Posts Tagged „Kancelaria Prezydenta”<

Zwyciężyła siła tłumu

3 sie 2010

Smutny i dramatyczny był to widok, gdy spuściznę 10 kwietnia rozszarpywano w przepychankach na warszawskim Krakowskim Przedmieściu.

To prawda – w sprawie krzyża władze popełniły wiele błędów. Od zbyt pospiesznej deklaracji prezydenta elekta przez brak rozmów z protestującymi i unikanie deklaracji o upamiętnieniu ofiar katastrofy aż po zasłanianie się decyzją miejskiego konserwatora zabytków. Konserwatora, który w innych sprawach nie reagował dotąd tak błyskawicznie i stanowczo. A w tym przypadku stwierdził, że pomnika nie da się postawić, i już – co jest kompletną bzdurą, bo przestrzeń publiczna nie jest raz na zawsze zamknięta. To żywa tkanka, na którą historia nanosi nowe znaki. Na pewno można by znaleźć sposób na ustawienie obelisku w okolicach Pałacu Prezydenckiego.

Szkoda, że w porę nie rozpoczęto na ten temat dyskusji, nie zaproszono do niej urbanistów, architektów oraz artystów. Zabrało wrażliwości, która mogłaby złagodzić napiętą sytuację.

Trudno mi jednak także usprawiedliwiać obrońców krzyża. Nie rozumiem, czemu miała służyć ich demonstracja. Upamiętnieniu ofiar katastrofy? Wyjaśnieniu jej przyczyn? Zamanifestowaniu wiary? Trudno pojąć, bo skutki już są i będą opłakane.

Równie ciężko byłoby bronić postawy Prawa i Sprawiedliwości. Żadna z partii nie powinna czynić z symbolu religijnego narzędzia politycznej walki. Dziś w Polsce swoboda wyznania nie jest zagrożona, nie niszczy się i nie usuwa symboli religijnych.

W sprawie krzyża zawarto porozumienie. Nawet jeśli umowa pomiędzy harcerzami, którzy krzyż postawili, a kurią i Kancelarią Prezydenta nie była doskonała, nie uwzględniała wszystkich problemów, nawet jeśli budziła sprzeciw u niektórych, to powinna być uszanowana.

Skutkiem braku wrażliwości jednych i braku szacunku innych były smutne sceny w miejscu, gdzie trzy miesiące temu byliśmy świadkami scen pięknych. Duch tego, co działo się wówczas przed Pałacem Prezydenckim, gdzieś uleciał. A słabe państwo nie potrafiło ani złagodzić emocji, ani wyegzekwować zawartego porozumienia. Zwyciężyła siła tłumu.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Czy Platforma nie ulegnie pokusie

12 kwi 2010

Po tragicznym wypadku państwo polskie znalazło się w trudnej sytuacji. Ktoś musi zastąpić wysokich urzędników, którzy zginęli pod Smoleńskiem. Decyzja w tej sprawie jest w rękach rządzącej większości.

Los zrządził, że jeszcze przed wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi kolejne instytucje znajdą się pod polityczną kontrolą Platformy Obywatelskiej, która i tak dzierży dziś większość stanowisk w Polsce.

Na polityków rządzącej partii, a zwłaszcza na marszałka Bronisława Komorowskiego, niespodziewanie spadła więc olbrzymia odpowiedzialność. Muszą dopilnować, aby państwo działało sprawnie, a najważniejsze urzędy mogły wypełniać swoje funkcje. I Komorowski, i Platforma muszą jednak pamiętać, że przejmują urzędy w sytuacji szczególnej. Nie z demokratycznego wyboru, ale w wyniku dramatycznego wypadku.

Powołując następców urzędników, którzy zginęli pod Smoleńskiem, powinni więc uważać, by nie ulec pokusie politycznego zawłaszczenia tych instytucji. Wybór Jacka Michałowskiego na szefa Kancelarii Prezydenta i gen. Stanisława Kozieja na szefa BBN to dobry sygnał. Obaj uchodzą za uczciwych ludzi, solidnych urzędników z doświadczeniem w pracy dla państwa. Co najważniejsze – nie są działaczami partyjnymi.

Niepokojąca może być jednak nagłość i sposób ich powołania. W Kancelarii Prezydenta po śmierci jej szefa Władysława Stasiaka urzędował wszak wciąż jego zastępca Jacek Sasin. A wysocy urzędnicy Biura Bezpieczeństwa Narodowego o powołaniu ich przełożonego, następcy Aleksandra Szczygły, dowiedzieli się z telewizji.

Nieporównanie poważniejsze wątpliwości musi budzić wypowiedź Bronisława Komorowskiego dotycząca powołania nowego szefa NBP na miejsce Sławomira Skrzypka. Słowa marszałka da się odczytać jako groźbę, że w szybkim tempie powoła nowego prezesa banku centralnego, jeśli Rada Polityki Pieniężnej nie spełni jego oczekiwań – może chodzić o wypłatę większej części zysku NBP do budżetu państwa. Wywieranie przez marszałka Sejmu pełniącego obowiązki prezydenta takiej presji na ważną dla polskich finansów instytucję musi budzić oburzenie.

Może brzmi to naiwnie, ale w tak dramatycznych dla Polski momentach od jego najwyższych przedstawicieli powinniśmy oczekiwać większej delikatności. Dobrze byłoby, aby obsadzając wysokie stanowiska w nadzwyczajnej sytuacji, liderzy PO choć próbowali szukać porozumienia z opozycją. Aby próbowali wykorzystać ten moment na budowanie nowej kultury politycznej.


Do uczestników dyskusji:

Ze względu na trwającą żałobę narodową prosimy o większą niż zwykle staranność i delikatność publicystyczną. W ten sposób wyrazimy szacunek dla tragicznie zmarłych, ich rodzin oraz pogrążonych w bólu i smutku Polaków.

Dziękujemy za nadesłane komentarze i serdecznie zapraszamy do portalu rp.pl

moderatorzy@rp.pl

(więcej…)

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop