Powrót z krainy niebytu

Wielkie nieba! Lewica w Polsce zmartwychwstaje. Pogrzebana na dobre, teraz daje znaki życia. Zaczęło się od kampanii prezydenckiej, w której to skazany na pożarcie Grzegorz Napieralski dał z siebie wszystko i zdobył 14 proc. poparcia.

Niewiele to jednak więcej, niż SLD miał rok temu wyborów do Parlamentu Europejskiego. O ile przeto dla Napieralskiego to zwycięstwo, bo dzięki temu nie dość, że przetrwa, to jeszcze oczyści partię z wrogów jawnych i ukrytych, o tyle dla lewicy to nie przełom.

Ledwo jednak minęło kilka dni, a okazuje się, że lider SLD cieszy się większym zaufaniem Polaków niż… Donald Tusk. Czy sukcesy Napieralskiego to efekt chwilowego rozchwiania nastrojów?

Napieralski ma na pewno kilka atutów. Pierwszy i banalny to nuda. Polscy wyborcy są znużeni ciągłą walką PiS z Platformą, Jarosława Kaczyńskiego z Bronisławem Komorowskim i Donaldem Tuskiem. Szukają zatem czegoś nowego.

Po drugie sądzę, że znacznemu osłabieniu uległy dotychczasowe bariery uniemożliwiające odrodzenie SLD. Coraz mniejsze znaczenie mają jej komunistyczne korzenie. Sam Grzegorz Napieralski, tak jak Bartosz Arłukowicz, nie należał do PZPR. Dla wyborców okres PRL albo nie ma znaczenia, albo budzi pewną nostalgię.

Skutecznej dekonstrukcji dokonał tu Jarosław Kaczyński. Odrzucając pojęcie „postkomunizm”, dowartościowując Józefa Oleksego, chwaląc Edwarda Gierka, podważył sens antykomunizmu. Na dodatek nie wydaje się, by Napieralski zamierzał umierać w obronie honoru dawnych towarzyszy.

Podobnie tracą znaczenie inne względy. Pamięć o aferze Rywina zupełnie się rozmyła. Dawno zapomniano już o samej jej istocie, a tym bardziej o udziale w niej działaczy SLD. Całkowicie wyczerpał się reformatorski zapał, który w 2005 roku w reakcji na stopień zepsucia państwa pozwolił na zwycięstwo PiS i PO. Zamiast przeprowadzać wielkie reformy, obie formacje wdały się w bój na śmierć i życie.

Zdaje się też, że lewica może zacząć wreszcie wykorzystywać ogólnocywilizacyjne przemiany. To Napieralski najlepiej nadaje się na głosiciela dobrej nowiny o potrzebie szczęścia i postępu. Czy pokona na tym polu Platformę? W obozie zaściankowej prawicy umieściła ona skutecznie PiS, przypisując sobie rolę obrońcy przed powrotem Kaczyńskiego do rządów. Ale PiS już nie budzi takiej grozy. Postawienie na Komorowskiego, a nie na Sikorskiego, musiało być zaś przyjęte przez młodych wyborców z rozgoryczeniem.

Co innego Napieralski. Wprawdzie nie sposób uznać, że potrafi głosić porywające przemówienia, trudno też znaleźć dowody na jego błyskotliwość, ale sympatycznie się uśmiecha, wygląda młodo i dynamicznie, ma obok siebie przystojną żonę. Poza tym mówi ciepło i niezobowiązująco, a radykalnych haseł unika.

Wszystko to nie znaczy oczywiście, że lewica odzyska władzę. Wydaje się jednak, iż Napieralski ma na to szanse.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(105) Komentarzy do “Powrót z krainy niebytu”

    -
  1. Jan C. pisze:

    @ msp1 z 01 sierpnia 2010 o 10:47
    Pisze Pan bardzo dobrze:
    ,,Nie potrzebne nam są partie, które w swoich programach obiecują reformy godzące w naszą tradycję i kulturę, czyniące to tylko po to, żeby wydać się nowoczesnymi. Takimi są partie stanowiące “wielką trójkę”. Omijają one starannie podstawowe problemy, które mają wpływ na pozom naszego życia. Gadanie o obronie uciśnionych, in vitro, związkach partnerskich, równości, wielokulturowości, nie rokuje zmniejszenia naszego długu publicznego,,.

    Jednak trudno się zgodzić z:
    ,,Nie zmienia faktu, że każde rodzące się dziecko jest obciążone długiem rzędu 3000 złotych,
    nie stwarza nadziei, że kiedyś jakikolwiek rząd będzie w stanie stworzyć budżet bez deficytu. Sytuacja taka wydaje się trwała i w najbliższym czasie nie zmieni się,,.

    *** Pamiętam, że jak gierkowskie długi okazywały się kiedyś niespłacalnymi, robiono negocjacje z wierzycielami i znaczną część długu umarzano. Teraz też zachodzą podobne warunki, zwłaszcza, że każde państwo ma swoje zadłużenie i narzuca się akcja zbiorowej redukcji długów. Wcześniej, czy później to będzie przeprowadzone. Szkoda, że nie stało się to od razu, kiedy zaczął się kryzys grecki.

    *** Jest też inne rozwiązanie:
    Podzielić 3 biliony złotych przez 36 milionów osób mamy 83 000 złotych na osobę, rodzącą się też (a nie 3 000zł).
    Jest mały szkopuł – człowiek rodzi się wolnym – to naturalne prawo człowieka, więc nie wolno go obciążać żadnymi długami.
    Tak samo nie wolno obciążać długami tych co się urodzili wcześnej.
    Nie ma też możliwości obciążania długami tych, co nie mają pieniędzy, bo wiązałoby się to również z ich zniewoleniem i to bez ich winy udowodnionej sądownie.
    Tym sposobem zostaje 5% najbogatszych, mających swoje majątki i firmy w Polsce (cudzoziemcy mający majątki i firmy w Polsce też). Poza wyjątkami, kiedy majątki te okażą się dziedziczonymi z dziada pradziada, reszta bogaczy musi zapłacić tu specjalny podatek od wzbogacenia.
    Licząc 3 biliony na 5% z 36 milionów, mamy 3 biliony na 1,8 miliona, czyli 1, 666 miliona złotych na osobę, z tych 1,8 miliona bogaczy średnio.
    Wcale nie tak dużo !!! Oczywiście taki Sobiesiak, czy Krauze powinni zapłacić z odpowiednią progresją, nawet po miliardzie, więc i na biedniejszych z tego grona może wypaść znacznie mniej jak te 1,666 miliona złotych.
    Taki jest też trend i w innych krajach, np. Wielka Brytania obciąża swoimi długami 300 000 najbogatszych, czyli mniej, jak 1% najbogatszych.

    ,,…Czas olać tych szarlatanów zajmujących się polityką i udać się na wewnętrzną emigrację. To państwo w końcu zbankrutuje i zobaczymy co potem da się zrobić,,.

    *** Obawiam się że nie jest to dobry pomysł.
    Zakłada on, że jeszcze coś zostanie, wokół czego można będzie odtwarzać Państwo i majątek narodowy.
    Jeśli byśmy mieli mieć dalej takich rządzących jak obecnie, nie ma takiej nadziei. Ich odpowiedzialności za Państwo i Naród nic już nie jest w stanie obudzić.
    Grozi prosta droga do rozbiorów Polski przez bardziej odpowiedzialne państwa ościenne i sytuacja, kiedy powrót z tej emigracji wewnętrznej może się okazać bezcelowy.
    Wychodzi na to, że patriotyzm domaga się aktywności obywatelskiej JUŻ.

    Dobre 0

  2. R.H. pisze:

    @ Marian z 13.59
    Cieszę się ,że są obszary w których się zgadzamy.

    Pozdrawiam

    Dobre 0

  3. J. Wojciechowski pisze:

    Andrzej napisał:
    30 lipca 2010 at 18:09

    Lewica funkcjonuje w każdej partii. Wszyscy, którzy skończyli pięćdziesiątkę byli w jakiś sposób związani z lewicą. Jeśli nie osobiście to przez członków rodziny. Prezes Kaczyński razem z bratem kradli księżyc w “żółtej ciżemce”na początku lat sześćdziesiątych dwudziestego wieku nie dlatego,że byli geniuszami aktorstwa lecz dzięki tak lubianemu przez nich “układowi” rodziny. Przypominam, że były to czasy gomułkowskiego PRL-u. Cała dzisiejsza elita polityczna ma swoje korzenie w PRL.

    Komentarz:
    Nie wszyscy którzy skończyli pięćdziesiątkę byli związani z lewicą i nie wszyscy mieli takich rodziców i pan o tym dobrze wie.
    Kaczyńscy kradli księżyc w „O dwóch takich co ukradli księżyc” – w „Żółtej ciżemce” kradł Marek Kondrat (autor arcybłyskotliwego hasła: „Polska nie jest najważniejsza”), któremu aktorstwo i reklama przestały wystarczać i zapragnął być przywódcą mas rockowych, na co ma niewielkie szanse – wiek można by jeszcze przełknąć, ale osobowość i aparycja nie z tej bajki. Jakim geniuszem aktorstwa można być w wieku 5 lat? Mali Kaczyńscy zagrali w tym filmie, bo byli identycznymi bliźniakami (niewielu innych stawiło się na przesłuchanie) i spełniali warunki, nie warto dorabiać do tego teorii spiskowej.

    Dobre 0

  4. am pisze:

    TYLKO, CZY lewica Napieralskiego (z Millerem i Kaliszem w tle) to … LEWICA ?

    Dobre 0

  5. AS pisze:

    Wyniki stopnia zaufania zawsze mnie zastanawiały. Weźmy wzrost tego parametru u Jarosława Kaczyńskiego po katastrofie. Myślę, że opinia publiczna ma tendencję do przeginania raz w jedną, raz w drugą stronę. Dlatego traktuję wyniki takich sondaży jako przeszacowane w przypadku wysokich poziomów zaufania i niedoszacowanych w przypadku niskich.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.