<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Paweł Lisicki</title>
	<atom:link href="http://blog.rp.pl/lisicki/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.rp.pl/lisicki</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Feb 2012 14:22:17 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1</generator>
		<item>
		<title>&#8222;Uważam Rze&#8221; zaczyna kolejny rok</title>
		<link>http://blog.rp.pl/lisicki/2012/02/06/uwazam-rze-zaczyna-kolejny-rok/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/lisicki/2012/02/06/uwazam-rze-zaczyna-kolejny-rok/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Feb 2012 14:17:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Paweł Lisicki]]></category>
		<category><![CDATA[Uważam Rze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/lisicki/?p=766</guid>
		<description><![CDATA[Minął rok jak jeden dzień – myślę sobie, patrząc na okładkę pierwszego numeru „Uważam Rze” z datą 7 lutego 2011 r. Zdjęcie Grzegorza Schetyny nieco już wyblakło (podobnie jak i sam były marszałek zresztą), gazetowy papier starzeje się szybciej. Ale jeśli chodzi o zawartość – bez zmian. Ci sami publicyści, to samo przesłanie i te [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify">Minął rok jak jeden dzień – myślę sobie, patrząc na okładkę pierwszego numeru „Uważam Rze” z datą 7 lutego 2011 r. Zdjęcie Grzegorza Schetyny nieco już wyblakło (podobnie jak i sam były marszałek zresztą), gazetowy papier starzeje się szybciej. Ale jeśli chodzi o zawartość – bez zmian. Ci sami publicyści, to samo przesłanie i te same wartości. W każdym niemal numerze piszą przecież Rafał A. Ziemkiewicz, Bronisław Wildstein, bracia Michał i Jacek Karnowscy, Piotr Semka, Piotr Zaremba, Dorota Gawryluk, Piotr Gabryel, Robert Mazurek, Igor Zalewski czy Krzysztof Feusette i tylu innych. Ba, co do autorów, to tych jest wciąż więcej, Waldemar Łysiak, stały gospodarz przedostatniej strony, dołączył do „Uważam Rze” po kilku miesiącach, a Szewach Weiss dosłownie przed tygodniami.</p>
<p style="text-align: justify">Obiecywaliśmy, że nasz tygodnik – wspólne dzieło publicystów, dla których tak ważnymi wartościami są wolność słowa, niezależność sądu, niepodległość Polski, wreszcie szacunek dla religijnej tradycji i wiara w przedsiębiorczość jednostek – będzie mówił innym głosem niż pozostałe. Że będziemy próbowali toczyć debatę o sprawach publicznych bez obelg i pogardy. Że będziemy odważnie krytykować błędy rządu i – znowu w przeciwieństwie do większości mediów – nie damy się wziąć na lep platformerskiej propagandy sukcesu. Że kierując się zdrowym rozsądkiem i myślą o dobru wspólnym, uda się nam – na tyle, na ile to możliwe – dostarczać odtrutki na kolejne fale ideologicznej poprawności, które zalewają Polskę. Że z właściwym sobie dystansem i sceptycyzmem przyglądać się będziemy wizjom nowych wspaniałych światów, nawet jeśli ich budowniczowie mieszkają na stałe nie w Moskwie, ale w Brukseli.</p>
<p style="text-align: justify">Dotrzymaliśmy, wierzę, słowa. Wiem, brzmi to bardzo poważnie, ale w końcu po tych 12 miesiącach, kiedy to Państwo już dobrze znają tygodnik, kiedy wiedzą, ile jest w nim humoru i ironii, trochę patosu nie zaszkodzi. I w zamian za to zdobyliśmy państwa zaufanie. Świadczą o tym nie tylko wyniki sprzedaży. Oczywiście, mało co może mnie cieszyć bardziej niż fakt, że co tydzień sto kilkadziesiąt tysięcy ludzi kupuje tygodnik, że wielu nie potrafi sobie wyobrazić poniedziałku bez lektury „Uważam Rze”. Nie mniej istotne są też Państwa listy oraz opinie. I to nie tylko pochlebne. Każdy głos jest dla redakcji ważny, każdy pokazuje, dla jak wielu nasze pismo stało się punktem odniesienia.</p>
<p style="text-align: justify">Za to wszystko chciałbym Państwu po roku serdecznie podziękować. Dzięki Waszej uwadze okazało się, że na rynku jest miejsce dla pisma konserwatywno-liberalnego, że polska opinia publiczna to więcej, niż chcieliby sprawni prestidigitatorzy. I obiecuję, że tak będzie dalej. Czy to się komuś podoba, czy nie, dalej będziemy drążyli kwestię katastrofy smoleńskiej i dalej będziemy tropili to wszystko, co rządzący najchętniej skryliby przed oczami ogółu.</p>
<p style="text-align: justify">&nbsp;</p>
<p style="text-align: center"><a href="http://www.uwazamrze.pl/"><img class="aligncenter" src="http://blog.rp.pl/uwazamrze/files/2011/02/uwazam22.jpg" alt="" width="200" height="42" /></a>Czytaj na<a href="http://www.uwazamrze.pl/"> www.uwazamrze.pl</a></p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2012%2F02%2F06%2Fuwazam-rze-zaczyna-kolejny-rok%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2012%2F02%2F06%2Fuwazam-rze-zaczyna-kolejny-rok%2F&amp;t=%22Uwa%C5%BCam%20Rze%22%20zaczyna%20kolejny%20rok" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=%22Uwa%C5%BCam%20Rze%22%20zaczyna%20kolejny%20rok%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2012%2F02%2F06%2Fuwazam-rze-zaczyna-kolejny-rok%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2012%2F02%2F06%2Fuwazam-rze-zaczyna-kolejny-rok%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/lisicki/2012/02/06/uwazam-rze-zaczyna-kolejny-rok/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>86</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sztuka bezwstydnego gadania</title>
		<link>http://blog.rp.pl/lisicki/2012/01/30/sztuka-bezwstydnego-gadania/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/lisicki/2012/01/30/sztuka-bezwstydnego-gadania/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Jan 2012 11:37:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Paweł Lisicki]]></category>
		<category><![CDATA[Uważam Rze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/lisicki/?p=764</guid>
