Posts Tagged „Marek Migalski”<

Marcinkiewicz liczy na bunt prezesa Kaczyńskiego

24 maj 2011

„Nie dziwię się, że młodzi ludzie w Internecie robią różne rzeczy, także głupoty, widząc co robią politycy.” – powiedział Kazimierz Marcinkiewicz w poniedziałkowych „Faktach po faktach”. Aż takiej samokrytyki nie spodziewałem się po byłym premierze, ale widać trzeba stać się „byłym”, żeby zacząć trzeźwo oceniać rzeczywistość. Marcinkiewicz jest też byłym członkiem PiS, więc odważnie ocenia swoje byłe ugrupowanie: „PiS jest taką partią, że jeżeli liczymy na jakieś zmiany wewnątrz, to możemy liczyć tylko na bunt wewnętrzny Jarosława Kaczyńskiego, bo on jest tą partią, on podejmuje decyzje”.

Marek Migalski, kolejny „były” związany z Prawem i Sprawiedliwością bezlitośnie obnażył w programie „Polska i świat” mechanizm ustalania list wyborczych w tej partii: „Wchodzili do prezesa i myśleli, że mają drugie miejsce, a wychodzili już ze szklanymi oczami, bo się dowiedzieli, że mają szóste. To jest ulubiona zabawa prezesa Kaczyńskiego, takie wprowadzenie w rozedrganie swoich podwładnych.” Czy ktoś pamięta rozedrganie Migalskiego, gdy startował z listy PiS do Parlamentu Europejskiego?

Ale żeby było obiektywnie, to przytoczę również członka PiS na wieki wieków amen. Joachim Brudziński odkrył koszmar tworzenia list PO. „Zadyma związana z narracją toczoną już od wielu tygodni, jeśli nie miesięcy wokół tego, jakież to będą listy PO, jakie tam są transfery, jaki Arłukowicz, czy jacy to kierowcy rajdowi czy śpiewacy operowi…”

Tu już nie wytrzymałem. Czy śpiewacy operowi nie mają prawa do głosów? Zwłaszcza, gdy politycy śpiewają już tak cienko.

  • Facebook
  • Print
  • Twitter
  • Wykop

Lady Kluzik i król Szkocji Bielan

22 mar 2011

„Nie oceniam siebie jako Lady Makbet” – oświadczyła Joanna Kluzik-Rostkowska w programie „Kropka nad i”. Rodacy już powinni zapisać się na wieczorowe kursy polonistyczne, bez których nie będą w stanie zrozumieć wyszukanych literackich metafor krajowych polityków. Oto niedawny prezes Kluzik-Rostkowskiej, Jarosław Kaczyński, żeby tylko przyłożyć Donaldowi Tuskowi przywołał „Drogę przez mękę” Aleksieja Nikołajewicza Tołstoja. A mógł przecież sięgnąć po jeszcze lepszy tytuł – dramat dużo bardziej utalentowanego Lwa Tołstoja „Żywy trup”.

Porównywanie do postaci literackich nie odbywa się jednak całkowicie swobodnie i musi przejść przez cenzurę: „Marek Migalski zanim napisał na blogu o mnie, jako o Lady Makbet, zapytał, czy może to zrobić. Odpowiedziałam, że oczywiście może pisać co chce.” — łaskawie przyzwoliła władczyni Lady Kluzik i poszła jeszcze dalej w polityczne personifikacje: „Nie sądzę, żeby Adam Bielan był tutaj szlachetnym królem Szkocji Duncanem”.

Szlachetny (do niedawna) dworzanin Bielan inaczej scharakteryzował królową: „Lady Makbet to jest jednak postać literacka bardzo złowroga. Miała olbrzymią żądzę władzy i inspirowała wręcz mordy polityczne.”

I za co to skazanie Adama Bielana na śmierć polityczną? Zeznaje pod przysięgą sama Lady Makbet-Rostkowska: „Jeden człowiek, zamiast współpracować, ma taką torebeczkę i tam trzyma kody do strony internetowej. Do tej samej torebeczki wkłada podpisy, które miały być doniesione do sądu”.

Miał kody i podpisy… ostała mu się jeno torebeczka.

  • Facebook
  • Print
  • Twitter
  • Wykop

Popisowy numer Migalskiego

24 sie 2010

Krytyk teatralny? Psychoanalityk? Amunicyjny? Politolog? Facet z gorączką? A może piosenkarz? Wszyscy głowią się, kim jest Marek Migalski.

„To tak bywa z krytykami teatralnymi – mówił Ryszard Czarnecki w poniedziałkowej »Rozmowie bardzo politycznej« – którzy surowo oceniają aktorów i często mają rację. Ale sami aktorami jakoś nie zostali, nie chcą nimi zostać lub nie są w stanie nimi zostać”.

Czarnecki myli się, bo Migalski to właśnie przypadek krytyka, który wszedł na scenę i gra. Wszystko było dobrze, gdy wchodził z halabardą, ale jemu zachciało się ważniejszej roli. A ilu może być w PiS-ie Hamletów?

„Pan Migalski tym razem wczuł się w rolę psychoanalityka – twierdzi z kolei Julia Pitera – bo z jednej strony przyznaje prezesowi, że jest genialny, najmądrzejszy, że bez niego nic w ogóle nie można, a z drugiej strony pozwala sobie na dość mocne kopniaki”.

O kopniakach na kozetce u Freuda pierwsze słyszę, ale Ryszard Czarnecki widzi swojego kolegę w jeszcze gorszej roli: „Dostarczył amunicji przeciwnikom PiS”. Andrzej Dera zaleca zaś terapię: „Widać w tym liście, że czas też na wypoczynek pana europosła Migalskiego. Wysokie temperatury, być może się troszeczkę przegrzał. Zalecałbym wypoczynek i ostudzenie emocji”.

Elżbieta Jakubiak uważa, że jego pismo „nie jest listem działacza, który chce burzyć struktury partyjne, lecz listem politologa”.

A ja uważam, że w związku z trwającym sezonem festiwalowym Marek Migalski marzy o zaśpiewaniu piosenki: „Naprawdę, jaki jestem, nie wie nikt, bo tego nie wiem nawet ja”.

  • Facebook
  • Print
  • Twitter
  • Wykop

Jak Migalskiemu mnożyły się rumaki

5 sty 2010

„Staram się tak dobrze być w polityce jak niektórzy w ciąży” – oświadczył Marek Migalski w poniedziałkowych „Faktach po Faktach”. Zanim ujawnię, co europoseł urodził, należy wyjaśnić, że stan błogosławiony pojawił się w jego wypowiedzi dlatego, że nie do końca miał jasność, czy jest politologiem czy politykiem, więc Justyna Pochanke zwróciła mu uwagę, że nie można być trochę w polityce, tak jak nie można być trochę w ciąży.

Ale wracajmy do myśli płodzonych przez Migalskiego: „Będę kibicował Lechowi Kaczyńskiemu. Będę się starał stanąć przy królu, wezwać swojego giermka, swoje rumaki i stanąć tam, gdzie król wyznaczy”.

Wyglądało na to, że polityk PiS szykuje się do bitwy, ale wkrótce okazało się, że to tylko Wielka Pardubicka: „Czarny koń nie ma tutaj szans, ponieważ w moim przekonaniu dobiegną tylko dwa rącze rumaki. Po raz trzeci w mojej wypowiedzi pojawiły się rumaki, to jest jakaś obsesja”.

Może wielkiemu oratorowi trochę za ostro „poszły konie po betonie”, ale posłuchajmy, jak gonitwa się skończy: „Donald Tusk będzie prowadził w tej stawce przez długi, długi czas, żeby na ostatnich kilkudziesięciu metrach zostać wyprzedzony przez Lecha Kaczyńskiego”.

Ale mimo wygranej europoseł może mieć problemy: „Proszę mnie nie stawiać w sytuacji, żeby rozgraniczać między dwoma braćmi, bo to jest śmierć dla polityka związanego z partią, którą mam zaszczyt reprezentować”.

Panie Marku, pan się nie boi, śmierć to mogła spotkać rycerza w boju, a dżokej tylko spada z konia, pardon, z rumaka.

  • Facebook
  • Print
  • Twitter
  • Wykop