Jedyną szansą na prawdziwy powrót do takiej dynamiki wzrostu gospodarek Unii Europejskiej, jaka była na Starym Kontynencie przed upadkiem w końcu 2008 r. amerykańskiego banku Lehman Brothers, jest odrodzenie się konsumpcji
Nic jednak nie wskazuje, by np. w Grecji, Irlandii, Hiszpanii czy w końcu w Niemczech i we Francji mogło to szybko nastąpić. Z tego co widać, w Grecji ludzie raczej są skłonni pojawić się w sklepie z kamieniami niż z gotówką.
Polska na tym tle wypada świetnie, bo witryn handlowcy nie muszą zmieniać, ale i tak daleko im do dużego optymizmu.
Zarówno dane z rynku pracy, jak i zmiany sprzedaży detalicznej kreślą na razie raczej średnio optymistyczny scenariusz. Wyższe bezrobocie (wzrost do 12,7 proc. w styczniu), niska dynamika płac realnych oraz zacieśnienie standardów kredytowych będą raczej ograniczać wydatki gospodarstw domowych. Dlatego według ekonomistów konsumpcja w tym roku może wzrosnąć jedynie o ok. 2 proc.
Co ciekawe, większość ekspertów oczekuje, że dobra będzie jedynie pierwsza połowa roku. W ciągu sześciu miesięcy zwyżka krajowego bogactwa może wynieść ponad 3 proc. Ale kolejne miesiące roku już tak różowe nie będą i może dojść do wyhamowania wzrostu (być może nawet poniżej 2,5 proc.). Nadal największy korzystny wpływ na statystyki ma proces odbudowywania zapasów w firmach.
W tym roku, w przeciwieństwie do 2009 r. (otrzymaliśmy wtedy więcej pieniędzy w efekcie redukcji stawek PIT), nie ma już szans na łatwe elementy stymulujące konsumpcję. Ciekawe więc, co wymyśli minister finansów i jaką oprawę wybierze do konferencji w sprawie kolejnych danych GUS o zmianie PKB.









A co Pan napisze gdy druga połowa roku będzie lepsza a nie gorsza. Są tacy którzy tak uważają i wiedzą dlaczego tak się zdarzy , ale nie powiedzą …. No niech tam – to będzie reelekcja L Kaczyńskiego. To będzie siła sprawcza o mocy niespotykanej . Aby to się wydarzyło warto odpowiednio zagłosować a wtedy sukces murowany. Mam nadzieję że moje odkrycie zostanie docenione a ja odpowiednio gratyfikowany.
przyjdzie wiosna, kasa wraz z roztopami zaleje Polskę, a to na drogi, a to wreszcie wstrzymywane dotacje unijne dla firm swoje efekty wydadzą i 5 % pkb bite w 2010, a te bajki o słabszej drugiej połowie to chyba tylko redaktora kręcą. niby w miesiącach wyborczych ma się pogorszyć. już to widzę…
krótko pisząc posprzątane
a 2011 to finalizacja pierwszych projektów związanych z euro 2012
znowu posprzątane
2012 wiadomo piłka nożna rządzi
znowu posprzątane
dopiero 2013 może coś się zdarzyć ale że do wyborów będzie jeszcze trzy lata a rządzić będzie nie koalicja a jedna partia z wspierającym ją prezydentem to jeszcze się zdąży posprzątać przed kolejnymi (zmiana po referendum konstytucyjnym w 2011 na system prezydencki la ameryka bądź francja)
i tak to się na 20 lat bitych scena polityczna i gospodarcza tym samym zacementuje
niegrzeczny jak sprząta to się nawet najwyższy nie ma czego przyczepić
Konsumpcja, konsumpcja i jeszcze raz konsumpcja, a reformach finansów publicznych, to czasami się wspomina. To pozostałości po komunie i eurokomunie ciagną nas i UE w przepaść!
Dlaczego forsować konsumpcję ponad potrzeby narodu i za pożyczone pieniadze ? W komunie sklepy mięsne i nabiałowe sprzedawały przez pierwsze 3 godziny do wyczerpania towaru a potem tylko łapanie much.Dziś w Biedronkach eksploatują personel w nadgodzinach a ze sklepów mięsnych zwracają ukradkiem towar do dalszej przeróbki pod hasłem rolada z boczku zwróconego.Czy nadwaga i choroby wieńcowe nie są przeciwnikami konsumpcji a pełne wysypiska sprzętu domowego nie ostrzegaja przed CO2 ? Tak sobie myśle kto nakręca konsumpcję i na niej zarabia konsumenci czy dotowani producenci
Myślę, że będzie coraz gorzej i tylko powrót Jarosława Kaczyńskiego do władzy wraz z reelekcją jego brata zapewni Polsce świetlaną przyszłość. Sądzę, że podobnie uważa też Autor.
Pisze Pan ……Co ciekawe, większość ekspertów oczekuje…
OK większość ekspertw moze się mylić.
Proszę sprawdzić co większość (i czy jest większość) ekspertów mówi np. o kursie PLN/EUR w tym roku.
Na pewno po zimie ruszą prace budowlane i w marcu statystyki sie poprawią (w tym i te dotyczące bezrobocia).
Mam nadzieję że Pan redaktor nie myśli w ten sposób – IM GORZEJ TYM LEPIEJ (tak myślą ludzie z PIS i salonu IV RP)
Pewnie będzie tak jak Pan wieszczył tragedie i narodową katastrofę? Pozostaw Pan straszenie prezesowi, jego wróżby się nie spełniają, a raczej spełniają zupełnie na odwrót, jak PiS jęczy, jestem spokojny o siebie i rodaków, oni jak pokazują sondaże i wyniki gospodarki też. Na miejscu redaktora bym pomyślał, spanikowany elektorat ograniczy wydatki na konsumpcję np. na prasę i co wtedy?
A mnie sie wydaje, że krach dopiero sie rozkręca. Funt brytyjski moze sie załamac w najblizszych tygodniach. Grecja idzie na dno coraz szybciej (wiek emerytalny w Grecji 61 lat, w RFN 67 w Polsce 65 , dla kobiet 60 a realnie dla wszystkich 57 lat). Te optymistyczne artykuły to czyste brednie. Mieszkam w USA. Byłem niedawno w Polsce. Jesli tak wygląda wzrost(?) gospodarczy to nie chcę mysleć jak będzie wygladać kryzys. Panie Boże ratuj!
Niech pan wyjedzie w Polskie zobaczy pan prawdziwą konsumpcję,jeszcze żyje z niespłacanych kredytów konsumcyjnych.
Prawdziwym problemem całej Unii Europejskiej ,jak również Polski ,jest niekończący się przyrost biurokracji (tworzenie dodatkowych miejsc pracy w biurokracji).
Jeżeli Unia Europejska myśli o rozwoju ,to niestety musi zacząć robic porządki we własnej szafie,czyli porządek z własną biurokracją !I nie łudzmy się że wzrost konsumpcji załatwi prawdziwe problemy !!!
O nie ! Jeżeli unijne prawo będzie zagmatwane , to przyrost przepisów i z tym związanych papierków (zezwoleń ,uregulowań, przeregulowań) będzie lawinowo wzrastać,aż do czasu samounicestwienia aparatu Unii Europejskiej !
To samo groźi Polsce . Jeżeli stanowczo nie zredukujemy ilośc miejsc w biurokracji urzędów gmin,powiatów itp. to czeka nas poważny kryzys gospodarczy. I jeżeli pojawi się kolejny kryzys globalny, to napewno rykoszet nie ominie Polski !!!
Ale Polska jako niezalżny kraj ma szanse zarządzać projektami np:zarzadzanie kryzysem itp. Te projekty moga być modelowe dla całej Unii Europejskiej .
I taką rolę może odegrać Polska w Unii Europejski – może być przykładem radzenia sobie z problemami globalnymi i może być przewodnikiem dla całej Unii Europejskiej,jako bufor bezpieczeństwa gospodarki Unii Europejskiej !!!
Z poważaniem
Robert ze Szczecina
Czy krach to świecka wersja końca świata tak oczekiwanego w pewnych kręgach ? Tak sobie myślę o różnych formach zbawienia.
Ja się nie oszukuje – owszem wskaźniki są ok ale inne wsaźniki mówią co innego. Daleko nam do wielkich gospodarek. Nidługo z uwagi na rozwój kraju i wzrost chęci większych pensji uciekać od nas zaczną inwestorzy którzy zainwestowali ze względu na tanią siłe roboczą. To nas zacznie uwsteczniać. Nie oszukujmy się nie jest dobrze ale oczywiscie cieszy fakt że nie jest źle że ktos kto się zna na ekonomi coś tam majstruje przy gospodarce. Mam nadzieje że to że gdzieś tam przodujemy nie jest też wynikiem jakiegoś kłamstwa. Więc wole poczekać na analize.
pozdrawiam
artur
Nie dziwię się Rzepie znikąd nie widać ratunku, żeby chociaż jakaś maleńka katastrofeńka gospodarcza.
Europa w kryzysie ,a Polsce rośnie-cholery można dostać,
Cała para idzie w gwizdek.Janke z Wildsteinem dwoją się i troją .Skrzące się od obiektywizmu pióra zmarnowane. Ciemny lud kręci durnowatymi łbami ,wybałusza gamoniowate oczy na „antysalony „i nie pojmuje intencji tych szlachetnych ludzi.Zdegenerowana platforma przejmuje rząd dusz.
Wydawało się ,że zaradzi pełna szlachetności i prawości redaktor Gargas i ruszy z odsieczą z TVP ,a tu nóż w plecy i to od kogo? Od wielebnych guru z PiS.
A słupki/ przepraszam za słowo /Platformie Obywatelskiej rosną, rosną i rosną.