		<description><![CDATA[Tydzień temu Piotr Semka w „Uważam Rze” napisał, że przed laty w sporach z Kościołem świat laicki reprezentowali Leszek Kołakowski i Jacek Kuroń, obecnie zaś zastąpili ich Dominik Taras czy Nergal. To prawda. Zabawne, że tego samego dnia, w którym ukazał się artykuł publicysty „Uważam Rze”, jakby na potwierdzenie jego słów „Newsweek” opublikował sążnisty wywiad [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify">Tydzień temu Piotr Semka w „Uważam Rze” napisał, że przed laty w  sporach z Kościołem świat laicki reprezentowali Leszek Kołakowski i  Jacek Kuroń, obecnie zaś zastąpili ich Dominik Taras czy Nergal. To  prawda. Zabawne, że tego samego dnia, w którym ukazał się artykuł  publicysty „Uważam Rze”, jakby na potwierdzenie jego słów „Newsweek”  opublikował sążnisty wywiad z Dodą poświęcony stosunkowi do religii. Ba,  nie obeszło się bez zdjęcia bohaterki na okładce i wstępniaka redaktora  naczelnego, który skazanie piosenkarki za obrazę Biblii uznał za dowód,  że Polska to kraj, „w którym obywatele mają stać na baczność przed  oficjalnymi autorytetami” i gdzie  „jednostka nie ma statusu  autonomicznego obywatela, ale raczej poddanego”.</p>
<p style="text-align: justify">Cóż, papier nie takie brednie zniesie i nie zajmowałbym się nimi,  gdyby nie drobny fakt – słowa te pokazują, jak bardzo zmienił się poziom  debaty publicznej na temat religii w Polsce. Okazało się, że im głupsze  i bardziej wulgarne poglądy się wygłasza, tym na większy poklask można  liczyć. Teolożka Doda, o której poparcie jeszcze niedawno zabiegali  niektórzy konserwatywni politycy, podzieliła się z czytelnikami  „Newsweeka” następującymi przemyśleniami na temat swego stosunku do  wiary i polskości:</p>
<p style="text-align: justify">– jako dziecko lubiła kościół, bo tam można było głośno śpiewać,</p>
<p style="text-align: justify">– w kościele jej nie chcieli, bo śpiewała bardziej doniośle,</p>
<p style="text-align: justify">– jak się dorasta, to się zadaje pytania i dochodzi do różnych wniosków,</p>
<p style="text-align: justify">– Polska jest zacofana, a ona (piosenkarka) będzie kamieniem milowym,</p>
<p style="text-align: justify">– w Polsce jest sporo mądrych ludzi, którzy chcą z niej – cytuję  „Newsweeka” – wypierdalać,</p>
<p style="text-align: justify">– coraz więcej ludzi odwraca się od Kościoła i chce mieć prawo wyboru,</p>
<p style="text-align: justify">– Doda jest z innego świata, nie pasuje tutaj itp. itd.</p>
<p style="text-align: justify">Nie, to nie są wyznania nieopierzonego dziewczątka z „Bravo Girl”,  ale najważniejsza rozmowa z renomowanego, bądź co bądź, tygodnika  opinii.</p>
<p style="text-align: justify">Ktoś powie, że to wypadek przy pracy. Nie sądzę. Jak powiedziałem,  stylem i jakością przemyśleń nie różni się to przecież specjalnie od  wyznań tajemniczego profesora z „Gazety Wyborczej”, który w jednym ze  świątecznych wydań opisywał heroizm myśli ateistycznej, utrzymując, że  dla ludzi wiara jest biologicznie łatwiejsza od niewiary czy mądrości  różnego rodzaju innych znawców Pisma, coraz częściej okupujących łamy  gazet i tygodników czy studiów telewizyjnych. Wszystkie te wypowiedzi  cechuje to samo, niezgłębione wręcz nieuctwo, hucpiarstwo sądów i  nieskazitelny brak głębszej myśli. A mimo to wszystkie one trafiają do  setek tysięcy ludzi. I spełniają najważniejsze zadanie: uczą bezwstydu.  Pokazują, że można pleść, co ślina na język przyniesie, pławić się wręcz  w wulgarności, a mimo to cieszyć się uznaniem.</p>
<p style="text-align: justify">To zupełnie nowy rodzaj antyklerykalizmu i będzie on – właśnie ze  względu na swój prymitywizm – coraz bardziej niebezpieczny dla  odwołującego się do tradycji i kultury chrześcijaństwa.</p>
<p style="text-align: justify"><strong><a href="http://uwazamrze.pl/2012/01/22657/sztuka-bezwstydnego-gadania/">Czytaj też na uwazamrze.pl</a></strong></p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2012%2F01%2F30%2Fsztuka-bezwstydnego-gadania%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2012%2F01%2F30%2Fsztuka-bezwstydnego-gadania%2F&amp;t=Sztuka%20bezwstydnego%20gadania" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=Sztuka%20bezwstydnego%20gadania%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2012%2F01%2F30%2Fsztuka-bezwstydnego-gadania%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2012%2F01%2F30%2Fsztuka-bezwstydnego-gadania%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/lisicki/2012/01/30/sztuka-bezwstydnego-gadania/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>39</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zanim zejdę do podziemia</title>
		<link>http://blog.rp.pl/lisicki/2012/01/23/zanim-zejde-do-podziemia/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/lisicki/2012/01/23/zanim-zejde-do-podziemia/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Jan 2012 13:18:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Paweł Lisicki]]></category>
		<category><![CDATA[Uważam Rze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/lisicki/?p=760</guid>
		<description><![CDATA[Istnieje już w Polsce drugi obieg czy nie? Czy obecna władza i system polityczny faktycznie przypominają ten z okresu PRL? I czy ci, którzy się z nim godzą, tracą moralną godność i honor? A może wręcz przeciwnie, takie oceny są tylko dowodem publicystycznej gorączki i histerii? Są komentatorzy, dla których samo postawienie takich pytań jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify">Istnieje już w Polsce drugi obieg czy nie? Czy obecna władza i system  polityczny faktycznie przypominają ten z okresu PRL? I czy ci, którzy  się z nim godzą, tracą moralną godność i honor? A może wręcz przeciwnie,  takie oceny są tylko dowodem publicystycznej gorączki i histerii? Są  komentatorzy, dla których samo postawienie takich pytań jest już  dowodem, że z polską demokracją dzieje się coś niedobrego. Rzeczywiście,  nie ma dymu bez ognia.</p>
<p style="text-align: justify">Gdyby niewykluczenie, gdyby nie całkowita nierównowaga stron sporu  politycznego, gdyby nie fakt wyrzucenia z mediów publicznych wszystkich  niemal znaczących publicystów o prawicowych poglądach, takiej debaty by  nie było. Więcej – nie byłoby jej też pewnie bez katastrofy smoleńskiej,  bez dojmującego poczucia, że obecny rząd i wspierające go media tak  naprawdę nie były zainteresowane jej wyjaśnieniem, wskazaniem  odpowiedzialnych i wyciągnięciem wobec nich konsekwencji. Ta dyskusja,  zgoda, jest reakcją na krzyczącą niesprawiedliwość.</p>
<p style="text-align: justify">Śmieszą mnie zatem głosy tych, którzy twierdzą, że nierównowaga  medialna wcale nie jest tak znacząca, bo przecież po prawej stronie jest  „Nasz Dziennik”, Radio Maryja, „Gazeta Polska”, „Uważam Rze” i  prawicowe portale. Naprawdę, taka opinia, a jest ona całkiem częsta,  świadczy w najlepszym razie o ślepocie. Pomijam już, że media te nie  stanowią wspólnej siły, że często i ostro się ze sobą spierają,  reprezentując różny światopogląd. Nawet jednak gdyby zebrać je wszystkie  razem i potraktować jako pewną całość, to tak pod względem siły  oddziaływania, jak i zaplecza kapitałowego są nieporównywalnie słabsze  od konglomeratu wielkich telewizji, w tym publicznej, potężnych stacji  radiowych, największych gazet oraz tygodników. A i tak ich trwanie jest  ciągle solą w oku establishmentu.</p>
<p style="text-align: justify">I znowu, żeby była jasność, taki stan nie jest wyłącznie skutkiem  działania niewidzialnej ręki wolnego rynku, ale w dużej mierze efektem  świadomych, politycznych decyzji podjętych przy okrągłym stole. To wtedy  zadecydowano o dystrybucji dóbr, to wtedy tak, a nie inaczej – czyli  broniąc interesów zwolenników ugody z komunistami – podzielono wpływy i  zasoby. Przejęcie mediów publicznych przez PiS po wygranych przez tę  partię wyborach było nieudaną i często niekonsekwentną próbą  przywrócenia elementarnej równowagi. To wtedy na krótko okazało się, że w  mediach publicznych można bronić polskiego interesu, że tradycja  narodowa nie służy do wyśmiewania, a zasoby dziejowej mądrości nie  zostały zgromadzone na ulicy Czerskiej.</p>
<p style="text-align: justify">To wszystko racja. Tylko pytam: czy słuszny sprzeciw wobec  niesprawiedliwości wystarcza jako projekt polityczny? I dalej. Czy ci,  którzy tyle mówią o tym, że są wolnymi Polakami i tak łatwo piętnują  innych, nie popadają przez to w pychę i resentyment? Naprawdę warto te  pytania mieć na uwadze. I odpowiedzieć sobie na nie, nim zejdzie się do  podziemia.</p>
<p style="text-align: justify"><strong><a href="http://uwazamrze.pl/2012/01/22125/zanim-zejde-do-podziemia/">Czytaj też na uwazamrze.pl</a></strong></p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2012%2F01%2F23%2Fzanim-zejde-do-podziemia%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2012%2F01%2F23%2Fzanim-zejde-do-podziemia%2F&amp;t=Zanim%20zejd%C4%99%20do%20podziemia" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=Zanim%20zejd%C4%99%20do%20podziemia%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2012%2F01%2F23%2Fzanim-zejde-do-podziemia%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2012%2F01%2F23%2Fzanim-zejde-do-podziemia%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/lisicki/2012/01/23/zanim-zejde-do-podziemia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>129</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polski teatr absurdu</title>
		<link>http://blog.rp.pl/lisicki/2012/01/16/polski-teatr-absurdu/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/lisicki/2012/01/16/polski-teatr-absurdu/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Jan 2012 11:36:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Paweł Lisicki]]></category>
		<category><![CDATA[Uważam Rze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/lisicki/?p=757</guid>
		<description><![CDATA[Premierowi właściwie należałoby współczuć. Biedak co na urlop wyjedzie, to afera. W zeszłym roku, kiedy to po ciężkiej pracy, tyrając i bokami robiąc dla Polski, wyruszył na dobrze zasłużony odpoczynek w Dolomity, wszystko popsuła generał Anodina, która postanowiła zorganizować feralną konferencję prasową MAK akurat wtedy, gdy szef rządu po stokach szusował. W tym roku było [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify">Premierowi właściwie należałoby współczuć. Biedak co na urlop  wyjedzie, to afera. W zeszłym roku, kiedy to po ciężkiej pracy, tyrając i  bokami robiąc dla Polski, wyruszył na dobrze zasłużony odpoczynek w  Dolomity, wszystko popsuła generał Anodina, która postanowiła  zorganizować feralną konferencję prasową MAK akurat wtedy, gdy szef  rządu po stokach szusował.</p>
<p style="text-align: justify">W tym roku było jeszcze gorzej. Nie zdążył na dobre wybrzmieć dźwięk  silnika tuskowego samolotu, a tu przed kamerami zasiadł pułkownik  Mikołaj Przybył i jednym, szczęśliwie nieudanym, strzałem zniszczył  premierowi cały urlop. Od razu posypały się na Tuska gromy, że nie  komentuje, że wyjechał, że odpoczywa. Rzeczywiście, można by zapytać,  dlaczego to premier ma być niby odpowiedzialny za sposób, w jaki swoje  przywiązanie do istnienia prokuratury wojskowej postanowił  zamanifestować jeden z urzędników? Co ma piernik do wiatraka?</p>
<p style="text-align: justify">Ano, ma. Bo nie o samego Przybyła tu chodzi. Jest to postać być może  tragiczna, choć i z farsy, ku czemu bardziej się skłaniam, czas to i  śledztwo pokażą. Zawsze też może się zdarzyć, w najlepiej nawet  urządzonym państwie, że dochodzi do skandalu, że komuś puszczą nerwy. I  za takie wybryki, powiedzmy oględnie, naturalne przypadłości ludzkie  rządu obciążać nie sposób. Tyle tylko, że w tym przypadku chodzi o coś  zupełnie innego. Chodzi o reakcję właściwych organów państwa, chodzi o  zachowanie się jego struktur.</p>
<p style="text-align: justify">Pierwszą zaś reakcją było wystąpienie  Krzysztofa Parulskiego, szefa Naczelnej Prokuratury Wojskowej, który,  nie mogę oprzeć się wrażeniu, poparł niedoszłego samobójcę. Rozumiem, że  mógł odczuwać litość. Ale Parulski poszedł znacznie dalej.</p>
<p style="text-align: justify">On, można sądzić, próbował wykorzystać Przybyła do rozgrywki o władzę  z prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem. A wszystko to dzieje się  kilkanaście miesięcy po tym, jak Platforma doprowadziła do rozdziału  funkcji  ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego,  zapewniając, że to uzdrowi sytuację w wymiarze sprawiedliwości.</p>
<p style="text-align: justify">Dobre sobie.</p>
<p style="text-align: justify">Jak się muszą czuć teraz zwykli obywatele, kiedy widzą, jak jeden  prokurator próbuje się zastrzelić, jego zwierzchnik go broni i przy  okazji atakuje szefa całej instytucji? Jak mogą wierzyć w zapewnienia,  że śledztwo smoleńskie było prowadzone sprawnie, skoro tak ważną rolę  odgrywał w nim niedoszły samobójca Przybył i jego obrońca generał  Parulski? Nie mogą.</p>
<p style="text-align: justify">Gorzej. Zamiast natychmiastowego odwołania szefa prokuratury  wojskowej przedstawiciele władz podzielili się na zwolenników Seremeta i  Parulskiego, to jednemu, to drugiemu sekundując. Od kiedy okazało się,  że ten drugi może liczyć na poparcie – jak wiele wskazuje – prezydenta,  państwo przemieniło się w teatr absurdu i groteski. Taki jest efekt  platformerskiej polityki uciekania przed decyzjami i dogadywania się z  różnymi grupami interesów.</p>
<p style="text-align: justify"><strong><a href="http://uwazamrze.pl/2012/01/21715/polski-teatr-absurdu/">Czytaj też na uwazamrze.pl</a></strong></p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2012%2F01%2F16%2Fpolski-teatr-absurdu%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2012%2F01%2F16%2Fpolski-teatr-absurdu%2F&amp;t=Polski%20teatr%20absurdu" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=Polski%20teatr%20absurdu%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2012%2F01%2F16%2Fpolski-teatr-absurdu%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2012%2F01%2F16%2Fpolski-teatr-absurdu%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/lisicki/2012/01/16/polski-teatr-absurdu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>97</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Węgry i marzenie o niezależności</title>
		<link>http://blog.rp.pl/lisicki/2012/01/09/wegry-i-marzenie-o-niezaleznosci/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/lisicki/2012/01/09/wegry-i-marzenie-o-niezaleznosci/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Jan 2012 12:31:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Paweł Lisicki]]></category>
		<category><![CDATA[Uważam Rze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/lisicki/?p=754</guid>
		<description><![CDATA[Widmo Viktora Orbána krąży po Polsce. Zaiste, gdyby wsłuchać się w głosy polskich komentatorów, łacno okaże się, że dziś Węgry to kraj stojący nad przepaścią, państwo, które tłamsi demokrację i swobodę, naród, który zapomniał o wolności i powierzył swe losy w ręce niemal dyktatora. Zewsząd słyszę głosy potępienia i oburzenia. I nie wiem już, czy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify">Widmo Viktora Orbána krąży po Polsce. Zaiste, gdyby wsłuchać się w  głosy polskich komentatorów, łacno okaże się, że dziś Węgry to kraj  stojący nad przepaścią, państwo, które tłamsi demokrację i swobodę,  naród, który zapomniał o wolności i powierzył swe losy w ręce niemal  dyktatora. Zewsząd słyszę głosy potępienia i oburzenia.</p>
<p style="text-align: justify">I nie wiem już, czy Orbán to drugi Kaczyński, czy też Kaczyński to  drugi Orbán. Nie wiem, czy Warszawa to niedoszły Budapeszt, czy też  Budapeszt to sen spełniony polskiej prawicy.</p>
<p style="text-align: justify">A jednak przy tej niewiedzy mojej, przy tym braku pewności co do  tego, jak się dokładnie rzeczy nad Balatonem mają, do węgierskiego  przywódcy odczuwam, przyznaję to szczerze, nie bacząc na możliwe wyrazy  oburzenia, sympatię. Z pewnością węgierski premier popełnia błędy. Mimo  to należy mu się uznanie.</p>
<p style="text-align: justify">Orbán próbuje od początku prowadzić politykę podmiotową. Wbrew  faktycznej słabości Węgier, wbrew temu, że upadek komunizmu spowodował  tam, tak jak w Polsce, tak jak w innych krajach Europy Środkowej,  panowanie postkolonializmu, węgierski premier stara się wybić na  niezależność. Usiłuje budować państwo suwerenne wbrew interesom wielkich  koncernów i korporacji. Co więcej, Orbán nie zapomina, że państwo to  nie tylko gospodarka, nie tylko prosty, przejrzysty, sprawnie działający  system podatkowy. Państwo to też tradycja narodowa, to system wartości.  W przypadku kraju europejskiego to – wbrew większości europejskich elit  – chrześcijaństwo.</p>
<p style="text-align: justify">Z tego też powodu – sądzę – jest tak znienawidzony przez dużą część  lewicowego, europejskiego establishmentu. Jak to – myślą – w XXI w., w  państwie Unii Europejskiej pojawił się polityk, dla którego „naród”,  „chrześcijaństwo”, „wartości” to są słowa ważne? Który na poważnie chce  prowadzić politykę? Który wierzy, że z nadania wyborców ma prawo stawić  czoła konieczności będącej inną twarzą globalnych grup interesów. Który  ma czelność domagać się równouprawnienia. Który chce, by jego naród  traktowano poważnie. To nie mieści się w głowie.</p>
<p style="text-align: justify">Nie wiem, jak zakończy się ta przygoda Orbána. Czy śmiałe reformy  pozwolą mu za kilka lat powiedzieć, że spełnił marzenia Węgrów i  ponownie wygrać wybory. Czy też, w starciu z koniecznością, narastającym  kryzysem gospodarczym całej Unii, niezwykle silnym oporem europejskich  elit, wreszcie wskutek własnych wad – któż jest od nich wolny? – będzie  musiał uznać swoją porażkę. Jak by nie było, Orbán będzie na długo  wzorem do naśladowania i nadzieją dla polityków tej części Europy,  którzy nie godzą się na rolę poddanych i lenników, którzy nie chcą  przytakiwać silniejszym, ale szukają swojego suwerennego, własnego,  podmiotowego głosu. Dla których ani Berlin, ani Bruksela, ani Paryż, ani  socjalizm unijny, ani marksistowscy mędrcy nie są wyrocznią i źródłem  prawdy.</p>
<p style="text-align: justify"><strong><a href="http://uwazamrze.pl/2012/01/21330/wegry-i-marzenie-o-niezaleznosci/">Czytaj też na uwazamrze.pl</a></strong></p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2012%2F01%2F09%2Fwegry-i-marzenie-o-niezaleznosci%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2012%2F01%2F09%2Fwegry-i-marzenie-o-niezaleznosci%2F&amp;t=W%C4%99gry%20i%20marzenie%20o%20niezale%C5%BCno%C5%9Bci" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=W%C4%99gry%20i%20marzenie%20o%20niezale%C5%BCno%C5%9Bci%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2012%2F01%2F09%2Fwegry-i-marzenie-o-niezaleznosci%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2012%2F01%2F09%2Fwegry-i-marzenie-o-niezaleznosci%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/lisicki/2012/01/09/wegry-i-marzenie-o-niezaleznosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>150</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Arogancja zamiast zaufania</title>
		<link>http://blog.rp.pl/lisicki/2012/01/02/arogancja-zamiast-zaufania/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/lisicki/2012/01/02/arogancja-zamiast-zaufania/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Jan 2012 13:57:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Paweł Lisicki]]></category>
		<category><![CDATA[Uważam Rze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/lisicki/?p=751</guid>
		<description><![CDATA[Jeszcze tydzień temu, składając życzenia noworoczne, napisałem byłem, że im będzie trudniej, tym większa będzie potrzeba poparcia dla rządu. Nie spodziewałem się, że owa potrzeba tak rychło stanie się faktem. Nim się człowiek obejrzał, ministrowie rządu Donalda Tuska ruszyli do dzieła. Teraz biję się w piersi i do winy przyznaję, jam to przecież, wraz z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify">Jeszcze tydzień temu, składając życzenia noworoczne, napisałem byłem,  że im będzie trudniej, tym większa będzie potrzeba poparcia dla rządu.  Nie spodziewałem się, że owa potrzeba tak rychło stanie się faktem. Nim  się człowiek obejrzał, ministrowie rządu Donalda Tuska ruszyli do  dzieła. Teraz biję się w piersi i do winy przyznaję, jam to przecież,  wraz z innymi mi podobnymi zgryźliwcami, domagał się od rządu czynów,  wzywał do zmian, krytykował lenistwo. I stało się! Ledwo premier  skończył przewodniczyć Europie, ledwo znalazł chwilę dla polskich,  przyziemnych spraw, od razu przed aptekami pojawiły się kolejki  zdesperowanych pacjentów. Nie sposób ukryć, że obecna marszałek Sejmu  Ewa Kopacz, która przygotowała pakiet ustaw zdrowotnych, pospołu z  Bartoszem Arłukowiczem zrobili więcej zamieszania niż cały poprzedni  gabinet razem wzięty. Przy nich nawet – skądinąd wydawałoby się trudne  do przebicia – osiągnięcia Cezarego Grabarczyka na niwie krzewienia  chaosu na kolei zdają się blednąć. Doprawdy, rząd jest mistrzem  rozwiązywania problemów, które sam stwarza.</p>
<p style="text-align: justify">Ktoś wprawdzie mógłby wziąć Ministerstwo Zdrowia w obronę i  twierdzić, że zmiany na liście leków refundowanych były konieczne, że  budżet musi oszczędzać, że nigdy nie uda się doprowadzić do pogodzenia  różnych interesów: pacjentów, którzy chcą jak najtańszych lekarstw, NFZ,  który ma je refundować, i firm farmaceutycznych, które je produkują. To  wszystko prawda. Ale jest i druga strona medalu. Jeśli wskutek decyzji  urzędników mogą ulec pogorszeniu poczucie bezpieczeństwa, zdrowie i  jakość życia zwykłych ludzi, to trzeba domagać się szczególnej  ostrożności. Dlaczego akurat najbardziej poszkodowane zmianami na liście  miałyby być dzieci chore na cukrzycę? Dlaczego tak radykalnie mają  wzrosnąć ceny leków przeciwbólowych, co dotknie chorych na raka?</p>
<p style="text-align: justify">Tych zmian nie poprzedzono kampanią informacyjną. Nikt nie  zatroszczył się o niepokój pacjentów, mimo że wielu z nich będzie  musiało zmienić terapię. Nie widać też, by rząd postarał się zapewnić  osłonę najbiedniejszym. I nie zmienia tego fakt, że wskutek narastającej  krytyki minister Arłukowicz postanowił w pośpiechu zmienić listę. Tym  większe robi to wrażenie bałaganu i nieprzygotowania. Czyżby ministrowie  utracili słuch?</p>
<p style="text-align: justify">Pomyśleć tylko, że cztery lata temu Donald Tusk obiecywał, że  najważniejsze dla niego będzie zaufanie obywateli. To, że nową listę  leków wprowadzono pokątnie, tak jakby z góry już założono protesty, mówi  samo za siebie. Opublikowanie informacji na stronie internetowej  ministerstwa w piątek po południu tuż przed Wigilią nie mogło być  przypadkiem. Na tym polega arogancja władzy, która ze swych postanowień  nie zamierzała się tłumaczyć. Ciekawe, jak długo będzie to jej uchodzić  na sucho.</p>
<p style="text-align: justify"><a href="http://uwazamrze.pl/2012/01/20921/arogancja-zamiast-zaufania/">Czytaj też na uwazamrze.pl</a></p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2012%2F01%2F02%2Farogancja-zamiast-zaufania%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2012%2F01%2F02%2Farogancja-zamiast-zaufania%2F&amp;t=Arogancja%20zamiast%20zaufania" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=Arogancja%20zamiast%20zaufania%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2012%2F01%2F02%2Farogancja-zamiast-zaufania%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2012%2F01%2F02%2Farogancja-zamiast-zaufania%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/lisicki/2012/01/02/arogancja-zamiast-zaufania/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>82</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W krzywym zwierciadle</title>
		<link>http://blog.rp.pl/lisicki/2011/12/27/w-krzywym-zwierciadle/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/lisicki/2011/12/27/w-krzywym-zwierciadle/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Dec 2011 06:04:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Paweł Lisicki]]></category>
		<category><![CDATA[Uważam Rze]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[polska prezydencja]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/lisicki/?p=748</guid>
		<description><![CDATA[Polska, nie mam wątpliwości, to kraj wzorcowy. Przez sześć długich miesięcy dźwigał on na swych barkach ciężar walki z kryzysem, dzielnie i skutecznie dowodząc Unią Europejską. Nic dziwnego przeto, że gdy wreszcie w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku premier Donald Tusk przybył do siedziby Parlamentu Europejskiego, spotkały go tam jedynie wyrazy uznania, podziękowania i głośno wyrażane [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Polska, nie mam wątpliwości, to kraj wzorcowy. Przez sześć długich miesięcy dźwigał on na swych barkach ciężar walki z kryzysem, dzielnie i skutecznie dowodząc Unią Europejską. Nic dziwnego przeto, że gdy wreszcie w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku premier Donald Tusk przybył do siedziby Parlamentu Europejskiego, spotkały go tam jedynie wyrazy uznania, podziękowania i głośno wyrażane zachwyty. Polskiego przywódcę chwalono i z lewa, i z prawa, i ciszej, i głośniej, o czym z właściwą sobie powściągliwością i elegancją donosiły telewizje, radia i gazety. Oczywiście, by obraz nie był zbyt budujący, do tej beczki miodu trzeba dodać i łyżkę dziegciu. A łyżką ową jak zwykle okazały się głosy przedstawicieli polskiej prawicowej opozycji, która zamiast przyłączyć się do ogólnoeuropejskiego zachwytu, jątrzyła, kąsała, sarkała, w kostki kopała, dziury w całym szukając. Na szczęście na darmo. Bo jak słusznie zauważyli komentatorzy, tym razem PiS nie udało się przenieść do Europy polskiego piekła.</p>
<p style="text-align: justify;">Oczywiście, nie należy się zastanawiać nad postawieniem fundamentalnego pytania, czy aby dorobek polskiej prezydencji nie zostanie zaprzepaszczony? Czy europejscy politycy dorosną do Donalda Tuska? Czy podołają? Na pewno nie będzie im łatwo. Poprzeczka została zawieszona przez Polskę i Platformę wysoko i nie wierzę, by w najbliższych latach komukolwiek udało się ją przeskoczyć.</p>
<p style="text-align: justify;">Tym większa winna być chwała, że Tusk dokonał tego na przekór opozycji, wciąż przez nią zwalczany. W Polsce, trzeba to śmiało powiedzieć, rząd bywa nie dość kochany. Tuskowi i jego ekipie wciąż ktoś kłody rzuca pod nogi. Ktoś? Tym kimś okazuje się jak zawsze niezawodny Jarosław Kaczyński. Tym samym zaś dowodzi, że niczego nie rozumie. Wyobrażają sobie państwo, że on sobie wyobraża, iż wolno ciągle rząd krytykować? A gdzie troska o jedność? Gdzie odpowiedzial-ność tak upragniona przez obywateli? Czyste  to warcholstwo i liberum veto.</p>
<p style="text-align: justify;">Gorzej jeszcze, że tak też zdają się myśleć jego wyborcy. Ciągle na przykład zamiast zająć sobie ręce klaskaniem, zamiast cmokać z podziwu nad Tuskiem, biadają i jęczą o potrzebie prawdy. Ciągle grzebią przy tej nieszczęsnej katastrofie smoleńskiej, co do której wiadomo dobrze, że nie ma przy czym grzebać. Bo państwo zdało egzamin, Rosjanie współpracowali i współpracują wzorowo, a BOR zachowało się profesjonalnie i właściwie, za co jego szef  otrzymał od prezydenta specjalną nagrodę.  I za to właśnie Polacy prezydenta kochają oraz szanują i w kolejnych sondażach coraz większym zaufaniem go darzą. Podobnie jak premiera.</p>
<p style="text-align: justify;">I oby to się w 2012 r. nie zmieniło. Potrzeba jeszcze więcej zaufania do Platformy i do rządu. Pamiętajcie państwo: im będzie trudniej i gorzej, tym więcej poparcia dla rządu. Jednego jestem pewien: polskie media w większości staną na wysokości zadania i nie pozwolą opozycji psuć demokracji.</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.uwazamrze.pl/"><img class="aligncenter" src="http://blog.rp.pl/uwazamrze/files/2011/02/uwazam22.jpg" alt="" width="200" height="42" /></a>Czytaj na<a href="http://www.uwazamrze.pl/"> www.uwazamrze.pl</a></p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2011%2F12%2F27%2Fw-krzywym-zwierciadle%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2011%2F12%2F27%2Fw-krzywym-zwierciadle%2F&amp;t=W%20krzywym%20zwierciadle" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=W%20krzywym%20zwierciadle%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2011%2F12%2F27%2Fw-krzywym-zwierciadle%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2011%2F12%2F27%2Fw-krzywym-zwierciadle%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/lisicki/2011/12/27/w-krzywym-zwierciadle/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>79</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Moja rada: nie ulegać</title>
		<link>http://blog.rp.pl/lisicki/2011/12/19/moja-rada-nie-ulegac/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/lisicki/2011/12/19/moja-rada-nie-ulegac/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 19 Dec 2011 11:30:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Paweł Lisicki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/lisicki/?p=742</guid>
		<description><![CDATA[Boże Narodzenie, wiadomo, to czas życzeń. Radosnych, nadziei pełnych, otuchę dających. Takie jednak, pozwolą państwo, pozostawię na boku. Nie moja to rola, by w tym, co najmilsze, wyręczać czytelników. A jednak jest kilka rzeczy, które właśnie w takim uroczystym dniu, tygodniu raczej, przypomnieć warto. Na przykład o potrzebie zdrowego rozsądku. Rzecz to, okazuje się we [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify">Boże Narodzenie, wiadomo, to czas życzeń. Radosnych, nadziei pełnych,  otuchę dających. Takie jednak, pozwolą państwo, pozostawię na boku. Nie  moja to rola, by w tym, co najmilsze, wyręczać czytelników. A jednak  jest kilka rzeczy, które właśnie w takim uroczystym dniu, tygodniu  raczej, przypomnieć warto.</p>
<p style="text-align: justify">Na przykład o potrzebie zdrowego rozsądku. Rzecz to, okazuje się we  współczesnej demokracji medialnej, najbardziej deficytowa. Raz za razem  można obserwować, jak skądinąd poukładani, spokojni, wielce sobie  pragmatyzm i racjonalność ceniący ludzie popadają w stan bliski amoku i  na wyprzódki, kto pierwszy, ten lepszy, rzucają się w wir kolejnych  utopijnych i niebezpiecznych projektów. I za każdym razem, kto nie  wierzy, niech sprawdzi, z całym przekonaniem, zaangażowaniem, mocą i  siłą utrzymują, że wynaleźli jedyną możliwą receptę.</p>
<p style="text-align: justify">Czy nie tak było z powstaniem euro? Projekt to był przyszłościowy i  słuszny, postępowy i europejski. Dziś się wali, a ci sami mędrcy, którzy  niegdyś przekonywali do zalet wspólnej europejskiej waluty, jakby nigdy  nic kiwają głowami i przyznają, że to nie mogło się udać. Patrzę i  oczom nie wierzę. Teraz do nich dotarło? Zresztą, co mi tam. Ale jak w  ogóle mogę ich traktować poważnie? Dlaczego ci sami specjaliści, którzy  nie bali się ogłaszać, że stworzono najbardziej stabilną i najbardziej  bezpieczną walutę świata, dziś ni stąd, ni zowąd mówią, że w  dotychczasowej postaci nie ma ona racji bytu?</p>
