Partie w Polsce działają jak agresywne przedsiębiorstwa. Mają coraz większe przychody i coraz bardziej rozbudowane struktury. Starają się maksymalizować zyski, szukając coraz bardziej wyrafinowanych metod dotarcia do klienta. Zdają sobie sprawę, że produkt, który chcą sprzedać, musi przykuwać uwagę i być bardzo atrakcyjnie opakowany.
Poświęcają coraz więcej środków na badanie grupy docelowej, jej potrzeb, marzeń i kaprysów. Zatrudniają coraz lepszych specjalistów od wizerunku, którzy przygotowują coraz lepszy makijaż i pomagają napisać coraz bardziej błyskotliwe przemówienia. Partyjne kongresy nie przypominają już siermiężnych wieców ludowych. Tryskają kolorami i najnowocześniejszą technologią.
Zatrudniani są coraz lepsi fachowcy w zakresie reklamy. Doradcy ds. strategii marketingowej i public relations wykonujący zlecenia dla partii politycznych w niczym nie ustępują agencjom pracującym dla najpotężniejszych firm na rynku.
To wszystko bardzo dużo kosztuje. Tak dużo, że musimy finansować partie wszyscy – z kasy państwa, za pomocą subwencji i dotacji. A i to nie wszystko. Jak to bywa w biznesie, partie dywersyfikują źródła przychodów. Zbierają także haracz od swoich działaczy. A kto opłaca działaczy? Też my – płacąc im pensje poselskie, burmistrzowskie, diety radnych czy europosłów (bo przecież Polska wpłaca składki do kasy europejskiej).
I biznes się kręci. Działalność politycznych maszyn staje się celem samym w sobie. Ich tryby kręcą się coraz sprawniej, powstają nowe klipy wyborcze czy billboardy. Partyjni macherzy zapomnieli tylko o jednym – żeby klientowi dostarczyć wartościowy produkt.
Polityczni dyrektorzy ds. strategii i marketingu wierzą ciągle, że tak może być już zawsze. Ale może przyjść dzień, kiedy klienci się zorientują, że w atrakcyjnie opakowanym pudełku nie ma nic, i stracą cierpliwość. Wtedy poszukają innych producentów. Niekoniecznie lepszych, ale na pewno nie tych samych.








Dobre! Przewrotny i krótki tekst z puentą może nie do końca trafną, ale zastanawiającą.
A moze tak …przestac zrzedzic?
Kazdy system ma jakies wady, kazdy sposob finansowania partii tez. Z oligarchia NIE DA sie walczyc polegajac na dobrowolnych zasilkach na walke z biednawych portfeli ( bo te bogatsze trzymaja z oligarchami!).
Czytalam gdzies, ze ca 90% Polakow , ze wzgledu na mizerne zarobki, praktycznie nie placi zadnych podatkow ( osobistych). Dajcie spokoj z tym gadaniem podatkami! Klepiecie o nich, malpujac to co mowia na Zachodzie, a ogolna kondycja ( nie tylko finansowa) Polski jest nad wyraz odmienna niz panstw zachodnich.
Dobrze jest sobie wbic raz na zawsze do glowy: W KAZDYM systemie oplacania partii i tak, i tak to sa nasze pieniadze. Skad oligarchowie je maja? Bo u nich kupujemy, chodzimy do kin, ktore do nich naleza, a korzystamy z internetu, ktorym operuja etc. etc.
I tylko nam sie w y d a j e, ze te rozne wydatki, to z wlasnej woli.
Rezygnacja z finansowania z budzetu wpakuje nas w kolejne kleszcze: oligarchowie szalenie wzmocnia swoja k o n t r o l e nad polityka. A wydatki na nia – odbija sobie na nas i….odlicza z podatkow!
Dlaczego partie wydaja na PR, reklamy, billboardy? Ano dlatego, ze z nami, wyborcami tak trzeba, abysmy w ogole zwrocili uwage na nich! To m y decydujemy o uzywaniu takich narzedzi, oni sie tylko dostosowuja do realnej rzeczywistosci, takiej jaka ona jest.
Co 4 lata mozemy udac sie z reklamacja na produkt i ew. wymienic go na inny. To i tak dobrze. Bo kiedys „produkt” sie po prostu rodzil i rzadzil ludzmi nawet jesli byl kretynem, sadysta, polglowkiem.
Moze tak jednak wreszcie ktos napisze cos konstruktywnego o tych partiach? Bo one sa i beda, a od samego wybrzydzania na nie, to sie na pewno nie zmienia.
Jakie sa te partie?
Ano sa zwierciadelkiem, w ktorym kryguje sie spolecznosc – my. Jesli chcemy polityki lepszej gatunkowo – przede wszystkim sami musimy sie doskonalic, uczyc sie wymagac wiecej – i sensowniej!
Kaska
Skąd partie polityczne mają te bogactwa ??? Czyżby chodziło o korupcję, sięganie do kieszeni państwowych itp. ,itd. ???
Panie Janke, czy WSZYSTKIE PARTIE PO RÓWNO oferują piar bez działań?
Bo coś mi się wydaje, że jedna z partii rozbudowała to do poziomu groteski i jest powszechnie krytykowana.
A kolega w sąsiednim blogu zachwyca się, jakim sprytnym sposobem na przyciągnięcie uwagi są prawybory w partii…
Więc nie obświniajmy wszystkich po równo, dobrze?
Ponieważ przechodzimy przez kryzys, niezależnie od jego zasiegu to jest
najlepszy moment aby partie polityczne wyrzucić z budżetu do finansowania
ze składek. Finansowanie partii z budżetu to największy paradoks
okresu transformacji. Jednak wiadomo, że ta koncepcja nie ma szans powodzenia, bo partie będące u władzy do tego nie dopuszczą. Ale gra jest
warta świeczki. Bardzo dobrze, że chociaż się o tym zaczyna mówić.
„I pomyśleć, że po to “Solidarność” obaliła komunę żeby teraz było takie szambo.” – napisał z konsternacją @zigi56
„Nasze szambo” to przecież PRL w sensie ogólnym, albo homo sovieticus w sensie szczególnym. Wielkim złudzeniem jest twierdzenie, że Solidarność obaliła komunę. Nic takiego się nie stało, ani w sensie społecznym, ani jednostkowym. Komuna dalej jest w nas.
Jeśli jeden człowiek wpadnie do gnojówki, musi się umyć od stóp do głowy, wymyć zęby i zapewne zrobić płukanie żołądka – ubranie zaś wyrzucić na śmietnik. W przeciwnym razie otoczenie odsunie się od niego ze zgrozą.
Jeśli zaś wszyscy byliśmy kiedyś w „gnojówce”, to w rzeczywistości niewiele trzeba zrobić po jej opuszczeniu – przecież i tak wszyscy dookoła „śmierdzą”…
Żeby zmienić ten stan rzeczy, trzeba mieć świadomość, że coś jest nie tak, trzeba konfrontować się z otoczeniem. Demontaż komuny to bardzo długi proces – bez wątpienia wielopokoleniowy.
Wiele osób zarzuca Igorowi Janke, że nie napisał puenty. A co miał napisać?
- Rodacy patrzcie uważnie w swoje lustra!!!
Nic nowego pod słońcem. To, o czym Pan pisze jest akurat najmniej oburzające. Takie czasy, taka technologia, taki ustrój (zgadzam się z Churchillem, że okropny, ale nie ma na razie lepszego). Problem w tym, że partie traktują państwo jako przedsiębiorstwo w okresach między wyborami, czego przykładem jest afera hazardowa. Znów zresztą nic nowego, tak było od zawsze, a w każdym razie od epoki wczesnonowożytnej. Jedyna różnica polega na społęcznym zasięgu rekrutacji. W epoce wczesnonowożytnej i nieco później na państwie pasożytowała arystokracja, dziś przedstawiciele ludu, ze wszystkimi jego zaletami i wadami.
ostatnio jedna zwolenniczka tzw parytetu (jakie to cudaczne),stwierdziła, ze byccie posłanką nie wymaga żadnych kwalifikacji,ale za to dobrze się zarabia.Więc w sejmie powinno być tyle kobiet ilu jest mężczyzn!!!!
Czy warte to jest komentarza?
Wydawałoby się,że skoro płacimy na tych bieda-polityków,to powinniśmy wybierać ludzi mądrych faćhowych i z dużym doświadczeniem.I jeżeli w sejmie znajdzie 70% takich kobiet,a 30% mężczyzn-to myślę,że ogół społeczeństwa to uszczęśliwi!!! I to bez żadnych parytetów!
Ale co tu zrobić,żeby nie płacić na PO,SLD<PiS i inne miałkie partie?
