Sikorski czy Komorowski, Komorowski czy Sikorski? Polacy wstrzymali oddech. Komentatorzy rozważają wady i zalety polityków.
Co weźmie górę? Stateczna dojrzałość czy twórcza energia; partyjne zaplecze czy zaufanie ludu? Nie wiadomo. Słyszę tylko głosy znawców, pełnych wątpliwości, czy aby ta bratobójcza walka nie doprowadzi Platformy do rozbicia. Czy premier Donald Tusk nie za bardzo uwierzył w demokrację?
Przeciwnie. Im dłużej się przypatruję przebiegowi obecnej kampanii, tym bardziej nabieram pewności, że starcie obu polityków jest przemyślanym zabiegiem. Powiem więcej: jest to ruch prawdziwie mistrzowski. Posunięcie, które pozwoli Platformie z nawiązką odzyskać utratę zaufania spowodowaną rezygnacją Donalda Tuska.
Strategom PO może uda się praktycznie wyeliminować z walki o prezydenturę Lecha Kaczyńskiego. Im ostrzejsza i bardziej wyraźna różnica między Komorowskim a Sikorskim, tym wyborcy łacniej zapominają o Kaczyńskim. Wystarczy się przyjrzeć opiniom publicystów, ekspertów i analityków, którzy całą uwagę poświęcają wyborowi wewnątrz Platformy. I nic dziwnego. Chodzi przecież o kandydata partii mającej poparcie niemal połowy wyborców, cieszącej się sympatią większości mediów. A poza tym nic tak nie przyciąga uwagi opinii publicznej jak starcie wyrazistych osobowości.
W tej grze Sikorski i Komorowski zajmują jakby miejsce Baracka Obamy i Hillary Clinton, Kaczyński zaś występuje w roli Johna McCaina. A więc z jednej strony – taki ma być obraz – dramatyczne starcie o przyszłą, zmodernizowaną Polskę, z drugiej starość, frustracja i tradycjonalizm. Dla rosnącej grupy wyborców udawana nawet i nieautentyczna walka Komorowskiego z Sikorskim – obaj przecież gwarantują dokładnie ten sam sposób sprawowania władzy, obaj mają taki sam stosunek do rozliczeń z komunizmem, miejsca Polski w Unii – staje się bardziej realna niż ich spór z Lechem Kaczyńskim. Ten wyraźnie znajduje się w defensywie i nie potrafi stworzyć na swój temat ciekawej opowieści. Prawdziwa polityka dokonuje się – i wytworzenie takiego przeświadczenia zdaje się być celem PO – poza nim.
Nie znaczy to, że wszystko przesądzone. I to nie dlatego, żeby PiS dysponował, modne ostatnio słowo, hakami na pretendentów PO. Te najbardziej szkodzą samemu Kaczyńskiemu, bo utwierdzają jego negatywny wizerunek. Pytanie brzmi raczej, jak długo kandydaci PO będą umieli ukryć swoją największą słabość. Przecież obaj, jak sądzę, są zwolennikami tak znacznego ograniczenia kompetencji głowy państwa, że ich start w wyborach robi wrażenie ucieczki na emeryturę. Jeśli projekt PO wejdzie w życie, to marszałek Sejmu, a tym bardziej minister spraw zagranicznych, będą mieli znacznie większy wpływ na rzeczywistość niż prezydent. Ale czy komuś uda się pokazać, że Komorowski z Sikorskim uczestniczą w grze pozorów?








Kaczyński żeby wygrać, powinien przemówić do najmłodszej części swojego elektoratu – ludzi w wieku 60-70 lat.
@ Witia napisał:20 lutego 2010 at 21:28 do @one:
Błąd logiczny u Witii albo postmarksistowski oportunizm – „nisz” stoi w liczbie mnogiej; należało już uczciwie „postać niszową” przypisać dwóm, czterem, a nawet pięciu (z Tuskiem) zgranym osobom…
Do czasu. Ludziom wkrótce znudzi się ta żonglerka Sikorki/Komorowski, a na koniec kiedy PO się w końcu zdecyduje PIS wystawi… Zbigniewa Ziobre.
