Posts Tagged „Krzyż”<

Ostatnia wojna prezesa Kaczyńskiego

13 wrz 2010

Grupa osób, która wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej i budowę pomnika ofiar przed pałacem uzna za najważniejszą sprawę w Polsce, siłą rzeczy nie może być zbyt duża – pisze publicysta „Rzeczpospolitej”.

Jarosław Kaczyński, brat zmarłego prezydenta: Ogromna moralna i polityczna odpowiedzialność (za smoleńską katastrofę) Donalda Tuska, Bronisława Komorowskiego, Stefana Niesiołowskiego, Radosława Sikorskiego, Bogdana Klicha, Tomasza Arabskiego, Sławomira Nowaka i innych wymienionych tu polityków PO nie ulega żadnej wątpliwości.

Paweł Deresz, wdowiec po Jolancie Szymanek-Deresz: Jarosław Kaczyński jako brat prezydenta, który był współorganizatorem tego lotu, powinien się czuć współwinny tej tragedii.

Każdy z autorów powyższych wypowiedzi jest głęboko przekonany, że jego wersja jest jedyną prawdziwą. I choć żadna z tych wersji nie jest oparta na twardych, jednoznacznych faktach, to dla każdej z nich można zbudować logiczne uzasadnienie.

Ta wojna już dawno jest czymś znacznie więcej niż zwykłym politycznym sporem. Weszła w fazę, w której jakiekolwiek porozumienie przestało być możliwe. Bardzo poważny konflikt, który obserwujemy od 2005 roku, po 10 kwietnia jeszcze bardziej się pogłębił. Mówili o tym w ubiegłym tygodniu badacze podczas zjazdu socjologów w Krakowie. Ich tezy są potwierdzane przez różne badania.

Emocje, jakie wywołała – a może jedynie ujawniła – awantura związana z krzyżem na Krakowskim Przedmieściu nie tylko wzmocniły konflikt między politykami, ale też powodują, że coraz ostrzejsze formy przybiera wojna kulturowa, o której mówił w Krakowie szef polskiego Towarzystwa Socjologicznego prof. Piotr Gliński.

Przeczytaj cały artykuł na rp.pl
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Zamiast krzyża, postawmy obelisk

21 lip 2010

Wspólnocie potrzebne są symbole. Pozwalają jej bowiem budować własną tożsamość, tworzyć wspólny system wartości. Ale spór polityczny nie powinien się toczyć wokół symboli religijnych

Tymczasem o krzyż postawiony przez harcerzy przed Pałacem Prezydenckim zdążyła już wybuchnąć polityczna wojna.

Rozpoczęła ją przedwczesna wypowiedź prezydenta elekta Bronisława Komorowskiego w „Gazecie Wyborczej” na temat przeniesienia krzyża w inne miejsce. Liderzy Prawa i Sprawiedliwości odpowiedzieli ostrymi polemikami. Obie strony nie wykazały się zbytnią delikatnością. Emocje – choć pewnie w jakiś sposób zrozumiałe po doświadczeniu tak wielkiej tragedii – nie posłużyły dobrej sprawie.

Całe szczęście, że konflikt znalazł ostatecznie pokojowe rozwiązanie. Dobrze się stało, że krzyż – znak tak ważny dla chrześcijan – nie będzie dalej przedmiotem politycznej walki czy choćby nawet sporu.

Ale jednocześnie trzeba uszanować tych, którzy dziś mogą odczuwać zawód, że znak przez nich wybrany jako pamiątka ofiar smoleńskiej tragedii zostanie schowany w budynku kościoła. Komitet Katyński, którzy zaangażował się w obronę krzyża, apeluje o budowę pomnika lub choćby położenie tablicy, która upamiętniłaby ofiary katastrofy prezydenckiego samolotu. Warto uszanować ten apel.

Pod Smoleńskiem zginęli politycy i wysocy urzędnicy państwowi w trakcie pełnienia obowiązków. W symbolicznym miejscu, lecąc w symbolicznej misji. Ich pamięci należy się szacunek. A obelisk z wyrytymi nazwiskami osób, które odeszły byłby dobrą formą upamiętnienia ich życia i postawy. Przypominałby on nam lekcję, jaką z tej tragedii powinniśmy wynieść. Przywoływałby też ważne dla naszej wspólnoty wartości.

Oczywiście musimy zdawać sobie sprawę z tego, że taki obelisk zapewne będzie budził emocje. Ale pomniki są także od tego, by się o nie spierać i by się wobec nich określać.

Pomnik może być znakiem politycznym. Krzyż nie powinien.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Moralne nadużycie Jarosława Kaczyńskiego

16 lip 2010

Jarosław Kaczyński ma pełne prawo mówić o katastrofie smoleńskiej i domagać się wyjaśnienia jej przyczyn. Naturalne jest też to, że wypowiada opinię na temat umiejscowienia krzyża postawionego dla uczczenia ofiar tragedii.

Bronisław Komorowski zachował się niezręcznie. Niepotrzebnie się spieszył z ogłoszeniem, że krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego należy przenieść. Mógł zaczekać, aż formalnie zostanie prezydentem, mógł najpierw porozmawiać z harcerzami, przedstawicielami Kościoła, a dopiero potem wypowiadać się publicznie.

Zwłaszcza że spokojna i rzeczowa dyskusja na ten temat jest potrzebna. Bo akurat ta sprawa wymaga szczególnej delikatności, także w doborze słów.

Obie strony sporu mają swoje racje. Ma je prezes PiS. Ma je Bronisław Komorowski. Mają je wreszcie ludzie, którzy szanowali zmarłego prezydenta i którym nie podoba się sposób prowadzenia smoleńskiego śledztwa, ale którzy w kwestii krzyża przed pałacem nie zgadzają się z Jarosławem Kaczyńskim. Przedstawialiśmy je już w „Rzeczpospolitej”.

Ból i rozgoryczenie Jarosława Kaczyńskiego są zrozumiałe. Jednak jego słowa z piątkowej konferencji wywołują sprzeciw. Sugerowanie, że jeśli ktoś ma na temat krzyża inne zdanie, to stoi po drugiej stronie „w różnego rodzaju sporach dotyczących polskiej historii i polskich powiązań”, a „każdy, kto twierdzi coś innego, dopuszcza się ciężkiego moralnego nadużycia”, jest po prostu oburzające. Czuję się osobiście urażony słowami prezesa PiS. A wykluczanie tych, którzy inaczej myślą o sprawie krzyża przed pałacem, jest właśnie moralnym nadużyciem.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop