałego sukcesu rozszyfrował sam prezes Rady Ministrów: „Jak wchodziłem do studia i słyszałem, jakie pytanie macie zamiar zaproponować, to trochę w duchu się śmiałem”.

A problem jest bardziej zabawny, niż się premierowi wydaje. Otóż pytanie, które na początku zadał i powtórzył redaktor prowadzący, brzmiało: „Czy Donald Tusk słusznie zrezygnował z kandydowania w wyborach prezydenckich?”. Natomiast widzowie, którzy nie oglądali pierwszych dwóch minut, odpowiadali na inne pytanie, które pojawiało się na ekranie: „Czy popierasz decyzję Donalda Tuska?”. Tu już zupełnie nie było wiadomo, o jaką decyzję chodzi.

Jak słusznie na koniec skomentował szef rządu, na „tak” byli zarówno ci, „którzy mi dobrze życzą, podzielają moje poglądy”, jak i ci, którzy „cieszą, się, że nie będę prezydentem, a ich też jest trochę w Polsce”.

Redaktor Lis jak zwykle błyskotliwie wybrnął z trudnej sytuacji i pochwalił się premierowi: „Niech pan doceni, że jednym pytaniem tak można zjednoczyć Polaków”. Tak oto zupełnie niespodziewanie po 20 latach niepodległej Polski odrodził się Front Jedności Narodu. Różnica w sumie jest niewielka. Wtedy manipulowano procentami wyników, teraz pytaniami. I jeszcze zarobili na audiotele.

  • Facebook
  • Print
  • Twitter
  • Wykop

Wałęsa zazdrości Kaczyńskiemu

20 sty 2010

„Jak nie może być lepiej, niech będzie śmieszniej” – powiedział Lech Wałęsa w poniedziałkowej „Kropce nad i”. I trzeba przyznać, że nikt nie potrafi tak pięknie wprowadzić tego hasła w czyn, jak była głowa państwa.

Ot, choćby w krótkiej historii wyboru obecnie panującego prezydenta: „Jak by nie było, to jednak robiłem karierę Kaczyńskiemu. Na moich plecach doszedł tak daleko. Na mojej walce, którą ja prowadziłem, a nie on, mógł zostać prezydentem. No i to wszystko u niego powinno zadziałać, by nie niszczył pięknych polskich zwycięstw”.

Ale legendarny przywódca przyznał się, że jest coś, czego zazdrości Lechowi Kaczyńskiemu: „Ja też lubię, jak dziewczyny tu i ówdzie dają buziaka” – oświadczył Monice Olejnik na wieść, że urzędującego prezydenta całowała Doda. „XXI wiek ma swoje prawa – pluralizm, demokracja, wolny rynek, Internet, epoka intelektu, informacji. I tutaj dużo przeciwko tej epoce zrobić się nie da” – wyraźnie zatroskany mówił Lech Wałęsa, konsekwentnie od lat będąc za, a nawet przeciw. „Nie zakładałem żółtego szalika” – ujawnił swój stosunek do ukraińskiej pomarańczowej rewolucji.

Bardziej pryncypialny stosunek do żartu w życiu publicznym ma Tadeusz Cymański: „Tam gdzie jest dramat, nie może być kabaretu”. I tu rodzi się pytanie, czy poseł Janusz Palikot to jest już dramat, czy jeszcze kabaret? Nawet Julia Pitera sobie z tym nie radzi: „No co ja mam zrobić? Przełożyć przez kolano i zbić mu pupę?” – pytała Tomasza Lisa na żywo.

Pani minister, sam Palikot nie wymyśliłby lepszego happeningu.

  • Facebook
  • Print
  • Twitter
  • Wykop