Posts Tagged „reformy”<

To wstrętne słowo na r

14 kwi 2011

Oczywiście chodzi o reformy. Zazwyczaj uważa się, że jest to coś bardzo niedobrego – ból, płacz, zabrane przywileje i zgrzytanie zębami

Myślenie jest proste – żeby zaoszczędzić, trzeba komuś coś zabrać, a tego nie lubimy. Ale tak naprawdę reformy w pewnych sytuacjach nie muszą być bolesne dla obywateli.

Doskonałym przykładem korzystnych, a niewymagających wyrzeczeń zmian mogą być emerytury służb mundurowych. Plan jest dość prosty. Ci, którzy pójdą służyć od przyszłego roku, będą pozbawieni większości przywilejów. To wielka reforma, oszczędności są liczone w miliardach, tyle że pierwsze skutki zobaczymy dopiero za kilkanaście lat. Założono bowiem, że przywileje pracujących dziś w policji nie zostaną pomniejszone ani o paragraf. Każdy z nich będzie mógł po 15 latach służby dostać emeryturę, choćby miał tylko 35 lat. Natomiast wszyscy, którzy trafią do służb mundurowych od przyszłego roku, będą przechodzić na emerytury na zasadach zbliżonych do tych, jakie obowiązują pracowników innych sektorów publicznych. Jeżeli rządowi uda się osiągnąć porozumienie ze związkowcami i reforma wejdzie w życie zgodnie z planem, można ją będzie uznać za wzorcowe rozwiązanie.

Podobnie powinno się walczyć z narastającymi problemami w innych częściach sektora publicznego, poczynając od ubezpieczeń rolniczych. Nie chodzi o to, by zabrać coś tym, którzy dziś korzystają z tego szczodrze dotowanego przez państwo systemu. Nie chodzi nawet o tych, którzy płacą symboliczne składki. Podstawowym celem powinno być stworzenie wizji rozwiązania tego problemu nawet w kilkudziesięcioletniej perspektywie. Na przykład można by ogłosić, że na obecnych zasadach z dobrodziejstw tego systemu mogą korzystać wszyscy, którzy mają dziś ponad 40 lat. Młodsi, bez względu na wielkość gospodarstwa, musieliby płacić wyższe składki. Stwarzałoby to nadzieję, że w perspektywie kilkudziesięciu lat dotacje państwa do systemu ubezpieczeń rolniczych nie będą odpowiadały ponad 90 proc. jego wydatków. Dziś ten system nie dość, że pochłania po kilkanaście miliardów złotych rocznie, to przede wszystkim nie daje żadnej nadziei na poprawę.

Współczesna Polska jest w niezłej sytuacji gospodarczej. Stać nas na wiele wydatków. Dlatego dziś możemy robić reformy, których prawdziwe skutki będą widoczne za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. Ale rząd, zamiast opowiadać o swoich sukcesach, musi mówić o potrzebie zmian wynikającej z niebezpieczeństw, które mogą zaważyć na naszym rozwoju w przyszłości. Jeżeli będziemy trwali w błogim bezruchu, to za kilka czy kilkanaście lat sytuacja wymusi na nas prawdziwe zmiany i nikt nie będzie się oglądał na prawa nabyte czy branżowe przywileje. Wtedy naprawdę wszyscy będą mieli prawo nie lubić słowa na r.

 

 

…………………………………………………………………………………………………………………………………….

Od redakcji rp.pl:

W sieci komentarzy, cytatów i analiz coraz trudniej się odnaleźć.

Dlatego ZAPRASZAMY DO NOWEGO SERWISU wsieci.rp.pl.

Wyławiamy z polskiej sieci internetowej tylko najciekawsze opinie. Najświeższe. Najgłośniejsze. Najbardziej kontrowersyjne. Wyciągamy na brzeg wszystko co interesujące i serwujemy w jednym miejscu i w wygodnej formie. ZAPRASZAMY!

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Reformyskuteczne, ale nie rewolucyjne

26 sty 2011

Po Leszku Balcerowiczu większość Polaków spodziewałaby się radykalnego planu uzdrowienia finansów publicznych. Głębokich i bolesnych cięć wydatków, po których do Warszawy zjeżdżają tysiące demonstrantów, a rząd przegrywa wybory. Oczywiście, taki program teoretycznie przyniósłby Polsce uzdrowienie finansów publicznych, ale żadna siła polityczna nie podjęłaby się jego wprowadzenia. Tymczasem przedstawione przez byłego wicepremiera we wtorek propozycje zmian w finansach publicznych są nieomal delikatne. Oszczędności w pierwszych latach mają wynieść po 20 – 30 mld zł i wielu Polaków może nawet się nie zorientować, że rząd uzdrawia budżet.

Oczywiście z planem tym nie trzeba się w całości zgadzać. Dla mnie np. najbardziej dyskusyjne jest, czy w obecnej sytuacji demograficznej można oszczędzać na ulgach prorodzinnych. Ważny jest jednak przede wszystkim stopniowy, nie szokowy charakter tych reform.

Polska bowiem może sobie jeszcze dziś pozwolić na właśnie takie posunięcia. Nie mamy noża na gardle. Gospodarka się rozwija i mamy jeszcze duże możliwości manewru, zanim błyskawicznie narastający dług publiczny zacznie dusić finanse publiczne i cały rynek kapitałowy.

Z przedstawionego planu politycy (zwłaszcza z rządu) powinni wziąć dwie lekcje. Po pierwsze, są możliwe reformy, które nie nastawiają większości społeczeństwa przeciw rządowi. Efekty takich zmian przychodzą stopniowo. Po drugie, właśnie te spokojne zmiany są znacznie lepszym wyjściem niż np. demontaż systemu emerytalnego lub spokojne przyglądanie się rosnącemu długowi publicznemu.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Kryzys złamał zasady Brukseli

29 wrz 2010

Zasady funkcjonowania państw Unii wymyślone przez urzędników z Brukseli okazały się nieprzystosowane do czasów kryzysu. Tworzono je na podstawie doświadczeń bogatych państw

Gdy do ich klubu dołączono uboższe reguły, te zaczęły blokować reformy emerytalne. Państwa, które podjęły się tego ambitnego zadania, nie były w stanie utrzymać w ryzach ani długu publicznego, ani deficytu finansów publicznych.

Były dwa wyjścia. Albo rezygnacja z reform, albo – co bardziej korzystne dla gospodarki, ale nie do zaakceptowania przez społeczeństwo – bardzo bolesne oszczędności w budżetach. Pierwsza droga wygodna i łatwa (popierali ją w jakiejś części ministrowie Rostowski i Fedak) dawałaby natychmiastowe oszczędności dzięki odebraniu obywatelom pieniędzy odłożonych w funduszach emerytalnych lub tylko zmniejszeniu płaconej do nich składki. Jednocześnie likwidacja reformy oznacza, że w miarę jak społeczeństwo będzie się starzeć, obciążenia pracujących będą drastycznie rosły.

Na szczęście Bruksela zaproponowała, by przez pewien czas koszty reformy emerytalnej nie były brane pod uwagę przy liczeniu długu publicznego. To bardzo dobre rozwiązanie. Rządy państw zmieniających system emerytalny dostały tylko chwilową ulgę w liczeniu długu czy deficytu budżetowego. Pozwoli im to doczekać ożywienia gospodarczego czy przetrwać bez bolesnych reform do wyborów parlamentarnych. Ale potem temat trudnych reform będzie musiał wrócić.


  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop