Tusku, nie chcesz? Ale musisz!

Coraz częściej słyszę, że Donald Tusk rozważa rezygnację ze startu w wyborach prezydenckich. Początkowo uważałem to albo za żart, albo za dywersję.

W końcu wizja premiera, który miesiącami się waha, rozmyśla, przechyla się to w jedną, to w drugą stronę, nie wydaje się – państwo przyznają – atrakcyjna. Mimo to coś jest na rzeczy. Tusk naprawdę się waha. Pewnie ma swoje powody. Jakie? Wystarczy się przyjrzeć dotychczasowym, obciążającym go zeznaniom Mariusza Kamińskiego, żeby je zrozumieć. Ale czy premier ma inne wyjście? Czy może zachować swoją pozycję i jedność Platformy, nie startując?

W Polsce najważniejszym stanowiskiem politycznym nie jest – cokolwiek by o tym mówili znawcy konstytucji – urząd premiera, lecz prezydenta. To prezydent jest wybierany w wyborach powszechnych i cieszy się – w demokracji to wartość podstawowa – największą legitymizacją. Po prostu żaden inny polityk nie może powiedzieć, że głosowała na niego, choćby w drugiej turze, większość aktywnych wyborców. Poza tym konstytucja powierza mu ogromną władzę. To prawda, głównie negatywną, ale realną. Bez zgody prezydenta żaden szef rządu nie może przeprowadzić istotnej reformy. I rzecz trzecia: tylko urząd prezydenta cieszy się tak dużą stabilnością. Pięć lat gwarantowanego sprawowania władzy – takiego komfortu nie ma premier. A stabilność i trwałość budzi w demokracji naturalny respekt i szacunek; prezydent, mający realne kompetencje, praktycznie nieodwoływalny, to jedyna pozostałość ustroju monarchicznego, z całym związanym z tym majestatem i splendorem władzy. Polski polityk, który rezygnuje z ubiegania się o ten urząd, sam uznaje, powiem to tak, swoją pośledniość.

Polityka staje się coraz bardziej spersonalizowana. Wyborów dokonuje się nie przede wszystkim ze względu na taki czy inny program partii – tych domagają się zwykle komentatorzy – ale ze względu na osobę, jej charakter, zaufanie, jakie budzi, ba, nawet urodę. Czy to się komu podoba czy nie, decyzja polityczna nie jest tylko efektem racjonalnej kalkulacji. Tym bardziej w przypadku wyborów prezydenckich, w których zwycięski przywódca musi przekonać do siebie często całkiem różne ideologicznie grupy wyborców.

Rezygnacja Tuska byłaby zatem, uważam, końcem jego prawdziwej kariery politycznej. Większość wyborców uzna, że jest to ucieczka, przejaw słabości, tchórzostwa, strachu przed ustaleniami komisji hazardowej. Obecny premier zbudował swoją pozycję na byciu anty-Kaczyńskim. To dzięki temu PO wciąż cieszy się tak dużą popularnością. Wycofać się teraz z rozgrywki, postawić na innego kandydata to tyle, mniemam, co zadeklarować kapitulację.

Dla tych, którzy do tej pory Tuskowi ufali, byłoby to wielkim rozczarowaniem. Ci zaś, którzy od początku powątpiewali w zdolności przywódcze lidera PO, byliby naprawdę usatysfakcjonowani. Czy ktoś by zaprzeczył, że nie mieli racji?

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(112) Komentarzy do “Tusku, nie chcesz? Ale musisz!”

    -
  1. Rafal Ryszard pisze:

    Zdumiewajaco chaotyczne wpisy funkcjonariuszy na blogu wskazuja, ze jeszce oficerowie prowadzacy nie dali rozkazu: POpierac albo: puscic z torbami…
    Chodzi oczywiscie o niejakiego Donalda T.

    Dobre 0

  2. marzencic pisze:

    @gajowy bronek.
    „Więc już wkrótce partia braci Kaczyńskich stanie się równorzędnym rywalem SLD i PSL czyli zajmie należne jej miejsce.”

    Zgadzam sie z gajowym ale nie Bronkiem tylko Kurskim.
    Jest kryzys , nauka lezy , chlopom bula za nic , emerytow przybywa ,a Izwiestia szaleja o 19.30 wieszczac upadek III Rzeszypospolitej Tuskowej.
    Niedlugo pojawia sie dobranocki ze zlym wilkiem Donaldem i groznym Niesiolelem. Dlatego elektorat oszukanych i okradzionych bedzie stale oscylowal miedzy 20 – 40 % . Kochamy poza tym nielubic bliznego . Jest jeden szkopul bo o masy walcza druzyny Pierniki Torun i Bracia Rozbrat.
    Gdyby nie ideologiczne spory to PSL, SLD i PIS zagospdarowalyby 95 % elektoratu.

