Posts Tagged „zmiany w OFE”<

Polityczny karnawał w emerytalnym poście

31 mar 2011

Batalia o zmiany w systemie emerytalnym właściwie się skończyła. Radość niczym nie ograniczanego rozdawnictwa publicznych pieniędzy zwyciężyła nad ideą dyscypliny i myślenia w perspektywie nieco dłuższej niż najbliższe wybory

Zmiany przeprowadzono pod hasłem walki z rakiem rosnącego zadłużania państwa, ale nim jeszcze do funduszy emerytalnych zaczęły płynąć niższe składki okazało się, że pieniądze te nie zostaną zaoszczędzone, ale przynajmniej w części wydane na bieżące potrzeby.
Jeszcze w trakcie debaty z Leszkiem Balcerowiczem minister Jacek Rostowski mówił, że obcięcie składki pozwoli nie tylko na zmniejszenie długu, ale umożliwi też zwiększenie wydatków na infrastrukturę, naukę, a w dalszej przyszłości nawet zmniejszenie podatków.

Dalsze dowody na to, o co chodzi w reformie OFE, pokazały się w ostatni poniedziałek. „Gazeta Wyborcza” ujawniła, że rząd szykuje plan rozdawania uczniom laptopów. To piękna idea, choć osobiście rozdawałbym te urządzenia nie wszystkim, ale tylko tym, których na taki sprzęt nie stać. Jednak takich pięknych, wartych kilkaset milionów złotych planów nie powinno się snuć w czasach kryzysu. Podobnie jak warto powstrzymać się z planami podwyżek dla armii.

Albo mamy okres niepewności, światowych zawirowań gospodarczych, drogich surowców, wojen domowych w krajach arabskich, kłopotów kolejnych krajów strefy euro i niepewnego kursu złotego, albo mamy okres prosperity, w którym można sobie pozwolić na poluzowanie wydatków. Niestety, wygląda na to, że dziś rząd powinien być ostrożny, bo nie wiadomo, w jakim kierunku rozwinie się sytuacja na świecie.

Tymczasem rządowy plan wyjścia z pułapki nadmiernego zadłużenia opiera się na wysokim 4-proc. wzroście gospodarczym do 2014 roku. To jest możliwe, ale tylko pod warunkiem, że na świecie nie dojdzie do żadnych poważnych zawirowań.

Dyskusja o OFE ujawniła jeszcze jedno zagrożenie dla finansów. Obie strony sporu dyskutowały z czyich pieniędzy powinny być płacone przyszłe emerytury. Ale dość wstydliwie pomijano kwestię ich wysokości. Tymczasem dla większości obywateli to może być kluczowy problem. Jeżeli rzeczywiście okaże się, że przeciętnie emerytura będzie stanowić około 1/3 ostatniej płacy, czyli w dzisiejszych warunkach wyniesie około 1,2 tys zł, to będzie dramat, bo dziś jest to ponad 1,8 tys. złotych. Jeżeli rzeczywiście będziemy mieli spadek wysokości emerytur, to znaczy, że cała ta reforma rozsypie się za parę lat.

Nie ma co liczyć, że tak liczna grupa ludności w demokratycznym państwie da się zepchnąć do takiego poziomu życia. Oni wymuszą od państwa wyższe świadczenia. Jeżeli rząd odpowiedzialnie chce rozmawiać o emeryturach to nie może sprowadzać dyskusji tylko do kwestii OFE. Jest pewne, że powinniśmy więcej oszczędzać i dlatego debata na temat emerytur musi trwać nadal.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Gdy nie będzie już OFE

17 mar 2011

Z przyszłego stenogramu sejmowego:

Wysoka Izbo, mój rząd przedstawia projekt ustawy, która radykalnie poprawi stan państwa. Proponujemy usunięcie ze zdrowej tkanki finansów publicznych tego nowotworu, który je niszczy, i za który wysoką cenę będą musiały zapłacić przyszłe pokolenia.

Nieodpowiedzialny rząd Donalda Tuska zmarnotrawił miliardy złotych na budowę tzw. systemu autostrad. I jeszcze się tym chlubił. Zapatrzeni na Zachód wyhodowaliśmy narośl, na którą nas nie stać. Mimo że zręby tego programu miały swój głęboki sens to nie najlepiej skonstruowano jego podstawowe kryteria.

Dziś widać, że sytuacja jest dramatyczna, bo liczą się nie tylko wydatki na budowy, ale i odsetki od pieniędzy pożyczonych na sfinansowanie tych celów. Rocznie tylko na te odsetki wydawaliśmy parę miliardów złotych. Zadłużenie państwa jest nie do opanowania bez wprowadzenia proponowanych rozwiązań. Nasz projekt naprawy systemu równocześnie oznacza jego ochronę przed radykalnym demontażem.