I PO kompocie.
@Słowacki napisał:
21 lutego 2010 at 09:48
Naturalnie, elektorat p. Kaczynskiego ,wedlug pana, to „untermenschen” ,
juz wiek o tym swiadczy, kiedys taki z wasikiem tez byl taki madry.
Nie wstyd panu takie bzdury pisac?
mili
@Fritz.Powiedz szczerze,czy jeżeli Komorowski nie należałby do PO Tuska,
pozostałby dalej konserwatystą ludowym a jeszcze lepiej był członkiem PiS,
to nadawałby się,czy nie ?
Zauważam,że pytanie jest w końcowej cześci bezsensowne.
Gdyby Komorowski był pisowcem,to oczywiście nie nadawałby się,więcej,nie miałby żadnych szans,byłby najprawdopodobniej nikim – podobnie jak inni
czlonkowie tej partii,dopóki,dopóty prezes jest prezesem.Prawda ?
Uważam osobiście,że polityki rodzinnej nie należy mieszać z polityką państwową – pod żadnym nawet pozorami.To szkodzi Polsce !
Szanowny Panie Fritz
Z Pana zdaniem w blogach zgadzam sie (prawie) zawsze.
Nie zgadzam sie jednak z Panskim …”znaczy (lub tzn) SIE”-
SIE nie potrzebne!
Przepraszam za te uwage.
jo
„Powiem więcej: jest to ruch prawdziwie mistrzowski.”
Dopiero, kiedy Pan Redaktor będzie w stanie napisać tak o jakimkolwiek ruchu PiS – to będzie znak, że ta partia ożywa. Póki co wygląda na to, że geniusz polityczny Jarosława Kaczyńskiego nie istnieje.
Pytanie na końcu tekstu świadczy o złości, a nie o głębokiej analizie;) Może to wcale nie jest gra pozorów? Może Polacy chcą wreszcie porządku w podziale kompetencji i nowego impulsu modernizacyjnego? Może – paradodsalnie – to właśnie oskarżana o zachowawczość PO jest ideowo żywsza od PiS, tej quasi lewicowej wydmuszki?
Panie Redaktorze, widok Pana Rosoła – najbliższego współpracownika kierownictwa PO napawa obrzydzeniem.
Czy na tym polegać ma nowoczesność partyjna PO? Dodam, że doborem kadr wraz z Rosołem zajmuje się też w imieniu PO Pan Adam Leszkiewicz – Przewodniczący Rady Służby Cywilnej przy Premierze. Może zechciałby Pan i ten aspekt nowoczesności PO uwzględnić w swoich rozważaniach?
Lech Kaczyński wygrał reelekcję.
Panie Redaktorze Lisicki ( nie Lisiewicz- jak to ktos w tym blogu napisal..)
Mnie tchu nie zapiera.!
Polska zostala- jak widze – sprowadzona do zawodow „sportowych”, a zwykly narod-do kibicowania ( niech lepiej kibicuje prowadzacej druzynie ,bo …) Bardziej „obrotni” maja szanse zdobycia (kupienia) jakiejs dochodowej galazki zwiazanej z ta cala gra.
Glowny bohater narazie prowadzi mecz, ale przymierza sie do zagarniecia na wlasnosc calosci: bedzie sie posiadac zawodnikow, druzyny, wybierze sie menazerow i oplaci sedziow: forsa bedzie plynac strumieniami do kieszeni, bez kiwania palcem w bucie . ( Przeciez juz dawno zdeklarowal, ze praca na stanowisku premiera jest dla niego za ciezka.) Musi wiec urzadzic sie tak, by miec- nic nie dajac. Narod-kibice, „zawodnicy”, niech robia!
Do tego jest podobna cala historia z wyborami, – nie do Ameryki.
z powazaniem
jo
No i podniecajcie sie Rodacy tym „co pan premier ma na mysli”; z zapartym tchem. Jesli myslicie, ze macie wplyw na wybor kogos (tym razem tzw prezydenta Polski) do zestawu pana premiera, (koniecznie musi to byc POwiec!), to jestescie w glebokim bledzie.
Ale:”myslenie ma przyszlosc”.
Koja napisał: 21 lutego 2010 at 13:28
@Fritz.Powiedz szczerze,czy jeżeli Komorowski nie należałby do PO Tuska,
pozostałby dalej konserwatystą ludowym a jeszcze lepiej był członkiem PiS,
to nadawałby się,czy nie ?
*** Jezeli bylby Komorowskim majacym takie same poglady dotyczace suwerennosci i przyszlosci Polski jak teraz, a wiec przystajace do pogladow Tusk, to nie. Jezeli natomiast natomiast mialby stosunek do Polski i przyszlosci Polski przystajacy do pogladow JK to tak.
Obydwie postawy wykluczaja sie.
Nie mozna byc jednoczesnie za Polska suwerenna i przeciwko Polsce suwerennej. To jest kwestia osobowosci, zrozumienia przyszlosci Polski w Uni.
Ludzie, ktorzy zmieniaja poglady jak rekawiczki, tak jak np. Sikorski, sa zdyskwalifikowani.
Tusk jest konsekwentnie przeciwk Polsce suwerennej.
Stwierdzil to wywiadzie dla Znaku w 1987.
Wywiad: Czym jest dla mnie polskość?
Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych urojeń? Polskość to nienormalność – takie skojarzenie nasuwa mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze, wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnie ochoty dźwigać… Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski – tej ziemi konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem.
*** Tusk ucieka konsekwentnie od tego mitu.
Niestety, nie przez emigracje, tylko wlasnie likwidujac Polske.
W 1992 na zjezdzie KL-D zadal oderwania Kaszub i Pomorza od Polski, wprowadzenia wlasnej waluty.
Potem stwiedzil, ze Polska jest za duza, zeby wejsc w calosci do Uni i zaprponowala podzial na dzielnice.
Zachodnie do Niemiec, reszta miala zostac pod kontrola Rosji.
Po wygranych wyborach zaproponowal podzial Polski na daleko idac samodzielne metropolie, a wiec nastepny projekt podzialu Polski.
Zreformowal system edukacji w ten sposob, ze zlikwidowal nauke historii Polski w gimnazjach. To samo z literatura Narodowa. Mlodzierz nie jest w stanie zrozumiec Pana Tadeusza, za slabo zna historie Polski.
Likwidacja TVP: przyczyna jest cel polityczny zlikwidowania ogolnopolskich mediow laczacych Polakow. Cele gospodarcze sa celami wtornymi.
I ostatni maly drobiaz: olimpiady szkolne.
Ogolno polskie olimpiady polskie zostaja likwidowane, poniewaz sa wlasnie .. ogolnopolskie.
Zostaja zastapione namiastka pod ta sama nazwa, ktora w zadnym przypadku i to jest celowe, przejac funkcji dotychczasowych olimpiad. Przy okazji zostaje zniszczony ogolno polski wzorzec pozwalajacy porownac poziom edukacji w szkolach.
Komorowski i Sikorski sa czescia tego systemu.
Pochwalaja go.
Dlatego zaden z nich nie powinien zostac prezydentem Polski.
….Gdyby Komorowski był pisowcem,to oczywiście nie nadawałby się,więcej,nie miałby żadnych szans,byłby najprawdopodobniej nikim – podobnie jak inni
czlonkowie tej partii,dopóki,dopóty prezes jest prezesem.Prawda ?
*** Jezeli PiS zmieni sie tak, ze Komorowski mialby szanse w PiS na bycie prezydentem, to miedzy PiS nie byloby zadnej merytorycznej roznicy.
Na szczescie tak nie jest.
pozdrawiam.
jo napisał: 21 lutego 2010 at 13:31
dzieki
WIerzę w TRZEŹWOŚĆ POLAKÓW.
To co wyprawia PO i p.Tusk to woła o pomstę do nieba. Przez 2 lata nic tylko „słupki” . Gospodarka rozpędzona pare lat temu wyhamowuje… zaczyna sie brak pieniędzy w kasie o nazwie „POLSKA” za 3 miesiące PO ogłosi bankructwo!!! Dlaczego ta wiadomość jest tajna?
Kłamstwo ma krótkie nogi!
