Posts Tagged „Unia Europejska”<

Musimy twardo walczyć o unijne pieniądze

19 lis 2010

Dziś już wiemy na pewno, że przy obecnej skali polskiego budżetu pieniądze z Unii pomogły napędzić rozwój przedsiębiorstw i inwestycje w infrastrukturę. W ciągu ostatnich dwóch lat połowę wzrostu produktu krajowego brutto zawdzięczamy właśnie funduszom strukturalnym z Brukseli.

Główne kwoty idą jednak do państwowych firm, które prowadzą największe inwestycje. Polscy prywatni przedsiębiorcy od lat narzekają, że zarówno w krajowych, jak i regionalnych programach pieniędzy dla nich nie starcza. A szkoda, bo małe i średnie firmy to motor naszej polskiej zielonej wyspy. Ekonomiści są zresztą zgodni, że to właśnie ta grupa najlepiej i najbardziej efektywnie jest w stanie tworzyć nowe miejsca pracy i wprowadzać innowacyjne produkty.

Niestety, raczej nie będzie lepiej. Czy tego chcemy, czy nie, sytuacja w Europie się zmieniła. My też jesteśmy w innej sytuacji. Wciąż liczymy na pieniądze unijne, ale w ogonie Europy już nie jesteśmy. Żaden z krajów nie dostał tyle pieniędzy co my (67 mld euro w latach 2007 – 2013), a często o tym zapominamy.

Już teraz zaczęła się wielka presja ze strony Wielkiej Brytanii i Francji, żeby nam unijne pieniądze przyciąć. Niezmiernie istotne jest więc, żeby polscy urzędnicy i przedsiębiorcy zrobili co w ich mocy, aby udało się wykorzystać wszelkie dostępne środki w ramach obecnych transz. Zwłaszcza że przy trwającym kryzysie gospodarczym istnieje spore ryzyko, że kolejne programy to już nie będzie wyłącznie bezzwrotne wsparcie. Wcale nie jest wykluczone, że firmy otrzymają jedynie do 30 proc. dotacji na planowane inwestycje, a na resztę będą musiały wziąć preferencyjne kredyty bądź gwarancje.

Musimy bronić swego i powtarzać, że na przepływie docierających do Polski dotacji z Brukseli nie tylko my sami korzystamy. Zyskuje też 15 krajów starej Unii. Bo według danych Ministerstwa Rozwoju Regionalnego na 1 euro netto spływające do Polski aż 22 centy wracają do Wielkiej Brytanii oraz Francji – w postaci dodatkowego eksportu.


Do uczestników dyskusji:

Informujemy, że w związku z obowiązującą ciszą wyborczą w dniach 20 – 21 listopada, komentarze o charakterze agitującym i dotyczącym kandydatów w wyborach samorządowych będą opublikowane dopiero po zamknięciu punktów wyborczych.

Publikacja komentarzy mających charakter agitacji wyborczej może zostać uznana za naruszenie przepisów oraz stanowi czyn zagrożony karą grzywny zgodnie z ustawą z dnia 16. lipca 1998 r. „Ordynacja wyborcza do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw” (Dz. U. z 2010 r. Nr 176, poz. 1190).

Dziękujemy za współtworzenie serwisu www.rp.pl

moderatorzy@rp.pl

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Zakładnicy europejskiego budżetu

8 lis 2010

Jeszcze nigdy w historii Unii Europejskiej tak wcześnie nie rozmawiano na temat wspólnego budżetu.

Formalny projekt finansów na lata 2014 – 2020 Komisja Europejska musi przygotować dopiero w drugiej połowie przyszłego roku, jednak spory o pieniądze już teraz stają się coraz bardziej intensywne.

Prym w tej debacie wiodą David Cameron i Angela Merkel. Oboje zabiegają o poparcie opinii publicznej w swoich krajach, więc muszą głośno wzywać, aby budżet Unii ciąć. I to radykalnie.

Jednak tak naprawdę Brytyjczyk walczy o to, by kolejny raz obronić rabat w wysokości brytyjskiej składki wpłacanej do wspólnego budżetu. To zniżka o 5 mld euro rocznie wywalczona jeszcze przez Margaret Thatcher. Natomiast kanclerz Niemiec boi się, że zapłaci wyborczą porażką za przelew niemieckich pieniędzy do Grecji czy Portugalii.

