Autorski przegląd prasy
„Ewa Beynar-Czeczott, córka Pawła Jasienicy, w liście do prasy uprzedza, że każdy, kto nawiąże do historii jej ojca i jego rodziny w kontekście filmu ‘Różyczka’ w reżyserii Jana Kidawy-Błońskiego, naruszy jej dobra osobiste. Fabuła jest zainspirowana historią kilku ostatnich lat życia Pawła Jasienicy. Osią filmu jest opowieść o małżeństwie pisarza z kobietą, która okazała się agentką służby bezpieczeństwa. Publikacje na temat ‘Różyczki’, mimo że premiera filmu planowana jest na 12 marca, już są obejmowane cenzurą wewnątrzredakcyjną. – Kilka dni temu zostałem poinformowany, że wywiad nie zostanie opublikowany – mówi Jan Kidawa-Błoński.” – pisze „Dziennik Gazeta Prawna” .
DGP przypomina, że w polskim prawie funkcjonuje cenzura prewencyjna. „Kodeks postępowania cywilnego przewiduje możliwość zabezpieczenia powództwa w sprawach o ochronę dóbr osobistych, które polega na wstrzymaniu publikacji artykułu, książki lub emisji filmu do czasu rozpoznania sprawy i wydania wyroku. – Wstrzymanie publikacji oznacza tak naprawdę cenzurę prewencyjną, która jest zakazana w naszej konstytucji. Skutek takiego sądowego zabezpieczenia jest tożsamy z decyzją dawnego Głównego Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk w PRL – uważa Marek Szydłowski, radca prawny związany z Izbą Wydawców Prasy”.
„W ostatnich latach z tego rodzaju zabezpieczenia prewencyjnego skorzystała m.in. korporacja Amway, która zablokowała emisję filmu Henryka Dederki ‘Witajcie w życiu’. Sprawa toczy się już przed sądami trzynasty rok i film przez ten cały czas nie może ujrzeć światła dziennego. Także biznesmeni i artyści – Andrzej Perczyński, Zbigniew Solorz, Edyta Górniak – wstrzymali publikacje na swój temat w prasie. Obecnie głośna jest sprawa publikacji biografii Kapuścińskiego. Żona mistrza reportażu chciała sądowego zakazu rozpowszechniania książki ‘Kapuściński non-fiction’ autorstwa Artura Domosławskiego. Sąd oddalił jednak wniosek wdowy po pisarzu” – czytamy w „DGP”.
W komentarzu redakcyjnym Adam Makosz przypomina, że zabezpieczenie powództwa o ochronę dóbr osobistych miało być czymś tymczasowym. „Miało by czasem na ostudzenie rozpalonych głów, a nie czasem na blokowanie wolności wypowiedzi. Szkoda, ze ani Trybunał Konstytucyjny, ani Ministerstwo Sprawiedliwości nie przyjmują do wiadomości tych prostych prawd. Wszyscy udają, ze nie widzą paragrafu, który straszy wydawców, twórców, dziennikarz” – pisze Makosz.
Warto się chyba zastanowić, czy tego paragrafu nie należy po prostu skreślić.
Tagi: autorski przegląd prasy








Chyba nic nie stoi na przeszkodzie aby prezydent zwrócił się z pytaniem do TK czy ten paragraf jest zgodny z konstytucją? Mam nadzieje że ktoś z kancelarii czyta Rzepę i weźmie sobie do serca zaniepokojenie społeczeństwa.
Wolność słowa reglamentowana, rewolucja reglamentowana, sprawiedliwość reglamentowana. Za to gazu na szczęście dużo. Gazu to mamy tyle że na ulicach można by go puszczać i jeszcze by zostało.
A czy zdaniem pana redaktora przepisy o obrazie uczuć religijnych nie jest cenzurą prewencyjną?
Jakoś nie słyszę głosów oburzenia na osoby i instytucje które pod przykrywką obrazy uczuć religijnych kneblują dyskusje i twórczość artystów
O kształcie prawa w Polsce decydują elyty partyjne a nie zwykli obywatele.Nie możemy nic na to poradzić… chyba, że zmienimy system wyborczy abyśmy to MY wybierali posłów nie zaś elyty. Niestety ,,pan prokurator ma rację mamy w kraju demokrację” i tą demokracją ludzie są otumanieni i można im zamknąć usta. Dzięki uprzejmości takich życzliwych pism jak ,,Rzepa”możemy sobie jedynie poblogować.Taki malutki wentylek bezpieczeństwa. Za PRL -u też takie wentyle działały… może nawet większe.
Mała dygresja. W PRLu Paweł Jasienica był znany jako znakomity eseista i jako nieugięty bojownik walki z cenzurą (Protest 34, Dziady 1968). Czyżby córka sprzeniewierzyła się Ojcu?
@ Emanuel i epigoni
Czyli nic nie publikować. No chyba, że bawochwalcze eseje i biogtrafie. O to chodzi ?
Sz. P. adamplus napisał: „czy ktoś kiedyś wystąpił do Trybunału Konstytucyjnego…”
Podzielam troskę Pana. Nikomu nie zależy, by ten zapis prawny zlikwidować.
Trzy lata temu o zniesienie tego zapisu wystąpił rzecznik praw obywatelskich i mimo monitów do dnia dzisiejszego nie ma reakcji Trybunału. Oczywiście, Trybunał zawsze wytłumaczy się jakąś np. koniecznością dogłębnego zbadania problemu, lub innym ble-ble obrażającym inteligencję przeciętnego obywatela, ale prawda jest inna. RPO jest kojarzony przez Trybunał z nienawistną jej pisowską opcją polityczną, cenzura prewencyjna jest niezgodna z Konstytucją i niezalecana przez prawo europejskie, więc nie mając możności powiedzieć RPO: „spieprzaj dziadu”, sędziowie konstytucjonaliści skazali się w tej sprawie na nicnierobienie.
Czy jednak można byłoby coś zrobić? Jasne, że tak. Wystarczy ogłosić, że cenzura prewencyjna jest ukochanym dzieckiem PISu i Trybunał w dwa tygodnie wykaże złamanie przynajmniej stu artykułów ustawy zasadniczej.
Pozwolę sobie mieć nieco odmienne zdanie, niż Sz. P. break.
Zgadzając się, że „z uprawnieniami prasy musi iść odpowiedzialność za słowo” pragnę zwrócić uwagę, że dziennikarz może dochować szczególnej staranności w opisywaniu jakiegoś drażliwego problemu, napisać samą prawdę i tylko prawdę, a zostanie ukarany przez sądy, szczególnie te wyższej instancji za „naruszenie dóbr osobistych”. Bo tam obowiązuje zasada, że przestępcą nie jest ten, kto popełnił przestępstwo, ale ten, który za przestępstwo został prawomocnie skazany. Czyli zollowski knebel.
Co to jest, zeby jedna osoba blokowala wydawnictwo czy film, tylko dlatego ze prawda zawarta w tym dziele moze godzic w dobra osobiste , skad te t.zw. dobra osobiste sa wazniejsze o dobr ogolu, ten nieszczesny paragraf jest jakims wymyslem pogrobowcow urzednikow z dawnej ul.Mysiej i powinien byc wykreslony, i tyle.
Z powazaniem
Praw ci u nas dostatek ale obyczaje coraz gorsze! Musi powstać nowych ludzi plemie! Z tym co mamy dzisiaj tzw samozwańcze elyty i niemoralne autorytety przyszłosci nie mamy. Jest mi po prostu żal że nie doczekam Polski prawych Polaków! Żegnam! bo szkoda gadać!
ale miliony powstrzymaja następnych buszujących w życiorysach i pięć razy się zastanowią zanim coś głupiego opublikują
APA,
nie wszystkie krzywdy da sie naprawic milionami.
Emanuel, kilka kilkumilionowych odszkodowań powinno zrobic swoje
Skandalem jest art. 212 kk.
tak, skreslic, zamazac, i szkalowac, opluwac, kazdego kto sie nawinie.
a potem ‘grzecznie’ wymigiwac sie od przeproszenia, bo naprawic takich krzywd nikt jeszcze nie potrafi.
zgadzam się z braak, to nie sąd powinien ograniczać emisje filmów czy wydania książek; zainteresowani natomiast powinni podawać do sądu nierzetelnych twórców, przeinaczających fakty i pozywać ich o wysokie sumy; film o Amway’u podobno jest tak czy siak dostępny
czy ktoś kiedyś wystąpił do Trybunału Konstytucyjnego, że „Kodeks postępowania cywilnego przewiduje możliwość zabezpieczenia powództwa”, czyli dopuszcza zastosowanie cenzury prewencyjnej, czyli jest niezgodny z konstytucją? Chyba nie, jak sądzę. A należało zrobić to już dawno, daaawno temu., przy okazji kazusu „Witajcie w życiu”. Kto ma to zrobić?! Ja?
Zgoda, ale najpierw trzeba zrobić coś innego – środowisko dziennikarskie musi dorobić się etyki i mocno rzucić okiem na własne wybryki. Wraz ze zdjęciem kagańca musi pojawić się inny w postaci ochrony dóbr osób poszkodowanych – wyroki takie, jak córka Cimoszewicza vs Wprost powinny być standardem w polskim prawie cywilnym. Z uprawnieniami prasy musi iść odpowiedzialność za słowo. Wówczas będziecie sprawdzali fakty po kilka zanim o nich napiszecie i nie będziecie drukarkami politycznych przecieków. Dziś mamy redakcje na usługach partii politycznych a dziennikarze przyjmują etaty w mediach, gdzie władzę mają politycy. Idealna symbioza. Jak można ufać komuś, kto krytykuje partię X, gdy trafia do pracy gdzieś, gdzie rządzi partia Y?
Pozytywem byłoby to, iż dziennikarze zajęliby się wreszcie faktami a nie politykowaniem.
Pan Janke to jeden z tych dziennikarzy „Rz”, którzy dorabiają w TVP ? TVP podobno nie ma pieniędzy na kanał TVP Kultura, ale na honoraria dla panów z „Rzeczpospolitej” ma.
Jestem trochę zaszokowany że coś takiego funkcjonuje w polskim prawodawstwie. Dobry artykuł.
A co z 50-cio letnim okresem karencji? Np. dot. zamachu w Giblartarze,czy akta dotyczace Churchilla,Kochla, czy innych „tajnych ” akcji politycznych. Pozdrawiam.
To jest właśnie III RP – nic dodać, nic ująć.
###
Lepiej późno niż wcale
Skreślić, jak najszybciej skreślić! Co prawda, szkód narobił sporo, i prawdopodobnie już wstrzymane publikacje nie ujrzą światła dziennego, w myśl zasady, że prawo nie działa wstecz. Ale jest łatwy sposób, (tak mi się wydaje, ale znając naszych prawników, za odpowiednim wynagrodzeniem, potrafią odwracać kota ogonem, lepiej niż zrobiłby to sam Sławomir Nowak), na jego obejście.
Ja poszedł bym dalej. Owszem skreślił bym paragraf. Ale również utworzył bym nowy ułatwiający tworzenie podobnych prac. Zdecydowanie brakuje nam takich programów, artykułów. Oczywiście wiem że jak ktos będzie chciał to znajdzie wydawnictwa historyczne opisujące żetelnie najnowszą historię. Ale uważam że najnowsza historia powinna mieć priorytetową rolę by była pokazywana wszedzie bez możliwości blokowania „kneblowania”.
Inny temat który chciałem poruszyć to tv „historia”. Istnieje on już trochę i jest nadawany przez tv publiczą ale w dalszym ciągu nie ma go we wszystkich kablówkach i na wszstkich platformach cyfrowych. Z tego co pamiętam został on utwożony by w końcu osoby które interesuje historia polski mogły tam często zaglądać. Jestem ciekaw czy tego progrmu nie ma z winy kanału tv historia czy z winy nadawców kablówek i plaform cyfrowych. To tylko taka mała dygresja.
pozdrawiam
artur
Całkowicie popieram postulat, żeby ten nieszczęsny paragraf skreślić.