Posts Tagged „ekonomia”<

Konkurencyjna gospodarka to wykształceni ludzie

11 maj 2011

Gdyby zapytać dziś menedżerów wielkich zagranicznych koncernów, co dla prosperity ich przedsiębiorstw jest najważniejsze, większość bez wahania wskazałaby kapitał ludzki.

Tymczasem nasze lokalne przedsiębiorstwa wciąż przywiązują niedostateczną wagę do dbania o rozwój swoich pracowników. Studentów i absolwentów większość z nich traktuje jak zło konieczne i tanią siłę roboczą. Ponad 60 proc. młodych Polaków ma więc czasowe umowy o pracę – jest to jeden z najgorszych wyników w Unii. Nasze państwo wciąż się temu biernie przygląda. Trudno się więc dziwić, że najlepsi absolwenci wyjeżdżają do pracy za granicę.

Tego exodusu nie da się zahamować na przykład metodami, jakie zasosowano w ostatniej walce z kibicami. Chuliganom można zamknąć stadiony, ale studentów nie zatrzyma na granicy żaden szpaler policjantów. Chodzi przecież o to, by wyjeżdżali, ale później do Polski wracali. Ba, nie tylko żeby chcieli to zrobić sami, ale i byli namawiani przez swoje rodziny.

Państwo koniecznie musi wreszcie zacząć działać. Zaczynając od prawdziwej, nowoczesnej polityki prorodzinnej. Bo w Polsce w porównaniu z Wielką Brytanią czy Niemcami nie opłaca się zostać matką. Firmy zaś muszą wprowadzić przejrzyste zasady awansu i wynagrodzeń.

Konkurencyjność gospodarki to już od dawna nie tylko niskie podatki i klarowny sposób prowadzenia biznesu, ale przede wszystkim wykształceni ludzi. Zgodnie z najnowszymi statystykami ponad 20 proc. uczestników polskiej emigracji od roku 2003, czyli epoki wchodzenia Polski do Unii Europejskiej, stanowiły osoby z wyższym wykształceniem. Nie możemy się do nich odwracać plecami.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Gazowy tygiel państwowych firm

31 mar 2011

Budowanie bezpieczeństwa energetycznego nigdy nie było naszą mocną stroną. Raczej używaliśmy słów, niż finansowaliśmy ważne inwestycje. Proces budowana infrastruktury strategicznej dla kraju to zresztą jedna z największych porażek transformacji gospodarczej.

Ale jak ma być lepiej – przecież nawet państwowe firmy nie są w stanie ze sobą współpracować w kluczowych sprawach. Bo czy taką kwestią nie jest nasz sprzeciw wobec rosyjsko-niemieckiego gazociągu Nord Stream? Co z tego, że jest on wyrażany na płaszczyźnie politycznej, skoro w biznesie, czyli w realnym życiu, rząd ma wciąż oponentów w zarządach kontrolowanych przez siebie firm.

Chodzi o spółki chemiczne (skupione w swojej Izbie), które jako najwięksi odbiorcy gazu od Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa wspierają projekt wybudowania połączenia z Nord Streamem. Oczywiście kierują się filozofią „tu i teraz” – chcą po prostu płacić mniej za surowiec. Ale czy rzeczywiście w dłuższej perspektywie tak będzie? Rosyjska promocja tak jak w sklepie może się szybko skończyć.

Wiadomo, że Gazprom nie jest łatwym partnerem, nam sprzedaje gaz w dolarach, a krajom zachodnim w euro – chociażby z tego powodu płacimy więcej. Rosja wciąż lepiej traktuje kraje bogatszego Zachodu niż postkomunistyczną Europę Środkowo-Wschodnią. Ale łatwo się negocjuje z kontrahentem, czytaj z Polską, w którego obozie wciąż jest tygiel sprzecznych interesów i komunikatów.

Więc między innymi dlatego wciąż, czy się to komuś podoba, czy nie, jesteśmy uzależnieni od surowców dostarczanych ze Wschodu.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop