Z punktu widzenia wielu inwestorów sytuacja gospodarcza Polski wygląda bardzo optymistycznie. Wczytują się w makroekonomiczne dane pokazujące, że udaje nam się przejść przez światowy kryzys finansowy w miarę suchą stopą. I kupują naszą walutę oraz akcje
Optymizm inwestorów jednak niekoniecznie się przekłada na polską rzeczywistość. Gdy spojrzeć na sytuację z bliska, widać, że firmy wciąż tną koszty, spada realne wynagrodzenie, a bezrobocie rośnie. Sięga już 13 proc., co oznacza, że bez pracy jest 2,1 mln Polaków.
Jeśli sytuacja się nie polepszy, to jeszcze więcej osób wpadnie w spiralę zadłużenia. A to będą złe wieści nie tylko dla tych, którzy wzięli kredyt, i dla tych, którzy go udzielili, ale dla całej gospodarki – bo wiara w jej rychłe ożywienie opiera się też na potencjalnym wzroście konsumpcji.
Dziś ponad 1,7 mln Polaków zalega z płatnością zobowiązań powyżej 60 dni. A statystyczny dłużnik z tej grupy ma do spłacenia bankom, firmom pożyczkowym i telekomunikacyjnym niemal 10 tys. zł. I dopóki bezrobocie nie zacznie spadać – a firmy zaczną zatrudniać nowych pracowników nie wcześniej niż w 2011 roku – niestety, długi mieszkańców Polski będą rosły.
Z tego powodu banki odprawiają z kwitkiem wielu niepewnych klientów. Już ograniczyły kredyty ratalne i gotówkowe, a nowe restrykcyjne zasady oceny zdolności kredytowej narzucone przez nadzór finansowy dają im tylko pretekst, by zupełnie odwrócić się do części Polaków plecami.
Rośnie więc liczba osób wykluczonych poza oficjalny system – tych, którzy nie mają pracy, mają za to do spłacenia raty i zaległe rachunki za gaz, elektryczność, telefon… Ci ludzie, jeśli nie dostaną kredytu w banku, pójdą do działających na pograniczu prawa firm lichwiarskich. Łatwiej pożyczających pieniądze, ale potem bardziej brutalnie domagających się zwrotu rat z nieprzyzwoicie wysokimi odsetkami.
Nie ma co się oszukiwać i mamić dodatnim wzrostem PKB. Mamy do czynienia ze spowolnieniem gospodarki. Dobrze byłoby, gdyby nie zapomniał o tym Jacek Rostowski, gdy będzie w piątek w Londynie odbierał prestiżową nagrodę dla najlepszego w Europie ministra finansów.









Pan Redaktor ma nadzieję, że tym felietonem przejmie się p.Donald T. lub p.Rostowski? Wolne żarty. Obecnemu rządowi chodzi o wizerunek i słupki sondażowe a nie o ulżenie Polakom w ich coraz bardziej skomplikowanej sytuacji finansowej.
Jeśli chce Pan poprawy sytuacji jedynym rozwiązaniem jest odsunięcie od władzy obecnego rządu.
Komisja Nadzoru Finansowego zaostrzyła kryteria badania zdolności kredytowej klientów. Zobaczymy, czy banki się do tego zastosują i czy KNF na nieprawidłowości szybko zareaguje.
Kredyty są za drogie, bo banki wolą inwestować w rządowe obligacje. Im większe emisje obligacji tym gorzej dla przedsiębiorców.
To skutek zaniechania rzetelnych reform finansów publicznych.
A jaki wpływa na sytuację na rynku ma rząd ? Miarą czasu jest bezrobotny właściciel samochodu załatwiający sprawę w pośredniaku.Bezrobocie to jeszcze nie koniec świata to taka inflacja na rynku pracy. Tak sobie myślę o socjalistycznym podejściu do możliwości ministra finansów,który nie jest Panem świata jezeli mamy pretensje o odpowiedzialność za ludzki los.
Sugeruje autorowi douczenia sie czegos o realnej gospodarce.
Niestety w Polsce dynamika wzrostu długu prywatnego jest bardzo wysoka, a obecny, w końcu bardzo mizerny, wzrost gospodarczy jest w znacznym stopniu spowodowany tą dynamiką. Ludzie, w jeszcze większym stopniu niż państwo, zaczynają żyć na kredyt. Tak jak w USA i w Anglii, kiedyś będzie musiało się to skończyć, z bolesnymi skutkami dla całej gospodarki.
Ostatnio jeden z przedstawicieli MFW zasugerował zmianę paradygmaty i zaradzenie kryzysowi finansowemu poprzez inflację. Rozwiąże to problem na krótką metę, ale nie na dłuższą.
A tak swoją drogą warto, żeby nie tylko osoby prywatne, ale i banki ponosiły odpowiedzialność za swoje działania. W końcu to one spowodowały kryzys finansowy tworząc, a potem sprzedając produkty finansowe, które okazywały się przewartościowane. Udzielały pożyczek na prawo i lewo (np. amerykański tzw. subprime market), pakowały te długi w produkt finansowy, dodawały na okrasę np. dobre akcje i sprzedawały po uzyskaniu odpowiednio wysokiej klasy jakości od agencji ratingowej. Po sprzedaży nie ponosiły jednak żadnej odpowiedzialności za swój produkt. Za to wypłacały swoim menadżerom gigantyczne bonusy.
Warto wprowadzić regulację, że jeśli klient nie może spłacić kredytu hipotecznego, to bank przejmuje nieruchomość, ale klient nie jest już obciążony długiem. To zmusi banki do wzięcia odpowiedzialności za udzielanie kredytu. W końcu to banki maja lepsze rozeznanie, co do długoterminowego rozwoju gospodarki, niż poszczególni klienci.
Niestety teraz mamy kapitalizm na koszt podatnika. Jeśli bank zarobi, to zysk jest jego. Jeśli straci i jest zagrożony plajtą, to ratuje się go pieniędzmi podatnika.
Właśnie właśnie. Lepper idzie do więzienia, ale jak na ironię jego pogłądy zyskują nieoczekiwanych zwolenników. Ostatnio główny ekonomista MFW, Olivier Blanchard radził państwom zwiększenie inflacji, aby zwalczyć kryzys finansowy.
Co za odwaga ! Co najmniej od 2-lat rozumni ludzie mówią ze polska gospodarka znajduje się na równi pochylej i bezrobocie będzie rosło do ok. 20%. Ale władcy Polski nie przyjmują tego do wiadomości.Uprawiając propagandę sukcesu oszukują obywateli naszego kraju.Widać to chociażby po nakładach na ochronę zdrowia. Np. nakłady na walkę z rakiem w naszym kraju 46 e – Europa ponad 200 e ! Wyleczalność w naszym kraju ok.30 % -Europa ok. 80% . To tylko jeden ze wskaźników rozwoju cywilizacyjnego. Pozostałe są jeszcze gorsze i lokują nasz kraj wśród biednych państw Ameryki Południowej i Azji .Jeżeli te „osiągnięcia” są sukcesem to trzeba pogratulować głupoty i cynizmu bo rząd się na pewno wyżywi i wyleczy o reszta obywateli wyjedzie z kraju. Tylko kto zgasi światło?!
Porusza Pan jako jeden z naprawdę nielicznych ważne sprawy polskiego społeczeństwa. Dziennikarstwo, co to jest? Informacje w mediach w 99% poświęcone są sprawom personalnym poszczególnych partii politycznych. Sprawy ważne życiowo dla polaków to tematy niegodne uwagi, co najwyżej jakieś całkowicie patologiczne odpryski. Czy toczone są jakieś ogólnospołeczne debaty poświęcone np. jak wygląda naprawdę walka z bezrobociem, korupcją, jaki mamy naprawdę stan służby zdrowia, czy polityka energetyczna kraju jest właściwa, czy system oświaty daje dobre warunki na wykształcenie nowego pokolenia, w jaki sposób Kowalskim pracującym w szkole i na kolei udaje się przeżyć miesiąc? A może w mediach mówi się o dyskryminacji, nie tej ulubionej przez dziennikarz homoseksualnej, ale bardzo prawdziwej dotyczącej ludzi po pięćdziesiątce poszukujących pracy. Za duże pieniądze tu grają rolę aby dziennikarstwo było naprawdę rzetelne. Cisza w sprawie gazowego kontraktu ma swoją cenę. Czy dziennikarstwo służy wyłącznie do obsobaczania niewygodnych osób? Jeżeli znamy trochę języków obcych to zobaczmy jak to robią inni.
Moim skromnym zdaniem – podejście banków – jako rezultat bardziej restrykcyjnej polityki Nadzoru Bankowego – jest jak najbardziej prawidłowe.
Chyba ostatnia rzecz jakiej chcemy w tych trudnych czasach to kolejnej bańki kredytowej bezpośrednio u siebie w kraju, która zrobi bum i wtedy to będziemy lamentować i trwożyć się bezsensownie „co teraz będzie?” i pomstować jak to można było tego uniknąć.
Ci ludzie mają trudniej? To są właśnie koszty życia w czasach kryzysu w zacofanej, niereformowanej, pełnej milionów bezrobotnych gospodarce w państwie premiera Tuska.
PS Z tą nagrodą to nie żart? Może to chodzi o najlepszy PR? Niech mnie ktoś uszczypnie…
Już Gierkowi o sytuacji w kraju donoszno jak jest w terenie. Warszawka sytuacje w terenie ma daleko… …. Byle im się dobrze żyło.
Oldgeorge – potwornie się mylisz. Nic nie da zmiana rządu. Np. rząd PiS wprowadził ustawę zwalniającą z podatku od spadku i darowizn w obrębie bliskiej rodziny. To powtórka z podobnego posunięcia Busha. 80% decyzji gospodarczych zapada poza Polską. Trzeba było myśleć 20 lat temu, kiedy wprowadzało się najbardziej nieludzką formę kapitalizmu XIX w. Za co, notabene, Sachs przepraszał Polskę już kilka razy. Żaden rząd nic nie zrobi, bo ma pętlę na szyi.
Umiesz liczyć, licz na siebie. Zadłużeni sprzedadzą te swoje wille, apartamenty, maybachy i oddadzą pożyczone. Z tym nie ma problemu. W przyrodzie nic nie ginie, tylko zmienia właściciela. Gospodarka świetnie się rozwija- słyszałem w TV, a dzisiejszy Polska The Times publikuje świetne zarobki Polaków i wywiad z profesorem UE we Wrocławiu ” Gospodarka przyspieszy”. Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było. Co prawda znajomi nie mogą znależć jakiejkolwiek pracy, ale to pewnie przez ich nieprzystosowanie do życia…A, hoy!
Czy pożyczy Pan swoje pieniądze komuś kto nie ma na zapłacenie rachunku za prąd? Ja w to nie uwierzę. Więc proszę nie domagać się, aby banki pożyczały nie swoje pieniądze (bo pochodzące z depozytów) takim osobom.
Amerykański kryzys finansowy wynikał właśnie z tego, że kredyty na zakup domu dostawały osoby, których nie było stać na ich spłatę.
BANKIER ZAWINI BEZROBOTNY ZAPŁACI
Nie dał się pan redaktorze ogłupić POPOwcom i napisał, że nie ma co się oszukiwać i mamić dodatnim wzrostem PKB. Bardzo celny komentarz.
Pan teskni do PRL?,ja tez to jest nas dwoch.
W kapitalizmie im wiecej ludzi pod kreska tym lepiej smietanka bardziej wyrazista.
Zwolennikom PiS-u bardzo podoba się 13 %-we bezrobocie, woda na młyn-tymczasem znakomita większość z tej 13-tki pozostaje na bezrobociu bo tak im pasuje albo nie chce się rouszyć za pracą albo ciężko pracuje na czarno.Polak potrafi! To jest tak samo jak z rencistami-w tej kategorii Polska ma chyba I-miejsce w Europie .
