Żegnaj, tani kredycie

Każda instytucja działająca w sektorze finansowym powinna zachowywać się rozsądnie. Dotyczy to także banków, ale też kontrolującej ich działalność Komisji Nadzoru Finansowego

Bo z jednej strony, dając lekką ręką kredyty, bank może się znaleźć w tarapatach. Ale z drugiej, jeśli banki zbyt ograniczą pożyczanie pieniędzy, mogą zahamować rachityczne ożywienie na rynku finansowym.Dlatego tak ważne są prace Komisji Nadzoru Finansowego nad tak zwaną rekomendacją T, czyli nowym, bardziej restrykcyjnym, podejściem do udzielania kredytów przez polskie banki. KNF niebawem przedstawi nowe zasady wyliczania zdolności kredytowej Polaków. Chodzi o to, aby banki, dziś zbyt łatwo rozdające kredyty obywatelom, niebawem nie musiały szukać w kieszeniach tych obywateli (czyli w budżecie) wsparcia. Aby w Polsce nadal – w odróżnieniu od niemal wszystkich innych krajów Europy – rząd nie musiał ratować jakiegoś banku. Banki są zresztą świadome zagrożenia. Niektóre z nich już teraz same ograniczają akcję kredytową, tłumacząc, że przygotowują się do wprowadzenia rekomendacji T.

W tej sytuacji warto zadać sobie pytanie, czy rzeczywiście nam coś grozi. Czy trzeba utrudniać ludziom życie, wydłużając i komplikując procedury kredytowe?

Na razie dane na to nie wskazują. W polskim systemie bankowym zagrożonych jest tylko 7 proc. kredytów, a to jeszcze nie zagraża bezpieczeństwu i stabilności polskich banków.

Komisja musi się więc wykazać rozsądkiem. Aby ratując banki przed wciąż tylko potencjalnymi kłopotami, przy okazji nie zadusić całego rynku finansowego. Bankowcy bowiem obawiają się, że nowe regulacje mogą spowodować ograniczenie akcji kredytowej, w zależności od banku od 20 do nawet 80 proc.

Jedno jest pewne. Tani kredyt udzielany niemal od ręki przez najbliższych kilka lat będziemy mogli tylko wspominać z nostalgią.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(11) Komentarzy do “Żegnaj, tani kredycie”

    -
  1. oldgeorge pisze:

    Dodając do tego problemu coraz większe zatory płatnicze między firmami szykują się niezłe jaja w polskiej gospodarce.

    Dobre 0

  2. spinaker206 pisze:

    Tani kredyt, bo bankierzy potrafią z 1 miliona pożyczonych złotych, udzielić 10 milionów kredytu.

    Dobre 0

  3. marcopolo pisze:

    Czy Szanowny Pan Redaktor zapomnial, iz skala tzw. trudnych kredytow udzielonych w Polsce przez banki to ok. 28-38 %, a nie 7 % jak Pan to byl laskaw napisac.
    Zarazil sie Szanowny Pan POpaganda. Na szczescie, bankowcy rozumuja troche inaczej.

    Dobre 0

  4. haki pisze:

    Ciekawe, czy banki będą zobowiązane do sprawdzania haków, które zgromadził w teczkach …

    Dobre 0

  5. madleine pisze:

    Szanowny Panie Redaktorze,

    po przeczytaniu Pana artykulu, nasuwa sie pytanie

    co jest gorsze okrasc bank czy go utworzyc?

    Dobre 0

  6. smutny pisze:

    Nic tylko plakac i placic. :-( Pozdrawiam.

    Dobre 0

  7. fagusp pisze:

    Panie Redaktorze, czy aby nie jest tak, że akcja ratowania banków była w Polsce niepotrzebna, bo nadzór wyprzedzająco wprowadził regulacje temperujące apetyt banków na ryzyko? Bo jeśli tak, to powinniśmy mieć nieco większe zaufanie do działań nadzoru – widać potrafią działać zanim pojawią się poważne problemy.
    Inna sprawa to mocno naciągana argumentacja, jakoby ograniczenie szybkich pożyczek mogło zdusić ożywienie gospodarcze. Może trochę liczb na poparcie tych argumentów, bo z artykułu można by wywnioskować, że gospodarka kręci się na szybkich pożyczkach. Dla mnie to ewidentna bzdura.
    A może by tak prościej? Nie szukać drugiego dna i wziąć przepisy takie jakimi są – że mają za zadanie ograniczyć zjawisko nadmiernego zadłużania się osób, których poziom wiedzy ekonomicznej nie pozwala prawidłowo oszacować niebezpieczeństw związanych z przekredytowaniem? A ze banki trochę mniej zarobią na czymś, co z uwagi na koszt jest zwyczajną lichwą – z tego powodu włosów na głowie rwał sobie nie będę.

    Dobre 0

  8. ABK pisze:

    Tanie kredyty w Polsce? A co pan powie o kredytach na kilka procent w zachodniej Europie ?

    Powiedzmy, ze koncza sie latwe kredyty bez sprawdzania zdolnosci platniczych kredytobiorcow. Do czego one doprowadzily przekonujemy sie na wlasnej skorze. A do tego dochodza nastepne hiobowe wiesci zza oceanu.

    Profesor Harvardu pani Elisabeth Warrens ostrzega juz przed nastepnym kryzysem, tym razem obejmujacym kredyty na nieruchomosci przemyslowe.

    Dobre 0

  9. v2 pisze:

    Taniego kredytu w POlsce nigdy nie było. Red. chodzi zapewne o szybki kredycik, a to zupełnie co innego niż tani kredyt. W POlsce oprocentowanie jest lichwiarskie, nie bankowe i taka jest różnica

    Dobre 0

  10. mili pisze:

    Na kazdej ulicy w Katowicach jest wiecej „bankow” niz sklepow spozywczych,
    kazdy chce dawac kredyt, ich reklamy sugeruja ze sa organizacjami charytatywnymi.
    No coz, obrabowanie banku jest niczym w porownaniu do zalozenia banku.

    mili

    Dobre 0

  11. Gambit pisze:

    Na pewno ograniczenie kredytów na dowód, udzielanych w punktach sprzedaży, odbije się na obrotach handlowych.Część klientów nie zmieni na przykład diobrego telewizora kineskopowego na wielgachny LCD, czyteż nie kupi sobie telefonu komórkowego z ekranem dotykowym i pozostanie przy swoim dotychczasowym. Nie można więc mówić ,że nie wpłynie to na gospodarkę czytaj na obrót handlowy. Ale mnie głównie zastanawia kwestia nieruchomości. Kogo było stać ten chyba hyż zaspokoił swoje aspiracje mieszkaniowe, dla kogo zatem buduje się nowe bloki? Dla lekarzy, adwokatów, sędziów,polityków i sportowców na wynajem? Ciekawy jestem co dalej będzie z tym rynkiem.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.