Wierzę w swoje możliwości i w swoje siły – te słowa premiera z wczorajszej konferencji prasowej, podczas której ogłosił – tak przynajmniej można mniemać – rezygnację z kandydowania na urząd prezydenta, zabrzmiały jak kiepski żart. Równie niewiarygodnie brzmiały inne deklaracje premiera, szczególnie te dotyczące potrzeby silnego rządu. Kto w nie uwierzy?
Niemal od początku swoich rządów Tusk usprawiedliwiał brak reform wrogością i niechęcią prezydenta. To dlatego – twierdzili politycy Platformy – nie doszło do reformy systemu zdrowia. Dlatego Polska nie weszła do strefy euro. Dlatego nie udało się im zrealizować złożonych w trakcie kampanii w 2007 roku obietnic. Rzeczywiście. Poważne reformy państwa muszą mieć zapewnione poparcie, a przynajmniej życzliwą neutralność prezydenta. A na to Tusk ze strony Lecha Kaczyńskiego nie mógł liczyć.
Logiczne jest zatem, że ten, kto faktycznie chce zmieniać Polskę, musi walczyć o całość władzy wykonawczej. A prawdziwy lider zawsze ubiega się o urząd najważniejszy, czyli w polskim systemie demokracji o urząd prezydenta. To prezydent ma poparcie ponad połowy głosujących, dysponuje silnym prawem weta oraz ma zapewnioną pięcioletnią kadencję. Wyborcy, którzy poważnie potraktowali zapowiedzi Tuska, mieli prawo oczekiwać, że premier wystartuje w wyborach właśnie po to, by spełnić swe zapowiedzi.
Rezygnacja Tuska byłaby zatem nie tyle efektem troski o modernizację kraju, ile – warto to nazwać wprost – strachu. Można by mieć wrażenie, że premier się przestraszył. Świadczyłby o tym choćby moment ogłoszenia decyzji. Nie może być przypadkiem, że Tusk zdecydował się na to akurat w tym samym dniu, kiedy zaczął zeznawać przed komisją hazardową Mirosław Drzewiecki.
PO już kilka razy pokazała, że doskonale rozumie medialne mechanizmy, że potrafi przykrywać niewygodne dla siebie informacje. Tak musiało być i tym razem. Ogłaszając swą decyzję, premier przebił występy Drzewieckiego. To słowa szefa rządu, a nie zeznania ministra sportu, stały się najważniejszą informacją dnia.
Pozostaje jednak pytanie, czy to, co mówił Donald Tusk oznacza, że nie pozostawił sobie żadnej furtki do powrotu. Można sobie przecież wyobrazić, że za kilka miesięcy będzie mógł powiedzieć – gdy skończy pracę komisja śledcza, a inny kandydat PO nie będzie gwarantował bezpiecznego zwycięstwa nad Lechem Kaczyńskim: – W trosce o dobro Polski zmieniam zdanie. Czy to całkiem nierealny scenariusz?
Ale byłaby to ryzykowna gra. Większość wyborców uzna przecież, że Donald Tusk stchórzył. Że rezygnacja została na nim wymuszona, a misterny manewr jest po prostu ucieczką z pola walki i dowodzi, że Tusk w sprawie afery hazardowej ma nieczyste sumienie. Do tej pory przecież nie potrafił powiedzieć, dlaczego tak późno zareagował na doniesienia Mariusza Kamińskiego, dlaczego tak długo tolerował wśród swych najbliższych współpracowników Mirosława Drzewieckiego i Zbigniewa Chlebowskiego.
Platforma znalazła się w trudnej sytuacji. Każdy jej następny kandydat będzie musiał wytłumaczyć, jak to się stało, że to on, a nie Tusk, walczy z Lechem Kaczyńskim. Szkoda, że Platforma nie wyciągnęła z afery – tak jak to na początku mogło wyglądać – radykalnych wniosków. Że zamiast rozprawić się ze skompromitowanymi politykami, coraz mocniej stara się ich chronić. Zamiast stawić czoło wyzwaniom, szuka wykrętów, uników. A to stara się ośmieszyć lub obezwładnić komisję, a to ukryć znaczenie składanych tam zeznań. W takiej sytuacji trudno o zdobycie zaufania.
To zaś oznacza, że szanse Lecha Kaczyńskiego nie są już tylko iluzoryczne. Ucieczka Tuska otworzyła przed nim szansę. Choć biorąc pod uwagę dotychczasowe doświadczenia, trudno uwierzyć, by potrafił ją wykorzystać.








dylemat medialny
Ubył jeden pretendent, lecz problem – zostaje :
kto się na tron monarszy jeszcze mniej nadaje ?
Do WWW
—————-
Mysle,ze bardziej broni swoich interesów, bo jest tak samo umoczony jak oni, gdyż byla potrzebna kasa na wybory.
To nie weta Prezydenta utrudniały Tuskowi rządzenie i Pan Redaktor doskonale o tym wie. Tusk jest krętaczem, dla którego los Polski nie ma specjalnego znaczenia. Uosabia kolesiowski styl rządzenia, słowem jest strażnikiem interesów „Mira”, „Grzecha” i innych szemranych właścicieli „jednorękich bandytów”. Ten człowiek nie ma żadnej wizji politycznej, że nie wspomnę o polskiej racji stanu. Jak dotychczas słyszę od ponad 2 lat tylko o tym , co ten rząd c h c e z r o b i ć. Może lepiej dla Polski! Manipulacje medialne doprowadziły do absurdu, że to własnie Tusk jawi się wielu jako mąż opatrznościowy. Nie wierzę,że większość z nas może popierać kłamcę. Zastanawiam się, gdzie są granice i kiedy nastąpi moment kiedy ta formacja zniknie ze sceny politycznej. Nagonka na Kaczyńskich odniosła i odnosi , niestety , sukces – to przede wszystkim zasługa nieobiektywnych mediów.
Panie redaktorze! To co Pan napisał obraża inteligencję przeciętnego czytelnika. W stosunku do wielkich małych braci Premier Tusk jest meżem stanu. Niezależnie od pańskiego i Pana kolegów bełkotu PO wygra najbliższe wybory prezydenckie, samorządowe i parlamentarne. PiS jest skończone.
Panie redaktorze, tym felietonem przekracza Pan granice nieobiektywizmu. Decyzja Tuska jest właśnie wyrazem odwagi, a najważniejszy w Polsce jest premier, a nie prezydent – ten ostatni decyduje głównie w sprawach polityki zagranicznej.
@ MaliNeo:nie odwracaj kota ogonem,60% poparło decyzję Tuska bo go PO prostu NIE CHCĄ NA PREZYDENTA!Czy to tak trudno zrozumieć?
Dla mnie sprawa jest oczywista. Dziedziczka Merkiel po przeanalizowaniu sytuacji, stwierdziła herr Tusk potrzebny jesteś jako premier, jeszcze dużo jest do zrobienia. Pamiętaj Polskość to nienormalność jak to twierdziłeś.
Tuska decyzja jest jasna: oglosil przegrana. Wie, ze jego rzady wychodza Polakom bokiem i ze stanem gospodarki bedzie jeszcze gorzej. Ten czarny scenariusz juz sie realizuje. Odzwierciedla to gielda. Podczas, gdy glowne indeksy od poczatku roku zyskaly po kilkanascie procent, GPW oscyluje wokol zera. To jest rzeczywistosc i nie przyslonia jej zastepy tuskowych slugusow, ktore jak upiory usiluja straszyc.
Gratulacje dla Pana Redaktora za znakomita i rzeczowa analize.
Uuuua! Ależ się dziś miłośnicy jedynej słusznej i miłościwie nam panującej partyjki rozkręcili! Bronią ‘odejścia’ słonka peru jak niepodległości!
Od razu widać, że mocno ich taki obrót sprawy poruszył. Po prostu nic już teraz nie jest pewne, prawda, panowie?
Ja i tak będę głosował na Kaczyńskiego oraz na Prawo i Sprawiedliwość. Pomogę także materialnie O. Rydzykowi bo to człowiek nie tylko kościoła i zakonu ale oddany także Polsce i temu co robi. Cały ten Tusk i cała ta platforma przeszkadza mu jak potrafi a powinna uczyć się od O.Rydzyka jak wykorzystywać szanse dla polski i polaków. A potrafi wiele./zaszkodzić/!! Potrafi zerwać i unieważnić podpisane już umowy na innowacyjny odwiert geotermiczny. Potrafi zabronić O.Rydzykowi dokonywać zbiórki społecznej na realizację tego projektu, który nie tylko O. Rydzykowi ale i państwu polskiemu jest bardzo potrzebny. Potrafi także nie dopuścić do przyznania unijnych dotacji Wyższej Szkole KSiM pomimo że spełniła wszystkie kryteria potrzebne do przyznania tych pieniędzy. Potrafi wiele innych rzeczy zrobić jeśli zorientuje się, że to nie kolesie: Miro, Rychu, Zbychu et consortes, będą mieć korzyści z jakiegoś przedsięwzięcia czy przepisu prawa ale społeczność polaków. Dlatego orzekłem jak na wstępie i powtórzę : Będę głosował na L.Kaczyńskiego oraz Prawo i Sprawiedliwość. I moi najbliżsi także tak uczynią.