Pan Kuba Budasz „raz” napisał coś normalnego. A nie te paraekonomiczne dyrdymały. Niedługo święta. Więc każdy jakoś przetrzyma. Potem koncetracja na tym aby dzieci ukończyły szkołę. I jak zwykle w sierpniu gdy zaczną się wydatki sezonowe a kieszeń będzie po wakacjach pusta i bezrobocie sięgnie już 15% (co najmniej jeśli tylko w takim tempie będzie rosło, 0,3% na miesiąc, ale obawiam się że machina recesyjna ruszyła na dobre, ludzie lawinowo tracą pracę co osłabia rynek a to skolei chamuje przemysł i cała gospodarka daje ostro po hamulcach) co zacznie się przekładać wzrostem cen (przemysł może obiżać koszty by utrzymać poziom cen tylko do pewnego poziomu, w pewnym momencie przy obniżonym wolumenie sprzedaży, znacznie mniejsza liczba produktów musi starczyć na pokrycie kosztów, co przełoży się na wzrost ceny jednostkowej) … i wtedy się zacznie! Tusk już to wie. I tu zgadzam się w pełni z min. Kołotko. Zeszły rok to było po prostu jedno wielkie ekonomiczne oszustwo. Zresztą o czym my mówimy! Aby uzyskać rentowność przemysłu krajowego i utrzymać dodatni PKB (państwo zarabia) wystarczy bezlitośnie zdusić koszty (zwolnienia, wzrost podoatków, cen surowców itd.). Zapominamy o tym, że zupełnie sztuczny indykator jakim jest PKB może też być ujemny (bo czasem się zarabia a czasem traci, tak samo w skali makro ma państwo) i to wtedy gdy pieniądz traci na wartości a ludzie nie tracą pracy wychodzi kunszt ekonomisty. ja sobie wyobrażam sytuację że polski rząd ograniczy swe wpływy w gospodarce narodowej do jednego przedsiębiorstwa energetycznego- o! jak łatwo będzie można wówczas wygenerować dodatni PKB. I jeszcze wracając do Rostowskiego… jesli ten super ekonomista musi iść do prezydenta by ten dał mu zgodę na przeprowadzenie i wdrozenie rozwiązań za które z mocy piastowanego stanowiska jest odpowiedzialny to znaczy, że powinien wylecieć na zbitą gębę a nie udawać drugiego Balcerowicza, co zresztą jest kiepskim pomysłem.
Powtórzę po raz kolejny i zwracam się z tym do panów „ekonomitów”:
KOSZT SPOŁECZNY – T O T E Ż K O S Z T !
a no tak- sorry za pomyłkę w nazwisku
Pan redaktor najwyraźniej zapomniał o różnicy pomiędzy bankiem a lombardem. Jeśli lombard straci prywatną kasę właściciela to jego ból. Jeśli bank straci kasę, to niestety nie bankową tylko depozytariuszy. I wtedy będziemy mieli powtórkę z tego co było rok temu w USA – na nietrafione pożyczki zrzucą się podatnicy. Czyli ja. To niech już lepiej lichwiarskimi pożyczkami zajmą się lombardy.
@Kokos
Czyli, wg Pana, najlepiej jest się powiesić? Bo, nic nie da się zrobić.
Rozwój gospodarki Polski należy oprzeć na inwestycjach w nowe miejsca pracy a nie na oszczędnościach. Bo, te ostatnie, już się skończyły. Chyba, że chce Pan w Polsce rewolucji.
A, jak inwestycje to w nowoczesne produkty przemysłowe. Usługami to można załatać doraźne dziury w budżecie państwa. Trzeba budować nowoczesny przemysł. I, zwiększać tym samym dochody budżetu.
suma niesciagalnych naleznosci od osob fizycznych to juz w takim razie 16 mld złotych…. czy to oaby nie zachwieje systemem bankowym ?
@marian new york
od 2001 roku naklady z budzetu na sluzbe zdrowia podwoily sie (jak nie lepiej) – nic sie nie poprawilo – to nie jest problem braku pieniedzy, a zarzadzania nimi
@kokos:
jakbym slyszal swojego wspolnika – i niestety, ale masz racje
rzad ma petle na szyi, ale malo kto zdaje sobie z tego sprawe – nie podskoczymy, bo zazadaja wyplacalnosci naszych obligacji, a zeby cos ruszyc, to trzeba sie zapozyczac…petla
Po pierwsze – trzeba się było uczyć, a po drugie – mierzyć siły na zamiary, a nie brać kredyt na 110% wartości mieszkania, aby się tylko pokazać w rodzinnej wiosce jaki to sobie apartament w mieście kupiłem.
@wbka
nie wiem komu może sie podobać 13% bezrobocie z powodów politycznych?? Chyba tylko idiotom.
Częściowo się z tobą zgadzam, że bezrobocie jest przeszacowane z powodu szarej strefy ale pamiętaj, że w Polsce zawsze było bardzo duże „ukryte bezrobocie” czyli udział zatrydnionych, bez których organizacje a każdej chwili mogą się obyć. To zjawisko z nawiązką bilansuje szarą strefę.
Inwestycje ruszyly, niestety za duzy kredyt lub z duzym udzialem obcego kapitalu. Inwestorzy nie beda czekac na zyski az 30 lat. Ceny pojda wiec ostro w gore. Podobnie jak w Hiszpanii.
Tymczasem sasiedzi nie spali i nadal nie spia. Inwestowali wczesniej i odpisali wiekszosc kosztow. Pozostaje pytanie. Kto pierwszy przelozy czesc wysokich zyskow na obnizke cen.
Co moze Rostowski? Cokolwiek zrobi, oslabi albo gospodarke albo panstwo. Zmniejszy podatki pomoze gospodarce ale zadluzy panstwo (dlugi beda rolowane), obetnie wydatki budzetowe zagrozi znaczniej konsumpcji i miejscom pracy anizeli zyska na szybszej splacie dlugow.
Silna zlotowka zagraza eksportowi i zmniejsza pomoc unijna ale zmniejsza polskie zadluzenie. Na taki obrot sprawy Polska nie ma wiekszego wplywu.
Musialaby obracac na rynku kapitalowym wiekszymi sumami.
Nie pozostaje nic innego jak tworzyc w Polsce miejsca pracy. Tego Rostowski sam nie zrobi.
OK – ma Pan rację.
PROSZE TYLKO O PRZEDSTAWIENIE PROPOZYCJI ROZWIĄZANIA.
JAKIES 2-3 PRZYKŁADY DZIAŁAŃ i kto to ma zrobić.
Tylko niech Pan nie proponuje tzw. solidarnego państwa ?
Nie wiem jak przełozyć to hasło na problem, który Pan opisuje.
Rozumiem, ze Pana artykuł to krytyka KNF za wydanie rekomendacji T .
Przypadku firm w sytuacjach zagrożenia należy ograniczać wydatki – maksymalnie jak się da. Nikt rozsądny nie zastanawia się nad zaciąganiem kredytów bo trzeba je mieć z czego spłacać a same zapowiedzi nie sa podstawą do spłaty.
STĄD PANA zdanie/prognoza:
Rośnie więc liczba osób wykluczonych poza oficjalny system – tych, którzy nie mają pracy, mają za to do spłacenia raty i zaległe rachunki za gaz, elektryczność, telefon… Ci ludzie, jeśli nie dostaną kredytu w banku, pójdą do działających na pograniczu prawa firm lichwiarskich.
moim zdaniem jest delikatnie mówiąc nierozsądne. Ci ludzie powinni zrobić trzy rzeczy:
-ograniczyć drastycznie wydatki (każde 20 zł ma znaczenie)
-zwiększać dochody (każde 100 zł ma znaczenie)
-restrukturyzować dotychczasowe długi
I to powinna opisać Pana gazeta.
