Co chce o nas wiedzieć Google

fot. AFP

fot. AFP

Internetowy gigant znów ma kłopoty z poszanowaniem prywatności użytkowników sieci. Tym razem wydało się, że samochody robiące zdjęcia używane później w tzw. Street View, podsłuchiwały też transmisje w sieciach bezprzewodowych.

Już sama idea fotografowania ulic — wszystkiego i wszystkich, co się na nich znajduje — w programie Street View (w Polsce nazywanym Widok Ulicy) budziła kontrowersje. Teraz okazuje się jednak, że samochody z aparatami fotograficznymi na dachach robiły znacznie więcej niż zdjęcia. Przejeżdżając obok domów rejestrowały również bezprzewodowe sieci Wi-Fi. Po co? Odpowiedź Google była logiczna: w ten sposób można precyzyjnie ustalić położenie użytkownika nowoczesnego telefonu komórkowego korzystającego z elektronicznych map. W gęstej zabudowie lub pod dachem sygnał GPS jest słabszy i trzeba oprzeć się na innej metodzie ustalania pozycji. Można to zrobić dzięki nadajnikom sieci komórkowej (jak to się robi wyjaśnili m.in. polscy prokuratorzy przy okazji afery gruntowej), ale można też na podstawie sygnałów sieci Wi-Fi.

Dlatego samochody Google oprócz fotografowania rejestrowały również nazwy sieci Wi-Fi, ich lokalizację i adresy urządzeń (tzw. adresy MAC identyfikujące każde urządzenie). Google nie robiło z tego faktu tajemnicy, choć też nie chwaliło się tym pomysłem. Nie chwaliło się na tyle, że Peter Schaar, niemiecki komisarz federalny ds. ochrony danych (BfDI) dopiero pod koniec kwietnia odkrył, co rzeczywiście rejestruje internetowy gigant. Chyba mu się to nie spodobało, skoro przyznał, że nie miał pojęcia o tych planach gdy wydawał pozwolenie na robienie zdjęć na potrzeby Street View. Schaar zapowiedział również, że firma ma skasować wszystkie „nielegalnie” zdobyte dane o sieciach Wi-Fi. Tak samo zaskoczony został jego odpowiednik w Wielkiej Brytanii.
Według prawnika Google Petera Fleischera żadnego problemu nie ma, bowiem te informacje: a) są ogólnie dostępne dla każdego, kto ma urządzenie z Wi-Fi, b) pozostaną w bazie danych firmy i nie będą udostępniane w sieci.

Ale na tym sprawa się nie skończyła. Niemieccy urzędnicy zmusili Google do przejrzenia, co naprawdę urządzenia firmy zarejestrowały. I wtedy wybuchła bomba. Okazało się, że zapisywano nie tylko adresy i nazwy, ale również — tu uwaga — treść przesyłaną przez użytkowników niezabezpieczonych sieci. Tak, właśnie — mogły to być listy e-mail, strony WWW, fragmenty zdjęć. Oczywiście, samochody się poruszały, a rejestracja nazw sieci wymaga ciągłej zmiany kanałów, więc o systematycznym podsłuchu nie może być mowy (przynajmniej do ogłoszenia następnej rewelacji tego rodzaju).

Jak to się stało? Podobno w 2006 roku jeden z programistów napisał fragment kodu, który przechwytywał transmisję z otwartych sieci Wi-Fi (ciekawe, po co?). Pracownicy programu Street View nieświadomie wykorzystali ten fragment, w efekcie rejestrując mnóstwo „niepotrzebnych” danych (czyli — przez tyle lat nie spostrzegli, co rzeczywiście robią?). Oczywiście, gdy sprawa się wydała, pracownicy Google przeprosili. „Zespół inżynierów w Google ciężko pracuje by zasłużyć na wasze zaufanie — i wiemy, że strasznie zawiedliśmy” — czytam na ich blogu. „Jest nam bardzo przykro z powodu tego błędu i jesteśmy zdeterminowani aby wyciągnąć z tej pomyłki wnioski”. Na razie zrezygnowano całkowicie z rejestrowania sieci Wi-Fi z samochodów Street View.

