Nominacja Szczygły na Ducha Świętego

Ja nie jestem duchem świętym, tzn. nie przewiduję przyszłości” – Aleksander Szczygło bardzo zdecydowanie oświadczył to Monice Olejnik w poniedziałkowej „Kropce nad i”.

Ale pani redaktor kokieteryjnie kontynuowała dialog: „Ale trochę jest pan duchem świętym”. I wtedy największy macho w Kancelarii Prezydenckiej zmiękł, uśmiechnął się i powiedział: „No, dziękuję bardzo, pani redaktor”.

Dobrze więc, że w kręgu Prawa i Sprawiedliwości znalazł się ktoś ze zdolnościami profetycznymi. Wiele osób interesuje los senatora Zbigniewa Romaszewskiego: „Zasadnicza kwestia była tego rodzaju, czy ja w ogóle taki, jaki jestem, jestem PiS potrzebny”.

Jaki jest Romaszewski, każdy widzi, natomiast co myśli o regułach obowiązujących w PiS, dowiedzieliśmy się w „Faktach po Faktach”: „Nie zgadzam się z tym, ażeby posłowie czy senatorowie mieli zamykane usta i nie mogli wyrażać swoich poglądów czy przekonań, zagrożeni sankcjami”. Jak widać, politycy dopiero gdy wypadną spod skrzydeł Jarosława Kaczyńskiego, zaczynają głosić, jakie to niedemokratyczne ugrupowanie. Problem, według wicemarszałka Senatu, dotyczy nie tylko senatorów, „lecz również dziennikarzy, którym się mówi, jak mają pisać, co mają mówić, a czego nie”. Niestety, pan senator nie ujawnił, jacy żurnaliści biorą udział w tym partyjnym dyktandzie. Na szczęście podjął też temat ze swojego podwórka: „To jest sprawa naszego parlamentu, który w tej chwili przechodzi w kierunku partokracji”.

Panie marszałku, co to znaczy „ w tej chwili”? Przecież na Wiejskiej partoli się robotę od zawsze.

  • Facebook
  • Print
  • Twitter
  • Wykop

Tagi: , , ,

(56) Komentarzy do “Nominacja Szczygły na Ducha Świętego”

    -
  1. realista pisze:

    Wódz ma zawsze rację nawet gdy nie ma racji. W przeciwnym przypadku utracił by pewność w swoją słuszność i musiałby abdykować. Ale prawdziwy wódz nie abdykuje bo zawsze ma rację (chociaż nie jest duchem świętym).
    Innego rodzaju wodzem jest O. Rydzyk bo choć jest z duchem św. to nie zawsze ma rację i dlatego pomylił się z geotermią. Czyżby nieziemskie możliwości ojca nie sięgały głębin ziemi?
    Tylko proszę nie odrzucajcie wodzów bo to grozi rewolucją i anarchią.
    Niech moc wodzów będzie z Wami !!!

    Dobre 0

  2. Tazio pisze:

    Cała prasa winna wielbić PO i Jej Wodza – Donalda Tuska! Jeden kraj, jedna partia, jeden Wódz!

    Dowcipy o Kaszubach sie przypominają…

    Dobre 0

  3. wiktor1 pisze:

    @siurpryzaa

    @wituś Niech @wituś w belfra się nie bawi i proszę nie pokrzykiwać, nie nauczać ino ludzkim być .
    *siurpryzuuniu, niespodzianeczko kwiląca, przedcie nie należy podejmować się syzyfowych prac i próbować nauczyć siurpryzęę czegokolwiek. Taka postawa jest ludzka wobec siurpryzyy, oszczedzi mu (jej) wysiłku (bez)myślowego.

    Takie parcie na tak znienawidzony blog świadczy o niezłych apanażach.
    *O widac, że siurpryzaa ma parcie w bardziej kolokwialnym sensie.

    Dobre 0

  4. krzyh pisze:

    Pan senator Romaszewski pragnął pozostać wierny swojej kaście. Ma prawo – jest politykiem i dbanie o nietykalność polityków jest jak najbardziej uzasadniona. Pisowcy też mieli prawo się oburzać przecież głoszą że świętych krów nie ma. Czyli podsumowując jeśli sprawa dotyczy jakichś świętych to najwyżej krów…

    Dobre 0

  5. Andrzej Mnich pisze:

    Pan Redaktor ma absolutną rację. Trudno się jednak dziwić Zbigniewowi Romaszewskiemu. Proszę zauważyć, że podobne można obserwować w miejscu pracy. Pracownicy znajdujący się się w zależności od szefa nie ważą się go krytykować. Okazują się jednak bardzo rozmowni, kiedy zostają zwolnieni. Moim zdaniem nie należy spieszyć się z ocenami tak postępujących ludzi bez uzwględnienia ich wcześniejszych zachowań. Jeśli pracownik przed zwolnieniem oficjalnie nie odważył się krytykować szefa, ale choćby pokątnie, czy w rodzinnym gronie taką krytykę wyrażał i nie należał do grona lizusów i wazeliniarzy, to sądzę, że nie należy krytykować wzrostu jego rozmowności po zwolnieniu. Romaszewski o ile pamiętam należał do bezwarunkowych obrońców i pochlebców Kaczyńskiego. A jeśli tak było, to dzisiejsza jego wylewność jest po prostu żałosna.

    Dobre 0

  6. Jan C. pisze:

    gen z 17 lutego 2010 at 07:52
    ,, A kto te Twoje “jedynie słuszne” postulaty ma zrealizować skoro zalecasz wszystkie organizacje rozwiązać i zacząć tworzyc od nowa i budować ten raj na polskiej ziemi,,.

    *** Odpowiem, że to, kto te postulaty ma zrealizować jest słodką tajemnicą demokracji.
    W 1980 wyglądało to tak, że przychodził ktoś do kogoś w zakładzie pracy, nawet mało znany z pytaniem, co myśli o zawiązaniem w zakładzie komórki NSZZ ,,Solidarność,,.
    Po pozytywnej odpowiedzi, już dwóch szło dalej pytać następnych, po czym już szybko formował się komitet założycielski i prowadzono już formalne zapisy.
    Zupełnie nie wiadomo, jak nastepowały porozumienia międzyzakładowe, bo branżowe i terytorialne, zjazdy delegatów…
    Po prostu – przetoczyła się lawina i stał się cud !!!
    Teraz też nie może być inaczej, jeśli mamy wymienić ,,klasę polityczną,, , a wymienić musimy
    - jak można wogóle myśleć, że ktoś to może za nas zrobić, póki jeszcze sami jesteśmy dość młodzi duchem, by nam się chciało chcieć.
    Ten demokratyczny, pierwszy kroczek wcale nie jest taki trudny.

    ,,Młodości, ty nad poziomy wylatuj…,,.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.