@fritz.Za kolejne przypomnienie wywiadu Tuska dla Znaku dziękuję.
Takiego poglądu na sprawy polskie nie da się zmienić,
nie można odrzucić,zamazać farbą,czy zagłuszyć przez niemieckie media.
Powinny być przypominane na każdym kroku,bo jest to w interesie
każdego Polaka.
Co do Komorowskiego to powiem tak:na bezrybiu i rak ryba.
Pozdrowienie odwzajemniam.
@ fritz (ostatnia zamieszczona wypowiedz).
Szwajcarska partia SVP jest pod pregiezem nagonki miedzynarodowych mediow jako rzekomo ksenofobiczna, gdyz jest to haslo rzucane zasdniczo wobec wszystkich ktorzy nie chca sie w wyrazny sposob podporzadkowac zasadom, doktrynom i celom tego „nowego swiatowego porzadku”, ktory i ktorego ideologiczne zasady ostanio wskazuja ze nie jest rownie korzystny w miare rowny sposob dla wszystkich i ze jego spoleczne i ekonomiczne posady wskazuja na tektoniczne pekniecia w jego podwalinach. Smutne dla nas wszystkich, szczegolnie dla „malpich nasladowaczy” pozbawionych umiejetnosci zaabsorbowania i przetworzenia bardziej kompleksowych i roznorodnych informacji/”imputow” i zareagowania na nie w odpowiedni sposob zanim „pociag oposci obecna stacje”.
SVP dba glownie, z moich obserwacji, o interesy wlasnych obywateli w co wlaczam wewnetrzny porzadek we wlasnym kraju, wyplacalnosc systemu finansowego, opieke medyczna i zdrowa zywnosc. Jest to partia w miare nie-skorumpowana i zdolna do monitorowania tych, ktorzy w spoleczenstwie szwajcarskim uwazaja ze sa „bardziej rowni” niz ogol „wszystkich innych rownych”. W kazdym spoleczenstwie czy grupie ludzkiej sa ludzie ktorzy oportunistycznie pragna wykorzystac „luki” i szybko wzbogacic sie kosztem innych/ogolu. Ludzie takowi moga byc powstrzymani tylko zasadami prawnymi i czesciowo potencjalnym pregierzem opini spolecznej i oczywiscie mozliwoscia „amputacji portfela”. Szwajcarzy tez maja sklonnosci do tego typu oportunizmu, lecz jest im trudno to praktykowc we wlasnym kraju, dzieki, miedzy innymi, tej to SVP partii.
A propos, w Szwajcarii okolo 12% wszystkich rezydentow to ludzie urodzeni poza tym krajem, ktorych prawa sa przestrzegane na duzo wyzszym poziomie niz prawa „obcych przybyszow” w wielu innych krajach, ktorych „image” jest bardziej poprawny, a ktore nie sa na celownikow mediow.
Polsce, w ktorej osobiscie czulbym sie wygodnie, konieczna jest zmiana ustawodawstwa w ktorej calosc spoleczenstwa moglaby sie wypowiedziec na zasadzie plebiscytu/referendum na temat istotnych spraw. Bez posrednikow, autorytetow czy innych „zawodowych miglancow”.
Osobiscie nie widze problemu z pozycja silnego premiera/kanclerza i reprezentacyjna tylko pozycja prezydenta. Rownowaga pomiedzy tymi dwoma centrami sil jest lekarswem na niekonczace sie spory i brak w prowadzaniu koniecznych zmian i reform. Zdaje sobie sprawe ze obecna polityka PO i premiera Tuska wielu ludziom w Polsce nie odpowiada, lecz nikt nie jest wieczny. Jesli ich nastepne kroki przekonaja wiekszosc spoleczenstwa ze czas na zmiane nastapil, to nastepne wybory przyniosa zmiane w sejmie i powstanie nowy rzad. W miedzyczasie zmiany konstytucyne, ktorych w celu wzmocnienia pozycji premiera oczekuje PO, beda zakodowane prawnie w Konstytucji polskiej i beda z rowna korzyscia dla obecnej ekipy jak i tych ktore nastapia po niej.
Ostatni komentarz. Wielu ludzi nie widzi roznicy pomiedzy ksenofobia/manifestowana niechecia do „obcych”, a nomalnym preferencyjnym dbaniem przedewszystkim o wlasna dole i interesy. Slownym filantropem jest bardzo latwo. Na to aby dawac obcym rzeczywista pomoc i goscine u siebie, trzeba miec uporzadkowane wlasne podworko. Zaprzegnietego konia miejsce jest z przodu wozu a nie za nim, z tylu.
Uklony. Lestek
PS. jedynymi w miare przekonywujacymi, dla mnie, politykami polskimi ostatniego stulecia byli Witos i Korfanty. Czas na nowych ludzi, nowy sposob myslenia i na zmiany, ktore tak czy inaczej zawsze nastepuja i nastapia.
Panie Redaktorze! Nie tak dawno można było przeczytać na łamach Rzepy, parę pańskich wypowiedzi naprawdę mądrych i uczciwych. Co się stało, że tym razem „wysmażył” Pan felieton w zamaskowany sposób gloryfikujący rzekomo genialną strategię Tuska, w dodatku błędnie sugerujący jakoby niezwykłe zainteresowanie społeczeństwa jego politycznym scenariuszem. Który Lisicki jest prawdziwy? Co do Tuska, to nawet jego elektorat dobrze wie, co on naprawdę sobą reprezentuje. Ten człowiek po prostu tuszuje własną niegodziwością niejedną indywidualną marność! Myślę, że Pan również doskonale to rozumie! Mam nadzieję, że wyjdzie Pan z tego niefortunnego impasu. Jestem też przekonany, że sondaże są naciągnięte. Podczas wyborów ludzie przypomną sobie, dlaczego w 2005r. oddali swój głos na L. Kaczyńskiego i na PIS! Natomiast, za bardzo wiarygodny sondaż, uważam ten, odnoszący się do wigilijnego gościa. Proszę się nad tym dobrze zastanowić. To na pewno nie był przypadek! Uprzejmie Pana pozdrawiam!
Kto to jest „fritz”?
Ja tu jestem nowy i widzę, że On tu zamieszcza bardzo śmieszne teksty, bardzo się ubawiłem!
Czy ta forma literacka nazywa się: „szmonces”?
„fritz” – tak trzymaj!
Jestem w pewnych sprawach – i zapewniam, że dużo jest takich spraw, oj dużo – nie na bieżąco. Dlatego chciałbym bardzo, ażeby pan Redaktor zaprezentował na tym forum poglądy co do „miejsca Polski w Unii”.
We wprowadzeniu do niniejszej dyskusji informuje Pan, że kandydaci na kandydatów, którzy będą ubiegać się w najbliższych wyborach o godność prezydenta państwa, politycy PO, Sikorski i Komorowski, „mają taki sam stosunek do (…) miejsca Polski w Unii”.
Na czym polega ten ich stosunek do miejsca Polski w Unii? I dlaczego mają w tej sprawie taki, a nie inny pogląd? Jakimi argumentami go uzasadniają? Jaki byłby lepszy pogląd w sprawie miejsca Polski w Unii?
Są to poważne pytania z punktu widzenia każdego Polaka. Bowiem dotyczą one naszej wspólnej przyszłości. Dotyczą całego narodu, jak i każdego z nas osobno. Byłbym wdzięczny za publicystyczne rozpracowanie – albo i stałe wałkowanie – tego problemu przez Pana i przez całą Redakcję. Nie byłoby dobrze, gdybyśmy zadowalali się statusem ślepych kociąt w tej sprawie.
Jeżeli rozumie Pan problem (a wiem, że rozumie), to już nie będzie Pan mógł pozostawić go tak sobie, czyli sobie samemu: niech naród nadal tłucze się i potyka o kanty i zakręty tworzącej się na naszych oczach historii w ciemnocie swojej nieświadomości?
@ Janusz R.
Podpowiem: „Szmonces” jest odpowiednikiem w liczbie mnogiej slowa „szmonc” w liczbie pojedynczej, w jezyku Jidisz. Znaczy rzecz/sprawa wybrakowana, marnej jakosci i malo warta.
Uklony, Lestek