Kontrowersyjną kominówkę – czyli ustawę o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi – wprowadził osiem lat temu rząd Jerzego Buzka. Ogranicza ona zarobki w firmach, w których Skarb Państwa ma ponad 50 proc. udziałów. Ich szefowie mogą zarobić maksymalnie sześciokrotność przeciętnego wynagrodzenia.
Ustawa już raz była zaskarżana do Trybunału Konstytucyjnego – bez skutku.
Częściową liberalizację – podwyższenie limitów wynagrodzenia i zróżnicowanie ich w zależności od wielkości firm – przewidywał projekt jej nowelizacji autorstwa PiS, jednak przepadł w pierwszym czytaniu w Sejmie. Paradoksalnie – jak podkreślają przedsiębiorcy – głosami przedstawicieli PO uchodzącej za najbardziej prorynkową partię w parlamencie.
Gabinet Donalda Tuska oczywiście zapowiadał zmianę absurdalnych przepisów. Sprawy jednak nie dokończono. Czy Platforma – nie bacząc na potencjalne ryzyko weta prezydenta – zdobędzie się w końcu na odwagę i wróci do liberalnych korzeni oraz do wartości, które głosiła w kampanii wyborczej?
Biznes oczekuje reform i zniesienia absurdów w gospodarce. Zresztą kominówka jest nie tylko absurdalna, ale też wyjątkowo szkodliwa. Doprowadza bowiem do tego, że albo za marne pieniądze zatrudnia się marnych fachowców, albo zmusza firmy pragnące zatrudnić wykwalifikowanych menedżerów do zagwarantowania im fikcyjnych dodatkowych dochodów. Takich jak wynagrodzenia za zasiadanie w radach nadzorczych, za udział w płatnych seminariach, za pisanie opinii czy wniosków racjonalizatorskich.
Analiza przepisów obowiązujących w innych krajach potwierdza tezę, że jest to rozwiązanie archaiczne, za którego utrzymywaniem przemawia wyłącznie populizm. Jeśli nawet chcemy utrzymać pewne limity wynagrodzeń, lepiej wprowadzić stosowne zapisy do statutów państwowych spółek czy regulaminów wynagrodzeń, za pomocą których można reagować bardziej elastycznie na sytuację na rynku.
Obecnie w restrykcjach wobec państwowych menedżerów bijemy na głowę nawet Rumunię i Bułgarię. Polska ustawa kominowa to kuriozum na skalę europejską.









Ilekroć spotykam się z pojęciem Ustawa Kominowa, tylekroć rozumiem, że gospodarka wolnorynkowa w Polsce to mit.
Teoretycznym celem Ustawy Kominowej jest ograniczenie zarobków osób zarządzających i zasiadających w radach nadzorczych spółek z udziałem Skarbu Państwa.
W praktyce sytuacja wytworzona przez Ustawę Kominową powoduje, że: wysokiej klasy specjaliści, nie mają wystarczających motywacji finansowych, dzięki którym praca w spółce z udziałem Skarbu Państwa była by dla nich opłacalna, a osoby zarządzające lub nadzorujące działalność tego typu firm (niekiedy z wielomiliardowymi obrotami), są zmuszone przez złe prawo do szukania innych źródeł dochodów.
Sytuacja wytworzona przez zapisy Ustawy Kominowej powoduje, że jakość zarządzania i wyniki finansowe osiągane w spółkach z udziałem Skarbu Państwa są często adekwatne do zarobków ograniczanych w Ustawie Kominowej.
Co więcej? Ograniczenia nakładane przez Ustawę są przyczyną powstawania licznych patologii (np. znany i wielokrotnie przytaczany w odniesieniu do firm tzw. kominówek, jest przykład wyodrębniania ze struktur spółek z udziałem Skarbu Państwa nowych podmiotów gospodarczych, których rzeczywistym celem jest wyłączne dostarczanie dochodów dla osób zasiadających w ich zarządach lub/i radach nadzorczych).
Tajemnicą Poliszynela jest fakt, że bardzo często miejsca w zarządach i radach nadzorczych spółek z udziałem Skarbu Państwa lub firm wyodrębnionych z nich są często traktowane, jako bardzo lukratywny łup polityczny.
I być może to jest główny powód istnienia tego kuriozum prawno – ekonomicznego.
Więcej tekstów na: http://piotrbernacki.blog.onet.pl
@autor
„Czy Platforma – nie bacząc na potencjalne ryzyko weta prezydenta – zdobędzie się w końcu na odwagę i wróci do liberalnych korzeni oraz do wartości, które głosiła w kampanii wyborczej?”
Korzenie Platformy wcale nie są w rzeczywistości liberalne. Chciałbym napisać „socjalistyczne”, lecz jeszcze bardziej pasują określenia „przegniłe” lub „podejrzane”
Skąd wiem jakie korzenie ma PO?
Poznałem po owocach, jakie rodzi ta roślinka.
Dlaczego niekt do tej pory nie wpadł na pomysł aby wynagrodzenia prezesów zależały od wyników finansowych firmy? To chyba najprostszy sposób i stosowany i najbardziej skuteczny.
Zapomniał Pan napisać, że świat się z nas śmieje!
Jednym z liberalnych dogmatów jest to, że w Polsce zarobki są niskie z powodu niskiej wydajności pracy. To oczywista brednia wynikła z faktu, że na studiach ekonomicznych kurs statystyki i informatyki nie jest poprzedzony testem na inteligencję.
Ta statystyczna kategoria „wydajność pracy” w większym stopniu zależy od tego jak ta praca jest zorganizowana, niż od zaangażowania i pracowitości wykonawców. Jeśli już się nią posługiwać – to należałoby raczej użyć jej do ograniczenia zarobków menadżerów.
Wszystkie zakończone powodzeniem reformy gospodarcze w powojennej Europie wiązały się z niwelowaniem różnic społecznych. A u nas? Zdecydowana większość społeczeństwa nie ma żadnych oszczędności bo nie stać ich na to. I jeszcze te kpiny o koniecznosci odkładania na emeryturę… Jakoś przy tym nikt nie powie, że świat się z nas śmieje.
Niedawno dostałem od kolegi:
„Kto umie ten robi
kto nie umie – ten uczy
kto nie umie uczyć – ten zarządza”.
Żeby we współczesnej Polsce pensje rzędu 20 tysięcy miesięcznie nazwać „marnymi pieniędzmi” trzeba nie mieć wstydu. To kolejny przyklad na oderwanie dziennikarzy Rzeczpospolitej od polskiej rzeczywistosci, czekamy tylko na kolejną porcję morałów dla motłochu który żyje za 2 tysiące miesięcznie.
Czy pan wie, że ci „zdolni i dobrze opłacani” w Europie mendżerowie otrzymali tytułem wynagrodzenia i premii ok. biliona euro a drugie tyle „przehuśtali” (rozkradli)bez żadnego pożytku ? Czy opel albo volvo ma kłopoty dlatego że ludzie nie chcą kupować samochodów ? czy pan naprawdę nie wie ilu jest takich w Europie szpecy jak wieczerzak i jamroży ? Z czego miała by wynikać teza, że przyzwoity i zdolny człowiek nie chce pracować za 20 tyś z/m-c. ?
Sześć średnich krajowych to MARNE pieniądze? Ile Pan zarabia, że tak beztrosko to pisze? Jakaż w tym pogarda dla tych milionów, które ciężko tyrają od świtu do nocy za najniższą albo średnią? W tym wielu ludzi po studiach, którzy mogliby być „menedżerami” – a nie są tylko dlatego, że nie mają znajomego posła, ministra, burmistrza albo wujka z fabryką w rodzinie? Czy Pan myśli, że nie znaleźliby się kandydaci na szefów za dwie albo trzy „średnie”? Skąd się wzięła „konieczność dziejowa”, żeby „manadżment” zarabiał 1000 razy tyle co ich pracownik? Na Zachodzie nikomu to nie przeszkadza, bo tam „robol” zarabia godziwie – w przeliczeniu na nasze jakieś 6-8 tys. zł. A tu chcą mieć zachodnie pensje przy wschodnich zarobkach podwładnych. To na pewno jest w porządku?????????
Pewnie zgodziłbym się z Panem, gdyby nie fakt, że na eksponowanych stanowiskach w spółkach skarbu państwa zasidają nie fachowcy, a ludzie z politycznego klucza. Uwolnijmy zatem płace, ale równoczescie zobligujmy publiczne spółki do przeprowadzania otwartch konkursów na kierownicze stanowiska. Obawiam się jednak, że nawet wtedy nie unikniemy patologii (czemu zapobiegać miała właśnie ustawa rządu Buzka). Tak naprawdę jedynym rozwiązaniem problemu jest prywatyzacja tych firm.
Kominówka powinna wynosić nie 6 krotną pensje średnią, ale minimalną, czyli około 6 tys zł na rękę. Powinna obowiązywać wszystkich od prezydenta Kaczyńskiego po Bieleckiego w banku.
Biedny kraj, to niskie płace maksymalne, starajcie się żeby płaca minimalna urosła do 1500 euro jak w Luksemburgu, to będziecie złodzieje mieli po 9000 euro maks.
Za przekroczenie limitu kominówki – 80% podatku i kary dla pracodawcy, firmy dotkliwe. Rzepa lansując tak skrajne liberalne poglądy nie różni się niczym o Gazety Wyborczej i Najwyższego Czasu, organu Libertas, bo jej redaktor przecież z ich list startował do wyborów zdradzając „swój” UPR.
W Polsce żyje się biednym gorzej niż pod rozbiorami w XIX wieku, bo wtedy wszystko było TANIE. Wróć na ziemię dziennikarzu i pokaż co masz w garażu. Ile teraz BCC, Lewiatan itd płacą za sponsorowane teksty? Czy redaktor naczelny Rzepy też ma libertariańskie poglądy korporacyjne?
Tak nie zyskacie nowych czytelników, a stracicie starych.
ARTYKUŁ archaiczny, szkodliwy, populistyczny.
@auror pisze : „PO uchodzącej za najbardziej prorynkową partię w parlamencie.” —————
Najbardziej populistyczną powinno być.
@autor pyta: —- Czy Platforma zdobędzie się w końcu na odwagę i wróci do liberalnych korzeni oraz do wartości, które głosiła w kampanii wyborczej? —–
Pyta się pan redaktor o 10 obiecanek czy o cuda mniemane?
@Autor pisze; —– „Biznes oczekuje reform i zniesienia absurdów w gospodarce.” ——
A jedno przyjazne okienko Palikota nie wystarcza
@ Autor podsumowuje: — „Polska ustawa kominowa to kuriozum na skalę europejską.” —
A polski rząd to nieroby, kuriozum na skale światową
Najlepsi z najlepszych ! Nasi Menadżerowie ! Z naszego nadania z naszej Rodziny ! Z naszej Partii! W Londonie i NY już czekają na tych super menażerow. Dlaczego tylko 6 średnich ??? Dać im 60 !!!! TACY fachowcy zasługują na o wiele więcej. Za ich wiedzę, poświęcenie i Pracę dla Ojczyzny. ps. idę z wściekłości walnąć łbem w mór…
Jeśli coś jest kuriozum w skali europejskiej to pensje nauczycieli!!!
To nie ustawa kominowa, ale same kominy płacowe są absurdem. Po co płacić pracownikom najemnym dużo więcej, niż są w stanie skonsumować, nawet przy najbardziej wybujałych potrzebach konsumpcyjnych?
Niestety po raz kolejny nie mogę się z panem zgodzić. To Pan w tym artykule pisze populistyczne dyrdymały. Jeśli Skarb Państwa ma ponad 50% udziału tzn. że firma po prostu należy do Państwa i dzieli się zyskiem z mniejszościowymi inwestorami. Jeśli firma w praktyce jest państwowa, to znaczy że na jej wynik finansowy prezes ma niewielki wpływ, jest raczej zarządzcą jej majątku niż managerem. Niech sobie prezes powoła własną spółkę i wtedy będzie zarabiał ile ichce! I TO JEST ZDROWE! A nie wyciąganie kasy z established business!
Niech Pan sobie zada trud i poczyta co w tej chwili dzieje się we Francji lub w UK. Jaka fala krytyki spada na prezesów półpaństwowych molochów którzy bez względu na wynik firmy, lub kryzys zarabiają miliony, nie mając faktycznego wpływu na sprzedaż firmy.
Lobboje Pan za starym, chorym układme łatwych pensyjek. Kiedyś ktoś powiedział, że przez kominówki najlepsi menagerowie oddejdą do sektora prywatnego. I O TO CHODZI! Niech tam pokażą co potrafią, a nie przychodzą na gotowe i wyciągają tylko kaskę.
Skarb Państwa to my, nie chcemy obibokom z klucza partyjnego placić
więcej niż 10000 zł miesięcznie , takiego „fachowca” nie zatrudniłbym
w moim sklepie, już trochę takich w moim zyciu poznałem.
@Michal Olszewski
Alez oczywiscie, ze ktos na to wpadl. Enron swietnym przykladem. Jest takich przykladow wiecej, gdzie wyniki byly ale krotkoterminowe.
@Kuba Kurasz
Bawi mnie przekonanie iz nie wiadomo jak wielki fachowiec za setki tysiecy zlotych miesiecznie jest potrzebny do zarzadzania panstwowa firma. Ponad 18tys brutto miesiecznie to nie jest jakies nic. Na pewnym poziomie wydatki przestaja byc racjonalne i doplacajac wiecej wcale nie uzyskujemy lepszego produktu. Produkt pod tytulem genialny menadzer na polskim rynku zwyczajnie nie istnieje. Na swiatowym rynku pewnej kategorii menadzerowie sa kosztowni ze wzgledu na kontakty biznesowe, ktore przynosza, nie ze wzgledu na wiedze. Menadzerowie panstwowych firm sa podkupywani rowniez w tym celu zeby ewentualnie przyniesc jakies zlecenia z tej panstwowej firmy.
Ciekawe jak taki członek zarządu zarabiający około 20 tys. zł, miesięcznie może spojrzeć w oczy swoim byłym nauczycielom, którzy muszą się zadowolić pensją rzędu 2 tys. zł.
Uważam artykuł za demagogię typową dla dorobkiewiczów w tym niektórych dziennikarzy.
Niech taki wybitny specjalista spróbuje popracować w szkole, a wtedy zobaczy jakie to łatwe.
Kropka
Kiedy czytam takie teksty to nie wiem czy się śmiać czy płakać. W Polsce szanowny Panie stanowiska obsadzane są nie poprzez awans wynikający z kwalifikacji, doświadczenia i o dziwo wcale nie wynikający z kwalifikacji formalnych. Bo kto dostawał synekury w KGHM ??? Orlenie ??? czy nawet w dużych firmach niby prywatnych. My tu mamy 3-świat !!!. A który to „słynny” polski „menago” dostał lukratywną prozycję pracy na wolnym rynku gdy przestał byc prezesem ???. Powiem więcej większośc polskich tzw menagerów w Spółkach z udziałem skarbu państwa nie zasługuje nawet na te płące jakie dostaje !!! . Zresztą wolna droga !!! niech idą do prywatnych firm już widzę jak ich „kupują” bo u nas jak już: to kupuje się układy i znajomości tego delikwenta ale rzadko kiedy kwalifikacje.
@życzliwy:
„czekamy tylko na kolejną porcję morałów dla motłochu który żyje za 2 tysiące miesięcznie”
To chyba w Warszawie.
Podwiozłem ostatnio człowieka, któremu uciekł autobus. Jechał do jakiejś roboty, którą mu szef zlecił po fajrancie. Był bardzo zadowolony, bo dzięki takim fuchom to i 50 zł dziennie potrafił zarobić!
Wiem, wiem. To robole bez wykształcenia. Co innego „młodzi zdolni i wykształceni z wielkich miast”. Ich dniówka z pewnością jest warta więcej niż półtora roku pracy „robola” ….
Artykuł jest kłamliwy , bo kominówki w czystej postaci funkcjonują w Szwecji a podejrzewam , że i w innych krajach skandynawskich
Już po raz trzeci w ciągu tego roku dokonuję wpisu na temat ustawy kominowej. To zaczyna być nudne. Przypomina walenie głową o mur. Wynik z góry znany.
Ale zacznijmy od początku. W naszym znakomitym Ministerstwie Skarbu jest 5 (pięć !) departamentów nadzoru właścicielskiego. Co robią te departamenty ? Odpowiedź – ręcznie zarządzają owymi 466 spółkami z większościowym udziałem Skarbu Państwa. Jeśli zarząd takiej spółki chce dokonać transakcji za kwotę przekraczającą pewien limit (co roku niższy), to musi pisać podanie do MS o wyrażenie zgody. Do tego podania musi dołączyć kupę dokumentów, a wśród nich kosztowne ekspertyzy ekonomiczno-prawne. Urzędnik w Ministerstwie nie jest głupi, i – jak każdy urzędnik – dba o zapełnienie segregatorów różnymi tzw. „dupokryjkami” (nazwa funkcjonująca w MS), ergo żąda dodatkowych ekspertyz, aby mieć podkładkę pod swoją decyzję o zgodzie (braku zgody). Po kilku miesiącach wydaje decyzję, która i tak już nie ma sensu, bo interes do zrobienia był od ręki, no może z kilkudniową zwłoką, ale po czterech miesiącach niedoszły kontrahent zdołał już zapomnieć o całej sprawie. Znam dziesiątki przykładów utraty przez Skarb Państwa milionów złotych, na skutek tego, że jakaś transakcja nie mogła dojść do skutku w trybie natychmiastowym.
No to teraz pytanie – po co nam tu wysoko wynagradzany menadżer ? Nawet Bill Gates w takiej sytuacji miałby związane ręce i jego kwalifikacje biznesowe nie miałyby żadnego przełożenia na wyniki kierowanej przez niego spółki Skarbu Państwa. No to po co zatrudniać Billa Gates’a i płacić mu miliony dolarów, gdy – przy takich uwarunkowaniach – wystarczy absolwent gimnazjum (sympatyk aktualnie rządzącej partii)?!
Tak zwana kominówka nie jest przyczyną zła – jest efektem wtórnym kretyńskiego systemu zarządzania. Skoro zarząd spółki z większościowym udziałem Skarbu Państwa, jest ubezwłasnowolnionym wykonawcą poleceń z ul.Kruczej w Warszawie, to inne rozwiązanie nie ma sensu. W tym stanie rzeczy stanowiska w zarządach i radach takich spółek są obsadzane przez kolesiów aktualnie rządzącej „siły politycznej”, a „kominówka” stwarzając próg zarobków dla tej sitwy, ma moralne uzasadnienie. Powoduje bowiem, że z kieszeni podatnika, osoby nie mające na nic wpływu, nie dostają apanaży w nieuzasadnionej wysokości. Absurdem jest tu nie kominówka, a ręczne sterowanie wszystkim z ulicy Kruczej. Tu jest źródło nonsensu.
Jak widać z powyższego także propozycja powiązania wynagrodzeń w „naczalstwie” spólki j/w. z jej efektami, też nie ma sensu, bo owo naczalstwo nie zarządza, a jedynie administruje i od niego nic nie zależy.
Jakie jest wyjście z tej sytuacji ? Naklejanie na raka plastra, czy nawet stosowanie bandaża – nie ma sensu. Jedyne wyjście to:
1/ wyzbycie się spółek, których posiadanie przez Skarb Państwa nie ma sensu ekonomicznego,
2/ oddanie spółek strategicznych (np. HGHM) w zarząd wyspecjalizowanym funduszom powierniczym (jak to ma miejsce w cywilizowanym świecie „nie post-komunistycznym”),
3/ likwidacja pięciu departamentów w Ministerstwie Skarbu i zwolnienie z tegoż przeszło tysiąca ludzi, z pozostawieniem w tymże Ministerstwie referatu dokonującego bieżących analiz wyników pracy funduszy powierniczych. W efekcie oznacza to likwidację tego Ministerstwa w dającej się przewidzieć perspektywie (bo referat j/w można umieścić gdziekolwiek, np. w MF).
No i pytanie – czy propozycja takiego rozwiązania może wyjść z Ministerstwa Skarbu ? Ha, ha, ha ! A jest to jedyne miejsce z którego praktycznie może wyjść. O wszystko podejrzewam urzędników MS i Ministra Grada, ale nie o samobójcze ciągotki do piłowania solidnego i wygodnego konarzyska, na którym bezpiecznie siedzą !
Zamiast pisać ” kuriozum” można przecież napisać, że jesteśmy w czołówce światowej, jak podobnie w wielu innych dziedzinach. To przecież lepiej brzmi, „ku pokrzepieniu serc”.
Już aktualnie zarobki Kierownictwa Zakładów są zdecydowanie za wysokie a nawet nie moralnie wysokie w stosunku do załóg.
Zresztą upadek wielu Zakładów to wina ich Dyrekcji.
Gdyby Stocznie FSO Bumar Cegielski Kopalnie etc. były zarządzane
z głowa to nie byłoby problemów bezrobocia i upadku Zakładów.
Rząd mimo , iż jest fatalny nie jest winny za wszystko.
Olbrzymia wina leży po stronie tych ” kominowców ” – jak ktoś ma za duże dochody to chodzi za swoim a nie za Zakładem za który odpowiada.
Te zdania pisane przez redagujacego blog :
NAWET Rumunia i Bulgaria…itd bla bla.
Jest to jeszcze jeden przyklad naszego wywyzszania sie.
Radze mieszkajacym miedzy Odra a Bugiem o wiele wiecej pokory.
Zacznijmy od siebie Panie Redaktorze !!
PS:
W czym Panie redaktorze jest Rumunia i Bulgaria gorsza od nas,
- w korupcji ?
- dynamice rozwoju ?
- wyksztalceniu ?
- no w czym ??? jestem bardzo ciekaw odpowiedzi…
@Florentyna
Dobry tekst. Gdyby ograniczyć ilość państwowych spółek do ok.50-ciu i zlikwidować Ministerstwo Skarbu to pracę straciłoby sporo kolesiów rządzącej partii. Policzmy:
466-46= 420 spółek x 3 dyrektorów (menagerów) z nadania MS= 1260 osób,
420 spółek x 3 osoby w radach nadzorczych z nadania MS to następne 1260 osób,
i 900 osób do zwolnienia z MS w wyniku wyprzedaży 420 spółek.
Razem: 1260+1260+900= 3420 osób, w przybliżeniu 3500 osób. Do tego doliczyłbym ok.500 osób z różnych organów państwowych, które mają jakieś powiązania z tymi 420 firmami.
Mówimy zatem o ok.4000 osób przy średniej płacy miesięcznej 10000 zł. To daje sumę 40 mln zł/miesiąc a na rok ok.0,5 mld złotych.
Pani pomysł daje wymierne oszczędności pieniędzy państwowych ale za to nie ma 3500 etatów do obsadzenia przez kolesiów rządzącej partii. W obecnej koalicji rządzącej Polską ten numer nie przejdzie.
artykul faktycznie bijacy piane. tekst zas pani Florentyny przekonuje
tak na marginesie – powinnismy sie przyzwyczajac do obsadzania ‘swoimi’ politycznych stanowisk bo to ma sens – w koncu gdzies w powiecie, gminie czy wojewodztwie realizuje sie polityke rzadu (o ile tak istnieje). Reszta, czesc biznesowa faktycznie powinna byc poza polityka i dlatego powodu do istnienia ustawy kominowej nie powinno byc, po prostu
pzdrw
Nie doczytałem nawet artykułu. Jestem liberałem coraz bardziej zatwardziałym . Za domaganie się wyższego wynagrodzenia niż sześciokrotne wynagrodzenie szeregowego pracownika wyrzuciłbym z pracy najlepszego menedżera i wpisał na listę oszustów z wilczym biletem do końca życia. Przez dwadzieścia lat swojej aktywności jako pracownik nie spotkałem dobrego szefa lub właściciela prowadzącego dobrze małą lub średnią firmę ,który zarabiałby o tyle lepiej w stosunku do utrzymujących go pracowników.
Spotkałem za to całą masę kurdupli, którzy okradali jeszcze bezwzględnie firmę która ponosiła straty. Zeznania podatkowe i roczne sprawozdania firm są na Zachodzie ogólnie dostępne można więc łatwo ustalić relacje jakie zachodzą między dochodami
spółek a uposażeniem menedżerów.
Zgadzam się z autorem …. wszelkie firmy państwowe mają marną przyszłosc jeżeli kominówki nie zostaną zmienione …
@Florentyna:
Dziękuję za rzeczowy i ważny komentarz.
Natomiast do Pana Redaktora mam proste pytanie: dlaczego tego wszystkiego można się dowiedzieć tylko z anonimowych komentarzy?
To zresztą nie jest jedyne istotne dla funkcjonowaniu władzy zagadnienie, którego dziennikarze nie poruszają. Im pozostaje tylko powtarzane jak mantra (zaleznie od opcji, humoru, a może „zapotrzebowania”): „sprzedać” albo „zlikwidować kominówki”.
Nie bardzo rozumiem sensu zwracania się z takim komentarzem do ciemnego ludu, którego jestem reprezentantem a który nie ma wpływu na nic.
W pałacu prezydenckim urzęduje społeczny doradca prezydenta – pan Ryszard Bugaj.
Mówi zawsze głosem miękkim, ściszonym, pięknie modulowanym i tym głosem przypomina, że potrzeby chłopa małorolnego, szwaczki z zakładów dziewiarskich oraz prezesa „Orlenu” sa takie, same stąd i zarobki powinny być podobne.
Pracownik PAN, doradca prezydenta – doktor Bugaj jest zasłużonym człowiekiem opozycji ale praca w konspiracji położyła się cieniem na jego obecny sposób rozumowania stąd regularnie powtarza hasło bolszewickie „równość i braterstwo”. Braterstwo teraz tłumaczy się jako – solidarność.
Stąd panie redaktorze chcąc nagradzać tych, którzy zdaniem pana zasługują na to niech pan nie zapomina o „odrzuconych”.
Bo wie pan jest pojęcie elitaryzm i egalitaryzm a wiadomo, że to pierwsze prowadzi do oligarchów, układów, niezadowolenia pielegniarek i stoczniowców czyli do anarchii.
Proszę sobie przeczytać, co zrobił Obama w sprawie niezasłużenie wysokich zarobków bankowych menedżerów, winnych kryzysu i miliardowych strat. Nie bał się wcale, że liberałowie go wyśmieją. Gdzieś musi być granica przyzwoitości w zarobkach, które często nijak się mają do umiejętności czy wkładu pracy „kominowca”. Chciałbym jeszcze podkreślić, że rząd USA trudno byłoby oskarżać o niedemokratzyczne dążenia, niechęć dla wolnorynkowej gospodarki itd. Nie wszystko, na szczęście, najlepiej steruje żądza zysku… Pozdrawiam
Tyko sondy czy słupek rośnie czy spada . Rząd nie zamówił szczepionek przeciw grypie AH1N1 dzwoniłem do wszystkich aptek w moim mieście i powiedziano że nie ma i nic nie wiedzą . Chce sie zaszczepić i nie mogę winny jest rząd z tuskiem na czele . Gdy zachoruję wyjdę na drogę sądową przeciw tuskowi .
Jednym słowem – przepaść płacowa. Warszawa – płacowa enklawa.
Syty głodnego nie zrozumie.
Znowu red. Kurasz szuka wiedzy wsrod czytelnikow blogerow.
Amerykanie, przodujacy w swiecie kapitalstycznym, juz dawno stwierdzili, ze prezes zarabiajacy 30 mln dolarow NIE JEST cztery razy gorszy od prezesa zarabiajacego 120 mln dolarow. ( wiec ten drozszy NIE JEST cztery razy lepszy !)