PO ważny ARGUMENT
Jaki może być rzeczywisty powód, gdy zawodnik mający dwie długości przewagi rezygnuje z wyścigu i z pewnej wygranej? To musi być argument na wagę życia i śmierci. Dosłownie! Donald Tusk wygląda zdrowo i nie widać aby jakiś nowotwór go podgryzał. Czyli to musiał być śmiertelnie ważny zewnętrzny powód. Tym powodem mogła być tylko tragiczna „samobójcza” śmierci Grzegodza Michniewicza, Dyrektora Generalnego Kancelarii Premiera. Ostrzeżenie było celne i we właściwym czasie. To zdarzenie musiało zdrowo nastraszyć Tuska. Dalsze jego decyzje nie były powodowane tchórzostwem tylko strachem. Tusk otrzymał wyraźne przesłanie, że nie jest właściwym kandydatem dla wybranych środowisk i właściwych służb, do zajmowania najwyższego urzędu w państwie. Oczywiście pozostaje pytanie, kto pociąga za sznurki w tym teatrze marionetek i jaka marionetka zostanie wytypowana na kandydata na prezydenta? Ale odpowiedzi na te pytania, to jest tekst na zupełnie inny komentarz
Nie mogę się wciąż nadziwić argumentom za „tchórzliwym Tuskiem”
Otóż premier stchórzył, bo:
1. „Obawia się rezultatów pracy komisji hazardowej”. A ktoś mi wyjaśni w jaki sposób rezygnacja z wyścigu prezydenckiego uchroni go przed… czymkolwiek? Przecież komisja będzie pracować dalej, o ile ten cyrk można nazwać pracą. Co ma wyjść na jaw, wyjdzie.
2. „Bo boi się porażki z Lechem Kaczyńskim, znając PRAWDZIWE wyniki sondaży.” O matko, mantrę o powszechnie fałszowanych przez wszystkie agencje sondażach słyszę już nie pamiętam który raz! I zawsze okazuje się, że badania, choć zawsze niedoszacowują PiSu, mylą się jednak niewiele. Na pewno nie o 20%… Swoją drogą wiecie Państwo skąd to niedoreprezentowanie? Po prostu stąd, że ankieterzy mają zawsze więcej problemu z dotarciem do respondentów mniej wykształconych, z małych miejscowości.
3. I tu rekord głupoty: „Boi się wzięcia odpowiedzialności za nieudolne rządy.” Błagam… Przecież gdyby chciał uciekać od odpowiedzialności, to nie ma lepszego miejsca niż Pałac Prezydencki! Tusk wybrał ciężką, trudną i stresującą pracę połączoną z PEŁNĄ polityczną odpowiedzialnością.
@kama
„a jak magowi donaldowi marzy się taki układ jak putin z miedwiediewem?:-) ciekawe kto zostanie tym drugim?
Oczywiście, że Mirosław Sekuła…
Proszę przeczytać ostatni felieton Mazurka
Dodatkowo oprócz Merkiel są w Polsce bardzo wpływowe gremia , które Tuska trzymają na smyczy. On im potrzebny jest jako PREMIER a nie prezydent, dotąd kokosów nie zrobili, patrząc na wykryte kolejne afery. Ale teraz po rozwaleniu CBA, mogą kręcić wielkie lody bez obawy. Tusk jako prezydent dla nich nie jest bezużyteczny, stąd dla niektórych niezrozumiała jest jego nagła rezygnacja, ale przecież NIGDY nie powiedział, że będzie kandydował. To jego wielomiesięcznie niby wahanie to propagandowa gra dla Polaczków, jak oni mówią między sobą.
Panie Redaktorze kochany, obwiniając Tuska „aferą hazardową” wejdzie pan łatwo do księgi największych kalamburzystów politycznych.
Ale to nie dziwi skoro i redaktor Wildstein zdruzgotany zachowaniem się Drzewieckiego i Chlebowskiego gotów jest to zbagatelizować na korzyść głównego przekrętu czyli „przecieku od Tuska”.
Przedszkolaki pytają – tato, jak to jest?
Nie autorzy lobingu, nie miliardy w gotówce są problemem tylko to, że Tusk dał się wrobić Kamińskiemu z tym „podejmij pan akcję premierze” ale ostrzegam, że cokolwiek pan zrobi albo zaniecha to wykorzystam przeciwko panu!
I pan lansuje taką samą moralność?
Po wypowiedziach w większości komentarzy zachwycających się Tuskiem, jego decyzjami itd widać jak olbrzymi wpływ na czytanie rzeczywistości i faktów ma TV. A wystarczyłoby samodzielnie pomyśleć, wyłapać uśmieszki, triki Premiera, ciągłe spoglądanie na swe ręce czy dobrze są ułożone wg wskazań PR, jego sposób chodzenia (wcale nie taki elegancki), dlaczego np nie pokazuje się z żoną jak próbował na początku itd, itd. Gdzie tu widzicie męża stanu? Za kim tak obstajecie? Ludzie! Bo przeciw Kaczyńskim? Przecież to idiotyzm. Słuchałem w dniu wyborów argumentacji studenta dlaczego Tusk. Otóż argumentem było to by Kaczyński nie jeździł limuzyną. A Tusk czym jeździ? Rowerem? w ramach oszczędnego państwa? Ludzie, czyście oszaleli? Tak wygląda poziom tego całego POpierania PO. A co z Polską? Naszą Ojczyzną?
To jakiś chocholi taniec urobionych przez olbrzymi, utrzymywany za olbrzymie pieniądze zespół speców od PR. A gdzie w tym Polska? Komuna wróciła i to w dużo gorszym wydaniu, dużo większym poziomie obłudy, mataczenia, kłamstw.
Henry says: 29 stycznia 2010 at 11:42
PO ważny ARGUMENT
Jaki może być rzeczywisty powód, gdy zawodnik mający dwie długości przewagi rezygnuje z wyścigu i z pewnej wygranej? To musi być argument na wagę życia i śmierci.
*** Zgadza sie, realna mozliwosc przegranych wyborow. Sa rowniez inne sondaze.
Przegrana Tusk oznaczalaby prawie napewno olbrzymia przegrana PO w wyborach.
Oznaczaloby rownoczesnie wygranie polskiej partii PiS.
Do tego w zadnym Niemcy nie moga dopuscic. I oczywiscie spolecznosc posktomiunistyczna skupiona wokol GW, michnikowszczyzna.
Dlatego wlasnie Tusk zrezygnowal.
Tusk z punktu widzenia „ideologicznego” jest wymarzonym czlowiekiem dla nich wszystkich.
Nie sadze, zeby „samobojstwo” mialo zastraszyc Tusk. Raczej ratowac skore. Pytanie, czyja skore mialo ratowac. Bardzo mozliwe, ze byl Polakiem i nie zamierzal pewnych rzeczy zatrzymac dla siebie jako bardzo szkodliwych dla Polskiej Racji Stanu.
W wersję że Tusk jednak za pewien czas ogłosi że kandyduje nie wierzę. Po tym jak stwierdził że nie chce pałaców bardzo trudno byłoby się z tego wytłumaczyć. Co miałby właściwie powiedzieć? Że jednak chce mieszkać w pałacu?
Panie Redaktorze,
Myślę, że to co znajdzie sie na pierwszej stronie gazet zależy bardziej od Pana niz od Tuska – trzeba było zrobić jemu psikusa i dzisiaj i wczoraj pisać tylko o Drzewieckim.
Jak narazie do sukcesów rządu Tuska można zaliczyć: kilka afer, brak reformy służby zdrowia, chamski sposób niszczenia TVP, wzrost bezrobocia, ograniczenie działalności IPN i systematyczne ośmieszanie prezydenta RP przez takich osobników jak Palikot i Niesiołowski. Z uwagi na wyżej wymienione sukcesy to L.Kaczyński wybory prezydenckie wygra w pierwszej turze.
Masz rację Jerzy says at 12;14. Szkoda czasu i energii na przepychanki słowne na temat „naszego nieszczęscia”, pokazujmy dobre i prawdziwe strony Pana Prezydenta.
Pewnie p. Radosław Sikorski wystartuje. Dialog sobie wyobraziłem ze studia wyborczego.
- Panie Radosławie, niektórym jedna kadencja to za mało. A ile lat prezydentury by Panu wystarczyło?
- Mi 5.
Po tej aferze hazardowej już wiem dlaczego PO tak bardzo chce pozbawić finansowania partie polityczne.