Niestety, nie udało mi się dziś skontaktować z rzeczniczką Google Polska i wyjaśnić, czy w podobny sposób firma postępuje również w naszym kraju. (Nowe informacje na ten temat niżej)

Jaki wniosek płynie z tej lekcji dla nas? Zabezpieczyć swoją sieć bezprzewodową najlepiej jak to tylko możliwe (wszystkie informacje jak się do tego zabrać łatwo znaleźć w Internecie). I pamiętać, że w sieci pełnej prywatności nie ma.

AKTUALIZACJA 19.05.2010
Udało mi się uzyskać informacje z polskiego Google dotyczące zbierania danych w naszym kraju. Jak powiedziała Marta Jóźwiak, rzeczniczka firmy, w lecie ubiegłego roku w Warszawie i Krakowie jeździły samochody zbierające dane. Były to te same auta — i tak samo wyposażone — co w w innych krajach Europy. Oprócz robienia zdjęć zbierały zatem również dane o Wi-Fi i fragmenty transmisji w prywatnych niezabezpieczonych sieciach.

Marta Jóźwiak skierowała mnie również na oficjalny blog Google omawiający sprawę kasowania zebranych w ten sposób danych. „W podobny sposób zwróciliśmy się do odpowiednich instytucji we wszystkich krajach, których sprawa dotyczy, w tym w Polsce (GIODO), aby ustalić, jak szybko i bezpiecznie możemy te dane usunąć. Na razie nie ma szczegółów, jak to będzie wyglądało w Polsce” — napisała rzeczniczka Google.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(22) Komentarzy do “Co chce o nas wiedzieć Google”

    -
  1. VOICEPOP pisze:

    Rada dobra , lecz na krótką metę .
    Rzeczywistość jest znacznie bardziej brutalna .
    Oto większość koncernów ukrywa w swoich produktach chipy rf , w celu zbierania informacji dotyczących rynku .
    Producencki elektroniki użytkowej w produktach zaawansowanych , mogą
    zaimplementować dowolny mikroukład .
    Tv cyfrowa , wnosi kolejne możliwości .
    Przesył danych z wykorzystaniem sieci energetycznych , to się dzieje od kilku lat . Nadajnikiem może być żelazko .
    Jedynym bezpiecznym rozwiązaniem jest „Amiszowanie” .

    Dobre 0

  2. Stanisław pisze:

    Według PIS i Rydzyka Google to robota KGB.Tak sobie myślę czy Szatan też jest kagiebistą ?!

    Dobre 0

  3. MG pisze:

    @Stanisław
    A Wy jak zawsze czujni! Tak sobie myślę, że zasłużyliście już dziś na wypoczynek.

    Dobre 0

  4. Stawol pisze:

    Google to wywiadownia na globalną skalę i dlatego Chiny pogoniły tę firmę.

    Dobre 0

  5. stary rzemiecha pisze:

    To nie KGB lecz „New World Order”.
    Więcej o tym w Google…

    Dobre 0

  6. kot premiera k. pisze:

    Google wie o nas wszystko, szczególnie to kto czyta rp.pl a kto gazeta.pl i ile oraz jaki podstrony. Zabolało? ;)

    Dobre 0

  7. Lupus pisze:

    „Okazało się, że zapisywano nie tylko adresy i nazwy, ale również — tu uwaga — treść przesyłaną przez użytkowników niezabezpieczonych sieci.”

    To już nie ekshibicjonista jest winien, tylko ten, kto się na niego natknie?

    Jak się nie wie jak zabezpieczyć sieć bezprzewodową, to zawsze można to „wygooglać”.

    Swoją drogą dobrze wiedzieć, że sąsiedzi również borykają się z niekompetencją swoich polityków, którzy nie wiedzą, na co wydają pozwolenia.

    Dobre 0

  8. Bartek pisze:

    Niestety idziemy w stronę totalitaryzmu, tym razem liberalnego. Właściwie każdy ruch może być śledzony, przez np. tel. komórkowe. Nikt u nas nie wie przez kogo i na ile te dane są wykorzystywane. Społeczeństwo jest na to zjawisko mało uwrażliwione. Znamiennym jest fakt, że sprawą postępowania googla zajęto się w Niemczech, a nie w Polsce. Tu nie ma ludzi i zrozumienia dla zagrożeń tego rodzaju.

