Po Polsce krąży widmo parytetu. Dokądkolwiek zwrócić wzrok, okaże się, że kto chce być postępowy, europejski, dojrzały, powinien popierać parytety. Piękne to słowo ma się stać znakiem na sztandarze przeciwników społecznych nierówności.
Połowa miejsc dla kobiet – słyszę raz po raz. Najpierw na listach wyborczych. A potem? Bóg raczy wiedzieć. W parlamencie i rządzie, i Senacie; w firmach, fabrykach, zarządach, radach nadzorczych. Wszędzie. Dlaczego? Bo mniej więcej 50 procent populacji stanowią kobiety.
W latach 30. XX w. Simone Weil zauważyła, że w żadnym innym ustroju w dziejach pseudopojęcia nie robią tak szybko kariery jak w demokracji masowej. To prawda. Teraz, na początku wieku XXI, jeszcze łatwiej ją dostrzec. Wbrew nadziejom dziewiętnastowiecznych myślicieli współczesna medialna demokracja tłumi często zdrowy rozsądek, krępuje zdolność krytycznego myślenia i zamienia suwerennych obywateli w poddawane manipulacji bezwolne jednostki. Opiera się na wspólnocie wstydu i wykluczenia sprytnie budowanej przez ideologów wspieranych przez niektóre media.
Tak dokładnie ma się sprawa z owym parytetem, który z coraz większą siłą wtłaczany jest do umysłów. A jest przecież co najmniej kilka istotnych argumentów, które powinny zdezawuować zwolenników jego wprowadzenia. Rzecz pierwsza to jego skrajna niesprawiedliwość. Jeśli przyjąć zasadę, że 50 procent miejsc rezerwuje się dla kobiet, to oznacza, że o obsadzie stanowisk nie decydują kompetencje, zasługi, umiejętności, wiedza, tylko płeć. Zwolennicy parytetów traktują kobiety i mężczyzn po prostu jako abstrakcyjne, pozbawione charakteru jednostki, jak obojętne trybiki wielkiej maszyny. Tak jakby płeć nie niosła w sobie osobnej wrażliwości, osobnych doświadczeń, szczególnych zalet. W ich oczach kobiecość i męskość nic nie znaczą; wszystko zostaje sprowadzone do walki o władzę.
I sprawa być może najważniejsza. Przecież zwolennicy przyznania kobietom połowy miejsc w polityce czy gospodarce naprawdę je lekceważą. Bo co to znaczy, że dla pewnej płci przewiduje się określoną pulę miejsc? Tyle, że te kobiety, którym się udało, które są wybitnymi specjalistkami, zostaną zrównane z tymi, które osiągnęły sukces dzięki wsparciu prawa.
Parytet to nic nowego. W epoce nowożytnej różni inżynierowie dusz próbowali modelować społeczeństwo na swoją modłę. Z największą determinacją robili to komuniści. Chcąc zniszczyć ziemiaństwo i inteligencję, przez całe lata starali się – kto nie pamięta sławetnych punktów za pochodzenie? – ograniczyć dawnym elitom dostęp do studiów i kariery. Nie udało się. Dziś ten stary pomysł przejęła ideologia feministyczna.
Na szczęście nie wszystkie kobiety jej ulegają. Polska wciąż nie jest doskonałym przykładem orwellowskiego społeczeństwa. A przynajmniej mam taką nadzieję.








Parytety stosowała też koalicja PIS-Samoobrona-LPR, gdy obejmowała kontrolę nad TVP, Radiem, Rzeczpospolitą, PAP-em i dziesiątkami spółek Skarbu Państwa.
Więc chyba sama idea parytetów nie jest taka zła!
Ten cały parytet jest tak absurdalny, że… jestem przekonany iż zostanie wprowadzony.
Parytet nie tylko podważa możliwości profesjonalne kobiet ale również dezawułuje stanowisko posła, pozbawia ostatnich złudzeń, że do bycia posłem i wykonywania jego pracy (stanowienie prawa) potrzebne są jakiekolwiek kwalifikacje – nie są. Ale to akurat wiemy od dawna. To może dobrze, że wprowadzą ten parytet…?
Osobiście chętnie obejrzę nowe, parytetowe kandydatki. Myślę, że nie obciążone zbyteczną, ciężką polityką będą mogły zaprezentować ciekawe walory.
Ja również już w nowej, parytetowej sytuacji będę mógł bez zawoalowania powiedzieć, że na mój głos w wyborach do tego parytetowego cyrku mogą liczyć kobiety przed 30, szczupłe, ładna buzia, zgrabna pupa i biuścik. Przecież to nie ważne co będzie mówiła – ważne żeby parytet chromosomów się zgadzał – a przynajmniej popatrzeć będzie na co!
To, że feministki są największymi wrogami kobiet to tak raczej wiadomo, ale teraz to mi się zbiera na pusty śmiech. Ależ te nowobaby są głupie…
Buhahaha!!!
@marcinis
zgadzam się i uzupełniam – koniecznie blondynki!!!
Nie dosc, ze absurd, to jeszcze odwraca uwage od prawdziwych problemow – agent Gras w ministrach, agent Olechowski na prezydenta…
Parytet to obraza dla kobiet. Zamiast głów mają decydować narządy płciwe. A co się stanie, gdyby sie okazało, że wyborcy chca wybrac ponad 50% kobiet do sejmu? No bo akurat kandydatki były lepsze od kandydatów. Wtedy, jak rozumiem, do sejmu dostana sie nawet ci gorsi faceci, bo madre kobiety na skutek parytetu odpadną.
Pamiętam czasy, gdy na medycyne przyjmowano także za pmoca parytetów. Okazwyało się często, że dla kobiet mniejsza ilość punktów była przepsustką na studia, niż dla mężczyzn. Taka to była socjalistyczna sprawiedliwość.,
Dobry komentarz. Parytet to głupota.
Drobna korekta, hm. We Francji była dyskusja nad parytetem (po jego wprowadzeniu kobiety mają i tak sporo mniej kobiet w parlamencie niż dziś w Polsce), której u nas nie ma, bo my MUSIMY je mieć. I bezmyślnie naśladować Zachód. Jednym z argumentów była różnica płci – prof. filozofii Sylvian Agaciński, autorka „Polityki płci” (Polka z pochodzenia) przekonywała, że kobiety są cenne bo są inne. U nas Magdalena Środa głosi, że są lepsze! Mężczyźni to przemoc, korupcja i zło. Nijak nie można lepszej natury kobiet udowodnić – kobiety demoralizuje władza i bezkarność bo są ludźmi. Ale to tłumaczy poparcie społeczne, zwłaszcza osób z niższym wykształceniem. Działa siła stereotypu opiekuńczej kobiety-matki. Nie liczą się INDYWIDUALNE KOMPETENCJE tylko macierzyńskie mity. Niczego nas nie nauczyły afery z p. Jakubowską czy Beger, niestety.
Pozdrawiam- mb
Sprawa byc moze najciekawsza – to ze parytet bylby w gruncie rzeczy obrazliwy dla kobiet. A zwlaszcza dla feministek. Bo to tyle co przyznac ze kobiety w rownej konkurencji nie sa w stanie zajac tych miejsc. To jak rozdzielac dyscypliny w sporcie na meskie i zenskie – bo milczaco zgadzamy sie ze kobiety np. w sportach silowych (a wlasciwie wszystkich) maja inny przedzial wynikow i nie moga konkurowac z mezczyznami. Otoz nie nalezy tego przyjmowac w stosunku do calego zycia zawodowego. Przyjecie parytetu to powiedzenie, ze wiekowa walka o rowna aktywnosc w spoleczenstwie nie miala sensu, bo kobiety jednak sa „inne”.
,, Rzecz pierwsza to jego skrajna niesprawiedliwość. Jeśli przyjąć zasadę, że 50 procent miejsc rezerwuje się dla kobiet, to oznacza, że o obsadzie stanowisk nie decydują kompetencje, zasługi, umiejętności, wiedza, tylko płeć,,.
Wszystkie wartosci podlegajace wlywowi czlowieka, np: materia, cielesnosc, pieniadz, posiadanie, emocje, rozum, praca, wypoczynek, rozrywka, wplywy, wladza, polityka, ideologia, czy prawo, sa podporzadkowane wartosciom wyzszego rzedu, musza im sluzyc. Czlowiek w swej wolnosci wypraktykowal rozne warianty hierarchizowania tych wartosci, ale zawsze sie przekonuje do trwalosci i sensownosci zasad niezmiennych wsrod ludzkich wartosci wyzszego rzedu.
Gdyby ktos chcial robic eksperymenty w tych sprawach na swoim prywatnym folwarku, czy w swojej prywatnej fabryczce, to motna by sie popukac w czolo i powiedziec cos w rodzaju: ,,taki stary a taki glupi,, albo: ,,ten to dopiero odporny na madrosc,, , czy ,,straci, to sie nauczy,,. Tu jednak chodzi o eksperyment na zywym organizmie, na Narozie, majacy znamiona zbrodni.
