Posts Tagged „wybory samorządowe”<

W polityce bez zmian. W samorządach też

22 lis 2010

Wczorajsze wybory niewiele zmieniły w Polsce. Ani partyjni kandydaci nie zostali wymieceni, ani partia Donalda Tuska nie odniosła triumfalnego zwycięstwa, ani ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego nie poniosło spektakularnej klęski. Platforma nadal jest bardzo silna, PiS wcale nie dało się zmarginalizować, a SLD i PSL uzyskały całkiem niezłe wyniki.

Nie zmienił się także stosunek Polaków do samorządów. Wybory wciąż nie wywołują wielkich emocji, frekwencja nie była rewelacyjna – jak zawsze, niestety.

Problemy samorządów pozostaną więc takie same jak dotychczas. Wiele razy już pisano, a niedzielne wybory to potwierdziły, że – zwłaszcza w mniejszych ośrodkach – zwyciężają ci, którzy byli do tej pory prezydentami czy burmistrzami. Niezależnie od tego, czy sprawowali swoją funkcję dobrze czy źle.

Jest im łatwiej, bo jako włodarze mają dostęp do wszystkich narzędzi samorządowej władzy i propagandy. Lokalna opozycja zwykle nie ma nawet małej części tej siły i tych środków. A to rodzi czasem sytuacje patologiczne.

A mogłoby być lepiej, gdyby ogólnopolskie ugrupowania, zamiast robić w samorządach swoją politykę, stanęły za lokalnymi opozycjonistami. Gdyby działały rozsądnie, to znaczy kształcąc swoich działaczy, wspierając ich w sprawach merytorycznych, a nie wyłącznie wydając w ostatniej chwili ogromne sumy na ich wizerunkowe kampanie.

Partie – jeśli chcą być skuteczne – muszą zacząć poważnie traktować samorządy, a nie przypominać sobie o nich dwa miesiące przed wyborami.

Wczorajsze wybory potwierdziły, że samorządy są upartyjnione w bardzo szkodliwy sposób, niezdrowa dla lokalnej demokracji jest też przewaga finansowa komitetów partyjnych nad lokalnymi. Warte przemyślenia byłoby również wyznaczenie limitu kadencji dla prezydentów i burmistrzów.


***

Redakcja dziennika „Rzeczpospolita” zaprasza wszystkich czytelników do wzięcia udziału w konkursie Rafała Ziemkiewicza „GIERKIZMY„. Najlepsze opisy, skąpane w oparach absurdu III RP, zostaną wyróżnione intrygującymi nagrodami.


Idea konkursu: absurdalnie prosta! ZAPRASZAMY!

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

POPiS-owe zarzynanie samorządów

5 lis 2010

Wielu kandydatów trafia na listy wyborcze nie wskutek szczególnej aktywności w swoim mieście, ale w wyniku szczególnych układów z władzami partii.

Silne samorządy i silni działacze samorządowi są niewygodni dla partyjnych przywódców. W polskich samorządach partie realizują wyłącznie interesy swoich szefów, którzy stoją wyżej w partyjnej hierarchii. O idei oddawania władzy ludziom na szczeblu lokalnym wszyscy zdążyli już zapomnieć. Doskonale widać to w rozpoczynającej się właśnie kampanii przed wyborami samorządowymi.

Zarówno Prawo i Sprawiedliwość, jak i Platforma Obywatelska traktują te wybory jako taki sam bój polityczny jak wybory do Sejmu, Senatu i na urząd prezydenta. Samorządy są im potrzebne o tyle tylko, o ile mogą wzmocnić ich ugrupowania. Obie partie są zainteresowane uzyskaniem jak najlepszego wyniku w wyborach do sejmików wojewódzkich, bo tam sposób głosowania jest najbardziej zbliżony do parlamentarnego. Układ w sejmikach może więc odzwierciedlić realne poparcie dla partii.

O co więc chodzi? O demonstrację siły przed zasadniczym starciem. Centrale partyjne mają w głębokim poszanowaniu stan naszych domów, ulic i szpitali. Nie obchodzi ich też to, jak działają ich burmistrzowie i radni. Oczywiście dopóki, dopóty nie wybuchnie jakaś afera. Albo nie nadejdzie czas wyborów. A ponieważ właśnie zbliżają się wybory samorządowe, władze PO i PiS raczyły się nimi zainteresować.

Przeczytaj cały artykuł na rp.pl

***

Serwis rp.pl zaprasza wszystkich czytelników do wzięcia udziału w akcji: TRON. Wymień jedną rzecz, za którą najbardziej cenisz serwis rp.pl oraz jedną rzecz, którą byś zmienił/-a, by cenić go jeszcze bardziej. Pole widzenia powiększamy o wasz punkt widzenia.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Realna władza i realna kontrola

2 lis 2010

Jeśli uznajemy, że lokalne samorządy mają sens, to bądźmy konsekwentni. Powinniśmy więc z jednej strony oddać im większą władzę, dać więcej pieniędzy z podatków, a z drugiej – poddać bardziej wnikliwej kontroli. A także ograniczyć możliwość sprawowania rządów przez kilka kadencji po kolei przez tę samą osobę.

W wielu miejscach w Polsce burmistrzami z kadencji na kadencję zostają bowiem te same osoby. Czasem rzeczywiście radzą sobie nieźle, więc lokalne społeczności to doceniają. Ale często też niespecjalnie wybitni burmistrzowie okopują się na swoich pozycjach. Podporządkowują sobie lokalne media, dając im intratne zlecenia reklamowe, albo tworzą własne gazety i budują sieć zależności, które potem wykorzystują przy przygotowaniach do kolejnej kampanii wyborczej.

Burmistrz z takim zapleczem, na dodatek startujący w wyborach po raz trzeci, ma ogromną przewagę nad konkurentami. A jednocześnie niezmienny układ władzy stwarza setki pokus o charakterze nepotyczno-korupcyjnym. W dojrzałych demokracjach już dawno uznano, że jedyną metodą na ograniczenie tej plagi jest wprowadzenie ograniczeń w możliwości spędzania kolejnych kadencji na fotelu burmistrza czy prezydenta.

To ważne, tym bardziej że lokalna opozycja pozbawiona wsparcia niezależnych mediów jest zwykle słaba. Duże partie polityczne traktują wybory samorządowe tylko jako poligon do przygotowań przed właściwym bojem o parlament i prezydenturę. Nie starają się więc kreować silnych lokalnych liderów. Chętnie przejmują samorządy, ale niewiele w nie inwestują. Lokalne komitety zaś są zazwyczaj ubogie i trudno jest im konkurować z gigantami podsypującymi swym działaczom w ostatniej chwili pieniądze na billboardy. Gigantami – dodajmy – wspieranymi przez przepisy, które pozwalają zacząć partiom wcześniej kampanię wyborczą, bo to one otrzymują w pierwszej kolejności numery list wyborczych.

Przepisy dają także potężne dotacje i subwencje partiom parlamentarnym, lokalne komitety pozostawiając samym sobie. Często skazując je na porażkę. Bo jak tu na poważnie konkurować z ugrupowaniami, które na kampanie wizerunkowe wydają po 30 milionów złotych?

***

Serwis rp.pl zaprasza wszystkich czytelników do wzięcia udziału w akcji: TRON. Wymień jedną rzecz, za którą najbardziej cenisz serwis rp.pl oraz jedną rzecz, którą byś zmienił/-a, by cenić go jeszcze bardziej. Pole widzenia powiększamy o wasz punkt widzenia.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop