<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Wata szklana</title>
	<atom:link href="http://blog.rp.pl/lutomski/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.rp.pl/lutomski</link>
	<description>Jacek Lutomski</description>
	<lastBuildDate>Tue, 02 Mar 2010 14:18:34 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.6</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Prezydencki duch Ludwika Dorna</title>
		<link>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/03/02/prezydencki-duch-ludwika-dorna/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/03/02/prezydencki-duch-ludwika-dorna/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 14:18:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/lutomski/?p=161</guid>
		<description><![CDATA[„Kto jakie decyzje podejmuje w duchu, no to akurat w ducha nie wnikajmy” – powiedział Ludwik Dorn w poniedziałek.
Uduchowione słowa były odpowiedzią na pytanie Bogdana Rymanowskiego, czy b. członek PiS, dziś reprezentant Polski Plus, będzie kandydował na prezydenta. Gdy redaktor żegnał posła już jako kandydata, Dorn nie protestował, więc jak amen w pacierzu wystartuje w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>„Kto jakie decyzje podejmuje w duchu, no to akurat w ducha nie wnikajmy” – powiedział Ludwik Dorn w poniedziałek.</p>
<p>Uduchowione słowa były odpowiedzią na pytanie Bogdana Rymanowskiego, czy b. członek PiS, dziś reprezentant Polski Plus, będzie kandydował na prezydenta. Gdy redaktor żegnał posła już jako kandydata, Dorn nie protestował, więc jak amen w pacierzu wystartuje w wyborach.</p>
<p>Warto poznać jego poglądy w ważnych sprawach. Zacznijmy od powitania: „Jeśli chodzi o podawanie rąk, to jeśli będą ten moment ich spotkania filmowały telewizje, to jest to służbowy obowiązek. Nie mogą nie podawać” – oświadczył przyszły prezydent i choć wypowiedź dotyczyła rąk Lecha Kaczyńskiego i Radosława Sikorskiego, już widać, jak wielką wagę potencjalna głowa państwa przywiązuje do telewizji.</p>
<p>Ludwik Dorn wcielił się w Donalda Tuska, zabawnie interpretując jego słowa z przemówienia, w którym rezygnował z kandydowania: „No zrozumcie mnie, ich jest dwóch, a ja jeden. I zarządził casting na swojego bliźniaka, który będzie do niego w takiej relacji, w jakiej do p. prezesa Jarosława Kaczyńskiego jest p. prezydent Lech Kaczyński”.</p>
<p>Jak wiadomo, Dorn nazywany był trzecim bliźniakiem, co teraz oznacza, że sam będzie musiał ogłosić casting na czwartego bliźniaka, żeby wygrać z największymi partiami, bo w pojedynkę nie da przecież rady.</p>
<p>„Ja, póki nie ma takich mocnych, twardych danych, to w głębię czy płyciznę dusz polityków nie wnikam” – rzekł pan Ludwik. Co oznaczają „mocne, twarde dane”, wiadomo, chociaż nikt już tego nie nazwie hakami.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/03/02/prezydencki-duch-ludwika-dorna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Politycy w piekle</title>
		<link>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/02/27/politycy-w-piekle/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/02/27/politycy-w-piekle/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 27 Feb 2010 15:31:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/lutomski/?p=159</guid>
		<description><![CDATA[„Myślę, że wielu polityków może się liczyć z ewentualnością trafienia do piekła” – ostrzegał Józef Oleksy w piątkowych „Faktach po faktach”, jednak jak na byłego ministranta przystało zaraz swoje zdanie zamienił na sąd nieostateczny: „Ale ja bym nie identyfikował konkretnie, personalnie.”
Syn marnotrawny SLD znów wdział szaty kaznodziei i prawił: „W Polsce za szybko na początku [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>„Myślę, że wielu polityków może się liczyć z ewentualnością trafienia do piekła” – ostrzegał Józef Oleksy w piątkowych „Faktach po faktach”, jednak jak na byłego ministranta przystało zaraz swoje zdanie zamienił na sąd nieostateczny: „Ale ja bym nie identyfikował konkretnie, personalnie.”</strong></p>
<p>Syn marnotrawny SLD znów wdział szaty kaznodziei i prawił: „W Polsce za szybko na początku demokracji przyjęły niektóre kręgi cyniczną zasadę, że polityka jest niemoralna z zasady. Jeśli taką zasadę wyznają, to potem mogą być rozgoryczenia i rozczarowania”.</p>
<p>Człowiek, który narobił tyle kwasów w naszej polityce w krótkiej wypowiedzi aż trzy razy użył słowa „zasada” zapewne dlatego, by przybrać pozę człowieka z zasadami. Ale wracajmy do kazania, zwłaszcza, że były marszałek wcale zasadom nie odpuścił: „Zło bierze się z tego, że coraz więcej polityków i grup politycznych wyznaję zasadę, że polityka jest grą i tylko grą. I to jest całe nieszczęście, bo jeżeli jest grą, to wszystko wolno.” Panie marszałku, chyba nie ma takiej gry, w której wszystko wolno, nawet w „wolnej amerykance”.</p>
<p>Oleksy nie chciał „identyfikować konkretnie, personalnie” ale nikt nie ma wątpliwości, że Prawo i Sprawiedliwość najchętniej do diabła posłałoby Radosława Sikorskiego. „Traktuję pana Sikorskiego, jako człowieka, który jest młodym mężczyzną, ojcem swoich dzieci i lepiej żeby odszedł od polityki bez większych skandali” — doradzała Elżbieta Jakubiak w czwartkowej „Kropce nad i”. Nasze polityczne piekiełko bez skandali obejść się nie może, a największy w nim facecjonista Tadeusz Iwiński ma oczywiście na ten temat gotową dykteryjkę: „Potwierdza się dzisiaj powiedzenie zapomnianego trochę bohatera francuskiej estrady Maurice Chevaliera, że kiedyś trzeba było być sławnym, żeby pozwolić sobie na skandal. Dzisiaj, żeby być sławnym trzeba zrobić skandal”.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/02/27/politycy-w-piekle/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>33</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czuma i Ćwiąkalski – pistolety na wodę</title>
		<link>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/02/23/czuma-i-cwiakalski-%e2%80%93-pistolety-na-wode/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/02/23/czuma-i-cwiakalski-%e2%80%93-pistolety-na-wode/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Feb 2010 14:14:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/lutomski/?p=157</guid>
		<description><![CDATA[Prawdziwi kowboje strzelają się w samo południe, ale Zbigniew Ćwiąkalski i Andrzej Czuma rozpoczęli swój pojedynek tuż przed północą w programie „Teraz my”. I to zapewne późna pora spowodowała, że te dwa pistolety strzelały jak kulą w płot. Obaj byli ministrowie mają odmienny pogląd na kwestię posiadania broni przez Polaków. Czuma najpierw wypalił w stronę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Prawdziwi kowboje strzelają się w samo południe, ale Zbigniew Ćwiąkalski i Andrzej Czuma rozpoczęli swój pojedynek tuż przed północą w programie „Teraz my”. I to zapewne późna pora spowodowała, że te dwa pistolety strzelały jak kulą w płot. Obaj byli ministrowie mają odmienny pogląd na kwestię posiadania broni przez Polaków. Czuma najpierw wypalił w stronę mediów: „Ja nie mówię o tym, że każdy ma mieć broń. Ja nigdy o tym nie mówiłem. To media, głównie lewicowe, epatują tym, że raz jest świńska grypa, raz ptasia grypa, a to globalne ocieplenie. Szukają sensacji”. </p>
<p>Związek broni z globalnym ociepleniem jest oczywisty, bo tym, do których strzelają, robi się gorąco. Z kolei minister Ćwiąkalski strzelił sobie w kolano, podobnie jak wszystkim innym przeciwnikom łatwego dostępu do broni: „Czym innym jest strzelanie do tarczy, czym innym do człowieka. Jest taki element psychologiczny, bardzo charakterystyczny, że do człowieka się nie strzela, a do tarczy można strzelać”. Jeśli element psychologiczny zakazuje strzelania do człowieka, no to znaczy, że ludzie mogą mieć broń. </p>
<p>Na to Czuma zaatakował z grubej rury (wydechowej): „Zgodę na prowadzenie najbardziej śmiercionośnego narzędzia – samochodu – wydają gminy, niechże i one wydają pozwolenia na broń”. Szeryf z Ameryki zwrócił się też do zajmujących się gospodarstwem domowym: „Kiedy wrócicie do domu, wyrzućcie ostre noże, wtedy nie będziecie mogli pomidora pokroić ani miękkiej bułki”. Swoją drogą szkoda, że nie miałem pod ręką dubeltówki&#8230; Teraz nie miałbym też telewizora.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/02/23/czuma-i-cwiakalski-%e2%80%93-pistolety-na-wode/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>28</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Perełeczki Lecha Wałęsy</title>
		<link>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/02/20/pereleczki-lecha-walesy/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/02/20/pereleczki-lecha-walesy/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 20 Feb 2010 16:43:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/lutomski/?p=155</guid>
		<description><![CDATA[„W wywiadzie nie da się dokładnie i precyzyjnie, kiedy rozpatrują na czynniki pierwsze, no to wychodzą takie właśnie perełeczki” – powiedziała była głowa państwa w piątkowych „Faktach po faktach”.
I trzeba przyznać, że pod względem językowym Lechowi Wałęsie nie dorówna nikt na świecie. Przytoczę tylko niektóre perełeczki z krótkiej rozmowy w TVN24.
„Tam nad stołem wisiał taki, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>„W wywiadzie nie da się dokładnie i precyzyjnie, kiedy rozpatrują na czynniki pierwsze, no to wychodzą takie właśnie perełeczki” – powiedziała była głowa państwa w piątkowych „Faktach po faktach”.</p>
<p>I trzeba przyznać, że pod względem językowym Lechowi Wałęsie nie dorówna nikt na świecie. Przytoczę tylko niektóre perełeczki z krótkiej rozmowy w TVN24.</p>
<p>„Tam nad stołem wisiał taki, chyba ze trzysta kilo i często myślałem, że gdyby spadł, to by włosy potargał. Kto wie jak tam jest umocowany. Zawsze myślałem, kiedy w pobliżu siedziałem, no kurcze, kiedyś musi się urwać. Oby nie teraz.” Dzięki tej wypowiedzi naród nareszcie dowiedział się, o czym pan prezydent myślał w trakcie całej kadencji.</p>
<p>Nie mniej istotny był problem umieszczonych wysoko klamek: „Ten który stał do otwierania drzwi, dlatego te klamki są tak, żeby nie płacić mu za schylanie, żeby mu kręgosłup nie wysiadł”. Jednak odźwiernego i tak Wachowski zwolnił. „A potem nie miał kto królowej drzwi otworzyć” — zamknął sprawę klamek były przywódca narodu.</p>
<p>Wałęsa przypomniał swoje negatywne stanowisko wobec idei parytetu: „Nie. Ja jestem starej daty i uważam, że tu jest demokracja równa, więc musimy być grzecznościowo, może drzwi otwierać, ale resztę to już zostawmy demokracji.” Ale kto te drzwi będzie kobietom otwierać, jak człowieka Wachowski zwolnił?</p>
<p>Ale olimpijski poziom językowy Lech Wałęsa osiągnął dopiero na finiszu telewizyjnej rozmowy: „Ja jestem męskim szowinistą, tak niektórzy uważają, ale ja jestem niereformowalny, ja tak uważam i dziewczyny są świetne i mogą być, tylko muszą chcieć. Oby im się chciało chcieć, a wtedy w parlamencie będziemy więcej kobiet mieć”</p>
<p>Mało tego, że piękne nawiązanie do „Wesela” Wyspiańskiego, to jeszcze pan prezydent całkowicie samodzielnie i pięknie zrymował. Brawo!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/02/20/pereleczki-lecha-walesy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>67</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nominacja Szczygły na Ducha Świętego</title>
		<link>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/02/16/nominacja-szczygly-na-ducha-swietego/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/02/16/nominacja-szczygly-na-ducha-swietego/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 16 Feb 2010 13:40:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/lutomski/?p=152</guid>
		<description><![CDATA[Ja nie jestem duchem świętym, tzn. nie przewiduję przyszłości” – Aleksander Szczygło bardzo zdecydowanie oświadczył to Monice Olejnik w poniedziałkowej „Kropce nad i”.
Ale pani redaktor kokieteryjnie kontynuowała dialog: „Ale trochę jest pan duchem świętym”. I wtedy największy macho w Kancelarii Prezydenckiej zmiękł, uśmiechnął się i powiedział: „No, dziękuję bardzo, pani redaktor”.
Dobrze więc, że w kręgu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Ja nie jestem duchem świętym, tzn. nie przewiduję przyszłości” – Aleksander Szczygło bardzo zdecydowanie oświadczył to Monice Olejnik w poniedziałkowej „Kropce nad i”.</strong></p>
<p>Ale pani redaktor kokieteryjnie kontynuowała dialog: „Ale trochę jest pan duchem świętym”. I wtedy największy macho w Kancelarii Prezydenckiej zmiękł, uśmiechnął się i powiedział: „No, dziękuję bardzo, pani redaktor”.</p>
<p>Dobrze więc, że w kręgu Prawa i Sprawiedliwości znalazł się ktoś ze zdolnościami profetycznymi. Wiele osób interesuje los senatora Zbigniewa Romaszewskiego: „Zasadnicza kwestia była tego rodzaju, czy ja w ogóle taki, jaki jestem, jestem PiS potrzebny”.</p>
<p>Jaki jest Romaszewski, każdy widzi, natomiast co myśli o regułach obowiązujących w PiS, dowiedzieliśmy się w „Faktach po Faktach”: „Nie zgadzam się z tym, ażeby posłowie czy senatorowie mieli zamykane usta i nie mogli wyrażać swoich poglądów czy przekonań, zagrożeni sankcjami”. Jak widać, politycy dopiero gdy wypadną spod skrzydeł Jarosława Kaczyńskiego, zaczynają głosić, jakie to niedemokratyczne ugrupowanie. Problem, według wicemarszałka Senatu, dotyczy nie tylko senatorów, „lecz również dziennikarzy, którym się mówi, jak mają pisać, co mają mówić, a czego nie”. Niestety, pan senator nie ujawnił, jacy żurnaliści biorą udział w tym partyjnym dyktandzie. Na szczęście podjął też temat ze swojego podwórka: „To jest sprawa naszego parlamentu, który w tej chwili przechodzi w kierunku partokracji”.</p>
<p>Panie marszałku, co to znaczy „ w tej chwili”? Przecież na Wiejskiej partoli się robotę od zawsze.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/02/16/nominacja-szczygly-na-ducha-swietego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>56</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cmentarna demokracja</title>
		<link>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/02/13/cmentarna-demokracja/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/02/13/cmentarna-demokracja/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 13 Feb 2010 20:32:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/lutomski/?p=150</guid>
		<description><![CDATA[Coś dziwnego dzieje się z politykami Prawa i Sprawiedliwości, gdy występują w programie „Ona i on”.
Przed obliczem Małgorzaty Domagalik orły, sokoły, bażanty stają się małymi myszkami. Po Zbigniewie Ziobrze i Jacku Kurskim taki los spotkał w sobotę Tadeusza Cymańskiego: „Staram się uciekać, a pani jak tę myszkę, jak kot łapie.” Jeśli już, to jak kocica, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Coś dziwnego dzieje się z politykami Prawa i Sprawiedliwości, gdy występują w programie „Ona i on”.</strong></p>
<p>Przed obliczem Małgorzaty Domagalik orły, sokoły, bażanty stają się małymi myszkami. Po Zbigniewie Ziobrze i Jacku Kurskim taki los spotkał w sobotę Tadeusza Cymańskiego: „Staram się uciekać, a pani jak tę myszkę, jak kot łapie.” Jeśli już, to jak kocica, panie pośle. I gdzie to uciekł europoseł pani redaktor?</p>
<p>„Cmentarz jest miejscem dużej refleksji” — oświadczył pan Tadeusz i ten wątek nie tylko zdominował rozmowę, ale i okazał się najciekawszy: „Zmarł grabarz i mój znajomy mówi, nie bój się, to jest dobry uczynek wobec zmarłych i bardzo intratny.” Tak wyjaśniał motywy podjęcia pracy w nekropolii. Taka robota oczywiście spowodowała wielkie zaniepokojenie otoczenia przyszłego polityka: „Sąsiadka do mamy mówi, wie pani, tak patrzę na pani syna, może by jakieś nauki, może by jakąś szkołę skończył? Jaka to przyszłość na tym cmentarzu.” Ale właśnie tu Cymański zauważył pierwsze reguły obowiązujące w życiu politycznym: „Świadomość przemijania w młodym wieku jest rzadka, a cmentarz jest miejscem niezwykle demokratycznym.” I właśnie dzięki demokracji Tadeusz Cymański zawędrował aż do Brukseli, co zresztą budzi zazdrość wielu kolegów: „Ktoś mi kiedyś powiedział niedawno, Tadek, a pamiętasz, jak byłeś grabarzem, czy ty wtedy myślałeś, że będziesz burmistrzem, posłem?”</p>
<p>Jasne, że nie myślał, ale kto wie, czy ten poprzedni zawód jeszcze się Cymańskiemu nie przyda, wszak politycznych trupów z każdym rokiem przybywa i jak upiory wracają na scenę, bo nie ma ich kto pogrzebać.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/02/13/cmentarna-demokracja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>43</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kaczyński z czajnikiem, Tusk na gigancie</title>
		<link>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/02/09/kaczynski-z-czajnikiem-tusk-na-gigancie/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/02/09/kaczynski-z-czajnikiem-tusk-na-gigancie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 14:39:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/lutomski/?p=148</guid>
		<description><![CDATA[Postanowiłem skompletować polityczną reprezentację Polski w sportach zimowych.
Głowa państwa może wystąpić tylko w dyscyplinie z wielkimi tradycjami, jaką jest curling namalowany jeszcze przez starszego Bruegela. Lech Kaczyński puszcza 20-kilogramowy granitowy kamień, zwany pieszczotliwie czajnikiem, a pierwsza dama elegancką miotełką usuwa każdy pyłek z jego drogi (tak jak z garnituru pana prezydenta). Miejsce na podium murowane.
Premier [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Postanowiłem skompletować polityczną reprezentację Polski w sportach zimowych.</p>
<p>Głowa państwa może wystąpić tylko w dyscyplinie z wielkimi tradycjami, jaką jest curling namalowany jeszcze przez starszego Bruegela. Lech Kaczyński puszcza 20-kilogramowy granitowy kamień, zwany pieszczotliwie czajnikiem, a pierwsza dama elegancką miotełką usuwa każdy pyłek z jego drogi (tak jak z garnituru pana prezydenta). Miejsce na podium murowane.</p>
<p>Premier to nasz najlepszy zawodnik w slalomie gigancie. Nikt tak dobrze jak Donald Tusk nie potrafi omijać trudnych problemów i niewygodnych sytuacji. Marszałek Sejmu jest mistrzem w lotach narciarskich na drzwiach od stodoły. Oczywiście na mamuciej skoczni w Rabce.</p>
<p>Drużynę hokejową mógłby wzmocnić ze względu na warunki fizyczne Andrzej Olechowski. Niestety, nie jest to sport dla dżentelmenów, tak samo zresztą jak wybory prezydenckie. Dużym talentem w jeździe figurowej na lodzie jest Beata Kempa. Chociaż bardzo musi uważać przy poczwórnym tusku, bo ten skok grozi upadkiem. Bobsleje obsadzamy zgodnie z parytetem: Julia Pitera, Nelly Rokita, Ryszard Kalisz i Eugeniusz Kłopotek. Poseł Kalisz może nie zdążyć wskoczyć, ale to i tak mieszanka wybuchowa. W skeletonie, czyli szalonej jeździe na brzuchu na sankach, liczyć się tylko może nieobliczalny Janusz Palikot. W biatlonie, niestety, nie mamy kogo wystawić, bo nasi mężowie stanu nie mają niezbędnej wytrwałości, a jak już strzelają, to najczęściej sobie w stopę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/02/09/kaczynski-z-czajnikiem-tusk-na-gigancie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak Lis załatwił Tuskowi 93 procent</title>
		<link>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/02/03/jak-lis-zalatwil-tuskowi-93-procent/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/02/03/jak-lis-zalatwil-tuskowi-93-procent/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 03 Feb 2010 16:38:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/lutomski/?p=146</guid>
		<description><![CDATA[Tak wielkiego poparcia jak Donald Tusk nie zdobył żaden polityk wolnej Polski, a chyba nawet władcy PRL mogliby mu zazdrościć.
Ale ujawnijmy szokującą liczbę. W poniedziałkowym programie „Tomasz Lis na żywo” urzędującego premiera poparło 93 procent uczestniczących w sondzie! Kulisy tego niebywałego sukcesu rozszyfrował sam prezes Rady Ministrów: „Jak wchodziłem do studia i słyszałem, jakie pytanie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tak wielkiego poparcia jak Donald Tusk nie zdobył żaden polityk wolnej Polski, a chyba nawet władcy PRL mogliby mu zazdrościć.</p>
<p>Ale ujawnijmy szokującą liczbę. W poniedziałkowym programie „Tomasz Lis na żywo” urzędującego premiera poparło 93 procent uczestniczących w sondzie! Kulisy tego niebywałego sukcesu rozszyfrował sam prezes Rady Ministrów: „Jak wchodziłem do studia i słyszałem, jakie pytanie macie zamiar zaproponować, to trochę w duchu się śmiałem”.</p>
<p>A problem jest bardziej zabawny, niż się premierowi wydaje. Otóż pytanie, które na początku zadał i powtórzył redaktor prowadzący, brzmiało: „Czy Donald Tusk słusznie zrezygnował z kandydowania w wyborach prezydenckich?”. Natomiast widzowie, którzy nie oglądali pierwszych dwóch minut, odpowiadali na inne pytanie, które pojawiało się na ekranie: „Czy popierasz decyzję Donalda Tuska?”. Tu już zupełnie nie było wiadomo, o jaką decyzję chodzi.</p>
<p>Jak słusznie na koniec skomentował szef rządu, na „tak” byli zarówno ci, „którzy mi dobrze życzą, podzielają moje poglądy”, jak i ci, którzy „cieszą, się, że nie będę prezydentem, a ich też jest trochę w Polsce”.</p>
<p>Redaktor Lis jak zwykle błyskotliwie wybrnął z trudnej sytuacji i pochwalił się premierowi: „Niech pan doceni, że jednym pytaniem tak można zjednoczyć Polaków”. Tak oto zupełnie niespodziewanie po 20 latach niepodległej Polski odrodził się Front Jedności Narodu. Różnica w sumie jest niewielka. Wtedy manipulowano procentami wyników, teraz pytaniami. I jeszcze zarobili na audiotele.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/02/03/jak-lis-zalatwil-tuskowi-93-procent/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>53</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polityk to samotny myśliwy</title>
		<link>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/01/31/polityk-to-samotny-mysliwy/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/01/31/polityk-to-samotny-mysliwy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 31 Jan 2010 08:49:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/lutomski/?p=144</guid>
		<description><![CDATA[„Ja nie jestem jagnięciem, ale niech pani mi rogów nie dorabia. Z Brukseli mówię i nie jestem człowiekiem spiskowego myślenia” – powiedział Tadeusz Cymański do Julii Pitery w czwartek wieczorem. Niestety, Bogdan Rymanowski nie dopytał, w jaki sposób posłanka może przyprawić rogi eurodeputowanemu, choć z pewnością byłby to najciekawszy temat tej rozmowy.
Inny ważny głos dopłynął [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>„Ja nie jestem jagnięciem, ale niech pani mi rogów nie dorabia. Z Brukseli mówię i nie jestem człowiekiem spiskowego myślenia” – powiedział Tadeusz Cymański do Julii Pitery w czwartek wieczorem. Niestety, Bogdan Rymanowski nie dopytał, w jaki sposób posłanka może przyprawić rogi eurodeputowanemu, choć z pewnością byłby to najciekawszy temat tej rozmowy.</p>
<p>Inny ważny głos dopłynął do Polski również z zagranicy, z Davos. Aleksander Kwaśniewski w piątkowych „Faktach po faktach” wypowiadał się na temat najważniejszego urzędu w państwie: „Prezydent jest bardziej jednoosobowy” – zdiagnozowała była głowa państwa. I znów słaba dociekliwość prowadzącego nie pozwoliła ustalić, czy Kwaśniewski chciałby, żeby prezydent był jeszcze bardziej jednoosobowy, czy może raczej wieloosobowy, powiedzmy, jeden w dwóch osobach. Człowiek, który pełnił ten urząd dziesięć lat miał niewesołe refleksje: „Natomiast gdybyśmy mieli mówić o samotności, to niewątpliwie jest ona większa niż jakiegokolwiek polityka, decyzję są jednoosobowe, nie można się do nikogo odwołać i to jest problem”</p>
<p>Panie prezydencie, a małżonka? Czy pierwsza dama, nie powinna w ramach obowiązków służbowych pocieszać tak samotnego, jednoosobowego mężczyznę? Coś z tą samotnością musi być na rzeczy, bo Julia Pitera ujawniła, że Donald Tusk również ją odczuwa: „Pan premier decyzje dużej wagi, chyba rzeczywiście podejmuje w dużej samotności nie dzieląc się z otoczeniem.”</p>
<p>Do tej pory myślałem, że serce, to samotny myśliwy, a tu proszę, polityk także.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/01/31/polityk-to-samotny-mysliwy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Co bije ręka Sekuły</title>
		<link>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/01/26/co-bije-reka-sekuly/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/01/26/co-bije-reka-sekuly/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Jan 2010 12:26:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/lutomski/?p=142</guid>
		<description><![CDATA[„Ile jeszcze będzie różnego rodzaju zakrętów, meandrów czy numerów, które będą utrudniały pracę komisji?” – poetycko pytał Mirosław Sekuła w poniedziałkowy wieczór u Bogdana Rymanowskiego.
Trzeba przewodniczącemu komisji hazardowej przypomnieć, że to on, jako szef, rozstawiony jest z numerem jeden. I na razie sam robi całkiem niezłe numery.
„Ja uważam, że przewodniczący musi pilnować również czasu” – [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>„Ile jeszcze będzie różnego rodzaju zakrętów, meandrów czy numerów, które będą utrudniały pracę komisji?” – poetycko pytał Mirosław Sekuła w poniedziałkowy wieczór u Bogdana Rymanowskiego.</strong></p>
<p>Trzeba przewodniczącemu komisji hazardowej przypomnieć, że to on, jako szef, rozstawiony jest z numerem jeden. I na razie sam robi całkiem niezłe numery.</p>
<p>„Ja uważam, że przewodniczący musi pilnować również czasu” – oświadczył najważniejszy hazardowy śledczy. Ale jak strażnikiem czasu może być ktoś, komu zegarek chodzi dwa razy szybciej niż innym obywatelom i gdy czas Greenwich pokazuje sześć minut, czas Sekuły – 12. Chyba że to Zegarmistrz Światła, któremu chodzi, by nam „zabełtać błękit w głowie”, jak mówią słowa piosenki.</p>
<p>„Serdecznie przepraszam wszystkich tych, których być może wprowadziłem w jakikolwiek sposób w stan nerwowy, że zbyt szybko skończyłem przerwę” – kajał się. Największej nerwicy dostała chyba prawda, której posłowie mają dociec. Sam przewodniczący plątał się w zeznaniach przed Rymanowskim. Najpierw mówił tak: „Ja może mam twardą rękę, może nawet czasami za twardą”. Ale za chwilę całkowicie zmienił zdanie: „Jako szef jestem ciężkim człowiekiem. Mam nie tyle twardą rękę, co bardzo twarde zasady, bo ręka to nigdy nikogo nie bije&#8230;”</p>
<p>Zresztą pal sześć, twarda czy nie twarda, ale, że niby nie bije?! „Jestem przekonany, że po jakimś czasie piana opadnie, a zostanie to, co najważniejsze, czyli ustalenia komisji”.</p>
<p>Jednak na razie jest tylko piana, która przecież nie bije się sama.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/lutomski/2010/01/26/co-bije-reka-sekuly/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>65</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