Wszystko wskazuje na to,że dalej nasze podatki będą marnotrawione przez "wybrańców "(raczej popaprańców) narodu.
W pierwszym komentarzu p. Krzysztof Mądel zwraca uwagę na brak konkretnych wniosków w Pańskim artykule. Otóż usłyszałem kilka dni temu bardzo ciekawą, acz nieco zabawną propozycję podniesienia efektywności pracy Kongresu USA. Były doradca ekonomiczny Prez. Regana, Arthur Laffer komentując aktualną sytuację gospodarczą w kraju stwierdził, że gdyby to od niego zależało to zaproponowałby nastepującą poprawkę do Konstytucji: Otóż wszyscy członkowie Kongresu USA wraz z Senatorami otrzymywaliby pensję minimalną, wystarczającą jedynie na „bieda” przeżycie od pierwszego do pierwszego. Natomiast głównym źródłem ich zarobków byłaby prowizja od wyników ich pracy. Tak więc na przykład jeśli wzrost gospodarczy wyniósłby 8% to taką też podwyżkę pensji naród amerykański by im przyznał. I tak co roku. Obawim się jednak, że nie znajdzie się w Polsce siłacz, który byłby w stanie wymusić tego typu rozwiązanie na naszych Sejmowych obibokach. A może Państwo dołączycie tę propozycję jako 10-ty punkt do Waszego 9-cio punktowego planu naprawy gospodarki. Tak naprawdę to do naprawy polskiej gospodarki potrzebne są tylko trzy punkty: 1. Uwolnić społeczeństwo. 2. Uwolnić społeczeństwo i 3. Uwolnić społeczeństwo. Tak żeby każdy zwykły Jasio miał te same prawa co nasi wspaniali „biznesmeni”. Ostatniej takiej pieredyszki doświadczyliśmy niestety aż 21 lat temu za sprawą reform Wilczka. A potem był już tylko szok bez terapii i tak już zostało do dzisiaj. Podatek za podatkem, nakaz za nakazem, licencje, pozwolenia, certyfikaty, glejty, limity itd, itp. Coraz ciaśniejsza pętla na gardle przedsiębiorczego Jasia. Wszystko oczywiście po to, żeby Jasiowi i społeczeństwu „zrobić dobrze”.
Z powazaniem,
J.Z.
Cóż zrobić? Polski naród nauczył się mimo wszystko znienawidzonego przez idealistów wszelkiej maści pragmatyzmu i tego wymaga od tych których wybiera. Nie ma już miejsca na prawdy nie poparte dowodami tak jak już nie ma miejsca na czyste naukowe wywody bez podania pozytywnych efektów ich działań. I na nic zdaje się straszenie nas co rusz rosyjskim/niemieckim/amerykańskim pragmatyzmem. Racjonaliści i empirycy muszą zejść do podziemia tam gdzie w współczesnym świecie ich miejsce. I niech sobie pohukują do woli. Polski pragmatyzm da sobie z tym hałasem radę a od czasu do czasu nawet wykorzysta dla własnych celów.
I dlaczego tak bardzo przeszkadza niektórym składka na partię, że aż ją trzeba haraczem przezywać. Szyjemy podkład pod nową aferę czy odgrzewamy posła Palikota? No cóż niektórzy siedzą i się cieszą nad odgrzewanymi kotletami. Reszta woli świeże.
I pomyśleć że poto „Solidarność” obaliła komune żeby teraz było takie szambo.
Czy Polacy dojdą do rozumu przy najbliższych wyborach czy będą kolejne lata
spędzać w oślej ławie czekając na lepsze czasy i pomstując że znowu ich ktoś oszukał! Polacy po tylu tragicznych doświadczeniach powinni każdego polityka i każdą partiię oglądać przez mikroskop a nie nawet przez lupę i dopiero po dokładnych oględzinach i porównaniu obiecanek z ich realizacją nie oglądając się na sondaże i medialnych klakierów wybrać w pełni świdomie i odpowiedzialnie! Wybory będą testem czy Polacy są NARODEM i OBYWATELAMI czy tylko materiałem genetycznym!
Optymistyczne!
Poczynając od felietonu, przez wszystkie komentarze, włącznie z ostatnim, wszyscy tu prezentujemy najwyższy stopień niezadowolenia z naszej polskiej rzeczywistości. Ze wszystkiego. (Zdaje się jednak, że z wyjątkami. Tak jest, z wyjątkami). Więc, gdyby temat rozszerzyć, ten wysoki poziom niezadowolenia zapewne utrzymałby swoją wysoką pozycję. Do tego dochodzi ogólna frustracja, czyli okoliczność podgryzająca – skutecznie i na trwałe – nasze zdrowie. Ale to akrat wytrzymujemy.
Pewnie że powszechne niezadowlenie i frustracja najpierw muszą osiągnąć krytyczną masę, ażeby ta bańka pękła i się coś zmieniło. Jak daleko jeszcze do tego momentu pęknięcia, tego nie wiem. Nie wszystkie dziedziny zacofania są zagrożone. Nie pojmujemy też tego, na czym polega nowoczesność. Więc i nie zdążamy do niej. Wolimy tradycję. Na zasadzie, że swojskie to my znamy. I się tego nie boimy. Innego uzasadnienia nie ma. Po prostu nie ma. Ale niechybnie do tego pęknięcia musi dojść. I to jest – powtarzam – optymistyczne.
Po latach niewoli i kolejnych próbach realizacji polityczno-ekonomicznej utopii, weszliśmy na nową ścieżką przyspieszonego rozwoju. I budujemy drugą Japonię, drugą Polskę, drugą Irlandię, drugie ule. A podhalański zespół muzyki folkowej zapowiada wybudowanie drugiego San Farncisco. Na rżysku. I w tym się wyraża cały nasz entuzjazm. Caluteńki. Ze budujemy.
Marzenia sobie, a rzeczywistość sobie. Pociecha? Nie tylko my jesteśmy nosicielami wirusa poprzedniego systemu. Węgrom czy Litwinom nie dzieje się lepiej niż nam, choć już Czechom trochę lepiej, a nawet lepiej niż trochę. Zawsze imponowali nam, Polakom, luźniejszym sposobem funkcjonowania. I zawsze ich za to po cichu podziwialiśmy, jednocześnie nienawidząc. Ale już znacznie korzystniej wypadamy na tle tych, którzy lepiej sobie przyswoili socjalistyczną mentalność. Ale – nie wiedzieć czemu – to nas, jasny gwint, w ogóle nie pociesza. Czekamy bowiem na przełom. Który musi nastąpić.
A, właśnie. Czy rzeczywiście musi?
Pan Igor Janke nie jest taki szalony, zeby dzisiaj i kiedykolwiek cos powiedzial albo i nie powiedzial.
Świetny tekst! Podobne refleksje nasunęły mi się dzisiaj rano gdy przeczytałem o zalotach Giertycha do PO. Ludzie pchają się do Platformy nie z powodów ideowych, których tam nie ma. Pociąga ich firma PO spółka „Zoo”, która gwarantuje karierę zawodową- polityczną (niepotrzebne skreślić). PO jest atrakcyjnym pracodawcą, zwłaszcza dla młodych ludzi. Charakter polityczny tej partii wyczerpuje się obecnie w zachowaniu władzy. Reszta to zwykły biznes.
a budowa orlikow to dobrowolna skladka samorzadow na konta mira i rosola to
perfidny mafijny sposob tylko kogo to obchodzi -rysiu chcial nawet firme budowlana otworzyc na orliki tym warszawka powinna sie zajac -wystarczy wyjechac w teren i porozmawiac i sprawdzic konta orlikow -to bedzie afera tuskowa.a miro z rysiem juz planowali pola golfowe w kazdej gminie
Obywatel Janke pisze tyko i wylacznie o PO.
A z jakis powodow,sprzyjajacych wlasnie tylko i wylacznie tej wlasnie partii,nazywa ja w liczbie mnogiej–”Partie w Polsce”.
Dlaczego konglomerat medialno-pedagogiczny ksiedza Rydzyka ciagle ma klopoty finansowe,a unikalne inicjatywy gospodarcze sa utracane,….przez ta sama rzadzaca partie PO.
Dlaczego praktycznie cala prasa,radio i TV (naklady i ilosc odbiorcow) popiera ZAWSZE partie totalitarne,zwalczajace lustracie.
Sposob rozumowania autora przypomina mi przyklad,podawany nam, na wstepie do wykladu z demografii, na pozorna korelacje.Otoz dowolne badanie socjologiczne dowodzi,ze czym wiecej na danym terenie bocianow,tym wiecej dzieci sie rodzi.Jest to oczywiscie korelacja pozorna,ktorymi zalewani jestesmy przez srodki masowego przekazu.Prawdziwa korelacja to oczywiscie proste twierdzenie ,ze na wsi relatywnie rodzi sie wiecej dzieci.No, a bociany zyja tylko na wsi.Ideologia ocieplenia dostarcza tez wielu takich przykladow.
MORAL z tego. TYsiace stron zapelnionych bardzo skomplikowanymi wywodami i miliony tabel statystycznych nie zastapia kilku zmudnych godzin refleksji i wyczerpujacego MYSLENIA.Jego po prostu NIC nie zastapi.
Partie polityczne w Polsce powinny być finansowane WYŁĄCZNIE ZE SKŁADEK CZŁONKOWSKICH, w jawny, przejrzysty sposób – o tej samej wysokości- dla opinii publicznej!
I znowu tekst o niczym. Ale wierszówka leci. Aha, zapomniał Pan o kreskówkach Jedynie Słusznej Partii.
Niestety brakuje Pańskiej nocie puenty, a treść jest raczej bezowocnym narzekaniem niż konstruktywną krytyką. Partie w Polsce nie robią nic nowego, wszędzie na zachód od Odry świat polityki działa bardzo podobnie. Zresztą stamtąd właśnie taki a nie inny sposób uprawiania polityki przyszedł do Polski.
Żeby nie było tak pesymistycznie to ośmielę się wyrazić przekonanie, że tylko kwestią czasu jest, żeby Polacy nauczyli się w tym systemie funkcjonować. Tzn. nie głosować na partię czy też polityka, którzy najwięcej obiecują, ale na tych, którzy będą proponować program realny do zrealizowania, a zarazem korzystny dla większości obywateli. Śmiem nawet twierdzić, że wyniki wyborów w 2005 i w 2007 roku pokazują, że edukacja wyborców już poczyniła znaczne postępy.
Jak ktoś słusznie zauważył, jest pewną obłudą, że ubolewanie nad takim stanem rzeczy wyraża przedstawiciel mediów. To Wy bowiem stwarzacie politykom pole do popisu, poświęcając im zdecydowanie za dużo czasu (znamienne jest zresztą, że nie pisze się najwięcej o tych politykach, którzy naprawdę coś pożytecznego robią, ale o trutniach budujących stacje kolejowe po wioskach lub organizujących z byle błahego powodu konferencje prasowe). W ostatnich latach bardzo popularny stał się termin „parcie na szkło”. Może gdyby „szkło” było mniej chętne polityce, ta nie miałaby na nie takiego parcia…
Przecież polska do tzw demokracja wschodnia – pseudo demokracja równych i równiejszych. Partie rządzą się same, a obywatele dają się wodzić jak krowy na postronku.
Opozycja nie reprezentuje lepszych standardów niż „partie swoich” jak PO czy PSL.
Jacy ludzie, taki kraj, czemu tu się dziwić.
Ciemna strona demokracji
…czyli zgorszony red. Janke
Nie tylko w Polsce, świat idzie na przód we wszystkich dziedzinach.
Ze duzo kosztuje podatników, no cóż, budżetowe finansowanie wciąż ma gorących zwolenników. A co do ‘haraczu’ od własnych członków – to jest prywatna sprawa ludzi na co wydają swoje pieniadze. I guzik nam do tego.
> Partyjne kongresy nie przypominają już siermiężnych wieców ludowych.
> Tryskają kolorami i najnowocześniejszą technologią.
Co jak co, ale jak partia nie jest w stanie nawet przyzwoicie zorganizowac wiecu itd. , to jak ma zorganizowac POLSKE ?!
W kraju czlonkowskim UE trzeba w rzadzie i Sejmie profesjonalistow, a nie wiejskich improwizatorow, bo inaczej nic nie da sie dla Polski ugrac. Imporowizacje pozostawmy Bialorusi … .
Rywalizacja między partiami polega na tym aby członkowie partii mieli jak najlepiej bo wtedy ci co ich popierają mogą liczyć że kiedyś ich byt też może się polepszyć. Jest to cynizm – ale obrazuje rzeczywistość. Czym większe apanaże posłów, senatorów, radnych tym większy budżet partii a mniej pieniędzy na cele społeczne.
„Ale może przyjść dzień, kiedy klienci się zorientują, że w atrakcyjnie opakowanym pudełku nie ma nic, i stracą cierpliwość. Wtedy poszukają innych producentów. Niekoniecznie lepszych, ale na pewno nie tych samych.”
Ależ ten dzień nie nadejdzie nigdy, gdyż Pan Redaktor i jego korporacyjni koledzy kręcą się wokół tego pustego show jak muchy wokół lampy i zapełniają relacjami wszystkie strony gazet i każdą minutę na antenie tv. I tak będziecie panowie dziennikarze nadawać, nadawać a my za wami krążyć i krążyć. A takie lamenty refelksyjne na marginesie z waszych ust, partnerów, kontrahentów tzw. polityków, was – ludzi którzy współtworzą i korzystają z owoców tego show, są naprawdę wzruszające. No łezka w oku się kręci, naprawdę
Ludzie chcą być mamieni, czego dowodem są słupki poparcia dla partii przekrętów Platformy Obywatelskiej. Co prawda nie chce mi się wierzyć w prawdziwość tych badań, bo żyjąc w konkretnym środowisku i obcując z ludźmi o różnych preferencjach politycznych zauważyłam w ciągu ostatnich lat wyraźny spadek liczby zwolenników PO, a przynajmniej nie afiszujących ze swoimi preferencjami tak jakby sympatyzowanie z partią rządzącą nie było już „trendy”. Myślę panie redaktorze, że naiwnością jest sądzić, że ludzie sami z siebie przejrzą na oczy, bo dopóki obecny rząd będzie, grając mediami i PR maskował faktyczny stan państwa, a ludzie nie odczują uderzenia po kieszeni to będą głosować tak jak im to zaprogramują i jeszcze będzie im się wydawać, że czynią dobrze.
Przed laty, pewien polityk specjalizujący się ( to już dzisiaj wiem) w obiecankach, niejaki pan Tusk zadeklarował, że po dojściu do władzy jego partia postara się „odebrać” posłom i senatorom diety. I właśnie tą deklaracją mnie ujął. Dziś inaczej patrzę na cuda, obiecanki, deklaracje i programy polityczne Tuska, po prostu NIE WIERZĘ w te bajki.
co by sie dzialo w polsce jakby minister sprawiedliwosci o wyroku na lepera w
ten sam sposob wypowiedzial sie np.o wyroku na michnika i teraz wazne pytanie
dla dziennikarzy czy wszyscy sa rowni i jak wy sie zachowujecie bo jak by taki
rosol wyszlal taki e-mail to on i jego cala partia zniknela by na zawsze z wiejskiej
a kapral z zabrza tuskuje milionom polakom o wysokich standartach-one sa chyba
przez nikoga na wiejskiej nie do osiagniecia
PO czyli
„w atrakcyjnie opakowanym pudełku nie ma nic”
Proszę redaktorze pisać otwartym tekstem
Nie wspomniał Pan o jeszcze jednym i to chyba największym i najbardziej społecznie szkodliwym źródle finansowania partii politycznych – nieuczciwych przedsiębiorcach, którym przecież działacze partyjni ułatwiają życie nie z czystej miłości. Nikt o tym nigdy głośno nie powiedział, bo nie wypłynęły w tych sprawach żadne dowody, ale przecież to nie miłość każe ministrowi antyszambrować w hotelowych korytarzach przed apartamentem oligarchy, to nie miłość gna skarbnika partii na cmentarz na spotkanie z królem hazardu i t.d. i t.p. Smutne to, ale tak się dzieje wszędzie więc pewnie tak już musi być. Ale może nie musi być to robione aż tak bezczelnie.
dlatego ja bojkotuję ten syf, demokracja w tym wydaniu to zło wcielone. Wkurza mnie mój Kościół, gdy mówi, że nie pójście na wybory to grzech. Jestem katolem i dlatego nie biorę udziału w głosowaniu.
Panie Janke, demokracja nie istnieje bez partii.
Partie nie finansowane z budzetu i tylko z budzetu beda finansowane przez rynek. A wtedy nie mamy demokracji, tylko system oligarchijny, wyprobowany juz dawno temu, powiedzmy 2000 lat.
Do czego to prowadzi widzielismy niedawno u naszych sasiadow, Niemcow. To sie nazywa nacjonalsocjalizm, potocznie zwany nazizmem. Dlatego wlasnie Niemcy zeby sie uchronic przed powtorka dopuszczaja tylko finansowanie z budzetu i skladek. W ten sposob zapewniaja niezaleznosc fianansowa partii od roznych pokrak o dyktatorsko-nazistowsko-komunistycznych aberacjach umyslowych. Afera z kanclerzem Kohlem, ktory 500 tys. euro w walizeczce dostal, byla olbrzymim skandalem.
W Polsce tylko PO, nastepczyni partii aferalnej KL-D, slynacej z afer korupcyjnych (vide Afera Hazardowa) moze liczyc na nieograniczone srodki finansowe, a z powodu jest antypolskiej i wynaradawiacej polityki rowniez na srodki z zagranicy.
Jezeli wiec felieton ten ma zapoczatkowac dyskusje na temat finasowania partii, to jest niczym innym jak felietonem zapraszajacym do wprowadzenia w Polsce systemu oligarchijnego a wiec faszystowskiego i przy okazji zapraszajacego do likwidacji Polski.
Teraz, dzieki temu, ze jednak opozycja tez dysponuje pieniedzmi a srodki finansowe antypolskiego Tusk sa ograniczone, istnieje jednak szansa, ze Polacy nie dadza sie do konca oglupic i w wyniku wyborow (glosowanie na PiS jest obywatelskim obowiazkiem) powstanie Polski Rzad.
Gdyby bawili się za swoje- pal licho, ale ONI wygłupiają się za wspólne i ewentualnie Rycha itp. Jeżeli wybory miałyby coś radykalnie zmienić, nie organizowano by ich. To tylko taka szopka dla gawiedzi, że każdy ma wpływ na bieg dziejów.
W Łodzi machina partyjna PO i SLD działa na całego !
Ludzie PiS i Kropiwnickiego spadają ze stanowisk samorządowych
jaK zgniłe gruszki z drzewa.Porównanie do gruszek nie jest przypadkowe.
Skoro PIS i SLD mają tyle kasy, to sami powinni utrzymywać swoją telewizję TVP!
Tymczasem zatrudniają tam swoich propagandzistów i zapewniają im gigantyczne pensje, a przy odejściu dostają jeszcze milionowe odprawy.
I to wszystko za pieniądze podatników
A co najgorsze w tym systemie to fakt, iż czy to Giertych, czy Piskorski, czy jakieś koterie jak Polska XXI są raczej bez szans. Zawsze lepiej mieć trzecią, czwartą, piątą, dziesiątą, lub dwusetną opcję w debacie politycznej żeby każdy mógł powiedzieć, że ma rację. A ile jest partii w Ameryce czy Brytanii?
Jakiś taki … miałki ten tekst. Niby ma Pan rację, niby wszystko co Pan napisał jest w 100% prawdą, ale… A zakończenie.. takie jakieś..naiwne… Przed nami weekend, prosze odpocząć. Pozdrawiam
Właśnie władze Gdyni przekazały 750 tys zł pieniędzy publicznych na… dofinansowanie powstania gdyńskiej szkoły filmowej. O takich sprawach „Rz” nie napisze?
Miliony czy tysiące (w skali kraju) „Rzepo”: …ugrupowania ściągają miliony od swych działaczy. Tylko przez pierwsze sześć tygodni tego roku na konto Platformy Obywatelskiej wpłynęło ponad 100 tys. zł z darowizn.
Się zgadzam, ale brak mi u Pana jakichś wniosków, poza morałem, a ten jak wiadomo nawet w bajce nie wystarczy. Czy Pan woli jednomandatowe i takie jakie są? Mniej czy więcej posłów? A może prawybory? A może także wolne media czy wręcz przeciwnie, gezety i kamery z partyjnym zapleczem? No i co Pan sądzi o obywatelach? Ruszyli się, sprzysięgają, dyskutują, zakładają kluby czy może raczej śpią machnąwszy uprzednio ręką na wszystko? Od opowedzi na te właśnie pytania zależy, czy to, że partie się nieźle profesjonalizują to zapowiedz zmiany na lepsze, czy na gorsze. Ja prywatnie uważam, że nie wszystkie się profesjonalizują. Jedna wyraźnie leniuchuje. Zdaje się, źle robi licząc na to, że ciężka (lub nie) praca tej drugiej, kiedyś pójdzie na marne i władza sam tej pierwszej wpadnie w ręce niczym z nieba gołąbki. Dziś trzeba je łowić, czyli ciężko pracować, a kadzidło wokół prezesa może tylko zaszkodzić.