Przy okazji swoje postulaty usiłuje przeforsować Polska. Na razie udało nam się uzyskać wstępną zgodę na uwzględnienie kosztów reformy emerytalnej, gdy Komisja Europejska oceniać będzie deficyt i dług publiczny. W jakim stopniu, okaże się w grudniu na szczycie w Brukseli.

Najważniejsze dla Polski będzie jednak zagwarantowanie nam w kolejnym unijnym budżecie kwoty porównywalnej z tą, którą dysponujemy obecnie – czyli ok. 67 mld euro. Jest na to szansa, jeśli cała Komisja Europejska zgodzi się z nami, że fundusze strukturalne to nie jałmużna dla biednych krajów. Czy to się uda, zależy nie tylko od naszych urzędników, ale od tego, czy kryzys gospodarczy w momencie, kiedy będą zapadały ostateczne decyzje (czyli w pierwszej połowie 2012 roku), wyraźnie osłabnie.

Póki co nikt znów nie jest w stanie powiedzieć, czy uda się na nowo rozpędzić światową gospodarkę. „Wysiłki konsolidacyjne państw członkowskich”, jak dyplomatycznie nazywa Cameron oszczędności, mogą przyhamować konsumpcję i wydatki na inwestycje. Z kolei winowajca całego zamieszania – Ameryka – dodrukowuje miliardy dolarów. Rośnie więc ryzyko, że Stany Zjednoczone chcą wyjść z kryzysu poprzez wysoką inflację.

Także z tego powodu ważne jest rozważanie scenariuszy na gorsze czasy, o czym rząd Donalda Tuska jakby zapomina. Bo samymi zabiegami dyplomatycznymi, nawet najlepszych urzędników w Brukseli i z naszym człowiekiem w Komisji Europejskiej, Januszem Lewandowskim, możemy nie wskórać zbyt wiele.


***

Redakcja dziennika „Rzeczpospolita” zaprasza wszystkich czytelników do wzięcia udziału w konkursie Rafała Ziemkiewicza „GIERKIZMY„. Najlepsze opisy, skąpane w oparach absurdu III RP, zostaną wyróżnione intrygującymi nagrodami.


Idea konkursu: absurdalnie prosta! ZAPRASZAMY!

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Doceńmy krajowy kapitał

8 wrz 2010

Wciąż nie rozumiem, dlaczego nasze państwo nie jest w stanie dobrze się sprzedać za granicą. Dlaczego w światowych mediach nie ma kampanii reklamowej naszego kraju pod hasłem:  „Polska, najszybciej rozwijający się kraj w Unii Europejskiej”?

Sam pawilon na targach Expo w Szanghaju nie wystarczy. Mam niestety coraz większą pewność, że można było zrobić więcej, by zwrócić uwagę dużych inwestorów na korzyści z lokowania kapitału właśnie  u nas.

Całe szczęście, że krajowi przedsiębiorcy, nie oglądając się na władze,  potrafią wykorzystać nasze 5 minut na arenie międzynarodowej. Przykład w świat idzie więc od najmniejszych firm, które często są też najbardziej innowacyjne. Często bowiem to ich pomysły i wynalazki później są przejmowane i dalej rozwijane przez duże koncerny. Takie właśnie małe przedsiębiorstwa, rozwijające nowatorskie technologie, powinny powstawać na bazie rodzimego kapitału ludzkiego. Większość z nich upadnie, część przetrwa, a z jednej na kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy wyrośnie polski światowy koncern. Może na miarę Nokii czy Lenovo. Żadna z tych firm nie powstała przecież jako duża zagraniczna inwestycja. Historia fińskiej Nokii zaczęła się w 1865 r. od założonego przez fińskiego inżyniera Fredrika Idestama zakładu przetwórstwa drewna. Lenovo założył Liu Chuanzhi wraz z dziesięcioma kolegami w 1984 r.

Skoro nie stać nas, niestety, na granty dla zagranicznych inwestorów, zróbmy wszystko, by wspierać rodzimy kapitał. To nie żaden nacjonalizm gospodarczy, tylko pragmatyczny kapitalizm. Tak naprawdę robią to wszystkie mądre społeczeństwa, i to od lat – od Francji zaczynając, na Chinach kończąc.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop