Na razie nie widać, by astronomiczna wiosna zbliżała się do Polski. Za to coraz łatwiej można zauważyć ożywioną, pozimową atmosferę wśród działaczy związków zawodowych. Zwłaszcza tych w państwowych firmach. Tam bowiem wśród organizacji związkowych konkurencja na populistyczne hasła jest wciąż duża.
W zeszłym roku załogi, świadome kłopotów finansowych swoich firm, często rezygnowały z żądań płacowych. Ale gdy teraz pojawiają się sygnały ożywienia, związkowcy mówią: dzieliliśmy się biedą, teraz dzielmy się zyskami.
Trudno im się zresztą dziwić, skoro od najważniejszych w Polsce polityków, czyli premiera Donalda Tuska i ministra finansów Jacka Rostowskiego, wciąż słyszymy, że mamy wzrost gospodarczy, a nasz kraj jest najlepszy w całej Unii Europejskiej. Słodkie słowa o zielonej wyspie na tle recesyjnej Europy działają jak balsam nie tylko na elity, ale – jak widać – także na działaczy związkowych. No bo skoro jest tak świetnie, to znaczy, że wszystkim należy się podwyżka, prawda?
Do zapewnień polityków bardziej sceptycznie podchodzą pracodawcy, którzy wcale takiej wielkiej poprawy nie widzą. Nie ma się więc co łudzić, że w tym roku w skali całej gospodarki dojdzie do realnego wzrostu pensji. To wciąż będzie rok pracodawcy, a nie pracownika, zwłaszcza że miejsc pracy wciąż ubywa. I nie zmieni się to aż do czasu, gdy wzrost poziomu bogactwa Polski nie przyspieszy do co najmniej 4 – 5 proc. Warto przypomnieć, że na ten rok rząd optymistycznie zakłada wzrost 3 proc., choć ekonomiści liczą ostrożniej i prognozują około 2 proc.
Tylko czy związkowcy zdają sobie z tego sprawę? I czy w ogóle chcą to wiedzieć? Znacznie łatwiej jest przecież zdobyć poklask wtedy, gdy się czegoś od pracodawcy żąda. A co jak co, ale żądać to związkowcy potrafią. Największe firmy należące do Skarbu Państwa wydają na ich utrzymanie nawet do 10 milionów złotych rocznie. Najpewniej wiosną związkowcy zechcą zatem udowodnić, że do czegoś przecież służą.









„Zwłaszcza tych w państwowych firmach. Tam bowiem wśród organizacji związkowych konkurencja na populistyczne hasła jest wciąż duża.”
Ceny wszystkiego rosną, jest wzrost gospodarczy. Niedawni na stronie Lewiatana czytałem raport stwierdzający jasno i dobitnie, że firmy skupione w Lewiatanie mają się dobrze. Luksusowe butiki w Warszawie pełne klientóe, kolejne arcyluksusowe marki samochodów i ubrań, wchodą do Warszawy.
Ale gdy robotnik zarabiający 1000 na rękę czy coś w tych okolicach, domaga się 200 złotych podwyżki, to już „populizm” i zła wredna podła propaganda, złych wrednych i podłych związków zawodowych
Pamiętam czasy, gdy na studiach, nasz rocznik był podzielony na dwie części. Na tych co przed zajęciami czytali GW i na tych z Rzepą pod pachą. Oczywiście zaliczałem się do tych drugich, a jako że był to Kraków, to była nas większość.
Teraz mam niestety zagwozdkę, szmacenie się Rzepy idzie w takim tempie, że do poziomu Michnika, brak już niewiele.
Wiosna Ludów praujących w ramach sojuszu medialnego.Tak sobie myślę o mediach publicznych pod publiczkę . Stare wraca…wyklęty powstań… ciśnie się na usta.
Miły Panie. Nie chodzi o zapewnienia polityków a o to co widać gołym okiem w niektórych przedsiębiorstwach. Otóż obroty i dochody netto niektórych przedsiębiorstw wróciły do stanu sprzed kryzysu. Zatem dlaczego przedsiębiorcy nadal mrożą wynagrodzenia, w tym premie? To nieprawdopodobnie wzburza pracowników uważając słusznie, że za większy wysiłek należy im się normalne, niezredukowane wynagrodzenie, ewentualnie premie.
Wstrzymywanie wynagrodzenia jest w tej sytuacji zwykłym łajdactwem. I nie mówię to o wielkich koncernach, dużych przedsiębiorstwach, tylko małych i średnich, które powinny być elastyczne.
Zapomniał Pan redaktor dodać iz zauważono już pierwsze jaskółki wspólpracy polityków PIS ze związkowcami „SOLIDARNOŚCI”.
A to tworzy niezły koktajl.
Socjaliści z PIS potrzebują wsparcia pobobnie myślących związkowców idzie wszak kampania wyborcza. I to jest tez kolejny element rozbudzania się związkowców.
Co się będzie działo jesienią – trudno sobie wyobrazić – gdyż PIS i Jarosław Kaczyński zrobi wszystko aby „zamieszać” – byleby tylko brat wygrał wybory.
OCZYWIŚCIE BĘDZIE MÓWIŁ ŻE MA NA WZGLĘDZIE DOBRO POLSKI !
Coz, w Polsce nawet jesli firma zwiekszala by zyski o 20% rdr to i tak haslem przewodnim dzialu kadr bedzie „kryzys” trwajacy do konca swiata, poniewaz firmy nie przywykly dbac o dobrych szeregowych pracownikow a podwyzki rozdawane sa najczesciej wg. klucza znajomosci. Niestety w Polsce dobry pracownik to tani pracownik, a jesli sie nie podoba to za drzwiami stoi na bacznosci 137 innych kandydatow, co prawda z gorszymi umiejetnosciami ale godzacych sie za to na mniejsza pensje. Niestety tak jest. Pozdrawiam
Panie red !
Od lat czytam „Rz” i stwierdzam, ze dzienikarze tej gazety NIE WIEDZĄ po co wogóle powstały zwiazki zawodowe, do czego służa i jaka jest ich rola.
Dlaczego twierdzę, że dzienikarze „rz” są głupi odnosnie zwiazków zawodowych?
Ano dlatego, ze od 20 lat zaden z redaktorów „Rzeczpospolitej” nie napisał jakiegolwiek rzeczowego (sic!) artykułu o zwiazkach zawodowych.
Na lamach dziennika zamiesza się od 20 lat jedynie biadolenia i utyskiwania, tzw. pozal sie boze dziennikarzy „ekonomicznych” , ze:
zwiazki są rakiem na zdrowym ciele polskiej przedsiebiorczosci: pazerne darmozjady, którym się nie chce pracować , krótko mówiąc element chuligański i warchoły (znamy znamy juz te okreslenia : od 1944 roku do dzis).
Nasi dziennikarze nie napisza o tym, ze:
– w „naszej” wysnionej Europie, co najmniej 35% pracownikow najemnych nalezy do organizacji zwiazkowych.;
- o wielkiej roli zwiazkow zawodowych w USA.
Dlaczego nie napiszą?
Ano z dwóch powodóW :
pierwszy jest taki, że pojęcia nie maja jak to jest ze zwiazkami w „krajach wysokorozwinietych”.W swoich artykulikach opisuja jedynie lokalne pdworko i ew. swoje wyborazenia jak jest na siwcie – , nie poparte chociazby elementarna wiedza;
drugi powod jest taki; jak juz jakims cudem cos sie do wiedza jak jest ze zwiazkami w krajach OECD – wiedza ta po prostu nie pasuje do tezy , ze nowoczesnosc gospodarki mozna osiagnac jedynie przy braku zw. zawodowych.
Bo przeciez „wszyscy wiedzą”, że „zwolennicy związków zawodowych pochodzą ze środowisk małych miast lub wsi, z niskim wyksztalceniem, brakiem znajmosci jezykow obcych i cierpiacych na syndrom wykluczenia”
Redaktorzy „ekonomiczni” zatrzymali sie w rozwoju w koncu lat 80-tych…
A przeciez tzw. yupies juz dawno wymarli …. i dobrz im tak !
Brak obiektywizmu w wypowiedziach Pana Kurasza. Każdy może mieć swoje zdanie na dowolny temat, jednak takie jednostronne patrzenie na sprawę zmusza do pytania: „ograniczenie intelektualne czy pisanie na zamówienie?”.
Czegos nie moge zrozumiec?.Jakie sa zarobki Szanownego Pana?.Jaki jest standart panskiego zycia?.Czy zazdroscisz Pan ludziom, ktorzy chcieli by zyc podobnie?Czy Pan umie szyc na maszynie, czy robic buty?.Wykonuja to ludze, jak Pan.Oni nie pisza,ale robia dla Pana spodnie czy buty.Czy wiec Pan jest lepszy?.A moze taki sam?.Fryzjer potrzebny jst w spoleczenstwie jak dziennikarz.Podobnie pracownik zbierajacy panskie odpadki z kosza.Wiec troche respektu dla innych, niejednokrotnie w swojej pracy dajacych wiece, niz Pan.
Proszę wziąć pod uwagę następujące kwestie:
W Polsce udział płac w PKB jest o kilkanaście punktów procentowych procentowych niższy niż w krajach UE-15 (tam zresztą ten udział tez stale spada wskutek przejmowania dochodów przez spekulantów finansowych).
Następuje coraz silniejsze rozwarstwienie dochodów w społeczeństwie. Prowadzi to do zmniejszenia siły nabywczej w odniesieniu do produktów polskiej gospodarki. Zmniejsza się produkcja towarów na rynek krajowy i rośnie bezrobocie.
Ja się wcale nie dziwię, że biznesmeni, zdobywszy uprzywilejowaną pozycję zrobią wszystko by jej bronić. Zwłaszcza przed „robolami”. Ale ośrodki opiniotwórcze powinny patrzeć dalej niż nowobogacki, bojący się że jak da 10 zł więcej robolom, to mu braknie na nowe opony do mercedesa.
Dlatego przykro czytać taką kretyńską propagandę….
LODY DLA OCHŁODY (dla redaktora)
W Polsce to nawet po hazardować sobie nie można ! Zakład w TOTOLOTKU podrożał za TUSKA z 1,20 zł do 3,00 zł. Czyli o 150% . Słownie sto pięćdziesiąt procent. Jabłka i kartofle też. Komu tak wzrosły przychody? Związkowcom czy lodziarzom (nie mylić ze złomiarzami )
Jednym z negatywnych (w mojej ocenie) skutków takiej propagandy jest to, że nawet skrajny socjalizm (taki jak tu prezentuje „preso”) brzmi bardziej wiarygodnie.
@preso:
Nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Jeśli ktoś poświęcił pół życia na naukę zawodu i ponosi dużą odpowiedzialność z racji jego wykonywania, to musi być wynagradzany lepiej niż sprzątaczka (choć w Polsce to nie jest reguła – nawet w prywatnych firmach). Inna rzecz – że jeśli chodzi o dziennikarzy ekonomicznych, to nie widać ani tych kompetencji, ani odpowiedzialności (w żadnym sensie tego słowa).
Najgorsze w tym wszystkim jest to że wszyscy mają rację. Pracownicy chcą związki, związkowcy chcą posadki, a rząd nie chce wydawać. Tak bedzie zawsze.
Dziwi mnie inny fakt że związki zapominają o firmach prywatnych gdzie raczej nie ma związków, warunki są gorsze od tych które mamy w zakładach państwowych. Ale przecięż ktoby się za tymi pracownikami wsparł. Kazdy związkowiec bez względu na nazwę patrzy tylko na swój zakład, inni są nieważni bez względu na to czy w nazwie ma się napis „Solidarność” wyraz który powinien integrować.
pozdrawiam
artur
Gdzie sa tzw.zwiazki zaw. gdy zaczyn w firmie isc zle?? Czy organizuja zadymy i palenie opon zeby wesprzec firme? Czy zadaja od pracownikow zciape na ratowanie firmy ? Nie,nie,nie. Ta mafia wyciaga ciagle rece po cudze pieniadze!
Jesli zakladam firme i zatrudniam pracownikow to zawieram z nimy umowe o prace,ta umowa MUSI BYC RESPEKTOWANA przez obie strony. A jest tak , firma zarabia to zw.zaw. zadaja podwyzek bo w fiermie jest zzysk ,ale jak firma plajtuje ,ostatni opuszczaja firme zw.zaw. reszta idzie na bezrobotne a wlascicielowi pozostaja dlugi!!
Pytam sie ,gdzie W TEJ SYTUACJI sa zw.zaw. i pracownicy??
Zakladajac firme to JA chce zarabiac ,bo cos zaryzykowalem i zinwestowalem, a pracownikom daje pensje na jaka sie umowilismy!
Prosze pokazac firme ktora tzw.zw.zaw.uratowaly od plajty,a nie doprowadzily do ruiny!Co robie zwiazkowcy jak nie strajkuja,jezdza na pseudo szkolenia,pseudokonferencje i TO WSZYSTKO NA KOSZT PRACODAWCOW!!
Pozdrawiam.
Fajna fucha na koszt spoleczenstwa
Mnie doprawdy poraża doktrynerstwo, ignorancja ekonomiczna i brak szerszego spojrzenia niektórych redaktorów. W jaki kraju UE poza Polską taki artykuł byłby możliwy w szanującej się gazecie?
Panie! Czy pracował Pan kiedyś za granicą??? Polska jest w EU krajem o najniższym stopniu uzwiązkownienia pracowników. Za to mamy najwyższy w EU, obok Rumunii, procent zawodów wiążących się z wykonywanie nisko płatnej i uciążliwej pracy. Stosunki między pracownikiem a pracodawcą są często nieporównywalne ze stosunkami w innych krajach. Niechby tak w Niemczech lub Francji kasjerki musiały pracować w pampersach, różne komisje i prokurator by taki zakład zamęczyli samymi dochodzeniami, nie mówiąc już o odszkodowaniach dla pracowników.
Jest i inny argument ekonomiczny, w końcu Polska uniknęła głębokiego kryzysu właśnie ze względu na konsumpcje wewnętrzną, która wiąże się w prosty sposób z zarobkami. To co, zysk ma być w całości wytransferowany?
Niech Pan porozmawia z ludźmi, którzy pracują za granicą i spyta, czy chcą wracać, a jak nie, to dlaczego?
W następnym blogu proponuję łzawy temacik, o tym, co zrobić, żeby wykwalifikowani emigranci chcieli wracać i jak im tu będzie dobrze.
związkowcy zapominają, że firmy muszą też inwestować. widać to szczególnie po awariach linii energetycznych tej zimy. inwestycje w infrastrukturę są żadne, a energetycy są jedną z najlepiej zarabiającą grup w kraju. potem do remontów dopłaca państwo, czyli my wszyscy.
dosyć samowoli związkowców, jak im się nie podoba praca zawsze mogą się zwolnić i poszukać czegoś lepszego z wyższym wynagrodzeniem lub wyjechać za granicę. niech wreszcie zrozumieją, że to koniec żerowania na naszych pieniądzach. niech pilnują warunków pracy, a od zysków wara to domena właściciela. piszę to jako osoba bezrobotna bo mam dosyć preferowania pewnych grup zawodowych gdy brakuje pieniędzy na stworzenie nowych miejsc pracy i przekwalifikowanie osób bezrobotnych.
Niech „Solidarność” sobie przypomni postulaty sierpniowe i ile z nich zostało.
Znalazl sie Ojciec Courage, ze tez biedny Brecht tego nie dozyl, tak by sie ucieszyl!
Zwiazki zawodowe domagaja sie podwyzki plac dla swoich czlonkow – to ci dopiero kuriozum, dziwactwo, POPULIZM!!!!!! Tak, jakby zwiazki zawodowe wlasnie od tego byly – co za ciemniactwo!
