Artykuł 212 kodeksu karnego obrósł już legendą. Zapis przewidujący wysokie kary pieniężne, a nawet więzienie, za zniesławienie duchem tkwi w poprzedniej epoce. Niestety statystyki pokazują, że był on dość często stosowany. Na podstawie tego artykułu skazano ponad tysiąc osób, z czego co czwarta została pozbawiona wolności.
Szczególnie często stosowano go wobec dziennikarzy lokalnych mediów. Było to groźne, bo – jak mawiają prawnicy – wyroki miały „skutek mrożący”. Małe redakcje, które nie miały pieniędzy na grzywny, ze strachu w ogóle nie publikowały materiałów demaskujących nieprawości lokalnych polityków czy biznesmenów.
Środowiska dziennikarskie, obrońcy praw człowieka od dawna protestowali przeciw temu absurdalnemu przepisowi. Co ciekawe, politycy publicznie się zgadzali , że powinien on zniknąć z kodeksu karnego, ale jakoś nie mogli się przełamać, by wprowadzić to w czyn. Dobrze więc, że minister Krzysztof Kwiatkowski wystąpił z taką propozycją, choć lepiej by było, gdyby doprowadził do całkowitego zniesienia zapisu, pozostawiając sprawy o zniesławienie sądownictwu cywilnemu.
Dobrze, że zaproponował dodanie do artykułu 241 k.k. paragrafu wskazującego, w jakich warunkach ujawnienie tajemnicy ze śledztwa nie będzie przestępstwem. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że stało się to pod wpływem medialnej i politycznej awantury, jaka wybuchła po postawieniu zarzutów dwóm dziennikarzom – Radia Zet i TVN 24. Niezależnie jednak od intencji dobrze, powtórzę, że minister wykonał gest, który doprowadzi być może do złagodzenia tego artykułu. Jeszcze lepiej jednak by było, gdyby podobna zmiana dotyczyła ujawnienia tajemnicy państwowej, o czym mówi artykuł 265. Zdarzają się przecież przypadki, gdy dziennikarze ujawniają te tajemnice w imię wyższego interesu społecznego. I o taką zmianę trzeba dalej walczyć. Minister wykonał krok w dobrym kierunku. A raczej kroczek.
Tagi: kodeks karny, Krzysztof Kwiatkowski, Radio Zet, TVN 24








Ponawiam pytanie:jakie to ofiary dla Ojczyzny poniosl Pan Igor Janke,ktore pozwolily Mu dostapic zaszczytu bycia kawalerem Orderu Odrodenia Polski?Ktokolwiek widzial,ktokolwiek wie….
Panski ostatni artykul „usmiech ludojada” jest BARDZO konformistyczny jak na dziennikarza niezaleznej „Rzeczpospolitej”.
Ocena Tuska w panskim wydaniu wyglada,jakby przepisal pan fragmenty artykulow z Gazety Wyborczej.
A to,ze stworzyl Pan sylwetke Tuska jako silnego niezaleznego polityka to tylko swiadczy o braku rzetelnosci zawodowej.
Tylko drobnomieszczanstwo posilkujace sie propaganda „rezimowych mediow” moze tak wyobrazic sobie Tuska.
Postronny obserwator sceny politycznej widzi,ze Tusk jest politykiem zaleznym,marionetka lansowana i sterowana przez media sluzace post-komunistycznej oligarchii.
Tusk wszystko robi,aby chronic wladze swych mocodawcow,uzurpujacych sobie zarzadzanie Polska zza fasadowej demokracji.
Powinien Pan napisac nowy artykul,ukazujacy prawde o tym jak sily niewidoczne przecietnemy Polakowi poslugujac sie klamstwem i manipulacja potrafia stworzyc odnoszacego sukces polityka w celu utrzymania podstepnie zdobytej wladzy.
Panski artykul moglby stac sie podstawa scenariusza filmu dokumentalnego „towarzysz premier”bedacego odpowiednikiem znanego filmu”towarzysz general”.
Prosze przeczytac Krzysztofa Wyszkowskiego:
http://www.niezalezna.pl/article/show/id/30237
A ja myślę że i dziennikarze są ludźmi honoru , więc cóż pozostaje stronom , wysłać sekundantów , jest tylko jeden problem – trzeba władać jakąś bronią i mieć odrobinę wiary w sąd Boży. To niestety dobra rzadkie i pozostaje nam babski magiel ( z całym szacunkiem dla pań). Tak oceniam niestety i dziennikarzy i polityków – no może nie wszystkich ale w Rzepie jest z tym bardzo źle.
Warto przypomniec, ze przeciw zniesieniu tego przepisu byl premier Jaroslaw Kaczynski, ktory mowil, ze polityk tez ma prawo sie bronic przed atakami dziennikarzy.
Czekam tylko, az wierni czytelnicy rp zaatakuja ministra Kwiatkowskiego. Przeciez to oczywista oczywistosc, ze chca zniesc ten przepis, by polskojezyczne media atakowaly biedny PiS.
Demokracja i wolnosc slowa – tak! Ale nei dla wrogow demokracji i wolnosci slowa. Czyz nie tak panie Fritz?
Co do meritum wypowiedzi pana Redaktora, chciałbym zgłosić dwie – może i ważne – uwagi.
Po pierwsze, trend dotyczący ochrony czci człowieka przez prawo cywilne jest powszchny w państwach demokratycznych. Rezygnacja z ochrony czci przy pomocy prawa karnego dowodzi, że Polska odchodzi od instrumentarium prawnego, właściwego dla dyktatur. W dyktaturach bowiem władza boi się ludu, a nawet tego co lud myśli, albo – Boże uchowaj – co mówi albo pisze. Bowiem podstawa moralna dyktatorskiej władzy jest słabiutka, albo nie ma jej wcale, i można ją zniszczyć byle jednym słowem krytyki. Dlatego prawo karne musiało chronić w PRLu tzw. „cześć” moskiewskich szmaciaków.
Jest jeszcze inny trend, bardzo silny w umacnianiu ochrony czci człowieka. Przy czym nie chodzi tu o jakiegoś „socjalistycznego człowieka”, których to wymogów, jak trzeba było, nikt normalny nijak spełnić nie mógł, lecz o wszystkich ludzi, o wszystkich jednakowo. Orzeczenia sankcji cywilnej za naruszenie czci są bardzo dolegliwe i przybierają dwa kierunki: wysokie nawiązki pieniężne oraz restrykcja społeczna za utratę twarzy. W Polsce obserwuje się duże wahania pod względem nawiązki, ale ogólny trend jest prawidłowy: nawiązka wzrasta. Ponieważ możemy obejść się bez obelg i pomawiania – i to bez żadnych strat czy szkód – wysokość nawiązki powinna zniechęcać do tego rodzaju polemik, które naruszają cześć uczestnika dialogu. Gorzej jest u nas z tą drugą tendencją. Degeneracja moralna osiągnęła bardzo wysoki poziom, o czym świadczą wypowiedzi takich osób, jak Bartoszewski, Palikot, Komorowski czy Niesiołowicz. O Wałęsie nie ma co wspominać.
Ci ludzie niejednokrotnie okazywali uczucia dumy z tego, że publicznie obrażali partnerów dyskusji, a mimo to społeczeństwo ich popiera. To jest chora sytuacja, kulturalna spuścizna epoki systemowej pogardy dla człowieka.
Na przykład, Palikot wręcz się cieszy, że został pozwany za naruszenie dóbr osobistych Jarosława Kaczyńskiego. Przy czym nie cieszy się z tego, że sąd jemu przyzna rację, (bo w to sam nie wierzy), lecz że w ogóle obraził, i jest pozwnym przez człowieka ze szczytów społeczeństwa. A jeśli sąd nawet przyzna rację Kaczyńskiemu, to nic to – śmieje się Palikot.To go niejako nobilituje, przynjmniej w jego wyobraźni. Bo go stać na uiszczenie takiej śmiesznej należności, którą mu sąd może zasądzić. Jest bogatym, więc stać go na lżenie ludziom i może sobie pozwolić na publiczne kpienie z prawa i zasad demokracji.
W związku z tym ostatnim aspektem, na przykład w USA, rozwija się tendencja do orzekania nawiązki nie zgodnie z jakąś sztywną taryfą kwotową, tylko poprzez orzeczenie nawiązki w postaci procentu majątku, jaki pozwany musi uiścić, np. 30%. Taka forma sankcji bardziej przemawia do ludzi w rodzaju Palikotów.
Jest jeszcze jedna tendencja w ochronie czci. Chodzi o policjantów mudurowych. Już za same krótkie słowo sprzeciwu wobec interweniującego policjanta, o obelgach nie spominając, sankcje finansowe dla sprawcy są bardzo wysokie. Nie rozumiał tej zasady – jako dziecko socjalistycznej kultury prawnej – pan Maria Rokita. Dobrze się stało, że i tak sąd go potraktował nadzwyczaj łagodnie.
I ostatnia sprawa. Pan Ziobro. Palnął głupstwo niedopuszczalne na zajmowanym stanowisku. Powtarzam: na zajmowanym stanowisku! I poniósł konsekwencje, moim zdaniem dobrze wycenione orzeczeniem sądu.
Nie pisze się „jolap” tylko jełop
Tazio, ty nad poziomy wzlatasz. Gratuluję samopoczucia.
Przepis jest dobry, gorzej z sadami. Tylko w Polsce mozna bezkarnie znieslawiac i oczerniac. W cywilizowanym swiecie odpowiedzialnosc za swoje czyny to podstawa ladu spolecznego ! U nas niestety sluzy do kneblowania, jak i cale prawo do bezprawia w majestacie prawa !
jolap napisał: 03 lutego 2010 at 07:51
Chciałabym odnieść się do Pana felietonu o pisarstwie dworskim.
Za pisanie dworskie dostaje się ochłapy z pańskiego stołu.
Korzystał z tego Pan,redaktorzy Ziemkiewicz,Wildstein.I dalej korzystacie.
Dziennikarze z GW i Polityki wyrażają tylko swoje poglądy
*** Oczywiscie, ze pracownicy GW i Polityki wyrazaja swoje poglady a sa one antypolskie i antydemokratyczne. Robia wszystko zeby Polska jako panstwo przestala istniec a Polacy wynarodowieni. Dlatego wlasnie Tusk popieraja, ktory wlasnie te cele realizuje.
Dziennikarzy Rzepy maja dokladnie odwrotne poglady. Daza do przeksztalcenia Polski bedacej postkomunistyczna republika bananowa w Polske Rzeczpospolita.
Opowiadaja sie za opublikowaniem faktow z przeszlosci a wiec za poznawaniem historii Polski opierajacych sie na faktach, a nie antypolskiej, obrzydzajacej wszystko co polskie.
P.S. Srodowiska i spolecznosci michnikowszczyny i grossizmu nazywaja historie Polski opierajaca sie na faktach, pisowska historia, w odroznieniu od ich, stalinowskiej czy göbbelskowskiej historii, opierajacej sie na ciagle powtarzanych klamstwach.
Dlatego wlasnie Tusk zlikwidowal nauke historii w gimnazjach.
„Artykuł 212 kodeksu karnego obrósł już legendą. Zapis przewidujący wysokie kary pieniężne, a nawet więzienie, za zniesławienie duchem tkwi w poprzedniej epoce. ”
Najłagodniej mówiąc – bzdury. Chyba, że za „poprzednią epokę” uznamy również II RP. Bo podobny przepis jest w artykule 255 Kodeksu Makarewicza.
A sam zapis jest jak najbardziej słuszny, chroni bowiem tych, których nie stać na proces cywilny. Skoro mamy go znosić, to czemu nie znieść np. przepisu karzącego za kradzież? Ot, przecież wystarczyłoby postępowanie cywilne…
Pierwszy komentator pisze nie na temat, natomiast lży dziennikarzy wyrażających inne poglądy od własnych. Drugi udaje obiektywizm. Ciekawe, dlaczego wpisujący się tu przeciwnicy poglądów wyrażanych zwykle przez dziennikarzy „Rzeczpospolitej” prezentują taką ciasnotę umysłową i chamstwo. Nikogo za nic nie przepraszam i nie będę czytać odpowiedzi.
Do jolapa:
Napisałem wyraźnie, że byli dworakami ZA RZĄDÓW SLD. Zresztą z uwagi na kuriozalny pisolsdowski sojusz w TV, podejrzewam, że lada moment dostaną jakieś smaczne kąski w TVP i PR. Podczepienie się pod którąkolwiek z opcji i rezygnację z krytycyzmu wobec tej opcji zawsze kiedyś poskutkuje dopuszczeniem do koryta.
Isengrim, przepraszam z literówkę. MB
Czy to dobrze? Pewnie tak, tylko jednak szkoda, że wg p Jankego to tylko mały kroczek, i że u podłoża leży represja w stosunku do „naszych”. Przyjmuję każdy zakład, że gdyby to dotyczyło kogoś innego (czytaj pro PiS…), to nawet oczekiwałbym zaostrzenia tego co jest.
Do Insegrim: zapis to
1. «zapisanie lub zarejestrowanie czegoś»
2. «to, co zostało zapisane lub zarejestrowane»
3. «umieszczenie kogoś na liście osób ubiegających się o coś lub uczestniczących w czymś»
4. «przeznaczenie czegoś komuś w testamencie; też: to, co zostało w ten sposób zapisane»
sam sobie wybierz po uważaniu, nie wystarczy być mądralą, trzeba być dociekliw(ym) (ą) mądralą.
Do jolap:
Gdybyś sznown (a) (y) jolap zechciał wyrazić swoje poglądy, to „gorąco zachęcam” ( pojechałem Sekułą..). To co napisałeś, to są raczej inwektywy, przysłane tobie krótką wiadomością tekstową (SMS). MB.
Isengrim , 9.45: Chłopie niewychowany w rodzinie i niedokształcony w szkole… Z tego, co piszesz, wnioskować należy, że liznąłeś wiedzy uniwersyteckiej. Ale zarówno Twój prostacki styl i ziejące luki w wiedzy świadczą tylko o jednym. Tym, co napisałem w pierwszym zdaniu.
@ jolap o godz. 07.51
Chciałbym Pana (Panią?) prosić o wyjaśnienie. Pisze Pan w pierwszym zdaniu: „Chciałabym odnieść się do Pana felietonu o pisarstwie dworskim”. Z tego sformułowania nie wynika, czy ma Pan na myśli jakiś poprzedni felieton pana Igora Jankego „o pisarstwie dworskim”, czy może też uważa Pan, że „Kroczek w dobrym kierunku” jest, czy ma cechy „felietonu dworskiego”?
Dalej podaje Pan, że: „Za pisanie dworskie dostaje się ochłapy z pańskiego stołu.” Bardzo prosiłbym Pana o wyjśnienie, jak można dany tekst zweryfikować, że stanowi on „pisanie dworskie”, albo że nie stanowi? I jakie to „ochłapy pańskie” dostaje się za „pisanie dworskie”? Zapewne pieniądze? Ale najbardziej interesujące byłoby dla mnie dowiedzieć się, kto jest tym „panem”, z którego stołu spadają ochłapy, z których pan Igor Janke – rzekomo – korzysta?
Poruszył Pan bardzo ważny temat. Problem w tym, że użył Pan stylu bardzo aluzyjnego, niezrozumiałego dla niewtajemniczonych, takich, jak ja. Albo, że komentarz Pana stanowi wyraz bezzasadnej frustracji, logicznie mijający się z realiami i nie ma żadnego uzasadnienia, prócz złych namiętności, które Pana męczą.
Zachęcam Pana do pociągnięcia tego tematu. Z korzyścią dla ogółu: i Pana, i mie, i pana Igora Janke, i całego społeczeństwa. Pana Jankego trzeba koniecznie obnażyć. I pokazać palcem jego „niegodziwości”. Bo jeśli nic więcej nie ma Pan do powiedzenia na temat tego zarzutu, to trzeba go odczytać, jak tylko próbę bezzasadnej obelgi oraz sobie wystawione świadectwo, że jest Pan – jak w tej pisence z czasów sowieckich – „mniej niż zero”.
Jeśli prawo do wolności słowa, przekonań i ekspresji chroni pornografistów i tfurców (od tfu), którzy nie mają talentu, a chcąc zaistnieć prowokują spokojnych obywateli, czyli „sytych burżuji”, to tym bardziej chronić powinno dziennikarzy ujawniających tajemnice państwowe. Do ich ochrony są powołane służby, których w Polsce nie sposób zliczyć, tyle ich jest. Jeśli tajemnica ujrzy światło dzienne, to nie należy karać dziennikarza, lecz oficjela, który ją ujawnił. Tak przynajmniej jest w największej demokracji, jaką jest USA. Zdaję sobie sprawę, że z tym trudno przyjdzie pogodzić się ludziom wychowanym w komunie, w której praktycznie każda informacja stanowiła tajemnicę, a ujawnienie jej było nie tylko przestępstwem, ale wręcz niepatriotycznym czynem..
Panie redaktorze, zapis to jest w testamencie. W ustawie to jest przepis. Polecam jakis kurs wieczorowy z prawa, zanim po raz kolejny zacznie Pan pisac o kwestiach, o ktorych nie tylko nie ma Pan zielonego pojecia, ale nie zna Pan nawet podstawowego slownictwa (podobnie zreszta, jak przytlaczajaca wiekszosc dziennikarzy).
To tylko kolejna , która nie będzie zrealizowana, zapowiedź. Mamy następny temat do ciągłego gadania, obok pierwszego – kandydatów PO na prezydenta. A gdzie konkrety o naprawie finansów państwa?
Do Vilama.
Dworscy dziennikarze dostają za swoje „poglądy” zapłatę od dworu np.
prowadzą programu w dworskiej telewizji.Nie widzę,żeby redaktorzy
GW czy Polityki byli wynagradzani przez rząd za to co piszą.
Przekona się Pan Redaktor , żę to będzie krok pozorowany. Świadczą o tym zapowiedzi retorsji wobec byłego szefa CBA. Rządzącym obecnie, przepisy te są na rękę. ZAwsze niepokornych,czytaj ujawniających nieprawidłowoć
ści dziennikarzy ,można skutecznie zniechęcić stosując wysokie kary pieniężne . Widać to na przykładzie założycie giganta medialnego z grecka zwanego agorą. Przekonał się o tym chociażby Pański redakcyjny kolega Pan Ziemkiewicz. Kto ma pieniądze, media to i temida jest dla niego łaskawa. Nie oznacza to ,że nie powinniśmy piętnować kneblowania ust ludziom ujawniającym nieprawidłowości, czy mającym odmienne poglądy.
Nie zgadzam się z przedmówcą, jeśli chodzi o GW i Politykę (tacy sami dworacy, tylko innej ekipy). Co do reszty się zgadzam. Za poprzedniej ekipy powiedzieć o panu – tuba wazeliny, to za mało. A teraz, przemawia przez pana wyłącznie złość, że postawił pan na niewłaściwego konia. I tyle.
Chciałabym odnieść się do Pana felietonu o pisarstwie dworskim.
Za pisanie dworskie dostaje się ochłapy z pańskiego stołu.
Korzystał z tego Pan,redaktorzy Ziemkiewicz,Wildstein.I dalej korzystacie.
Dziennikarze z GW i Polityki wyrażają tylko swoje poglądy