    Ostatnio przeszła przez sejm ustawa o tzw „przemocy w rodzinie” w brutalny sposób ograniczająca prawa rodziców. Teraz o każdej porze dnia i nocy, urzędnik państwowy może wtargnąć do mieszkania i bez nakazu sądowego odebrać dziecko. Jak to wygląda w praktyce można przeczytać w artykule: http://www.rp.pl/artykul/480850_Dyktatura_urzednikow_socjalnych.html

    Zbliża nas to do Korei Północnej. Tam rodzice nie mają właściwie żadnych praw nad dzieckiem. Ono tylko śpi w domu. Poza tym nawet w drodze do szkoły jest pod czujna „opieką” państwa.

    A tak swoją drogą to co by o LPR nie powiedzieć, staraliby się do czegoś takiego nie dopuścić. Czy PiS jeszcze istnieje???

    Dobre 0

  9. Mlodziezowka pisze:

    Stanisławie – schetynogodzina wypracowana, spocznij!

    ps. Stasiu, twoja obowiązkowość nie pozostanie bez nagrody. Już Grzesio, Miro i Zbychu coś wymyślą.

    Dobre 0

  10. Wojtek pisze:

    Polecam przyjrzeć się tez działania Facebook-a (facebook.com) – Open Graph Protocol, który umożliwia zbieranie danych przez Facebook ze wszystkich — implementujących Open Graph Protocol — portali, których użytkownik facebook-a używa. Zbieranie, zbieraniem ale później te dane są udostępniane każdemu dostawcy aplikacji. Również kontrowersyjna jest domyślne ustawienia prywatności w Facebook-u. Niewiele osób* zdaje sobie sprawę ze domyślnie wszystko jest publiczne.

    Jest to ciekawy temat bo najprawdopodobniej nasza-klasa.pl będzie podążała właśnie w tym kierunku.

    * http://www.elon.edu/e-web/predictions/futureweb2010/danah_boyd_www_keynote.xhtml?m=1

    Dobre 0

  11. Henryk pisze:

    Włosy stają dęba na głowie ! Orwell miał rację !! Ta cała nowoczesność obraca się przeciw nam !!!

    Dobre 0

  12. yanqui-uxo pisze:

    no i tak wszystko wpisujesz tam w te google i wiedzą, czym się zajmujesz, co cię teraz interesuje, na kogo będziesz głosował i jakie pornole lubisz…
    Zastanawiam się czy też np. zapisują hasła, które tam wklepujesz bo przecież możesz się pomylić i wpisać jakieś z innego serwisu niechcący i też już mają…

    Dobre 0

  13. XXxX pisze:

    System Google wymyslił młody absolwent szkoły KGB Sergey Brin pózniej dla niepoznaki studiujacy w USA. Google (Gaławny oticzeskij oprawnyj garatny logisticzeski e-system) umożliwia KGB śledzenie wszelkich informacji. Zgadzam się z tym co mapisał tutaj voicepop, że zaprojektowane wspólnie z firmą Intel żelazko z 364 bitowym procesorem dla niepoznaki napędzanym parą wodną potrafi odczytać markę gaci jakie nosi prezydent Obama. W obawie przed tym prezydent Obama chodzi bez gaci co jednak uchwyciły samochody Street View krażące po Waszyngtonie i sprawa się wydała. W związku z tym my w PISie przestaliśmy prasować oraz prać nasze gacie bo Putin mógłby się dowiedzieć co prezes jadł na obiad.

    Dobre 0

  14. le Goog pisze:

    System Google wymyslił młody absolwent szkoły KGB Sergey Brin pózniej dla niepoznaki studiujacy w USA. Google (Gaławny oticzeskij oprawnyj garatny logisticzeski e-system) umożliwia KGB śledzenie wszelkich informacji. Zgadzam się z tym co mapisał tutaj voicepop, że zaprojektowane wspólnie z firmą Intel żelazko z 364 bitowym procesorem dla niepoznaki napędzanym parą wodną potrafi odczytać markę gaci jakie nosi prezydent Obama. W obawie przed tym prezydent Obama chodzi bez gaci co jednak uchwyciły samochody Street View krażące po Waszyngtonie i sprawa się wydała. W związku z tym my przestaliśmy prasować oraz prać nasze gacie bo Putin mógłby się dowiedzieć co prezes jadł na obiad.