    Dobre 0

  3. quest pisze:

    Gdyby PO chciało utrzymać wladzę to sprytnie wystawiłoby na przezydenta Jarosława Gowina,
    do którego ani PIS , ani PSL ,ani Kościół za bardzo nie moglby się przyczepić, mimo że jest z PO, no może tylko SLD, bo to katolik.
    Gowin to katolik , spokojny, kulturalny, inteligentny przedstawiciel środka.
    Jednak Tusk zaslepiony jest bezwzgledną walka o wladze. Nie słucha rozsadnych doradców. Chce wygrać żeby odegrać się na Kaczyńskim za przegraną 2005 i to zaślepienie go zgubi.
    W sumie mi go nie żal.

    Dobre 0

  4. Hans Kudernoga pisze:

    Niektorzy forumowicze maja halucynacje.Ci niektorzy przedstawiaja innym swoje wizje niedalekiej przyszlosci. I ci niektorzy mowia, ze obecny prezydent p.Kaczynski nie przejdzie nawet do drugiej tury wyborow. I oni wlasnie udowadniaja ,ze zyja w wyimaginowanym swiecie i nie maja zielonego pojecia jak sie zyje i co sie mysli w tzw. Polsce B. To wyborcy z Polski B, tej drugiej, biedniejszej i pomijanej milczeniem zadecyduja kto bedzie prezydentem.

    Dobre 0

  5. Stanisław pisze:

    Tusk zostanie prezydentem bo akcje wehrmachtu poszły ostatnio w górę nawet wśród katolików. Z czego nie są zadowoleni hunwejbini PIS ,których czeka przykrość w postaci przeprosin krzyżaków za napaść pod Grunwaldem 600 lat temu kiedy kroczyli z misją przeciw poganom jak teraz NATO w Afganistanie.Tak sobie myślę o historycznych błędach w ocenie misji.Gott mit uns !

    Dobre 0

  6. Freiherr pisze:

    Panie Redaktorze,
    po pierwsze nie końca ma Pan rację co do roli prezydenta i premiera. Oczywiście mandat prezydenta jest silniejszy niż premiera, nawet jeśli ten ostatni jest posłem.Wystarczy porównać ilość głosów jakie oddano na każdego z nich w wyborach powszechnych. Ale też moim zdaniem premier ma większą REALNĄ władzę. Poza tym, że jest szefem władzy wykonawczej/rządu (w znacznie większym zakresie niż prezydent) to może być aktywnym przywódzcą partii rządzącej (prezydent, przynajmniej formalnie, musi być bezpartyjny). To mu daje w codziennej polityce więcej narzędzi sprawowania władzy niż prezydentowi. Jestem zwolennikiem PiSu i pana Lecha Kaczyńskiego jako Prezydenta RP w kolejnej kadencji. Ale jestem też całkowicie świadom tego, że pan Kaczyński ma nikłe szanse na reelekcję. Wydaje się, że Tusk mimo wszelkie zastrzeżenia stanie do wyborów prezydenckich jako kandydat PO. Wygra je i zostawi PO i rząd Bieleckiemu. Mam też świadomość, że w związku z aferą hazardową sytuacja jest ciągle płynna i może zdarzyć się coś, co PO,Tuska et consortes wystrzeli w kosmos. Ale póki co, inne spekulacje nie są uzasadnione. Tusk spokojnie obserwuje rozwój sytuacji, unika jakichkolwiek deklaracji. Ma czas. Najpierw będzie kongres PiSu, który na pewno dostarczy PO amunicji w kampanii wyborczej. A zatem postawa FESTINA LENTE jest dla Tuska i PO jak najbardziej uzasadniona.A inne kandydatury są mało prawdopodobne. Komorowski nie jest czysty w sprawie raportu o WSI,Sikorski, o którym się czasem mówi, nie ma żadnych szans, poza tym jest całkowicie spalony dla PiSu jako renegat, dorzynacz watah itp.Pomijam jego słabość w PO. Jest dla PO pożytecznym idiotą i nic więcej. Jeszcze jacyś inni kandydaci? Eee tam, to tylko harcownicy potrzebni PO do trzymania mediów pod parą.

    Dobre 0

  7. SOP78 pisze:

    Tusk na trenera reprezentacji w kopaniu piłki! to chyba jedyne, na czym sie zna i czego i tak nie bedzie mógłl skopać. Pod jego rządami w PZPN gorzej już nie będzie.

    Dobre 0

  8. krzyh pisze:

    Panie redaktorze decyzja o kandydowaniu będzie ogłoszona maksymalnie póżno z prostej przyczyny. Środki na kampanię wyborczą podlegają kontroli i ograniczeniom. Zanim oficjalnie inauguruje się kampanię można natomiast bezkarnie bez żadnej kontroli „obchodzić prawo” i agitować na bilbordach i mediach nie rozliczając się z niczego. To pozwala ukryć wpłaty od różnych „biznesmenów” które w wypadku oficjalnej kampanii trzeba wykazać i się potem z nich wytłumaczyć.

    Dobre 0

  9. LuXX pisze:

    najbliżej prawdy odnośnie decyzji Tuska jest – @Agnieszka. Przecież to nie Tusk rozgrywa karty i nie Tusk decyduje. Gdyby wystartował to przegraną ma absolutnie w kieszeni. W 2005 przegrał z L.Kaczyńskim pomimo że mógł się przedstawiać jako ” zatroskany o polaków i o zbyt wygórowane ceny jabłek i cebuli pod rządami J.Kaczyńskiego”. Dzisiaj już te numery nie przejdą. Dwa lata jego rządów jako premiera unaoczniły społeczeństwu w czyim interesie i w jaki sposób potrafi wykorzystać udzieloną mu władzę. Na jego tle łatwiej będzie wyborcom zagłosować na dotychczasowego prezydenta tym bardziej, że wszyscy pozostali nie więcej są wiarygodni niż sam Tusk, bo też pokazali wcześniej kim są. Pozdrawiam blogowiczów a zwłaszcza ttych, którzy łudzą się sondażami. Wybory wygra L.Kaczyński oraz Prawo i Sprawiedliwość !!!!!
    I jeszcze jedno ! wyborcy bardzo dobrze skojarzą że zostali zrobieni w 2005 w bambuko przez Platformę i w ich sztuczkach pijarowskich tyle jest prawdy ile w zeznaniach przed komisją hazardową upudrowanego i wytresowanego przez pijarowców Chlebowskiego. Też chciał zrobić w bambuko opinię publiczną ale udało mu się to tylko w stosunku do jego kolegów i to nie wszystkich. Uwierzyli: Niesiołowski, Karpiniuk, Nowak i może posłanka Mucha.No może jeszcze niektórzy red. TVN-u i WybGaz.

    Dobre 0

  10. Rodak z USA pisze:

    Moze ma to malo do rzeczy ale widzialem wczoraj w Szkle Kontakowym fragment przesluchania Chlebowskiego a dokladnie moment gdy ten, pewny siebie, w blasku fleszy wszedl na sale obrad komisji. Pan sledczy Sekula biegl do Niego z pochylony z wyciagnieta do powitania reka, za nim dwoch poslow z PO w podobnie sluzalczej pozie. Bez wstydu i zazenowania. Chcialo mi sie wymiotowac.

    Dobre 0

  11. Krzysztof Mądel pisze:

    @Marzencic
    Główną słabością obecnej komisji jest dwuznaczność. Niektórzy członków są także świadkami, szef pochodzi z partii, z której rekrutują się główni podejrzani, ale podejrzenia też nie są jednoznaczne, bo w części ich źródłem są ci, którzy sami powiadają, że przyszli do urzędów antykorupcyjnych nie po to, żeby łapać złodziei, ale żeby testować polityków z przeciwnego obozu, wodząc ich na pokuszenie materiałami, które wprawdzie nie nadają się jeszcze do prokuratury, ale na pewno są niezbitym dowodem, że budżet państwa może stracić bajońskie sumy, głównie te, których nie zyskał wtedy, kiedy myśmy rządzili. Dwuznaczność skrzeczy w każdym kącie. Myślę zatem, że w takiej sytuacji wygra ten, który wykaże się zyczajną szczerością, prawdomównością i troską o dobro publiczne, a nie ten, kto tylko mówi, że się o nie troszczy.

    Dobre 0

  12. Kapelusznik pisze:

    Szanowny Panie Redaktorze,

    czy w świetle dzisiejszej informacji Rzepy o „zwrocie akcji w aferze hazardowej”, http://www.rp.pl/artykul/425210_Zwrot_akcji_w_aferze.html, tytuł Pańskiego artykułu nie powinien być zmodyfikowany na:

    „Tusku, nie możesz”?

    Chyba, że źle zrozumiałem, co Rzepa napisała… ale czytałem parę razy i zawsze wychodziło to samo.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.