Pozostaje śpiewać z rewelersami Chóru Juranda.
„Nic nie warto tylko upić się warto”
Pozostaję z wyrazami głębokiego współczucia dla apologetów IV RP
Kubo, mocno mnie zdziwiła informacja o tym, iż eksperci przewidują pogorszenie w II połowie roku. Nie przychodzi mi do głowy ani jeden sensowny za tym argument. W III kw. ruszą gigantyczne inwestycje – to już nie będą papierowe zapisy, ale realne roboty (służę danymi). Co więcej inwestycje, które rozpoczną się w tym roku potrwają bez mała 10 lat. To też nie bajki, tylko realne zapowiedzi (patrz energetyka – ok. pół biliona zł inwestycji do 2020 r. – również służę danymi). Jeżeli takie inwestycje nie pobudzą konsumpcji, to nie zrobi tego nic innego. A wtedy czas umierać, albo przeprowadzka do Australii.
Pozdrawiam
Andrzej Michalski
Widze, ze Pan Redaktor nie chce slyszec, czytac i puscic analiz, ktore widza najblizsza przyszlosc Polski w czarnych kolorach. Jest pan cenzorem rodem z PRL. I dobrze. Ja jednak wole zyc w niszczonej przez kryzys Anglii, anizeli patrzyc na absurdy w kwitnacej Polsce, ktora ominal kryzys. Bo tak naprawde, kryzys ominal tych, ktorzy nic nie maja.
O czym i z kim tu dyskutować. Pan Autor napisał tekścik krótki, płytki. Jak plotka w kolejce do mięsnego. Zwyczajnie brakuje tu Autorowi umiejętności.
do a 26 lutego 2010 at 12:59
Panie Michalski, 500 milionow albo , jak pan to ladnie ujal, pol biliona zlotych inwestycji w energetyce w ciagu 11 lat to ok. 45 milionow zlotych rocznie. Zaden cymes.
Za wieloma inwestycjami nie idzie wzrost plac czy tez zwiekszone zatrudnienie. Inwestycje sa najczesciej kredytowane. Maszyny, urzadzenia, materialy produkcyjne beda w wiekszosci sprowadzane z calego swiata bo ich sie w Polsce nie produkuje albo jest ich za malo. Te ktore sa produkowane w Polsce beda drozsze ze wzgledu na wyzsze zapotrzebowanie. Tak bylo tez w latach boomu budowlanego. Inwestycje w energetyke odbija sie na koncowych cenach pradu. Jego ceny pojda w gore w miare stopnia odpisow z inwestycji i wszystkie koszty przelozy sie na odbiorcow.
Zeby te roznice zniwelowac place netto musza rosnac w takim stopniu jak przyrost inwestycji i drozejace produkty. Na co sie w najblizszej przyszlosci nie zanosi.
Ale pewne jest, ze inwestycje w Polsce pomoga Europie w walce z kryzysem.
Ani Rostowski ani Kaczynscy nie zrobia w Polsce zadnych cudow. Na kryzys nie ma lepszej recepty anizeli polepszenie sytuacji kredytowej na swiecie, tworzenie nowych miejsc pracy i sily nabywczej pieniadza. Na razie wartosci walut ocenia sie wedlug wynikow spekulacji na rynkach finansowych i bankowych stop procentowych.
Anglia kpi z Grecji i euro, Niemcy z Anglii, ktorej grozi spadek wartosci funta.
Amerykanie, mistrzowie swiata w zadluzeniu, wychodza z wielu potyczek zwyciesko. Jeszcze musza wygrac wojne ze swiatem o dolara. Jesli im sie to uda, w co nie wierze, euro bedzie spadac na wartosci a polskie inwestycje w euro obniza sie o procent spadku.
Niemcy przewiduja w tym roku wzrost PKB o ok. 2%. Ich prognozy sa oparte o zamowienia w przemysle. Taki sam wzrost gospodarczy przewiduja w Polsce. Nie sadze, zeby ich prognozy byly oparte o dane z powietrza. Zwlaszczam, ze dotychczas sie potwierdzaly.
Panie Michalski, dopiero po czasie dotarlo do mnie, ze pisze pan o pol bilionie zlotych. Jest to rzeczywiscie duza suma, ktora moze zawirowac w glowie.
Nie zmienia to faktu, ze inwestorzy inwestujacy w Polsce nie beda wszystkiego kupowac w Polsce. Jako przyklad podam jedna turbine dla elektrowni, ktora moze kosztowac ok. 720 milionow zlotych. Polska potrzebuje ich Polsce wiecej, a le ani w Polsce ani Europie sie ich nie produkuje. Budowa fabryki turbin bylaby zbyt droga. Itd., itd.
Pytanko, czemu komentarze pana Michała Zielińskiego nie są częścią blogów jak pozostałych dziennikarzy Rz? Są tymczasem poukrywane na samym dole gdzieś w Pieniądzach.