    Dobre 0

  15. - pisze:

    Dlatego najlepiej sobie w mieszkaniu zrobić sieć na kablu. Zdrowiej, szybciej i bezpieczniej. Jestem ciekaw za ile lat wyjdą badania że chorujemy na raka od tego całego śmiecia elektromagnetycznego typu komórki, WIFI, radia itd. Czy jest to obojętne? A czy mikrofale są obojętna dla kurczaka w kuchence mikrofalowej? Łatwo sobie odpowiedzieć obserwacją… Sieci może były testowane jako pojedyncze aparaty ale jak ma się kilkadziesiąt nadajników wokół siebie w bloku to nie może być zdrowo.

    Adresy MAC można klonować i zmieniać raz na jakiś czas – jak ktoś chce być anonimowy. W sumie operator i tak nas zidentyfikuje – zawsze. Telefon można wyłączyć. Wbrew pozorom takie zdalne podsłuchiwanie to pułapka dla śledzącego bo zdalne śledzenie ma tą wadę że można śledzącego wprowadzić dosyć prosto w błąd np. wysyłając włączoną komórkę przesyłką pocztową wokół globu :) Tak więc jest to jeszcze lepsze narzędzie do robienia dezinformacji niż śledzenia :)

    Dobre 0

  16. JerzyFan pisze:

    Swiat zawsze ten sam. Kiedyś mówiono, że maszynista nie wytrzyma wstrząsów na rozjazdach kolejowych, a sam przejazd parowej lokomotywy odbierze krowom mleko. Potępiano kobiety w bikini, rowerzystów, węszono niebezpeczeństwo w wycinaniu kołtuna. Teraz piekielne moce skupiły się na street-view. Zdrowy rozsądek podpowiada, że nie może być nic złego w tym, kiedy zamiast pojechać i zobaczyć jak wygląda wjazd do campingu nad Marną w Paryżu, zrobimy to u siebie w domu klikając w Google. W USA czy w Kanadzie nie mają w tym zakresie obaw, a kołtuny dawno tam już wycięli…

    Dobre 0

  17. koham.mihnika.copyright pisze:

    padlo pytanie – A czy mikrofale są obojętna dla kurczaka w kuchence mikrofalowej?

    odpowiedz krotka – mikrofale maja katastrofalny wplyw na kurczaka. Ze swiezego robi sie gotowany.
    Kto i po co to wy my slil?
    komu przeszkadzala patelnia?

    Dobre 0

  18. karbid pisze:

    Tak sobie myślę, nie reagujcie na Stanisława. Ten (…) na to nie zasługuje.

    Dobre 0

  19. B.C. pisze:

    XXxX
    le Goog

    skoordynujcie działania

    G. Sch.

    Dobre 0

  20. d-d pisze:

    Ciekawe z jakich źródeł korzystał autor, bo artykuł jest jakiś mocno jednostronny. Przypuszczam, że czytał tylko tak zwane jedynie słuszne europejskie media.
    Nie kwestionuję tego, że przesyłane przez wifi informacje nie powinny się znaleźć na serwerach Google, ale tylko ktoś kto ma interes by zaszkodzić Google mógłby dowodzić, że stanowiły zamach na cokolwiek czy kogokolwiek. Były zbierane przypadkowo i jednorazowo, gdy akurat przejeżdżał samochód.
    Warto dodać, wiele firm zaczyna kopiować Google i wysyła swoje samochody, rozumiem, że one są słuszne i zbierają dokładnie te dane co trzeba i nic więcej, tak?

    Chodzi jak zwykle o to, że Google ma ciekawe pomysły które umie zamieniać w pieniądz, co jest solą w oku wielu instytucji w skostniałej biurokratycznej Europie, która najlepiej co potrafi to podejmować decyzje motywowane politycznie – swój musi wygrać. A tu nie ma tak łatwo.

    Zdaje się, że autor również uważa, że dziś zagrożeniem dla prywatności ludzi w sieci jest Google. Nie, zagrożeniem są tysiące firm którym politycy pozwalają na naruszanie prywatności i nielegalne praktyki w sieci. Takich przykładów jest zatrzęsienie. Google to jeden z tych serwisów, które mnie najbardziej szanują.

    Dobre 0

  21. Stanisław pisze:

    W grę może wchodzić podglądanie jak Polacy robią najlepszy bimber na świecie.Tak sobie myślę,że to mamy w genach od czasów Ziemowita.

    Dobre 0

  22. kalbarian pisze:

    STANISŁAWY CZUWAJĄ ZAWODOWO

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.