Mam nadzieje, ze Kurasz przestanie sie dziwic temu, ze „związkowcy zechcą …udowodnić, że do czegoś przecież służą” i oswieci nas DO CZEGO tak naprawde sluza zwiazki zawodowe. Czekam z zaprtym tchem!
Przeciez sojusz medialny SLD z PIS em doprowadzi do masowych strajkow i demonstracji w Warszawie. JUz Pani Prezydent powinna podjac w tym kierunku kroki . Walka o TTROJKE pokazuje ze PIS bedzie walczyl o media jak tonacy chwytajacy sie brzytwy. To ICH ostatnia szansa.
@Adam napisał:
15 marca 2010 at 12:22
„Niechby tak w Niemczech lub Francji kasjerki musiały pracować w pampersach, różne komisje i prokurator by taki zakład zamęczyli samymi dochodzeniami, nie mówiąc już o odszkodowaniach dla pracowników.”
Mija sie Pan z prawda. W Niemczech -Rossman ,Lidl ,To tylko dwa z wielu przykladow gdzie jest tak ze pracownice pracuja w pampersach.Jeszcze gorzej -czas PRZED rozpoczeciem pracy i po zamknieciu sklepu NIE JEST WLICZANY DO GODZIN PRACY.W tym czasie panie wykladaja towar i sprzataja sklep!!
Pozdrawiam
Nie jest ten zachod taki doskonaly jak Pan sobie wyobrazasz.
Geniusz ekonomii i demografii Art, raczył napisać:
„dosyć samowoli związkowców, jak im się nie podoba praca zawsze mogą się zwolnić i poszukać czegoś lepszego z wyższym wynagrodzeniem lub wyjechać za granicę. ”
Drogi Arcie. Otóż miliony Polaków, biorą sobie twoje słowa do serca i już wyjechały i nadal wyjeżdżają, sprowadzają rodziny, powoli, ale konsekwentnie, budują swoje życie w nowym miejscu.
Tylko dokąd prowadzi polityka robienia z Polski Bangladeszu Europy? Ja nie wiem. Kiedy ZUS zauwazy wreszcie tę potężną dziurę demograficzną? Nie wiem. I długo by tak wymieniać.
W Polsce wskaźnik HC ROI za rok 2008 (wskazujący ile „”pracodawca”" ma ze złotówki zainwestowanej w pracownika po odliczeniu podatków, świadczeń, prywantych lekarzy, stołówek, karnetów, i wszystkiego innego) wynosił 1,71 – dla porównania Rumunia: 1,10; Bułgaria: 1,33; średnia Europejska: 1,20…
Z kolei jeżeli chodzi o dobrobyt w społeczeństwie to warto spojrzeć na rozpiętość dochodów w Polsce na tle świata polecam (wsp. Giniego):
http://de.wikipedia.org/w/index.php?title=Datei:Gini_Koeffizient_World_Human_Development_Report_2007-2008.png&filetimestamp=20090219191256
Warto jeszcze sprawdzić siłę nabywczą ale tu zawiedzie PKB na mieszkańca w/g parytetu bo trzeba by było odliczyć Kulczyka.
Ale czy warto się w cokolwiek wgłębiać skoro można wypisywać głupoty – na nie zawsze jest popyt.
Polacy zostali już wytresowanie jak barany i spacyfikowani plemię po plemieniu sorry branża po branży. To zawsze działa… Patrzcie źli energetycy chcą waszych pieniędzy … górnicy , hutnicy pielęgniarki.
Bierzmy przykład z SOLIDARNOSCI greckiej.
Oni prowadzą życie na poziomie częste wyjścia biesiady… i nagle tego zabrakło ale nie tak jak nam. Ale wiedza czego chca i jak sie domagać i okreslić winnych.
Bo zawsze szary pracownik wyprówa sobie sobie flaki a to ci na górze robią kryzysy.
W Polsce potrzebne wielkie porozumienie związkowe i stworzenie wspólnej centrali. Zaprzestanie rywalizacji międzyzwiązkowej, i wprowadzenie zasady jeden związek wszystkie związki.
Wiem proletariusze wszystkich branż łączcie się…
ALE DLACZEGO NIE ?
Związki powinny zawalczyć wspólnie o jednolite warunki wszędzie bo ich lekceważenie w koncernach prywatnych faworyzuje je konkurencyjnie w stosunku do firm państwowych.
Chcą tu działac i wypierać Państwo niech wypierają ale na warunkach równych z zachowaniem siły nabywczej społeczeństwa.
Chyba nadszedł czas, aby Ikonowicz dogadał się z Ziętkiem.
powinny być związki branżowe i uczestniczyć jako partner reprezentujacy pracowników wobec firm i korporacji z danej branży – tylko w ten sposób można to ucywilizować
@ Smutny
dla Pana czas się zatrzymal na poziomie pawilonow z importowanymi ciuchami na Marszałkowskiej w Warszawie. To o czym Pan pisze, to jest zakład rzemieslniczy ” „ja zbudowałem fabryke i dałem ludziom pracę” – tak to moze było w „Ziemi Obiecanej” Reymonta.
teraz jest tak, ze firmy de facto nie maja wlasciciela. Są za to setki tysięcy akcjonariuszy, z ktorych zaden nie ma pakietu akcji umozliwiajacego racjonalny wplyw na zarzad.
A zarzad jest wynajmowany, ale, jak powiedziano, nikt nie ma nad nim kontroli.
To są właśnie te firmy o rozproszonym akcjonariacie – a zarzady pobieraja swoje sute pensje (w bankach idzie to w miliony euro) bez wzgledu czy jest zysk czy jest strata. (czy słyszał ktos chociazby o 5 bezrobotnych prezesach banków ?)
Zarzady tych korporacji, w jednym roku zwalniaja tysiące ludzi, a w następnym zatrudniają kilka tysięcy, no bo ktos musi robotę wykonać – ale za 30% wynagrodzenia ludzi zwolnionych i co za tym idzie z obnizeniem jakosci produktu/procesu rowniez o 70%. (zatrudnia sie ludzi o nizszych kwalifikacjach i bez doswiadczenia zawodowego – do przyuczenia i intensywnej acz krotkotrwalej , powiedzmy rok, dwa lata, eksploatacji – a potem jeszcze raz to samo „racjonalizacja kosztów”- a ludzie na bruk)
A dla prezesa, za program oszczednosciowy , na koniec roku zawsze bonus jest !
Od 1989r nie było dobrego roku dla pracowników.Wszystkie lata były dobre ,tylko dla Pracodawców.Im zawsze jest mało,a pracownicy wg nich powinni pracować za miskę zupy.Związki Zawodowe to jedyna realna siła,która może przynajmniej usiłować bronić pracowników przed pazernością Pracodawców.
Czyżbyście chcieli ,by dalej trwał w Polsce XIX wieczny kapitalizm?Czy nie wiecie o co walczyli Ludzie Ruchu Solidarności?
@Henryk napisał:
15 marca 2010 at 14:46
Zgadzam sie z panem w 70-80%, ale jest jedno ale. NIKT NIKOGO NIE ZMUSZA DO PRACY ZA TAKA A NIE INNA STAWKIE! Jesli zamawiam firme ktora ma odnowic moj dom,podpisuje z jej pracownikami umowe na pewna sume,obowiazuje ona obie strony.
Fachowcy nie moga w polowie pracy zarzadac ode mnie podwyzki ,bo jak nie to nie beda pracowac.Jest jedno wyjscie ,albo ida do innego pracodawcy albo zostaja na ulicy bez pracy.Szantzowac sie nie pozwole. Umow jest umowa!! Pozdrawiam.
@:) napisał:
15 marca 2010 at 14:38
„powinny być związki branżowe i uczestniczyć jako partner reprezentujacy pracowników wobec firm i korporacji z danej branży – tylko w ten sposób można to ucywilizować”
Zgoda,ale powinni tez brac odpowiedzialnosc za okres gdy firma ma problemy!
O to i tylko o to idzie . Tak w dobrych jak i w zlych czasach wspierac firme, a nie tylko kasowac i kasowac za co??? Pozdrawiam.
Czytając niektóre wypowiedzi a raczej wypociny, zauważam, że chyba większość piszących to funkcjonariusze związkowi, walczący o swoje stołki i apanaże za pieniądze podatników. Głoszenie populistycznych haseł to norma, a gdzie myślenie o nowych inwestycjach, nowych technologiach? Najłatwiej wszystko przejeść i jakoś to będzie. Koszty wynagrodzeń tuzów związkowych są nieproporcjonalne do ich zasług,chyba, że zalicza się do nich organizowanie zadym, palenie opon, burdy, niszczenie budynków rządowych i stawianie coraz to nowych żądań, czy tego nikt nie zauważa. Ciekawe jak będą działali,jeżeli ich utrzymanie będzie ze składek, a siedziby poza zakładem pracy. Powodzenia!
@smutny
Chodzi o tworzenie umów zbiorowych bo w tej chwili największe firmy kontrolujące rynek pracy w określonej branży np w danym mieście zamrażają stawki poprzez umowy między sobą, a pracownicy są rozproszeni i wobec nich bezsilni – od tego jest związek by reprezentować ich interesy.
NIe musi sie martwić o firme – niech sie firma martwi o firme a pracownicy o pracowników i wtedy bedzie prawdziwie „wolny rynek”
Smutny raczył napisać:
„NIKT NIKOGO NIE ZMUSZA DO PRACY ZA TAKA A NIE INNA STAWKIE! ”
Nie zmusza. Ale przypomnę stary dowcip.
Po „wyzwoleniu” w 1945, pytają Polacy Waniuszę, jak to jest w ZSRR. Na to Waniusza opowiada – u nas pszenica jak słupy telegraficzne! a żyto, jeszcze rzadsze. Ziemniaki sadzi się 15 kwietnia a wykupuje 30 kwietnia. Zdumieni Polacy dopytują się – „to te ziemniaki tak szybko rosną?”. Waniusza zas wyjaśnia – „nie, ALE JĘŚĆ COŚ TRZEBA”.
I tak jest w Polsce A.D 2010, jak w kołchozie. Ludzie niec chcą, ludzie są traktowani jak bydło i niewolnicy, ale jeść trzeba.
@smutny
”
„Mija sie Pan z prawda. W Niemczech -Rossman ,Lidl ,To tylko dwa z wielu przykladow gdzie jest tak ze pracownice pracuja w pampersach.
Nie jest ten zachod taki doskonaly jak Pan sobie wyobrazasz.
Ja sobie nie wyobrażam, ja to znam! U Rossmana nie pracowałem, ale wiem jak w Niemczech działają związki zawodowe i nie wierzę, żeby tak było.
Jeśli Panu coś mówi IG Metal, to jest to najlepszy przykład. Potrafią domagać się wzrostu pensji nawet w sytuacji, gdy firma ma trudności finansowe, np. Opel. Tam nie ma takiego argumentu, jest gorzej, tniemy pensje. Koszty firmy są tylko w jakimś procencie kosztami pracy. Jak firma upada, to też ktoś musi reprezentować pracowników i ich interesy, bo są stroną.
Za to żaden dziennikarz w szanującej się gazecie nie napisałby takiego artykułu jak pan K. Wręcz przeciwnie, dziennikarze najmują się do pracy np. w sieciach handlowych, a potem piszą artykuły o łamaniu praw pracowniczych. A firma musi potem pracować na swój wizerunek przez lata.
Co do: „A jest tak , firma zarabia to zw.zaw. zadaja podwyzek bo w fiermie jest zzysk ,ale jak firma plajtuje ,ostatni opuszczaja firme zw.zaw. reszta idzie na bezrobotne a wlascicielowi pozostaja dlugi!!”
Rozwiązanie jest proste. Nazywa się ‘akcjonariat pracowniczy’ i działa.
Emer raczył napisac:
„Głoszenie populistycznych haseł to norma, a gdzie myślenie o nowych inwestycjach, nowych technologiach?”
Co nazywasz konkretnie populizmem? Żądanie człowieka, zarabiającego w okolicach 1300-1500 brutto, o 100 zł podwyżki?
Co ci da ten jad wobec związków? Czy tak samo krytyczny jesteś wobez organizacji pracodawców?
Mózgi wyprane do reszty neoliberalną propagandą. Do reszty.
Wiesław Wójtowicz, szef Związku Zawodowego Jedność
Pracowników Budryka- 11.100 PLN związkowej pensji
Bogusław Ziętek, przewodniczący związku „Sierpień
80″- 8.000 PLN związkowej pensji.
Wiesław Siewierski przewodniczący Forum Związków
Zawodowych- 7.800 PLN związkowej pensji
Sławomir Broniarz przewodniczący Związku
Nauczycielstwa Polskiego- 9.000 PLN związkowej
pensji
Waldemar Krenc, przewodniczący NSZZ Solidarność
regionu łódzkiego- 5.400 PLN
Bronisław Stec – ok. 6.000 zł przewodniczący MKZ
ZZ „Kontra”. Na negocjacje z zarządem przyjechał
Oplem Signum, w salonie 100.000 PLN.
Zenon Dąbrowski – ok. 7.000 zł Tyle w lipcu
zarobił przewodniczący ZZG w kopalni Borynia.
Jeździ mercedesem klasy E.
Janusz Śniadek, przewodniczący NSZZ Solidarność-
8.500 PLN
Jan Guz, szef Ogólnopolskiego Porozumienia
Związków Zawodowych- 6.200 PLN
Leszek Świętczak, przewodniczący Związku
Zawodowego `Stoczniowiec’- 6.000 PLN
Jan Gumiński, szef Wolnego Związku Zawodowego
Pracowników Gospodarki Morskiej- 6.000 PLN
Zdzisław Chętnicki, szef Związku Zawodowego
„Kadra”- 10.000 PLN związkowej pensji. Gustuje w
mercedesach. Ten którym jeździ, w salonie kosztuje
grubo ponad 100 tys. zł
Rekordzista ze Związku Zawodowego „Kadra” w
kopalni Jas-Mos w Jastrzębiu-Zdroju wraz z premią
dostał w lipcu 2008 około 13 tys. zł
Zastępcy otrzymują 90 proc. tego co inkasują
przewodniczący, natomiast członkowie zarządów 80
procent.
Ale to nie wszystko: oprócz pensji związkowcom
należą się roczne nagrody z okazji Dnia Górnika
(miesięczna pensja), ekwiwalent za 6 lub 8 ton
węgla, nagrody jubileuszowe i jeszcze jedna
dodatkowa pensja (w sumie w ciągu roku dostają 14
wypłat)
W samej Kompani Węglowej działa 180 różnych
związków (sto osiemdziesiąt).
Pensje tych panów nie pochodzą ze składek członków
a z kasy zakładu. Zakład płaci także za utrzymanie
ich biur, telefonów oraz delegacje – także te
zagraniczne.
Wynagrodzenie tym panom wypłacają także podatnicy
(czyli my wszyscy) w formie dotacji dla
bankrutujących lub nierentownych zakładów.
Marrio coś tam napisał.
A ja pytam. Ile zarabia kadra managerska i właściciele?
Precz z podatkiem managerskim! Wynagrodzenie managera maksymalnie 4 razy wyższe niż robotnika!
@mario
I to jest właśnie problem – zwiazki sa na garnuszku dyrekcji i nigdzie sie o prawdziwe interesy pracownika nie upomną – o łamanie jego praw o BHP, nawet PIP to olewa.
Ludzie są zatrudniani na różnego rodzaju umowy przedłużane co miesiąc zeby nie mieć świadczeń, odszkodowań niczego.
Związek, aby reprezentować interes pracowników powinien być jeden dla każdej branży – wtedy dba o rozwój danej gałęzi gospodarki, da kase na przekwalifikowanie zatrudnia prawników świadcżacych pomoc prawną itp.
W tym układzie to jest tylko i wyłącznie szczątkowe i farsa a domaganie sie 100 zł podwyżki to tylko dym i śmieszne.
Ja w korporacji wypyskowałem sobie sam 4% inflacyjnej. HE HE HE
związki precz z zakładów pracy. niech zaczną utrzymywać się jedynie ze składek swoich członków i mają siedziby poza zakładem.
wtenczas byłyby dostępne dla ludzi z firm prywatnych i nie potrzeba by było durnych przepisów o 10 osobach, żeby założyć koło związkowe w zakładzie pracy.
związki zawodowe w obecnym kształcie przypominają czasy PRL gdzie w każdym zakładzie pracy był komitet PZPR. sekretarz w nim miał czasami więcej do powiedzenia niż dyrektor, obecnie podobnie jest w państwowych firmach. zarządy ulegają związkom bojąc się strajków.
@Adam napisał:
15 marca 2010 at 16:13
„Ja sobie nie wyobrażam, ja to znam! U Rossmana nie pracowałem, ale wiem jak w Niemczech działają związki zawodowe i nie wierzę, żeby tak było.
Jeśli Panu coś mówi IG Metal, to jest to najlepszy przykład. ”
„Ja sobie nie wyobrażam, ja to znam! U Rossmana nie pracowałem.- Jesli Pan nie pracowal u Rossmanna ,to jak Pan moze pisac „Ja to znam?”
Ja podalem przyklad jak pracuja kasjerki w niemczech w niektorych sieciach handlowych.
A IG Metal nie mozna porownywac do Lidl , Schleckera,czy Rossmanna.
Prosze poszukac w internecie artykuly z ostatnich kilku miesiecy na ten temat.
Schleker poszedl tak daleko ze zaczal zwalniac starszych pracownikow -aby nie dac podwyzki- i przyjmowal tach samych pracownikow z firmy wynajmujacej ludzi -ktorej byl wlascicielem- za 50% ostatniej pensji !! Pozdrawiam.
@Art napisał:
15 marca 2010 at 17:30
Racja,jedyne i sprawiedliwe wyjscie ,niech utrzymuja sie ze skladek zwiazkowych.Zobaczymy jak daleko zajda. Pozdrawiam.
Jak ktoś uważa ze za mało zarabia to niech się zwolni i zatrudni tam gdzie mu lepiej zapłacą .Prywatny pracodawca płaci tylko tyle ile musi żeby utrzymać pracowników i ani trochę więcej bo i po co ? .W państwowych firmach nie ma właściciela wiec politycy dzielą się ze związkowcami kasą ale już nie chcą się podzielić z tymi których państwo utrzymuje – emerytami – rencistami itd.
Red. Kurasz przyznaje, że „w zeszłym roku załogi, świadome kłopotów finansowych swoich firm, często rezygnowały z żądań płacowych. Ale gdy teraz pojawiają się sygnały ożywienia, związkowcy mówią: dzieliliśmy się biedą, teraz dzielmy się zyskami”.
Nasuwa się pytanie, czy równie wstrzemięźliwi, jeśli chodzi o wzrost wynagrodzeń, byli w zeszłym roku prezesi i członkowie zarządów największych przedsiębiorstw? Czy też miimo kryzysu ich wynagrodzenia po raz kolejny wzrosły o 1/5 w porównaniu z rokiem poprzednim? „Filozofia” tej elity menedżerskiej jest bowiem taka: „na własnych wynagrodzeniach nie oszczędzamy nigdy, duże podwyżki należą nam się co roku, niezależnie od wyników spółki”. A wynagrodzenia te, mierzone siłą nabywczą, są już na poziomie nie niższym, niż wynagrodzenia na takich samych stanowiskach w wysoko rozwiniętych krajach Europy.
A prezydent stanie na czele pochodu ? Bój to jest ostatni ! Tak sobie myślę o kampanii prezydenckiej.
a ja pamietam z biologii takie rzeczy jak „symbioza” i „pasozytnictwo”. Tzw. zwiaki zawodowe i ich wierchuszki to znakomite przyklady pasozytnictwa. Dusza gospodarza, poki ducha nie wyzionie, a potem sie dziwia, ze nie maja co jesc…
Panie Redaktorze zalecam ostrożność w formułowaniu tego typu wniosków w tej gazecie. Większość jej czytelników to wyborcy PiS, czyli elektorat socjalny, roszczeniowy o poglądach lewackich. Oni tylko chcieli by być prawicą, ale poglądy mają bardzo lewicowe, stąd to oburzenie na pana artykuł. A co do samej treści artykułu to się zgadzam, związkowców nie interesują rzeczy takie jak inwestycje, wdrażanie nowych technologii, oni to olewają, dla nich liczy się tylko wyrwanie kaski, a rozwój firmy mają gdzieś.
Panie Smutny, niech pan przestanie wysnuwac niewlasciwe wnioski nie znajac zwyczajow w innych krajach oraz praw wspolczesnej ekonomii. Oczywiscie, ze niektore biale kolnierzyki (niektorzy nazywaja ich menadzerami) probuja grac nieczysto z prawcownikami. Jednakze kazde takie zagranie, tak jak w Schleckerze, konczy sie bojkotem klientow. Wszystkie niechlubne przypadki sa naglasniane, koncza sie sprawami sadowymi, protestem zwiazkow zawodowych i hanba dla firmy. Dobra opinie latwo stracic, trudno na nia zapracowac, a konkurenci nie spia. Zeby odrobic straty klientow Schlecker i jemu podobni musza obnizac ceny. A to bije ich po kieszeni.
Druga sprawa sa wynagrodzenia, spadajace na zachodzie Europy pomimo miliardowych zyskow osiaganych przez wielkie firmy. Nie szczedzono tylko na wyplaty dla menadzerow. Doprowadzilo to do upadku wielu malych i srednich przedsiebiorstw bo zawezila sie ich uprzednio dobrze zarabiajaca klientela. Zaimportowano nam kryzys finasowy i wiele z tych miliardowych zyskow sie ulotnilo. Nie zbudowano za nie zadnego majatku. One byly tylko wirtaulne. Straty musza byc pokryte przez wszystkich, w najwiekszym stopniu przez tych, ktorzy nie partycypowali w zyskach. Czyli przez mnie, pana i wszystkich obecnych na tym forum. Lacznie z panem Kuraszem.
I jesli nie jest pan wlasciecielem duzego koncernu (w co watpie) to nie wroze panu znacznego wzrostu majatku. Zarobic i utrzymac bogactwo to sztuka, nie podarowana nikomu. Byc moze wroci pan do najemnej pracy. I wtedy zmieni sie panski punkt widzenia.
Obecnie zwiazki zawodowe w Europie zaczely sie budzic. Lepiej pozno niz wcale.
może nie orientuję się ile wynoszą składki na związek w poszczególnych zakładach, ale biorąc pod uwagę KGHM są one ustalane od wysokości zarobków.
De facto każda wywalczona podwyżka skutkuje wzrostem wpływu składek do związku i pewnie podwyższenia dodatkowego wynagrodzenia dla związkowców. dzieje się to kosztem firmy, której zaczyna brakować na inwestycje.
bo socjalne żądania w tej firmie mają rozdmuchane do granic możliwości, lepiej niż za komuny nawet było.
Panu Redaktorowi dodatkowo polecam nieco zagłębić problem płac p r a c o w n i k ó w gazet w czasach drapieżnego kapitalizmu (Martin Eden).
Ps.
o kontakt na k2ama3 w sprawie źródeł informacji.
Panie Marrio, czy wskazane przez Pana zarobki za kierowanie wielotysięcznymi organizacjami to wg. Pana dużo czy mało?
Ps 2.
Proszę Pana
@ABK napisał:
16 marca 2010 at 08:00
Nie neguje tego co Pan pisze ,zgadzam sie z tym.
Moj wpis dotyczyl tylko wypowiedzi pana Adama ze jak to w niemczech dobrz a w polsce zle .Chcialem na tym przykladze wskazac ze i wpolsce i w niemczech prosci pracownicy nie maja lekko.
W polsce tez pracownica Biedronki wygrala sprawe z poteznym pracodawca!
Pozdrawiam.
@k2ama3@interia.pl
to dlaczego związkowców oburzają płace zarządu?
zarobki podane przez Marrio to są przykłady. Bo każdy ze związkowców pobiera jeszcze pensję z zakładu pracy w 100% wysokości, łącznie z przywilejami. czyli 14-ka, 13-ka, zależy od branży. W górnictwie np. liczona praca związkowca jest jak dniówka dołowa. Niejeden związkowiec nie pracował pod powierzchnią, ale za to ma wyższą emeryturę.
Gdy zliczymy obie pensje związkową i pracowniczą to wychodzi nam nierzadko płaca prezesów spółek. Proszę mi powiedzieć, jak to się ma do zwolnień osób ze względu na wyniki finansowe w zakładzie. Z samej pensji przew. Guzikiewicza w Stoczni Gdańskiej myślę, że zatrudniono by 2 osoby. Po co tylu związkowców w zakładzie, nic nie robiących.
@ Krak
A toś sobie wywróżył!
Nie minie rok a sam zaczniesz szukać pracy. Jeśli jesteś pracownikiem najemnym usłyszysz propozycję nie do odrzucania – tak jak jak sam pan ją sformułował; jeśli jesteś przedsiębiorcą to 3 niezapłacone przez kontrahentów faktury ( w ramach tzw. kredytu kupieckiego) rozłożą cię na łopatki.
@ kamaz
PiS nigdy nie ukrywał swoich socjalistycznych poglądów na sprawy gospodarcze. Pisał o tym Rafał Ziemkiewicz , ze tzw. „prawicą’ nazwali tę parte komuniści z GW.
Skąd więć te pretensje i wymyslanie zwolennikom PiS od „socjałów”? Życze panu ,mniej GW a wyjdzie to na zdrowie ….
Do czego prowadzi „kapitalizm menedżerski” oraz ” swoboda gospodarcza” widac gołym, okiem na całym świecie co najmniej od września 2008.
Trzeba widzieć i rozumieć (potocznie nazywa sie to kojarzeniem faktów).
Część dyskutantów postrzega związki zawodowe wyłącznie przez pryzmat przypadków patologii czy nadużyć, jakie się w nich zdarzają. I na tej podstawie potępiają związki zawodowe jako całość. Jest to w takim samym stopniu zasadne, jak byłoby potępianie w czambuł przedsiębiorców tylko z tego powodu, że zdarzają się wśród nich malwersanci i oszuści. Niektóre wypowiedzi wskazują, że wiedza ich autorów o działalności związków zawodowych jest „podwórkowa”. Na podstawie indywidualnych przypadków przedstawiają działaczy związkowych jako wysoko opłacanych krezusów. Tymczasem ogromna ich większość sprawuje funkcje związkowe w zakładach pracy społecznie, nie otrzymując za to żadnego wynagrodzenia.