Zycie na kredyt jest dla kredynów i tyle
I oto mamy typowo polski paradoks.Wszyscy zyjacy i pracujacy w tym kraju
widza jaka jest naprawde sytuacja,Pr rzadu to mydlenie oczu rodakom i zagranicy.Prawda jest taka jaka jest.Polaka po 40 latach pracy nie stac na utrzymanie malego domku,lub godziwy zarobek.Ale kiedy przyjda wybory znowu kupimy kielbase wyborcza od Sikorskich ,Komorowskich i innym im podobnym wlacznie z lgarzem nr 1.Panem Tuskiem.W innych krajach w ciagu 20 lat dokonuje sie skoku cywilyzacyjnego my przez 20 lat od 89 drepczemy w miejscu,wszyscy to widza a jednak nie potrafia dac temu wyrazu przy wyborach.I nadal rzadzi nami WSI -owska klika.I nadal wmawia sie nam ustami zlotoustego Oxfordczyka ze „zbudowalismy” cudowny kraj ktorego inni nam zazdroszcza.Tylko ze jakos nie potrafia nam wyjasnic dlaczego z tego „cudownego ” kraju wyjechalo 2.5 ml mlodych i starszych ludzi a drugie tyle jest bez pracy,bez perspektyw.Moze czas najwyzszy pokazac zadzacym ze lepiej niech jada sie zadzic w swoich willach na Florydzie i Majorce i ze ich kielbasa wyborza dawno pokryla sie plesnia i nie mamy na nia ochoty.Najblisze wybory blisko .Polaku siegnij po rozum do glowy.
Spotkałem kolegę,prowadzacego przez wiele lat prywatne biuro maklerskie.
Miał markotną minę.Przez ostatnie miesiące bardzo cienko prząd,ale i on
nie wytrzymał wzrostu polskiej gospodarki i zaprzestał dokładania do interesu.
Sutuacja jest taka,powiedział: mamy gospodarcze bagno,którą obecna
ekipa i media przedstawiają jako sukces.
Stop wyprzedaży Spółek Skarbu Państwa. Reforma emerytur powinna ograniczyć się do dobrowolności wchodzenia do OFE.
Powinny być podwyższone płace minimalne, zwiększą się wtedy składki na ZUS nie będzie potrzeby brania kredytów przez państwo na wypłatę świadczeń.
Godziwe zarobki, zachęcą emigrantów do powrotu do kraju.
„Zamiast pracować na emerytury rodaków, pracują na świadczenia np Brytyjczyków. Nie pozwólmy się liberałom zastraszyć, kiedy będą wieszczyć zawaleniem gospodarki w razie spełnienia prospołecznych postulatów.”
czyt. @Teresa Stachurska na blogu Paradowskiej
Wolę być optymistą, zawsze staram się zachować zdrowy rozsądek;- studenci których znam wszyscy bez wyjątku głosowali na kandydatów partii PO , nie miałem szans z nimi w dyskusji ostrożnościowej, wybrali rząd stworzony przez PO. Dzisiaj jak mnie widzą , mają cienkie miny, chcą zapomnieć, straszny zapał minął; została się obojętność i stracone złudzenia. Idę ulicami Poznania, miasta młodych studentów; jest kolorowo, studentki są śliczne, zadbane. Widac róznicę: straszą wyprzedaże, zamknięte sklepy, placówki usługowe, tam gdzie od lat były rodzime byznesy, juz ich nie ma;- ja to widze bo mam w pamięci lata mienione. Rodzimi mieszkańcy są smutni, zatroskani, ubrani czysto ale biednie; przynajmniej ja to tak widzę. Tak sobie myślę, że sukces juz był a teraz następuje stromy zjazd z kuli snieżnej zadłużenia, ta kula powali wszystko i wszystkich, to zaczyna docierać do świadomości ludzi bez pracy. Kupuję regularnie w Biedronce, maja dobrą i tania ofertę, tu przychodza ludzie rózni, ale też biedni, liczą złotówki, co widac w ich koszykach, ich zawartość topnieje, nie wróży to dobrze na przyszłość, idzie bieda, aż zęby dzwonią ze strachu.
Za to w Poznaniu, widać na każdym kroku niewybrażalną liczbę placówek bankowych, czy to dobrze, czy źle;- być może niedługo i one będa straszyć na ulicach, bo tylko one się zostaną aby zgasic światło.
To sie może zmienić, ale decyzja należy do młodych studentów, aby sami podjęli wyważone decyzje w aktach wyborczych, bo sami sobie zgotują los – nie do pozazdroszczenia.
Dlaczego nikt nie mówi na co ludzie biorą pożyczki, przecież nie na chleb i na masło.Bierze się pożyczki na telewizory,komputery, wczasy i kupę różnych niepotrzebnych rzeczy. Bo trzeba mieć większe, nowsze niż sąsiadka lub kuzynka.