<p style="text-align: justify">Tak samo przebiega dyskusja na temat przyszłości Unii. Jeszcze dwa  lata temu dziennikarze i komentatorzy, publicyści i politycy,  przedstawiciele lewicy i prawicy twierdzili, że traktat lizboński to  najmądrzejsze porozumienie pod słońcem. Że jeśli się go nie podpisze, to  Unia upadnie. Pamiętacie państwo te spotkania ostatniej szansy? Te  szczyty historyczne? Te przełomowe debaty? A ileż to wysiłku włożono w  zmuszenie niesfornych do posłuszeństwa. Dla Irlandczyków zorganizowano  nawet drugie referendum. I co teraz? Teraz, kiedy nadszedł kryzys,  genialne porozumienie trzeba wrzucić do kosza i jak najszybciej  przygotować lepsze. Tak samo jak poprzednie jedyne i doskonałe.</p>
<p style="text-align: justify">Stworzono, mam wrażenie, gigantyczny system zbiorowej  nieodpowiedzialności. Nachalna europejska propaganda sukcesu wsparta po  tysiąckroć przez media doprowadza do tego, że zdrowy rozsądek i dystans  ustępują pola emocjom. Równania proste jak cepy – euro albo apokalipsa,  federacja albo wojna – mają zmusić do posłuszeństwa niepokornych.</p>
<p style="text-align: justify">Jak się wobec tego zachować? Moja rada to nie ulegać. Nie dać się  szantażować. Ani przyszłą katastrofą, ani mirażem nowej wspaniałej  Europy. Nie podążać owczym pędem za innymi. Zamiast tego warto pamiętać o  Polsce, czuć na sobie wzrok minionych pokoleń. Troszczyć się o jej  niepodległość, spłacając w ten sposób zaciągnięty wobec przodków dług.</p>
<p style="text-align: justify">Tego sobie i wszystkim czytelnikom „Uważam Rze” życzę.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p style="text-align: center"><a href="http://www.uwazamrze.pl/"><img class="aligncenter" src="http://blog.rp.pl/uwazamrze/files/2011/02/uwazam22.jpg" alt="" width="200" height="42" /></a>Czytaj na<a href="http://www.uwazamrze.pl/"> www.uwazamrze.pl</a></p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2011%2F12%2F19%2Fmoja-rada-nie-ulegac%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2011%2F12%2F19%2Fmoja-rada-nie-ulegac%2F&amp;t=Moja%20rada%3A%20nie%20ulega%C4%87" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=Moja%20rada%3A%20nie%20ulega%C4%87%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2011%2F12%2F19%2Fmoja-rada-nie-ulegac%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2011%2F12%2F19%2Fmoja-rada-nie-ulegac%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/lisicki/2011/12/19/moja-rada-nie-ulegac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>111</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Marzenia eurokratów</title>
		<link>http://blog.rp.pl/lisicki/2011/12/12/marzenia-eurokratow/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/lisicki/2011/12/12/marzenia-eurokratow/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Dec 2011 15:02:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Paweł Lisicki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/lisicki/?p=738</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnio pojawiła się nowa moda. Co rusz słyszę, że trzeba zredefiniować pojęcie suwerenności. Tak po europejsku, po brukselsku, zgodnie z najbardziej oświeconymi wymaganiami. Tak, żeby się dostosować do tego, co uradzą Sarkozy z Merkel albo Merkel z Sarkozym – para ta tak długo już radzi, że w oczach licznych komentatorów stała się jedną wręcz, dwugłową [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify">Ostatnio pojawiła się nowa moda. Co rusz słyszę, że trzeba  zredefiniować pojęcie suwerenności. Tak po europejsku, po brukselsku,  zgodnie z najbardziej oświeconymi wymaganiami. Tak, żeby się dostosować  do tego, co uradzą Sarkozy z Merkel albo Merkel z Sarkozym – para ta tak  długo już radzi, że w oczach licznych komentatorów stała się jedną  wręcz, dwugłową postacią o nazwie Merkozy (dlaczego nie Sarkel?). A że  żyjemy w czasach, gdzie wszystko się miesza, rozpływa, przenika  nawzajem, w siebie przechodzi i granice zatraca – płeć, role, miejsca,  ludzie – to potrzeba określenia, czym jest lub czym byłaby teraz w Unii  Europejskiej po kryzysie suwerenność, musi zdawać się czymś palącym.</p>
<p style="text-align: justify">Tyle że jeśli nieco głębiej wczytać się w postulaty modernizatorów,  łacno okaże się, że suwerenność rozpada im się w rękach, marnieje,  rozprasza. Złośliwy ktoś mógłby nawet powiedzieć, że w ogóle znika.  Suweren to ten przecież, kto podejmuje decyzje. I to te najważniejsze,  dotyczące nakładania podatków, tworzenia budżetów, wypowiadania wojen i  zawierania pokoju. Oczywiście, niepodległe państwo może wchodzić z  innymi w układy, może wiązać się porozumieniami i traktatami, może  rezygnować z części swych praw i przekazywać je innym – tak powstała i  dzięki temu trwa Unia. Ale unowocześniaczom chodzi o coś więcej.</p>
<p style="text-align: justify">Według nich trzeba wzmocnić instytucje Unii, żeby mogły one  kontrolować rządy narodowe. Ale dlaczego rządy narodowe nie mogą się  kontrolować same? Dlaczego nie wystarczy, że kontrolują je wyborcy? Co  się stało z suwerenem, jakim był naród? Dlaczego nie działa prosty  mechanizm polegający na tym, że niekompetentne rządy i kiepscy przywódcy  są odwoływani? Innymi słowy, skąd wiara zwolenników europejskiej  federacji, że na przykład Komisja Europejska będzie lepiej i skuteczniej  pilnowała budżetów państwowych niż same te rządy?</p>
<p style="text-align: justify">Widać tu wyraźnie tęsknotę za nową formą niedemokratycznej biuro-  albo raczej eurokracji. Marzenie, że uda się stworzyć system, w którym  ludzie podejmujący decyzje, opracowujący budżety, pilnujący finansów i  podatków nie będą podlegali naciskowi opinii publicznej. Skoro  polityczni liderzy ciągle rozpuszczają wyborców, ogłaszają nowe  przywileje i zadłużają swe państwa na potęgę, potrzebny jest  ponadnarodowy ośrodek, mówi się, który od takiego nacisku byłby wolny.</p>
<p style="text-align: justify">Przed kim jednak byłby on odpowiedzialny? Jak można zapewnić posłuch  dla jego decyzji? I jak powstrzymać jego urzędników przed rozszerzaniem  władzy? Czy greckie, włoskie, hiszpańskie protesty przeciw cięciom i  ograniczeniom wydatków publicznych byłyby mniej gwałtowne, gdyby te  trudne zmiany zostały im narzucone bezpośrednio przez urzędników z  Brukseli? Nie sądzę.</p>
<p style="text-align: justify">Taka tęsknota za bezstronnymi, nieuwikłanymi i niewybieralnymi  demokratycznie idealnymi ekspertami jest wyjątkowo złudna. Jedyne, do  czego doprowadzi, obawiam się, to do osłabienia niepodległego państwa  narodowego.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p style="text-align: center"><a href="http://www.uwazamrze.pl/"><img class="aligncenter" src="http://blog.rp.pl/uwazamrze/files/2011/02/uwazam22.jpg" alt="" width="200" height="42" /></a>Czytaj na<a href="http://www.uwazamrze.pl/"> www.uwazamrze.pl</a></p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2011%2F12%2F12%2Fmarzenia-eurokratow%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2011%2F12%2F12%2Fmarzenia-eurokratow%2F&amp;t=Marzenia%20eurokrat%C3%B3w" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=Marzenia%20eurokrat%C3%B3w%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2011%2F12%2F12%2Fmarzenia-eurokratow%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2011%2F12%2F12%2Fmarzenia-eurokratow%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/lisicki/2011/12/12/marzenia-eurokratow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>75</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ucieczka  przed wolnością</title>
		<link>http://blog.rp.pl/lisicki/2011/12/05/ucieczka-przed-wolnoscia/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/lisicki/2011/12/05/ucieczka-przed-wolnoscia/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Dec 2011 11:37:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Paweł Lisicki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/lisicki/?p=734</guid>
		<description><![CDATA[Jedni twierdzą, że historia ruszyła w podskokach, inni dopatrują się zdrady. Dawno już żadna wypowiedź polityka nie wywołała takich emocji jak słowa Radosława Sikorskiego w Berlinie. Na pewno należy go docenić za to, że tak jasno zarysował wizję federacyjnej Europy. Nie bał się też powiedzieć, że to Niemcy są największym beneficjentem Unii i że nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><em> </em>Jedni twierdzą, że historia ruszyła w podskokach, inni dopatrują się  zdrady. Dawno już żadna wypowiedź polityka nie wywołała takich emocji  jak słowa Radosława Sikorskiego w Berlinie.</p>
<p style="text-align: justify;">Na pewno należy go docenić za to, że tak jasno zarysował wizję  federacyjnej Europy. Nie bał się też powiedzieć, że to Niemcy są  największym beneficjentem Unii i że nie są one niewinną ofiarą  rozrzutności pozostałych państw. Słuszne było również podkreślenie, że  obecny kryzys gospodarczy nie jest skutkiem rozszerzenia Unii. Ale na  tym moje pochwały się kończą.</p>
<p style="text-align: justify;">Największym błędem ministra jest przeświadczenie, że rozpad strefy  euro spowodowałby „kryzys apokaliptycznych rozmiarów”. Że doprowadziłby  do załamania wspólnego rynku, a w konsekwencji do upadku samej Unii.  Dlatego według Sikorskiego Europa staje przed wyborem: rozpad albo  federacja. Ocalenie strefy euro staje się tym samym co ocalenie Unii, a  ocalenie Unii to ocalenie demokracji.</p>
<p style="text-align: justify;">Pierwsze pytanie: dlaczego? Przecież zanim powstała strefa euro, Unia  istniała i działała. Wspólny rynek nie oznacza jednej waluty, ale  swobodę przepływu ludzi i kapitału. Rozpad strefy euro – z pewnością  coś, czego należy uniknąć – wcale nie musi prowadzić do katastrofy.  Dlaczego Sikorski rezygnuje z trzeźwej analizy? Dlaczego mówi: albo  strefa euro, albo apokalipsa? Bo to pozwala mu usprawiedliwić program  wzmocnienia władzy instytucji unijnych kosztem narodowych.</p>
<p style="text-align: justify;">Widać to, gdy minister prezentuje pozytywny program zmian ustrojowych  wspólnoty. Sikorski jest wyjątkowo dobitny, gdy mówi o nowych  uprawnieniach organów Unii – komisja staje się w tej wizji superrządem,  instytucją, która kontroluje gabinety państw członkowskich, nakłada na  nie sankcje, ingeruje w ich politykę, nadzoruje gospodarkę – i wyjątkowo  enigmatyczny, kiedy opisuje, na czym miałoby polegać wzmocnienie ich  demokratycznej legitymizacji. Unia w oczach ministra to nie Europa  ojczyzn, ale jednolite państwo sfederowane. Kiedy minister mówi o  sferach, które mają pozostać w gestii państw narodowych – religii,  obyczajach, stylu życia – występuje w roli budowniczego skansenów.  Narodowa tożsamość zostaje sprowadzona do roli cepeliowskiej pamiątki.</p>
<p style="text-align: justify;">Polski minister zachowuje się jak ktoś, dla kogo podmiotowość i  demokracja przedstawicielska są ciężarami utrudniającymi sprawne  zarządzanie. Wolność państw narodowych to w tej perspektywie niewczesna  niesforność. Racja i zdrowy rozsądek nie są po stronie niepodległych  państw, ale unijnych zarządców, mitycznych reprezentantów równie  mitycznego europejskiego demosu. Co uderzające, towarzyszy temu apel do  Niemiec, by śmiało realizowały swoją hegemonię.</p>
<p style="text-align: justify;">Naprawdę trudno oprzeć się wrażeniu, że wdrożenie programu  Sikorskiego prowadziłoby do wzmocnienia siły największych graczy Unii,  szczególnie Niemiec. Co z tego miałaby Polska? Tego zrozumieć nie  potrafię.</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.uwazamrze.pl/"><img class="aligncenter" src="http://blog.rp.pl/uwazamrze/files/2011/02/uwazam22.jpg" alt="" width="200" height="42" /></a>Czytaj na<a href="http://www.uwazamrze.pl/"> www.uwazamrze.pl</a></p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2011%2F12%2F05%2Fucieczka-przed-wolnoscia%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2011%2F12%2F05%2Fucieczka-przed-wolnoscia%2F&amp;t=Ucieczka%20%20przed%20wolno%C5%9Bci%C4%85%20" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=Ucieczka%20%20przed%20wolno%C5%9Bci%C4%85%20%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2011%2F12%2F05%2Fucieczka-przed-wolnoscia%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Flisicki%2F2011%2F12%2F05%2Fucieczka-przed-wolnoscia%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/lisicki/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/lisicki/2011/12/05/ucieczka-przed-wolnoscia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>163</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