Szczegolnie ideologie liberalne, czy komunistyczne wszedzie sieja zwatpienie, wszystko chca podwazac, analizowac , rozkladac i dewastowac, nawet nie bedac pewnymi, czy cos sie pozniej da z tego, co pozostanie sklecic, by zycie moglo dalej trwac. Jeszcze, co do tego, ze politycy probuja decydowac o tym, co jest moralne, to mozna sie domyslac ze sa jakimis nowobogackimi i im sie w glowach przewrocilo, czy tez kieruja sie jakimis poganskimi przedpotopowymi zasadami, wedlug ktorych tak kiedys mozna bylo wladac.
Jednak to ze polityka , czy prawo musza byc w sluzbie sprawiedliwosci, to juz powinni widziec wszyscy, ktorzy odebrali wrecz jakiekolwiek wychowanie. W sprawach sprawiedliwosci, czy moralnosci, nie moze decydowac zadna ideologia, czy poityka, nawet demokracja.
Brak spelnienia warunku sluzebnosci prawa, tu ,,O PARYTETACH,, wzgledem sprawiedliwosci powoduje ze takiemu prawu, a wiec i rzadowi, ktory by go chcial wprowadzac, nalezy sie obywatelskie nieposluszenstwo, zas feministkom i ich poplecznikom, zwlaszcza wsrod poslow – lekcje etyki az do pozytywnego zaliczenia na koszt ich organizacji.
parytety dla kobiet i mężczyzn: bardzo mądrych,mądrych,średnio mądrych,małomadrych,lekko głupich,bardzo głupich,łysych,łysych z pozyczką,rudych,blondynów,szatynów,brunetów,niskich,średnich,
wysokich,gejów w takich samych kategoriach,lezbijek też.
A MNIE ZRÓBCIE MINISTREM DS PARYTETÓW
To teraz się nazywa parytety? Za czasów II RP było chyba coś takiego, nazywało się numerus clausus i wprowadzano z powodów wyznaniowych. Teraz z uwagi na posiadanie narządów płciowych… Oto na na co schodzi nasza cywilizacja…
Parytet wprowadzono też przed wojną na niektórych wyższych uczelniach w Polsce. Postanowiono przyjmować nie więcej studentów pochodzenia żydowskiego niż wynosił procent Żydów w populacji. Uważa się obecnie (i słusznie moim zdaniem), że była to dyskryminacja zdolnych lecz etnicznie „niekompetentnych” kandydatów.
Parytetet może być dobry tylko w konkursie na najgłupszy pomysł polityczny w sezonie wakacyjnym 2009.
Feministki mogą startować z 50% kobiecych miejsc. Zarówno z parytetem, jak i bez niego, mają duże szanse na zwycięstwo.
Skądże brać do polityki kobiety podobne do Pań Profesorek Senyszyn, czy Środa, poltyczka Pitera albo dzialaczka Nowicka Wanda? Takich dzielnych i mądrych Pań nawet i 5% się nie znajdzie w calej populacji, a co dopiero aż 50%!!!
Najlepszym sposobem ośmieszenia udziału kobiet w życiu publicznym jest popieranie Pań podobnych do w/w.
Polowa miejsc poselskich dla mezczyzn, polowa miejsc poselskich dla kobiet?
Ale przeciez polityka ma dbac tez o przyszle pokolenia. W trosce o przyszle pokolenia proponuje wiec aby kobiety rodzily polowe przyszlego pokolenia a mezczyzni rodzili druga polowe. Tak bedzie sprawiedliwie. Jak rownosc to rownosc.
Śmiesznie będzie, jeśli się okaże w jakiś czas po wprowadzeniu parytetów, że kobiet jest więcej niż 50% i trzeba będzie odrzucać nadwyżkę, żeby podział został zachowany. Ciekawe co na to wtedy feministki powiedzą.
Dzięki parytetowi zyskają mężczyzni bo oni umierają częściej nawet zaraz po emeryturze co narusza proporcje partnerskie np.emerytów. Wprowadzić zatem też za zgodą Opatrzności parytet zgonów nawet parami bo brak drugiej osoby w III wieku czyli złotej jesieni życia doskwiera. Tak sobie myślę.
Parytety są słuszne.
Powoływanie się na kompetencje i zdolności, że to one powinny decydować o dostaniu się na stanowisko jest obraźliwe dla kobiet.
Zwróćmy uwagę bez zacietrzewienia. Jeśli kobiet w parlamencie lub na stanowiskach kierowniczych jest mniej niż mężczyzn i jeśli uważamy, że tak jest dobrze bo to zdolności i kompetencje decydują o dostaniu stanowiska to uważamy, że kobiety SĄ MNIEJ ZDOLNE I KOMPETENTNE od mężczyzn!
A przecież nie są!
O dostaniu się na stanowiska NIE DECYDUJĄ WYŁĄCZNIE ZDOLNOŚCI I KOMPETENCJE ale też inne mechanizmy, w tym stereotypy społeczne ukształtowane przez niesprawiedliwe mechanizmy z przeszłości. Te właśnie mechanizmy niekorzystne dla kobiet mają znieść parytety.
Zdecydujmy się, albo kobiety są równie zdolne, wartościowe, kompetentne jak mężczyźni albo uważamy, że nie. Jeśli tak, to powinniśmy zrekompensować nierówności wyrosłe na tle historycznych krzywd, za pomocą parytetów właśnie.
Wielowiekowa tresura kobiet jako przeznaczonych do roli gospodyni znajdującej się w domu musi się skończyć.
A moze i dobrze…
W koncu KTOS musi to zatwierdzac… Sroda, Szynszyl-Senyszyn, Szczuka i inna czerwona swolocz nigdy nie przejda przez „pozytywnom weryfikacjem”. Jakby Bog im nie poskapil urody, to by sie france nie bawily w „feminizm”, jago mac.
Liczyc sie beda cycki, obwod tlustego lub chudego dupska, i twarz…
Ale sie wk..ia, jak zobaczom sie, france, poza nawiasem, he, he, he…
Jak ktos nie ma pomysłu na zaistnienie , to chwyta się różnych parytetów, w tym wypadku kobiet.
A co z kozami?
Ostatnio było o przyznaniu praw stosownie do zajmowanej pozycji społecznej.
No, chociaż jedno miejsce.
Jestem za parytetem – za kazda Berger, jedna mloda i ladna.
Za jednego mohera – jeden/jedna blyskotliwa za szerokimi horyzontami. ITD.
I jak pan wspomnial, byly punkty za pochodzenie. A jakze. Mimo wszystko inteligencja dala sobie rade, a przodujaca klasa wypromowala Bolka i paru innych powodbnych.
No po prostu brakuje słów na ten parytet… Dziwi tylko, dlaczego postępowcy pokroju Środy nie chcą równocześnie wprowadzić parytetu dla gejczaków?
Powiedzmy, 25% dla gejczaków, 25% dla lesbijek, 25% dla kobiet heteryków i 24% dla takiż mężczyzn. I oczywiście 1% mniejszość niemiecka!
Pamiętajmy, że liczb jest nieskończenie wiele. A także w nieskończoność można rozbudowywać parlament (no, może nie na tej zasadzie, co liczby, w praktyce jednak…).
Każda kolejna grupa wykluczona mogłaby liczyć na stołek do pierdzenia.
Magdaleno, nie zasypuj gruszek w popiele! Robercie, zostaw gruszkę! Do dzieła bojownicy RÓWności!
To ze ustalanie parytetow dla etapu obsadzania stanowisk jest bzdura, to oczywista oczywistosc. Jednak jest nia takze ustalanie parytetow na etapie ustalania kadydatur do danego stanowiska. Atrybutem plci sa nie tylko odpowiednio wyrosniete genitalia, persi, czy zadki, a nawet wasy. Jeszcze bardziej sa nmi cechy charakteru. Te zas potrafia sie w trakcie zyca zmieniac.
Mezczyzna, ktory np. pije, czy w ogole oddaje sie jakiemukolwiek nalogowi, lacznie z narkomania, homoseksualizmem, pracomania, czy nieumiarkowanym gromadzeniem dobr NIEWIESCIEJE – staje sie duchowa kobieta.
Podobnie i kobieta, ktora sie oddaje funkcom politycznym, karierze zawodowej, czy jest awansowana na stanowiska kierownicze przestaje spelniac swe kobiece funkcje – stopniowo przeradza sie w duchowego mezczyzne.
W interesie ludzkosci jest, zeby plci byly wyrazne, jednoznaczne, zeby kazdy byl soba i na swoim miescu, zeby kazdy mial swoja tozsamosc, bo to ona ukierunkowuje nas na przyszlosc, na obrone wartosci sluzacych ZYCIU.
CZERWONA FEMINA
To nie o parytet chodzi tylko o ekspansje feminizmu. Małgorzata Bilska to w pańskiej gazecie opisała
http://www.rp.pl/artykul/9157,331205_Bilska__Feminizm_salonowy.html
Chcąc nie chcąc, przechodząc obok kiosków, człowiek jest zmuszony oglądać np. gazetkę wybiórczą. Wczoraj widziałem w witrynie pierwsza stronę tego szmatławca, który na pierwszej stronie bełkotliwie sugerował, że Polacy chcą takich właśnie ograniczeń demokracji.
Może jeszcze powinno się zagwarantować ileś tam miejsc w parlamencie dla okularników, leworęcznych, blondynek czy rudych? W końcu, jak sugeruje lewactwo, każdy należy do jakiejs mniejszości. Skoro tak, to powienien miec swojego reprezentanta.
A co z robotnikami na budowach? Właśnie od kilku tygodni w pobliżu mojego domu trwa budowa dużego budynku. Od pn. do pt. o 7-mej rano przychodzą panowie (w słońce i deszcz) i naprawdę ciężko pracują (do 16:00) – za całkiem niezłe pieniądze zresztą. Dlaczego tu nie wprowadzić „parytetu” – niech Panie biegają z taczkami, murują i tynkują ściany, walą w blachę na dachu. Fajna praca na świeżym powietrzu! Senyszyn, Szczuka, Środa i inne tam: do fabryk, na traktory, na budowy!
A co z kopalniami! Jak równość to równość.
@pilot — ciekawy post. Gdyby byla jakas niezalezna i nieusuwalna przeszkoda zewnetrzna — np. jakies niesprawiedliwe mechanizmy odziedziczone z przeszlosci — to moze jakis parytet bylby sensowny. Gdyby bycie kobieta bylo jak bycie inwalida, to tez bym sie zgodzil (tak jak popieram dajmy na to osobne miejsca parkingowe dla niepelnosprawnych).
Ale tak nie jest – i wlasnie dlatego parytet bylby raczej obrazliwy.
Otoz o ile jakies 100 lat temu, w czasach gdy kobieta z definicji np. nie mogla wyglosic wykladu z fizyki na uniwersytecie, latwo bym sie z Pilotem zgodzil, o tyle dzisiaj, zyjac w kraju gdzie ministerem wojska i sprawiedliwosci sa kobiety, zupelnie nie widze problemu.
Problem „psychologicznego uwarunkowania” jest zas bardzo plynny. Absurdem jest rownosc udowadniac „na sile”. Czy bedziemy zadac 50% mezczyzn wsrod dajmy na to pielegniarek i poloznych? Byc moze sa miejsca ktore kobietom z natury podobaja sie bardziej niz inne?
A jesli chcemy juz walczyc silowo z jakims „uwarunkowaniami” to juz lepiej byloby to robic wsrod samych kobiet. Zmusmy same kobiety do „parytetowego” wyboru dyscyplin. To znaczy np. zazadajmy aby byla rowna liczba damskich miejsc na studia na budownictwie i pielegniarstwie. Oczywiscie to zart i spekulacja — ale ciekaw jestem na ktorym kierunku bylaby wieksza (damska) konkurencja o indeks.
W dziedzinie polityki jest trudniej. Tam faktycznie nie ma jak mierzyc „zaslug” i „zdolnosci”, malo potrzebne sa kompetencje i wyksztalcenie. Liczy sie co innego, np. sila przebicia, walka, uklady. Moze jednak nie wszyscy marza o takim zyciu? A ze kobiety akurat jakos mniej, to co z tego? Droga wolna, po co cokolwiek udowadniac na sile?
Ło Mamciu !!! Aż 50% ludziów w Sejmie to miałby być wyrób Piteropodobny ??? Czas emigrować do Nowej Zelandii (bo dalej się nie da).
Co ta bzdura (parytet) ma wspólnego z demokracją ?
Moim zdaniem nic. I jeszcze tylko jedna generalna uwaga:
pomysłodawcy (pomysładowczynie?) podeszli do zagadnienia zbyt ogólnie, dlaczego tylko kobiety ??? !!! Moim zdaniem należy uwzględnić całą różnorodność społeczeństwa wyliczyć za pomocą odpowiednich badań i sondaży następnie podzielić i wytypować kandydatów tak żeby żadna mysz a nawet szczur się nie prześlizgnął. W zasadzie wybory już nie powinny być potrzebne strata i czasu i pieniędzy.
Aha jeszcze jedno o prawach zwierząt nie ośmielę się tutaj wspomnieć.
Przepraszam jeżeli kogoś uraziłem ale ja po prostu tak myślę i tyle to mi jeszcze chyba wolno.
Ach, czytelnicy Rp, nie bójcie się parytetów !
Jesteście w mniejszości – wg ostatniego sondażu 70 % kobiet i 52 % mężczyzn popiera parytety !
Proponuję zapoznajcie sie z informacjami o parytetach na stronie KKP – często lęk wynika z obawy przed nieznanym, a te parytety nie są straszne :
http://www.kongreskobiet.pl/news.php?readmore=13
pilot Pisze:
11/07/2009 o 07:08
(…) Jeśli kobiet w parlamencie lub na stanowiskach kierowniczych jest mniej niż mężczyzn i jeśli uważamy, że tak jest dobrze bo to zdolności i kompetencje decydują o dostaniu stanowiska to uważamy, że kobiety SĄ MNIEJ ZDOLNE I KOMPETENTNE od mężczyzn!
A przecież nie są!
————–
Najwieksza bzdura popelniona w imie ideologii!
Srednio biorac, kobiety sa mniej zdolne od mezczyzn w rozumowaniach logiczno-przestrzennych i bardziej zdolne w intuicjach psychologicznych, tzw emotional intelligence. Srednio biorac bo roznice individualne sa olbrzymie. Tak jak w koszykowce czy biegach, srednio biorac mezczyzni sa lepsi ale individualne roznice sa olbrzymie.
W ogole podzial na kobiety i mezczyzn jest absurdalny. Przeciez wspolnota rodzinna jest sobie tysiackroc blizsza niz wspolnota miedzy nie znajacymi sie kobietami lub mezczyznami. Co mnie to obchodzi czy moim poslem zostanie kobieta czy mezczyzna? Ja chce aby byl/byla dobrym poslem. To wszystko co mnie interesuje!
W USA probowano wprowadzic poprawke do konstytucji wprowadzajaca rownosc kobiet i mezczyzn. Nie wyszlo im, po czesci dlatego, ze kobieta poprowadzila opozycje do tej poprawki.
Wprowadzanie „rownosci” miedzy kobietami a mezczyznami to przeciez tak jak wprowadzanie rownosci miedzy tymi o wzroscie mniej niz 170cm i tymi o wzroscie wiekszym niz 170cm. A nawet glupsze.
Przeciez kazda moja ciocia jest mi stokroc blizsza niz obcy mezczyzni.
Do @ Leszko i Fafique
W Polsce na uniwersytetach nigdy nie wprowadzono
numerus clausus wobec Zydow.Natomiast byly niektore
radykalne studenckie organizacje narodowe,ktore sie
tego domagaly.Byly bez szans.Uniwersytety mialy szeroka autonomie.Stad aktywnosc tych organizacji za bramami uniwersytetow,poniewaz policja nie miala prawa tam
wkraczac.Ale na terenie uniwersytetow realna wladze
sprawowala masonska profesura,a ta jesliby juz komus
ograniczala prawa to szybciej juz Polakom,niz Zydom…
Podobnie bylo z gettem lawkowym.Proba ich wprowadzenia
przez te organizacje miala charakter heroiczny.
Chodzilo o wydzialy chlebowe,prawo i medycyne,gdzie czesto
procent Zydow siegal 90% (w spoleczenstwie -10%).
Odzwierciedlalo to ubostwo spoleczenstwa polskigo,zwlaszcza inteligencji,wzgledna zamoznosc polskich Zydow, oraz
wady systemu stypendialnego.Polska sama budowala sobie
system kastowy,z Polakami na dole drabiny w charakterze
pariasow.
Prosze sobie to przez chwile wyobrazic dzisiaj w Izraelu.
Polacy-90% na prawie i na medycynie.
Smiech na sali.Poczynajac od tego ,ze katoliccy Polacy
w Izraelu sa konstytucyjnie pozbawieni praw obywatelskich…
Obywatelstwo izraelskie to nie jest numerus clausus,
tylko numerus nullus dla Polakow.
Studenci probujacy wprowadzic symbolicznie getto
lawkowe chcieli nadac rozglos tym porzadkom,wiedzac ,ze
zostana brutalnie pobici.I tak sie dzialo.Przypieto im jeszcze
latke (komunisci) faszystow i antysemitow.
Numerus clausus dla Zydow istnial przed wojna na
uniwersytetach amerykanskich.Ale o tym sie nie mowi.
Amerykanie nie sa antysemitami z definicji.Tak samo,
jak na mocy definicji Polacy-sa.
O ile parytet miałby dotyczyć połowy miejsc na listach wyborczych -jestem za .Jak się społeczeństwu kobiety nie podobają – nie musi na nie głosować .Można wszystkie baby skreslić .Natomiast faktem jest – i to potwierdza bardzo wiele badań -,że kobiety mają znacznie trudniejszy dostęp do stanowisk nawet , gdy są i lepiej wykształcone i zdecydowanie mają więcej predyspozycji do objęcia danego stanowiska . Gdyby mężczyźni zachodzili w ciążę i rodzili dzieci – zapewne przez cały czas mieli by zagwarantowany wikt i opierunek .Jak w wojsku .
Co zaś do przywileju np wczęśniejszej emerytury tojaki to przywilej ?
Po pierwsze zwalnianie cennych miejsc pracy dla młodszych , po drugie zasilanie armii darmowych opiekunek dla dzieci i ludzi starych…Mało?
Panie Redaktorze!
Ponownie zabieram głos, mimo, że poprzedni mój wpis Pan zdjął, dopuszczając później niektóre gorsze wpisy. Spróbuję.
Otóż jestem za!
50% kobiet przy piecach martenowskich, 50% przy czyszczeniu kanałów (kanalarze), 50% przy obsłudze linii ciągłego wytapiania stali, 50% na przodku górniczym. Już widzę z jaką przyjemnością, podczas przerwy śniadaniowej w kopalni panie zjadają bezę pod okiem pani sztygar (może być pani J.K.).
Kobiety na traktory!
Mimo wszystko pozdrawiam.
Czy pan siebie czyta? Chyba nie. Ja, niestety przeczytalem:
„Jeśli przyjąć zasadę, że 50 procent miejsc rezerwuje się dla kobiet, to oznacza, że o obsadzie stanowisk nie decydują kompetencje, zasługi, umiejętności, wiedza, tylko płeć.”
Tym jednym zdaniem stwierdzil pan, nie mniej ni wiecej, tylko to, ze dzisiejsza dominacja liczebna mezczyzn na eksponowanych stanowiskach jest proporcjonalna do ich przwagi nad kobietami w kwestii kompetencji, zasług, umiejętności i wiedzy.
Czy dla dopelnienia obrazu moglby pan nam zdradzic skad sie taka przewaga bierze? No i kiedy taka przewaga sie ujawnia, bo wyniki egzaminow swiadcza o tym, ze nie na studiach.
@+qua,
Prosze zobaczyc wyniki Scholastic Aptitude Test (test zdolnosci akademickich) w USA. Jest to test dla ubiegajacych sie na studia w USA. Chlopcy, srednio biorac, osiagaja z matematyki okolo 40 punktow wiecej niz dziewczyny (przy sredniej 500, czyli istotna roznica). W tescie werbalnym obie plcie osiagaja bardzo zblizony wynik.
Co do tzw. dyskryminacji. Jesli jestem wlascicielem fabryki to chce osiagnac najwiekszy zysk. Jesli kandytat-mezczyzna przynosi mi powiedzmy 5000zl zysku a kandydat kobieta przynosi 7000zl zysku to co zrobie? Jesli zatrudnie mezczyzne to strace 2000zl. Z mojej kieszeni. Jak czesto bede to robil? Chyba nigdy.
@ krzysiek , kuba,Pinki – tak trzymac , jak rownosc to rownosc !
‘@ zuzia – da sie dalej na – KSIEZYC .[ dobrze ze jestem juz daleko]
Panie Redaktorze b. dobre ale niech Pan nie sciga sie z Ziemkiewiczem .
Jestem za parytetem 50/50 w zwiazkach malzenskich. Czy Kongres tez to popiera?
Z wprowadzeniem takiego parytetu w pozostale sfery zycia powstrzymalbym sie do czasu gdy sprawdzi sie on w lewicowych i lewackich partiach polityczny, ktore reprezentuja Panie, uczestniczki Kongresu.
Patriarchalizm i tzw tradycja to rzeczywiście dwie istotne kwestie, które nie pozwalaja wielu osobom otworzyć oczu i przyjrzeć sie współczesnym realiom funkcjonowania społeczeństw.
Po pierwsze- brak chęci, aby spróbować coś dojrzec i nie zastygać w odziedziczonych stereotypach….
Jestem za bezwzględnym obowiązywaniem parytetu w każdej dziedzinie życia, na codzień.
W obecnej dobie widzę tylko jeden problem który jest związany z gejami, a mianowicie czy gej kobieta może mieć taki sam parytet jak prawdziwa kobieta i jak ustrzec się szwindli kiedy mężczyzna nie gej chcąc skorzystać z parytetu kobiet będzie oszukańczo głosił że jest gejem kobietą.
I to są prawdziwe problemy dojrzałej lewackiej demokracji które w trosce o niezbywalne prawo kobiet do jednakowego udziału w podziale ról społecznych trzeba wstępnie rozwiązać.
Wprowadzenie parytetów według koncepcji autorów tego pomysłu (zwiększenie liczby kobiet na listach wyborczych) poza przytaczanymi konotacjami miało by jeszcze jeden efekt: ZMNIEJSZENIE szans kobiet na wybór. Może brzmi to paradoksalnie, ale…
http://piotrstrzembosz.salon24.pl/114648,ostateczny-sposob-na-pozbycie-sie-madrych-kobiet-z-polityki
A w zakładach karnych czy zakonach a co z nowo narodzonymi i nagrodami Nobla i miejscami do siedzenia w autobusach. Szatański pomysł. Tak sobie myślę.
Jestem w pełni i w całej rozciągłości za parytetem – także w kopalniach, hutach, w kuźniech, szlifierniach, malarniach, spawalniach, na traktorach, rozrzutnikach obornika itp. itd.
Niech nam dadzą przykład: Jaruga-Nowacka, Senyszynowa, Środa, Kwaśniewska, Foltyn-Kubicka, Sierakowska i wszystkie inne jędze / nędze naszej polityki.
Aaaaaaaaaa, zapomniałem o pokładach trawlerów rybackich – bez względu na sztorm, zimno, bryzgi wody, niebezpieczeństwo zmycia za burtę – nie tylko polityki
Nasze FEMINISTKI kochane !!
Stojace od rana przy garach , z petem w zembach ,papilotami we wlosack ,maseczka na twarzy i w rozczlapanych kapciach . Zapomnialem czywiscie o pikowanym szlafroczku .
Tylko co stanie sie z WASZYMI paznokciami ,makijazem nie wspominajac juz o wspanialej fryzurce! TAM nie ma , parzenia kawy , ruszania dupcia i przekrecania oczyma do szefa.
Pozdrawiam WSZYSTKIE feministki ,aby tak dalej !!!!!
Zazdroscicie NAM , naszej relaksowej pracy , w hutach ,kopalniach czy na kutrze rybackim ?? Jestem ZA , przejmijcie 50% tych wspanilych stanowisk pracy!
Nie proscie zeby WAM pomoc przy zmianie kola , dzwignieciu czegos i zebysmy mieli na WAS wzglad , bo JESTESCIE TYLKO SLABYMI NIEWIASTAMI I WLASNIE DOSTALYSCIE MIGRENE !!!
Ale WY byscie chcialy tylko pracy lekkiej ,latwej – w szczegulnosci blondaski – i przyjemnej .
Ach ci ‘fantastyczni’ mężczyźni, przekonani o własnej wyższości, wspaniałości, ach ci jedyni, którzy wszystko wiedzą najlepiej, majacy wysublimowane poczucie humoru ( dla tych, którzy są jedynie ‘mocni’ w pisanych słowach, ale nie w rozumieniu ‘oczywistosci ‘ i np. ortografii wyjaśniam – to taki mini żart)
Do Piotra S. – oczywiscie pana próby opisu rezultatów wprowadzenia parytetów niczego nie wyjaśniaja, proponuję jeszcze raz sięgnąć do tekstu Środy i Dunin
http://www.kongreskobiet.pl/news.php?readmore=13
miłego czytania
dziekuję P.”wrona” za bardzo istotne fakty!
w pewnym sensie parytety w PRL istniały przy przyjęciach na uczelnie (punkty za „pochodzenie”), przez jakis czas dodatkowo na AM po 50% dla kobiet i mężczyzn; skąd czasem owe „elyty”?
może także brak chirurgów /ortopedów?
Kłaniam się p.Wildsteinowi za temat:chory pomysł feministek o parytetach w polityce; popieram dowcipne propozycje pracy dla feministek w innych zdominowanych- przez paskudnych męzczyzn -zawodach
najwieksze bzdury maja dziwna wlasciwosc sa bardzo przekonywujace szczegolnie gdy chodzi o podzial cudzej wiedzy wlasnosci albo wladzy. odebrac bogatym i dac biednym, zabrac palac i dac go fornalowi pozbawic miejsca na uczelni zdolnemu uczniowi i dac to miejsce analfabecie ale czarnemu albo homoseksualiscie albo studentowi z wlasciwym pochodzeniem spolecznym. historia z uciskanymi grupami bede je zlosliwie nazywal marginesem spolecznym jest dluga i powtarza sie regularnie i jest to z bez znaczenia czy chodzi tu o uciskane (przepraszam za wyrazenie) kobiety czy homoseksualisci. i wlasciwie jezeli kobietom ma sie nelezec parytet 50 procent stanowisk itp to oczywiscie znajda sie takze inne uciskane grupy jak pedofile swiadkowie jehowy oraz np. dziennikarze. ktorzy beda chciec odpowiednie procentowe udzialy( parytety) we wladzach koscielnych albo wojsku strazy pozarnej milicji dyrekcji bankow kopaln itp itd. a jak nie starczy tych uciskanych to trzeba by zorganizowac branki z ulicy zeby te parytety zapelnic bo okaze sie ze tam gdzie jednak trzeba twardo pracowac w zimnie lub w innych lekko niewygodnych warunkach to okaze sie ze te parytety jednak nie funkcjonuja.
ps. przyznam sie ze uciskanie przezemnie nawet w doslownym znaczeniu tego slowa reprezentantki zenskiej polowy spolecznosci w postaci mojej zony sprawia mi przyjemnosc i czasem nawet uznanie tego parytetu.