Caly ten lament, ze przez „kominowke” fachowcy nie chca przyjsc to bzdura. Przerabialismy juz to w latach 90-tych.
Do firm panstwowych garneli sie nieudacznicy, kolesie, mafie i tego rodzaju hołota i pompowali swoje pensje do niebotycznych rozmiarow – a polskie firmy upadaly az wreszcie dziennikarze typu red. Kurasz utarli haslo – „zle bo polskie”.
Nie trzeba nam golodupcow w polskich firmach , dla ktorych 18 tysiecy zlotych to za malo !
Jak sa tacy dobrzy to niech ida do prywatnych firm, choc watpie aby ktos ta holote chcial zatrudnic i zaplacic 1 (jeden) zloty.
Jakkolwiek w większości przypadków nie podzielam poglądów politycznych redaktora Ziemkiewicza to odnośnie jego określenia świadomości politycznej – wyborców PiS – jesteśmy zgodni.
Według niego są to „pobożni komuniści” i to określenie znajduje potwierdzenie nawet w większości bieżących wpisów.
„Urawniłowka” i rozbudowana, poza granice zdrowego rozsądku, opieka socjalna to marzenia wyznawców wspomnianej partii.
Gdybym był oligarchą, powiedziałbym tym „odrzuconym”: skoro zabrakło wam wykształcenia, charakteru, pracowistości czy czegoś innego wskutek czego cierpicie niedostatki – idźcie do diabła i spuściłbym psy, rasy owczarki alzackie, w kierunku niezadowolonych.
Takie artykuly, stymuluja myslenie o wielkich zaletach komunizmu.
Nie mam nic przeciwko, idiotycznie przesadzonych dochodach CEO w firmach posiadanych przez inwestorow gieldy. Kazdy przeciez ma swiete prawo, do rzucania swoich pieniedzy na wiatr.
Wyplacanie jednak, niebosieznych plac menazerom\, ktorzy w gruncie rzeczy nadwyrezaja kieszen podatnika, to glupota i niepowetowane straty.
Mowienie o tym, ze niektorzy sa tego warci…warci plac, sto, czy dwiescie razy przecietnej, to apel ukazujacy zezwierzecenie spoleczenstwa.
Pan redaktor, nieumyslnie popiera powrot Leninow i Stalinow.
Wyłącznie powinien być procent (ustalony) od dochodów firmy, a w przypadku strat prezes powinien płacić, a nie powinno się płacić prezesowi. To zaraz by uzdrowiło system i zakończyło by się parcie na kasę od podatników.
AMENt
Zgadzam się ze sceptykiem. Od wyników firmy powinny być uzależnione zarobki prezesów. I tak wiadomo, że siedzą w nich partyjni kolesie, więc niech się choć wykażą!W ten sposób zmniejszyłoby się „parcie” na spółki „fachowców”
CIekaw jestem czy Autor naprawdę wierzy w to, co pisze, czy tylko powtarza zasłyszane bzdury? Naprawdę sądzi, że za circa 20 tys zł miesięcznie kandydowaliby na stanowiska w zarządzie tylko nieudacznicy? MOże zróbmy konkurs i sprawdźmy ilu kandydatów się zgłosi> Jakie mają wykształcenie? Jakie pomysły?
A teksty o urawniłówce w komentarzach niektórych forumowiczów to czysta demagogia. Niech ten as złoży firmę i będzie mógł trzaskać nawet mioion miesięcznie. Na pewno potrafi, Wtedy nic mnie to nie będzie obchodziło
Panie redaktorze;
Elementarne zasady uczciwosci wymagaja, aby spolka z udzialem panstwa podlegala nieco innym zasadom niz spolka prywatna.
Prywatna spolka ma swoj prywatny kapital i po oplaceniu podatkow (ustalonych w danym panstwie) moze robic ze swoimi pieniedzmi co chce, np. zaplacic pracownikom po 1,000 PLN a kierownikowi 100,000 PLN. Jest to sprawa zarzadu i jego oceny.
Jesli chodzi zas o spolke z udzialem panstwowym to sprawa nie jest latwa. Niech pan powie najpierw co to jest udzial panstwowy?
Czy PANSTWO jest jakas prywatna blizej niesprecyzowana instytucja? Kto i w czyim imieniu funkcjonuje jako „PANSTWO”?
Moze mi pan odpowie?
Jesli rozumiemy „Panstwo” jako umowe o charakterze spolecznym majaca na celu ochrone interesow przynaleznych don obywateli to oczywistym jest obrona interesow Panstwa (czyt. obywateli) w pierwszym rzedzie, zysk czy wynagrodzenia pracownikow panstwowych sa wtorne.
A co do zatrudniania „nieudacznikow” i tym podobne sugestie, to chyba na prawde pan nigdy nie pracowal nigdzie poza gazeta.
Czy mysli pan ze jest na prawde relacja liniowa miedzy wyplacanymi pensjami/premiami/innymi „obrywami” a wkladem w rozwoj firmy?
Niech pan nie zartuje.
Widać jest kryzys skoro pojawiają się tak durne pomysły jw.
W bankach cieniutko, to podatnik ma dopłacić
żeby managerowi nie spadła stopa?
@gajowy bronek
„Gdybym był oligarchą, powiedziałbym tym “odrzuconym”: skoro zabrakło wam wykształcenia, charakteru, pracowistości czy czegoś innego wskutek czego cierpicie niedostatki – idźcie do diabła i spuściłbym psy”
Spokojnie, niech sie pan tak nie podnieca. Czlowiek nie zyje w izolacji i brak zrozumienia dla innych, jak pokazuje historia, bywa nieco klopotliwy – np. w takiej rewolucji francuskiej niejeden bogaty stracil glowe (doslownie), w innych rewolucjach czy buntach spolecznych „wyrownywanie krzywd” mialo bardziej lub mniej drastyczny przebieg.
Niech wiec pan sie tak nie ekscytuje checia „robienia kasy”. Do grobu pan jej nie wezmie.
Całe szczęście, że jest ta ustawa. 90% ludzi w zarządach spółek państwowych to aktywiści partyjni (obecnie PO) większość z nich nie ma bladego pojęcia o zarządzaniu. Ci ludzie nie powinni zarabiać natet minimum krajowego bo oni nie pracują. Oni rujnują te firmy!
@Grzegorz:
„Niech wiec pan sie tak nie ekscytuje checia “robienia kasy”. Do grobu pan jej nie wezmie.”
Nie wiadomo. A może „gajowy bronek” ma takie plany?
Bo inaczej trzeba by napisać, że plecie głupstwa, a to przecież najwyraźniej przedstawiciel „elyty”, więc głupstw pleść nie może.
Może ci świetni menagerowie z PO, PiS-u czy PSL-u wnerwią się i pójdą na Wal Street lub do londyńskiego City?
Oburzający felieton! Jest Pan zupełnie ślepy i głuchy na panującą w dzisiejszej Polsce niesprawiedliwość. Jak można lansować w ubogim kraju tezę, że rzekomym geniuszom od organizacji i zarządzania należą się niczym nie ograniczone krocie? Pochwala Pan nienasyconą pazerność często nieuczciwych i najbardziej egoistycznych jednostek. A gdzie sumienie, solidarność i przyzwoitość. Jest w tym kraju wiele zasłużonych osób, skazanych na jałmużnę, po to tylko, aby nieliczni, jakoby niezastąpieni, mogli żyć ponad wszelki stan! Daleko Panu i do solidarności i do sprawiedliwości – i do miłosierdzia, o których to przymiotach tak mądrze uczył JP II! Tu nie ma znaczenia ani prawica ani lewica, ani żadna partia. Po prostu powinna decydować nieskłamana, boża ludzkość! W pełni solidaryzuję się z wypowiedziami Kropki i mgr. inż.!
Nigdzie, ani w Polsce ani na świecie nie jest pewne, że jeżeli menadżer zarabia więcej to jest lepszy. A już na 100% w polskiej pańśtwówce tak nie jest.
Ustawa kominowa ma tę zaletę, że stabilizuje zatrudnienie kadry menadżerskiej ponieważ jak się zastanowić to takie wynagrodzenie jakie zapewnia ustawa dla np. dyrektora to nie są jakieś niesamowicie ogrome pieniądze, więc nie jest to łasy kąsek dla polityków i ich pociotków. Ale nie można też napisać, że to nie jest godziwe wynagrodzenie.
Jurek Wawro Pisze:
Ma pan racje: piszac „dwa tysiace” celowo zawyzylem sume zeby mi nikt nie zarzucil demagogii – wiekszosc Polakow pracuje za mniejsze pieniadze.
No i niech pan wezmie zawsze poprawke na ironie, ale ostatnio wiekszosc tekstow rzepie na nic lepszego nie zasluguje, oprocz mazurka oczywiscie, ale on tez jest ironiczny.
Panie Redaktorze, proszę o rozpętanie prasowej kampanii na rzecz opracowania i wdrożenia MINIMUM SOCJALNEGO – na wzór niemieckiego, szwedzkiego etc.etc.
Od lat 80 tych temat blokowany przez kominkowe elity!
Jest jedyna droga wyjścia że społecznej nicości!!!
Opracujmy wreszcie ten koszyk polskiej, europejskiej egzystencji. Jako Komin priorytetowy.
)
Pozdrawiam