PiS w kantowaniu zawodów z PO nie wygra
Szanowny Panie Redaktorze,
jako wierny czytelnik Rz uznaje dzisiejszy Pana komentarz jako kpine z wlasnego czytelnika. Ktos juz to wyzej napisal, ale powtorze. WSZYSCY liczacy sie redaktorzy Rz jak mantre powtarzali przez ostatnie 2 lata, ze Tusk ma obsesje na punkcie urzedu prezydenta i to mialo tlumaczyc jego rzekoma nieudolnosc na urzedzie premiera. Dzisiaj kiedy Tusk jednoznacznie rezygnuje z kandydowania na urzad prezydenta na rzecz kontynuowania reform panstwa oraz spojnosci przywodztwa w partii i rzadzie, Pan redaktor zarzuca mu tchorzostwo???!!!
Przepraszam, ale stosowne byloby w tym miejscu przeprosiny za wprowadzanie wlasnych czytelnikow w blad przez ostatnie 2 lata, przeprosiny za te wszystkie zionace jadem komentarze Semki, Ziemkiewicza, Wildsteina. A dzisiejszy Pana komentarz to juz jeden wielki niesmak i robienie z wlasnego czytelnika przyslowiowego CIEMNEGO LUDU.
Piszcie tak dalej a bedziecie niczym wiecej jak Gazeta Wyborcza, tyle ze odbita w zwierciadle. Koniec.
Pozdrawiam,
@Lisicki
Osobisci wstydzilbym na panskim miejscu z udzialu w rozwoju wolnosci publikacji prasowej w Polsce. Brak odwagi i uniki innym za to latwo zarzucac.
Zachowuje wpisy, moga sie kiedys przydac.
No prosze, moze deklaracja Tusk to jednak przykrywka Drzewieckiego i Tusk zmieni zdanie?
http://www.rp.pl/artykul/426608_Drzewiecki_minal_sie_z_prawda_.html
@Artur
Gdyby to zalezalo od Rzepy a nie czytelnikow nie wiedzielibysmy ze mamy od dwoch lat nowego premiera.
Niestety Rzepa Trybuna Ludu nie jest i nie moze sobe pozwolic na 80% przemial.
Tak sie glosno zastanawiam co by sie stalo gdyby obecny prezydent sie wycofal . Na rozum biorac liczy chyba na cud.
Kogo wytypowalby PiS na kanadydata. Jest jeden ale ten moglby wysadzic prezesa z siodla. I to jest bol. Moze wezwa Cimoszewicza na pomoc.
Cóż za logiczny i jak pięknie wyłożony wywód!
Teraz, jako typowy wykształciuch, już tylko czekam, żeby zagłosować na Tuska w wyborach prezydenckich!
redaktorze Lisicki. a czy nie jest tak, że teraz PiS będzie miało OGROMNY PROBLEM, bo nie ma możliwości zaatakować PERSONALNIE Tuska-kandydata? i w tym chyba tkwi źródło Pana niepokoju:) ze strachem zaczekajmy do zakończenia tzw. „afery hazardowej”. bo reszta (jak „stoczniowa”) to na razie afery sztucznie nadmuchane (także przez Pana gazetę). a w sytuacji premierostwa Tuska, biednemu prezydentowi Kaczyńskiemu nie będzie chyba dane porządzić krajem z bratem…
Proszę Państwa, wczoraj oglądaliśmy show. Platforma kolejny raz wyjeżdża z propagandowym wyrafinowanym prostactwem, którą karmi bezideową gawiedź. Cel został osiągnięty. Przez szereg dni niekończące się dyskusje, dobrze zrobił czy źle.
Trochę dokładniej wpatrując się w sondaże można stwierdzić jak znikoma część naszych obywateli interesuje się polityką – maksymalnie 10-15%. Co ósmy, dziesiąty zgodnie z politycznymi przekonaniami potrafi wskazać swojego kandydata. Reszta, to wskazania raczej emocjonalne. Właśnie te emocjonalne decyzje poprzez sondaże mogą mieć jednak wpływ na wyniki wyborów czy to prezydenckich czy parlamentarnych, ale będzie to kolejne rozczarowanie, gdyż „byle kto wybierze byle kogo”.
Pada pytanie – na kogo byś głosował gdyby wybory odbyły się …..
Jeżeli chodzi akurat o wybory prezydenckie, w większości padała odpowiedź – na Tuska. Dlaczego? Jeżeli sondaże są rzetelne – zapytana osoba to ktoś przypadkowy, to jedna z tych politycznych analfabetów, wymienia Tuska, bo gdy otworzy gazetę, najczęściej tabloid, widzi Tuska, włączy radio serwisy informacyjne bez Tuska się nie obejdą, włączy TV – Tusk na wszystkich programach. Chociaż sondażowy obywatel nie ma pojęcia o dokonaniach dobrych czy złych tego pana, stawia na Tuska. Nie stara się zgłębić, czy w danym momencie mówią o nim dobrze czy źle, po prostu mówią.
Gdy w tej sondażowej „masie” około tysiąca badanych pracownik np GfK napotyka kogoś kto więcej niż przeciętny śledzi scenę polityczną, ten Tuska też wskaże, ale w stosunku 1:10. Tak było do tej pory, jak będzie teraz? Tusk skapitulował, może strach i obawa przed porażką?
Nie o dobro Polski tu chodzi, chociaż tak on o tym mówi i mówią jego stronnicy. Tu chodzi tylko i wyłącznie o dobro partii, o odciągnięcie uwagi od innych ważniejszych spraw, które tej partii mogłyby zaszkodzić.
Jestem ogromnie ciekaw jak zareagują sondaże na czwartkowe „rewelacje”. Na placu boju są Kaczyński, Szmajdziński, Olechowski, Nałęcz no i puste miejsce po Tusku. Czy substytut Tuska przejmie procentowy dorobek pana premiera? Zobaczymy.
Tusk zapewne wróci w maju, teraz to nieprzypadkowy show ad captandum vulgus.
Jeszcze jedno, po co Schetynie czy Niesiołowskiemu dziennikarze zadają pytanie w stylu „czy decyzja premiera to przykrywka zeznań Drzewieckiego?” – przecież wiadomo jaka będzie odpowiedź.
Pozdrawiam
darek says: 29 stycznia 2010 at 15:56
redaktorze Lisicki. a czy nie jest tak, że teraz PiS będzie miało OGROMNY PROBLEM, bo nie ma możliwości zaatakować PERSONALNIE Tuska-kandydata?
*** PiS nigdy nie atakowal Tusk personalnie. Afere z dziadkiem, a wlasciwie wsciekla do bolu przeklamana komunistyczna hucpe zrobila GW.
Chciala w ten sposob zabic dwie muchy (a nawet wiecej) jednym uderzeniem. Dobic Kurskiego, zarzucic PiS antyniemieckosc (podobnie jak z LK antysemite chcieli zrobic, co byl extremalnie glupie, poniewaz LK jest filosemita) i zrobic w ten sposob z Tusk prezydenta.
A przy tej okazji wyszla cala masa klamstw na temat dziadka rozpowszechnianych przez Tusk.
Cele polityczne Tusk sa wrogie Polsce i Polakom. Sa olbrzymim niebezpieczenstwem dla Polski.
PiS duzo za malo zwraca na nie uwage.
Dlatego wlasnie obywatelskim obowiazkiem kazdego Polaka jest glosowanie na LK. Do LK nie ma teraz zadnej alternatywy.
Miałem nic nie pisać, ale napiszę to na co nie wpadł żaden z „młodych wilków”, ani dyżurnych funkcjonariuszy.
Panie Redaktorze!
Ani unik, ani ucieczka.
Być może pamieta Pan bardzo starą bajkę La Fontena (ortografia francuska niczym traktat lizboński) pod tytułem „Lis i Winogrona”.
Gdyby któryś z uczonych komentatorów nie znał, opowiem.
Patrzy Lis, na wysokim murze piękne, soczyste winogrona.
Jeden skok w górę, nieudany.
Drugi, ledwo dotknął. Przy trzecim zrezygnował i odszedł mrucząc: „jeszcze zielone, jeszcze niedojrzałe”.
A kandydatem będzie Pani Haneczka – „Matka Stolicy i Narodu”!
Jak wcześniej przepowiadałem, chyba żeby towarzyszka Piekarska….
@gallas:malzonki pewnie he he, nie pamiętają premierowania tego taksiarza,i taki on niezależny jak i Tusk.Okres jego i Suchockiej rządów był najPOdlejszym okresem do 2007
BD says: 29 stycznia 2010 at 14:58
Szanowny Panie Redaktorze,
jako wierny czytelnik Rz uznaje dzisiejszy Pana komentarz jako kpine z wlasnego czytelnika. Ktos juz to wyzej napisal, ale powtorze. WSZYSCY liczacy sie redaktorzy Rz jak mantre powtarzali przez ostatnie 2 lata, ze Tusk ma obsesje na punkcie urzedu prezydenta i to mialo tlumaczyc jego rzekoma nieudolnosc na urzedzie premiera.
*** Tusk jest extremalnie nieudolnym premierem we wszystkich punktach, z jednym wyjatkiem, mianowicie wykanczania Polski i wynaradawiania Polakow.
Co Tusk wyleczylo?
Nawet Spiegel zauwazyl, ze zwyciestwo Tusk wcale nie byloby juz takie pewne.
Dokladnie to go wyleczylo.
Porazka Tusk oznaczalaby rownoczesnie zniszczenie PO. Podzielilaby szybko los KL-D, partii aferalnej, ktorej szefem byl Tusk (PO wlasnie zdobywa twarda praca ostrogi partii aferalnej a skorumpowanej): KL-D zniknela w czasie 3 lat bedac bardzo mocna partia, ktora wlasnego premiera Bieleckiego miala.
Straty spowodowane ta coraz bardziej prawdopodobna porazka bylyby tak olbrzymie, ze Tusk ze strachu i na zadanie Niemcow wycofal sie wyborow.
@ BD wypowiedź z 29 stycznia 2010, 14:58
„… redaktorzy Rz jak mantre powtarzali przez ostatnie 2 lata, ze Tusk ma obsesje na punkcie urzedu prezydenta i to mialo tlumaczyc jego rzekoma nieudolnosc na urzedzie premiera…”
Przecież Redaktor Lisicki wcale nie napisał, że nagle ustąpiła – jak Pan to określił – obsesja p. Tuska na punkcie urzędu prezydenta.
Trzymając się Pańskiej (niezbyt eleganckiej) terminologii – zdarza się przecież, ze mamy więcej niż jedną obsesję, prawda? Otóż p. Tusk ma TEŻ obsesję na punkcie trwania Platformy Obywatelskiej przy władzy. I akurat ta druga obsesja okazała się silniejsza, ot co.
Gdyby Polacy nie przeszli prl-owskiego prania mózgów i ogłupiania przez reprezentantów III RP, gdyby nie było II wojny św. i zachowana byłaby nieskażona świadomość narodu, to prezydent L. Kaczyński cieszyłby się szacunkiem i uznaniem! Optymizmem napawa mnie fakt, że społeczeństwo polskie zaczyna odzyskiwać zdrowie!
Pan Tusk nie odciął się od hazardowych aferzystów bo po prostu nie mógł.To nie kto inny jak tylko pan Chlebowski gdy znalazł się na „wygnaniu” zaczął straszyć że może dużo powiedzieć. Po tej wypowiedzi cała PO nabrała wody w usta. Odczekali i triumfalnie powitali „wygnańca”. Dużo również wie pan Drzewiecki nie mówiąc o panu Schetynie. Pan Tusk wie że gdyby się od aferzystów odciął i pozwolił komisji sejmowej rzetelnie pracować zyskał by bardzo dużo. Nie może tego zrobić. Gdyby aferzyści zobaczyli kraty bronili by się do upadłego i pogrążyli by platformę. Pan Tusk uznał że lepsza jest kompromitacja przez komisję aniżeli gdyby miała wypłynąć prawda o aferzystach którzy mogli by pogrążyć platformę.Idą więc w zaparte.
no chociaż ktoś po raz pierwszy nazwał Jarosława Kaczyńskiego tchórzem bo nie chciał zostać prezydentem jako lider partii tylko wysłał brata. I przede wszystkim od razu nie chciał zostać premierem tylko został nim Marcinkiewicz.
Biorąc pod uwagę postępowanie postępowanie Donalda Tuska i porównanie go z Jarosławem to bohaterstwo.
A teraz czas na prawybory w stylu amerykańskim. Komorowski kontra Sikorski. Który zwycięży w sondażach ten dostanie nominację. No i można przez wiele miesięcy prowadzić fikcyjną debatę swój ze swoim nie tłumacząc się z marnych efektów rządzenia i patologii. Prawda jakie to wygodne?
W obozie zwolenników PIS wielka trwoga i chaos (i nie pomogą zakłamane teksty). Prawda jest taka, że skoro to kampania prezydencka to należy rozliczać Prezydenta z tego, co zrobił w czasie swojej kadencji. PIS jednak myślał, że to byłoby niebezpieczne, bo żadnych osiągnięć nie ma, więc spin-doktorzy wpadli na pomysł, że będą rozliczali kontrkandydata, a że to niesprawiedliwe, bo kadencja Prezydenta jakby nie było trwać będzie prawie 5 lat, a kadencja Premiera ponad 2 lata, nie miało znaczenia, „ciemny lud to kupi”. Donald Tusk rezygnując schodzi z linii strzału – jego kadencja jeszcze trwa, to tylko połowa rządów, kadencja Kaczyńskiego była pełna – wprowadził chaos w szeregi PIS i zwolenników, bo czym niby się chwalić? Przyjaźnią z Juszczenko (który bohaterem Ukrainy uczynił zbrodniarza Banderę)? Przyjaźnią z Alijewem (nie ma umów na gaz, ropę a sama osoba to dyktator łamiący prawa człowieka), a może Saakaszwili? niestety też mu się przyjaciel nie udał! Same ordery i miła żona to za mało, aby utrzymywać masę ludzi w Pałacu Prezydenckim.
Do kapelusznika.
Nie czaruj,kapeluszniku!
Ta twoja Ostoja Wolności przed gajowymi jest tylko wydmuszką tej,której przewodził Dariusz Wielki.
Naczelny i większość jego redaktorów są totalnie za-pis-ieni.
Fikus w grobie się przewraca!
Las Birnam z gajowymi rzeczywiście podchodzi do Kaczyńskich.
Taka okazja nigdy sie nie powtorzy ..nigdy juz nie bedzie tak blisko Palacu Prezydenckiego jak moglby byc w tych wyborach…podzieli los Pana Walesy , Krzaklewskiego oraz innych ktorzy odeszli w zapomnienie… szkoda Panie Tusk zabraklo jak zwykle meskich jaj ,samodzielnej decyzji i odwagi szkoda ze nie sluchal Pan swojego glosu….. a sluchal Pan paru zawistnych doradcow …… Schetyna dobrze Panu radzil…. tylko po co nam Prezydent , oszust, kombinator ktory oprocz malowania kominow niczego nie potrafi….. zegnam Wodzu
)
Henry – 29.01.2010. 11:42
„PO ważny ARGUMENT
Jaki może być rzeczywisty powód, gdy zawodnik mający dwie długości przewagi rezygnuje z wyścigu i z pewnej wygranej? To musi być argument na wagę życia i śmierci. Dosłownie! Donald Tusk wygląda zdrowo i nie widać aby jakiś nowotwór go podgryzał. Czyli to musiał być śmiertelnie ważny zewnętrzny powód. Tym powodem mogła być tylko tragiczna “samobójcza” śmierci Grzegodza Michniewicza, Dyrektora Generalnego Kancelarii Premiera. Ostrzeżenie było celne i we właściwym czasie. To zdarzenie musiało zdrowo nastraszyć Tuska. Dalsze jego decyzje nie były powodowane tchórzostwem tylko strachem. Tusk otrzymał wyraźne przesłanie, że nie jest właściwym kandydatem dla wybranych środowisk i właściwych służb, do zajmowania najwyższego urzędu w państwie. Oczywiście pozostaje pytanie, kto pociąga za sznurki w tym teatrze marionetek i jaka marionetka zostanie wytypowana na kandydata na prezydenta? Ale odpowiedzi na te pytania, to jest tekst na zupełnie inny komentarz
”
- Oczywiście Bielecki, on stworzył tą partię i dalej jest jej szarą eminencją. Nie działa zresztą sam, ma poważne zaplecze środowiska politycznego z którego się wywodzi. Tusk jest jedynie kukiełką w jego ręku i tak tańczy jak mu właściciele Polski, SB-ckie elity zagrają. Biografia p. Bieleckiego to bardzo ciekawa lektura i każdy wyborca zanim stanie przy urnie do głosowania, powinien się z nią zapoznać.
Przepraszam, że pokręciłem nazwiska
Jest oczywiste, że Tusk nie wykonał nalezycie wszystkich [a może najwazniejszych !] zadań, które postawiły przed nim różne ” grupy wsparcia”, więc ucieczka „w prezydenty” jest za wczesna wg jego mentorów. Teraz będzie granie na silną, realna władzę, jak to motywuje w swej deklaracji odstapienia. Nalezy sie zatem spodziewać „erupcji” pomysłów i programów, którymi nas zasypie. Z nich może wyczytamy, jakie to cele mają być wykonane wg prikazu.
Mam dosc premiera klamcy-obroncy gangsterow w bialych kolnierzykach.Oszukal miliony polakow obietnicami wyborczymi z ktorych sie nie wywiazal.Zdawal sobie doskonale sprawe,ze przegralby wybory prezydenckie nawet z fornalem-niczym zawiedziony chlopiec oglosil wszem i wobec,ze bardziej potrzebny jest jako premier oraz aby uchronic PO przed rozpadem-mym zdaniem ta partia aferalow rozplynie sie jak jej poprzedniczka AWS.