Przez lata skonstruowaliśmy system, w którym wszyscy poprzez podatki, finansują bardzo drogie drogi, a który może przyniesie pewne profity przyszłym pokoleniom. Musimy myśleć, jak zabezpieczyć możliwość szybkiego poruszania się po drogach, ale nie możemy w związku z tym nakładać przesadnych ciężarów na dzisiejszych obywateli.

Dla nas ważniejsze jest ratowanie finansów publicznych i dbanie o kieszeń Polaków niż interes instytucji budujących i zarządzających autostradami. Jeśli będzie taka potrzeba w przyszłości, aby podejmować radykalne, dotkliwe dla ludzi – nie dla władzy – decyzje, to będziemy je podejmować. Z mojego punktu widzenia i naszej koalicji, jeśli Polska jest w dobrej sytuacji finansowej, to i ludzie mieszkający w naszym kraju powinni być w niezłej sytuacji finansowej. Ta sama filozofia patronowała nam gdy likwidowaliśmy zbędne wydatki na i tak nie działające koleje.

To państwo, a nie autostrady jest najpewniejszym gwarantem sprawnego poruszania się po kraju. Proponowane dziś zmiany wręcz poprawią sytuację. Mamy doskonałą sieć dróg. Są wąskie, dzięki czemu kierowcy będą jeździli wolniej i oszczędniej. Już dziś oszczędności na paliwie możemy liczyć w setkach milionów złotych. Nie do przecenienia będzie też rozwój przemysłu rowerowego.

Utrzymywanie obecnego systemu budowy autostrad oznacza miesięcznie około 1 mld zł dodatkowego wypływu pieniędzy, więc szkoda każdego miesiąca. Proszę opozycję, by skorzystała z tej szansy.

Każdy następny rząd będzie miał dużo łatwiej, jeśli dziś przeprowadzimy te zmiany. Łatwiej, to znaczy, że nie będzie musiał podejmować decyzji z krzywdą dla ludzi. Pomóżcie dzisiaj w przeprowadzeniu szybko tej zmiany, bo to jest w interesie ludzi. Jeśli sprawnie to zmienimy, będziemy mogli szybko przejść do następnej reformy – likwidacji kolejnego garbu, czyli niepotrzebnej nikomu, drogiej, nieefektywnej i zdemoralizowanej służby zdrowia.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Pakiecik zmian nieskuteczny i tymczasowy

8 mar 2011

Reformy uzdrawiające państwo muszą kosztować. Im większa potrzeba zbilansowania finansów, tym zmiany są boleśniejsze. Sytuacja gospodarcza Polski nie jest zła, więc trzeba uznać, że kwota niespełna 3 tys. zł oszczędności państwa rocznie przypadająca na rodzinę, w której jest dwoje pracujących (podatników), to nie wygórowana cena.

Gdyby obecny rząd wziął się za uzdrawianie państwa  na początku, a nie w końcu kadencji wyrzeczenia byłyby jeszcze mniejsze. Zresztą te koszty, tak jak to w statystyce bywa, są tylko przybliżeniem, które ma pomóc zorientować się nam w rozmiarach oszczędności zaplanowanych przez ministra Jacka Rostowskiego. W tę kwotę jest na przykład wliczony efekt zmian w systemie emerytalnym, czego skutki odczujemy za wiele lat, a także rosnąca akcyza na papierosy (niepalący są zdrowsi i bogatsi) czy zniesienie ulg na biokomponenty do paliwa. W sumie więc rzeczywiste widoczne koszty społeczne bilansowania finansów państwa będą dla wielu rodzin znacznie mniejsze.

Trzeba pamiętać jednak,  że ten plan oznacza zahamowanie wzrostu gospodarczego. Nie chodzi tylko o ograniczenie skali działania funduszy emerytalnych i wynikające  z tego gorsze warunki rozwoju giełdy finansującej gospodarkę. Początkowo ważniejsze będzie ograniczenie wydatków na infrastrukturę. Te inwestycje współfinansowane pieniędzmi unijnymi były jednym z czynników, który pozwolił Polsce przetrwać okres światowej recesji.

Najważniejsze jest jednak to, że ten pakiecik zmian nie załatwia do końca żadnego z wielkich problemów naszej gospodarki. Nadal mamy problemy np. z nieprzynoszącymi efektów ulgami podatkowymi, wydatkami na rolnictwo czy niesprawnym systemem wspierania rodziny. Ustawowe ograniczenie wydatków państwa tego wszystkiego nie załatwi.

Plan Rostowskiego ma ponoć pozwolić rządowi na doczołganie się do wyborów bez bolesnych cięć. A potem naród dowie się, jakie ważne reformy są szykowane…

Tylko dlaczego minister, który przez trzy lata nie widział potrzeby zmian, teraz nagle miałby zmienić poglądy? Bardziej prawdopodobne jest, że Bruksela wymusi na nas drobne korekty w wydatkach, a na poważną reformę i wyrzeczenia poczekamy. Do prawdziwego kryzysu. Ale to już nie będzie problem premiera Tuska i ministra Rostowskiego.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop