Posts Tagged „Monika Olejnik”<

Atrament sympatyczny na listach PiS

6 lip 2011

Ludzie, wbrew znanej piosence Skaldów, przestają pisać listy. Wzięli się do tego politycy i raz na cztery lata smarują, ile się da.

„Zawsze lepsze są mocniejsze listy niż słabsze” – Adam Hofman ogłosił w poniedziałkowych „Faktach po faktach”. „My jesteśmy w sytuacji partii normalnej – zapewnił rzecznik Prawa i Sprawiedliwości. – To znaczy, dopóki nie ma oficjalnie wyznaczonego terminu wyborów, a także przez Trybunał rozstrzygniętej sytuacji, w jakiej się one będą odbywać, to nie zajmujemy się – tak jak PO – listami, bo jeszcze jest sporo do zrobienia w Polsce”.

Rzecznika partii normalnej można zapewnić, że za dwa czy trzy miesiące w Polsce będzie jeszcze więcej do zrobienia, i strach pomyśleć, że z tego powodu listy wyborcze największej partii opozycyjnej mogą w ogóle nie powstać. Ale wszyscy przecież i tak wiedzą, że dawno napisał je pan prezes Jarosław Kaczyński, tylko na razie atramentem sympatycznym.

W innych partiach jeszcze większe zamieszanie. „Wszystkich na jedynce nie da się zmieścić” – tłumaczył Sławomir Nowak Monice Olejnik. Ale najbardziej w pisaniu list zaplątała się Elżbieta Jakubiak w „Rozmowie Rymanowskiego”: „My będziemy układać te listy, w sensie zamykać listy i przydzielać jakby tych liderów do okręgów, bo tak to trzeba w tej chwili robić, choć jestem przeciwniczką, w taki sposób, żeby wejść do parlamentu, przekroczyć te magiczne 5 proc.”.

Układa w sensie zamyka i robi to mimo że jest przeciwniczką – jeśli wszystkie listy będą nasycone tak wyborną stylistyką, wyborcy nie pozostanie nic innego, jak zgodnie z zaleceniem Piotra Szczepanika wysyłać puste…

  • Facebook
  • Print
  • Twitter
  • Wykop

Fałszywe Święte Mikołaje na Wielkanoc

19 kwi 2011

Dwie prowadzące blondynki, ta sama telewizja, a dziennikarstwo całkiem różne. Niekiedy, tak jak w ostatni poniedziałek, dochodzi do swoistego pojedynku między dwiema gwiazdami TVN 24 — Moniką Olejnik i Justyną Pochanke.

Pani redaktor od „Kropki nad i” od początku nie szło. Najpierw przedstawiła Pawła Kowala, jako członka PiS. „Ja nie będę występował jako rzecznik PiS – zastrzegał biedny Kowal – Występuję konsekwentnie w obronie zdrowego rozsądku.” I trzeba przyznać, że poseł PJN był temu naprawdę wierny: „Nie dajmy się zwariować, odwołujmy się naprawdę do zdrowego rozsądku.” – apelował.

„Ale kto jest przy zdrowym rozsądku?” – pogubiła się pani redaktor

„Może my we dwoje zostaniemy na końcu” – przymilał się Kowal do Olejnik.

W „Faktach po Faktach” w zupełnie innym stylu z Leszkiem Balcerowiczem rozmawiała Justyna Pochanke. Pozwoliła Profesorowi rozwinąć skrzydła: „Potrzeba nam mniej udawania przez partie polityczne, że są Świętymi Mikołajami, że dadzą, dadzą, dadzą. Bo z czego dadzą? Skąd? Z własnych pieniędzy? Nie dadzą.”

Choć do Wielkanocy zostało tylko pięć dni, pani redaktor z chęcią pociągnęła wątek Bożego Narodzenia: „Jak dzisiaj minister Fedak mówi: podnieść płace, bo jest coraz drożej, to jest Świętym Mikołajem?”

„To jest fałszywy Święty Mikołaj!” – żachnął się Balcerowicz.

Wszystkie dzieci wiedzą, że na Wielkanoc prezenty przynosi zając, a nie Mikołaj. I wy drogie dzieci musicie wybrać, czy wolicie sympatycznego zajączka Justynę, czy popędliwą i przerywającą wszystkim zwierzątkom Monikę.

 

…………………………………………………………………………………………………………………………………….

Od redakcji rp.pl:

W sieci komentarzy, cytatów i analiz coraz trudniej się odnaleźć.

Dlatego ZAPRASZAMY DO NOWEGO SERWISU wsieci.rp.pl.

Wyławiamy z polskiej sieci internetowej tylko najciekawsze opinie. Najświeższe. Najgłośniejsze. Najbardziej kontrowersyjne. Wyciągamy na brzeg wszystko co interesujące i serwujemy w jednym miejscu i w wygodnej formie. ZAPRASZAMY!

  • Facebook
  • Print
  • Twitter
  • Wykop

Co boli Kowala

7 gru 2010

„Z kim się trudniej rozstać? Z Jarosławem Kaczyńskim, prezesem partii, z partią, czy z kobietą” To ostatnie pytanie, jakie w poniedziałkowej „Kropce nad i” Monika Olejnik zadała Pawłowi Kowalowi można by uznać za szczyt kobiecej i dziennikarskiej przewrotności, gdyby nie pewne nieścisłości.

Po pierwsze, pani redaktor rozdzieliła wodza od jego partii, co akurat w przypadku Prawa i Sprawiedliwości jest rzeczą niemożliwą. I nie zmieni tego grupa secesjonistów. Po drugie, partia jest też rodzaju żeńskiego i wielu się w niej zabujało, niekiedy bez wzajemności. Po analizie pytania prowadzącej można wrócić do odpowiedzi polityka stowarzyszenia, które już w nazwie definiuje co jest najważniejsze. Dla ułatwienia dodajmy, że nie jest to ani kobieta, ani partia, a już na pewno nie Jarosław Kaczyński.

„Szczęśliwie nie rozstawałem się z kobietą, jeśli chodzi o żonę, a romanse są już parę lat za nami” – odpowiedział Paweł Kowal. I znów nie ma jasności, czy europoseł ma już za sobą romanse z żoną, czy wszelkie inne też. Na szczęście, to były żarty. „Ale mówiąc poważnie – kontynuował lider PJN – nie ma co na takie emocjonalne tory tego sprowadzać. Rozstania z partią są trudne. Ja tego nie chciałem zrobić, a teraz musimy przez to przejść.”

Jak się wybiera dwie kobiety zamiast jednego prezesa, to musi być trudno. A co do emocjonalnych torów, to sam poseł Kowal przyznał się: „Odszedłem z bólem”. A więc wszystko zależy od tego, co pana bolało. Serce? Głowa? Czy to, co najważniejsze i boli, jak się dostanie kopa?


***

Redakcja dziennika „Rzeczpospolita” zaprasza wszystkich czytelników do wzięcia udziału w konkursie Rafała Ziemkiewicza „GIERKIZMY„. Najlepsze opisy, skąpane w oparach absurdu III RP, zostaną wyróżnione intrygującymi nagrodami.


Idea konkursu: absurdalnie prosta! ZAPRASZAMY!

  • Facebook
  • Print
  • Twitter
  • Wykop

Redaktor depeszowy Sikorski

30 lis 2010

Myślałem, że depeszowcy zeszli z tego świata wraz ze starymi gazetami, a tu proszę. Ekspertem w tej dziedzinie okazał się Radosław Sikorski w poniedziałkowym programie „Kropka nad i”.

„Depesze mają to do siebie, że niektóre są mądre, a inne nie, niektóre mogą zawierać błędy, więc to jest surówka, która wymaga obróbki w centrali”. To całkiem tak, jak w minionym systemie. Dziennikarze słali depesze z kraju i ze świata, ale to centrala wiedziała, jaka jest prawda, mimo, że nigdy w miejscu wydarzeń nie była. Depeszowiec Sikorski na wszelki wypadek podważył korespondencje i kompetencje dyplomatów. „Te depesze nie są jedynym źródłem wiedzy o świecie i nie są takim standardem prawdy z Sevres. Ja w jednej depeszy doszukałem się już trzech błędów. Tylko to, że coś jest tajne, nie znaczy, że jest prawdziwe”.

Ambasady słały clarisy rojące się od błędów, które na wszelki wypadek utajniono. Tylko na jakiej podstawie budowano polską politykę zagraniczną? Oto odpowiedź: „Nasi niektórzy ambasadorowie też mają dobre pióro i niektóre depesze też bywają okraszone” – pochwalił się szef naszego MSZ. To pocieszająca wiadomość, że opieramy się na dobrej literaturze depeszowej. Ale z tego co pamiętam, ostatnim literackim ambasadorem był poeta Ernest Bryll.

Depeszowy Sikorski sam wyprodukował na początku programu Moniki Olejnik całkiem zgrabną depeszę o aferze Wikileaks: „Ja bym tego nie nazwał przeciekiem, to jest bardziej tsunami przecieków.”

Tsunami przecieków? Brawo!


***

Redakcja dziennika „Rzeczpospolita” zaprasza wszystkich czytelników do wzięcia udziału w konkursie Rafała Ziemkiewicza „GIERKIZMY„. Najlepsze opisy, skąpane w oparach absurdu III RP, zostaną wyróżnione intrygującymi nagrodami.


Idea konkursu: absurdalnie prosta! ZAPRASZAMY!

  • Facebook
  • Print
  • Twitter
  • Wykop